złodzieje

Świętoszów: chcieli okraść dom żołnierza. SROGO tego pożałowali! [FOTO]

To jedna z najlepszych historii jaką mógł wymyślić los. Dwóch rabusiów rodem z Żagania postanowiło obrobić posesję w Świętoszowie. Pech chciał, że należała do byłego wojskowego, a dodatkowo żołnierz nakrył ich na gorącym uczynku!

Żołnierza nikt nie musiał namawiać na wymierzenie rabusiom sprawiedliwości:

 

Dzisiaj o godz 14.30 podczas mojej nieobecności tych dwóch złodziei, jak się okazało z Żagania, spenetrowało mi podwórko, kradnąc sprzęt typu wkrętarki, wiertarki. Jak widać godzina nie gra roli. Sprzęt odzyskany, resztę zostawię dla siebie. Świętoszów na pewno zapamiętają. Udostępniajcie, informujcie znajomych

– napisał Tomasz Lech na swoim profilu Facebook.

 

 

Post żołnierza rozszedł się lotem błyskawicy, udostępniło go niemal siedem tysięcy osób, a wojskowy zebrał ogromne gratulacje za zdecydowaną reakcję i danie nauczki złodziejaszkom.

 

Pojawiły się jednak także głosy krytyczne, które zwracały uwagę na to, że za publikację wizerunków przestępców pan Tomasz może mieć kłopoty. Jednak wojskowy raczej nic sobie z tego nie zrobił.

 

My Polacy chcemy czuć się bezpieczni a jest inaczej. Dla czego my mamy obawiać się prawa – myślę o RODO – a nie przestępcy? Wszyscy złodzieje zatrzymani na gorącym uczynku na posesjach, w sklepach powinni być publikowani, jak pedofile. A nasz rząd jest łaskawy dla złodziei i zwiększył z 250 na 500 zł szkodliwość czynu. Co znaczy, że jak ukradnie do 500 zł to jest wykroczenie i się śmieje. Jak mamy poinformować sąsiadów, mieszkańców o złodziejach? Najlepiej fotkami, przecież nie będziemy tworzyć sztucznych rysopisów. Kiedy w końcu się opamiętamy?

 

 

W całej rozciągłości popieramy pana Tomasza i mamy nadzieję, że ci dwaj na zawsze wezmą sobie do serca taką nauczkę!

gwardzista królewski, gwardziście w drogę weszła

Weszła w drogę Królewskiemu Gwardziście. Tej reakcji na pewno się nie spodziewała! [VIDEO]

O tym, że z Gwardią Jej Królewskiej Mości Królowej Brytyjskiej nie warto zadzierać, przekonało się już wielu nierozsądnych turystów. W zasadzie to aż dziwne, że do tej pory niektórzy nie nauczyli się, że gwardziście na służbie nie wchodzi się w drogę – dosłownie i w przenośni!

 

Turystka przekroczyła linę, która wyznaczała obszar dostępny dla turystów. Weszła wprost pod nogi gwardzisty, który brutalnie ją popchnął. Wykrzyczał przy tym sakramentalne „przejście dla Królewskiej Straży”.

 

 

Sprawa zyskała tak duży rozgłos, że skomentował ją nawet Minister Obrony Wielkiej Brytanii. Ale zrobił to dość… „wymijająco”:

 

Gwardziści Królowej są bardzo dumni, że mogą jej strzec. Ludzie z całego świata przybywają, by oglądać ceremonialne spektakle, w których biorą udział

 

Innymi słowy – nie zadzierajcie z Gwardią Królewską!

żołnierz

 Najdroższa KONSERWA jego życia. Rosyjski żołnierz chciał ją podgrzać, a SPALIŁ WÓZ BOJOWY warty… [VIDEO]

Ktoś tu chyba wykazał się znacznymi brakami w wyszkoleniu i myśleniu. Bo jak inaczej wytłumaczyć rozpalanie ogniska tuż obok wozu obłożonego siatką maskującą, brezentem i suchą trawą i gałęziami? 28 milionów rubli poszło z dymem, a biedny żołnierz biały chleb nad Morzem Czarnym zamienił na odwrotność tegoż.

