mackiewicz

Mackiewicz daje znaki swojej rodzinie? Wstrząsające wyznanie żony!

Minął już prawie rok od momentu, gdy zmarł Tomasz Mackiewicz. Tragedią z Nanga Parbat żyła cała Polska. Wdowa po alpiniście, wciąż wspomina ostatnie wspólne chwile, a dodatkowo w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” powiedziała rzecz, po której przeczytaniu człowieka przechodzą ciarki.

Czuję, że Tomek przestał żyć w swoim materialnym ciele 27 stycznia, chociaż w akcie zgonu przyjęto 30 stycznia – wyznała Anna Solska-Mackiewicz. Chwilę po tym, zaczęła wspominać historię z kwiatem, który od niego otrzymała. Dokładnie, chodzi o żyworódkę, dosyć popularny kwiat doniczkowy. Zakwitł nagle, pierwszy raz zimą – tłumaczy wdowa. Wspomina również o dziwnym zachowaniu ich córki, Zoji. W nocy, gdy Eli zostawiła Tomasza, Zoja przebudziła się, co jej się nigdy nie zdarza, usiadła na łóżku z szeroko otwartymi oczami i z kojącym uśmiechem. Nic nie mówiła, tylko przez kilkanaście sekund na mnie patrzyła. Były to dla mnie materialne znaki energii Tomka, który pokazywał nam, ze wciąż jest z nami. Dawał mi znak, żebym się nie bała – kończy Solska-Mackiewicz.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Ładna dziewczyna nie chciała zapiąć pasów. Wtedy gwałtownie zahamował!

 

Gdy słyszy się takie rzeczy, często mamy mieszane uczucia. W tym przypadku, jest to jednak dosyć kojące i budujące, że żona wciąż o nim pamięta, a dodatkowo przeżyła takie coś. Niesamowita historia…

źródło: Wirtuane Obcasy, fakt.pl

fot. youtube.com

Wzruszające wyznanie żony Tomasza Mackiewicza: „Można było uratować Tomka, helikopter był gotowy”

Rok temu cała Polska żyła tragedią pod Nanga Parbat. Przypomnijmy, że pod koniec stycznia 2018 Tomasz Mackiewicz wraz z francuską himalaistką Elisabeth Revol zdobyli szczyt „Nagiej Góry”. Niestety Polakowi nie udało się zejść, a jego ciało pozostało na ośmiotysięczniku.     Continue reading „Wzruszające wyznanie żony Tomasza Mackiewicza: „Można było uratować Tomka, helikopter był gotowy””

Duch Tomka na Nandze Nanga Parbat, Tomasz Mackiewicz

„Duch Tomka jest na Nandze” – czescy himalaiści opowiedzieli o wzruszających pamiątkach po Polaku.

Wiele wskazuje na to, że dzięki czeskiej wyprawie, która zdobyła Nanga Parbat w lipcu, wiemy, gdzie znajduje się ciało Tomka Mackiewicza, który zginął na jej stokach 28 stycznia. W rozmowie ze „Sportowymi Faktami”, Czesi opowiedzieli o tym, jakie pamiątki po Polaku odnaleźli pod Nanga Parbat.

 

Pierwszą rzeczą, która rzuciła im się w oczy był skromny pomnik usypany z kamieni z zamocowanymi na nim fragmentami tworzywa, na których napisano w języku angielskim:

 

Tomasz Mackiewicz

1973-2018

Zaginiony 28 stycznia 2018

 

Jak twierdzą Czesi, prowizoryczny pomnik zbudowali lokalni mieszkańcy, którzy dobrze znali Tomka i którym ten niejednokrotnie przywoził z Polski ubrania, zabawki i leki. Był dla nich bardzo ważną postacią.

 

Przed wyprawą, z Czechami skontaktowała się Elisabeth Revol, która podała im wiele szczegółów na temat miejsca, gdzie ostatni raz widziała Tomka. Na tej podstawie Czesi z dużą dozą prawdopodobieństwa ustalili, że na wysokości 7350 metrów znajduje się namiot z ciałem Tomka. Jednak nie sprawdzili tego dokładnie.

