Zrobił sobie HAREM z trzech malutkich córeczek. Bestia z Izdebek wkrótce przed sądem

O koszmarze z Izdebek, niewielkiej wsi na Podkarpaciu Polska dowiedziała się w listopadzie ubiegłego roku. W połowie miesiąca dziesiątki strażaków, policjantów i żołnierzy WOT poszukiwało 12-letniego Daniela, który uciekł z domu. W czasie poszukiwań wyszło na jaw, że wszystko za sprawą ojca-zwyrodnialca.

Ojciec Daniela został zatrzymany z zarzutem gwałtu na swojej kilkuletniej córeczce. Jednak to było tylko wierzchołkiem góry lodowej. Wkrótce okazało się, że 39-letni Krzysztof S. skrzywdził aż trzy swoje córeczki. Przez wiele miesięcy dopuszczał się wobec nich „innych czynności seksualnych”. Niestety, choć wielu z Izdebek coś wiedziało lub podejrzewało, nikt nie reagował.

 

 

ZOBACZ TEŻ: Piotrków: zakochani byli poszukiwani przez rodzinę. W garażu dokonano makabrycznego odkrycia

 

Akt oskarżenia wobec Krzysztofa S. trafił do Sądu Rejonowego w Brzozowie już kilka tygodni temu. Jednak wtedy został przez sąd odrzucony ze względów formalnych. Miało brakować stenogramu z przesłuchania dziecka. Prokuratorzy z Lublina, którzy przygotowali akt złożyli zażalenie do sądu w Krośnie. Twierdzili, że akt oskarżenia jest kompletny i zawiera nawet nagranie z tego przesłuchania. Sąd w Krośnie przyznał im rację, dlatego wkrótce sąd brzozowski będzie musiał wyznaczyć termin pierwszej rozprawy.

 

Krzysztof S. i jego żona mieli aż dziesięcioro dzieci. Poza tym kobieta miała kilka razy poronić.  W swoich zeznaniach powiedziała, że mąż często sypiał z córkami w jednym łóżku! Jednak nie tylko im zgotował straszny los – tak naprawdę wszystkie dzieci były pokrzywdzone.

 

Ojciec bił dzieci, nawet gdy były ledwo noworodkami. Z tego powodu i przez zaniedbania wychowawcze, zdaniem rozmówców dziennikarzy: „każde jest na coś chore”. Prawdopodobnie zapóźnienia rozwojowe i wynikające z nich zaburzenia będą już nie do nadrobienia.

 

Urzędnicy, którzy opiekowali się rodziną twierdzą, że nie zauważyli przykładów molestowania. Ale opisy przedstawiane przez ludzi znających tą rodzinę są przerażające. Czy możliwe aby nauczyciele, pracownicy opieki społecznej lub przedstawiciele jakiejkolwiek innej instytucji nie dostrzegli tak potężnych problemów? I wreszcie – czemu nie znalazł się nikt wśród krewnych i sąsiadów, kto przerwałby zmowę milczenia?

 

Czekamy na surowy i sprawiedliwy wyrok dla ojca



Komentarze