jest dobry

Podróżowali, by udowodnić, że świat jest DOBRY. DOPADLI ich dżihadyści i…

Dwójka Amerykanów wybrała się w podróż marzeń, by udowodnić, że świat jest dobry. Niestety, gdy dotarli do państwa islamskiego zostali zaatakowani przez bojowników.

Para chciała udowodnić, że to, co mówi się na świecie o tzw. Państwie Islamskim nie jest prawdą:

Jesteśmy przekonywani, że świat to przerażające miejsce, mówi się, że ludziom nie można ufać. Nie wierzę w to. Ludzie są dobrze i cudowni, a my wmawiamy im zło tylko po to, by uspokoić własne sumienia, że nie rozumiemy osób, które mają inne poglądy.

Niestety, w pobliżu miasta Dangara podróżnicy zostali staranowani przez samochód, a następnie zadźgani nożami. Jak podaje New York Times, sprawcami ataku byli dżihadyści, którzy wcześniej przysięgli wierność tzw. Państwu Islamskiemu. Był to pierwszy znany atak tego rodzaju na zachodnich turystów w Tadżykistanie.

źródło: wprost

policja

Przerażający WYBUCH na autostradzie w Bolonii. Policja udostępniła nagranie! [ZOBACZ VIDEO]

Przyczyną eksplozji jest wypadek samochodowy z udziałem cysterny przewożącej materiał łatwopalny. Włoska policja opublikowała nagranie ze zdarzenia.

Do wypadku doszło przed godziną 14. Tir przewożący materiały palne zderzył się w z innymi samochodami na autostradzie, niedaleko bolońskiego lotniska. Pojazd stanął w płomieniach, w wyniku czego eksplodowało kilka innych samochodów.

[ZOBACZ: Uczeni w SZOKU: powstała zadziwiająca HYBRYDA – te zwierzęta same się skrzyżowały!]

W wyniku wypadku oraz eksplozji tira i licznych samochodów na autostradzie koło Bolonii zginęły co najmniej 3 osoby, a przynajmniej 60 zostało rannych. Na nagraniu dokładnie widać co się wydarzyło. Widok jest przerażający…

źródło: onet

ojciec

UMIERAJĄCY ojciec chciał spełnić MARZENIE córki… Potem wydarzył się DRAMAT!

Śmiertelnie chory ojciec chciał spełnić marzenie swojej 5-letniej córki o pływaniu z delfinami. podróż zmieniła się w prawdziwy koszmar. Zostali sami z gigantycznym rachunkiem.

Kiedy rodzina wracała do domu z międzylądowaniem na Bali, Duncan poczuł się źle. Zaczął tracić przytomność i oddech. Z lotniska karetką został zabrany do lokalnego szpitala, gdzie musiał przejść ratującą życie transfuzję krwi.

[ZOBACZ: Policja rozbiła FIRMĘ, która produkowała PODRÓBKI ubrań! WARTOŚĆ przekroczyła…]

Partnerka Duncana, Michelle udała się do Konsulatu Australii po pomoc w pokryciu kosztów leczenia, ale odprawiono ją z kwitkiem. Po trzech dniach pobytu w szpitalu, za każdy dzień 2470 dolarów i dodatkowych kosztach pomocy w nagłych wypadkach, rodzina nie była w stanie nadal płacić wysokich rachunków za szpital. 

[ZOBACZ: DODA jest w CIĄŻY? ZOBACZ, jaki szczegół ZDRADZIŁ piosenkarkę! [ZDJĘCIA]

Rachunki medyczne przekraczają obecnie dziesięć tysięcy dolarów, a wciąż istnieje ryzyko dodatkowego leczenia lub powrotu do szpitala.

źródło: fakt

zdjęcie: gofundme.com

honduras, podróż poślubna

Podróż poślubna z HORRORU: pan młody zginął, panna młoda walczy o życie!

Chwile po ślubie to często najpiękniejsze momenty w życiu Pary Młodej, czas, który powinien zapisać się w pamięci beztroską i szczęściem. Tymczasem tym razem podróż poślubna zakończyła się tragicznie.

