Pawłowicz i Ziemiec krytykowali znaną piosenkarkę. Postanowiła WKROCZYĆ!

Takiej burzy o element garderoby gwiazdy estrady dawno, o ile nie nigdy, nie było! Strój, w jakim zobaczyli piosenkarkę, podczas sylwestrowego koncertu, zbulwersował posłankę PiS Krystynę Pawłowicz i dziennikarza TVP Krzysztofa Ziemca. Natalia Nykiel postanowiła wykorzystać zamieszanie wokół swojej kreacji w szczytnym celu. Przekazała wzbudzającą ogrom kontrowersji marynarkę z Matką Boską na aukcję WOŚP. Bardziej już chyba pani Krystyny zdenerwować nie mogła…

Nie od dziś wiadomo, że Krystyna Pawłowicz nienawidzi Jurka Owsiaka i prowadzi z nim wojnę. Natalia Nykiel podczas koncertu sylwestrowego w Warszawie wystąpiła w kolorowej marynarce, której rękaw i plecy zdobił wizerunek Matki Bożej z Guadalupe. Posłanka PiS, natychmiastowo skomentowała tę sytuację, pisząc: „Odważna,Święci mogą się w najmniej oczekiwanej chwili upomnieć za takie zniewagi…”. Krytykując piosenkarkę, wtórował jej Ziemiec, dodając: „Szkoda, że niektórzy chcąc się wyróżnić wciąż sięgają po prostackie sposoby, kpiąc z uczuć wielu innych” .

 

ZOBACZ:Najpierw Pawłowicz, teraz następny poseł. Kaczyński czyści PiS!

 

Młoda piosenkarka, szybko wykorzystała cały szum wokół tej akcji i oddała swój strój, warty 25 tysięcy złotych, na licytację WOŚP. Z racji tego, że Krystyna Pawłowicz prowadzi otwartą wojnę z Jurkiem Owsiakiem, można to uznać za delikatną prowokację. Uważacie, że piosenkarka zrobiła to celowo?

źródło: fakt.pl

fot. twitter.com

kierowca ciężarówki był pijany

Kierowca ciężarówki ZADZIWIŁ policję: jechał pod prąd, nie wiedział gdzie jest i był tak PIJANY, że sam na siebie DONIÓSŁ!

Jeśli mamy pisać o pijanych za kółkiem – to oby jak najczęściej o takich jak ten kierowca. Był już na tyle zmęczony sam sobą i swoim stanem upojenia, że postanowił poszukać pomocy u policji. I dobrze, bo wydaje się, że funkcjonariusze zatrzymali go w ostatniej chwili.

 

W sylwestrową noc dyspozytor policyjny na Florydzie w USA odebrał naprawdę zadziwiający telefon: dzwoniący mężczyzna wybełkotał, że jedzie ciężarówką, ale jest tak pijany, że nie wie gdzie jest. Michael Lester, bo tak nazywał się ten ancymon, zauważył jedynie, że chyba jedzie po prąd.

 

Dyspozytor nie stracił zimnej krwi, zadysponował patrole, a sam przeciągał rozmowę licząc, że uda się zlokalizować pijanego kierowcę. Namawiał go też do tego, by zatrzymał wóz w pierwszym bezpiecznym miejscu i poczekał na policję.

 

Stróże prawa faktycznie go znaleźli – posłuchał dyspozytora, ale w bezpiecznym miejscu na pewno nie stanął… wybrał bowiem środek drogi! Przyznał policjantom, że wypił kilka piw, zażył metaamfetaminę, a przez ostatnie cztery dni spał… zaledwie cztery godziny. Nie dziwi, że ostatecznie nie wytrzymał.

 

Na razie pan Lester siedzi w areszcie i oczekuje na wyrok sądu. Grozi mu kara, za jazdę pod wpływem alkoholu i narkotyków niewłaściwą stroną drogi. Jego jedyną okolicznością łagodzącą jest to, że nie zdążył na szczęście nikogo zabić.

 

rp.pl

12-latek zaginął

12-latek miał spędzić sylwestra u babci – nie dotarł na miejsce. Okazało się, że PONIÓSŁ GO MELANŻ! Policja znalazła go w…

Dzieci dorastają dziś zdecydowanie za szybko. Przykładem jest ten 12-latek ze Świdnika, który zamiast do babci poszedł na zakrapianą imprezę ze starszymi znajomymi.

 

31 grudnia 12-latek, mieszkaniec Świdnika, spakował do plecaka fajerwerki i miał z nimi udać się do domu swojej babci. Niestety – nie dotarł tam, a jego telefon nie odpowiadał. Spanikowana mama o 4  w nocy 1 stycznia zgłosiła na policji zaginięcie.

