nie żyje polski kierowca tira

Polski kierowca tira znaleziony martwy w Niemczech. Tajemnicza śmierć [FOTO]

Niemiecka policja poinformowała, że na parkingu w Soltau w Dolnej Saksonii znaleziono ciało Polaka. Kierowca tira zmarł w tajemniczych okolicznościach i służby badają, czy nie przyczyniły się do tego osoby trzecie.

Jak na razie, zdaniem niemieckich funkcjonariuszy, jest za wcześnie by orzekać, czy polski kierowca tira zmarł w wyniku wypadku czy zabójstwa. Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, która prawdopodobnie pozwoli to rozstrzygnąć.

 

Intrygujący post pojawił się na stronie firmy BH Truck, na której podzielono się zdjęciami z miejsca odnalezienia ciała. Autor posta zasugerował, że Polak mógł podciąć sobie żyły. Zdjęcia pochodzą od naocznego świadka akcji, kierowcy z Bośni i Hercegowiny. Być może widział on coś o czym nie informują jeszcze służby?

 

 

Czujesz, że jesteś w sytuacji bez wyjścia, masz myśli samobójcze, przeżywasz kryzys? Nie jesteś sam – zgłoś się po pomoc. Jeśli chcesz porozmawiać z psychologiem, dzwoń pod bezpłatny numer 800 70 2222 całodobowego Centrum Wsparcia dla osób w kryzysie. Możesz też napisać maila lub skorzystać z czatu, a listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz TUTAJ. W sytuacji zagrożenia życia dzwoń pod numer 112 albo jedź na izbę przyjęć najbliższego szpitala psychiatrycznego.

polak

POLAK zszokował wszystkich w indyjski TALENT SHOW! [VIDEO]

Polak, który od dawna fascynował się kulturą Indii, postanowił wziąć udział w tamtejszym talent show Dil hai hindustani. Z odcinka na odcinek co raz bardziej zachwyca jury i widzów swoim śpiewem.

Wokalista próbował robić karierę w Polsce i zarażać swoją miłością do indyjskiej muzyki. Już ponad 10. lat temu występował w Jaka to melodia. Śpiewał również w Tańcu z Gwiazdami. Na swoim koncie ma występy w musicalach Teatrze Muzycznym „Roma”.

[ZOBACZ: Przechowujesz JAJKA na DRZWIACH lodówki? To FATALNIE dla zdrowia…]

Michał nagrał również płytę w 2009 roku pt.: Skuruvath. Kilka lat po tym wydarzeniu zdecydował się na udział w The Voice of Poland, gdzie odpadł w ćwierćfinale. Rudaś był gwiazdą szóstej edycji programu Twoja twarz brzmi znajomo, a teraz podbija indyjski rynek muzyczny.

źródło: kozaczek

pożar w Grecji, śmierć bliźniaczek

Wstrząsająca relacja Polaka, który stracił bliskich w Grecji: „Byłem szczęśliwy, że się uratują”

Te słowa naprawdę chwytają za serce, a zarazem każą poważnie zweryfikować wszystkie oficjalne doniesienia i komunikaty na temat pracy służb w trakcie dramatycznych pożarów w Grecji. Pan Jarosław, który stracił w ich wyniku żonę i dziecko opowiedział TVP Info jak to wszystko wyglądało.

 

Nie poinformowano nas o zagrożeniu pożarem Cały hotel zaczął się palić. Kazano nam uciekać w ostatniej chwili

 

– mówi mężczyzna. Jak twierdzi sam informował obsługę hotelu o rozprzestrzeniającym się pożarze, ale nikt nie brał jego słów na poważnie. Do ostatniej chwili zwlekano z ogłoszeniem alarmu, a gdy już do niego doszło, każdy uciekał na własną rękę. Nie było żadnej zorganizowanej akcji.

 

Akcję ratunkową na greckich plażach zorganizowali rybacy, straż przybrzeżna i właściciele łodzi. Na jedną z nich trafiła żona i dziecko pana Jarosława:

 

Widziałem jak odpływają. Byłem szczęśliwy, że się uratują. Pomocy żadnej nie było. Pomoc dopiero przyszła po trzech godzinach, już po pożarze, jak się uspokoiło

 

Niestety, z nieznanych przyczyn łódź zatonęła, a wraz z nią wszyscy znajdujący się na niej ludzie.

