poszukiwań, ślubie, zniknęła

Zniknęła dwa dni po ślubie. Makabryczny finał poszukiwań  – co tak naprawdę się wydarzyło?

Jeszcze w piątek pisaliśmy o tajemniczym zaginięciu 24-letniej Roksany R. Kobieta zniknęła 3 grudnia przed południem, po tym jak rzekomo pojechała do sklepu po drobne zakupy. Wczoraj jej samochód został znaleziony na dnie jednego z jezior.

Policja i bliscy wiedzieli jedynie, że kobieta wsiadła do czerwonego volkswagena golfa i ruszyła, prawdopodobnie w kierunku Starogardu Gdańskiego – na tej drodze po raz ostatni jej auto uchwyciły kamery monitoringu.

 

Nurkowie przeczesujący jezioro Borówno Wielkie w pobliżu Skarszew odnaleźli samochód, w którym było ciało poszukiwanej Roksany. Trwają czynności z udziałem prokuratora na miejscu zdarzenia. Na razie nie wiadomo, co doprowadziło do śmierci kobiety

 

– powiedział mediom Monika Szweda, z komendy policji w Starogardzie Gdańskim.

 

ZOBACZ: Krew mordowanej babci zachlapała jej buzię. 5-latka świadkiem potwornej zbrodni!

 

Jak widać wstępne doniesienia są bardzo skąpe, jednak śledczy już opracowali wstępne hipotezy co do tego zdarzenia. Radio Gdańsk twierdzi, że badana jest hipoteza nieszczęśliwego wypadku – kobieta miałaby według niej uderzyć w jakąś przeszkodę, stracić panowanie nad autem i w wyniku nieszczęśliwego wypadku wjechać do jeziora.

 

Z drugiej jednak strony kobieta nie wzięła z domu ani portfela, ani telefonu. Wiemy też, że kilka miesięcy wcześniej przeżyła tragedię – poroniła. Dlatego śledczy nie wykluczają też wersji o odebraniu sobie życia.

 

źródło: wprost.pl/ wp.pl/ foto: policja

 

betlejem w polsce

Betlejem w Polsce 2018/2019! GRAMY i POMAGAMY!

Najpiękniejsze kolędy z różnych stron świata – bożonarodzeniowe utwory z Polski, Armenii, kompozycje serbskie, norweskie, niemieckie, angielskie, irlandzkie, z krajów arabskich, baskijskie, cejlońskie, ukraińskie, hebrajskie, a nawet etiopskie czy te stworzone przez kanadyjskich Indian. W polskich wersjach językowych i nowych, współczesnych aranżacja.

13 polskich miast.  Na scenie ponad 30 artystów m. in.

Kamil Bednarek, Bovska, Grażyna Łobaszewska, Dawid Kwiatkowski
Antonia Krzysztoń, Mate.O, Kapela Maliszów, Atom String Quartet, Fanfara Moldova,
oraz międzynarodowy zespół muzyczny pod kierownictwem Jana Smoczyńskiego.

Poprzednie dwie edycje trasy Betlejem w Polsce obejrzało, aż 126 000 widzów!

 

Betlejem w Polsce to, też wspólny opłatek i wspólne kolędowanie (artyści i publiczność). Jak co roku dochód z trasy „Betlejem w Polsce”, jest przeznaczony na cel charytatywny – pomoc dla osób potrzebujących. Uczestnicząc w jednym z koncertów, dzielimy się dobrem z drugim człowiekiem. Kup bilet – zostań Ambasadorem Miłosierdzia!

Więcej szczegółów na temat aktualnej trasy Betlejem w Polsce 2018/2019 na stronie www.betlejemwpolsce.pl

Tegoroczną trasę poprzedza ALBUM „JAK W BETLEJEM. Live”.

Album stanowi piękną i radosną formę kultywowania polskiej tradycji kolędowania. Znalazły się w nim najpiękniejsze kolędy i pieśni bożonarodzeniowe, które pochodzą z różnych epok, kultur i stron świata. Usłyszymy tu artystyczne perełki, na przykład starą hebrajską pieśń szabatową, kolędę starogrecką, czy też kolędy węgierską i czeską. Historyczne i współczesne utwory, w fenomenalnych muzycznych aranżacjach i opracowaniach literackich, stanowią o oryginalnym zróżnicowaniu płyty: każdy słuchacz odnajdzie tutaj taką tonację, jaka najbardziej odpowiada jego sposobowi przeżywania Świąt Bożego Narodzenia.

Wyjątkowa wartość „Jak w Betlejem”, to także efekt udziału i kreatywnej współpracy niezwykłych artystów: Natalii Kukulskiej, Kasi Moś, Darii Zawiałow, Mietka Szcześniaka, Beaty Bednarz, Mate.O, Agnieszki Musiał, Adama Krylika, Dany Vynnytskiej, Igora Herbuta.