 

Policjanci podejrzewając, co mogło się stać z chłopcem wytypowali kilka miejsc w Świdniku i okolicach, gdzie mógłby przebywać zaginiony. Okazało się, że w gminie Mełgiew ich przypuszczenia się potwierdziły. Pod jednym z wytypowanych pustostanów odnaleźli resztki wystrzelonych fajerwerków i butelki z alkoholem. Z wnętrza dobiegały odgłosy imprezy.

 

Gdy weszli do środka zastali tam poszukiwanego 12-latka, a wraz z nim 4 inne nieletnie osoby – wszystkie pijane. Okazało się, że wszyscy potajemnie, bez wiedzy rodziców spotkali się tam na sylwestrowej imprezie.

 

Młodzież została rozprowadzona do swoich domów, a o ich losie zadecyduje teraz sąd rodzinny. W całej historii szkoda tylko rodziców 12 latka, którzy przez kilka godzin w strachu nie mieli pojęcia, co stało się z ich synem. Taka nauczka z pewnością starczy mu na bardzo długo!

kurierlubelski.pl

polityk na sylwestrze

Tak IMPREZOWAŁ ZNANY POLITYK przed laty! To wciąż „kawał mocnego zawodnika!” – poznajesz kto to?  

Od sylwestrowej imprezy uwiecznionej na zdjęciu minęło 30 lat. I choć wiele się przez ten czas zmieniło – jeden z bohaterów zdjęcia, dziś czołowy polityk opozycji nadal słynie z mocnej głowy i zamiłowania do dobrego trunku!

 

„Zdjęcie z Sylwestra ’86. W trudnych chwilach też trzeba się uśmiechać i wierzyć w zwycięstwo. Takiej samej wiary i uśmiechu życzę w 2018. Przecież historia lubi się powtarzać…”

– napisał na swoim profilu na Twitterze Grzegorz Schetyna, lider Platformy Obywatelskiej.

 

 

Jeśli nadal nie jesteście pewni, która z postaci to Schetyna, pomożemy Wam: to niski mężczyzna w środku zdjęcia – nie wierzycie? Przyjrzyjcie się uśmiechowi – ten politykowi nie zmienił się mimo lat!

 

Żeby było jeszcze ciekawiej, dziennikarze „Faktu” postanowili podpytać o imprezowe zwyczaje Schetyny jego znajomych z Wrocławia:

 

„Bez wątpienia Grzesiek jest zawodnikiem wagi ciężkiej. Potrafi dużo wypić. Po obaleniu komunizmu rozmiłował się w whisky, a za czasów Tuska nauczył się pić wino. Wcześniej krzywił się na słabe trunki, pijał przede wszystkim wódeczkę.”

– powiedział im jeden z nich.

 

Podobno Grzegorz Schetyna po kilku głębszych z zachowania nieco zaczyna przypominać… Jeana-Claude Junckera! Inny rozmówca „Faktu” opowiada jak to szef Platformy lubi pstryknąć w ucho lub klepnąć w czoło swojego rozmówcę. Rzekomo w 2009 roku omal nie pobił się z tego powodu ze Sławomirem Nitrasem!

 

Czy 2018 przyniesie faktycznie coś lepszego Schetynie i jego partii? Śmiemy wątpić. Mimo wszystko w Nowym Roku i jemu życzymy dużo uśmiechu – a jeśli humor nie będzie dopisywał, zawsze będzie mógł go sobie poprawić jakimś dobrym alkoholem!

fakt.pl/foto:twitter.com

policjantka bita przez migrantów

SYLWESTER PO FRANCUSKU: płonące samochody i młoda policjantka MASAKROWANA BUTAMI imigrantów! [VIDEO]

Na Zachodzie bez zmian. O tym jak niebezpieczne mogą być francuskie noce sylwestrowe przekonała się policjantka wysłana na interwencję do grupy awanturujących się, czarnoskórych migrantów.

 

Filmy z tego zajścia odbijają się echem w Internecie nie tylko we Francji, ale na całym świecie. Champigny-sur-Marne, podparyska miejscowość stała się areną brutalnego ataku na dwuosobowy patrol policji.

 

Funkcjonariusze przyjechali na miejsce w związku z wezwaniem do około 300-osobowej, agresywnej grupy czarnoskórych chuliganów, którzy chcieli wtargnąć na zamkniętą imprezę. Ci gdy tylko zobaczyli policję rzucili się do ataku. Policjantka została powalona na ziemię i brutalnie skopana, jej kolega z patrolu także ucierpiał.

 

Tylko cudem udało im się wyrwać z tej masakry. Rozszalały tłum skakał po samochodach, niszczył znaki, rzucał kamieniami i butelkami. Dziś na miejsce uda się minister spraw wewnętrznych Francji, a prezydent Emmanuel Macron zapowiedział surowe rozprawienie się ze sprawcami.

