Dał córce srogą nauczkę, którą obejrzało już prawie 20 milionów ludzi. Zobacz za co! [VIDEO]

Ten film to jeden z najpopularniejszych virali (treści, które rozchodzą się „wirusowo” w Internecie) ostatnich dni. Pewien ojciec dowiedziawszy się, że jego córka kolejny raz znęcała się nad innym dzieckiem w szkolnym autobusie, postanowił dać jej nauczkę, którą popamięta na zawsze.

10-letnia Kristen zawieszono na trzy dni prawo do korzystania ze szkolnego autobusu. Dziewczynka w ogóle się tym nie przejęła i powiedziała ojcu, że „w przyszłym tygodniu będzie ja musiał wozić do szkoły. Jej tata, gdy dowiedział się o karze uznał, że tak być nie może. Tym bardziej, że dziewczynka drugi raz zrobiła to samo.

 

Jak mówi na nagrania „znęcanie się nad kimś nigdy nie będzie akceptowane w moim domu”. Dlatego zamiast odwozić córkę samochodem do odległej o 8 kilometrów szkoły postanowił, że dziewczynka musi odczuć karę i zakaz wstępu do autobusu szkolnego.  Kazał jej mianowicie iść do szkoły na piechotę, samemu jadąc za nią swoim autem!

 

Wiem, że wielu z was nie zgodzi się z tym, co robię. Ale robię to, co uważam za słuszne, żeby dać mojej córce lekcje i powstrzymać ją przed znęcaniem się nad innymi

 

– mówi ojciec na nagraniu.

 

Film zgromadził potężną liczbę komentarzy, reakcji i udostępnień. Wielu rodziców chwali Matta Coxa za jego determinację i dyscyplinę względem córki. Jednak ci wrażliwsi uważają, że to on z kolei znęca się nad dzieckiem i wystawia je na pośmiewisko. A Wy jak oceniacie karę, którą wymierzył krnąbrnej 10-latce?

 

W naszym odczuciu to bardzo dobra nauczka. Nie może być mowy o wystawianiu na pośmiewisko, bowiem nie widzimy twarzy dziewczynki na nagraniu. Zaś 8-kilometrowy spacer na pewno sprawił, że dziewczynka doceniła jazdę autobusem i miała dużo czasu na przemyślenie swojego zachowania. Zresztą dopisek pod nagraniem będący „aktualizacją” sytuacji zdecydowanie potwierdza naszą tezę.

 

wprost.pl/ foto: facebook

płot, dzieci, ogrodzenie

Zabite dzieci nabijał na ogrodzenie. Sprawca potwornych mordów wychodzi na wolność!

Bestialstwo tej zbrodni jest wręcz nie do uwierzenia. 21-letni David McGreavy zachował się tak jakby opętał go diabeł. W 1973 roku zamordował 4-letniego Paula, 2-letnią Dawn i dziewięciomiesięczną Samanthę. Choć okoliczności zbrodni odejmują mowę, bestia może po 45-latach wyjść na wolność.

 

McGreavy został ochrzczony „Potworem z Worcester”. Wynajmował pokój u przyjaciela który miał trójkę dzieci. Pewnego dnia McGreavy na godzinę miał zostać z nimi sam. Ich matka, Elsie Urry, musiała wyjść do pracy.

David McGready fot. Wikipedia

McGreavy najpierw udusił Paula, później poderżnął gardło Dawn, a wreszcie rozbił główkę małej Samancie. Następnie ich zwłoki wyciągnął przed dom, zmasakrował kilofem i ponabijał na ogrodzenie posesji! Potem tłumaczył się, że zrobił to, bo jedno z dzieci cały czas płakało.

 

 

ZOBACZ: Dojadały resztki po psach, niektóre nie mówią tylko szczekają – koszmar dzieci z 12-osobowej rodziny!

 

Mimo że został skazany na dożywocie to teraz, po 45 latach władze rozpatrują możliwość zwolnienia go z więzienia. Rzekomo specjaliści go badający uznali że istnieje małe prawdopodobieństwo aby człowiek ten kiedykolwiek jeszcze dopuścił się takiej zbrodni. Pobyt w więzieniu miał go znacznie zmienić. Matka zamordowanych dzieci nie potrafi tego zrozumieć.

