kichanie

Powstrzymujesz KICHANIE? Po tej historii już NIGDY  tego nie zrobisz: „szyja spuchła, głos się zmienił, 2 tygodnie w szpitalu”

Każdy z nas zna to paskudne uczucie gdy wśród ludzi, nagle i niespodziewanie, zaczyna nas kręcić w nosie. Kto za każdym razem bez krępacji kicha – niech pierwszy rzuci kamień. Kto choć raz powstrzymał kichanie – niech zapozna się z historią pewnego Brytyjczyka i już nigdy więcej nie hamuje tego odruchu!

Mężczyzna opisywany przez prasę na zachodzie od zawsze uważał głośne kochanie za „niehigieniczne”. Udało mu się w tym poczuciu przeżyć 34-lata. W końcu coś poszło nie tak. Gdy próbował powstrzymać kolejne kichnięcie w swym życiu, poczuł bardzo dziwne uczucie „trzaskających” w szyi bąbelków powietrza.

 

Początkowo zlekceważył to, ale po kilku godzinach zaczął odczuwać w tym miejscu silny ból. Szyja zaczęła puchnąć, głos się zmienił, więc mężczyzna uznał, że trzeba zgłosić się do szpitala. Lekarze od razu w czasie badania wychwycili niepokojące dźwięki dochodzące z szyi pacjenta. Badanie rentgenowskie potwierdziło obawy.

 

Mężczyzna dosłownie „wdmuchał” sobie powietrze w gardło, które nie znalazłszy ujścia przebiło się przez mięśnie szyi i zgromadziło pomiędzy nimi. Tym samym powstały swoiste „poduszki powietrzne”, które powodowały ból i opuchliznę.

 

ZOBACZ: Impreza byłego piłkarza Lecha wymknęła się spod kontroli. Prawie go zabili!27.12.2018

 

Na szczęście dla pacjenta dziura w gardle okazała się niewielka i nie wymagała operacji. Mimo to, pod opieką i obserwacją lekarzy spędził 2 tygodnie. Dostał jasną rekomendację – nigdy więcej nie powstrzymywać kichania!

 

Wszystko to było możliwe, ponieważ w czasie kichania wytwarza się spore ciśnienie, które musi znaleźć ujście. Jeśli nie przez nos, to przez usta, lub w jakimkolwiek innym kierunku w obrębie naszego organizmu. Opisywany powyżej przypadek był wyjątkowo pechowy, bo osłabione wieloletnim powstrzymywaniem kichania gardło w końcu nie wytrzymało.

 

Jak widać powstrzymywanie kichania może mieć bardzo niemiłe konsekwencje. Pamiętajcie o tym i nie hamujcie zdrowych odruchów organizmu. W końcu chyba lepiej się posmarkać niż mieć dziurę w gardle?

o2.pl

dramat modelki

Tragedia pięknej modelki: straciła obie nogi przez tampony. Teraz edukuje i ostrzega

Lauren Vasser swego czasu mogliśmy zobaczyć np. na okładce Vogue. Błyskotliwa kariera modelki nabierała coraz bardziej tempa i nagle ogromne nieszczęście przerwało to pasmo sukcesów. Groźne zakażenie organizmu sprawiło, że kobieta została kaleką. Teraz chce walczyć o to, by inne kobiety nie przeżyły tego, co ona.

W 2012 rozpoczął dramat Lauren. W czasie przyjęcia, na które się wybrała jej stan zaczął się gwałtownie pogarszać – nudności, bóle głowy, wysoka temperatura sięgająca 41 stopni Celsjusza. Wreszcie doszło do spadku ciśnienia krwi i ataku serca. Lekarze z początku nie mieli pojęcia, co spowodowało tak gwałtowne pogorszenie zdrowia modelki.

 

Wreszcie odkryli, że przyczyną zakażenia organizmu był… tampon. To on doprowadził do zakażenia gronkowcem, a bakteria ta z kolei przyczyniła się do powstania gangreny w prawej nodze. Konieczna była amputacja kończyny. Kobieta miała niesamowitego pecha – tzw. zespół wstrząsu toksycznego dotyka maksymalnie 3 na 100 tysięcy kobiet!

 

ZOBACZ: 8-latek skaleczył się na rowerze. Paskudna bakteria dosłownie ZJADŁA JEGO CIAŁO: „wycinali go kawałek po kawałku”!

 

Przez kolejne lata trwała walka o lewą nogę Lauren. Amputacja palców stopy nic nie dała i w grudniu 2017 roku ostatecznie uznano, że trzeba dokonać dalszej amputacji. Modelkę wspiera Amy Purdy – amerykańska sportsmenka, która również straciła obie nogi z powodu podobnego zakażenia bateryjnego.