 

Tragedia ta z pewnością stanie się czarną kartą w historii Grecji. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że pożary nie wybuchły przypadkiem, a winę za nie ponoszą ludzie. Dodatkowo greckie służby nie zareagowały odpowiednio. Gdy połączymy to z porywistym wiatrem, który osiągał nawet 100km/h otrzymujemy gotowy przepis na wielką katastrofę. Czy ktoś w związku z tym zostanie pociągnięty do odpowiedzialności?

Polak zamordowany w Anglii

Młody Polak ZAMORDOWANY w Anglii. Chcieli ukraść mu samochód, nie mieli litości! Kim byli sprawcy?

Fabian K. skończył 19 lat miesiąc temu. Od niedawna jeździł też nowym samochodem i to właśnie ten wóz stał się przyczyną dramatu. Trójka złodziei postanowiła za wszelką cenę odebrać mu własność. Polak bronił się i to go zgubiło.

 

Do dramatu doszło w Southend w południowo-wschodniej Anglii. W poniedziałek około 21, niedaleko kampusu University of Essex czterech napastników w wieku 17, 18 i 20 lat zaatakowało Fabiana.

 

Najprawdopodobniej celem ataku był samochód Polaka, który sprawcy chcieli zdobyć. Posługując się nożem zadali mu szereg ciosów, w tym co najmniej jeden w klatkę piersiową. Chłopak zmarł krótko po przybyciu na miejsce pogotowia ratunkowego.

 

Jak na razie policja w związku ze sprawą zatrzymała trzech podejrzanych. Nie znamy ani ich personaliów, ani żadnych innych szczegółów. We wtorek w Southend odbył się marsz przeciwko przemocy. Wzięło w nim udział około stu osób. Mieszkańcy przyznają, że ostatnio okolica ta stała się bardziej niebezpieczna.

 

Bandy dzieciaków i starszych kręcą się tutaj całymi dniami. Jeden z naszych klientów mówił, że widział zdarzenie – grupa próbowała ukraść chłopakowi nowy samochód. Przez to stracił życie. Nie jestem tchórzem, ale czasami boję się przechodzić koło tych band”

 

– powiedział jeden z nich.

 

Miejmy nadzieję, że wszyscy sprawcy trafią na ławę oskarżonych, a tam otrzymają surowy wyrok.

 

fakt.pl/foto: screenshot/facebook

polski podróżnika krzysztof chmielewski

WSTRZĄSAJĄCE DONIESIENIA Z MEKSYKU: polskiego podróżnika POCHOWANO BEZ ZGODY RODZINY?

Bardzo niepokojące informacje docierają do nas z Meksyku. Wiele wskazuje na to, że lokalne władze pochowały ciało polskiego podróżnika Krzysztofa Chmielewskiego na miejscu, bez porozumienia z rodziną! Wokół sprawy narasta coraz więcej podejrzeń. Mimo upływu czasu nie przybliżamy się jak na razie do jej wyjaśnienia.

 

O sprawie już informowaliśmy. Krzysztof Chmielewski podróżował z Kanady do Argentyny na rowerze. Kilka dni temu został znaleziony martwy u stóp 200-metrowego urwiska. Wstępnie zdarzenie zakwalifikowano jako tragiczny wypadek.

 

Z czasem zaczęło się jednak pojawiać coraz więcej nieścisłości. Według siostry podróżnika, Izabeli Schmidke, odwołano prokuratura, który początkowo prowadził sprawę. Miano ją także przekwalifikować na podejrzenie zabójstwa.

 

Gdy rodzina rozpoczęła zbiórkę funduszy na sprowadzenie ciała, od konsula RP w Meksyku dotarła informacja, że Krzysztof mógł już zostać pochowany. To nasuwa jeszcze więcej podejrzeń, co do intencji lokalnych władz.

 

Co jeszcze straszniejsze, rodzina nie ma nawet stuprocentowego potwierdzenia, że znalezione ciało należy do ich bliskiego. Prawdopodobnie jest ono pozbawione głowy, co utrudnia identyfikację. Konsul miał doradzić siostrze Chmielewskiego podróż do Meksyku w celu osobistej identyfikacji ciała, ale na to kobieta nie ma pieniędzy.

 

Ciało najprawdopodobniej należące do Polaka odnaleziono w czasie poszukiwań niemieckiego rowerzysty Rainera Hagenbusha.  Na zwłoki Niemca natrafiono kilkaset metrów dalej. Czy tą sprawę uda się wyjaśnić do końca? Czy polskie władze poświęcą jej więcej należnej uwagi? Mamy nadzieję, że tak, a o ewentualnych postępach będziemy informowali.