 

Można było tam skręcić i nawet lekko odkopać pokrywę śnieżną i próbować zajrzeć do środka. To dało się zrobić. Fizycznie nie byliśmy aż tak wyczerpani. Jednak proszę nas zrozumieć. Emocjonalnie to był cholernie trudny moment. Przez kilka minut patrzyłem na ten namiot, nie znałem Tomka osobiście, ale tam i w tym momencie czułem, jakbym stracił najlepszego przyjaciela. Tomek osierocił trójkę dzieciaków, ja mam dwójkę. Rozkleiłem się. Po drugie, schodząc z okrutnej Nangi, naprawdę ostatnią rzeczą, jaką chcesz zobaczyć, jest ciało innego człowieka. To nie byłoby dobre dla naszej psychiki, która i tak była na granicy wytrzymałości. Dlatego nie odważyliśmy się tam pójść.

 

– opowiedział Pavel Burda, jeden z czeskich zdobywców Nangi.

 

Szkoda, że Czechom brakło twardości i odwagi, by zamknąć tą sprawę, jednak z drugiej strony w pełni ich rozumiemy. To co zrobili to i tak dość dużo, kolejne wyprawy – jeśli zechcą – będą mogły odnaleźć do miejsce i sprawdzić przysypany śniegiem i lodem namiot. Wtedy wiele może się jeszcze wyjaśnić. A może wprost przeciwnie – pojawi się wiele nowych pytań?

 

sportowefakty.wp.pl/ foto: facebook

elisabeth revol, ciało tomka mackiewicza

Ciało Tomka Mackiewicza można sprowadzić z NANGA PRABAT? Sensacyjne informacje

Czeska wyprawa, która w lipcu zdobyła szczyt Nanga Parbat najprawdopodobniej znalazła namiot, w którym spoczywa ciało Tomka Mackiewicza. Zapytani przez dziennikarzy przedstawili swoje zdanie na temat ewentualnych możliwości sprowadzenia ciała na dół.

 

Czesi ostatecznie nie zajrzeli do wnętrza namiotu, dlatego nie mamy stuprocentowej pewności, że są w nim zwłoki Tomka. Ale zdaniem Czechów, wszystkie szczegóły podane im przez Elisabeth Revol są zbieżne z tym, co sami widzieli. Można więc przyjąć, że jest to miejsce, gdzie znajduje się Tomasz Mackiewicz.

 

Dziennikarze „Sportowych Faktów” zapytali wprost, czy ich zdaniem istnieje możliwość ściągnięcia z tego miejsca zwłok na dół. Zdaniem Czechów – taka możliwość istnieje!

 

 To możliwe. Bądźmy jednak realistami. Potrzeba byłoby zorganizować profesjonalną wyprawę, z silnymi himalaistami, którzy po dotarciu na taką wysokość mieliby jeszcze siłę sprowadzić ciało niżej. To nie jest takie proste.

 

– powiedział  Lukas Dubsky, który 20 lipca stanął z kolegami na szczycie Nangi. Nieco bardziej optymistycznie podchodzi do sprawy Pavel Burda:

 

Jeżeli Tomek jest rzeczywiście w tym namiocie, który widzieliśmy i który pasuje do opisu Eli, to taka wyprawa jest możliwa. Myślę, że czterech bardzo mocnych himalaistów wystarczyłoby, aby zrealizować takie zadanie. Mimo „technicznej” możliwości sprowadzenia ciała pozostaje pytanie: „czy Tomek nie powinien zostać na zawsze na tej górze?”. Od razu uprzedzę, nie znam odpowiedzi. Taką decyzję ma prawo podjąć tylko najbliższa rodzina, nikt więcej.

 

Wydaje nam się, że ciało Tomka powinno zostać w tym miejscu. Nie jest ono eksponowane i tak naprawdę pozostanie niewidoczne dla wszystkich zmierzających na szczyt. Oczywiście przyjmując, że wciąż tam jest. Wszak chory i wycieńczony Mackiewicz mógł podjąć jeszcze jakąś dramatyczną próbę ratunku i spaść niżej. Historia zna przypadki różnych, często skrajnie nieracjonalnych zachowań himalaistów stojących jedną nogą w trumnie.