 

Do podobnych zamieszek doszło na terenie całej Francji. Spłonęło ponad 1000 samochodów. Z kolei policyjny związek zawodowy skomentował, że policjanci zostali rzuceni na pożarcie.

 

Faktycznie wysłanie 2-osobowego patrolu na grupę rozszalałych chuliganów wygląda na czystą głupotę i wręcz sadyzm. Miejmy nadzieję, że te straszne wydarzenia każą francuskim władzom z nową energią zawalczyć z tym rosnącym problemem.

Petardy Kim Koreańczyk

„Kim Koreańczyk” – oto największa, najgroźniejsza i NIELEGALNA PETARDA-URWIŁAPKA tego roku! Jest POTĘŻNA! [VIDEO]

Neapolitańscy producenci dbają o to, aby Włosi mogli głośno i hucznie przywitać Nowy Rok. W tej metropolii u stóp Wezuwiusza świętowanie sylwestra jest szczególnie głośne. Nic dziwnego, że handlarze co roku przygotowują specjalne, potężne petardy, które zazwyczaj nie mają żadnych atestów i dostępne są tylko na czarnym rynku. Tym razem rządzi „Kim Koreańczyk”!

 

W poprzednich latach na ulicach Neapolu można było kupić petardę „Bin Laden”, a także „Tsunami” czy „Piłka Maradony”. Zawsze ich nazwy nawiązują do bieżących wydarzeń na świecie. Nie dziwota, że w tym roku producenci nielegalnych fajerwerków postawili na Kim Dzong Una, który straszy świat swoimi bombami atomowymi.

 

Petardę „Kim Koreańczyk” kupimy u zaufanych sprzedawców w całym Neapolu. Ale policja ostrzega – to igranie z ogniem! Petardy są produkowane często w warunkach chałupniczych, nie mają atestów, są niestabilne i mogą wyrządzić ogromne szkody. Największe egzemplarze to od kilkuset gramów do dobrze ponad kilograma mieszanki wybuchowej!

 

Cena „Kima Koreańczyka” oscyluje w okolicach 100 euro. Mimo to wielu Neapolitańczyków, chcąc tradycyjnie – czyli głośno – powitać Nowy Rok poszukuje handlarzy rozprowadzających trefne petardy.

 

Choć służby starają się walczyć z procederem, z pewnością nie przechwycą wszystkich nielegalnych petard. Dlatego szpitale na południu Włoch zapewne jak zwykle zaleje fala poranionych od niekontrolowanych eksplozji.

 

Jaką siłę rażenia może mieć taka petarda możecie zobaczyć na samym początku tego filmu:

korek od szampana

Tego NA PEWNO NIE WIESZ o korku od SZAMPANA! Oto sprytny sposób na otwarcie i przechowywanie tego trunku! [VIDEO]

Sylwester nie może obyć się bez strzelających korków. Warto jednak szybko go znaleźć i zadbać o to, aby wrócił na swoje miejsce. Przedstawiamy Wam bardzo fajny sposób na to, aby nasz musujący trunek łatwo zamknąć, otworzyć i cieszyć się dłużej bąbelkami!

 

Korek od szampana – każdy go widział, ale mało kto wie jak sprytny jest ten mały przedmiot. Być może ci bardziej spostrzegawczy zastanawiali się czemu końcówka korka jest w innym kolorze – czerwonym, lub np. zielonym. Otóż nie jest to ozdoba!

 

Poniższe wideo wyjaśni Wam jak prawidłowo otworzyć szampana, ale także jak można, domowym sposobem, zamknąć butelkę tak aby bąbelki dające niepowtarzalny smak nie uciekały. Okazuje się też, że trunek ten można rozlewać bez wyciągania korka!

 

 Pokaz CHAMSTWA nad Morskim Okiem! Tak źle nie było jeszcze nigdy! Pijani turyści i rodziny z dziećmi groziły pracownikom Parku, bo nie chcieli…

Niektórym sylwestrowy nastrój udzielił się za szybko. A dodatkowo ludzie totalnie nieodpowiedzialni wybrali się w góry, gdzie nigdy ich noga nie powinna postać.

 

30 grudnia na długo zapisze się w pamięci pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego. Prawdziwe tłumy rzuciły się nad Morskie Oko, ludzi było tak dużo, że o 13 ponad 300 osób oczekiwało na zjazd na dół!

 

300 osób, które mimo dobrej pogody, dobrej formy i w większości młodego wieku nie zamierzały schodzić pieszo. Wszyscy czekali na zjazd saniami. Niestety, miejsc nie wystarczyło. Całą sytuację opisał „Tygodnik Podhalański”.

