sedesu

Oława: ogromny wąż wyszedł z sedesu. Właścicielkę domu aż sparaliżowało

Wielu ludzi mówi, że węże wychodzące z sedesu to mit i takie sytuacje się nie zdarzają. Tylko jak w takim razie nazwać przypadek mieszkanki Oławy? Gdy udała się do łazienki „za potrzebą” na muszli klozetowej zobaczyła ogromne zwierzę. Twierdzi, że aż ją sparaliżowało, ale zdołała zadzwonić na policję. Weterynarz, który udał się na miejsce nie miał najmniejszych problemów ze schwytaniem stwora. Trwają poszukiwania jego właściciela.

Cała sytuacja miała miejsce we wtorek w godzinach wieczornych. Mieszkanka Oławy nie spodziewała się, że ten wieczór zamieni się w jeden z najbardziej upiornych w jej życiu. Gdy udała się do toalety, zauważyła jak z sedesu wypełza wąż. Następnie dumnie pełzał po muszli klozetowej. W pewnym momencie kobieta i zwierzę zbiegły się wzrokiem. Przerażona natychmiast wybiegła z łazienki i zadzwoniła na policję. Policjanci uspokoili mieszkankę Oławy i wraz z nią poczekali na eksperta, który zajął się zwierzęciem. Policjant poinformował o zdarzeniu lekarza weterynarii, który przyjechał do mieszkania kobiety i odłowił gada – powiedziała podinsp. Alicja Jędo z oławskiej policji. Okazało się, że był to wąż królewski, czyli jeden z bezpieczniejszych. Może sobie liczyć nawet do 2 metrów długości, ale nie jest jadowity. Trwają ustalenia śledczych, które mają wyjaśnić skąd zwierzę wzięło się w mieszkaniu.

 

ZOBACZ:Zatrzymano mężczyznę, który chciał wejść do katedry z KANISTRAMI BENZYNY!

 

Co byście zrobili, gdybyście byli w sytuacji mieszkanki Oławy? Jeżeli ktoś nie przepada za takimi zwierzętami, to już w ogóle masakra. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

źródło: fakt.pl fot. facebook.com

 

ledwo, piratowi, wyłudzenie, żonę, narkotyków, akcja, oczku, tragedia

17-letnia Natalia z Klonowa ledwo uszła z życiem. Bestie chciały ją rozszarpać!

Jedna chwila prawie zmieniła się w tragedię. O cudzie może mówić mieszkanka Klonowa (woj. kujawsko-pomorskie), która ledwo uszła z życiem. Jak pisze „Fakt”, 17-letnią Natalię Nelke zaatakowało osiem wilczurów sąsiada. Dziewczyna myślała, że chcą się one z nią pobawić. Nic bardziej mylnego, w momencie zaczęły wbijać ogromne kły w jej ciało. Gdyby nie pomoc taty, to strach pomyśleć do czego by doszło.

Szłam na trening do pobliskiej hali sportowej. Nagle usłyszałam ujadanie zza płotu sąsiada – mówi zdruzgotana 17-latka dla „Faktu”. W pewnym momencie, aż osiem wściekłych wilczurów wybiegło przez otwartą bramę i skoczyło na przerażoną nastolatkę. Szarpały nie tylko moje nogi i ręce, ale też włosy – dodaje Natalia. Jakimś cudem zdołała zadzwonić jednak do swojego taty i wykrzyczeć przerażające „RATUNKU!”. Później rozwścieczone bestie powaliły ją na ziemię. Gdy tylko usłyszałem przerażony głos córki, wybiegłem z domu tak jak stałem. W samych skarpetkach! – mówi ojciec Natalii – pan Wiesław. Droga wydawała się być dla niego wiecznością. Gdy w końcu dobiegł na miejsce, wiedział, że musi uratować swoją córkę. Darłem się wniebogłosy. Moja córka leżała, zakrywała głowę, a psy wgryzały się w jej uda. To był przerażający widok: wszędzie krew, zdarta skóra, wychodzące z ran mięso – kontynuuje pan Wiesław. Natalia ledwo uszła z życiem, ale nie ma ran twarzy oraz przerwanych tętnic. Dochodzi do siebie w jednym ze szpitali. Właścicielem hodowli zajęła się prokuratura.

 

ZOBACZ:Lekarz przechowywał szczątki zamordowanych kobiet. Po 74 latach odbędzie się pogrzeb!

 

Strach pomyśleć, co by było, gdyby nie tata i to, że odebrał telefon. Ileż razy jest tak, że dzwonimy gdzieś, a ta osoba nie odbiera? Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, bo mogło się skończyć o wiele gorzej…

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

 

 

poszła na groby i zginęła, zwłoki jak lalki

Sosnowiec: poszła na groby bliskich, w biały dzień skonała w męczarniach. Sprawcy nigdy nie odnaleziono!

