To dlatego wyginęli NEANDERTALCZYCY? Sensacyjna teoria

To dlatego wyginęli NEANDERTALCZYCY? Sensacyjna teoria

Neandertalczycy to nasi kuzyni, którzy długo współistnieli z nami – homo sapiens. Przez długi czas uczeni byli przekonani, że to my sami przyczyniliśmy się do zagłady tego gatunku – poprzez to, że po prostu byliśmy lepsi. Teraz pojawiła się nowa teoria na ten temat.

Badacze przekonywali, że homo sapiens, jako gatunek lepiej rozwinięty wypierał stopniowo neandertalczyka z Europy, tępił i trzebił jego populacje, a w efekcie, wygoniwszy z najlepszych siedlisk przyczynił się do wymarcia tego gatunku. Krist Vaesen z Eindhoven University of Technology przedstawia zupełnie inną teorię. jej zdaniem neandertalczycy wykończyli się sami. 

 

ZOBACZ TEŻ: Wysłała mu 47 TYSIĘCY sms-ów. Młody mężczyzna tego nie wytrzymał

 

Neandertalczycy nie byli dużą populacją. To samo w sobie sprawiło, że mieli pod górkę. Niska populacja przekładała się na małą różnorodność genetyczną, zaś to, wraz z rozmnażaniem się neandertalczyków prowadziło do tzw. kojarzenia krewniaczego. To z kolei osłabiało pulę genów kolejnych pokoleń, a w efekcie prowadziło do wielu groźnych chorób i jeszcze większego i szybszego zmniejszania się populacji.

 

Jak wykazują badania przeprowadzane na szczątkach neandertalczyków, często  cierpieli oni na przewlekłe infekcje ucha i ich powikłania, infekcje układu oddechowego, zapalenia płuc, itp. I tak powstawało błędne koło – chorzy neandertalczycy przekazywali dalej jeszcze słabsze geny w obrębie jeszcze mniejszej populacji…

 

Neandertalczycy wyginęli około 40-24 tysięcy lat temu. To z tego okresu pochodzą najmłodsze znane nam ich szczątki. Jednak część uczonych nie zgodziłaby się z tak postawionym zdaniem. Ich opinia jest taka, że neandertalczyk krzyżował się z homo sapiens i część jego genów jest w nas do dziś.

TA dziewczynka nie żyje od 90 lat! Jej zabalsamowane ZWŁOKI znajdują się w…

TA dziewczynka nie żyje od 90 lat! Jej zabalsamowane ZWŁOKI znajdują się w…

Dziewczynka urodziła się w 1918 roku we Włoszech. Rosalie Lombardo zmarła na zapalenie płuc. Jej ojciec, wpływowy Włoch nie mógł poradzić sobie z odejściem dziecka. Skontaktował się wówczas z najlepszym balsamatorem, po to aby móc zatrzymać córkę przy sobie.

 

Po śmierci Rosalie Lombardo jej ojciec zwrócił się z prośbą o zabalsamowanie córki do znanego i cenionego balsamisty Alfredo Salafii. Dzięki wyjątkowej technice zastosowanej przez Salafię, ciało zostało bardzo dobrze zachowane. Również prześwietlenia rentgenowskie wykazują, że wszystkie organy wewnętrzne dziecka zachowały się w bardzo dobrym stanie. Dziewczynka wygląda niemalże jakby spała.

 

Jej ciało było jednym z ostatnich zwłok przyjętych do katakumb Kapucynów w Palermo na Sycylii. Miejsce to słynie z tego, że znajduje się tam około 8000 zmumifikowanych ciał. Zarówno osób, które za życia były duchownymi, ale także osób świeckich. Miejsce jest ogromną atrakcją turystyczną dla ludzi z całego świata.

 

ZOBACZ TAKŻE: Czas pożegnać znaną gwiazdę „Mam talent”. Fani są ZAŁAMANI!

 

 

 

źródło: youtube/ fot wikipedia

 

 

Odkryli Arkę Noego. Obrazy 3D terenu nie pozostawiają złudzeń

Odkryli Arkę Noego. Obrazy 3D terenu nie pozostawiają złudzeń

Podejrzana formacja skalna została odkryta już pół wieku temu, ale dopiero ostatnie badania zdają się potwierdzać szaloną teorię – w tym miejscu we wschodniej Turcji być może odkryto Arkę Noego! 

