altanki, działki, gwałt

Lubuskie: zagroził dziewczynce śmiercią i zaciągnął do altanki. Ujawniono wstrząsające szczegóły

Prokuratura w Zielonej Górze przygotowała akt oskarżenia wobec 29-letniego mężczyzny, który w lutym tego roku zaatakował dziewczynkę poniżej 15-roku życia wracającą ze szkoły. Grożąc jej śmiercią zaciągnął ją do altanki na ogródkach działkowych i zgwałcił. Wyszły na jaw wstrząsające szczegóły zbrodni.

29-latek zaatakował dziewczynkę 7 lutego. Zagroził, że jeśli z nim nie pójdzie, to ją zabije. Następnie wciągnął ją do najbliższej altanki i pod groźbami zmusił do dotykania swoich miejsc intymnych. Następnie zmusił ją do stosunku seksualnego.

 

Zwyrodnialec szybko wpadł w ręce policji. Przyznał się do winy, a jego wyjaśnienia są zbieżne z materiałem zebranym przez policjantów w toku śledztwa. Tłumaczył się, że w czasie gwałtu był pod wpływem amfetaminy. Badania toksykologiczne nie potwierdziły tego, ale biegli orzekli, że oskarżony jest narkomanem.

 

 

ZOBACZ: Lublin: zbiorowy gwałt w wagonie. Gehenna ofiary trwała wiele godzin

 

 

Za swoje czyny grozi mu nie mniej niż 3 lata odsiadki. Mamy jednak nadzieję, że za kratami spędzi znacznie więcej czasu, a inni więźniowie odpowiednio „umilą” mu pobyt.

 

fakt.pl/ foto: youtube screenshot

zwłoki babci w wersalce, wersalka, do wersalki

Łódź: zamordował ją, a zwłoki schował w wersalce. Czy wszystko widziało jej dziecko?

Prokuratura w Łodzi skierowała akt oskarżenia przeciwko 30-letniemu Arturowi W. Mężczyzna w sierpniu ubiegłego roku zamordował swoją 20-letnią współlokatorkę, a jej zwłoki ukrył w wersalce. Wielce prawdopodobne, że zbrodnię widział 2,5-letni synek kobiety.

W nocy z 14-15 sierpnia między Arturem a Kają doszło do kłótni. Mężczyzna zamordował ją przez uduszenie. Jak twierdzi oskarżony, dziecko kobiety z poprzedniego związku w tym czasie spało i niczego nie widziało. Jednak śledczy mają duże wątpliwości, co do jego wersji.

 

Przez całą noc i kolejny dzień Artur W. nie miał pewności, że kobieta nie żyje. Dopiero po kilkunastu godzinach zdecydował się związać kobietę, a na głowę założyć jej plastikowy worek, aby mieć pewność,nie przeżyje.

 

ZOBACZ:MASAKRA! Wyszła na spacer z dwoma ukochanymi PITBULLAMI, dzień później znaleziono jej ROZSZARPANE ZWŁOKI!  

 

Zwłoki schował w wersalce, którą przykrył inną wersalką. 2,5-letnie dziecko odwiózł do rodziny kobiety mieszkającej w Zduńskiej Woli. A potem usiłował zniknąć.

 

Przez kilka dni rodzice szukali Kai. Co ciekawe, jej zwłoki można było odkryć bardzo szybko – strażacy przez okno weszli do mieszkania i sprawdzili pomieszczenia. Nie wpadli jednak na to, aby sprawdzić dwie ułożone na sobie wersalki. Dlatego przekazali policji, że poszukiwanej nie ma w mieszkaniu. Dopiero po kilku kolejnych dniach na prośbę rodziny i dziennikarzy badających sprawę policja weszła do lokalu jeszcze raz. Wtedy ujawniono ciało Kai.

 

Artura W. złapano po kilka dniach w Koszalinie. O karze zadecyduje sąd. My zaś mamy nadzieję, że jeśli dziecko Kai cokolwiek widziało, to jego niski wiek uniemożliwi zapamiętanie traumatycznych przeżyć.