 

On nabił ciała moich dzieci na ogrodowe słupy na miłość boską. Umarły w agonii. Po procesie zapewniono mnie, że zbrodnia była tak straszna, że McGreavy nigdy nie wyjdzie na wolność. Teraz czuję się zdradzona

 

– mówi mediom.

 

Nie wiadomo kiedy McGready opuści zakład karny, ale zapewne stanie się to w najbliższym czasie. Chyba, że ktoś jednak zdąży pójść po rozum do głowy!

 

wprost.pl/ foto: pixabay

10 kilogramów

Miał 10 lat i ważył zaledwie 10 kilogramów. Chłopczyk, który stał się symbolem nie żyje

Już w ubiegłym roku pisaliśmy o tym, że Jemenowi, pogrążonemu w wojnie domowej, grozi prawdziwa katastrofa humanitarna. Świat właśnie obiegła informacja, że 10-letni chłopiec ważący zaledwie 10 kilogramów, którego sfotografowano w szpitalu w Hudajdzie, nie żyje. Stał się symbolem agonii tego państwa i ponad 400 tysięcy niedożywionych dzieci.

Mały Adam nie miał już siły wstać z łóżka, gdy w ubiegłym tygodniu zajęli się nim pracownicy humanitarni. W chwili śmierci ważył zaledwie 10 kilogramów, podczas gdy norma dla jego wieku to około 30-40 kilogramów!

 

 

ZOBACZ: Głód, milion chorych na cholerę i brak wody – temu państwu grozi ZAGŁADA. Przewidywania Czerwonego Krzyża są DRUZGOCĄCE

 

 

W szpitalu Al-Thawra, który znajduje się bardzo blisko linii frontu, znajduje się 59 skrajnie niedożywionych dzieci. Prawie połowa z nich znajduje się na oddziale intensywnej terapii.

 

 

Co roku z powodu niedożywienia umiera w Jemenie około 30 tysięcy dzieci. 400 tysięcy jest skrajnie niedożywionych, zaś połowa spośród wszystkich dzieci jest niedożywionych. Czy mały Adam może w jakikolwiek sposób poruszyć wielkich tego świata?

 

Wojna w Jemenie to raczej peryferyjny konflikt, który rozgrywa się głównie między Arabią Saudyjską i Iranem. Mocarstwa raczej nie są w niego zaangażowany bezpośrednio, dlatego to niestety raczej złudne nadzieje…

 

o2/pl/ facebook.com/ unicef

brat, niepełnosprawnego 12-latka, „Louis Vuitton”, ojca, lekarza, policji, kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła, dramat noworodka

Podlasie: po 29 latach poznali podejrzanych o mord na swoich dzieciach – szokujące ustalenia!

Cecylia i Józef Faszczewscy przeżyli 29 lat temu potworną tragedię. Na ich dzieciach – 11-letniej Monice i 9-letnim Januszku ktoś dokonał przerażającej zbrodni. Teraz, na rok przed przedawnieniem sprawy, policja złapała podejrzanych o ten potworny czyn.

Dramat przydarzył się 23 października 1989 roku w Jeńkach na Podkarpaciu. Monika i Janusz długo nie wracali do domu, mimo nawoływań rodziców. Dzień był piękny i wszyscy byli przekonani, że bawią się w okolicznych polach. Gdy nie wrócili przed zmrokiem, do akcji wkroczyła milicja, wojsko i mieszkańcy wsi. Jednak po dzieciach nie było śladu.

 

Dopiero po dwóch dniach sam znalazłem ciała. Ten widok wciąż mam przed oczami. Moje kruszynki nie ruszały się. Były przysypane igłami i liśćmi z drzew, przykryte mchem

 

– opowiedział dziennikarzom „Faktu” ojciec.

 

Ustalono, że dzieci zostały uduszony, a Monika dodatkowo wykorzystana seksualnie przed śmiercią. Według jednej z hipotez badanych przez policję i prokuraturę chłopak zginął tylko dlatego, że zobaczył pedofila, który zaatakował jego siostrę.

 

Tuż przed przedawnieniem, które miałoby miejsce w 2019 roku sprawą zajęli się policjanci z Archiwum X – jednostki, która stara się rozwikłać niewyjaśnione sprawy sprzed lat. I dokładnie w 29 rocznicę zbrodni – 23 października 2018 roku – zatrzymali dwóch podejrzanych. 67-letni Jerzy K. i jego 40-letni syn Dariusz K to odpowiednio wujek i kuzyn zamordowanych dzieci!

