Włoscy lekarze wyjawili, co doprowadziło ich do katastrofy. Teraz OSTRZEGAJĄ cały świat

Włoscy lekarze, pielęgniarka

To niezwykle cenna okoliczność, gdy możemy uczyć się na błędach cudzych, a nie swoich. Włoscy lekarze wystosowali apel do swoich kolegów po fachu z całego świata, w którym opisują krok po kroku dlaczego doszło u nich do tak fatalnej w skutkach i przebiegu epidemii koronawirusa. Prawdopodobnie warto wziąć sobie do serca informacje podawane przez nich. 

Mirco Nacoti, Maurizio Cereda, Luca Longh to trzej główni autorzy listu, który został opublikowany w branżowym, medycznym czasopiśmie „NEJM Catalyst”. Wszyscy pracują w szpitalu Papa Giovanni XXIII w Bergamo we Włoszech – czyli w ścisłym epicentrum włoskiej pandemii wirusa SARS-CoV-2. Lekarze w swoim liście wytłumaczyli dlaczego to właśnie u nich doszło do tak gramatycznego wzrostu zachorowań i jak ich zdaniem można się przed nim ustrzec.

 

Lekarze opisują, że przed pandemią koronawirusa ich placówkę można było spokojnie określić jako bardzo nowoczesną i dobrze wyposażoną. Koronawirus to szybko zweryfikował i prędko okazało się, że lekarze muszą świadczyć opiekę „poniżej swoich możliwości”, ze względu na ogrom pacjentów.

 

„Sytuacja jest fatalna. Ponieważ działamy poniżej naszego normalnego standardu opieki. Czas oczekiwania na łóżko na intensywnej opiece jest bardzo długi. Starsi pacjenci nie są reanimowani i umierają sami bez odpowiedniej opieki paliatywnej, podczas gdy rodzina jest powiadamiana telefonicznie, często przez pełnego dobrych chęci, ale wyczerpanego fizycznie i emocjonalnie lekarza bez wcześniejszego kontaktu”

 

– piszą w liście lekarze.

 

ZOBACZ TEŻ: Budują bunkry, wynajmują samoloty, kupują domy na odludziu – oto sposoby BOGACZY na koronawirusa

 

Lekarze zwracają uwagę na to, że COVID-19 wywrócił do góry nogami całą organizację włoskiego społeczeństwa. Ustały szczepienia, więźniowie się buntują, są problemy z zapewnieniem opieki pacjentom z innymi schorzeniami niż COVID-19, zaniedbane są kobiety rodzące dzieci w tym strasznym czasie. To wszystkie zdaniem Włochów oznacza, że trzeba też diametralnie przeorganizować cały system opieki zdrowotnej w czasach epidemii:

 

„Zachodnie systemy opieki zdrowotnej zostały zbudowane wokół koncepcji opieki skoncentrowanej na pacjencie, ale epidemia wymaga przestawienia się na koncepcję opieki skoncentrowanej na społeczności”

 

Włoscy lekarze twierdzą więc, że w ich obecnej sytuacji to szpitale i służba zdrowia są jednymi z głównych źródeł zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Przepełnione sale, poczekalnie i korytarze sprzyjają roznoszeniu wirusa. Dodatkowo zakazić można się od personelu medycznego, który przechodzi chorobę bezobjawowo, lub ignoruje symptomy myląc je ze stresem i zmęczeniem.

 

Dlatego też Włosi postulują aby maksymalnie dużo pacjentów z COVID-19 leczyć w domach. Rozwijać mobilne punkty kliniczne, telemedycynę i opiekę domową. Przy lżejszym przechodzeniu choroby można by np. dostarczać aparaty tlenowe do domów chorych, zamiast zabierać ich do szpitali.

 

Włosi są też pewni, że kwarantanna znacząco zahamowałaby wzrost zakażeń, ale wiedzą też, że jakiekolwiek jej poluzowanie doprowadzić do drugiej fali choroby w kolejnych miesiącach. Dlatego warto teraz naprawdę poważnie podejść do sprawy. Do tego Włosi zwracają uwagę na brak epidemiologów, socjologów, psychologów, pracowników socjalnych, a także na niedostateczną ochronę przez zakażeniem pracowników służby zdrowia.

 

Ten cenny głos powinien być bardzo mocno rozważony przez polskie ministerstwo zdrowia i naszych lekarzy. Wciąż jeszcze mamy szansę na łagodniejsze przejście epidemii, ale musimy zachować dyscyplinę i solidarność. Żadnych kompromisów!

 



Komentarze