Opowieść o biblijnym potopie nie jest charakterystyczna wyłącznie dla Starego Testamentu i tradycji chrześcijańskiej. Wzmianki o wielkiej powodzi odnajdujemy także w pismach jeszcze starszych, stworzonych przez inne kultury i religie. Dlatego badacze od zawsze poważnie traktują wzmianki o potopie i chcą znaleźć Arkę Noego – koronny dowód, który potwierdziłby tę historię.

 

ZOBACZ TEŻ: Fatalny błąd w czasie przeszczepu. Lekarz do niczego się nie przyznał – koszmarne skutki!

 

Po raz pierwszy formacja skalna ze wschodniej Turcji została dostrzeżona z powietrza w 1959 roku, przez tureckiego lotnika wojskowego, Ilhana Durupinara. Przez wiele lat badacze spierali się o lokalizację legendarnego statku, a teraz kilku z nich twierdzi, że ma niezbite dowody na to, że to właśnie miejsce skrywa Arkę Noego.

 

Takiego zdania jest np. Cem Sertesen, który od 22 lat bada tę tematykę, a w 2017 roku opublikował swój film dokumentalny dotyczący Noego i jego Arki. Teraz chce przygotować kontynuację filmu, która opowie o skanach 3D przeprowadzanych na terenie wschodniej Turcji.

 

 

 

Andrew Jones i John Larsen – inżynier informatyk i archeolog oraz geofizyk, przeprowadzili skanowania terenu, które ich zdaniem dowodzą, że ta formacja skalna jest pozostałością po statku. Jeszcze nie opublikowali swoich zdjęć, jednak zapewniają, że nie ma mowy o pomyłce i o manipulacji.

 

Teraz cała trójka zabiega o zainteresowanie uniwersytetów i rządu Turcji, żeby prowadzić dalsze badanie. Jednak nam jakoś wydaje się, że gdyby kawał skały o faktycznie intrygującym kształcie mógł być czymś więcej niż tylko skałą to od 1959 roku znalazłaby się ekipa naukowa, która przeprowadziłaby solidne badania na miejscu.

 

Arka Noego to legendarny okręt opisany m.in. w Starym Testamencie. Noe na polecenie Boga stworzyć miał wielki statek, na który wprowadził przedstawicieli wszystkich zwierząt świata, aby mogły przeżyć potop. Jednak historie o podobnym wydźwięku pojawiają się też w tekstach z rejonu Mezopotamii, np. w Eposie o Gilgameszu. 

Szok w Kruszwicy. Woda Jeziora Gopło odsłoniła…

Szok w Kruszwicy. Woda Jeziora Gopło odsłoniła…

Kruszwica i Jezioro Gopło, to miejsca, które każdemu Polakowi kojarzą się z legendarnymi dziejami naszego kraju. A ponieważ w każdej legendzie jest ziarno prawdy, to naukowcy też od zawsze interesowali się tym rejonem. Teraz niski poziom wód jeziora Gopło pozwolił na odkrycie czegoś naprawdę niezwykłego. 

Archeolodzy badający okolice jeziora Gopło odkryli wystające z wody fragmenty wielkiej, drewnianej konstrukcji, która pochodzi prawdopodobnie sprzed ponad tysiąca lat! Badacze podkreślają, że było to możliwe, dzięki wyjątkowo niskiemu poziomowi wody.

 

Zdarza się, że Gopło ma niższy lub wyższy stan wody, ale tak niskiego nie notowano od lat. Zawsze, gdy jest susza archeolodzy ruszają w teren, bo rzeki i jeziora ujawniają wówczas prawdziwe skarby

– mówi „Faktowi” Robert Wyrostkiewicz, który wraz z żoną Darią dokonał odkrycia.

 

ZOBACZ TEŻ: Ugięły się pod nim nogi, gdy zobaczył TO na zdjęciach lasu

 

Odkrycia dokonano w miejscu, gdzie we wczesnym średniowieczu istniało grodzisko w Mietlicy. Elementy kilkudziesięciometrowej konstrukcji odkrytej przez archeologów to albo fragmenty mostu, albo portu. 

 

Badacze podkreślają jednak, że stuprocentową pewność co do funkcji tego miejsca będą mieli dopiero po przeprowadzeniu badań wykopaliskowych. Zwracają jednak uwagę na złożoność i stopień skomplikowania całej konstrukcji, na którą składa się drewniana palisada, rynna kłodowa i pale.