 

Zespół wstrząsu toksycznego jest wynikiem gwałtownego namnażania się bakterii gronkowca w pochwie. Bakteria ta jest obecna cały czas na naszym ciele i błonach śluzowych, ale krew zatrzymywana przez tampon daje jej okazję do ogromnego namnożenia się i „zatrucia” organizmu przez krwioobieg toksynami.

 

Lauren Wasser nie zamierza się poddawać. Chce teraz edukować inne kobiety o ryzyku wynikającym z niewłaściwego stosowania tamponów. Poza tym, zamierza promować i dbać o odpowiedni skład produktów dla pań – zdaniem wielu uczonych tampony wykonane z bawełny, bez udziału materiałów syntetycznych, obniżyłyby ryzyko takich zakażeń do zera. Oby ta historia wpłynęła na świadomość kobiet i na działania koncernów produkujących artykuły higieniczne.

postrzelił myśliwego

Rosja: zwierzę zastrzeliło myśliwego. Absurdalny finał polowania!

Myśliwi, to temat bardzo gorący w kraju nad Wisłą. Natomiast historia, która wydarzyła się w Rosji jest jak spełnienie najskrytszych snów wszystkich zagorzałych przeciwników polowań. Oto myśliwy zamienił się rolami ze zwierzyną i to nie byle jaką – bo swoją własną! I w tym starciu to myśliwego trafił szlag. 

Do tragicznego w skutkach wydarzenia doszło nieopodal wsi Djakowka. 64-letni Siergiej Tierechow wybrał się na polowanie razem z kuzynem i trzema psami. Dwa z nich zostawił w samochodzie, a z jednym mężczyźni ruszyli w las.

 

Dramat rozegrać się miał po powrocie do auta. Gdy Tierechow otworzył bagażnik swojego auta, dwa pozostawione i wyraźnie stęsknione psy wyskoczyły z auta i… jedno z nich pociągnęło łapą za spust dubeltówki. Ta wystrzeliła prosto w brzuch Siergieja.

 

ZOBACZ: Prawdziwa wioska ZBOCZEŃCÓW! Do gwałtów i molestowania dochodziło tam od dziesiątków lat

 

Taką wersję wydarzeń przedstawił ratownikom z karetki sam postrzelony mężczyzna. Niestety, nie udało się go uratować – zmarł w drodze do szpitala. W jego opowieść nie do końca wierzą śledczy. Uważają, że Siergiej mógł bronić swojego krewnego. Na logikę bardziej pasowałoby aby długa dubeltówka znajdowała się na jego ramieniu, a nie samego postrzelonego mężczyzny.

 

Jak dokładnie doszło do tragedii? Jeśli kuzyn denata nie opowie, to raczej nigdy się nie dowiemy – psy przecież nic nie powiedzą. Być może to któreś ze zwierząt sprowokowało wystrzał broni, ale wina myśliwego, który po polowaniu jej nie zabezpieczył nie ulega wątpliwości.

wprost.pl

 

ślimaka

Założył się z kumplami, że zje ślimaka. Po 8 latach męczarni zmarł

21-letni, obiecujący rugbysta, Sam Ballard, w 2010 roku podjął najgorszą decyzję życia. W ramach zakładu z kumplami zjadł żywego ślimaka bez skorupy. To zniszczyło jego zdrowie, karierę, a wreszcie odebrało mu życie.

Zaczęło się niewinnie. Wkrótce po skonsumowaniu ślimaka Ballard zaczął uskarżać się na bóle w nogach. Lekarze dość szybko zidentyfikowali problem – były nią larwy nicienia Angiostrongylus cantonensis, które zaatakowały mózg młodego sportowca.

 

Niestety, szybko okazało się, że nie ma dla niego ratunku. Ból nóg zamienił się w postępujący paraliż, napady padaczki, a wreszcie maszyny musiały przejąć za niego oddychanie i odżywianie, które odbywało się przez rurkę.

 

 

ZOBACZ: Siedlce: ojciec-bestia gwałcił synka i pożyczał go innym pedofilom! Sąd wydał wyrok

 

 

Na rok przed śmiercią Ballard zapadł w śpiączkę,  z której już się nie obudził. Co ciekawe jego przypadek jest raczej jednostkowy. Wprawdzie lekarze przestrzegają przed jedzeniem surowych ślimaków, krabów, niektórych ryb i warzyw mogących być zanieczyszczonymi śluzem ślimaka, jednak zakażenie larwą nicieni zazwyczaj nie ma tak tragicznych następstw.