 

Rodzina jest w szoku, a śledczy na razie nie ujawniają szczegółów zatrzymania. Jaka była rola Dariusza, który w 1989 roku miał zaledwie 11 lat? Być może za jakiś czas zostaną ujawnione dalsze informacje.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

ciał

Makabryczne odkrycie po anonimowym donosie. Znaleziono jedenaście ciał noworodków

Policja dokonała okropnego odkrycia po otrzymaniu anonimowego listu. W  nieczynnym zakładzie pogrzebowym znaleziono jedenaście ciał noworodków. 

Do zdarzenia doszło w piątkowe popołudnie w Detroit. Tamtejsi policjanci otrzymali anonimowy list, który zaprowadził ich do tego przerażającego odkrycia. Znaleziono jedenaście ciał noworodków ukrytych między innymi w kartonowych pudłach. 

 

 

Dzięki listowi funkcjonariusze znali dokładne położenie zwłok. Bowiem ciała schowane były pomiędzy pierwszym a drugim piętrem. Ponadto dla pewności przeszukano cały budynek, lecz nie znaleziono więcej zwłok. Policji już udało się zidentyfikować niektóre z dzieci, jednak dla dobra śledztwa informacje te zostaną czasowo niejawne. Funkcjonariusze zamierzają najpierw skontaktować się z rodzinami ofiar.  

 

 

Miejsce, w którym dokonano tego makabrycznego odkrycia to były dom pogrzebowy. Został on zamknięty przez władze w kwietniu tego roku z powodu licznych naruszeń. Jednym z nich był zarzut nieprawidłowego przechowywania zwłok. Nie wykluczone, że znalezione ciała to także efekt nieprawidłowego funkcjonowania domu pogrzebowego. Trwają czynności mające na celu ustalenie jak mogło dojść do całej sytuacji.

 

 

 

ZOBACZ:Przerażające sceny podczas sesji zdjęciowej. Nagle COŚ wyszło z jej brzucha [FOTO]

 

 

 

 

foto twitter / źródło cnn.com / clickondetroit.com

nikt nie zapiął pasów i była masakra

Śląsk: wiozła swoich synów, nikt nie miał zapiętych pasów. Wypadek zakończył się masakrą [FOTO]

Tragiczny wypadek drogowy miał miejsce w Ochabach Wielkich niedaleko Cieszyna wczoraj około 16.50. Samochód prowadzony przez 37-letnią kobietę wypadł z drogi w trakcie wyprzedzania, uderzył tyłem w drzewo i dachował. Ponieważ w aucie nikt nie miał zapiętych pasów, wszyscy podróżujący wypadli na zewnątrz.

 

Policjanci wraz z prokuraturą wyjaśniają przyczyny wypadku. Wszystko wskazuje na to, że 37-latka straciła panowanie nad samochodem podczas manewru wyprzedzania ciężarówki. Jej auto wpadło do rowu, tyłem uderzając o drzewo, a następnie dachując.

 

 

 

 

W samochodzie najpewniej nikt nie miał zapiętych pasów, ponieważ zarówno kierująca jak i jej dwóch synów wypadło z samochodu. Wygląda na to, że kierująca zapięła pas bezpieczeństwa za plecami, aby oszukać czujnik zamontowany w aucie. Pomocy udzielili świadkowie, przypadkowo przejeżdżający ratownicy medyczni, a później strażacy i wezwani na miejsce ratownicy.

 

 

ZOBACZ: Tragiczny wypadek na S3, kobieta wypadła z auta przez szyberdach. Wszystkiemu winna 18-latka

 

 

37-letniej kobiety nie udało się uratować. Jeden z jej synów został przewieziony do szpitala karetką, drugiego przetransportował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

 

 

 

Widząc zdjęcia rozbitego samochodu wydaje się, że gdyby wszyscy mieli zapięte pasy, to skończyłoby być może znacznie mniej tragicznie. Policjanci przypominają, że przy prędkości zaledwie 50km/h w razie wypadku 75-kg człowiek przez moment ma „masę zderzeniową” równą ponad 3,5 tony! Takiej sile nic nie jest się w stanie przeciwstawić. Dlatego w takiej sytuacji dochodzi albo do zmiażdżenia ciała, albo do wypadnięcia przez okna, co zazwyczaj jest równie tragiczne w skutkach.

