Weronika Rosati BOI SIĘ o swoje ŻYCIE! „Już tu idą…”

W całych Stanach Zjednoczonych odbywają się obecnie głośne protesty, które mają związek ze śmiercią 46-letniego George’a Floyda, brutalnie zamordowanego przez jednego z amerykańskich policjantów. Sytuacja z dnia na dzień coraz bardziej wymyka się spod kontroli…

Śmierć George’a Floyda

George Floyd był Afroamerykaninem, który zmarł 25 maja 2020 r., po tym, jak policjant z Minneapolis, Derek Chauvin, klęczał przez co najmniej 7 minut na jego szyi. Powodem jego zatrzymania było podejrzenie, że mężczyzna użył sfałszowanego 20-dolarowego banknotu oraz chciał wsiąść za kierownicę będąc pod wpływem alkoholu. Podczas brutalnego zatrzymania 46-latek wiele razy mówił, że nie może oddychać, ale żaden z policjantów nie zareagował. Chwilę później Floyd stracił przytomność i zmarł.

Protesty w USA

Na ulicach wielu amerykańskich miast odbywają się obecnie głośne protesty przeciwko brutalnemu zachowaniu policjanta. Wyjątkowo nieciekawa sytuacja panuje m.in. w Nowym Jorku.

W Los Angeles, gdzie żyje na co dzień Weronika Rosati, sytuacja także wymyka się spod kontroli. Przerażona aktorka myśli nawet o tym, żeby się ewakuować.

„Jestem w Los Angeles, u mnie jest godzina czwarta po południu. Zapewne jak wiecie, w całych Stanach Zjednoczonych są ogromne, brutalne zamieszki i rozboje. Jest bardzo niebezpiecznie. Ja na szczęście jestem na razie w dzielnicy, do której te zamieszki nie dotarły, ale zaczynają się zbliżać coraz bardziej do naszej strony. Mówię o tym, ponieważ, jak wiecie, ja bardzo dużo mówię o tępieniu jakiejkolwiek formy przemocy i to, co się wydarzyło z Georgem Floydem i jego brutalne morderstwo, jest czymś, czym żyje cała Ameryka i ja, będąc też jej częścią, od wielu lat bardzo to przeżywam” – powiedziała gwiazda na opublikowanym na Instagramie nagraniu.

Brutalne zamieszki

Niestety, trudno tu mówić o pokojowych protestach mieszkańców.

„Dla mnie jakakolwiek forma nietolerancji, uprzedzeń, rasizmu lub przyzwolenia na przemoc jest nie do zaakceptowania. To, co się dzieje tutaj, jest bardzo smutne i bardzo niepokojące, dlatego że niestety protesty wśród ludzi, którzy chcą protestować w sposób łagodny i spokojny, i bez przemocy, są pomieszane z wandalizmem i z ludźmi, którzy napadają na sklepy, napadają na miejsca pracy, podpalają samochody, kradną samochody, okradają te sklepy. To jest bardzo dla mnie smutne i wiecie, ja jestem apolityczna i nigdy nie wypowiadam się na temat polityki, ale jest to dla mnie nie do pomyślenia to, co się dzieje. Bardzo się obawiam o swoje bezpieczeństwo, przede wszystkim swojej córki” – mówi przerażona aktorka.

Spakowała rzeczy i jest gotowa do ucieczki

Aktorka spakowała już nawet rzeczy i jest gotowa do ewakuacji.

„W nocy spakowałam najważniejsze rzeczy, dla siebie dla córki, w razie gdybyśmy musiały uciekać. Wiem, że to brzmi trochę dramatycznie, ale jest dość dramatycznie. Jedyne, co chciałbym powiedzieć, to to, że modlę się o to, żeby w końcu ten czas okrucieństwa. Czas ludzi, którzy mają przewagę, którzy mają władzę, tak jak w przypadku tego policjanta, przestali wykorzystywać to na słabszych i mam nadzieję, że to się w końcu wszystko skończy. Że będziemy wszyscy bezpieczni i że będzie sprawiedliwość. I że nikt ze względu na płeć, na kolor skóry, ze względu na zawód, na pozycję społeczną, nie będzie pokrzywdzony. Trzymajcie się i trzymajcie kciuki za nas” – podsumowuje.

Miejmy nadzieję, że sytuacja w USA w końcu się uspokoi.

Źródło: Instagram

Zdjęcia: Instagram



Komentarze