 

Rodzi się jednak jeszcze jedno pytanie – czy gdyby na przełomie stycznia i lutego pogoda na Nandze była lepsza, to czy istniałaby wtedy szansa dotarcia do Mackiewicza? Bielecki i Urubko przerwali swoją akcję ze względu na warunki pogodowe i zmęczenie. Czy gdyby aura sprzyjała, byliby wstanie dotrzeć do Tomka i rozpocząć z nim schodzenie? Prawdopodobnie nawet w takiej sytuacji byłoby niemożliwe.

 

Temat będziemy bacznie obserwować, choć sądzimy, że rodzina nie zechce ściągać ciała Tomka z góry, który pokochał jak nic innego na świecie.

 

sportowefakty.wp.pl/ foto: facebook

mackiewicz

Nanga Parbat: czescy wspinacze widzieli namiot Mackiewicza? „Wiedziałem, że jest to namiot Tomka”

Dramat na Nanga Parbat i śmierć Tomasza Mackiewicza to wydarzenia, z którymi wciąż wielu ciężko się pogodzić. Do dziś tak naprawdę nie wiemy, co stało się z Polakiem i jak wyglądały jego ostatnie chwile. Teraz na tą sprawę może rzucić światło relacja czeskich himalaistów.

 

Na Nanga Parbat wybrała się dziewięcioosobowa czeska ekipa, wśród wspinaczy byli m.in. Pavel Kořínek, Radoslav Groh, Pavel Bém, Lukáš Dubský, Tomáš Kučera i Pavel Burda. Wspinali się Drogą Kinschofera , która pokrywa się z trasą przebytą w styczniu przez zespół Revol – Mackiewicz.

 

Czesi byli pierwszymi ludźmi, którzy dotarli na szczyt po tamtym duecie. Wiele obiecywano sobie także po wyprawach, które ruszą na szczyt po śmierci Mackiewicza. Bliscy i środowisko alpinistyczne liczyło, że być może natrafią one na ślady po Tomku. Wygląda na to, że tak właśnie się stało.

 

 Kiedy wchodziliśmy pod górę było ciemno, więc nikt nie myślał o wypatrywaniu jego namiotu. Minęliśmy go jednak w drodze na szczyt i z powrotem. To było 15 metrów od naszej głównej drogi, gdzie najprawdopodobniej wystawała z wielkiej góry lodu niewielka część jego namiotu. Może 20 albo 30 centymetrów

 

– powiedział Pavel Burda.

 

Nie robiliśmy zdjęć. Nikt nas nie był zdolny, żeby wejść i sprawdzić czy jest w środku. Może ktoś powinien zrobić zdjęcia, ale nikt nie chciał fotografować szczątków. Podszedłem bliżej namiotu. Stałem tam około minutę, może dwie i myślałem o tym, co wtedy musiał się wydarzyć. Były też tam fragmenty innych namiotów. Kiedy go zobaczyłem, od pierwszej chwili wiedziałem, że jest to namiot Tomka. Nie ma tam zbyt wiele miejsc, gdzie można zbudować namiot. To było jedyne dogodne, ponieważ był odsłonięte od lawin, blisko głazów. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że właśnie tam zbudowałbym sobie namiot. Najprawdopodobniej tam był właśnie Tomek. Nie zrobiliśmy jednak nic

 

– zrelacjonował himalaista.

 

Czy faktycznie mieliśmy do czynienia z namiotem Mackiewicza? Bez zdjęć jest to niezwykle trudne. Jedyna możliwość weryfikacji tej historii, to porównanie jej z relacją uratowanej Elisabeth Revol, która powinna wiedzieć jak wyglądał namiot Mackiewicza. Jeśli ich opisy byłyby zbieżne, to najpewniej tam znajdują się zwłoki Polaka.

