mandatów, ukrainiec, tir, alkohol, cieżarówka

JEDNA kontrola, 26 MANDATÓW, 18 TYSIĘCY złotych kary – tych dwóch rozbiło bank!

Takiej kumulacji wykroczeń i związanych z nimi mandatów funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego raczej się nie spodziewali. Ich zainteresowanie wzbudziła ciężarówka, która zatrzymała się tuż przed punktem poboru opłat. Węch ich nie zawiódł – okazało się, że kierowca ma wiele do ukrycia.

 

Funkcjonariusze ITD. kontrolowali pojazdy pod Gorzowem Wielkopolskim. Jedna z ciężarówek, zamiast przy punkcie poboru opłat zatrzymała się przed nim. Kierowca manipulował chwilę czymś przy pojeździe, po czym ruszył dalej. To zmobilizowało ITD do działania.

 

Okazało się, że w szoferce przebywa drugi mężczyzna. Kierowca początkowo tłumaczył, że to turysta wzięty na stopa, ale szybko okazało się, że jest to… współpracownik z tej samej firmy!

 

Starszy stażem kierowca miał w trasie przeszkolić młodszego adepta. W związku z tym jechali razem, ale na jednej karcie tachografu, a nie jako dwuosobowa załoga.

 

Dodatkowo w czasie kontroli wyszło na jaw, że pod tachograf podłożony był magnes, który fałszował jego zapisy. To właśnie dlatego kierowca wysiadł z szoferki – widząc kontrolę Inspekcji Transportu Drogowego postanowił wyrzucić magnes.

 

Inspektorzy ITD nałożyli na dwóch kierowców 26 mandatów opiewających łącznie na zawrotne 18 tysięcy złotych. Ich szef musi się liczyć z tym, że przeciwko jego firmie rozpocznie się wkrótce postępowanie administracyjne. Summa summarum nie jesteśmy pewni, czy oszukiwanie mu się opłaciło. Choć znając życie bilans zysków i strat wciąż jest dla niego „na plus”.

 

wp.pl/ screenshot

danii, tir, parking, ciężarówka, ciężarówce,

Polski kierowca TiRa w Danii: chciał oszukać znanym sposobem, mandat duńskiej drogówki PUŚCIŁ GO Z TORBAMI!

Co jakoś ujdzie w Polsce, niekoniecznie w ten sam sposób przebiegnie na Zachodzie. Nasze mandaty są oględnie mówiąc do przełknięcia dla zawodowych kierowców i przewoźników. Stąd czasem gra jest warta świeczki i korzyści z oszustwa są większe niż ewentualna kara. Niestety dla polskiego kierowcy inaczej rzecz się ma w Danii – pozornie „niewinne” wykroczenie sprowadziło na niego astronomiczny mandat…

 

Kierowca ciężarówki przemierzał półwysep Jutlandzki. W jego południowo-wschodniej części został zatrzymany przez duńską drogówkę. Kierowca od razu wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy, bo był wyraźnie podenerwowany kontrolą.

 

Policjanci zdecydowali się na dokładniejsze oględziny wozu. Prawda szybko wyszła na jaw. Pod tachograf podłożony był silny magnes fałszujący jego wskazania. W zasadzie tego typu oszustwo uniemożliwia odczytanie jak długo kierowca pracował i czy robił wymagane prawem przerwy.

 

U nas taki występek jest zagrożony karą do 2 tysięcy złotych. W Danii sprawa ma się inaczej – na kierowcę, który przyznał się do winy nałożono mandat w wysokości 275 tysięcy koron duński, co jest równowartością… 150 tysięcy złotych!

 

Jako że kierowca nie miał jak zapłacić – w ramach egzekucji mandatu skonfiskowano całą ciężarówkę! Co gorsza, sprawa przeciwko kierowcy trafi do duńskiego sądu. Może się ona skończyć zakazem prowadzenia ciężarówek na terenie Danii.

