Powstanie nowy film „German Death Camps”. Trwa zbiórka na jego realizację

W zagranicznych mediach, głównie niemieckich wielokrotnie pojawiają się stwierdzenia „polskie obozy zagłady”. Często używa się również określenia „nazistowskie obozy koncentracyjne” nie utożsamiając ich z konkretnym państwem. Przypomnijmy, że nazizm to ideologia Niemieckiej Narodowosocjalistycznej Partii Robotników. Niestety poprzez błędnie szerzone informacje wiele osób o tym zapomina. Żeby tamu zapobiec grupa osób zdecydowała się na wyprodukowanie filmu „German Death Camps”. Continue reading „Powstanie nowy film „German Death Camps”. Trwa zbiórka na jego realizację”

Jest wyrok za spalenie kukły Żyda. Pójdzie do więzienia na…

Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał w czwartek w procesie apelacyjnym Piotra R. na trzy miesiące więzienia za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Mężczyzna spalił na wrocławskim Rynku kukłę symbolizującą Żyda.

 

Sąd obniżył wyrok R., gdyż w pierwszej instancji został on skazany na 10 miesięcy więzienia. Sędzia Robert Zdych w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że nie ma wątpliwość, że czyn R. miał charakter przestępczy. „Zachowania werbalne i niewerbalne oskarżonego wskazują na nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym” – mówił sędzia.

 

Od wyroku odwołały się zarówno prokuratura, jak i obrona. Obrona oskarżonego wnioskowała o uniewinnienie, prokuratura zaś o zmianę kary na 10 miesięcy ograniczenia wolności z pracami społecznymi.

 

W listopadzie ubiegłego roku R. został skazany przez wrocławski sąd na karę 10 miesięcy bezwzględnego więzienia. Sąd podkreślił wówczas, że R., dokonując spalenia kukły Żyda, odwołał się do najgorszych nazistowskich wzorców. Dodał, że czyn, którego dopuścił się R., nie tylko był nawoływaniem do nienawiści wobec Żydów, lecz także ich zastraszał.

 

Do zdarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło 18 listopada 2015 r. podczas manifestacji przeciw imigrantom, którą na wrocławskim Rynku zorganizował m.in. Obóz Narodowo-Radykalny.

 

Przed gmachem sądu zebrała się grupka narodowców, którzy przynieśli transparenty i wznosili okrzyki. „Od 27 lat najwyższe stanowiska zajmują Żydzi. Największym marzeniem tego lewactwa tego robactwa jest żebyśmy wyjechali z Polski. Niedoceniany ich” – krzyczał R. do garstki manifestantów.

 

PAP
kd

To nie Hitler stworzył Holocaust. Odkryto wiele mówiący dokument (FOTO)

Sensacyjnego odkrycia dokonano w Bibliotece Narodowej Izraela. Znaleziono tam telegram Heinricha Himmlera do Wielkiego Muftiego Amina Al-Husseiniego. Szef SS wyraził w nim poparcie dla walki Arabów przeciw „światowemu żydostwu”. Cała sprawa ukazuję Holocaust w całkiem nowym świetle.

 

W telegramie zostało napisane między innymi: „Z sympatią obserwujemy walkę o wolność Arabów, zwłaszcza w Palestynie, przeciwko żydowskim najeźdźcom. Mamy wspólnego wroga i wspólna walka z nim tworzy silną więź łączącą Niemcy i poszukujących wolności Arabów na całym świecie. Dlatego cieszę się, w rocznicę fatalnej deklaracji z Balfour, z Twojej ciągłej walki zmierzającej do wielkiego zwycięstwa”.

 

Co ciekawe to Palestyńczycy mają stać za mordowaniem Żydów w czasie II Wojny. Jak twierdzi premier Izraela Benjamina Netanyahu pozwolili Niemcom na zabójstwa ze strachu, że Żydzi uciekną do Palestyny w poszukiwaniu schronienia.

NIEWIARYGODNE! Muzułmanin oskarża chrześcijan o całe zło świata.

Muzułmanin zadzwonił do chrześcijańskiej telewizji z pretensjami. Tak mocnej odpowiedzi się nie spodziewał…
Do amerykańskiego programu „Jezus czy Mahomet” zadzwonił muzułmanin. Wyznawca Allaha zarzucił, że jego religia jest opluwana i zaczął krytykować chrześcijan. Muzułmanin przekonywał, że wyznawcy islamu nic nie zrobili chrześcijanom, bo „przecież Jezusa zabili Żydzi”. Mężczyzna dodał też, że „muzułmanie to najbardziej pokojowi ludzie na świecie”, jedynie „kiedy ktoś ich wkurzy, zmuszeni są walczyć”. Przytoczył również bulwersującą dla niego sytuację, twierdząc, że jeden z chrześcijan powiedział mu, że on jest dla niego wrogiem.  Prowadzący program postanowili odnieść się do zarzutów oburzonego muzułmanina. Zrobili to, cytując konkretne fragmenty Koranu i powiązane z nimi hadisy, szybko obalając „argumenty” mężczyzny i udowadniając mu hipokryzję. W odpowiedzi muzułmanin  nazwał ich ignorantami i stwierdził, że w taki sposób chrześcijanie spowodują kolejną „świętą wojnę”.