 

o2.pl/ facebook.com

Polaka, śmierć polskiego podróżnika w meksyku

To był BRUTALNY MORD? Podano wstrząsające szczegóły sekcji zwłok Polaka, który zginął w Meksyku! Ktoś zataja prawdę

Nie milkną echa po odnalezieniu ciała 37-letniego Krzysztofa Chmielewskiego, polskiego podróżnika, który przemierzał od kilku miesięcy kraje obu Ameryk. Oficjalnie lokalne władze poinformowały, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jednak pojawiają się informacje, które przeczą tej tezie – ktoś mógł zabić Polaka.

 

Kontakt z Chmielewskim urwał się 19 kwietnia. Podróżował przez stan Chiapas wspólnie z Niemieckim rowerzystą Holgerem Franzem Haggenbushem, który także zaginął. Po odnalezieniu ciała Polaka twierdzono, że miał uszkodzoną czaszkę i rękę, a nieopodal znaleziono jego rower i buty. To miało być dowodem na wersję o nieszczęśliwym wypadku.

 

Jednak wkrótce w tym samym rejonie odnaleziono także ciało najprawdopodobniej należące do Haggenbusha. Dodatkowo lokalny prawnik Juanjo Gutiérrez Bringuez twierdzi, że dotarł do wyników sekcji zwłok i szczegółów dotyczących zdarzenia.

 

Twierdzi on, że ciało Polaka było pozbawione głowy i stopy. Dodatkowo nie znaleziono przy nim kamery GoPro i pieniędzy, co może świadczyć o tym, że Chmielewski jednak został uprowadzony i zamordowany.

 

Co jeszcze ciekawsze po jakimś czasie prokurator stanu Chiapas potwierdził te informacje, ale wysnuł zupełnie inne wnioski! Jego zdaniem Brak stopy i oderwanie głowy to wynik upadku z dużej wysokości.

 

Bringuez twierdzi także, że prokurator kazał mu zachować w sprawie milczenie – lokalne władze boją się, że historia o brutalnym morderstwie turystów jeszcze bardziej pogorszy opinię o Meksyku na świecie. Miejmy jednak nadzieję, że za jakiś czas poznamy pełną prawdę na temat tego smutnego wydarzenia.

 

wprost.pl

Polaka, śmierć polskiego podróżnika w meksyku

Tajemnicza śmierć POLSKIEGO PODRÓŻNIKA w Meksyku! Rodzina apeluje o wsparcie. Co się stało z 37-letnim Polakiem?

Bardzo smutne informacje podała rodzina 37-letniego Krzysztofa Chmielewskiego, a za nią czołowe media. Polak, który od kilku miesięcy przemierzał rowerem Amerykę zginął w tajemniczych okolicznościach w Meksyku. Rodzina chce sprowadzić ciało podróżnika do kraju. 

 

Chmielewski zamierzał przejechać z Kanady do Patagonii. Swoją podróż relacjonował na Facebook. Był zaprawionym podróżnikiem, który „pół życia” spędził w drodze. Kontakt z nim urwał się 19 kwietnia.

 

Ciało Polaka odnaleziono przy okazji poszukiwań innego rowerzysty – Niemca Holgera Franza Huggenbusha, który zaginął 20 kwietnia. Ciało Krzysztofa Chmielewskiego znaleziono na dnie 200 metrowej przepaści przy autostradzie w stanie Chiapas, niedaleko miasta Ocosingo.

 

Prokuratura i śledczy meksykańscy uważają, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Wskazują na to obrażenia Polaka – pęknięta czaszka, uszkodzenia prawej ręki, ale też fakt, że obok znaleziono rower i buty Krzysztofa. To raczej wyklucza motyw rabunkowy.

 

Być może podróżnik został uderzony przez jakiś pojazd, który wypchnął go z drogi. Rodzina apeluje o wsparcie finansowe w celu sprowadzenia ciała do kraju:

 

Krzysztof Chmielewski, nasz brat i przyjaciel. Podróżnik który udowadnial, że można i warto żyć marzeniami. Dotarł daleko, prawie na kraniec świata do Meksyku i tam zakończyl swoją ziemską wędrówkę. Krzysztof był dumny z tego, że jest polakiem. Biało-czerwona flaga zawsze towarzyszyła mu w drodze.

My, rodzina Krzysztofa, zwracamy sie z proźbą do wrzystkich jego przyjaciół na świecie oraz do ludzi którzy wierzą w siłe marzeń o wsparcie finansowe.