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

Rodzice żyli w przekonaniu, że ich 6-letni SYN jest NIEMOWĄ! Dentystka odkryła, że prawda jest zupełnie INNA!

O tym, że nigdy nie powinniśmy godzić się z okrutnym losem przekonali się rodzice 6-letniego Mason’a Motz’a z Katy w Teksasie (USA). Małżeństwo przez cały czas żyło w przekonaniu, że ich syn jest niemową. Chłopiec nigdy nie nauczył się prawidłowo mówić, a lekarze, którzy próbowali mu pomóc (…) więcej na lalapalmala.pl

 

 

 

 

foto dailymail.co.uk, foto youtube.com

krew labolatorium

Radom: 30 lat temu podmienili im dziecko. Prawdę poznali w makabryczny sposób

Sprawa ta musi budzić potężne emocje – i wcale nas to nie dziwi. Dwa lata temu w pożarze pustostanu w Radomiu zginęło dwóch mężczyzn. Ich szczątki były tak zwęglone, że do identyfikacji potrzebne były badania DNA. Dały one bardzo zaskakujący i przerażający rezultat.

 

Wyniki badań DNA były wstrząsem dla rodziców 30-letniego Macieja, który zginął w pożarze przy ul. Siewnej. Okazało się, że żadne z nich nie było biologicznym rodzicem mężczyzny!

 

– Było bardzo niezręcznie, bo trzeba było powiedzieć matce, która opłakiwała syna, że to nie był jej biologiczny syn. Ale wyniki badań dały podstawy do wniosku, że dziecko musiało być podmienione

 

– powiedziała Beata Galas, rzeczniczka prasowa prokuratury okręgowej w Radomiu.

 

 

ZOBACZ: Żagań: wyszła z imprezy i zniknęła, jej zwłoki odnaleziono rok później. Sprawca wciąż na wolności!

 

Kobieta, która otrzymała te wstrząsające informacje rozpoczęła poszukiwania swojego prawdziwego dziecka na własną rękę. Niestety, szpitalna dokumentacja była niszczona po upływie 10 lat od narodzin dziecka, zaś Urząd Stanu Cywilnego odmówił pomocy ze względu na ochronę danych osobowych.

 

Pomóc nie zamierza także prokuratura, która nie widzi żadnych podstaw do rozpoczęcia śledztwa. Zdaniem prokuratorów minęło bowiem za dużo czasu, aby kogokolwiek móc pociągnąć do odpowiedzialności.

 

Wydaje nam się, że kobieta powinna spróbować zaprząc do pomocy internautów – w dzisiejszych czasach odnalezienie kogoś przez to potężne medium nie jest wcale takie trudne.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

ofertę

Złożył jej nietypową ofertę. Niepokojące co chciał od niej kupić

W minioną sobotę policja aresztowała 81-latka. Mężczyzna złożył nieznajomej kobiecie niepokojącą ofertę. 

Do zdarzenia doszło w supermarkecie jednej z amerykańskich sieci, na Florydzie. Mężczyzna zaczął nagabywać napotkaną tam kobietę z dzieckiem. Złożył jej niepokojącą ofertę. 

 

Według informacji policji do odpoczywającej podczas zakupów matki z dzieckiem przysiadł się nieznany mężczyzna. 81-latek najpierw zapytał kobietę czy jest zamężna. Ta odpowiedziała nieznajomemu. Jak później zeznała, wydawał jej się niegroźny.  

 

Nagle mężczyzna zaczął składać kobiecie oferty kupna jej dziecka. Najpierw zaproponował 100 tys. dolarów, później 150 tys., aby ostatecznie podnieść sumę do 200 tys. Wtedy wystraszona matka z dzieckiem wstała i postanowiła oddalić się od mężczyzny. Ten w tym samym momencie chwycił jej córkę za rękę i zaczął całować jej nadgarstek. Przerażona kobieta natychmiast uciekła ze sklepu. O zajściu poinformowała ochronę supermarketu.  