 

Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol są najprawdopodobniej pierwszymi zimowymi zdobywcami Nanga Parbat. Niestety, w trakcie schodzenia stan Mackiewicza znacznie się pogorszył i himalaista nie był w stanie kontynuować zejścia. Ekipa ratunkowa złożona z polskich himalaistów spod K2 zdołała uratować tylko wycieńczoną Elisabeth Revol.

elisabeth revol, ciało tomka mackiewicza

Elisabeth REVOL napisała bardzo emocjonalny LIST POŻEGNALNY! „Gdybym tylko mogła dostrzec ten ZNAK…”

Choć od tragedii na Nanga Parbat mijają już cztery miesiące, Elisabeth Revol nie potrafi otrząsnąć się z przeżytego dramatu. We wzruszającym wpisie na portalu Facebook skierowała swoje słowa do Tomasza Mackiewicza, który pozostał na zboczach Nangi. Swój wpis nazwała „listem pożegnalnym”.

 

Moje myśli wciąż wracają do Tomka, Nangi i tych emocji. Gdy jestem sama, tysiące słów, niuansów, myśli, przychodzą mi do głowy jednocześnie.

 

– pisze Francuzka na Facebooku i otwarcie przyznaje, że wciąż bardzo często wspomina Tomasza Mackiewicza, jego życiową filozofię i podejście do wspinaczki.

 

„Tomek był jednym z najbardziej wolnych i niezależnych ludzi, jakich znałam. Był nadzwyczajny. Himalaizm, który uprawiał zimą na Nandze, był sposobem jego życia”

 

Swój wpis Elisabeth Revol nazwała „listem pożegnalnym”, choć przyznaje, że nie chciałaby się z nim żegnać.

 

„Doświadczyłam z tobą niezwykłych chwil, miałam okazję przeżyć niesamowite uniesienia, razem robiliśmy piękne i autentyczne rzeczy”

 

– napisała w dalszej części himalaistka. Twierdzi, że to właśnie Tomek zaszczepił w niej prawdziwą miłość do gór i chęć przebywania w nich, w ciszy i skupieniu.

 

W swoim liście Francuzka wraca także do wydarzeń z 25 i 26 stycznia, kiedy udało jej się zdobyć z Mackiewiczem szczyt Nanga Parbat. To właśnie wtedy stan polskiego wspinacza miał gwałtownie się pogorszyć.

 

 „Nie zauważyłam momentu, w którym przekroczyłeś granicę ekstremum: gdybym tylko mogła dostrzec ten znak. Nie wiem, kiedy zaczęłam cię tracić, kiedy przekroczyłeś punkt bez powrotu, czy sam to czułeś? 90 metrów poniżej szczytu nadal czułeś się dobrze. Potem niewiele rozmawialiśmy, ale nie mniej lub nie więcej niż wcześniej. Byliśmy bardzo skupieni na wspinaniu się… Wciąż nie wiem, jak to się stało, że dziś się żegnamy. Jedynym co odczuwam, jest twoja nieobecność i cała fala uczuć”

 

Tobie zawdzięczam życie, Tomek

 

Elisabeth Revol przyznała także, że najpewniej gdyby nie upór Mackiewicza, zginęłaby tam razem z nim:

 

„Tobie pierwszemu zawdzięczam swoje życie, Tomek, ponieważ gdybyś nie miał siły i odwagi, by zejść do poziomu 7280 metrów, tej mroźnej nocy, w survivalowych warunkach, z 25 na 26 stycznia, mnie też by już tu nie było, byłabym tam z tobą”

 

Na koniec wspinaczka podziękowała Mackiewiczowi za to, że „był tym, kim był”. Ten bardzo emocjonalny wpis pokazuje nam jak mocno tragedia Nangi tkwi w sercu Elisabeth. Choć emocje  opinii publicznej opadły i my, zwykli świadkowie tego dramatu już dawno żyjemy swoim życiem, ona dalej boryka się z potężnym ciężarem. Mamy nadzieję, że czas uleczy rany i Eli stanie jeszcze na nogi.

 

wprost.pl/ facebook.com

elisabeth revol, ciało tomka mackiewicza

Elisabeth Revol w nowym wywiadzie o Nanga Parbat i Mackiewiczu. Już NIGDY nie wróci do pełnego zdrowia?

