oświadczył jej sie na ulicy

[VIDEO] Bogacz kupił jej Lamborghini i oświadczył się na ulicy. Wszystko wymknęło się spod kontroli…

Miłość jest ślepa – mówią. Miłość potrafi też odebrać zdolność logicznego myślenia, a gdy do tego dodamy zbytnie przekonanie o tym, że pieniądze załatwią wszystko, to może się okazać że paskudnie się zdziwimy. Tak jak ten młody Chińczyk, który swoim bogactwem chciał oczarować pewną Rosjankę i oświadczył jej się w dziwnych okolicznościach…

Mężczyzna przygotował wybrance swojego serca niesamowitą niespodziankę – kupił jej pomarańczowe Lamborghini, a gdy pojawiła się na ulicy uklęknął przed nią z wielkim bukietem kwiatów i oświadczył się.

 

ZOBACZ: Wdowa pozywa za brak seksu. Żąda fortuny – nie zgadniesz od kogo!

 

Kobieta jednak… odrzuciła jego zaloty. Na nic zdały się zapewnienia Chińczyka, że „ma pieniądze i może jej kupić wszystko, co zechce”, dziewczyna była twarda! Jego coraz bardziej rozpaczliwe próby przekonania do ślubu, które stawały się wręcz agresywne, skwitowała krótko:

 

I co z tego, że jesteś bogaty?! – po czym uciekła z miejsca tego dziwacznego happeningu.

 

A wściekłemu skośnookiemu nie pozostało nic innego, tylko teatralnie zdemolować najbliższą rzecz, która mu się nawinęła pod ręce – dobrze, że nie było to samo pomarańczowe Lambo!

 

Film obejrzało ponad 23 miliony internautów i wielu uważa, że jest to zwykły fake i inscenizacja. A Wy jak myślicie? Czy ktoś mógłby zupełnie na serio zrobić coś takiego? Być może za jakiś czas dowiemy się, że to element jakiejś ciekawej kampanii reklamowej?

 

facebook.com/ foto: screenshot

zupa na rosyjskiej stołówce

Wyłowił to COŚ z zupy na szkolnej stołówce. Nikt nie ma pojęcia, co to jest! [FOTO]

W Polsce mawia się często, że więźniowie jadają lepiej niż np. pacjenci szpitali. Coś w tym jest, ale nawet niektóre szpitalne posiłki nie przebiją tego, co dostali rosyjscy uczniowie na jednej ze szkolnych stołówek. Fotografia robi furorę w Internecie, a wszyscy zachodzą w głowie co tak naprawdę pływało w talerzu.

Zdjęcie wykonał uczeń szkoły w Jurgamyszu. Pokazał dziwny kawałek mięsa z odrażającymi mackami, który pływał w jego talerzu. Skwitował wpis krótko: tak karmią nas na szkolnej stołówce.

 

Fotografia pojawiła się na portalu społecznościowym VKontakte – rosyjskiej wersji Facebooka. Tysiące Rosjan niejako wymusiło reakcję ze strony władz i odpowiednich instytucji. Zapowiedziano, że w szkole zostanie przeprowadzona kontrola.

 

ZOBACZ TEŻ: [VIDEO] Policja nagrała UFO? To nagranie uruchomiło mnóstwo teorii spiskowych!

 

18 lutego obiad przygotowano zgodnie z menu. Dzieci jadły zupę z makaronem i mięsem wyprodukowanym przez lokalny zakład. Wszystkie produkty są sprawdzane przed podaniem. Nie naruszono zasad przygotowywania posiłków, nie było także skarg ze strony uczniów czy ich rodziców. Staraliśmy się skontaktować z dostawcą wołowiny, ale niestety nie mogliśmy otrzymać natychmiastowego komentarza. Wysłaliśmy więc oficjalne pytanie, a odpowiedź opublikujemy w późniejszym czasie.

 

– tłumaczy przedstawicielka szkoły.

 

Inspekcje sanitarne skontrolują nie tylko szkołę, ale również przetwórnię mięsną, z której pochodzi feralny kawałek… czegoś. Czegoś, bo de facto nikt nie jest pewny, co widać na zdjęciach. Niektórzy uważają, że może być to fragment krowiego policzka z gruczołami ślinowymi. Są też komentarze rodziców, którzy… bronią zupy z dziwną wkładką pisząc o „naturalnym mięsie”. A Wy jak uważacie – co to właściwie jest i czy chcielibyście dostać coś takiego na talerz?