 

Do zdarzenia doszło wiosną 2017 roku na Krymie, ale wideo i informacje o zdarzeniu trafiły do sieci dopiero teraz. Stało się to po tym jak szeregowy Semen Mereżnikow wyszedł z kolonii karnej, w której przebywał przez pół roku.

 

Mereżnikow chciał podgrzać sobie przydziałową konserwę, niestety małe ognisko, które rzekomo okopał ziemią i tak wymknęło się spod kontroli. Na filmie widzimy wściekłych przełożonych wydzierających się na szeregowca. Ten stoi oszołomiony i przestraszony z nadpalonym karabinem i dymiącym granatnikiem.

 

 

I tak można powiedzieć, że żołnierz miał dużo szczęścia. Poza półroczną karą więzienia nie musiał oddawać 28 milionów rubli, bo tyle kosztował transporter opancerzony BTR-82 który przypadkiem sfajczył razem z konserwą.

 

Jeśli szeregowy Mereżnikow dalej służy w armii, to zapewne co najwyżej obiera ziemniaki w kuchni. Choć i tego nie jesteśmy pewni – tam wszak ma cały czas dostęp do ognia… Wypadki się zdarzają i chodzą po ludziach – to rzecz oczywista. Ale w taki sposób obniżyć wartość bojową rosyjskiej armii umieją chyba tylko sami jej żołnierze!

o2.pl

strzały na granicy Korei, dezercja żołnierz, Korea Północna

STRZAŁY na granicy Korei Północnej i Południowej! Odbyła się kolejna WIELKA UCIECZKA – kim jest tajemniczy dezerter?  

Coś takiego w przeszłości nie zdarzało się często, tymczasem jest to już drugie takie zdarzenie w ciągu ostatnich pięciu tygodni. Jak to  możliwe, że najpilniej strzeżona granica na świecie po raz kolejny staje się areną udanej ucieczki i padają na niej strzały?

 

Południowokoreańskie media poinformowały, że w środę rano granicę tego kraju z Koreą Północną przekroczył niski rangą żołnierz z Północy. W kierunku poszukujących go byłych „kolegów z wojska” oddano strzały ostrzegawcze.

 

Uciekiniera wykryto dzięki specjalnym czujnikom umieszczonym na granicy. Został przechwycony przez żołnierzy z Południa. Z pewnością zadanie ułatwiła mu bardzo gęsta mgła, która tego ranka osiadła nad całą okolicą.

 

Teraz dezerter zostanie przesłuchany, aby ustalić jego motywy działania i życiorys. Wojsko Południa nie podaje żadnych dalszych szczegółów, poza tym, że jest to niski stopniem żołnierz.

 

To bardzo zastanawiające, że z najbardziej izolowanego kraju na świecie miały miejsce aż dwie udane (bo przecież nie o wszystkich próbach musimy wiedzieć) ucieczki i to przez najgorsze do tego miejsce. Granica pomiędzy obiema Koreami jest pilnie strzeżona, a na jej straży stoją podobnież doborowe oddziały – a mimo to znajdują się amatorzy skłonni do dezercji.

 

Czy to oznacza, że sytuacja wewnętrzna na Północy pogarsza się? I ile takich samych ucieczek odbywa się przez granicę z Chinami, która jest zwyczajowym szlakiem przemytniczym dla ludzi z Północy, znacznie łatwiejszym do przebycia? Niestety, z racji na tamtejsze uwarunkowania próżno czekać na odpowiedzi. Choć może kolejne tygodnie i np. przesłuchanie obecnego dezertera rzucą nowe światło na tą sprawę.

wprost/pl/wsieci

strzały na granicy Korei, dezercja żołnierz, Korea Północna

Uciekinier z Korei Północnej dochodzi do siebie, choć nie miał prawa przeżyć. Ogląda amerykańskie filmy, słucha popu, ale wciąż ma koszmary o…

Coraz więcej wiemy o najsłynniejszym uciekinierze ostatnich miesięcy.