 

„Jakiś pan w mundurze Tatrzańskiego Parku Narodowego nam powiedział, że 200 osób zjedzie, a reszta nie, bo zabraknie sań. To skandal, jak mieliśmy się dostać do Palenicy Białczańskiej, gdzie zostawiliśmy samochód?”

– oburzała się jedna z turystek.

 

Jakby tego było mało ludzi wciąż przybywało. Choć pracownicy Parku rozgłaszali, że nie ma miejsc i nie zjadą – wszyscy chcieli czekać. Wśród nich wielu pijanych, którzy prowokowali strażników TPN, ubliżali im i za wszelką cenę chcieli dostać się do sań. Prawdziwie dantejskie sceny pod Tatrami!

 

Wszystko przez alkohol

 

„Od kiedy pracuję w TPN, nie przeżyłem takiego spotkania z chamstwem i wulgaryzmami ze strony turystów. Wszystkiemu winny alkohol. Problemy z turystami zaczęły się już około południa. Kilku pijanych mężczyzn, którzy się zataczali od nadmiaru alkoholu zostało poinformowanych, że nie powinni iść w takim stanie w góry zaczęli być bardzo wulgarni w stosunku do pracowników TPN. Jeden z tych młodych mężczyzn zaczął się zbierać do bójki ze strażnikiem. Potem zaczęły się kolejne problemy z pijanymi turystami już na Włosienicy w miejscu, gdzie oczekiwali na przyjazd sań, ale nie tylko.”

– opowiedział Edward Wlazło.

 

Krewcy turyści nawet w kolejce raczyli się dalej alkoholem. Ostatecznie do godziny 17:20 udało się wszystkich zwieźć na dół. Jak mówią strażnicy, pomogli w tym, bo nie chcieli doprowadzić do powtórki z drugiego dnia świąt, gdy kilkadziesiąt osób utknęło na Włosienicy, czyli miejscu gdzie zatrzymują się bryczki i sanie.

 

Pracownikom TPN serdecznie współczujemy pracowitego i niemiłego dnia. Widocznie w związku z „Sylwestrem z Dwójką” do Zakopanego zjechało mnóstwo ludzi, którzy o górach i zachowaniu w nich nie mają bladego pojęcia. I niestety pogoda zachęciła ich do tego, żeby bez żadnego wysiłku ze swojej strony poznać ten piękny zakątek.

 

Jak nie prośbą, to groźbą

 

Uważamy, że dopóki straż parku i policja nie zaczną twardo egzekwować od niedzielnych turystów używania mózgu ta sytuacja się nie zmieni. Jeśli nie pomagają prośby i kampanie informacyjne, to należy zastosować środki bardziej stanowcze – mandaty i grzywny. Jak głupi i przemarznięty spacerowicz dostanie dodatkowo kilkaset złotych mandatu na następny raz już będzie wiedział jak się zachować. A inni w strachu przed konsekwencjami nie popełnią tego samego głupstwa.

 

Dopóki roszczeniowi ludzie będą mieli świadomość, że ktoś zawsze pomyśli za nich i wyciągnie do nich rękę, ich postawa nie zmieni się. Mimo to życzymy Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu aby w 2018 roku odwiedzało go nadal dużo turystów, ale bardziej rozsądnych i lepiej przygotowanych do wędrówek!

24tp.pl

WIEMY ILE LUIS FONSI dostanie za „Despacito” na Sylwestrze z Dwójką! To jedna z najwyższych kwot w historii polskiego show biznesu!

Postaw się a zastaw się. Ale czego się nie robi dla rozgłosu i to za publiczne pieniądze!

 

Sylwester z Dwójką to ewidentny hit poprzedniego roku o czym świadczyły wyniki oglądalności. Tym razem telewizja Jacka Kurskiego postanowiła pójść za ciosem i zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał. Do Zakopanego ściągnięty zostanie Luis Fonsi, znany głównie z megahitu „Despacito”, który na YouTube obejrzano ponad 4,5 miliarda razy!

 

Jak donosi „Pudelek”, na podstawie swoich informatorów, Fonsi ma dostać za krótki koncert pod Giewontem… 450 tysięcy złotych! To byłaby jedna z najwyższych gaż w historii rodzimego show biznesu.

 

TVP nie komentuje tych rewelacji i zapewne nie poda do publicznej wiadomości ile kosztowało „Despacito” pod Tatrami, niemniej można być pewnym, że kwota musiała być zawrotna.

 

Z drugiej strony – czy równowartość 100 tysięcy euro za wykonawcę, który bezapelacyjnie skradł cały 2017 rok i pobił wszelkie możliwe rekordy wyświetleń w Internecie to aż tak dużo?