Młoda Para z Izraela postanowiła udać się do Hondurasu. Miała to być ich podróż poślubna. 24-letni Egael Tishman i 27-letnia Shif Fanken w czasie rejsu dotarli na wyspę Roatan. Aby zażyć nieco adrenaliny postanowili, że zjadą na linie zawieszonej ponad koronami drzew.

 

Pierwsza jechała Shif. Pech chciał, że jej lina zakleszczyła się i kobieta zatrzymała się w połowie zjazdu. Za nią pędził Egael i nie był w stanie wyhamować. Z impetem uderzył o swoją ukochaną.

 

Mimo poważnego wypadku, oboje byli po nim przytomni. Dopiero potem ich stan zaczął się pogarszać. Egael wkrótce zmarł, prawdopodobnie z powodu krwotoku do mózgu. Shif walczy o życie. Z honduraskiego szpitala przewieziono ją do Fort Lauderdale, gdzie przeszła skomplikowaną operacje.

 

Niewiele dzieli szczęście od rozpaczy. Tym razem pech spowodował niewyobrażalną tragedię. Czy dało się jej uniknąć? Obawiamy się, że to pytanie panna młoda – jeśli przeżyje – będzie sobie zadawać do końca życia.

 

fakt.pl/ foto: pixabay

kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła

Dolnośląskie: ZABIŁA męża nożem do obierania warzyw. Okoliczności są ABSURDALNE!

Do prawdziwej rodzinnej tragedii doszło w miejscowości Biały Kościół w województwie dolnośląskim. 78-letnia kobieta zadała swojemu 84-letniemu mężowi cios nożem do obierania warzyw.  Doszło do tego w tak pechowych okolicznościach, że aż trudno uwierzyć, że zakończyło się to śmiercią.

Kobieta sama wezwała służby informując, że dźgnęła męża nożem do warzyw. Na miejscu pojawiła się policja, pogotowie i straż pożarna. Niestety, mężczyzna wykrwawił się i na reanimację było za późno.

 

Okoliczności tragedii są naprawdę trudne do uwierzenia. W relacji kobiety, gdy obierała ona warzywa przed domem, jej mąż podszedł o niej i dla żartu uderzył czymś w głowę. Kobieta oddała mu cios tym co miała w ręku – czyli nożem. Traf chciał, że cios był śmiertelnie skuteczny.

 

Trudno w tym momencie powiedzieć jakie konsekwencje grożą kobiecie i jak zostanie zakwalifikowany ten czyn. Jeśli był to nieszczęśliwy wypadek, to sam fakt zabicia osoby, z którą spędziło się niemal całe życie będzie już karą samą w sobie.

 

o2.pl/ foto: screenshot

elektrownia w CZarnobylu

Nowe światło na KATASTROFĘ W CZARNOBYLU. Ta teoria zupełnie zmienia przebieg tragedii sprzed 31 lat!

Wydawałoby się, że o katastrofie w Czarnobylu napisano i powiedziano już wszystko. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej!

 

Grupa szwedzkich badaczy opublikowała w czasopiśmie „Nuclear Technology” artykuł, w którym opisała nową teorię dotyczącą katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Według niej ciąg zdarzeń doprowadzających do największej atomowej katastrofy w dziejach wygląda inaczej niż sądzono.

 

Wszyscy są zgodni, że w 1986 roku mieliśmy do czynienia z dwiema eksplozjami, które zniszczyły budynek reaktora nr 4. Pierwsza miała być wybuchem pary. Szwedzi uważają, że jest zgoła inaczej i przytaczają wyniki swoich badań.

 

Według nich początkiem dramatu była seria eksplozji we wnętrzu reaktora, niezwiązanych z parą wodną, a określanych przez nich jako „wybuchy nuklearne”. To one wyrzuciły sporą część odłamków w powietrze. Dopiero po niej, około trzy sekundy później, miał nastąpić wybuch pary, która dopełniła dzieła zniszczenia, lecz wyrzuciła fragmenty reaktora na znacznie mniejszą wysokość niż eksplozja pierwsza.