 

Jak widać więc, karę poniesie nie tylko kierowca, ale również przewoźnik. I to chyba dobre rozwiązanie, bo zapewne kierowca z własnej woli nie fałszowałby wskazań tachografu i nie jechał ponad obowiązujące normy. Być może tego typu historie nauczą przewoźników większego rozsądku.

 

autoswiat.pl

mandatów, ukrainiec, tir, alkohol, cieżarówka

Pijany Ukrainiec w Tirze ZAWSTYDZIŁ wszystkie alkomaty: zatrzymano go gdy… chciał dokupić więcej alkoholu! Wydmuchał aż…

36-letni Ukrainiec przemierzał swoim ciągnikiem siodłowym województwo lubuskie. Postanowił zatrzymać się na stacji benzynowej w Starym Kurowie i dokupić nieco alkoholu, żeby podróż „raźniej” szła. Jednak pracownicy nie dali się nabrać i wykazali się dużą dozą rozsądku.

 

Kierowca już przy wjeździe na stację wzbudził podejrzenia, bo zignorowawszy zakaz wjazdu wcisnął się w przejazd, na którym uszkodził koło w swojej ciężarówce. Nie przejął się tym zbytnio, tylko poszedł do sklepu.

 

Pracownicy stacji od razu zauważyli, że mężczyzna jest pijany. Jak się okazało chciał kupić więcej alkoholu. Gdy wracał do ciężarówki obsługa stacji postanowiła go zatrzymać i wezwać policję. Akcja się udała – Ukrainiec został obezwładniony i grzecznie czekał na przyjazd mundurowych.

 

Badanie alkomatem dało wręcz przerażający wyniki. Mężczyzna jechał 30-tonową ciężarówką mając 3,5 promila alkoholu w organizmie! Taki wynik zadziwił nawet policjantów, którzy przecież z kierowcami na podwójnym gazie mają do czynienia codziennie.

 

Ukrainiec trafił do aresztu, a gdy wytrzeźwieje otrzyma stosowne zarzuty. To potężne szczęście, że kompletnie pijany kierowca nie spowodował żadnego wypadku. Być może faktycznie dla ludzi ze Wschodu należałoby wprowadzić nieco inne widełki określające stany upojenia alkoholowego? Nie wydaje się, żeby 3,5 promila robiło na nim bardzo piorunujące wrażenie, kto wie czy gdyby nie – paradoksalnie – trzeźwa reakcja sprzedawcy na stacji, Ukrainiec nie jechałby dalej?

 

wprost.pl

danii, tir, parking, ciężarówka, ciężarówce,

Łódzkie: DWA CIAŁA w zamkniętej od wewnątrz ciężarówce! Jedna z ofiar w ostatnim telefonie do żony powiedziała, że…

W sobotę rano na parkingu w pobliżu stacji benzynowej w Kutnie przy ul. Kościuszki odnaleziono w ciężarówce ciała dwóch mężczyzn poszukiwanych od piątku. Cała akcja zaczęła się, gdy żona jednego z kierowców nie mogła się z nim skontaktować. Po ostatnim telefonie męża zaczęła przeczuwać, że stało się coś złego.

 

Tir musiał zaparkować na stacji w czwartek wieczorem. Wewnątrz znajdował się 39-letni właściciel firmy transportowej i 50-letni pracownik. 39-latek dzwonił do żony mówiąc, że czeka ich naprawa systemu ogrzewania w pojeździe. Sprawa tym bardziej niecierpiąca zwłoki, że był to okres najtęższych mrozów.

 

W piątek kontaktu z mężem już nie było. Niestety mężczyzna nie powiedział w ostatnim telefonie, gdzie dokładnie się znajduje. Dlatego kobieta poinformowała służby i rozpoczęła akcję na portalach społecznościowych. W sobotę rano odnaleziono ciężarówkę. Była zamknięta, a rolety w oknach zasłonięte. Gdy policja wybiła szybę, odkryła wstrząsającą prawdę – obaj mężczyźni nie żyli.

