ślub

Planujesz wziąć ślub w przyszłym roku? Musisz przygotować się na spore zmiany!

Ślub to najważniejszy i długo wyczekiwany moment w życiu młodej pary. Niemal każda przyszła panna młoda i pan młody marzy o pięknej ceremonii w kościele. Mniej wierzący i niepraktykujący chcą w ten sposób uszczęśliwić swoich rodziców. Okazuje się, że wszyscy, którzy w 2020 roku marzą bądź zaplanowali ślub kościelny muszą liczyć się ze sporymi zmianami w obowiązujących do tej pory zasadach!

Zmiany dotyczące ślubów kościelnych to pierwsza taka poważna modernizacja w polskim kościele od 30 lat. Oświadczenie w tej sprawie wydał episkopat. Pewne jest, że nowe przepisy wejdą w życie z dniem 1 czerwca 2020 roku i będą one dotyczyć kwestii tego, gdzie ślub może się odbyć. Według wytycznych episkopatu jedynym odpowiednim miejsce będzie wyłącznie kościół bądź kaplica. Zmiana została wprowadzona dlatego, że wiele par decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego w wielu różnych innych miejscach.

 

ZOBACZ:Ta data to najbardziej pechowy termin ślubu! Niemal każda para żałuje później swojego wyboru!

 

To jednak nie wszystko na co muszą przygotować się przyszli małżonkowie. Pojawiła się również lista tematów, które ksiądz powinien poruszyć przed wyrażeniem zgody na zawarcie sakramentu. Przede wszystkim może zadecydować czy narzeczeni zostaną dopuszczeni do ślubu kościelnego. Decyzja zostanie podjęta po ogólnej ocenie, czy nie istnieją jakieś przeszkody mogące doprowadzić do nieważności związku. Ksiądz będzie mógł również upewnić się, czy przyszli małżonkowie mają czyste intencje i czy zdają sobie sprawę z powagi ślubu kościelnego.

 

 

 

Kapłan może odmówić udzielenie sakramentu kiedy stwierdzi, że jedno z narzeczonych przeszło w przeszłości operację zmiany płci i się do tego nie przyznało. Pan młody może również zostać zapytany, czy nie jest impotentem i czy może spłodzić dzieci. Według informacji przekazanych przez rzecznika episkopatu zmiany nie mogły zostać wprowadzone w życie od razu. Potrzebna do tego była akceptacja watykańskiej Kongregacji do Spraw Biskupów.

 

ZOBACZ TAKŻE:Wyszła na jaw WIELKA TAJEMNICA Kate i Williama! To się stało jeszcze PRZED ślubem…

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

emeryturach

ZMIANA w emeryturach?! Chodzi o PODATEK!

Szef Polskiego Stronnictwa Ludowego, Władysław Kosiniak-Kamysz wnioskuje o zwolnienie emerytur z podatku. Polityk ma nadzieję, i gorąco w to wierzy, że da się wprowadzić taką ustawę wspólnie, ponad partyjnymi podziałami. Jeżeli dojdzie to do skutku szykuje się duża zmiana w emeryturach.

O planach przegłosowania obywatelskiego projektu ustawy zakładającej zwolnienie emerytur z podatku lider PSL mówił w rozmowie z dziennikarzami „Super Expressu”. Wiadomo również, że projekt ten ma w najbliższym czasie trafić w ręce posłów z sejmowej Komisji Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Kilka dni temu w Sejmie miało miejsce czytanie projektu na temat zmian w emeryturach. Kosiniak-Kamysz przyznał,

 

ZOBACZ:Gwiazda DISCO POLO dostała wyliczenie z ZUS-u. ZOBACZ, ile dostanie emerytury

 

 

– Liczę, że PO, Lewica, ale też PiS poprą projekt, dzięki którym milionom emerytów zostanie nawet kilkaset złotych więcej w portfelu. Nie wyobrażam sobie, aby Schetyna, Czarzasty czy Kaczyński nie poparli tej ustawy ponad podziałami 

 

 

 

Polityk PSL dodał również, że dużym plusem projektu ludowców jest fakt, że wpisuje się on w szumne zapowiedzi PiS-u na temat państwa dobrobytu. Kosiniak-Kamysz wierzy, że partia z Jarosławem Kaczyńskim na czele spojrzy na projekt emerytur przychylnym okiem i go zaakceptuje. Warto podkreślić, że od października tego roku, emeryci płacą niższe podatki od własnych świadczeń. Ma to związek ze stawką podatku PIT, która została zmniejszona z 18 do 17 procent przez Zjednoczoną Prawicę.