Kochamy Krzysztofa i bardzo chcielibyśmy żeby wrócił do Polski i odpoczął przy nas po trudach wędrówki.

 

polski kierowca, bmw, holował, dostawczaka, dostawczak, policja

Polski kierowca ZASZOKOWAŁ! Holował osobówką DUŻEGO DOSTAWCZAKA na za małej i PRZECIĄŻONEJ przyczepie! Rozbił bank z KARAMI!

Ilość wykroczeń, które popełnił polski kierowca zatrzymany przez czeską policje niedaleko Ostrawy budzi podziw. Może nie jest to najlepsze słowo w tej sytuacji, ale faktycznie facet wykazał się niesamowitym sprytem, pomysłowością i głupotą zarazem. Ale zacznijmy od początku.

 

Czesi zatrzymali ten nietypowy transport na… autostradzie. Sam fakt połączenia osobowego BMW z małą przyczepą-lawetą i znacznie wystającym poza jej obrys dostawczakiem musi budzić zdziwienie. Ale do tego należy jeszcze dodać, że laweta nie dość, że za mała, to była przeciążona o ponad tonę!

 

Jakby tego było mało kierowca nie miał przy sobie absolutnie żadnych dokumentów. Ani pozwoleń na takich transport, ani nawet prawa jazdy! Choć nie do końca. Prawo jazdy było, ale… tylko na zdjęciach w jego telefonie komórkowym. To jednak czeskim policjantom nie wystarczyło.

 

Ewidentnie Polak nie przypadł im do gustu, bo postanowili dokładniej skontrolować jego wóz i uznali, że szyby w jego BMW są za mocno przyciemnione – za to dostał kolejny mandat.

 

Łącznie musi zapłacić 50 tysięcy koron – czyli równowartość około 8 tysięcy złotych na poczet grzywny. To jednak nie koniec – sprawa trafi do sądu, toteż nieodpowiedzialny kierowca musi spodziewać się dalszych problemów.

 

Poza tym obciążono go kosztami ściągnięcia odpowiedniej wielkości holownika, który odwiózł uszkodzonego dostawczaka do Polski. To był naprawdę czarny dzień dla tego gościa – ale czy niezasłużenie?

ginekolog, zgwałcił cztery kobiety, tajniacy, gang, zatrzymanie, policja

Uciekając przed policją zatrzymał NIEOZNAKOWANY RADIOWÓZ! Co więcej ZWIERZYŁ SIĘ kierowcy ze wszystkich swoich PRZESTĘPSTW! Grozi mu…

Pech i głupota połączone ze sobą mogą dać niesamowity efekt! Przekonał się o tym Polak, który powrócił z Wysp, gdzie ukrywał się przed polskim wymiarem sprawiedliwości i od razu popadł w nowy konflikt z prawem.

 

W ostatni piątek opolska policja otrzymała zgłoszenie o rozbitym samochodzie w rowie nieopodal Olesna. Kierujący BMW zbiegł miejsca zdarzenia. Policjanci z komendy w Oleśnie ruszyli na miejsce zabezpieczyć rozbity wóz, zaś ich komendant wsiadł do nieoznakowanego samochodu i postanowił rozejrzeć się za uciekinierem.

 

Podczas gdy jego podwładni przeprowadzali czynności na miejscu wypadku, samochód komendanta zatrzymał zziębnięty autostopowicz. Poprosił i podrzucenie na najbliższy dworzec.

 

Nie myśląc zbyt wiele opowiedział komendantowi policji ubranemu po cywilnemu o tym jak rozbił niedaleko stąd auto i uciekł. Komendantowi zapaliła się czerwona lampka, ale to nie koniec! Mężczyzna zaczął opowiadać, że kilka lat temu uciekł z Polski, bo został skazany na 6 lat pozbawienia wolności za przestępstwa narkotykowe i napaść na policjanta!

 

Komendant zamiast na dworzec zawiózł go na swój posterunek, gdzie trafił prosto do aresztu. Krzysztof D., bo tak zidentyfikowano naiwnego przestępcę teraz z pewnością odbędzie karę, której tak długo unikał w Wielkiej Brytanii. A być może dojdą do niej kolejne zarzuty!

 

Po raz kolejny potwierdza się prawda, że autostop to loteria. Wydaje się, że zazwyczaj to autostopowicz może trafić na niebezpiecznego kierowcę (ZOBACZ: Autostop? Nie po tej historii! ), czasem sytuacja jest zgoła odmienna. W tym wypadku chyba nie mogło stać się nic lepszego.

 

motoryzacja.interia.pl