 

Swoją teorię naukowcy poparli analizą izotopów ksenonu, którą przeprowadzili cztery dni po katastrofie uczeni z Instytutu w Leningradzie. Jego obecność stwierdzono na północ od Moskwy, z dala od głównego szlaku, którym przemieszczała się radioaktywna chmura. Izotopy musiały powstać w wyniku niedawnej eksplozji jądrowej. Analiza warunków pogodowych panujących wówczas każe sądzić, że ksenon przywędrował z Czarnobyla – ponieważ fragmenty rdzenia reaktora zostały wyrzucone znacznie wyżej właśnie z powodu eksplozji jądrowej. I dzięki temu mogły przemieścić się potem z powietrzem w nieco innym kierunku niż główna chmura promieniotwórczych zanieczyszczeń.

 

Czy to oznacza, że również znane nam przyczyny katastrofy mogą być inne? Wygląda na to, że ta sprawa wciąż ma kilka znaków zapytania, które dobrze byłoby ponownie zbadać.

 

wprost.pl.pixabay

dramat na porodówce, lekarka

W trakcie porodu lekarka ODERWAŁA GŁÓWKĘ dziecka. Jej tłumaczenia są NIEDORZECZNE!

W tej sprawie wydaje się, że oskarżona lekarka Vaishnavy Laxman popełniła wszystkie możliwe do popełnienia błędy. Przed trybunałem medycznym w Manchesterze od jakiegoś czasu toczy się postępowanie przeciwko niej. W ostatnim tygodniu kobieta sama zeznawała i tłumaczyła się ze swoich czynów.

 

Dramat rozegrał się w 2014 roku w szkockim Dundee. 30-letnia kobieta będąca w 9 miesiącu ciąży trafiła do szpitala dwa tygodnie przed planowanym terminem rozwiązania. Doszło u niej do pewnych komplikacji. Odeszły jej wody płodowe, a dziecko było ułożone w złej pozycji – nóżkami do dołu.

 

Dodatkowo pacjentka posiadała bardzo małe rozwarcie – około 2-3 centymetrów, zamiast wymaganych 10. Wydaje się więc, że spełniała wszelkie warunki, aby poród odbył się poprzez cesarskie cięcie. Jednak doktor Laxman zadecydowała inaczej.

 

Pacjentka rozpoczęła poród siłami natury. Dziecko oczywiście zakleszczyło się w miednicy. Wtedy doktor Laxman próbowała wyciągnąć je na siłę, co skończyło się rozerwaniem szyjki i kręgosłupa. Główka maleństwa została w łonie matki. Dopiero wówczas lekarze przeprowadzili cesarkę, aby wyjąć głowę. Następnie „połączyli” główkę z ciałkiem, aby matka mogła pożegnać maleństwo. Całą historię opisał dziennik „Independent”.

 

W ostatnim czasie doktor Laxman składała wyjaśnienia:

 

 Nie było moim zamiarem skrzywdzenie dziecka ani matki. Jestem zrozpaczona tym, co się stało i jest mi bardzo przykro, że poród nie przebiegł po mojej myśli. Usiłowałam przyjąć poród żywego dziecka. Naprawdę bardzo się starałam… Może za bardzo.

 

– powiedziała lekarka.

 

Obyśmy mieli jak najmniej tak starających się lekarzy. Dziecku życia nikt nie zwróci, ale ważne jest, aby lekarka poniosła konsekwencje swoich dramatycznie niewłaściwych wyborów.

 

wprost.pl/ pixabay

ciała na evereście

Dramat na EVEREŚCIE. Piękna pogoda okazała się zgubna, nie żyje dwóch himalaistów

Ostatnie dni pod najwyższym szczytem świata były bardzo łaskawe jeśli chodzi o pogodę. W ciągu miesiąca na Evereście stanęło aż 340 wspinaczy, a w najładniejsze dni pod szczytem tworzyły się kolejki jak na naszym Giewoncie. Jednak góra pokazała, że wciąż potrafi być groźna. W ostatnich dniach z życiem pożegnało się dwóch himalaistów.

