Chiński rzeźnik zdecydował się na szczerość. Opowiedział o przyrządzaniu PSÓW I KOTÓW

W chińskim mieście Shenzen wprowadzono zakaz zjadania zwierząt domowych. To skłoniło pewnego rzeźnika, który serwował ludziom psy i koty do udzielenia anonimowego wywiadu, w którym opowiedział o kulisach strasznego losu, który spotykał te zwierzęta. 

Mężczyzna udzielił wypowiedzi dla Daily Mail. Jak twierdzi, hodowla psów na mięso była bardzo popularna i intratna. Jak twierdzi ma sąsiadów, którzy „hodują psy jak świnie”. Jedno gospodarstwo, które zajmuje się takim procederem jest w stanie wyhodować tysiące zwierząt gotowych pod nóż.

 

ZOBACZ TEŻ: Piękna Rosjanka zadarła z Putinem ws. koronawirusa. Gorzko tego pożałowała

 

Choć rozmówca Daily Mail nie jest z Shenzen, on sam już odczuwa rosnące obostrzenia. Popyt na mięso psów nieco spadł, ale to i tak nic w porównaniu do zagrożenia całkowitego zakazu ich sprzedaży. Wówczas mężczyzna miałby spore problemy finansowe.

 

Wiele osób pyta nas, czy jest mięso psów. Jeśli go dla nich nie przygotujemy, po prostu odejdą. Pewne jest, że to wpłynie na moją działalność. Szacuję, że spadek wyniesie od 30 do 40 procent. Po zakazie po prostu przestanę je sprzedawać

– mówi mężczyzna.

 

W najgorszym wypadku mężczyzna rozważa przekwalifikowanie. Wydaje się jednak, że przyzwyczajenia chińskich konsumentów nie zmienią się od jednego państwowego dekretu i jeszcze przez wiele lat sytuacja na tamtejszych targach żywności się nie zmieni.

 



Komentarze