księżnej, diana

Księżna DIANA żyje?! To co mówi 4-letni chłopiec mrozi krew w żyłach

Coraz więcej jest sytuacji w których dzieci twierdzą, że w poprzednim życiu były kimś innym. Teraz na jaw wypłynęła wiadomość o tym, że pewien chłopiec twierdzi iż żył w poprzednim wcieleniu jako księżna Diana. Opowiada wiele ciekawych faktów, które znały tylko najbliższe osoby Diany. Czy warto w to wierzyć? Historia jest bardzo dziwna…

Billie Campbell – 4-letni chłopiec z Wielkiej Brytanii twierdzi, że w poprzednim życiu był księżną Dianą. Chłopiec nazywa księcia Williama i księcia Harry’ego swoimi synami i opowiada fakty z życia księżnej, które znała tylko nieliczna grupa osób. Przypomnijmy, że Diana zginęła 22 lata temu w wypadku samochodowym. Billie opowiedział wszystko swojemu tacie reporterowi Davidowi Campbelowi. Pojawiły się tam m.in. opowieści o bracie księżnej, który zmarł przed jej narodzinami. Wtedy zaczął mu wierzyć…Dla mnie to było przerażające… Słyszałem, jak mówił przed telewizorem, siedząc sam, do swoich synów, których widział. Zwracał się do nich, używając imion Harry i William. Nie wiedział, że ja to widzę. To nie było popisywanie się – mówi ojciec chłopca.

 

ZOBACZ:Kobiety o tych imionach najbardziej POCIĄGAJĄ mężczyzn. Nie ma wątpliwości, że…

 

Czy wierzycie, że ta historia może być prawdziwa? Wydaje się, że może być w tym sporo prawdy. Ciekawe jak się to wszystko potoczy…

źródło: se.pl fot. youtube.com

wiaduktem

Amerykanin zdradził, co widział po DRUGIEJ STRONIE. Pokonał śmierć mózgu!

Dzieci Scotta Marra zadecydowały o odłączeniu ojca od aparatury po tym, jak lekarze ogłosili śmierć mózgu. Rodzina przyznaje się do tego, że nie wierzyła w cud i przygotowywała się już na pogrzeb mężczyzny. Amerykanin jednak z tego wyszedł, opisał to, co widział po drugiej stronie.

Mieszkający w Nebrasce Amerykanin był nieprzytomny przez dwa dni. Twierdzi, że był po drugiej stronie. Po dwóch dniach Marr niespodziewanie otworzył oczy. Przez kilka tygodni był leczony w szpitalu w Omasze. Jak donosi „Fox News” właśnie wrócił do domu. To był jeden wielki, Boży cud. Nie umarłem. Wróciłem i mam nadzieję, że mogę dać nadzieję ludziom, którzy przechodzą przez coś podobnego. Po odłączeniu od aparatury widziałem swojego zmarłego ojca idącego ulicą. Spytał: „Co tu robisz?”, a ja odpowiedziałem, że szukam pracy. Wtedy on powiedział: „Tu nie ma żadnej pracy, lepiej wracaj do domu” – powiedział Scott lokalnym mediom.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Rozmawiała z MARYJĄ na oczach kamer w MEDJUGORIE! Znamy treść ORĘDZIA!

 

Lekarze, początkowo stwierdzili u niego śmierć mózgu, później okazał się jednak, że Marr cierpiał na rzadki zespół odwracalnej tylnej encefalopatii, który najczęściej wywoływany jest przez wysokie ciśnienie krwi. Ich były pacjent powoli dochodzi do zdrowia, w czym pomaga mu młodsza córka Lauren, która uczęszcza do szkoły pielęgniarskiej. Marr podkreśla, że ta sytuacja bardzo wzmocniła jego wiarę. Nie jestem specjalnie religijną osobą. Nie chodzę co niedziela do kościoła. Ale wierzę w Boga. Wierzę całym sercem. Mam teraz dowód na to, że wszystko, co słyszałem, jest prawdą. On rzeczywiście mnie kocha i się o mnie troszczy – dodał Scott Marr.

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com