 

wprost.pl/ foto: vkontakte

instruktorowi

Uganda przez 11 lat płaciła rosyjskiemu instruktorowi. Był tylko jeden, zasadniczy problem…

Ugandyjskie siły powietrzne przez 11 lat korzystały z usług rosyjskiego instruktora Walerija Keritska. Był to świetny specjalista pilotażu, który znał się jak mało kto na śmigłowcach Mi-24 i Mi-17. Przez te wszystkie lata wypłacono instruktorowi ponad 700 tysięcy dolarów. Problem był tylko jeden – Walerij Keritsk nigdy nie istniał!

Sprawa przed ugandyjskim Sądem Najwyższym rozpoczęła się w 2016 roku, ale jak dotąd nie wyszło to poza ten kraj. Pewien oficer oraz kadrowa jednostki szkoleniowej stworzyli fikcyjnego rosyjskiego specjalistę, który rzekomo miał szkolić tamtejszych pilotów. Od 2005 roku wypłacali instruktorowi sowite wynagrodzenia.

 

ZOBACZ TEŻ: Mieszkała z martwą matką. Zwłoki codziennie przykrywała kolejnym kocem – jej tłumaczenia są szokujące

 

Pensje wypłacano najpierw na konto ugandyjskiego oddziału banku Barclays, zaś potem przez cały system różnych innych rachunków trafiały wreszcie do oficera i sprytnej kadrowej.

 

Przez 11 lat wyłudzili w ten sposób 618 tysięcy dolarów wynagrodzenia regularnego, oraz 120 tysięcy dolarów premii i dodatków! Jak to możliwe, że przez ponad dekadę nikt nie zauważył tego oszustwa? Jak widać, są na świecie państwa jeszcze bardziej teoretyczne niż nasze. To pocieszające, choć to raczej śmiech przez łzy!

 

tech.wp.pl/ foto: wikipedia

matkę, martwą matką

Mieszkała z martwą matką. Zwłoki codziennie przykrywała kolejnym kocem – jej tłumaczenia są szokujące

Pewna mieszkanka Wirginii w USA przez 44 dni mieszkała z martwą matką. Aby zneutralizować zapach rozkładu, codziennie przykrywała zwłoki kobiety kolejnym, nowym kocem i używała odświeżaczy powietrza. Okropny sekret w końcu odkrył jej krewny.

29 grudnia zmarła 78-letnia Rosemary Outland, matka zatrzymanej 55-latki. Kobieta twierdzi, że usiłowała ją reanimować, a gdy to nie pomogło wpadła w panikę. Obawiała się, że zostanie oskarżona o jej śmierć. Postanowiła mieszkać z martwą matką nie widząc dla siebie innej możliwości.

 

ZOBACZ TEŻ: [FOTO] Znaleźli pod wodą kość większą od pontonu. Do jakiego stwora należała?

 

Przez kolejne dni owijała starannie zwłoki matki nowymi kocami. Każdego dnia było ich więcej i więcej. Łącznie użyła około 50 koców! Smród rozkładu usiłowała maskować odświeżaczami powietrza.

 

Tajemnica wyszła na jaw, gdy jeden z krewnych zmarłej zaczął niepokoić się brakiem kontaktu z nią. Wszedł do domu kobiety przez okno i wtedy odkrył zwłoki. Od razu wezwał policję.

 

Przyczyny śmierci kobiety wyjaśnić miała sekcja zwłok. Jej córce grozi od roku do 5 lat więzienia i do 2,5 tysiąca dolarów grzywny za ukrywanie zwłok.

 

Po kilku miesiącach specjaliści orzekli, że kobieta zmarła z przyczyn naturalnych. Sąd z kolei uznał, że jej córka, Jo-Whitney Outland nie mogła sobie poradzić ze śmiercią matki. Sytuacja ta na tyle ją przytłoczyła i przeraziła, że przestała działać racjonalnie.

 

W związku z tym sąd uznał ją za winną, ale wymierzył karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok.

ufo z australii

[VIDEO] Policja nagrała UFO? To nagranie uruchomiło mnóstwo teorii spiskowych!

Z nagraniami przedstawiającymi rzekome UFO – niezidentyfikowane obiekty latające – jest zawsze jeden i ten sam problem. Mianowicie zawsze są niewyraźne i zawsze są nagrywane byle jak i byle czym. Teraz głos w sprawie zabiera policja z Australii publikując intrygujące nagranie.