 

Małżeństwo archeologów od niedawna mieszka zaledwie kilkaset metrów od jeziora Gopło. Oboje mają nadzieję, że niski stan wody utrzyma się przez jakiś czas, chociaż żeby udało się przeprowadzić wykopaliskowe badania sondażowe.

 

Badania te być może pomogą na lepsze poznanie grodu w Mietlicy, który często nazywa się stolicą państwa Goplan. Mimo to nie powstało o nim żadne opracowanie historyczne i miejsce to, wraz z całą okolicą jest jedną wielką tajemnicą. Archeolodzy mówią, że okoliczne pola są często nawiedzane przez poszukiwaczy-amatorów. Więc coś musi być na rzeczy!

 

Marzeniem małżeństwa badaczy jest przeprowadzenie zakrojonych na szeroką skalę wykopalisk na całym okolicznym terenie. Tylko takie działania mogłyby odsłonić całość niesamowitych sekretów skrytych pod poziomem gruntu.

Arabski kupiec zostawił pod Słupskiem prawdziwą fortunę. To sensacja archeologiczna!

Arabski kupiec zostawił pod Słupskiem prawdziwą fortunę. To sensacja archeologiczna!

Na początku października pisaliśmy o znacznym odkryciu niedaleko Strzelinka pod Słupskiem. Grzybiarz natrafił tam na wysypujące się spomiędzy korzeni monety. Zostawił je prawdopodobnie arabski kupiec. Przybyli na miejsce archeolodzy nie mogli wyjść z podziwu widząc, co odkryła ziemia. Teraz okazuje się, że miejsce to skrywało znacznie większy skarb niż początkowo przypuszczano. 

24-letni pan Bartosz 5 października dokonał niesamowitego odkrycia, o którym od razu poinformował archeologów. Na miejsce przybyli pracownicy Urzędu Ochrony Zabytków w Słupsku, Muzeum w Lęborku i członkowie Słupskiego Stowarzyszenia Eksploracyjno – Historycznego „Gryf”. Wyglądało na to, że jakiś kupiec zostawił swój skarb i po niego nigdy nie wrócił.

 

ZOBACZ TEŻ: Lekarze myśleli, że to rak. Tymczasem jego mózg był ZJADANY przez…

 

Początkowo znaleziono 200 całych srebrnych i posrebrzanych arabskich dirhemów (VII-X w.n.e.), nieco starszych drachm perskiej dynastii Sasanidów (IV-VI w.n.e) oraz licznych (ok 500) fragmentów czyli tzw. siekańców. 

 

Dalsze poszukiwania ujawniły, że głębsze warstwy gleby skrywały jeszcze większą ilość monet i ich fragmentów. Łącznie odkopano ich już ponad 800! Skompletowano tez całe gliniane naczynie, w którym właściciel fortuny ją zakopał.

 

Nasze muzeum wzbogaciło się o kolejny unikatowy skarb! W okolicach Strzelinka, w ubiegłą sobotę zgłoszono odkrycie kilku…

Gepostet von Muzeum w Lęborku am Montag, 7. Oktober 2019

 

Wszystko wskazuje na to, że monety zostały zakopane w tym miejscu około X-XI wieku, w czasach, gdy polskim wybrzeżem biegł szlak handlowy z wyspy Wolin, Szczecina aż do Pucka i Gdańska. Właścicielem monet mógł być arabski kupiec, którzy wbrew pozorom całkiem często docierali tutaj i ubijali interesy z naszymi przodkami.

 

W ciągu setek lat teren ten zmieniał się. Po starym szlaku handlowym nie został ślad. Zmienił się układ cieków wodnych, a nieco nawet i ukształtowanie terenu. Rosnące w tym miejscu drzewa w końcu rozbiły garniec ze skarbem i częściowo wypchnęły go na zewnątrz.  Gdyby nie to, być może do dzisiaj nie mielibyśmy o nim pojęcia.

 

 

 

 

Leśnicy znaleźli to pod ściółką. Od razu wezwali archeologów

Leśnicy znaleźli to pod ściółką. Od razu wezwali archeologów

Leśnicy pracujący przy zalesianiu terenu nieopodal Józefowa na Podlasiu dokonali bardzo niecodziennego odkrycia. Ich znalezisko znajdowało się tuż pod leśną ściółką. Gdy je spostrzegli, od razu postanowili wezwać archeologów. 