 

 

 

 

źródła: finanse.wpl.pl, foto pixabay.com

 

 

radary

W Polsce stanie wiele fotoradarów. Można powiedzieć, że ponownie zasypią nasze drogi

Namnożenie fotoradarów było ogromnym problemem polskich kierowców. W końcu zdecydowano o tym, że ograniczy się ich ilość. Dla prowadzących pojazdy była to znakomita wiadomość. Niestety, informujemy, że niebawem, a dokładnie w ciągu dwóch lat, na Polskich drogach zagości 111 nowych pułapek. Tak zadecydowała Inspekcja Transportu Drogowego. Rozmieszczenie nie będzie przypadkowe.

Powstanie nowych fotoradarów jest zmotywowane tym, że w ostatnich latach dochodzi do większej ilości wypadków niż jak to było za czasów, gdy pułapek na kierowców było więcej. W samym 2018 roku na polskich drogach doszło do 32 tysięcy wypadków. Zginęło w nich 2862 osoby, a ponad 37 tysięcy zostało rannych. Zazwyczaj głównym powodem była nadmierna prędkość. Inspekcja Transportu Drogowego ma teraz około pół roku na przygotowanie 111 lokalizacji dla nowych sprzętów, które miałyby powstać  w przeciągu roku. Całkowity koszt projektu to 162 milionów, z czego aż 85 proc. będzie finansowane z funduszy Unii Europejskiej. W samym 2018 roku działające urządzenia odnotowały ponad milion zdarzeń w których kierowcy przekroczyli prędkość. Rekordzista poruszał się 221 km/h na drodze, gdzie ograniczenie wynosi 60 km/h.

 

ZOBACZ:Hamburg: 85-latek staranował drzwi i wjechał autem do centrum handlowego! Ludzie myśleli, że to zamach, okazało się, że (…)!

 

Na pewno bezpieczeństwo by wzrosło, tylko jak zawsze dla każdego kierowcy taka informacja to ciarki na całym ciele. Trzeba jeździć z głową i myśleć co się robi za kółkiem, wtedy nie byłyby potrzebne takie zmiany.

źródło: fakt.pl fot. youtube.com

Carmen ELECTRA kiedyś rozpalała zmysły milionów MĘŻCZYZN na ŚWIECIE! ZOBACZ jak dziś wygląda GWIAZDA „Słonecznego Patrolu”! (foto)

Carmen Electra była niewątpliwie jedną z największych gwiazd niezwykle popularnego w latach 90, amerykańskiego serialu „Słoneczny Patrol”. Wraz z Pamelą Anderson przyciągała przed telewizory miliony mężczyzn na całym świecie spragnionych widoku kształtnych i kobiecych ciał. I choć od premiery ostatniego odcinka minęło już (…) więcej na lalapalmala.pl

 

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

Cios w Przystanek Woodstock. Owsiak: „Bulwersujące, wysoce niezrozumiałe, gigantyczne nieporozumienie”

Do tej pory porządku i bezpieczeństwa na Przystanku Woodstock pilnowały polskie i niemieckie służby. Pojawiła się informacja, że MSW zrezygnowało z pomocy zachodnich sąsiadów. Jako powód ministerstwo podaje względy bezpieczeństwa.

 

Oprócz niemieckiej straży pożarnej w zabezpieczaniu imprezy pomagała Technisches Hilfswerk (THW), czyli federalna służba powołana do szeroko pojętej pomocy technicznej. O zakończonej współpracy poinformowała lokalna telewizja w Brandenburgii. Informację tę potwierdziło kierownictwo straży pożarnej we Frankfurcie nad Odrą. Szef Biura Ochrony Ludności we Frankfurcie nie ukrywał zdziwienia niezwykle krótkim okresem wypowiedzenia współpracy.

 

Zaskoczeni decyzją są również sami organizatorzy Przystanku Woodstock. Nie dostali żadnych informacji ze strony ministerstwa, o sprawie dowiedzieli się od tamtejszych dziennikarzy. W zaistniałej sytuacji Jurek Owsiak zdecydował się napisać list bezpośrednio do przedstawicieli niemieckich służb:

 

„Trudno mi będzie wyobrazić sobie zaplecze zabezpieczenia organizowane przez polską straż pożarną bez udziału służb niemieckich (…) W naszej ocenie jej zakończenie jest bulwersujące i wysoce niezrozumiałe.”

 

Owsiak wyraził również nadzieję na zmianę decyzji gorzowskiej Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej. Tymczasem sposób zabezpieczenia festiwalu ulegnie zmianie. Decyzję wytłumaczył Dariusz Szymura, rzecznik lubuskiej straży pożarnej:

 

„Zmienia się koncepcja zabezpieczenia festiwalu. Biorąc pod uwagę zagrożenie terrorystyczne, które istnieje w Europie, staramy się ograniczyć ludzi spoza państwowej straży pożarnej. W związku z tym ograniczyliśmy udział jednostek OSP, jak również kolegów z Niemiec.”

 

Jak wyjaśnia, chodzi o to, by wszyscy strażacy zabezpieczający festiwal mieli odpowiednie przeszkolenie i znali procedury.