 

Przyczyny ich śmierci wciąż są wyjaśniane. Brane pod uwagę są przede wszystkim dwie hipotezy: wychłodzenie organizmu i zatrucie. W kabinie ciężarówki było bardzo zimno – napoje w butelkach będące wewnątrz pozamarzały.

 

Z drugiej strony, mężczyźni podłączyli jedną butli gazowych do systemu ogrzewania postojowego. Musiał on zostać przerobiony na możliwość wykorzystania gazu. Być może ze względu na niskie temperatury coś poszło nie tak.

 

Bardzo możliwe, że do śmierci mężczyzn przyczyniły się oba te czynniki. Jednak to dokładnie wyjaśnią dalsze badania. Najprawdopodobniej to kolejne ofiary fali siarczystych mrozów, które zaatakowały Polskę w ubiegłym tygodniu.

 

interia.pl

UNIKALNY ZABYTEK w dziejach ludzkości wytrzymał ponad 2 TYSIĄCE LAT. Teraz został ROZJECHANY przez TIRA…

Zapewne każdy z nas chociaż raz widział lub słyszał o wspaniałych obrazach stworzonych na płaskowyżu Nazca w Peru. Ten niesamowity zabytek, widoczny w pełni wyłącznie z powietrza został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nie uratowało go to przed pewnym nierozsądnym kierowcą ciężarówki…

 

40-letni Jainer Jesus Flores Vigo miał problemy ze swoim ciągnikiem siodłowym. Zignorował znaki zakazu gęsto rozsiane wzdłuż autostrady panamerykańskiej i zjechał swoim wozem wprost na bezcenne geoglify!

 

Choć nierozważny kierowca został zatrzymany, to lokalny sąd zwolnił go z aresztu! Uznano, że nie ma żadnych dowodów na to, że kierowca działał rozmyślnie. Być może, ale jednak zniszczył fragment unikatowych zabytków, to za mało?

 

 

Prokuratura uważa podobnie, dlatego zgłosiła apelację. Żąda 9-miesięcy więzienia i grzywny o równowartości 5 tys. złotych.

 

Ministerstwo Kultury Peru podało, że kierowca swoim ciągnikiem zniszczył fragment geoglifów o wielkości 50 na 100 metrów. W efekcie uszkodził aż trzy odrębne rysunki. Część peruwiańskich mediów podaje także, że kierowca nigdy nie jechał tym fragmentem drogi i nie znał go.

 

Inną możliwością, którą media biorą pod rozwagę jest celowa próba ominięcia fragmentu autostrady panamerykańskiej – kierowcy często tak robią aby uniknąć opłat. Być może i ten szofer liczył, że bocznymi drogami uda mu się przejechać. Zamiast tego uszkodził ważny zabytek.

 

Geoglify Nazca to zdaniem wielu uczonych najwspanialszy przykład tego typu działalności człowieka. Powstawały pomiędzy 500 r. p.n.e., a 500 r. n.e. Rozciągają się na przestrzeni ponad 400 km kw. I stanowią wielką atrakcję turystyczną. Szkoda, że mogą padać tak łatwo ofiarą nieodpowiedzialnych ludzi!

 

o2.pl

kierowca TIRa

Kierowca TIRa prowadził z nogami na SZYBIE! Po zatrzymaniu okazało się, że to jego najmniejszy wybryk… To co zrobił i jego tłumaczenia zwalają z nóg!

Funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego różne rzeczy już widzieli. Ale gdy na ich drodze stanęła ciężarówka, w której zamiast głowy kierowcy widać było jego nogi – na pewno musieli się zdziwić. Okazało się, że nietypowa technika jazdy to najmniejsze przewinienie kierowcy TIRa.