Wokaliści zaśpiewali z towarzyszeniem słynnej orkiestry kameralnej AUKSO pod batutą Marka Mosia
oraz międzynarodowego zespołu muzycznego pod kierownictwem Jana Smoczyńskiego.

Artyści, którzy wzięli udział w nagraniu zrezygnowali z tantiem. Dochód z trasy koncertowej Betlejem w Polsce 2018/2019 oraz sprzedaży albumu ”Jak w Betlejem. Live”  jest przeznaczony na wsparcie dla osób potrzebujących. Kupując bilet lub płytę „Jak w Betlejem”, pomagasz!www.betlejemwpolsce.pl

policja. radiowóz, babci

Krew mordowanej babci zachlapała jej buzię. 5-latka świadkiem potwornej zbrodni!

Przerażająca zbrodnia wydarzyła się przy ulice Chełmińskiej w Grudziądzu. 54-letni Krzysztof Ś. wrócił do domu pijany. Miał jeden cel – zamordować swoją żonę. Nie zważał na małą wnuczkę, która widziała śmierć swojej babci.

Krzysztof Ś. nadużywał alkoholu. Sąsiedzi wspominają, że nie szanował swojej żony i często słyszeli jak kłóci się z nią. Tego dnia wrócił do domu pijany i zły. Wiedział już, że żona planuje od niego odejść i chce rozwodu. Nie zważając na wnuczkę chwycił za nóż i postanowił rozwiązać tą sprawę raz na zawsze. Wbił ostrze w szyję Mirosławy, zupełnie nie przejmując się, że na śmierć babci patrzy ich wnuczka.

 

ZOBACZ: Drogówka zatrzymała pijanego pirata. W bagażniku miał dla nich niespodziankę

 

Dziecko próbowało powstrzymać dziadka, ale ten zadawał kolejne ciosy, aż krew zachlapała buzię dziewczynki. Wybiegła wtedy z domu i wezwała na pomoc sąsiadów. Policja zatrzymała Krzysztofa Ś. na ulicy przed domem.  Został tymczasowo aresztowany, czeka na postawienie zarzutów. Grozić mu może nawet dożywocie. 

 

se.pl/ foto: zdjecie ilustracyjne/screenshot

urodziny, zgwałcił i spalił 16-latkę, gwałcili

Upragnione urodziny zmieniły się w koszmar. Spełnili na niej wszystkie fantazje i pozostają bezkarni

Ola zamierzała spędzić osiemnaste urodziny w jednym z wrocławskich klubów. Była z grupką znajomych, wśród których był jej brat, więc czuła się bezpiecznie. A jednak to znani jej ludzie dopuścili się obrzydliwych czynów. Z drugiej jednak strony – prokuratura umorzyła sprawę. Gdzie leży prawda?

 

Sprawę przybliżyli nam dziennikarze Uwagi TVN. Ola podejrzewa, że dosypano jej tabletkę gwałtu do drinka, a następnie dwóch jej kolegów – Denis i Maciek zaciągnęli ją w ustronne miejsce i obaj zgwałcili. Robili z nią, co chcieli:

 

Momentem, którym pamiętam, było to, że byłam prowadzona przez Denisa i Maćka. W klubie szliśmy schodami do góry. Robili mi to po kolei. Nie miałam po prostu siły, żeby ich odepchnąć, żeby cokolwiek zrobić. Po prostu mówiłam, żeby mnie zostawili. Mówiłam, że nie mam siły, że nie chcę, że po prostu nie, ale oni to robili

 

– opowiedziała Ola dziennikarzom. Od razu po zdarzeniu, gdy tylko doszła do siebie, poinformowała o wszystkim brata, a ten rodziców. Ci zaś wezwali policję.

 

ZOBACZ: Nowy Sącz: zgwałcili 14-latkę. Wszystko nagrali i rozesłali po całym mieście!

 

We krwi dziewczyny faktycznie znaleziono ślady GHB, czyli substancji potocznie zwanej pigułką gwałtu. Jednak biegły ocenił, że jest to tak śladowa ilość, że równie dobrze mogła powstać w organizmie samoistnie! Prokuratura po takiej opinii zdecydowała o umorzeniu sprawy.

 

Oskarżeni młodzi mężczyźni także wypowiedzieli się w materiale TVN. Obaj twierdzą, że Ola sprowokowała całą sytuację, że niczego jej nie dosypali, po prostu dziewczyna była pijana. Zarazem przyznają, że poniosło ich i głupio im, ze byli z dziewczyną we dwóch na raz. Niemniej, nie poczuwają się do odpowiedzialności.

