Zbigniew Ziobro ma teraz poważny kłopot. Jego żona …

Zbigniew Ziobro – minister sprawiedliwości i prokurator generalny już od ponad czterech lat sumiennie wprowadza zmiany w polskim wymiarze sprawiedliwości. Ale czarne chmury nad nim zebrały się tym razem z powodu jego żona i tekstu, który opublikowała „Gazeta Wyborcza”.

 

Zbigniew Ziobro z pewnością nie był zadowolony z publikacji, jaką wydała „Gazeta Wyborcza”. Dziennik Adama Michnika, który nie sympatyzuje z obozem tzw. dobrej zmiany opublikował materiał, wedle którego, żona Zbigniewa Ziobry miała kontakt ze światem przestępczym. „GW” podaje, że żona ministra miała przyjść do gangstera zlecić porwanie lub pobicie.

 

Żona Ziobry Patrycja Kotecka jednak temu zaprzecza: „Nie uczestniczyłam w żadnych przestępstwach i nic nie łączy mnie z tym światem. (…) Rozpowszechnianie takich informacji to świadome naruszenie moich dóbr osobistych i spotka się ze zdecydowanymi krokami prawnymi” – odpowiedziała dziennikowi.

 

Wczoraj żona Ziobry opublikowała w sprawie publikacji stosowne oświadczenie tej treści:

 

Zaprzeczam kłamliwym informacjom rozpowszechnianym przez „Gazetę Wyborczą” na mój temat. Zamierzam podjąć wobec redakcji i autora artykułu zdecydowane kroki prawne.

Publikacja jest oparta na złożonych 12 lat temu fałszywych wyjaśnieniach oszusta i gwałciciela o pseudonimie „Broda”, które były wielokrotnie sprawdzane przez prokuraturę, także w okresie wielu lat rządów Platformy Obywatelskiej. „Gazeta Wyborcza” powołuje się na konfabulanta, który już nie raz wprowadzał w błąd prokuraturę, jak na przykład w sprawie zabójstwa generała policji Marka Papały, gdy pomówił o zlecenie morderstwa żonę ministra w rządzie PO. Dziś, po wieloletnich wyrokach, Piotr K. jest nadal notorycznym przestępcą poszukiwanym przez Interpol dwoma listami gończymi, podejrzanym m.in. o oszustwo i gwałt na Ukrainie.

Autor artykułu, zwracając się do mnie przed publikacją, przyznał w korespondencji SMS-owej: „Mam te akta od 5 lat. Nie chciałem o tym pisać, ale teraz nie mam wyjścia”. W związku z powyższym widać, że „Gazeta Wyborcza” nie traktowała tych materiałów poważnie, a we wcześniejszych publikacjach nawet dyskredytowała „Brodę”. Dzisiaj motywowana politycznie „Gazeta Wyborcza” próbuje desperacko wykorzystać Piotra K., by wpłynąć na opinię publiczną w związku z nadchodzącymi wyborami.

ZOBACZ: Hołownia: „Kandyduję na prezydenta, nie na prymasa Polski!”

Źródło: Gazeta Wyborcza i Onet



Komentarze