 

Zwykle larwy nicieni docierające do mózgu obumierają tam bez większych szkód dla naszego organizmu. Oczywiście czasem powodują też poważniejsze zagrożenie dla zdrowia.  Jednak jak widać możliwy jest też zupełnie czarny scenariusz, dlatego surowe warzywa dokładnie myjmy, a surowe ryby lub owoce morza spożywajmy tylko z pewnego źródła!

przyjaciółmi

Zmarł, bo jego tasiemiec miał raka! Jedyny taki przypadek znany lekarzom

Coś takiego nigdy wcześniej się nie wydarzyło. Do lekarzy w Kolumbii zgłosił się 41-letni mężczyzna z kaszlem i wysoką gorączką. Po wykonaniu serii badań lekarze byli zszokowani – wszystko wskazywało na to, że mężczyznę zabił jego własny tasiemiec!

Do zdarzenia doszło w 2015 roku, jednak jak dotąd jest to wciąż jedyny tego typu przypadek znany lekarzom. Tomografia wykonana 41-latkowi wykazała guzki w jego płucach i węzłach chłonnych. Okazało się też, że mężczyzna jest zarażony od 10 lat wirusem HIV, ale nie bierze leków antywirusowych. Dodatkowo w jego układzie pokarmowym bytował tasiemiec.

 

Biopsja guzków wykazała, że zachowują się i wyglądają jak komórki nowotworowe, ale ich budowa nie jest taka sama jak ludzkich komórek rakowych. Zaawansowane badania, w tym z użyciem DNA pozwoliły określić, że były to komórki nowotworowe tasiemca! Oznacz to ni mniej, ni więcej, że mężczyzna zachorował na nowotwór, którym „zaraził go” pasożyt z układu pokarmowego!

 

ZOBACZ: Rodzice gwałcili 12-letnią córkę. Ich tłumaczenia wstrząsnęły policjantami

 

Mężczyzna zmarł po 72 godzinach od pojawienia się w szpitalu. Lekarze twierdzą, że choć to pierwszy znany nauce przypadek tego typu, to do podobnych zachorowań może dochodzić częściej, jednak nie są one diagnozowane. Jak widać pasożyty żyjące w nas mogą być groźniejsze niż się wydaje!

gapowiczka bezdoomna

Najlepsza gapowiczka świata: bezdomna przedostała się na drugi kontynent i nikt tego nie zauważył!

Ta pani zamiast kary powinna zostać zatrudniona na etacie w jakiejś agencji bezpieczeństwa. To z jaką łatwością wywiodła w pole służby lotniskowe zasługuje na podziw. Gdyby podzieliła się swoją wiedzą z ochroną portu lotniczego, na pewno ogólny poziom bezpieczeństwa wzrósłby niepomiernie! Oto najlepsza bezdomna gapowiczka świata! 

 

66-letnia Marlin Hartman dokonała swojego brawurowego czynu w poniedziałek. Przemknęła przez wszystkie bramki i procedury bezpieczeństwa (jak?!) na lotnisku O’Hare w Chicago, dostała się do Terminalu 5 lotniska, a stamtąd weszła na pokład rejsowego samolotu lecącego do… Londynu! Bez biletu, karty pokładowej, a prawdopodobnie nawet bez paszportu!

 

Służby amerykańskiego lotniska nie ujawniły w jaki sposób było to możliwe. Według niepotwierdzonych relacji jest prawdopodobne, że bezdomna przeszła, a nie ominęła, wszystkie procedury bezpieczeństwa, a to oznaczałoby, że służby ewidentnie nie stanęły na wysokości zadania.

 

ZOBACZ: Warmia: imigrant wymordował swoich kolegów. To była rzeź

 

Pasażerkę na gapę odkryła dopiero obsługa lotu, gdy samolot był w powietrzu. Z tego powodu, gdy maszyna wylądowała w Londynie, kobieta została zatrzymana. Odesłano ją w czwartek, pierwszym samolotem prosto do Chicago, gdzie trafiła do aresztu.

 

Co ciekawe, pani Hartman była leczona psychiatrycznie i… to wcale nie jest jej pierwszy lotniczy wyskok. Kobieta już wielokrotnie próbowała podróży na gapę, a nawet przesiedziała za to rok w więzieniu. Po odbyciu kary miała trafić do domu opieki, ale jak widać – stare nawyki wzięły górę!

 

ZOBACZ: Impreza byłego piłkarza Lecha wymknęła się spod kontroli. Prawie go zabili!

 

Jeśli 66-letnia bezdomna bez biletów i dokumentów może przejść przez procedury lotniskowe i dostać się na pokład samolotu, to zastanawiamy się czy latanie faktycznie jest bezpieczne. Skoro udało się jej, to czemu nie zamachowcy z pasem szahida lub bronią? Mamy nadzieję, że ten epizod przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa nie tylko na chicagowskim lotnisku.