 

cieszyn.slaskapolicja.gov.pl

wyczyn

Bohaterski wyczyn. Uratowali swojego pupila [WIDEO]

Trzech chłopców uratowało swojego psa. Do internetu trafił materiał, na którym zarejestrowano ich bohaterski wyczyn. 

Dramatyczną walkę z ogromnym wężem stoczyło trzech chłopców. To nie lada wyczyn, że udało im się uwolnić psa. Na nagraniu widać gada, który zdążył już  mocno owinąć się wokół ofiary.

 

Jeden z chłopców uderza węża kijem. Pozostali próbują odpędzić napastnika, przy użyciu dużych liści. Gdy to nie przynosi efektów dzieci postanawiają użyć gołych rąk, aby tylko oswobodzić swojego pupila ze śmiertelnego uścisku węża. Walka ze zwierzęciem kończy się pełnym sukcesem. Udaje im się uwolnić przestraszonego psa. 

 

 

 

 

Na razie nie udało się ustalić, gdzie zarejestrowano heroiczną postawę chłopców. Ich determinacja, aby uratować psa jest jednak godna pochwały. 

 

 

ZOBACZ:Gdy zobaczyli to COŚ na plaży oniemieli! Tego stwora możemy spotkać także w Bałtyku [FOTO]

 

 

foto youtube / źródło Mirror.co.uk / news.com.au

 

 

 

Kuriozalna sytuacja na BASENIE! Kazali jej wyjść z wody, ponieważ jej KOSTIUM „pobudzał” NASTOLATKÓW! (wideo)

Wiele gorzkich słów usłyszała 20-letnia Tori Jenkins podczas pobytu na basenie w jednym z pensjonatów w Stanie Tennessee w USA. Młoda Amerykanka została wręcz siłą usunięta z pływalni. Wszystkiemu winny jej strój kąpielowy, który według gości hotelu pobudzał (…) więcej na lalapalmala.pl

 

 

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

salonie kosmetycznym, wołominie, zgwałcona, tablet, dzieci, mieszkanie, processąsiadkę, zmiażdżył, dożywocie, podpalił, skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Lubin: zabiła swoje córki. „Mieszkanie było całe we krwi” – ruszył proces wyrodnej matki

Przed sądem w Legnicy stanęła Natalia W., która 23 stycznia tego roku zamordowała z zimną krwią swoje córki w wieku 12 lat i 1 roku. 33-letnia kobieta usiłowała po zbrodni popełnić samobójstwo, ale przeżyła.

Tego dnia kobieta nie była sama w domu. Do mieszkania przyszła jej babcia, a z pracy wrócił partner. Jednak oboje ich przekonała do wyjścia domu od błahymi powodami. Została tylko ona i córki. Gdy jej partner wrócił do domu zastał zamknięte drzwi. Wezwał policję i pracowników MOPS-u.

 

13-miesięczna Laura leżała z poderżniętym gardełkiem. 12-letnia Emilka cała pokłuta nożem jeszcze oddychała, ale zmarła w szpitalu tego samego dnia. Natalia W. została odratowana w szpitalu i po kilku miesiącach zasiadła na ławie oskarżonych.

 

 

ZOBACZ: Sprawą Iwony Wieczorek zajmie się Prokuratura Krajowa. Wreszcie poznamy PRAWDĘ?

 

 

Biegli uznali, że kobieta była poczytalna. Odmówiła składania wyjaśnień, ale w toku śledztwa mówiła, że była zazdrosna o konkubenta, który groził, że odejdzie od niej i zabierze dzieci. Miał też znęcać się nad nią i dziećmi.

 

Nieco inną wersję przedstawił jej były mąż i ojciec starszej córki. Miała ona zwierzać mu się, że mama zachowuje się dziwnie od jakiegoś czasu.

 

Bardzo żałuję tego, co zrobiłam i przepraszam całą rodzinę

 

– to wszystko co Natalia W. powiedziała w czasie rozprawy. Jaki wyrok zapadnie w tej sprawie? Przekonamy się wkrótce.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne