W polskim show-biznesie i na scenie politycznej wybuchła wojna o wielkie pieniądze. Rządowy projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów, który zakłada dopłaty do składek ZUS dla najmniej zarabiających twórców, wywołał lawinę kontrowersji. Najgłośniejsze nazwiska polskiej estrady – ze szczególnym uwzględnieniem znanych piosenkarek i celebrytek – od lat publicznie ubolewają w mediach nad swoimi głodowymi emeryturami.
Tym razem jednak politycy różnych opcji politycznych stracili cierpliwość. Sławomir Mentzen oraz Paweł Kukiz w bezwzględny sposób uderzają w płaczące gwiazdy, nazywając ich zachowanie bezczelnością i żądając, by bogaci twórcy sami utrzymywali swoich biedniejszych kolegów.
Mentzen i Kukiz ramię w ramię przeciwko celebrytom
Sławomir Mentzen od dłuższego czasu konsekwentnie punktuje finansowe roszczenia środowiska artystycznego, powtarzając, że polski podatnik nie jest od tego, by finansować luksusowe życie gwiazd, które w czasach swojej największej sławy zarabiały krocie, a unikały płacenia składek. Wolnorynkowy lider stawia sprawę jasno: każdy jest kowalem własnego losu, a branża rozrywkowa nie powinna być traktowana w uprzywilejowany sposób.
W podobnym, niezwykle ostrym tonie wypowiada się Paweł Kukiz, który jako muzyk doskonale zna realia polskiej estrady. Zwraca on uwagę na gigantyczną hipokryzję, jaka bije z wypowiedzi znanych celebrytek i wokalistek narzekających w kolorowej prasie na niskie świadczenia. Zdaniem Kukiza, bogate gwiazdy nie mają prawa żądać jakichkolwiek pieniędzy od społeczeństwa. W swojej wypowiedzi odniósł się bezpośrednio do własnych doświadczeń z przeszłości.
Dla mnie szczytem bezczelności jest publiczne narzekanie na niskie emerytury przez celebrytów, którzy przez dekady byli obecni na scenie i zarabiali ogromne pieniądze. Kiedy sam zacząłem dobrze zarabiać, założyłem działalność gospodarczą i regularnie opłacałem składki. To było oczywiste.
– powiedział Paweł Kukiz.
Nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka!
Kukiz i Mentzen zwracają jednak uwagę na istotny szczegół, który całkowicie umyka opinii publicznej w trakcie medialnych kłótni. Cała dyskusja w kraju skupia się wyłącznie na najbogatszych celebrytach, podczas gdy systemowe wsparcie powinno trafiać zupełnie gdzie indziej. Paweł Kukiz w telewizyjnej debacie stanowczo bronił anonimowych pracowników technicznych oraz artystów niszowych, którzy rzeczywiście na starość zostają z niczym.
Nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka. Możecie myśleć, że artysta to Kukiz, Rodowicz czy Borysewicz, a nie dostrzegacie tych wszystkich ludzi, dzięki którym oni istnieją. To osoby z drugiego i trzeciego planu, bez których koncerty i działalność artystyczna nie mogłyby funkcjonować.
– wyjaśnił.
Zdaniem polityka to właśnie ci niewidoczni dla kamer i jupiterów twórcy, z powodu braku stabilnego zatrudnienia i niskich stawek na początku swojej drogi, nie mieli fizycznej szansy na odłożenie jakichkolwiek pieniędzy na przyszłość.
Nina Makowska
