spłonęła żywcem

[VIDEO] Horror na A4: kobieta spłonęła żywcem w samochodzie. Wszystko przez kierowcę BMW!

Do przerażającego wypadku doszło 27 lutego niedaleko węzłów Wrocław Południe i Bielany Wrocławskie. 29-letni Dawid G. kierując swoim BWM uderzył z dużą prędkością w dwa auta, a następnie staranował Fiata Punto, który zapalił się. Pasażerka spłonęła żywcem.

Do zdarzenia doszło około godziny 14. Kierowca Fiata Punto, będący w stanie krytycznym zdołał wyczołgać się z auta zanim jego pasażerka spłonęła żywcem. Mimo zaangażowania Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, nie udało się go uratować – zmarł w szpitalu.

 

 

ZOBACZ: [VIDEO] Rosjanin popisywał się na zamarzniętej rzece. To się nie mogło skończyć lepiej!

 

Kobieta podróżująca Fiatem Punto zmarła w płomieniach, zakleszczona w samochodzie. Nikt nie był w stanie jej pomóc. Dawid G. usłyszał już zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

 

fakt.pl/ foto: screenshot/youtube

policja, noworodka, asfalt

Rzuciła noworodkiem o asfalt, to nie jej pierwszy wyskok – nowe, mroczne fakty nt. wyrodnej matki

O Barbarze J. pisaliśmy na początku tygodnia. W minioną sobotę kobieta rzuciła swoim miesięcznym synkiem Damiankiem o asfalt. Tylko dlatego, że była wściekła na konkubenta. Dziecko uratowali przypadkowi przechodnie. Teraz dowiadujemy się, że to nie pierwsze złe zachowanie wyrodnej matki.

Mały Damian po uderzeniu o asfalt dochodzi do siebie w szpitalu. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało i za kilka dni opuści szpital. Ma trafić do pogotowia opiekuńczego. Matka w chwili zatrzymania miała promil alkoholu we krwi.

 

ZOBACZ:  [VIDEO]Kradł telefony, policjanci zmusili go do zeznań w bardzo nietypowy sposób!

 

Okazuje się, że sąd już wcześniej odebrał Barbarze J. dwoje dzieci. 13-latka trafiła do jej krewnych, 4-latka do rodziny zastępczej. Oznacza to, że kobieta powinna mieć już odpowiednią „renomę” w odpowiednich instytucjach i służbach. Czy więc tego przykrego zdarzenia nie dało się uniknąć?

palce, emeryta, benzyną, walizki, zadusił matkę i 3-letniego synka kolegę, dzieci, ciało, matka, mężczyzna, policja, zbrodni, finał poszukiwań studenta

Dramat we Wrocławiu: zwłoki dwóch osób w mieszkaniu. Makabryczny finał awantury

Policjanci weszli do jednego z mieszań przy ulicy Mościckiego na wrocławskim Brochowie w sobotę wieczorem.  Znaleźli tam zwłoki 47-letniego Macieja K. i jego 67-letniej matki Czesławy. Wygląda na to że w mieszkaniu doszło do przerażających scen w czasie awantury.

Maciej K. mieszkał z matką, bo żona z dziećmi odeszła od niego 8 lat temu. Mężczyzna nadużywał alkoholu. Mimo wszystko, według ustaleń dziennikarzy „Faktu”, pracował i wspólnie z mamą utrzymywał mieszkanie.

 

ZOBACZ: [VIDEO]Ale wtopa w Dzień Dobry TVN! Prokopa i Wellman zamurowało gdy usłyszeli odpowiedź na pytanie!

 

Sytuacja zmieniła się stosunkowo szybko. Maciej rzucił pracę i żył na koszt mamy, której skromna emerytura nie wystarczała na życie. Dodatkowo, mężczyzna stawał się coraz bardziej agresywny.

 

Czesia żaliła się, że K. ją bił. Ubliżał jej i żądał od niej pieniędzy. Jakiś czas temu prawie ją udusił

 

– powiedziała „Faktowi” jedna z sąsiadek.

 

Feralnego dnia także doszło do awantury. Wieczorem do mieszkania usiłował dostać się jeden z synów Macieja K. To on wezwał policje. Wciąż jeszcze tak naprawdę nie wiemy, co wydarzyło się w mieszkaniu. Czy to Maciej K. zamordował matkę i popełnił samobójstwo, a może zgnębiona kobieta rzuciła się z nożem na syna, a potem targnęła na własne życie? Ustalenie tego to zadanie dla prokuratury i śledczych.

 

fakt.pl/ foto: screenshot

śmiercią

Groził śmiercią Andrzejowi Dudzie. Policjanci byli w szoku, gdy otworzył im drzwi!