Nietypowe znalezisko pochodzi z nadleśnictwa Waliły w województwie podlaskim. Leśnicy natknęli się na 30-40 centymetrowy, podłużny metalowy przedmiot. Zdecydowanie wyglądał jak co najmniej kilkuset letni grot włóczni lub innej podobnej broni. Na miejsce wezwano więc konserwatora zabytków i archeologów.

 

ZOBACZ TEŻ: Wyszedł na grzyby, a znalazł arabskie monety sprzed tysiąca lat! Niesamowite odkrycie pod Słupskiem

 

„Żelazny grot włóczni okazał się bardzo cennym znaleziskiem szczególnie w kwestii badań nad uzbrojeniem wczesnośredniowiecznym na terenie Podlasia. Przedmiot został przekazany do Muzeum Podlaskiego w Białymstoku gdzie zostanie poddany kolejnym analizom”

– napisano w komunikacie na stronie nadleśnictwa Waliły.

 

 

Przedstawiciele Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków nie znaleźli poza grotem włóczni żadnego innego artefaktu. Skąd więc ten jeden grot? Być może ten las kilka wieków temu był świadkiem pojedynku na śmierć i życie? Rabunkowego napadu? A może po prostu jakiś wojownik zgubił go w czasie swej podróży. Prawdy na ten temat raczej się już nie dowiemy, ale sam grot zapewne wiele jeszcze powie badającym go specjalistom.

 

Polskie lasy, pola, ale też tereny zabudowane wciąż skrywają wiele tajemnic. Pokazują to najlepiej odkrycia, których co i rusz dokonują bardziej lub mniej przypadkowi poszukiwacze. Dlatego największe emocje wciąż mogą być przed nami!

Ugięły się pod nim nogi, gdy zobaczył TO na zdjęciach lasu

Ugięły się pod nim nogi, gdy zobaczył TO na zdjęciach lasu

Lasy mają w sobie wciąż bardzo wiele tajemnic. Na szczęście rozwój techniki sprawia, że coraz więcej z nich jesteśmy w stanie stosunkowo szybko i nieinwazyjnie odkryć. Ten archeolog prawie spadł z krzesła gdy przyjrzał się swoim laserowym zdjęciom lasu. 

Jon Hoyle przeglądał zdjęcia z laserowego skaningu Forest of Dean w Anglii. W pewnym momencie dostrzegł przedziwny owalny kształt obramowujący coś w środku. Początkowo myślał, że ma do czynienia z wrakiem np. starej armaty pozostawionej w stanowisku bojowym. Jednak wyprawa w to miejsce sprawiła, że odkrycie przeszło jego najśmielsze oczekiwania. 

 

ZOBACZ TEŻ: Szalony pediatra zniszczył życie setkom dzieci. Robił coś niewyobrażalnego

 

Okazało się, że w środku lasu znajduje się kurhan pierścieniowy, mogący mieć nawet 4 tysiące lat!  Ma on około 25 metrów średnicy i wystaje z niego 10 około metrowych, podłużnych kamieni. Gdyby nie one, bardzo trudno byłoby zlokalizować kurhan z poziomu gruntu. Co może skrywać w sobie ten zabytek?

 

Hoyle nie chce spekulować przed przeprowadzeniem dokładnych badań, niemniej jednak chwali się, że przy okazji analizy tych zdjęć odkrył kolejne 100 kopców, które mogą być kopcami pogrzebowymi. Teoretycznie w każdym z nich mogą znajdować się bezcenne z punktu widzenia nauki zabytki. 

 

Technika skanowania laserowego polega na usuwaniu ze zdjęć drzew i roślinności przy pomocy algorytmu, który pozwala na stworzenie trójwymiarowego obrazu gruntu. Dzięki temu badacze są w stanie stosunkowo szybko wypatrzeć na zdjęciach pozostałości murów, wałów i innych konstrukcji.

Lubelszczyzna: pług wyorał dziecięce kości. Przerażające odkrycie

Lubelszczyzna: pług wyorał dziecięce kości. Przerażające odkrycie

Trwa okres intensywnych prac rolniczych. W czasie orki wielokrotnie rolnicy natrafiali na swoich polach na przeróżne przedmioty ukryte w ziemi. Tym jednak razem ich maszyny wyorały z ziemi coś przerażającego – ludzkie szczątki, w tym dziecięce kości!