Ta sprawa poruszyła opinię publiczną, a biorąc pod uwagę nieujęcie sprawcy – wciąż mrozi krew w żyłach. Pani Bożena M. (personalia zmienione – red.) wybrała się tego dnia na groby bliskich. Na cmentarzu zaatakował ją ktoś bardzo silny, biorąc pod uwagę obrażenia. Ale kto? Tego nie wiadomo.

Wszystko zdarzyło się w niedzielę 5 czerwca 1988 roku. Bożena wraz z mężem wyszła o 17 z kościoła na dzielnicy Środula. To była 20 rocznica ich ślubu. Kobieta miała 42 lata, dwoje dzieci i pracowała jako biolog. Tego dnia postanowiła udać się na cmentarz na groby swoich teściów.

 

ZOBACZ: Wydobyli zwłoki źrebaka sprzed 42 tysięcy lat. Po miesiącach badań mają sensacyjne informacje – to może być naukowy przełom!

 

Na cmentarz podwiózł ją mąż. Miał ją odebrać za 20 minut, gdy odwiezie córkę do koleżanki. W tym czasie Bożena położyła kwiaty i zebrała słoiki na wodę z grobów. Do studni miała pięćset metrów pomiędzy nagrobkami.

 

Gdy jej mąż wrócił, kobiety nigdzie nie było. Nie czekała na niego pod bramą nekropolii. Mężczyzna nie wszedł na cmentarz – był cały czas w stroju roboczym i nie chciał w takim stanie w niedzielę przekraczać jego bramy.

 

Był przekonany, że zastanie żonę w domu – tam jednak jej nie było. Nie znalazła jej też córka wezwana przez ojca na poszukiwania. Gdy we dwoje przyjechali drugi raz na cmentarz, zobaczyli w jednym z miejsc poruszenie, tłum gapiów i karetkę pogotowia.

 

Na ziemi leżała Bożena z rozbitą głową. Jeszcze żyła. Jednak lekarze nie uratowali jej życia, zmarła w szpitalu. Sekcja zwłok wyjawiła ślady po duszeniu i wielokrotne pęknięcia czaszki. Napastnik musiał zaatakować Bożenę z zaskoczenia, zacząć dusić, a potem bić po głowie ciężkim przedmiotem.

 

Choć na cmentarzu było w tym czasie kilkadziesiąt osób – nikt nic nie zauważył. Niejasne pozostają też motywy ataku napastnika. Nie wiadomo też kim on był – mimo upływu 30 lat! Być może morderca cały czas żyje wśród nas.

 

fakt.24.pl/ foto: pixabay

ciężarną

Jaki ojciec taki syn. Pijany 17-latek z Rzeszowa wiózł swojego pijanego ojca samochodem

Gdy słyszymy o takich historiach, to zastanawiamy się kto jest bardziej nie odpowiedzialny – ojciec czy syn? Pijany 17-latek z Rzeszowa wiózł swojego pijanego ojca samochodem. Mężczyzna nie miał nic przeciwko, żeby odwiózł go potomek. Dodatkowo uciekali jeszcze przed policją. Uwagę policji zwrócił biały nissan, który ruszył ze świateł z piskiem opon.

Funkcjonariusze postanowili zatrzymać samochód. Jednak mężczyźni – ojciec i syn nie zamierzali się zatrzymywać i zaczął się szaleńczy pościg. W pewnym momencie auto osiągnęło prędkość 130 km/h jadąc przez miasto. Pościg zakończył się na Alei Powstańców Warszawy. Okazało się, że za kierownicą siedział pijany 17-latek, który miał 1,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Jego ojciec miał dokładnie 1 promil więcej. Dodatkowo, parę chwil wcześniej rodzinka zatankowała samochód na jednej ze stacji i postanowiło, że nie zapłaci. Skończyło się tak, że ojciec trafił na izbę wytrzeźwień, syn pod opiekę matki, a auto na parking policyjny. 7-latkowi grozi odpowiedzialność za kierowanie w stanie nietrzeźwości i niezatrzymanie się do kontroli, za co grozi do 5 lat więzienia. Sprawa kradzieży paliwa będzie rozpatrywana w oddzielnym postępowaniu.

 

ZOBACZ:Kulminacja ataków nożowników w Warszawie. W ich wyniku nie żyje dwóch mężczyzn, a poważnie ranny ksiądz trafił do szpitala

 

To się panowie dorobili ciekawych wrażeń. Zamiast wrócić jak ludzie do domu, to postanowili jechać pijani. Na szczęście policja ich złapała i być może więcej się to nie powtórzy. Dobrze, że nikt nie ucierpiał.