Najpierw, nożownik zamordował prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Następnie, w mediach społecznościowych, wielu ludzi groziło innym prezydentom. Zatrzymany został 72-letni mieszkaniec Warszawy, który groził śmiercią Andrzejowi Dudzie.

„Zatrzymaliśmy 72-letniego mieszkańca Warszawy, który dzisiaj po południu zadzwonił do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi, mówiąc: zginął Adamowicz, a jutro może zginąć Andrzej Duda” – poinformowała warszawska policja. Śledczym udało się ustalić adres mężczyzny, który groził prezydentowi Dudzie. Został zatrzymany, a jego telefon zabezpieczono.

 

ZOBACZ:Amerykanie mają broń przyszłości. Putin może się bać!

 

Zatrzymanych zostało również dwóch innych mężczyzn: 24-latek z Olsztyna i 41-latek z Poznania. Oni również wygłaszali publicznie groźby, zapominając o tym, że są one karalne. Policja wzięła się mocno za zniwelowanie mowy nienawiści w internecie. Takimi działaniami, pokazuje, że nikt nie jest bezkarny.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

celnicy

Wrocław: celnicy zatrzymali nietypową przemytniczkę. Tłumaczyła, że to dla „synków-kulturystów”

Ludzie przeróżne rzeczy próbują przewieźć przez granice. Często do tego celu wykorzystują lotniska i samoloty, co w dobie dzisiejszych procedur bezpieczeństwa wydaje się czynem zgoła szalonym. A jednak. Celnicy we Wrocławiu zatrzymali turystkę wracającą z Turcji, która całą walizkę wypchała… anabolikami i blokerami!

Kobieta wracała z wypoczynku na Rivierze Tureckiej. Celnicy w czasie rutynowego prześwietlania bagażu zauważyli, że w jej walizce nie ma ubrań, ani pamiątek, a… dziesiątki opakowań leków! Po otwarciu walizki wyszło na jaw, że są to sterydy anaboliczne i blokery, które służą do kontrolowania wydzielania hormonów przez organizm.

 

 

ZOBACZ: Lublin: Litwin chciał wnieść TO na pokład samolotu. Wcale się nie krył!:

 

 

Kobieta tłumaczyła się, że jej dwóch synów jest kulturystami i cały ten potężny zapas jest dla nich dwóch! Przyznała też, że środki te w tureckiej aptece kosztowały około 5 dolarów za opakowanie. W Polsce trzeba za nie zapłacić około 150 lub więcej złotych, zaś na Zachodzie, np. w Holandii – nawet 100 euro za pudełko!

 

Kobieta nie miała żadnych wymaganych pozwoleń, np. głównego inspektora farmaceutycznego, dlatego grozi jej kara grzywny, ograniczenia wolności lub nawet 2 lata więzienia! Czy przewiezione przez nią 16 185 tabletek faktycznie mieli zużyć jej dwaj synkowie? Brzmi to co najmniej nieprawdopodobnie, ale to kobieta będzie już tłumaczyć przed innymi organami!

tramwaj

Wrocław: tramwaj ROZERWAŁ JĄ na strzępy i jechał dalej! Szczątki kobiety na długości całej ulicy!

Makabryczny wypadek wydarzył się w minioną sobotę we Wrocławiu. Tramwaj jadący ulicą Grabiszyńską potrącił starszą kobietę i pojechał dalej. Kierowca o wypadku dowiedział się dopiero w zajezdni!

 

Okoliczności zdarzenia są trudne do wyobrażenia. Wszystko wskazuje na to, że 78-letnia kobieta wyszła zza autobusu wprost pod tramwaj linii 11 na wysokości ulicy Stalowej. Motorniczy niczego nie zauważył i kontynuował kurs.

 

Kobieta została dosłownie rozerwana na strzępy, a fragmenty jej ciała tramwaj przeciągnął kilkaset metrów dalej, aż do placu Pereca!

 

Zmasakrowane zwłoki dostrzegł patrol straży miejskiej, która zabezpieczyła teren i wezwała pozostałe służby. Tymczasem tramwaj zdążył dotrzeć do zajezdni i to tam w czasie badania taboru pod kątem wypadków dostrzeżono na nim krew, strzępki ciała i ubrań.

 

Aż trudno sobie wyobrazić, że nikt nie poinformował motorniczego, że ciągnie pod kołami człowieka. Sprawą zajmą się nasi specjaliści oraz prokurator

 

– powiedział Paweł Petrykowski z dolnośląskiej policji.

 

Też nie mieści nam się to w głowie jak coś takiego mogło się stać w centrum jednego z największych miast w Polsce!