Na filmie widzimy nocne niebo rozświetlane wieloma grzmotami. Na horyzoncie trwa burza. Nagle w lewym górnym roku ekranu pojawia się przedziwne światło przypominające kształtem latający spodek UFO!

 

ZOBACZ: Ośmiornice z KOSMOSU? Badacze opublikowali NIEWIARYGODNĄ teorię na temat pochodzenia tych zwierząt!

 

Video opublikowali policjanci z Broome w północnej Australii. Opatrzyli je wiele mówiącym komentarzem:

 

„Po przejrzeniu nagrań monitoringu z miasta przy plaży w trakcie nocnej burzy, wydaje się że nie jesteśmy sami”

 

 

W sieci i to nie tylko australijskiej, zaroiło się od teorii internautów, którzy chcą wyjaśnić przedziwny świetlny obiekt. Według wielu jest to odbite światło samochodu, który przejechał gdzieś poza polem widzenia kamery. Inni sugerują, że może to lampa błyskowa telefonu, którym nagrywane było z monitora to ciekawe video. A Wy, jakie macie pomysły?

 

ZOBACZ TEŻ: Świętoszów: chcieli okraść dom żołnierza. SROGO tego pożałowali! [FOTO]

 

wprost.pl/ foto: twitter.com

kość

[FOTO] Znaleźli pod wodą kość większą od pontonu. Do jakiego stwora należała?

W ostatnich dniach rekordy popularności bije zdjęcie wykonane u brzegów Norwegii. Przedstawia grupę ludzi na pontonie, którzy obserwują potężną kość, wyglądającą jak kręgosłup olbrzyma. Znajduje się tuż pod wodą i jest świetnie widoczna.

Fotografię wykonano u wybrzeży Svalbardu, arktycznego archipelagu należącego do Norwegii. Rozmiar znaleziska każe sądzić, że są to pozostałości potężnego zwierzęcia, ale wokół nie ma żadnych innych szczątków. Kość jest większa od pontonu, którym przypłynęła grupka ludzi!

 

ZOBACZ:Świętoszów: chcieli okraść dom żołnierza. SROGO tego pożałowali! [FOTO]

 

Specjaliści bezsprzecznie uznali, że jest to kręgosłup wieloryba. Zwierzę musiało paść przed ponad rokiem tuż przy brzegu. Truchło zwabiło polarne niedźwiedzie, które potrafią taki „smakołyk” wyczuć z odległości kilkunastu kilometrów! Uczta jaką urządziły sobie białe misie sprawiła, że z wieloryba nie zostało nic poza wielkim i twardym kręgosłupem – który był zbyt wielki i zbyt twardy nawet dla zębów niedźwiedzi.

 

Tego typu znaleziska nie są wcale rzadkością na Svalbardzie. Nieopodal tego miejsca odnaleziono czaszkę wieloryba, a w innych często natrafia się na szczątki fok i innych zwierząt.

 

turystyka.wp.pl/ foto: facebook

gospodarza campingowej, dokumenty, pieniędzy, policjanci, policja, radiowóz

Policjanci pili wódkę. Potem jeden zrobił coś przerażającego córce gospodarza

Odrażajacy i straszny finał miało spotkanie dwóch policjantów ze Szczecina. Jeden zaprosił drugiego do domu na alkohol. Gdy pierwszy zasnął, jego gość postanowił odwiedzić pokój córki gospodarza…

To był zwykły, sobotni wieczór. Dwaj policjanci spotkali się by odreagować trudny tydzień służby. Spożywali razem alkohol tak długo, aż pan domu nie zasnął. Wtedy drugi z policjantów wszedł do pokoju 13-letniej gospodarza córki i zaczął ją napastować.

 

ZOBACZ TEŻ: Smród zapierał dech i gryzł w oczy. Samolot zmuszony do awaryjnego lądowania

 

13-latka opowiedziała o wszystkim swojej matce, a ta powiadomiła służby. Policjant został od razu zatrzymany i aresztowany tymczasowo na dwa miesiące.

 

Zatrzymany policjant miał kilkunastoletni staż pracy w Wydziale Konwojowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. I co najciekawsze – już wcześniej na jego zachowanie wpływały przeróżne skargi! 

 

Z informacji, które do mnie dochodziły, to miał różnego rodzaju ciągotki. Chwalił się policjantom, że nagrywał różne filmy o charakterze pornograficznym

– powiedział dziennikarzom Polsat News Marcin Tomczak, były policjant.