 

Okazało się, że kierowcą jest obywatel Słowacji. Bez ogródek wypalił po zatrzymaniu, że sposób kierowania to najmniejszy jego kłopot, bo przekroczył znacząco limit pracy, jaki mają narzucony kierowcy.  W ciągu ostatnich dwóch tygodni, zamiast 90 godzin wyjeździł ponad 100!

 

Wydaje się jednak, że w ten sposób sprytny Słowak chciał odwrócić uwagę od jeszcze innego wykroczenia. Otóż w toku dalszej kontroli okazało się, że kierowca korzystał w trakcie pracy z karty innego pracownika, w ten sposób dodatkowo fałszując wskazania urządzeń rejestrujących jego czas pracy.

 

Podliczając dane razem, okazało się, że w dzień gdy korzystał z drugiej karty pracował przez… 22 godziny!  Jak powiedział inspektorom, przepisy go nie interesują, bo musi na czas dowieźć ładunek, a za ewentualne „potknięcia” płaci pracodawca. Ciekawy sposób myślenia.

 

Kierowca dostał stosowny do sytuacji mandat, a wobec jego pracodawcy ITD wszczęła postępowanie administracyjne w sprawie wykrytych wykroczeń. Jak widać lata lecą, przepisów i norm przybywa, a praca kierowcy TIRa niemalże się nie zmienia – wciąż wyścig czasu wygrywa z bezpieczeństwem.

Pijany Ukrainiec w tirze pędził POD PRĄD autostradą A4! To co powiedział policjantom wprawiło ich w OSŁUPIENIE!

Ta historia mogła skończyć się tragicznie. Na szczęście trzeźwość umysłów innych kierowców i szybka reakcja policji zapobiegła najgorszemu. 40-letni Ukrainiec ma za to teraz poważne kłopoty!

 

Policjanci z Krapkowic w województwie opolskim dostali wczoraj około 20:30 zgłoszenie o ciężarówce, która jedzie pod prąd autostradą A4.  Bardzo szybko udało im się zlokalizować podejrzaną ciężarówkę i zatrzymać ją do kontroli.

 

Okazało się, że ciągnikiem marki MAN jechał obywatel Ukrainy. Od razu po otwarciu drzwi szoferki funkcjonariuszy drogówki uderzył odór alkoholu. Okazało się, że kierowca miał niemal 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu!

 

Kontakt z Ukraińcem był mocno utrudniony, ale udało się ustalić, że dwie godziny wcześniej zatrzymał się na jednej ze stacji benzynowych gdzie pił alkohol. Jednak sam przyznał, że jest zbyt pijany i nie wie jak długo i dlaczego jechał pod prąd. Wygląda na to, że gdzieś po drodze urwał mu się film!

 

Kierowca ciężarówki trafił do aresztu. Jak wytrzeźwieje, zostanie postawiony mu zarzut prowadzenia pod wpływem alkoholu. W najlepszym razie może liczyć na minimalną grzywnę w wysokości 5 tysięcy złotych. Dodatkowo może zostać mu orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów na terenie Polski.

 

To prawdziwy cud, że nieodpowiedzialny kierowca nikogo nie zabił. 40-tonowy TIR mógł doprowadzić na autostradzie do prawdziwej masakry! Oby ten człowiek już nigdy nie pojawił się w naszym kraju jako kierowca!

 

tvp.info

kierowca ciężarówki był pijany

Kierowca ciężarówki ZADZIWIŁ policję: jechał pod prąd, nie wiedział gdzie jest i był tak PIJANY, że sam na siebie DONIÓSŁ!

Jeśli mamy pisać o pijanych za kółkiem – to oby jak najczęściej o takich jak ten kierowca. Był już na tyle zmęczony sam sobą i swoim stanem upojenia, że postanowił poszukać pomocy u policji. I dobrze, bo wydaje się, że funkcjonariusze zatrzymali go w ostatniej chwili.

