To były chwile grozy! Dostał ataku szału przez hulajnogę?

„Pijany i agresywny” mężczyzna zrobił awanturę w autobusie. Do zdarzenia doszło w Jeleniej Górze. Powodem całego rabanu była… elektryczna hulajnoga. Co tam się stało? Kto ma rację?

Mężczyzna próbował przewieźć w autobusie elektryczną hulajnogę. Taki sprzęt posiada akumulator, który – według policjantów – w przypadku rozszczelnienia lub wybuchu, stwarza realne zagrożenie dla podróżujących. Hulajnoga elektryczna nie znajduje się na liście przedmiotów, które według regulaminu przewoźnika, tworzą bagaż podręczny.

Fot. Pixabay

Krnąbrnym pasażerem okazał się być 35-letni jeleniogórzanin, który znajdował się w pojeździe z nieletnimi dziećmi. Czuć było od niego alkohol. Policjanci poinformowali go, że nie może podróżować z hulajnogą. Okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany. Polecono mu, aby wysiadł z autobusu.

– 35-latek jednak nie reagował na żadne polecenia, wobec tego funkcjonariusze zmuszeni byli użyć środków przymusu bezpośredniego i wyprowadzić go z autobusu. W trakcie przewozu do komisariatu mężczyzna był wulgarny, agresywny, wyzywał funkcjonariuszy. Został zatrzymany w policyjnym areszcie – podają funkcjonariusze.

Usłyszał już zarzuty. Otrzymał środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji.

Kilka godzin wcześniej dzieci 35-latka, chcąc podróżować z hulajnogą elektryczną, zostały poproszone przez kierowcę autobusu o opuszczenie pojazdu. Tak uczyniły. Po kilku godzinach wróciły z 35-latkiem i elektryczną hulajnogą.

– Na zarejestrowanym przez kamery monitoringu obrazie widać, chociażby, jak 35-latek siłowo otwiera drzwi autobusu na przystanku, wypuszczając dzieci na zakupy. Po chwili wracają one, przekazując jeden z artykułów mężczyźnie. Jest nim plastikowa butelka z napojem, którą opróżnia on częściowo, wylewając zawartość poza autobus. Następnie wypełnia ją płynem z innej, szklanej butelki. Po chwili ojciec dziewczynek zaczyna spożywać przyrządzoną w ten sposób miksturę – czytamy w komunikancie Policji.

Mężczyzna zaprzecza. Twierdzi, że nie był pijany. Przedstawia też inny obraz interwencji policji, zarzucając funkcjonariuszom, że wyciągnęli go z autobusu na oczach jego dzieci, które płakały i bały się o tatę.

Zobacz także: Na TYM zarobili 11 mln zł. Brali recepty i…

Fot. Pixabay



Komentarze