Toksykolog nigdy nie zje tych produktów. Ty również ich unikaj!

Dużo w ostatnich latach mówi się o zdrowym odżywianiu. Coraz częściej słyszymy o zbilansowanej diecie i o złym wpływie niektórych produktów na nasz organizm. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest taka prosta. Niektórych produktów, nawet pochodzących z grona tych „zdrowych”, powinniśmy unikać. Tak twierdzi toksykolog Bill Marler, który sam także nigdy ich nie jada. Oto one.

 

Pierwsze produkty na liście już mogą być dla Was zaskoczeniem. Chodzi bowiem o… gotowe do spożycia warzywa i owoce! Zdaniem Marlera wszystko co jest obrane, pokrojone w kawałki, zapakowane w folie i opatrzone naklejką „gotowe do spożycia”, niesie za sobą duże ryzyko. Takie owoce i warzywa mogą być bowiem skażone wieloma różnymi bakteriami. Toksykolog ich nie jada!

 

Podobnie specjalista unika coraz popularniejszych surowych kiełków, które można kupić w supermarketach. Jak wykazały badania, może na nich znajdować się nawet 30 różnych rodzajów bakterii, w tym bardzo groźne dla ludzi bakterie e. coli i salmonelli.

 

Nastraszyliśmy wegetarian, czas na mięsożerców. Marler doradza także by unikać steków i innych mięs przygotowywanych bez obróbki termicznej lub z jedynie szczątkową. Takie mięso może także zawierać wiele bakterii i pasożytów, które giną po odpowiednim ugotowaniu i/lub usmażeniu. Wprawdzie dziś o jakość mięsa dba nadzór weterynaryjny, niemniej jednak ryzyko pozostaje.

 

Toksykolog broni też produktów pasteryzowanych i twierdzi, że nie spożywa niepasteryzowanych soków i mleka. Jego zdaniem pasteryzacja ma więcej plusów niż minusów, a produkty niepoddane temu procesowi stanowią zagrożenie z podobnych powodów, co te opisane powyżej.

 

ZOBACZ: Przez lata robił paskudne rzeczy z kanapkami współpracowników. Być może zabił dziesiątki z nich!

 

Marler unika także jedzenia surowych jaj. Choć dziś przypadki salmonelli są naprawdę rzadkie, jego zdaniem nie warto narażać swojego zdrowia.

 

Na sam koniec toksykolog odradza jedzenia owoców morza. W swej praktyce często spotykał się z zatruciami spowodowanymi spożyciem tychże. Dlaczego? Wynika to z rosnącej temperatury mórz i oceanów, co sprzyja namnażaniu pasożytów, wirusów i innych drobnoustrojów, które bytują np. w krewetkach i ostrygach. Te ostatnie są szczególnie niebezpieczne, gdyż spożywa się je na surowo.

 

Jak zwykle w takich sytuacjach warto sobie wziąć te rady do serca, ale nie popadać w paranoje. Krwisty burger, albo jajko sadzone z płynnym żółtkiem na pewno nie pozbawią nas życia. Ale dobrze jest mieć pełną świadomość tego co jemy i jakie może mieć to konsekwencje.



Komentarze