 

Południowokoreańskie media uzyskują coraz więcej informacji na temat żołnierza Korei Północnej, który 13 listopada uciekł przez strefę zdemilitaryzowaną i linię demarkacyjną na Południe. Najwięcej danych dostarczył John Cook-Dzong Lee, chirurg, który operował i opiekuje się teraz żołnierzem.

 

Wiemy, że wojskowy ma 24 lata i na nazwisko Oh. W wieku 17 lat wstąpił do armii. Zaczął już jeść posiłki w formie płynnej, ma sprawne obie ręce, rozmawia i uśmiecha się, choć jego stan psychiczny nie jest najlepszy. Jednak znacznie gorzej wygląda stan jego zdrowia.

 

Lekarze walczą teraz nie tylko z ranami postrzałowymi, ale też gruźlicą, wirusowym zapaleniem wątroby typu B i pasożytami w jelitach. 24-lat jest niesamowicie silnym mężczyzną – przyznał to sam lekarz prowadzący. W przeciwnym razie nie mógłby przeżyć obrażeń, których doznał w czasie ucieczki.

 

Z jego ciała wyjęto odłamki co najmniej 4 pocisków. Ma m.in. poszarpaną okrężnicę, co wpłynie na jego dietę do końca życia. W czasie operacji przetoczono mu aż 12 litrów krwi.

 

Mężczyzna ogląda teraz amerykańskie filmy, słucha popu i zapoznaje się z zachodnią kulturą. Ma zakaz oglądania kanałów informacyjnych – mógłby przeżyć zbyt duży szok. Tym bardziej, że cały czas dręczą go koszmary, że będzie musiał wrócić do Korei Północnej. Bardzo się tego boi.

 

Po wyjściu ze szpitala Oh zostanie skierowany do ośrodka przystosowawczego dla uciekinierów z Północy, które na 3-miesięcznych turnusach uczą ich jak odnaleźć się w społeczeństwie na Południu. Później może liczyć na zasiłek i dofinansowania umożliwiające wynajęcie mieszkania i zdobycie kwalifikacji zawodowych.

Uciekinier z Korei Północnej symbolem TRAGICZNEJ sytuacji żyjących tam ludzi: „Takie przypadki znam tylko z podręcznika”. W jego ciele znaleziono…

Jeśli tak prezentuje się organizm 25-letniego żołnierza, przedstawiciela uprzywilejowanej grupy, która jest podporą reżimu, to jak mają się zwykli, szarzy obywatele Korei?

 

Na światło dzienne wychodzą kolejne informacje o niedawnym uciekinierze, z Korei Północnej, który w brawurowy sposób pokonał linię demarkacyjną na „najbardziej strzeżonej granicy świata”. Sztuka ta nie udała się nikomu od 2007 roku.

 

25-latek uciekał początkowo samochodem terenowym, ale w tym urwało się koło. Ucieczkę kontynuował na pieszo, został wielokrotnie postrzelony przez swoich kolegów. Służby południowokoreańskie znalazły go około 50 metrów od linii demarkacyjnej i od razu przewiozły do szpitala.

 

Operacja ran postrzałowych i dokładne badania organizmu żołnierza dały zatrważający obraz: w jego ciele odnaleziono kilkanaście pasożytów! Największy miał 27cm długości. Wszystkie żyły w układzie pokarmowym, a to może świadczyć o bardzo niskiej jakości pożywienia dostępnego dla północnych Koreańczyków.

 

„ Czegoś takiego nie widziałem przez ponad dwadzieścia lat przepracowanych w zawodzie chirurga. Takie przypadki znam tylko z podręcznika”

– powiedział chirurg operujący żołnierza.

 

Kilka lat temu Kim Dzong Un postulował wykorzystanie ludzkich odchodów do nawożenia pól. To może być jedna z przyczyn przez które pasożyty atakują ludzi w Korei Północnej.

 

Teraz przed żołnierzem długie leczenie i rehabilitacja. Później czeka go trudna nauka życia w normalnym, nowoczesnym, demokratycznym państwie – zapewne zostanie wysłany do jednego ze specjalnych ośrodków przysposabiających uciekinierów z Północy do życia na Południu. Wojskowy nie uniknie też z pewnością zainteresowania służb specjalnych, dla których stanowić będzie nie lada gratkę.