mumia xin zhui

Zmarła 2 tysiące lat temu. Jej skóra wciąż jest miękka, a krew nie zastygła – oto najdziwniejsza mumia świata! [FOTO]

Pewne rzeczy na pierwszy rzut oka bardzo trudno wytłumaczyć. Wszak mówimy, że „z prochu powstaliśmy, w proch się obrócimy”. Ale zarazem wiemy dobrze, że istnieją mumie, które mimo tysięcy lat wciąż przypominają ludzi. Zaś ta mumia to ewenement na skalę światową!

Wszyscy znają ją pod nazwą Lady Dai, choć jak ustalili badacze faktycznie nazywała się Xin Zhui. Zmarła nagle, około roku 50 n.e. i została pochowana w skrupulatnie przygotowanym grobowcu. Tak powstała najciekawsza mumia świata.

 

Hin Zhui była żoną chińskiego urzędnika wysokiego szczebla, który żył na dworze dynastii Han. Była bogatą kobietą, o czym świadczył jej pochówek i artefakty znalezione przy sarkofagu. Odnaleziono go w 1971 roku i od tego momentu świat nauki nie mógł wyjść z podziwu nad sposobem zabalsamowania i zabezpieczenia zwłok.

 

 

ZOBACZ: „15-centymetrowy KOSMITA” to nie przybysz z innej galaktyki! Uczeni rozwikłali tajemnicę najbardziej NIESAMOWITEJ mumii na świecie!

 

 

Stawy zwłok nie zastygły w pełni i można ruszać jej kończynami. Również krew częściowo znajduje się w stanie płynnym! Skóra zachowała miękkość, zaś organy wewnętrzne były w takim stanie, że sekcja zwłok przeprowadzona po 2 tysiącach lat od śmierci pozwoliła na dowiedzenie się niemal wszystkiego o życiu Lady Dai.

 

Zdjęcie mumii oraz szczegóły na temat jej śmierci odnajdziesz na kolejnej stronie

ojciec

Tak widzi przyszłość Polaków Ojciec Pio. Jak się potoczy dla nas III WOJNA ŚWIATOWA?!

Święty Ojciec Pio już za życia nie był zwyczajnym człowiekiem. Jest mnóstwo historii oraz cudów związanych z jego osobą. Miał również mroczne wizje o III Wojnie Światowej. Co przewidział? Co się wydarzy i jak potoczą się losy świata? I przede wszystkim – gdzie w tym wszystkim jest Polska?

Ojciec Pio nie tylko potrafił działać cuda, które udowodniono, ale również przewidywał przyszłość. Jedna z najbardziej tajemniczych i mrożących krew w żyłach wizji dotyczy III Wojny Światowej. Wiadome, że konflikt miałby wybuchnąć nocą na południu Europy. Całej ludzkości grozi niebezpieczeństwo. Niebo czekało długo i ostrzegało, ale ludzie się tym nie przejmują. Gdy będzie za późno, wyłoni się duży głaz z nocnej mgły. Nocą nagle, bez wypowiedzenia, rozpocznie się wojna. Z południa przylecą czarne i szare ptaki z taką potęgą, że zmienią widok nieba i ziemi. Czołgi będą miażdżyć domy z ludźmi, z których zwisać będą martwe, zwęglone twarze – czytamy w wizji duchownego. Przepowiednia głosi, że zginie o wiele więcej ludzi, niż miało to miejsce w poprzednich dwóch wojnach.  W skutek powodzi znikną wsie i miasta. Kto spojrzy w kierunku zniszczeń wojennych, umrze, bo jego serce nie wytrzyma tak straszliwych widoków. W jedną noc zginie więcej ludzi niż podczas ostatnich dwóch wojen światowych – głosił Ojciec Pio. Co najciekawsze, mówił on również, że wszystkie złe rzeczy grożące światu nie dotyczą Polski.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Amerykanie nagrali startujące UFO. Co myślicie o tym nagraniu?

I oby się to sprawdziło. Oczywiście nie chcemy żeby była III Wojna Światowa, lecz cieszy nas fakt, że widzenia nie dotyczą Polski. Jak myślicie? Warto się martwić na zapas? Świat codziennie zaskakuje nas nowymi aktami terroryzmu, więc przypuszczanie tego, że będzie wojna nie jest raczej przegięciem.