 

Jeśli tak było w istocie, to czemu służba policjanta nie została prześwietlona wcześniej? Być może udałoby się zapobiec takiej sytuacji, gdyby ktoś wcześniej zastanowił się nad jego zachowaniem. Pewne niedobre skłonności nie ujawniają się przecież nagle, tylko dają o sobie znać w różnych sytuacjach.

 

o2.pl/ foto: policja/ zdjęcie ilustracyjne

morderstwo w górach stołowych

Brutalny mord w Górach Stołowych: ten aparat może być kluczem do rozwiązania zagadki sprzed 22 lat

Ania i Robert byli studentami Uniwersytetu Rolniczego we Wrocławiu. W 1997 roku wybrali się na wycieczkę po Górach Stołowych, gdzie ślad po nich zaginął. Po 9 dniach odnaleziono ich zwłoki z dziurami po kulach w głowach. 

Choć mijają 22 lata, wciąż nie wiadomo, co właściwie stało się ze studentami i dlaczego zginęli. Ich częściowo rozebrane zwłoki odnaleziono w okolicach szczytu Narożnik w Górach Stołowych. Oboje zostali zastrzeleni. Jak ustaliła policja, sprawców było co najmniej dwóch. Jeden zastrzelił Roberta dwoma strzałami w głowę, na oczach przerażonej Ani. Krzyk dziewczyny i strzały słyszał nawet jeden ze świadków, jednak nie widział momentu zbrodni, ani nie udał się w kierunku podejrzanych odgłosów. Gdy Robert nie żył, drugi sprawca zastrzelił Anię jednym strzałem między oczy. Jej ciało częściowo rozebrano chcąc upozorować gwałt.

 

ZOBACZ TEŻ: Warszawa: 15-latek zadźgał kolegę. Nowe fakty o przerażającym zabójstwie

 

Przy ciałach nie znaleziono zegarka, dziennika dziewczyny oraz aparatu Zenit o numerze seryjnym 81028187. Osoby zajmujące się sprawą wierzą, że może on być kluczem do rozwikłania tej zagadki. Być może bowiem studenci widzieli coś, czego nigdy nie powinni byli zobaczyć?

 

karuzeli, wypadek w wesołym miasteczku

9-latek zginął na karuzeli w Szczytnie. Makabryczny wypadek

W lipcu 2018 roku doszło w Szczytnie do przerażającego wypadku. Awaria karuzeli sprawiała, że życie stracił 9-letni chłopczyk. Po rocznym śledztwie prokuratura postawiła winnym zarzuty. 

Do wypadku doszło 22 lipca 2018 roku. Dziecko, według relacji świadków, wypadło z urwanej gondoli karuzeli typu breakedancer. Stało się to tak niefortunnie, że uderzyło głową o metalowy element maszyny. Wraz z nim został poszkodowany jego wujek, który przyprowadził je do lunaparku.

 

ZOBACZ TEŻ: Raport TOPR jest dramatyczny. Tak źle nie było jeszcze nigdy

 

Obie osoby przetransportowano do szpitali. Mężczyzna trafił z urazem kręgosłupa do szpitalu w Szczytnie, a dziecko usiłowano przewieźć do szpitala w Olsztynie. Niestety, zmarło w trakcie transportu z powodu odniesionych obrażeń. 31-letniego wujka jeszcze tego samego dnia można było wypisać do domu.

 

Wesołe miasteczko rozłożyło się tam z okazji „Dni Szczytna” – dorocznej zabawy, która gromadzi mieszkańców miasta. Na terenie wesołego miasteczka przebywało w tym czasie kilkadziesiąt osób.

 

Obsługa karuzeli była trzeźwa, zaś sama karuzela przeszła badanie techniczne. Jednak internauci, którzy wypowiadali się potem o okolicznościach zdarzenia uważali, że urządzenia wesołego miasteczka były w fatalnym stanie. Wielu rezygnowało ze skorzystania z nich.

 

Udało się ustalić, że przyczyną wypadku było pęknięcie spoiny, która łączyła gondolę z resztą karuzelu. W związku z tym zarzuty postawiono 40-letniemu właścicielowi wesołego miasteczka. Mężczyzna tłumaczy się, że nie mógł zauważyć tego pęknięcia.

 

Mimo to prokuratura uważa, że to on jest odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa korzystającym z wesołego miasteczka. Postawiono mu zarzuty narażenia chłopca na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu do pięciu lat więzienia.