[VIDEO] Oskarżyli kulturystkę o pornografię. Bo ma zbyt seksowne filmy i zdjęcia!

Jak napisała sama zainteresowana – w jej kraju sport ten jest czymś nowym i nie każdy go jeszcze rozumie. Chińska policja zajmująca się prawem w sieci oskarżyła kulturystkę Larę Zheng o niewłaściwie zachowanie i propagowanie pornografii!

Czy jest o co się wściekać – możecie ocenić sami. W każdym razie Lara Zheng „gorszące” wideo opublikowała już w 2017 roku, ale dopiero teraz służby zainteresowały się nim. Nagranie umieściła na portalu Weibo – chińskim odpowiedniku Twittera. Kulturystkę obserwuje tam ponad milion osób!

 

ZOBACZ: [VIDEO] 5 centymetrów i zostałaby z niego krwawa miazga. Ten mężczyzna powinien zagrać w totka!

 

Materiał został uznany za pornograficzny i obsceniczny. Gdy Lara Zheng nagłośniła sprawę, ujęło się za nią mnóstwo osób. Międzynarodowe federacje kulturystyczne, sportowcy, kulturyści i zwykli fani. Szum sprawił, że policja rakiem wycofała się ze swojej ofensywy. Stwierdzono, że oskarżenia zostały rzucone przedwcześnie i bez odpowiedniego zagłębienia się w sprawę.

 

 

Na kolejnych stronach możecie zobaczyć czym Lara tak bardzo rozwścieczyła niektórych chińskich cenzorów. Mieli powody do złości?

PO, wybielaczem, urodziła, dziecko, wrzątkiem, stawu

Wrzucił niemowlaka do stawu i poszedł na policję. Policjantom powiedział coś strasznego

Historia ta jeży włosy na głowie, ale na szczęście nie skończyła się tak tragicznie jak mogła. Na posterunek policji w Greenwood w Missouri w USA przybył 28-letni Jonathon Zicarelli. Powiedział policjantom, że właśnie wrzucił do stawu swoją córeczkę. Jednak najstraszniej brzmią jego tłumaczenia, dlaczego to zrobił.

Przerażeni policjanci w trymiga udali się w kierunku wskazanego przez mężczyznę stawu, leżącego kilka minut drogi od posterunku. Na wodzie zobaczyli unoszące się niemowlę. Greg Hallgrimson i Tom Calhoun wskoczyli do wody i wydobyli dziecko. Jak wspominają „wyglądało jak porcelanowa lalka”.

 

Niemowlę było w szoku. Miało oczka zalepione błotem, a w buzi trawę i wodę. Po krótkiej reanimacji odzyskało dech i zostało przewiezione do szpitala. Temperatura jego ciałka wynosiła zaledwie 31 stopni! Mimo ciężkiej hipotermii jej stan jest już stabilny, ale lekarze przyznają, że to prawdziwy cud – dziecko przebywało w wodzie ponad 10 minut!

 

ZOBACZ: Wzięła ślub z… duchem krwiożerczego pirata. Teraz gorzko żałuje

 

Ojciec bez żadnych emocji wytłumaczył policjantom, że był bardzo „zestresowany przez święta”. Przez całą dobę nosił się z zamiarem zabicia dziecka, miał też „złe myśli”. Jak twierdzi, chciał to zrobić głównie po to, by odciążyć swoją żonę. Najbliższe święta spędzi oczywiście w areszcie, w oczekiwaniu na proces.

 

tvp.info, foto: zdjęcie ilustracyjne./pixabay

bmw

Kaskaderzy się chowają: kierowca tego BMW przebił ich wszystkich. Wszystko nagrał monitoring! [VIDEO]

Gdyby nie nagranie, zapewne mało kto chciałby uwierzyć, że coś takiego jest możliwe. Kierowca BMW z dużą prędkością wjechało na barierkę jezdni, wystrzeliło w powietrze i rozbiło się spektakularnie o zwieńczenie samochodowego tunelu!

 

Do zdarzenia doszło wczoraj około 5 rano tuż przed tunelem Bôrik na Słowacji. Kierowca BMW stracił panowanie nad autem i zaliczył niesamowicie widowiskową kraksę. A co najlepsze – wyszedł z niej niemalże bez szwanku!

 

 

Badanie nie wykazało aby był pod wpływem alkoholu. Niemniej jednak za taką demolkę z pewnością nie ominą go pewne konsekwencje.

 

ZOBACZ: Pogłaskał lwa na safari. Drapieżnik dał mu srogą nauczkę – wszystko nagrali jego znajomi! [VIDEO]