 

Mężczyznę szybko namierzono. Całe zajście zarejestrowały bowiem kamery monitoringu, a podejrzanego udało się zidentyfikować na podstawie karty kredytowej, której użył.

 

 

 

ZOBACZ:Ten chłopak oszukał przeznaczenie. Kamera zarejestrowała prawdziwy cud [WIDEO]

 

 

 

foto twitter / źródło foxnews.com

odkrycie w jaskini ciemnej

Małopolska: szczątki dziecka znalezione w jaskini. Niesamowite, co je pożarło!

To odkrycie to prawdziwa sensacja archeologiczna. W Jaskini Ciemnej w Małopolsce odnaleziono szczątki dziecka w wieku 5-7 lat. To samo w sobie jest sensacją, bo są to najstarsze odkryte dotąd szczątki ludzkie na ziemiach Polski. A po drugie niezwykły jest los szczątek, który odkryli badacze.

 

Zespół archeologów znalazł kości dłoni neandertalskiego dziecka sprzed około 115 tysięcy lat. To najstarsze znane nauce szczątki człowieka znalezione w Polsce. Do tej pory najstarszymi kośćmi były zęby trzonowe odnalezione w Jaskini Stajnia, datowane na 52-42 tysiące lat.

 

Badacze znaleźli kości palców, tzw. paliczki. Ich dokładna analiza wykazała, że przeszły one przez przewód pokarmowy jakiegoś wielkiego ptaka! Oznacza to, że dziecko mogło zostać przez niego pożarte. Inna hipoteza zakłada, że ptak pożywił się zwłokami dziecka już po jego śmierci., a nie upolował go.

 

 

ZOBACZ: Sensacja: świat zamieszkiwały HYBRYDY! Odkryto szczątki dziecka neandertalki z…

 

 

Sensacyjnego odkrycia dokonali badacze z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

 

rmf.fm/ foto: wikipedia

tatuażu

Policja zatrzymała nieodpowiedzialną matkę. Wszystko z powodu tatuażu [WIDEO]

34-latka z Ohio została zatrzymana przez policję. Kobieta pozwoliła na zrobienie tatuażu swojemu 10-letniemu dziecku. 

Prawdopodobnie nikt nie zająłby się tą sprawą, gdyby nie wideo, które trafiło do sieci. Na nagraniu, które pochodzi z 24 września widać kobietę z dzieckiem na kolanach oraz mężczyznę, który tatuuje 10-latka. 

 

 

Viral video showing little boy getting tattoo leads to investigation

It's a real, permanent tattoo according to police.And after getting non-stop calls about a video on Facebook showing a 10-year-old getting inked, they're now investigating. But they say they're not sure what crimes may have been committed: https://bit.ly/2OaBBJc

Gepostet von WSYX ABC 6 am Dienstag, 25. September 2018

 

 

Gdy sprawą zajął się jeden z miejscowych dziennikarzy. Kiedy zapytał o nagranie, kobieta sugerowała, że nie jest ono prawdziwe. Później jednak całe zdarzenie zbadała policja i wyszło na jaw, że dziecku naprawdę zrobiono tatuaż. 34-latka zeznała, że syn już od dłuższego czasu prosił ją o to.  

 

Cała sprawa ma jednak drugie dno natury prawnej. Prawo stanu Ohio nie zabrania zrobić osobie małoletniej tatuażu, przebicia uszu czy piercingu ciała. Musi jej jedynie towarzyszyć jeden z rodziców lub inna osoba dorosła, która się nią opiekuje.  

 

Do tego momentu wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Zabieg musi być jednak przeprowadzony w specjalistycznym salonie. A opiekun lub rodzic muszą podpisać szereg dokumentów zezwalających na to. Tymczasem na nagraniu widać, że tatuaż 10-latkowi zrobiono w warunkach domowych. Mało tego, widać również, że tatuażysta nie ma na dłoniach rękawiczek. Ten brak sterylności podczas zabiegu może skutkować poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Co się okazało podczas śledztwa, 16-latek wykonujący tatuaż miał już wcześniej kłopoty związane z tą właśnie kwestią. Jeden z jego klientów po wizycie u chłopaka dostał infekcji skórnej. Podejrzewano u niego zakażenie MRSA (szczep gronkowca złocistego). Obecność tego zarazku we krwi może doprowadzić do sepsy. 