źródło: se.pl fot. youtube.com

nokaut

[WIDEO] Najszybszy nokaut w historii. Nie uwierzysz ile trwała ta walka

Nokaut to najbardziej widowiskowe zakończenie pojedynku. W boksie każdy tylko czeka na to aż ktoś padnie na deski, podobnie w innych sportach walki. Oto nagranie na którym widać jedną z najkrócej trwających walki. Uwaga! Trwała ona niecałe 2 sekundy. Zawodnik padł jak rażony prądem od low kicka. Trzeba przyznać, że to uderzenie miało niesamowitą siłę i nie ma się co dziwić, że skończyło się tak jak skończyło.

Jedno trzeba przyznać – nokaut był bardzo widowiskowy, lecz jeżeli ktoś zapłacił za to żeby przyjść na tą walkę to raczej pożałował wydanych pieniędzy. Takie dwie sekundy to dosyć droga przyjemność. Co mogło zawieść? Czy zawodnik po prostu był źle przygotowany?

ZOBACZ:Te potrawy były na polskich stołach podczas okupacji. Nie do uwierzenia

źródło fot. i wideo: youtube.com

odkrycie, archeologia, tur, polscy naukowcy, sudan

Polscy archeolodzy dokonali NIESAMOWITEGO odkrycia. Dzięki niemu zrozumiemy początki CYWILIZACJI?

Polscy archeolodzy pracujący w Sudanie odnaleźli szczątki zwierzęcia, którego nikt się tam nie spodziewał. Co więcej, jego odkrycie może być pomocne w odpowiedzi na jedno z podstawowych pytań o nasze początki: jak wyglądało udomawianie zwierząt przez ludzi?

Polscy uczeni odnaleźli ślady po obozowisku ludzi sprzed 16 tysięcy lat. Wśród wielu wykopanych artefaktów zainteresowały ich szczególnie szczątki tura – zwierzęcia, które w tym okresie żyło w północnej Afryce. Jednak do tej pory nie znaleziono kości tego zwierzęcia tak daleko na południe!

 

„Nie spodziewaliśmy się odkrycia szczątków tego gatunku tak daleko na południe z czasów plejstocenu, czyli sprzed ponad 16 tys. lat. To spore zaskoczenie, bo do tej pory uważano, że tury zamieszkiwały w tym okresie tylko północną Afrykę”

– powiedział dr Marta Osypińska, kierująca badaniami.

 

To odkrycie może wkrótce dać jeszcze większe korzyści. Być może pozwoli na zrozumieć czy afrykańskie bydło zostało sprowadzone na kontynent z Bliskiego Wschodu, czy może właśnie pochodzi od turów udomawianych na miejscu. Ponieważ w gorącym klimacie DNA ulega degradacji trudno do tej pory było o jednoznaczną odpowiedź na to pytanie.

 

Za tą teorią świadczyć mogą natomiast np. stosunkowo duże rogi bydła afrykańskiego, podobne do tych, które posiadały tury. Kwestia tego, jak przebiegało udomawianie zwierząt jest jedną z najchętniej dyskutowanych w naukowych kręgach. Analiza tego odkrycia i powiązanie go z innymi znanymi stanowiskami może pozwolić na sformułowanie nowych wniosków.

 

 

przebadali mumię

Archeolodzy przebadali 400-letnią MUMIĘ. Takiej przyczyny śmierci się nie spodziewali!

Kilka lat temu archeolodzy pracujący w Korei Południowej natrafili na niesamowite znalezisko. W świetnie zachowanej trumnie odkryli równie dobrze zachowaną mumię mężczyzny. Nadano mu imię Jing Lee i rozpoczęto pogłębione badania.

 

Jing Lee zmarł w 1642 roku, w wieku 63 lat. Został pochowany w rejonie Chengdo, gdzie po niemal 400 latach, w 2014 roku, odnaleźli go badacze. Na badania mumii wydano ponad 80 tysięcy dolarów. Przebadano nie tylko ciało, ale również ubrania, które odnaleziono przy niej.

 

Okazało się, że Jing Lee zmarł z powodu… zapalenia wątroby. Ale nie byle jakiego zapalenia – wywołały je pasożyty znajdujące się często w owocach morza. W XVII wieku jedzenie surowych owoców morza było bardzo popularne. Wierzono m.in., że pomaga w walce z odrą – śmiertelną wówczas, chorobą zakaźną.

 

ZOBACZ: Polscy naukowcy na tropie jednej z najważniejszych bitew świata. Przełom jest na wyciągnięcie ręki!