Elisabeth Revol opowiedziała o swoim zdrowiu dla niemieckiego miesięcznika „Bergsteiger” [„Alpinista”]. Z rozmowy możemy się dowiedzieć, że jej stan zdrowia wciąż jeszcze nie jest najlepszy. Himalaistka boryka się z odmrożeniami.

 

Revol bez ogródek przyznała, że wciąż nie może dojść do siebie po wydarzeniach na Nanga Parbat. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie.

 

To jest dla mnie straszny czas. Stopniowo odzyskuję równowagę, ale ten proces jest bardzo powolny. Długo będę dochodzić do siebie. Odmrożenia są ogromnym problemem.

 

– zdradziła wspinaczka.

 

Gdy jednak padło pytanie o jej dłonie – najmocniej odmrożone części ciała Francuzki – nie chciała nic na ten temat powiedzieć. Może to świadczyć o tym, że są one w nie najlepszym stanie i uniemożliwiają na razie myślenie o powrocie do wspinaczki. A być może nawet do normalnego życia.

 

Francuzka opowiada także o motywach jakie popchnęły ją i Tomasza Mackiewicza do kolejnej próby ataku na Nanga Parbat.

 

W 2015 roku byliśmy bardzo blisko, na wysokości 7800 m n.p.m., ale pogoda nam nie pozwoliła dokończyć projektu. Chciałam w końcu zrealizować swój i Tomka cel. Dlatego wróciliśmy tam w 2018.

 

Według relacji Elizabeth Revol, udało jej się zdobyć szczyt Nanga Parbat 25 stycznia wraz z Polakiem, Tomaszem Mackiewiczem. Niestety, jego stan zaczął się znacznie pogarszać w trakcie zejścia i himalaista pozostał na zboczach swojej ukochanej góry. Akcja ratunkowa koordynowana przez polskie władze, w której wzięło udział czterech himalaistów z obozu pod K2 nie była w stanie mu pomóc.

 

sportowefakty.wp.pl/foto: facebook

nanga parbat, revol, mackiewicz, himalaizm, pakistan

Pakistańczycy bronią się przed OSKARŻENIAMI REVOL: „tylko ich odwaga i zuchwałość sprawiają, że zdobyli szczyt zimą”

Wygląda na to, że w sprawie Nanga Parbat prędko nie uda się ustalić jednej spójnej wersji, akceptowalnej dla wszystkich. Do ostatnich oskarżeń Elisabeth Revol odnieśli się przedstawiciele pakistańskich władz. Wspinaczka obwiniła je o nieuratowanie Tomasza Mackiewicza i oskarżała o opieszałość, kłamstwa i bezduszność.

 

Zdaniem Revol to właśnie zwlekanie przedstawicieli władz pakistańskich sprawiło, że akcja ratunkowa nie przebiegła w pełni pomyślnie. Gdyby została uruchomiona natychmiast po pierwszych prośbach o pomoc – jej zdaniem – byłaby możliwość dotarcia do Tomka Mackiewicza.

 

Pakistańczycy odpierają zarzuty. Po pierwsze przypominają, że w ich kraju po prostu nie ma instytucji ratowniczych, które świadczyłyby takie usługi. Agencje turystyczne i firmy, które są nie posiadają odpowiedniego zaplecza, umiejętności i sprzętu.

 

W drugim punkcie swojego oświadczenia wręcz atakują himalaistów ogółem. Uważają, że tylko „odwaga i zuchwałość” pozwala im zdobywać Nangę zimą. Urzędnicy piszą, że pakiety (ubezpieczeniowe? Pozwolenia wspinaczkowe? – tego nie precyzują) wybierane przez nich na Nanga Parbat są podstawowe i nie zawierają wielu elementów. Ten argument jednak jest zupełnie sprzeczny z pozostałymi, w których Pakistańczycy twierdzą, że i tak nie mają sprzętu i instytucji, które mogłyby nieść pomoc wysokogórską. Cóż więc za różnica jaki pakiet wybierze wspinacz?