 

fakt.pl/ pixabay

wnuczkę., brat, niepełnosprawnego 12-latka, „Louis Vuitton”, ojca, lekarza, policji, kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła, dramat noworodka

Wrocław: trzy razy próbował ZGWAŁCIĆ i zawsze uciekał. Policjanci wytropili go dzięki kilku szczegółom!

Ta sprawa wydawała się trudna do rozwikłania. Zwyrodnialec atakował bez świadków, kobiety nie mogły mu się przyjrzeć, a ewentualne nagrania monitoringu były niewyraźne. Jednak policjanci dostrzegli kilka szczegółów dzięki którym ujęcie mężczyzny, który chciał zgwałcić trzy kobiety stało się możliwe.

 

Bandyta działał w rejonie wrocławskiego Starego Miasta. Pierwszy raz usiłował zgwałcić w połowie kwietnia. Pierwszą ofiarę wypatrzył, gdy wychodziła z bramy jednej z kamienic. Usiłował ją zmusić do seksu. Jednak dzielna kobieta odstraszyła go zdecydowaną obroną i okrzykami. Zwyrodnialec umknął po raz pierwszy.

 

Drugi raz zaatakował w połowie maja. Tym razem za cel wziął kobietę, która przechodziła przez przejście podziemne. Jednak i ona zdołała go odpędzić. Zwyrodnialec umknął po raz drugi, ale… nie zamierzał na tym poprzestać.

 

Jeszcze tego samego dnia zaatakował w okolicach ulicy Legnickiej. Trzecią ofiarę próbował zaciągnąć w zarośla, ale i ona na tyle skutecznie się broniła i na tyle głośno krzyczała, że zwyrodnialec umknął po raz trzeci.

 

Wszystkie sprawy były zgłoszone na policję, a policjanci analizując zdjęcia z monitoringu uznali, że mają do czynienia z jednym i tym samym człowiekiem. Wprawdzie rysopisy podawane przez kobiety różniły się, a zdjęcia z monitoringu były niewyraźne, ale funkcjonariusze dostrzegli dwa ważne detale.

 

Pierwszym był opatrunek na ręce, a drugim bardzo charakterystyczny  chód. Na tej podstawie stróże prawa wytypowali potencjalnego podejrzanego. Po obserwacji zatrzymano go na terenie Szczepina. 33-letni mężczyzna przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Teraz grozi mu nawet 12 lat więzienia.

Strażnicy więzienni z Wrocławia jak MAFIA! Mieli pilnować osadzonych, a dopuszczali się przestępstw gorszych niż ich więźniowie!

Prawdziwy skandal w stolicy Dolnego Śląska!

 

Sprawa dotyczy zakładu karnego przy ulicy Kleczkowskiej. Służby zatrzymały już 12 strażników pełniących tam służbę. Zamiast wypełniać swoje obowiązki, panowie stworzyli prawdziwą organizację przestępczą – choć sami mieli przestępców pilnować!

 

Mężczyźni otrzymali bardzo poważne zarzuty. Wśród nich zmuszanie do prostytucji więźniarek, gwałt na co najmniej jednej z nich, handel narkotykami, alkoholem i szmuglowanie kontrabandy do więzienia.

 

Strażnicy działali de facto jak bandyci. Handlowali z więźniami, załatwiali za łapówki pozytywne opinie i inne przywileje, rozprowadzali alkohol, narkotyki i inne środki i przedmioty zakazane za kratami, a nawet nakłaniali do pobić więźniów!

 

Sprawę pierwszy raz poruszyła jedna z więźniarek w ubiegłym roku. Katarzyna B. oskarżyła strażników o liczne przestępstwa, jednak zastraszona wycofała zarzuty. Sprawy nie udało się  zamieść pod dywan i teraz wychodzi na jaw straszna prawda.

 

Za seks z więźniarkami strażnicy pobierali od 50 do 200 złotych. Szantażowali te, które nie chciały się prostytuować odebraniem paczek i widzeń. Przynajmniej jedna więźniarka została zgwałcona przez strażnika i urodziła w zakładzie karnym dziecko.

 

Więzienie na Kleczkowskiej od dawna ma zszarganą reputację. W 2011 roku wykryto tam handel narkotykami i aferę korupcyjną na wielką skalę. Jak widać, przez 6 lat niewiele się zmieniło. Przypadki wykorzystywania osadzonych kobiet zaczęły wychodzić na jaw w ubiegłym roku, ale ile trwała gehenna więźniarek  – nie wiadomo, choć z pewnością śledztwo i sprawa sądowa rozstrzygną tą kwestię.

 

Więzienie nie powinno być dla osadzonych hotelem. Ale piekło jakie więźniom zgotowali zwyrodniali strażnicy to także przykład skrajnej deprawacji. Oby wszyscy odpowiedzialni za to ponieśli zasłużoną karę!

 

wprost.pl