 

 

W wątrobie mumii odnaleziono ślady po jajeczkach pasożytów. Naukowcy wierzą, że to odkrycie pomoże w teraźniejszej walce z zapaleniem wątroby – chorobą, która może być śmiertelna. Jest to zarazem najstarszy znany medycynie przypadek śmierci z powodu zapalenia wątroby wywołanego przez pasożyty.

 

Mumię przebadali naukowcy z Uniwersytetu w Seulu. Tego typu odkrycie jest ważne nie tylko z medycznego punktu widzenia. Dobrze zachowane ciało wraz z ubraniami pozwala określić w jakich warunkach żyli ludzie przed wiekami. Jaki był stan ich zdrowia, ilu lat mogli dożyć, co jedli, jak się ubierali. Wydaje się więc, że w tym wypadku każde pieniądze wydane na badania były dobrze ulokowanymi środkami.

 

o2.pl/foto pixabay

hitlera

Odkryli tajny właz w kwaterze głównej Hitlera. To za nim ukryta jest bursztynowa komnata?

Pracownicy Muzeum II Wojny Światowej w Mamerkach na Mazurach odkryli tajemniczy, zamknięty właz, zakopany pod półmetrową warstwą ziemi. W tym miejscu mieściła się kwatera główna Hitlera. Odkrycie jest tyleż niespodziewane, co obiecujące, bowiem do tej pory żadne z wejść do podziemi nie było tak dobrze zamaskowane, a co więcej zamknięte. To może oznaczać, że od II Wojny Światowej nikogo nie było wewnątrz!

Continue reading „Odkryli tajny właz w kwaterze głównej Hitlera. To za nim ukryta jest bursztynowa komnata?”

szkielet

Znaleźli szkielet ułożony w dziwacznej pozycji. Może skrywać mroczną tajemnicę

Do tego typu odkryć bardzo często dochodzi w trakcie prac budowlanych. Tym razem archeolodzy wkroczyli na teren budowy wodociągu w Oxfordshire w Anglii i natrafili na ślady osady z epoki żelaza. Zabytki i pozostałości po chatach są niezwykle cenne dla badaczy, ale jeszcze większe zainteresowanie wzbudziły zwłoki odkryte nieopodal. Szczególnie jeden szkielet skrywa prawdopodobnie niezwykle mroczny sekret.

Poza szkieletami, natrafiono na wiele glinianych naczyń, ozdób i innych przedmiotów codziennego użytku. Zaś same szkielety, jak ustalili archeolodzy, zostały wrzucone do dołów i zakopane. Taki sposób pochówku z epoki żelaza na terenie Anglii jest jednoznacznie kojarzony ze składaniem ofiar bogom.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Żołnierz zasnął na poligonie. Jego koledzy zrobili mu okrutną pobudkę!

 

Szczątki są zachowane w dobrym stanie i na pewno pomogą archeologom na lepsze zrozumienie zwyczajów panujących na terenie Wielkiej Brytanii w epoce żelaza. Szczególnie intrygujący jest szkielet ułożony w grobie z rozchylonymi nogami i rękoma złożonymi pod głową. Uczeni podejrzewają, że mogą to być szczątki kobiety, ale to będzie mógł orzec dopiero antropolog.

Nieco makabryczności tej sprawie dodaje fakt, że kobieta jedną ze stóp miała ułożoną koło głowy – tak jakby ktoś specjalnie ją odciął. Dodatkowo, bardzo blisko natrafiono na pochówek malutkiego dziecka. Czy oba te ciała mają ze sobą coś wspólnego?  To wyjaśnią badania DNA. Ale zapewne nawet dzięki nim nigdy nie dowiemy się, co dokładnie wydarzyło się w tym miejscu ponad dwa tysiące lat temu. Czy dorosły i dziecko stali się ofiarami jakiego mrocznego rytuału?

czaszka psa z grobowca

Zrekonstruowali głowę psa sprzed tysięcy lat. Widok jest zaskakujący [FOTO]

Mówi się, że pies to jedno z najwcześniej udomowionych przez człowieka zwierząt. Najlepszy przyjaciel człowieka pochodzi w prostej linii od wilka i został udomowiony przed tysiącami lat. Teraz uczeni ze Szkocji, przy pomocy czaszki psa sprzed 4 tysięcy lat, zrekonstruowali wygląd tego czworonoga. Widok może nieco zaskakiwać.