 

Tegoroczny Przystanek Woodstock rozpocznie się 3 i zakończy 5 sierpnia.

 

kd, źródło: tvn24

Zakaz handlu w niedzielę: będą zmiany w Kodeksie pracy?

Polska branża handlowa przedstawiła minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiecie Rafalskiej swoje stanowisko odnośnie projektu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. Firmy wyszły z propozycją zmian w Kodeksie pracy. Oto propozycja dotycząca ograniczenia handlu w niedzielę.

 

Zdaniem organizacji poprzednie propozycje dla większości firm handlowych byłyby nieopłacalne i nie odpowiadałyby preferencjom godzinowym klientów. Dotyczyły one otwarcia sklepów w dwie niedziele w miesiącu lub do godziny 13.00 od wczesnych godzin porannych.

 

Obecne prawo gwarantuje pracownikowi prawo do jednej wolnej niedzieli w miesiącu. Przedstawiciele z branży handlowej w zmienionym Kodeksie pracy chcą wprowadzenia prawa do co najmniej dwóch niedziel wolnych w okresie 4 tygodni.

 

Jak czytamy w stanowisku organizacji handlowych:

 

„Najlepszym gwarantem ich czasu wolnego będzie modyfikacja Art. 151 (12) ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz.U. z 2016 r. poz. 1666) poprzez jego uzupełnienie o szczególną regulację dotyczącą pracowników handlu (»Pracownik pracujący w niedziele w placówce handlowej powinien korzystać co najmniej dwa razy na 4 tygodnie z niedzieli wolnej od pracy«).”

 

Jak podkreślają przedstawiciele, w żadnym kraju nie obowiązuje zakaz handlu w dwie niedziele w miesiącu. Takie działania zdezorganizowałyby pracę placówek handlowych oraz dostaw biorąc pod uwagę warzywa, owoce oraz produkty świeże z krótkimi terminami przydatności do spożycia. Co doprowadziłoby do podwyższenia kosztów działalności sklepów, a także do zwiększania skali marnowania żywności.

 

Zdaniem Waldemara Nowakowskiego, prezesa Polskiej Izby Handlowej nowe rozwiązanie byłoby kompromisem godzącym interesy wszystkich stron, zarówno pracowników, konsumentów, jak i przedsiębiorców.

 

kd, źródło: onet

KSIĄŻĘ HARRY ZABIERA GŁOS! JEGO SZCZEROŚĆ JEST BEZCENNA. „Nie mogę pojąć, dlaczego, kiedy moja matka zmarła, ja musiałem…

iść za trumną. Nadal nie mogę tego pojąć”.

Książę Harry znów zabrał głos. W rozmowie z dziennikarzami amerykańskiego „Newsweek”, wnuk Elżbiety II zdradził kilka szczegółów z życia rodziny królewskiej. Szczególnie zdziwiło wyznanie, w którym poinformował, że nikt nie chce zostać królem.

 

„Czy jest choćby jedna osoba, która chciałaby zostać królem czy królową? Nie sądzę, ale będziemy wypełniać nasze obowiązki, kiedy przyjdzie na to czas” – oznajmił Harry.

 

Jednocześnie przyznał, że zarówno on, jak i jego brat i bratowa chcą wprowadzenia zmian na dworze królewskim. Cała trójka jest bardzo zaangażowana w odświeżenie królewskiego protokołu i unowocześnienie skostniałych struktur na brytyjskim dworze.

Ciekawe co na to babcia?

Książę Harry powiedział również, że stara się prowadzić normalne życie, mimo swojego pochodzenia.

 

„Ludzie zapewne byliby zdziwieni, gdyby sami zobaczyli jak zwykłe życie staramy się prowadzić każdego dnia. Nie jesteśmy oderwani od rzeczywistości. Na szczęście matka starała się pokazać nam jak wygląda prawdziwy świat. Wiele razy odwiedzaliśmy bezdomnych ludzi. Sam robię sobie zakupy, choć obawiam się czasem, że ktoś mnie rozpozna, ale jestem zdeterminowany, żeby prowadzić w miarę normalne życie” –powiedział książę.

 

Harry wrócił również do bardzo bolesnej dla niego sprawy, śmierci jego matki. Wyznał, że mimo upływu czasu nadal nie rozumie, dlaczego, kiedy miał zaledwie 12 lat, kazano mu maszerować na oczach całego świata za trumną zmarłej tragicznie księżnej Walii.

 

 „Nie powinno prosić się o to żadnego dziecka, niezależnie od okoliczności. Myślę, że dzisiaj to by się po prostu nie mogło wydarzyć” – oświadczył.

 

Księżna Diana zmarła w wypadku samochodowym w Paryżu w 1997 r. William miał wówczas 15 lat, a Harry 12.

Źródło Sky News

MM