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

rosyjscy piloci

Tak prowokują rosyjscy piloci nad Bałtykiem: „Ja uciekam, a Ty się tu z nimi pobaw” – Polacy nie mają łatwiej służby

Prowokacje jakie przeprowadzają rosyjscy piloci nad Bałtykiem to nic nowego. Samoloty tego państwa notorycznie przekraczają przestrzeń powietrzną Litwy i innych państwa nadbałtyckich i prowokują pilotów stacjonujących w tych krajach. Właśnie dowiedzieliśmy się nieco więcej o jednym z  takich incydentów – Rosjanie przylecieli „zabawić się” z Polakami!

Sytuację opisało czasopismo „Polska Zbrojna”. W wywiadzie przeprowadzonym z ppłk Adamem „Monkiem” Kalinowskim, który dowodził polskim kontyngentem w krajach nadbałtyckich, mogliśmy przeczytać jak Rosjanie prowokują nad Bałtykiem.

 

ZOBACZ: 5 lat temu miała 13 lat i zaginęła. Nagle wróciła do domu i opowiedziała swoją dramatyczną historię!

 

To był jeden z pierwszych alarmów Alpha na naszej zmianie. W powietrzu były dwa rosyjskie samoloty Su-27, a ich lot był, powiedzmy, zaczepny. Nasza para dyżurna wystartowała i po chwili była już nieopodal Rosjan. Jeden z rosyjskich pilotów powiedział wówczas drugiemu: Ok, to ja uciekam, a ty się tu z nimi pobaw.  Chciał wejść naszym pilotom na ogon, podlecieć do nich od tyłu. Nasi oczywiście nie pozostawali dłużni. Takie manewrowanie wykonuje się w powietrzu z olbrzymią prędkością oraz z bardzo dużymi przeciążeniami. To wszystko m.in. po to, by podlecieć jak najbliżej i zrobić jak najdokładniejsze zdjęcia. Polscy piloci nie pozwolili na to Rosjaninowi. Zabawa była więc chyba niezbyt udana

 

– cytuje wypowiedź podpułkownika portal wprost.pl

 

Jak tłumaczy wojskowy, Rosjanom zależało na zrobieniu dokładnych zdjęć polskich maszyn. Dodał też, że od początku jego zmiany – a więc od trzech miesięcy – podrywali się do alarmów 18 razy. Tymczasem poprzednia zmiana miała mniej alarmów przez cały okres swojej służby.

 

Co kryje się za tą intensyfikacją? Oby nic groźnego!

 

wprost.pl/ foto: pixabay

przeżyła, pedofil

Ta dziewczynka z Rzeszowa przeżyła prawdziwy horror. Przez lata gwałciło ją pięciu pedofilów

Scyzoryk otwiera się w kieszeni, gdy słyszymy o takich przypadkach. Ta dziewczynka z Rzeszowa przeżyła prawdziwy horror. Przez wiele lat gwałciło ją pięciu pedofilów. Tego urazu do końca życia już nic jej nie zwróci, ale ważne, że osoby, które popełniały te straszne czyny stanęły przed sądem. Grozi im od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Trzeba liczyć na to, że sędzia wybierze górne szczebelki.

Prokuratura oskarżyła pięciu mężczyzn z okolic Rzeszowa w wieku od 40 do 66 lat o to, że „obcowali z małoletnią poniżej 15 roku życia”. Jeden z oprawców to przyrodni brat dziewczynki, która teraz ma 14 lat. Przeżyła ona horror, który trwał około 4 lata. Akt oskarżenia trafił do sądu pod koniec 2018 roku. Trzech oskarżonych przebywa w aresztach, a wobec jednego z nich zastosowano zakaz opuszczania naszego państwa oraz nie może on zbliżać się i kontaktować z pokrzywdzoną. Wobec piątego mężczyzny uchylono areszt i nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych. Oskarżonym grozi od 2 do 12 lat więzienia.

 

ZOBACZ:Szczegóły śmierci księżnej Diany. Po latach badań na jaw wyszły zaskakujące fakty!

 

Trzeba teraz mieć nadzieję, że sędzia dobrze wykona swoją pracę i zastosuje wobec tych bestii najwyższy wymiar kary. Aż ciężko sobie wyobrazić, co teraz w głowie ma to biedne dziecko – ofiara starych zwyrodnialców.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

urządzenie

[WIDEO] Ostra walka o urządzenie wielofunkcyjne w krakowskim Lidlu. Prawie się tam pozabijali!

My wszystko rozumiemy. Jest promocja, okazja do kupienia czegoś w rozsądnej cenie. Ale żeby taka ostra walka toczyła się o jakieś urządzenie wielofunkcyjne? Do całej sytuacji doszło w krakowskim Lidlu, gdzie ludzie dosłownie wyrywali sobie je z rąk. Można powiedzieć, że najzwyczajniej w świecie doszło do rękoczynów. Wszyscy zażarcie próbowali wywalczyć przeceniony towar, wytrwali tylko najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani!