Źródło PrawdaObiektywna

https://www.youtube.com/watch?v=PhpqQQ3KqYQ

Polacy i Żydzi są jak mąż i żona… po rozwodzie

Ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista z UKSW w Warszawie, zaangażowany w dialog międzyreligijny od niedzieli towarzyszy pielgrzymce weteranów II wojny światowej do Ziemi Świętej. W środę w Jerozolimie wspólnie z delegacją państwową kombatanci odwiedzą między innymi Instytut Yad Vashem, który dokumentuje tragedię narodu żydowskiego podczas Holokaustu.

 

„Muzeum i Miejsce Pamięci Yad Vashem to ważny fundament tożsamości państwa Izrael. Nie tylko dlatego, że oni sobie tego życzą, bo to życzenie nie jest głośno wyrażane, ale przede wszystkim dlatego, że nie sposób zrozumieć Żydów współczesnych bez nawiązania do Holokaustu – tego najbardziej dramatycznego i bolesnego wydarzenia w ich dziejach.”

 

Duchowny zwrócił uwagę, że relacje między Polakami a Żydami można obrazowo opisać na podobieństwo relacji między mężem i żoną, ale po rozwodzie. Dramat polega na tym, że nawet to, co łączyło męża i żonę w najlepszych czasach, to po rozwodzie ich dzieli. Gdy oboje spoglądają w przeszłość, to znajdują w niej mało dobrego, chyba że zmienią swoje nastawienie, które towarzyszyło im podczas rozwodu. I przyjrzą się okolicznościom tego rozwodu – tłumaczył ks. prof. Chrostowski, laureat prestiżowej nagrody Ratzingera.

 

„Mimo wszystko ta analogia jest o tyle ułomna, że jeżeli chodzi o relacje między Polakami a Żydami, to tego rozwodu dokonali Niemcy, a dokładniej niemieccy narodowi socjaliści, którzy podjęli decyzję o masowym wymordowaniu ludności żydowskiej.”

 

Pamięć Żydów o Polsce pod wpływem zaplanowanego i realizowanego przez III Rzeszę Niemiecką Holokaustu – jak tłumaczył duchowny – musiała się zmienić. Do drugiej wojny światowej w Polsce relacje polsko-żydowskie zasadniczo układały się dobrze z rozmaitymi wyjątkami, o których często piszą historycy. Natomiast po drugiej wojnie światowej radykalnej zmianie uległa żydowska pamięć o naszym kraju, który stał się dla Żydów wielkim cmentarzyskiem.

 

„Czasami ta rozmowa Polaków i Żydów przypomina rozmowę dwóch pacjentów na łóżku szpitalnym i zaczynają najpierw rozmawiać – kogo co boli, potem zaczynają dociekać kogo boli więcej, a na końcu kłócą się, kto jest bardziej chory.”

 

W jego opinii, Polacy mogą pomóc Żydom w uświadomieniu sobie na przykład okresu określanego jako „Paradisus Iudaeorum”, czyli pozytywnego okresu w dziejach polskich Żydów w XVI-wiecznej i XVII-wiecznej Polsce. „Wtedy kultura, duchowość, myśl, pobożność żydowska rozwijała się w gruncie rzeczy tylko na ziemiach Rzeczypospolitej – w skali, której nigdzie indziej nie było” – tłumaczył.

Duchowny zachęcał też do tego, by zarówno Polacy w Izraelu oraz Żydzi w Polsce czuli się jak we własnym kraju:

 

„Jeżeli Żydzi przybywają do nas, do Polski i widzą te części swojego dziedzictwa duchowego, to żeby czuli się u nas jak u siebie. Nie będzie to z żadnym uszczerbkiem dla polskości, natomiast może nas znacznie wzbogacić.”

PAP

Żydzi chcą przeprosin od polskiej minister

Światowy Kongres Żydów domaga się przeprosin od minister edukacji Anny Zalewskiej, która zakwestionowała winę Polaków za mord w Jedwabnem.

