piorun omal go nie zabił

Piorun poraził go, gdy wyprowadzał psy. Teraz pokazał, co stało się z jego ciałem

Ocenia się, że porażenie piorunem zdarza się w 1 na 15 300 przypadków. Trzeba być więc wybitnym „szczęściarzem”, żeby spotkało nas coś takiego. Alex Coreas jest właśnie takim prawdziwym szczęściarzem. Przede wszystkim dlatego, że piorun nie zabił go, chociaż było bardzo blisko! 

Mężczyzna wyprowadzał na spacer swoje trzy owczarki niemieckie w miejscowości Spring w Teksasie. Widział, że nadciąga burza, jednak był święcie przekonany, że zdąży wrócić przed deszczem. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że może go spotkać coś gorszego od zmoknięcia – np. piorun, który prawie pozbawi go życia.

 

ZOBACZ TEŻ: Noworodek ożył w kostnicy. Kierownik nie miał dla niego litości bo już wypisał akt zgonu!

 

Piorun uderzył Alexa w nogę. Siła wyładowania zerwała mu buty i skarpetki ze stóp i spaliła przód koszulki. Mężczyzna runął jak długi na chodnik, a jego serce się zatrzymało. Na szczęście wszystko zauważyła pracownica pobliskiej kliniki weterynarii i osoba siedząca w samochodzie na parkingu. Od razu ruszyły udzielić mu pomocy.

 

 

Prowadzili masaż serca Alexa dopóki nie przybyły służby. Alex kilka dni spędził na intensywnej terapii, na szczęście udało się przywrócić funkcje życiowe. Mężczyzna ma jednak połamane żebra, kość skroniową od upadku na chodnik, stracił słuch w jednym uchu, poza tym jest też poobijany i potłuczony.

 

W helikopterze, którym zabrano go do szpitala odzyskał na moment świadomość. Nie pamiętał momentu porażenia. Jego pierwszym pytaniem było, co stało się z jego psami. Na szczęście czworonogi samodzielne wróciły do domu – piorun przeraził je, ale nie zrobił krzywdy.

 

Ales Coreas pokazał mediom jak wygląda jego ciało po porażeniu piorunem. Czeka go teraz długa rehabilitacja, ale prawdopodobnie wróci do pełni zdrowia. Teraz chyba powinien zagrać na jakiejś loterii!

 

Mężczyzna przyznaje, że jest po prostu szczęśliwy, że żyje i że dane mu jest opowiedzieć swoja historię innym ludziom. A nam nie pozostaje nic innego jak wziąć sobie do serca jego historię, jako solidne ostrzeżenie. Nie warto w czasie burzy chodzić po otwartej przestrzeni!

 

 

Komentarze