 

Kwestia sprzętowa jest też poruszona w dalszej części oświadczenia. Firma Azari Aviation, która operuje śmigłowcami w rejonie Nanga Parbat nie posiada helikopterów zdolnych na wzniesienie się powyżej 6000 metrów. To z kolei powinna doskonale wiedzieć i Elisabeth i Tomek, którzy od kilku lat, niemal rok, w rok przybywali pod ten szczyt. Tak samo jak powinni zdawać sobie sprawę, że gdyby nie polska ekipa pod K2, nikt by po nich nie wyruszył.

 

Na koniec urzędnicy podkreślają, że władze Francji i Polski nie kontaktowały się z nimi po akcji ratunkowej i że sama Revol nie skarżyła się na nic w trakcie pobytu w pakistańskich szpitalach.

 

Niestety, ale wydaje się, że ta wymiana zdań do niczego nas nie przybliża.

 

Z jednej strony Pakistańczycy zrzucający winę na nieodpowiedzialnych himalaistów w jednym zdaniu, a w drugim twierdzący, że i tak nie mają możliwości pomocy.

 

Z drugiej Elisabeth Revol, która tuż po tragedii utrzymuje, że stan Tomka był „agonalny” w momencie rozstania się z nim, a dwa tygodnie później twierdząca, że była możliwość uratowania Polaka i że przez cały czas był świadomy choć bardzo słaby.

 

Zbyt wiele różni te stanowiska, abyśmy mogli z nich ułożyć jedną, spójną historię. Ale może czas i opadające emocje pozwolą na to w przyszłości?

 

wp.pl

Duch Tomka na Nandze Nanga Parbat, Tomasz Mackiewicz

To może być PRZEŁOM w sprawie Tomasza Mackiewicza. Karkołomny plan grupy wspinaczy pozwoli nam poznać PRAWDĘ?

Profil Facebook Pakistan Mountain News podał dziś do wiadomości, że grupa wspinaczy z tego kraju planuje wybrać się na Nanga Parbat w poszukiwaniu ciała Tomasza Mackiewicza. Jeśli akcja dojdzie do skutku, być może w ciągu kilku miesięcy nasza wiedza o tragedii na tym ośmiotysięczniku poszerzy się.

 

Niestety profil od razu zastrzega, że informacja ta nie jest potwierdzona. Rzekomo ma chodzić o lokalnych wspinaczy, pod wodzą Hasana Jaana, który w 2014 roku zdobył K2. W tej wiadomości może być jednak ziarno prawdy. Po pierwsze wiemy, że ojciec Mackiewicza nie składa broni i jest bardzo zmotywowany, aby potwierdzić los swojego syna.

 

Po drugie Tomasz Mackiewicz jest osobną znaną lokalnej społeczności, bardzo przez nią cenioną i szanowaną. Polak wielokrotnie pomagał lokalnym mieszkańcom, przywoził im ubrania, zabawki, słodycze i leki. Był bardzo zżyty z mieszkańcami dolin wokół Nanga Parbat i zawsze mógł liczyć na ich pomoc.

 

 

Czy i tym razem ludzie, których serce zdobył polski himalaista odpłacą mu się tą ostatnią posługą? Akcja na wysokości 7400 metrów może być bardzo ryzykowna i nie możemy od nikogo wymagać, aby z narażeniem własnego życia poszukiwał zwłok i próbował je znieść na dół. To ostatnie będzie z pewnością niewykonalne. Być może jednak uda się zlokalizować ciało Tomka, określić jak wyglądały jego ostatnie chwile, a dzięki temu zweryfikować relację Elisabeth Revol.

 

Poza tym, Mackiewicz zasługuje na to, aby jego ciało zostało pochowane i skryte przed wzrokiem innych wspinaczy. Miejmy nadzieję, że informacja ta okaże się prawdą, a Nanga pozwoli ekipie na odnalezienie i godne upamiętnienie Tomka. Na razie jednak ostudźmy emocje – dopóki trwa zima nikt rozsądny nie ruszy w górę. Być może wiosną, gdy pogoda się uspokoi doczekamy się takiej ekspedycji. Jednak i wtedy pogoda, m.in. duże opady śniegu, mogą uniemożliwić odnalezienie Polaka.

 

wp.pl/facebook.com