Mroczne znalezisko pochodzi z Gródka niedaleko Hrubieszowa na Lubelszczyźnie. Pracujący w polu rolnicy odkryli na swoich polach ludzkie szczątki. Powiadomili o tym fakcie odpowiednie służby. Na miejsce skierowano także archeologów, gdyż zachodziły podejrzenia, że mogą być bardzo stare. Wkrótce okazało się, że część z nich to dziecięce kości.

 

ZOBACZ TEŻ: Zabił żonę i podpalił kamienicę. Tragedia w Lubsku

 

Odkrycia dokonano bowiem około 300 metrów od grodziska z X-XI wieku, które naukowcy utożsamiają z grodem Wołyń. Rozpoczęły się prace zabezpieczające:

 

Łopaty archeologów dokopały się do pochówków z wieku XI, czyli czasów Bolesława Chrobrego i jego słynnej bitwy z Jarosławem Mądrym, lokalizowanej właśnie gdzieś w pobliżu. Już wtedy uzyskano interesujące wyniki, choćby w postaci fragmentów tkaniny ze złotą nicią przy szkielecie. Wiadomym było, że głównym celem badań w kolejnych sezonach będzie ratowanie cmentarzyska oraz osady niknących sukcesywnie pod ostrzem pługa

– napisano na stronie muzeum w Hrubieszowie.

 

Jednak prawdziwą sensacją było odkrycie jamy, w której umieszczono wiele różnych, dziwnych i czasem makabrycznych przedmiotów. Wśród nich były „drobne, przepalone kości ludzkie”, czaszka psa, fragmenty naczyń z XI wieku oraz kompletny i świetnie zachowany szkielet noworodka! 

 

Nie był to koniec, bowiem obok odnaleziono jeszcze pięć innych pochówków dziecięcych! Dlaczego dzieci te zginęły? Badacze podejrzewają, że mogą to być pochówki dzieci nieochrzczonych.

 

Miejsce to jest ciekawe, bowiem to właśnie w tym rejonie Bolesław Chrobry wygrał bitwę z siłami księcia ruskiego Jarosława Mądrego w swej drodze do Kijowa. Czy kampania wojenna mogła mieć wpływ na śmierć tych dzieci? To być może będą w stanie ustalić antropolodzy.

 

Rejon Gródka pod Hrubieszowem to prawdziwa kopalnia wiedzy i skarbów dla archeologów, którzy w tym miejscu od dziesiątek lat odkrywają coraz to nowe ślady osadnictwa sprzed wielu wieków.

 

fakt.pl/ foto: muzeum w hrubieszowie

Znaleźli kamień o TAKIM kształcie w środku lasu. Później dookoła niego wykopali kości

Znaleźli kamień o TAKIM kształcie w środku lasu. Później dookoła niego wykopali kości

Szwedzcy archeolodzy nie spodziewali się wchodząc do lasu pod Rollsbo niedaleko Goteborga, że natrafią na tak nieprzyzwoite odkrycie. Półmetrowy kamień w kształcie penisa wydawał się przedziwnym wybrykiem natury. Jednak gdy wokół niego rozpoczęto wykopaliska, okazało się, że ten kształt nie jest przypadkowy.

Archeolodzy pracujący w Rollsbo uważali, że teren ten mógł być przed paroma tysiącami lat cmentarzyskiem. Gdy rozpoczęli wykopaliska, podejrzany obły kamień wkopany w ziemię zaczął niepokojąco zmieniać kształt… Wreszcie, po odgarnięciu kilkudziesięciu centymetrów ziemi nie dało się ukryć, że mamy do czynienia z wielką rzeźbą penisa! 

 

O Boże, to nie może być prawda! – skomentowała szwedzka archeolog, Gisela Ängeby.

 

ZOBACZ TEŻ: Spotkał mężczyznę z kartonem na głowie. Nie wytrzymał, gdy ten otworzył pudło! [VIDEO]

 

Wkrótce, dookoła nieprzyzwoitej rzeźby odkryto kości. Nie były to jednak kości ludzkie, a zwierzęce, co każe sądzić, że miejsce to służyło do składania ofiar. W związku z tym klasyfikacja miejsca musiała zmienić się z prawdopodobnego cmentarzyska na prawdopodobne miejsce kultu płodności. Miejsce to było wykorzystywane około 3 tysięcy lat temu. 

 

Jak dziwne mogły być wierzenia i zwyczaje naszych dalekich przodków? Ten przykład sugeruje, że niektóre rytuały mogły być naprawdę dziwne…