Dominik Tarczyński, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, został zatrzymany przez brytyjskie służby graniczne. Polityk, znany ze swojego bezkompromisowego stylu, nie kryje wściekłości i zapowiada odwet, który wstrząśnie Downing Street. Czy brytyjski premier Keir Starmer rzeczywiście osobiście odpowie przed sądem za zablokowanie polskiego posła?
Bitwa o Londyn, czyli Tarczyński idzie na wojnę z premierem
Dominik Tarczyński planował lądowanie na Wyspach, by wziąć udział w gigantycznej manifestacji „Unite the Kingdom”, organizowanej przez kontrowersyjnego aktywistę Tommy’ego Robinsona. Zamiast płomiennego przemówienia przed 100-tysięcznym tłumem, europoseł otrzymał jednak suchy komunikat o unieważnieniu jego certyfikatu ETA. Brytyjscy urzędnicy uznali krótko, że obecność Polaka nie służy interesowi publicznemu.
Reakcja Tarczyńskiego była natychmiastowa i uderzyła prosto w szefa brytyjskiego rządu. Polityk PiS ogłosił, że nie spocznie, dopóki Keir Starmer nie odpowie za to osobiście.
To jest oblicze komunizmu w XXI wieku!
– grzmiał w mediach społecznościowych, zapowiadając proces, który ma ruszyć, gdy tylko Starmer straci władzę. Tarczyński podkreśla, że nie pozywa rządu ani ministerstwa, ale uderza bezpośrednio w premiera jako osobę odpowiedzialną za „uciszanie milionów”.
Czarna seria polskich polityków
Incydent z Tarczyńskim to nieodosobniony przypadek w ostatnich dniach. Brytyjskie służby ewidentnie wzięły pod lupę polską prawicę. Zaledwie kilka dni wcześniej Sławomir Mentzen z Konfederacji relacjonował swoje trzygodzinne przesłuchanie na londyńskim lotnisku. Brytyjczycy obawiali się, że lider Konfederacji również planuje polityczne wiece, mimo że ten deklarował podróż prywatną.
W sieci zawrzało, a opinie są skrajnie podzielone. Podczas gdy Tobiasz Bocheński gratuluje koledze „dyplomu uczciwego Europejczyka” wystawionego przez Londyn, przeciwnicy Tarczyńskiego wytykają mu ironię losu – polityk, który sam popiera twardą ochronę granic, teraz skarży się na surowe procedury innego państwa.
Czy zapowiadany pozew przeciwko Starmerowi to realna groźba, czy jedynie polityczny teatr? Jedno jest pewne: relacje na linii Warszawa-Londyn właśnie zyskały nowy, bardzo gorący punkt zapalny.
Marta Grasegger