To się po prostu nie mieści w głowie. Wyrywać sobie z rąk jakieś urządzenie, które zostało przecenione i bić się o nie?! To już naprawdę są najniższe ludzkie standardy. W tym sklepie można się czuć jak w dziczy. I wszystko przez to, że dla kogoś po prostu zabrakło… Ci ludzie powinni sobie przypomnieć czasy PRL-u. Może bardziej by docenili to, co mają teraz.

ZOBACZ:[WIDEO] Jakimowicz komentuje tegoroczną edycję Big Brothera. Czy to wszystko jest jedną wielką ustawką?!

ledwo, piratowi, wyłudzenie, żonę, narkotyków, akcja, oczku, tragedia

Nowa metoda oszustów na wyłudzenie pieniędzy. Gdy ktoś poprosi Cię o 10 GROSZY, trzymaj rękę na pulsie!

Codziennie słyszymy informacje, że ktoś został oszukany. Teraz złodzieje mają nową metodę na wyłudzenie pieniędzy. Trzymaj rękę na pulsie, gdy staruszka poprosi Cię o 10 groszy. Najprawdopodobniej będzie Ci jej szkoda i wdasz się z nią w dyskusję. Zazwyczaj tak robimy, bo po prostu szkoda nam starszych ludzi. Nie daj się zwieść! Właśnie w tym momencie możesz być okradany.

Staruszka we Włodawie zaczepiła pewną 45-letnią kobietę we Włodawie. Poprosiła ją o 10 groszy. Pani się nie zastanawiała nawet chwilę i dobrodusznie przekazała banknot o nominale 10 złotych. Starsza kobieta postanowiła, że się odwdzięczy i zaproponowała pobłogosławienie reszty banknotów, które miała mieszkanka Włodawy. Miało ją to uchronić przed nowotworem mózgu. Pech chciał, że Włodawianka pozytywnie zareagowała na tę propozycję i dała się nabrać, bo w przeszłości w jej rodzinie były onkologiczne problemy zdrowotne. Przekazała staruszce 1200 złotych i schowała portfel do torebki. Dopiero na zakupach zorientowała się, że nie ma swoich pieniędzy. Wyłudzenie się powiodło, a oszustki szuka policja.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Siedział w toalecie i obraz z jego telefonu przeszedł na telewizor. Jego dziewczyna zobaczyła co oglądał i się wściekła!

 

Jak widać, w dzisiejszych czasach nie można już nikomu zaufać. Czasami nasze dobre serce może przyczynić się do tego, że zostaniemy oszukani i stracimy nasze pieniądze… Sprytna ta staruszka.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

pociąg

Przejechał po nim pociąg i wyszedł z tego bez szwanku! Przeżył tylko dlatego, że był (…)!

O wielkim szczęściu może mówić 39-latek z Białogardu (woj. zachodniopomorskie). Mężczyzna był kompletnie pijany i tak zmęczony po spożyciu alkoholu, że postanowił uciąć sobie miłą drzemkę na torach. Kilkanaście minut później przejechał po nim pociąg, który nawet go nie zadrasnął. 39-latek jak gdyby nigdy nic otrzepał się, wstał i postanowił wrócić do domu. Uniemożliwił mu to świadek, który widział całą sytuację.

Do tej zaskakującej sytuacji doszło wczorajszego popołudnia kilka kilometrów przed stacją kolejową w Białogardzie. Mężczyzna wyraźnie odurzony alkoholem tak bardzo się zmęczył, że postanowił uciąć sobie drzemkę na środku torowiska. Z błogiego snu wyrwał go dopiero przejeżdżający pociąg. 39-latek miał ogromne szczęście, gdyż nic mu się nie stało, ponieważ zasnął między szynami.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Zapowiadała pociąg po „angielsku” i trochę słabo jej to wyszło! Nagranie z dworca PKP hitem sieci!

 

Oszołomiony hukiem pijaczek w moment otrzeźwiał i chciał wrócić do domu. Na szczęście świadek, który widział całe zdarzenie zatrzymał go do przyjazdu karetki pogotowia i policji. Badania przeprowadzone w szpitalu wykazały, że nie odniósł on żadnych obrażeń. Po kilku godzinach pobytu w placówce 39-latek został wypisany do domu. Prawdziwy z niego szczęściarz!

 

ZOBACZ:Reklamowano go jako najszybszy pociąg w kraju! Podczas pierwszej jazdy uległ awarii, bo zderzył się z (…)!

 

źródła: wprost.pl, foto źródła: pixabay.com