 

Teraz matka odpowie za swoje nieodpowiedzialne zachowanie. Postawiono jej zarzut narażenia dziecka na utratę zdrowia.  

 

 

ZOBACZ:Przeraźliwe eksperymenty w Holandii. Szokujące wideo

 

 

foto pixaby / źródło inquisitr.com

6-latek wszedł do maszyny

Lubelszczyzna: 6-latek wpadł do maszyny, rozszarpała go na strzępy!

Fatalny w skutkach wypadek wydarzył się w ginie Ostrówek w województwie lubelskim. 6-letni chłopiec mieszkający w jednym z gospodarstw rolnych wpadł do maszyny do mieszania paszy dla zwierząt. Nie miał szans na przeżycie. Policja i prokuratura prowadzą dochodzenie w sprawie.

Wypadek przydarzył się 1 października w godzinach wieczornych. Chłopiec wszedł do pracującego paszowozu – maszyny, która służy do mieszania różnych składników paszowych dla zwierząt.  Ostrza umieszczone w maszynie, które rozdrabniają i mieszają paszę rozszarpały dziecko na strzępy.

 

 

ZOBACZ: Makabryczny wypadek na żniwach: kombajn wciągnął mu genitalia!

 

Policja nie zdradza większej ilości szczegółów ze względu na toczące się śledztwo i makabryczny charakter sprawy. Aktualnie badane są okoliczności w jakich doszło do wypadku: kto sprawował opiekę nad dzieckiem, jak przebiegały prace w gospodarstwie i wreszcie – jak to możliwe, że dziecko zdołało niezauważone wejść do maszyny?

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne. youtubescreenshot

pralce

Koszmarny żart. Dziecko było uwięzione w pralce [WIDEO]

Do zdarzenia doszło wczoraj w Malezji. Policja aresztowała mężczyznę odpowiedzialnego za uwięzienie dziecka w pralce. Niewykluczone, że zarzuty postawione zostaną także matce 3-latka. 

Do nietypowej sytuacji doszło we wtorek w jednej z pralni samoobsługowych w Malezji. Do sieci natychmiast po zajściu trafiło wideo, na którym widać jak jej pracownicy próbują uwolnić dziecko z pralki. Mężczyźni przez dłuższą chwilę nie mogli sobie poradzić z jej otwarciem. Ostatecznie 3-latkowi nic się jednak nie stało.  

 

 

 

 

Co ciekawe jeszcze do wczoraj wydawało się, że malec znalazł się w pralce, ponieważ chciał schować się przed matką. Dziś jednak policja aresztowała brata kobiety. W trakcie postępowania policji wyszło na jaw, że to nieprawda. Okazało się, że za wszystko odpowiedzialny jest 27-letni wujek, który dla żartu umieścił dziecko w urządzeniu. Mężczyznę zatrzymała policja. Przynajmniej do soboty spędzi on czas w areszcie. Postawiono mu między innymi zarzut narażenia 3-latka na utratę zdrowia.  

 

Z ustaleń policji wynika, że o wszystkim wiedziała matka dziecka. Świadczy o tym fakt, że funkcjonariusze rozważają postawienie kobiecie zarzutów dotyczących składania fałszywych zeznań. Nie powiadomiła ona bowiem policji, że podczas wizyty w pralni towarzyszył jej brat, którego widziała jak ten dla żartów umieszcza dziecko w pralce. Według jej pierwotnej wersji wydarzeń, przedstawionej podczas przesłuchania, 3-latek sam miał wejść do urządzenia.  

 

 

ZOBACZ:Koszmar w znanej restauracji. To paskudne, co znalazł w kanapce! [FOTO]

 

 

foto youtube / źródło  freemalaysiatoday.com / dailymail.co.uk