Zdobył się na szczere wyznanie. Opowiedział jak torturuje rosyjska policja

Rosyjskie służby mają bardzo mroczną i złą opinię na świecie. Zamieszane w przeróżne dziwne sprawy i wydarzenia, oskarżane o brutalność i korupcję. Ten mężczyzna twierdz, że to co przeżył z ręki policjantów, bardziej pasowałoby do bezwzględnych gangsterów. Rosyjska policja potraktowała go nieludzko. 

31-letni Wadim Kucenko został zatrzymany przez rosyjską policję w mieszkaniu teściowej w ubiegły poniedziałek. Jest świadkiem Jehowy, mieszka z żoną i jej matką w mieście Czyta. Wadim podejrzewa, że to właśnie przez jego religię spotkał go tak nieprzyjemny i straszny los. Policjanci zamiast na komendę wywieźli go do lasu i tam zaczął się główny akt dramatu.

 

Wadim był bity po całym ciele i rażony paralizatorem. Podduszano go i cały czas wmawiano udział w fikcyjnych przestępstwach, do których mężczyzna nie chciał się przyznać. Dodatkowo policjanci żądali, żeby obciążył zeznaniami swoich współwyznawców. Gdy mundurowym znudziły się tortury, przewieźli go do aresztu, w którym 31-latek przebywa do dzisiaj.

 

ZOBACZ TEŻ: PILNE. Marokańczyk porwał 10-latka w Gdyni. Uruchomiono Child Alert!

 

O jego sprawie świat dowiedział się w ubiegły piątek, gdy napisał o wszystkim rosyjskojęzyczny portal The Insider. Dodatkowo sprawę monitoruje prawnik mężczyzny Artur Ganin.

 

Adwokat przekazał też inne szokujące informacje. Według jego wiedzy zatrzymano też trzech innych mężczyzn, a jednemu z nich zagrożono, że jego żona zostanie zgwałcona, a on będzie musiał obejrzeć nagranie z gwałtu. 

 

Świadkowie Jehowy nie mają łatwego życia w Rosji. Od 2017 roku są uznawani za organizację ekstremistyczną i od tego momentu trwają prześladowania i nakładane są na nich kolejne utrudnienia. W związku z udziałem w tym zgromadzeniu zaaresztowano około 500 osób, a 19 wytoczono procesy.

 

W Rosji mieszka około 170 tysięcy świadków Jehowy, zaś 5 tysięcy już zostało zmuszonych do ucieczki z kraju. Poza Rosją świadkowie Jehowy nie mogą działać w krajach muzułmańskich oraz Chinach, Wietnamie i Singapurze.

 

 



Komentarze