Chodzi o słowa Zalewskiej w TVN24, gdzie nie chciała wprost powiedzieć, kto był odpowiedzialny za zamordowanie Żydów w Kielcach w 1946 roku, ani za mord w Jedwabnem. Odnośnie Kielc minister powiedziała, że „różne były zawiłości historyczne”, a pogromu dokonali antysemici „a Polaków nie do końca równa się z antysemitami”. Z kolei w kwestii Jedwabnego twierdzenie, że to Polacy spalili Żydów w stodole to „teza powtarzana za Tomaszem Grossem”. Zaapelowała też, aby sprawę obu mordów zostawić historykom.

Takie słowa nie podobają się prezesowi Światowego Kongresu Żydów Ronaldowi S. Lauderowi. Ten zwrócił się już do rządu Beaty Szydło, aby ten sprawił, że minister Zalewska niezwłocznie przeprosi i wycofa swoje uwagi. Prezes Światowego Kongresu Żydów skrytykował też burmistrza Jedwabnego Michała Chajewskiego, który wydał pozwolenie na zbiórkę podpisów pod ustawą nakazującą ekshumację Żydów zamordowanych w Jedwabnem.

Lauderowi nie podoba się, że najwyżsi urzędnicy państwowi w Polsce próbują zamazywać historię i stosują strategię dezinformacji.

 

BR

Odliczanie przed salwą

Kryzys polityczny w naszym nieszczęśliwym kraju właśnie wkroczył w nowy etap. Komisja Europejska, która w styczniu br. wszczęła wobec Polski bezprecedensową procedurę sprawdzania stanu demokracji i praworządności, właśnie postawiła naszemu państwu ultimatum: jeśli do 23 maja rząd nie przedstawi rozwiązań zmierzających do rozładowania konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego, to Komisja Europejska ogłosi „opinię”. Nie ma żadnych wątpliwości, że ta „opinia” będzie krytyczna, a wydane w jej następstwie zalecenia dla polskiego rządu – kategoryczne. Taki rozwój wypadków najwyraźniej jest po myśli politycznych ekspozytur Wojskowych Służb Informacyjnych: Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i PSL – bo ugrupowania te przesunęły termin spotkania w sprawie Trybunału Konstytucyjnego na wtorek – kiedy Komisja już swoja opinię ogłosi. Inna rzecz, że i prezes Kaczyński zachowuje się tak jakby chciał tej konfrontacji, bo wiceminister spraw zagranicznych do spraw europejskich Konrad Szymański bagatelizuje sprawę deklaracją, że „jak rozumie”, wyznaczony przez Komisję Europejską termin ma charakter „pomocniczy”, a rzecznik rządu scharakteryzował wyznaczony 5-dniowy termin, jako „nierealny”.

Ciekawe, czy Komisja rozumie to tak samo, bo cóż będzie w sytuacji, gdyby się okazało, że minister Szymański jednak się pomylił w ocenie intencji Komisji? Kiedy Komisja nie podzieli oceny rządu co do realności wyznaczonego terminu? Ano, wtedy właśnie wydana zostanie „opinia” o zagrożeniach demokracji i praworządności w Polsce, a następnie – zalecenia dla rządu. Jeśli rząd diagnozę odrzuci i zaleceń nie wykona, to die polnische Frage zostanie przeniesiona na wyższy stopień eskalacji – do Rady Europejskiej, która dysponuje już środkami dyscyplinującymi krnąbrne państwa w postaci pozbawienia prawa głosowania a nawet sankcji – żeby nie wspomnieć o szykanach, że tak powiem – pozatraktatowych.

Prawdopodobieństwo zastosowania tych środków jest jednak niewielkie, bo węgierski premier Orban z góry zapowiedział, że nie ma możliwości, by Węgry poparły jakikolwiek nieprzyjazny wobec Polski krok na terenie unijnym. To jednak nie wyczerpuje innych możliwości, – bo wtedy Unia ma jeszcze w zanadrzu procedurę wynikającą z tzw. klauzuli solidarności, według której jeśli w jakimś kraju członkowskim pojawiło się zagrożenie dla demokracji np. z powodu terroryzmu, to Unia, na prośbę zainteresowanego kraju, może udzielić mu bratniej pomocy – również w postaci interwencji wojskowej. Jak już wspominałem, właśnie w tym celu WSI utworzyły Komitet Obrony Demokracji, którego zadaniem w tym scenariuszu jest najpierw wywołanie rozległych rozruchów, by sprowokować rząd do reakcji, w następstwie której zostanie on oskarżony o stosowanie „terroryzmu państwowego”, a wtedy KOD wykona drugie swoje zadanie – to znaczy zaprosi Unię Europejską do udzielenia Polsce bratniej pomocy.