Czaszka psa została wykopana w Orkney w 1901 roku wraz z 23 innymi czaszkami psów. Teraz po latach, badacze wrócili do tych szczątków i przy pomocy najnowocześniejszej techniki postanowili jeszcze raz je przebadać. Wybrali też jedną z czaszek do rekonstrukcji psiej głowy.

 

ZOBACZ: [VIDEO] Od kilku dni bolało go ucho. Gdy lekarz zajrzał do środka przeraził się!

 

Samo znalezienie w jednym miejscu tylu psich czaszek sprawiło, że badacze zaczęli zastanawiać się nad symboliką tego pochówku. Odkrycia dokonano na wzgórzu Cuween, na którym znajdował się grobowiec sprzed 4,5 tysiąca lat. Pochówek psów był najprawdopodobniej o 500 lat młodszy.

 

 

Rekonstrukcję głowy psa zobaczysz na kolejnej stronie! 

wawelu

Otworzyli starą kryptę na Wawelu. Wkrótce zaczęli umierać w tajemniczych okolicznościach

Są takie sytuacje, które od razu kojarzą nam się z przerażającymi klątwami. Przede wszystkim na myśl przychodzi słynna klątwa Tutenchamona. Jednak w Polsce mamy przykład nie mniej straszliwego zdarzenia. A wszystko za sprawą króla Kazimierza Jagiellończyka i jego grobowca na Wawelu.

Kazimierz Jagiellończyk był XV-wiecznym władcą, który przede wszystkim wsławił się pokonaniem Zakonu Krzyżackiego w Wojnie Trzynastoletniej. Podpisany w 1466 roku pokój był niezwykle korzystny dla Królestwa Polskiego – odzyskiwaliśmy Pomorze Gdańskie, ziemię michałowską, dobrzańską, przejęliśmy Malbork, Elbląg i Warmię.

 

ZOBACZ: Ojciec gwałcił swoją 3-letnią córeczkę. Gdy zaczął się tłumaczyć sędzia nie miał oporów, by wlepić mu 200 lat!

 

Kazimierz Jagiellończyk zmarł w 1492 roku w Grodnie. Jego ciało przez kilka tygodni było transportowane do Krakowa i spoczęło w jednej z krypt na wawelskim zamku.

 

Podobno jeszcze za życia króla w krypcie wyryto napis: „Niszczyciel dzieła będzie przeklęty! Czyż nie wiesz, że ręce królów sięgają daleko?”

 

Tak też Jagiellończyk przez pięć stuleci leżał spokojnie w swym grobie. Aż do roku 1973. Wtedy naukowcy postanowili przebadać kryptę króla. Zgodę na to wyraził m.in. ówczesny kardynał Karol Wojtyła.

 

Początkowo wykonano odwiert w mającej 90 centymetrów ścianie grobowca. Gdy przez nią niewiele udało się dojrzeć – odkuto jedną z kamiennych płyt. Naukowcy weszli do wnętrza i zebrali cześć materiałów, w tym kości króla do badań. Powtórny pogrzeb Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety Rakuszanki odbył się w październiku tego samego roku.

 

W ciągu kilku kolejnych miesięcy zaczęły jednak dziać się dziwne rzeczy. W 1974 roku na wylewy zaczęli umierać kolejni ludzie pracujący przy badaniach sarkofagu – Feliks Dańczak, Stefan Walczy, Kazimierz Hurlak, Jan Myrlak. Od razu co bardziej przesądni zaczęli widzieć w tym działanie klątwy.

 

Kolejne lata tylko utwierdzały w tym przerażającym przeświadczeniu – w ciągu dekady od otwarcia grobu zmarło 15 z 32 osób, które miały z nim jakąkolwiek styczność! Nikt nie umiał wyjaśnić tej zagadki. Po latach prof. dr Bolesław Smyk oraz dr Edward Różycki przeprowadzili analizę bakteriologiczną materiałów zabezpieczonych z grobowca. Okazało się, że bytuje na nich grzyb kropidlak żółty – który potrafi u człowieka wywoływać udary, zawały, a nawet nowotwory!

 

Najpewniej to on był przyczyną tajemniczych zgonów. Uczeni, którzy go odkryli zadecydowali o zniszczeniu próbek w obawie przed rozprzestrzenieniem się grzyba. Ten musiał zagnieździć się w krypcie jeszcze w średniowieczu i przez pięćset lat przybierać na sile, czekając na swoje ofiary. Przypadkowo więc, ale Kazimierz Jagiellończyk został otoczony tajemniczą „klątwą”.

 

 

fakt.pl/ gazeta krakowska/ foto: pixabay