 

W sylwestrową noc dyspozytor policyjny na Florydzie w USA odebrał naprawdę zadziwiający telefon: dzwoniący mężczyzna wybełkotał, że jedzie ciężarówką, ale jest tak pijany, że nie wie gdzie jest. Michael Lester, bo tak nazywał się ten ancymon, zauważył jedynie, że chyba jedzie po prąd.

 

Dyspozytor nie stracił zimnej krwi, zadysponował patrole, a sam przeciągał rozmowę licząc, że uda się zlokalizować pijanego kierowcę. Namawiał go też do tego, by zatrzymał wóz w pierwszym bezpiecznym miejscu i poczekał na policję.

 

Stróże prawa faktycznie go znaleźli – posłuchał dyspozytora, ale w bezpiecznym miejscu na pewno nie stanął… wybrał bowiem środek drogi! Przyznał policjantom, że wypił kilka piw, zażył metaamfetaminę, a przez ostatnie cztery dni spał… zaledwie cztery godziny. Nie dziwi, że ostatecznie nie wytrzymał.

 

Na razie pan Lester siedzi w areszcie i oczekuje na wyrok sądu. Grozi mu kara, za jazdę pod wpływem alkoholu i narkotyków niewłaściwą stroną drogi. Jego jedyną okolicznością łagodzącą jest to, że nie zdążył na szczęście nikogo zabić.

 

rp.pl

tir. kirowca tir-a, ciężarówka, policja, alkomat

Kierowca TIR-a wypadł z drogi – najpierw ZAWSTYDZIŁ ALKOMAT, a potem policjantów NIEMORALNĄ PROPOZYCJĄ!

Wydawałoby się, że pewne zwyczaje z polskich dróg już dawno zniknęły. Okazuje się, że wcale nie.

 

W nocy 12 grudnia o 1 w nocy policjanci z Wieruszowa w woj. łódzkim otrzymali zgłoszenie o kolizji samochodu ciężarowego na nieodległej S8. Na miejscu znaleźli samochód ciężarowy, który naczepą zahaczył o bariery energochłonne. Na pierwszy rzut oka – nic poważnego.

 

Jednak kierowca nie potrafił wyjaśnić co się stało i dlaczego wypadł z drogi. Odpowiedź dało badanie alkomatem. Okazało się, że mężczyzna był kompletnie pijany! Wydmuchał aż 2,5 promila. Dopiero wtedy przyznał się, że przed jazdą wypił dość dużo i jakby tego było mało… zasnął po drodze i najpewniej dlatego wpadł w barierki.

 

Niemoralna propozycja

 

Ale to nie ostatnie słowo skruszonego kierowcy. Zaproponował policjantom… 1500zł za odstąpienie od czynności i polubowne załatwienie sprawy. Niestety, trafił na nieprzekupnych i jego plan „dania w łapę” spalił na panewce.

 

Mężczyzna został zatrzymany, a wszystkie okoliczności zdarzenia bada prokuratura. Za próbę wręczenia łapówki, spowodowanie kolizji i jazdę pod wpływem grozi mu nawet 10 lat więzienia.

 

To już kolejny raz, gdy piszemy o nierozsądnych zachowaniach kierowców. Wczoraj pisaliśmy o zgubnych skutkach oszukiwania tachografu( ZOBACZ: Polski kierowca oszukał tachograf i jechał do oporu), a prawdziwym rekordziście kilka tygodni temu (ZOBACZ: Polski kierowca ZAWSTYDZIŁ lekarzy na dyżurach!) . Nie pozostaje nic innego jak zaapelować do kierowców – Panowie, szanujcie się. Zapewne żaden z Was nie chce sam z siebie jeździć bez odpoczynku, może trzeba spróbować powiedzieć „dość”? Kierowców brakuje, więc pracodawcy muszą powoli odchodzić od nieuczciwych praktyk, by nie tracić pracowników. Natomiast jazdy pod wpływem alkoholu nie sposób skomentować – takich delikwentów trzeba po prostu eliminować z dróg.