 

Może sobie uświadomiła, że jak to wszystko wyjdzie na jaw, to wyjdzie na dziewczynę lekkich obyczajów. Jestem pewien, że niczego jej nie dosypaliśmy. To nie był gwałt

 

– powiedział Denis.

 

ZOBACZ: „Osiemnastka” z koszmaru: zbiorowo zgwałcili ją koledzy. „Spełnili na niej wszystkie chore fantazje”

 

Rodzice zgłosili do sądu zażalenie na decyzję prokuratury, do którego sąd się przychylił. Próbka krwi Oli ma zostać zbadana jeszcze raz. Jak zakończy się ta sprawa, być może przekonamy się wkrótce.

 

o2.pl/ foto: pixa

siostry godlewskie

Siostry Godlewskie znowu atakują! Półnagie przygotowały prezent na Mikołaja [VIDEO]

Siostry Godlewskie nie chcą dać o sobie zapomnieć. Być może po prostu nie powinniśmy o nich pisać, ale jak to się mówi „co zostało zobaczone, już się nie odzobaczy”. Dlatego abyśmy nie pozostali z tym sami, puszczamy to video dalej w świat. Niech i inni mają!

Tym razem siostry Godlewskie w stylizacji na śnieżynki świętego Mikołaja śpiewają piosenkę „Pada śnieg”. Czyli ten sam „hit”, który rok temu zagwarantował im rozgłos. Nie pytajcie jednak jak im idzie tym razem – przezornie wyłączyliśmy dźwięk już na początku. Jednak sądząc po komentarzach na YouTube, panie przez ostatnie tygodnie niczego nowego się nie nauczyły…

 

 

ZOBACZ: Rodzinna impreza zamieniła się w koszmar. Zmarł na oczach najbliższych

zniknęła dwa dni po ślubie

Dwa dni po ślubie zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Rodzina jest zrozpaczona

24-letnia Roksana Rakowska zaginęła 3 grudnia. Wjechała swoim autem z domu w Skarszewach w województwie pomorskim i ślad po niej zaginął. Była zaledwie dwa dni po ceremonii ślubnej.

24-latka poruszała się czerwonym volkswagenem golfem o numerze rejestracyjnym PZL 62M5. Powiedziała bliskim, że jedzie do sklepu po bułki, ale z domu nie zabrała ani portfela, ani telefonu komórkowego. Ostatnie nagranie monitoringu na którym widać jej auto pochodzi z drogi prowadzącej w stronę Starogardu Gdańskiego.

 

Kobieta tego samego dnia miała jechać ze świeżo poślubionym mężem do urzędu. Dlatego gdy nie wróciła do domu, od razu zgłoszono sprawę na policję. Jednak jak dotąd nie natrafiono na żaden ślad Roksany.

 

Las, przez który przejeżdżała został przeszukany przez policję, psy tropiące, wykorzystano także helikopter. Jednak po czerwonym Golfie ani śladu.

 

Kobieta w dniu zaginięcia była ubrana w czerwoną kurtkę z kapturem. Ma około 160-170 centymetrów wzrostu i niebieskie oczy. Szczupła, włosy proste, długie o kolorze ciemny blond. Jeśli ktokolwiek wie coś na temat jej zaginięcia, powinien skontaktować się z policją.

 

wp.pl/ foto: facebook

Dał córce srogą nauczkę, którą obejrzało już prawie 20 milionów ludzi. Zobacz za co! [VIDEO]

Ten film to jeden z najpopularniejszych virali (treści, które rozchodzą się „wirusowo” w Internecie) ostatnich dni. Pewien ojciec dowiedziawszy się, że jego córka kolejny raz znęcała się nad innym dzieckiem w szkolnym autobusie, postanowił dać jej nauczkę, którą popamięta na zawsze.

10-letnia Kristen zawieszono na trzy dni prawo do korzystania ze szkolnego autobusu. Dziewczynka w ogóle się tym nie przejęła i powiedziała ojcu, że „w przyszłym tygodniu będzie ja musiał wozić do szkoły. Jej tata, gdy dowiedział się o karze uznał, że tak być nie może. Tym bardziej, że dziewczynka drugi raz zrobiła to samo.

 

Jak mówi na nagrania „znęcanie się nad kimś nigdy nie będzie akceptowane w moim domu”. Dlatego zamiast odwozić córkę samochodem do odległej o 8 kilometrów szkoły postanowił, że dziewczynka musi odczuć karę i zakaz wstępu do autobusu szkolnego.  Kazał jej mianowicie iść do szkoły na piechotę, samemu jadąc za nią swoim autem!

 

Wiem, że wielu z was nie zgodzi się z tym, co robię. Ale robię to, co uważam za słuszne, żeby dać mojej córce lekcje i powstrzymać ją przed znęcaniem się nad innymi

 

– mówi ojciec na nagraniu.