Jestem przekonany, że ten scenariusz został przez soldateskę zaprojektowany jeszcze w ubiegłym roku, być może nawet w porozumieniu z Niemcami i środowiskami żydowskimi zainteresowanymi realizacją przez Polskę tzw. „roszczeń” majątkowych – bo uważam, że przyjęcie przez Sejm w czerwcu ub. roku nowelizacji ustawy o TK, było elementem tego scenariusza, który nabrał dynamiki po międzynarodowej konferencji naukowej „Most”, jaka z udziałem reprezentantów najważniejszych tubylczych ubeckich dynastii i żyrujących wszystko wobec Amerykanów ubeków z Izraela, odbyła się 18 czerwca w Warszawie. Podobnie elementem tego samego scenariusza był dokonany w październiku ub. roku przez Sejm poprzedniej kadencji wybór „nadliczbowych” sędziów TK. PiS dał się w tę pułapkę wciągnąć, no a resztę już znamy. Wiadomo też, że „nowe fronty” – jak określił to były prezydent Bronisław Komorowski – w tym scenariuszu zostaną otwarte po lipcowym szczycie NATO w Warszawie i Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie. Do czego to otwarcie „nowych frontów” ma doprowadzić – tego oczywiście nie wiemy, ale jeśli dojdzie do interwencji w ramach „klauzuli solidarności”, to może ona zakończyć się nawet swoistym scenariuszem rozbiorowym – bo Niemcy mogą ulec pokusie załatwienia przy tej okazji remanentów oczekujących na załatwienie ponad 70 lat, no a Żydzi z pewnością liczą na zrealizowanie „roszczeń”. Niedawno min. Waszczykowski przyjął dyrektora Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego Dawida Harrisa, który w tej sprawie jeszcze w marcu 2006 roku molestował ówczesnego premiera Marcinkiewicza. Z komunikatu wynika, że tym razem o „roszczeniach” nikt się nawet nie zająknął, za to minister Waszczykowski szczegółowo przedstawił swemu żydowskiemu rozmówcy polskie założenia na lipcowy szczyt NATO w Warszawie – jakby pan Harris był jakimś sekretarzem generalnym. Kto chce, niech wierzy.

Podczas kiedy scenariusz prowokacji nabiera dynamiki i na 4 czerwca, to znaczy – na Dzień Konfidenta Komitet Obrony Demokracji wyznaczył kolejną ogólnopolską demonstrację „w obronie demokracji”, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała byłego posła Samoobrony, wcześniej działającego w PSL, a później bezskutecznie próbującego szczęścia w Polskiej Partii Pracy, Mateusza Piskorskiego, któremu przedstawiony został zarzut szpiegostwa na rzecz Rosji. Mateusz Piskorski jest szefem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych i liderem utworzonej przez siebie partii „Zmiana”. Partia ta przedstawia się jako „pierwsza nieamerykańska partia w Polsce”, potępia „nieludzki kapitalizm” i deklaruje sympatię do Rosji a zwłaszcza – „bardzo bliskiej nam Białorusi”. Najwyraźniej Stronnictwo Ruskie spychane jest do bardzo głębokiej defensywy, zwłaszcza gdyby aresztowanie pana Piskorskiego było początkiem serii kolejnych zatrzymań. Na razie pozostający na wolności działacze „Zmiany” przedstawiają pana Piskorskiego jako pierwszego męczennika w walce o wolność, demokrację i socjalizm, co z pewnością nie może podobać się płomiennym szermierzom demokracji i wolności z Komitetu Obrony Demokracji, którzy w dodatku otrzymali nieoczekiwane wsparcie ze strony byłego amerykańskiego prezydenta Wilusia Clintona, co to w swoim czasie wiercił cygarem dziurę w podbrzuszu Moniki Lewińskiej, a jeśli nawet palił, to się nie zaciągał. Deklaracja Wilusia Clintona w kwestii polskiej zbiegła się w czasie z powrotem z amerykańskiego stypendium pana redaktora Adama Michnika, co nasuwa podejrzenia, czy to przypadkiem nie on informował byłego amerykańskiego prezydenta w sprawach polskich. Podobno i Amerykanie martwią się, że Polska może stać się państwem „orbanowsko-putinowskim”. Rzuca to pewne światło na aresztowanie Mateusza Piskorskiego właśnie teraz – bo jakże tu zarzucać Polsce marsz w stronę orbanizmu-putinizmu, kiedy politycy podejrzewani o sympatie do Putina właśnie są aresztowani?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Jak narodowcy pomagali Żydom

Po białostockich uroczystościach 82. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego narodowcom, a w szczególności ONR, zarzuca się wszelkie możliwe izmy i fobie. Dochodzi wręcz do absurdalnych oskarżeń o nazizm i faszyzm oraz współpracę ideowych przodków polskich narodowców w Holokauście. Jednak czy te oskarżenia są zgodne z prawdą?
Continue reading „Jak narodowcy pomagali Żydom”