 

Wspinacze, którzy na zawsze zostali na zboczach Mount Everest to 35-letni Japończyk i 63-letni Macedończyk. Japończyk, Nobukazu Kuriki, zmarł w obozie II, zaś Gieorgij Petov z Macedonii został znaleziony w wyższych partiach góry. Obaj byli doświadczonymi wspinaczami. Nie poradzili sobie jednak na Evereście.

 

Kuriki kilkukrotnie próbował swoich sił na ośmiotysięcznikach. Ostatni raz najwyższą górę świata zaatakował w 2012 roku. Próba ta skończyła się dla niego poważnymi odmrożeniami i utratą kilku palców. Mimo to nie zrezygnował ze swoich marzeń.

 

Powyżej 7 tysięcy metrów rozpościera się tzw. strefa śmierci. Powietrze jest rozrzedzone, ciśnienie trzy razy niższe niż na poziomie morza. Organizm się nie regeneruje, a każda zbędna minuta na tej wysokości przybliża nas do zgonu. Każdy wspinacz o tym wie, a jednak wielu śrubuje swoją wytrzymałość ponad granice. Dla niektórych kończy się to tragicznie. Tylko na zboczach najwyższej góry świata może spoczywać nawet dwieście ciał! [ZOBACZ WIĘCEJ]

 

W najbliższych dniach prognozowane jest załamanie pogody na Mount Everest. Tym samym wszyscy ci, którzy nie zdążyli spełnić marzenia o stanięciu na „Dachu Świata” powinni zrezygnować z próby, lub poczekać. W przeciwnym razie mogą dołączyć do dwóch setek pechowców, którzy zalegają wokół szczytu.

 

o2.pl

dramat na porodówce, lekarka

DRAMAT na porodówce: lekarka WYRWAŁA dziecku główkę! „Nigdy jej tego nie wybaczę”

10 maja przed brytyjskim trybunałem medycznym stanęła lekarka Vaishnay Laxman, oskarżona o to, że z powodu jej horrendalnego błędu doszło do makabrycznej śmierci noworodka. Na porodówce działy się dantejskie sceny. Sprawa jeży włosy na głowie!

 

Dramat rozegrał się w 2014 roku w szkockim Dundee. 30-letnia kobieta będąca w 9 miesiącu ciąży trafiła do szpitala dwa tygodnie przed planowanym terminem rozwiązania. Doszło u niej do pewnych komplikacji. Odeszły jej wody płodowe, a dziecko było ułożone w złej pozycji – nóżkami do dołu.

 

Dodatkowo pacjentka posiadała bardzo małe rozwarcie – około 2-3 centymetrów, zamiast wymaganych 10. Wydaje się więc, że spełniała wszelkie warunki, aby poród odbył się poprzez cesarskie cięcie. Jednak doktor Laxman zadecydowała inaczej.

 

Pacjentka rozpoczęła poród siłami natury. Dziecko oczywiście zakleszczyło się w miednicy. Wtedy doktor Laxman próbowała wyciągnąć je na siłę, co skończyło się rozerwaniem szyjki i kręgosłupa. Główka maleństwa została w łonie matki. Dopiero wówczas lekarze przeprowadzili cesarkę, aby wyjąć głowę. Całą historię opisał dziennik „Independent”.

 

Po cesarce główkę dołożono do ciałka, aby niedoszła matka mogła pożegnać się ze swoim wyczekiwanym dzieckiem. Na rozprawie kobieta pojawiła się z pluszowymi maskotkami i powiedziała, że nigdy nie wybaczy lekarce jej błędów. Trybunał przed wydaniem werdyktu zamierza przesłuchać jeszcze kilka osób.

 

Nie potrafimy sobie wyobrazić skali dramatu, do jakiego doprowadziła ta lekarka. Wygląda jednak na to, że nie tylko nasza służba zdrowia boryka się z dużymi problemami.

 

 

fakt.pl/foto: pixabay