 

Film zgromadził potężną liczbę komentarzy, reakcji i udostępnień. Wielu rodziców chwali Matta Coxa za jego determinację i dyscyplinę względem córki. Jednak ci wrażliwsi uważają, że to on z kolei znęca się nad dzieckiem i wystawia je na pośmiewisko. A Wy jak oceniacie karę, którą wymierzył krnąbrnej 10-latce?

 

W naszym odczuciu to bardzo dobra nauczka. Nie może być mowy o wystawianiu na pośmiewisko, bowiem nie widzimy twarzy dziewczynki na nagraniu. Zaś 8-kilometrowy spacer na pewno sprawił, że dziewczynka doceniła jazdę autobusem i miała dużo czasu na przemyślenie swojego zachowania. Zresztą dopisek pod nagraniem będący „aktualizacją” sytuacji zdecydowanie potwierdza naszą tezę.

 

wprost.pl/ foto: facebook

kary śmierci wykonanie

36 lat czekał na wykonanie kary śmierci. Gdy wybrał jej sposób, wszyscy byli zszokowani!

David Earl Miller zamordował z zimną krwią młodą kobietę. Użył do tego pogrzebacza, którym zmasakrował jej ciało. Zrobił to wyłącznie dla własnej rozrywki. Na wykonanie kary śmierci, czekał prawie cztery dekady. Gdy wreszcie do tego doszło, postanowił zszokować wszystkich.

Miller został skazany w 1981 roku, za zabójstwo 23-letniej Lee Standifer. Bezwzględność sprawcy i w zasadzie brak motywów do takiego postępowania sprawiły, że sąd nie miał wątpliwości, co do zasądzenia kary śmierci.

 

Sprawca 36 lat przesiedział w celi śmierci najcięższego więzienia w stanie Tennessee – w Nashville. Gdy wreszcie doszło do wykonania wyroku, Miller zażyczył sobie śmierci na… krześle elektrycznym! Jest to najbrutalniejszy, najdłuższy i najbardziej bolesny sposób, którego oficjalnie zakazano przed 20 laty.

 

ZOBACZ: Lubelskie: nieoznakowany radiowóz upolował… nieoznakowany radiowóz! Kara była sroga

 

Widocznie 36-lat odsiadki skłoniły Millera do refleksji nad swoich zachowaniem i uznał, że jeszcze nie odpokutował tego, co zrobił. To już druga egzekucja w więzieniu w Nashville, którą wykonano w ostatnim miesiącu.

 

o2.pl/ foto: pixabay

policja, eskorta, żony

Stał w korku, a życie jego żony i dziecka wisiało na włosku. Policjanci udzielili brawurowej pomocy! [VIDEO]

Wjazd i wyjazd z Kielc w godzinach popołudniowych to często prawdziwa udręka. Tymczasem 29-letni mieszkaniec powiatu jędrzejowskiego musiał za wszelką cenę i jak najszybciej dotrzeć do szpitala w samym centrum miasta. Na włosku wisiało bowiem życie jego żony i dziecka. Postanowił zadzwonić po pomoc do policjantów, a ci nie zawiedli!

 

Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 13. Dyżurny miejskiej komendy policji w Kielcach odebrał telefon od 29-letniego mężczyzny, który poprosił o eskortę w drodze do szpitala św. Aleksandra przy ulicy Kościuszki w Kielcach. Dojeżdżał do miasta od strony Jędrzejowa i czekała go przeprawa przez wszystkiego najbardziej zatłoczone ulice miasta.

 

Dyżurny nie zlekceważył słów 29-latka, który powiedział, że żona jest w „trybie tragicznym”[zapewne chodziło o stan – przy. red.] i że lekarze z Jędrzejowa nie gwarantowali, że uratują  dziecko i dlatego wysłali go do Kielc.

 

ZOBACZ: Przebiła mu szyjkę tuż po porodzie i wyrzuciła do Odry. Nowe fakty

 

Policjant wysłał na spotkanie z rodzącą kobietą i jej mężem dwa radiowozy, które na ulicy Krakowskiej przejęły auto pod eskortę i w ciągu ośmiu minut dowiozły pod wskazany szpitala. Wszystko poszło zgodnie z planem i zarówno mama jak i maleństwo czują się dobrze!

 

 

Na pochwałę zasługuje nie tylko dyżurny i policjanci, którzy stworzyli eskortę, ale również zimna krew 29-letniego taty, który w bardzo rzeczowy sposób współpracował z funkcjonariuszami i mimo gigantycznej dawki stresu dał radę. Brawa należą się więc im wszystkim, a my mamy nadzieję, że tego typu historii z happy endami będzie zdecydowanie więcej!

 

policja.gov.pl/ foto: policja/ video: policja