szczyt mount tyndall

Zgubili drogę na szczyt. Wśród głazów dokonali przerażającego odkrycia!

Turyści wspinający się na Mount Williamson – drugi co do wysokości szczyt Kalifornii – dokonali makabrycznego odkrycia wśród głazów kopuły szczytowej. 

Jak wspominają sami turyści, w czasie wspinaczki zgubili drogę na szczyt przez co nie poruszali się standardową ścieżką, za to trafili w rzadko odwiedzane rejony góry. Znajdowali się gdzieś pomiędzy Mount Tyndall (4273 m. n. p. m.), a celem swojej wyprawy, Mount Williamson (4381 m. n. p. m.). Wtem, między głazami spostrzegli ludzką czaszkę. 

 

ZOBACZ TEŻ: Przejechał po pijaku trzy kobiety traktorem, dostał wyrok jak za stłuczkę

 

Turyści postanowili rozgarnąć okoliczne kamienie i wkrótce znaleźli pod nimi resztę szkieletu. 

Przeciętny człowiek, który wspinał się na Williamson, nie wybrałby trasy, którą wybraliśmy, ponieważ byliśmy trochę zagubieni i zboczyliśmy z kursu. Więc miało to sens, że nikt wcześniej nie potknął się o ciało

– powiedział dziennikarzom Associated Press Tyler Hofer, jeden ze wspinaczy.

 

Znalezione ciało było w stanie zaawansowanego rozkładu. Zdaniem śledczych może to świadczyć o tym, że pochodzi sprzed dziesiątek lat. Turyści podkreślają, że zwłoki, które znaleźli wyglądały na umyślnie pochowane w tym miejscu. 

 

Szkielet był bowiem ułożony idealnie na plecach, z dłońmi złożonymi na piersiach i przykryty kamieniami. Służby zdecydowały o przeprowadzeniu badań DNA, które powinny pomóc w ustaleniu kim był ten człowiek.

 

Niewątpliwie równie istotne będzie również dokładne sprawdzenie całego ciała i okolicy, w której je znaleziono – być może uda się znaleźć przedmioty osobiste dzięki którym możliwe będzie zidentyfikowanie tej osoby, lub chociaż określenie jak długo ciało leżało pod kopułą szczytową Mount Williamson.

średniowieczny szkielet, ludziom, gotowała się krew i wybuchały głowy

Odkopali średniowieczny szkielet. Ten człowiek przeżył piekło przed śmiercią – tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

Kim był? Gwałcicielem, mordercą, a może ofiarą pomówień lub nietolerancji? Młody mężczyzna, którego średniowieczny szkielet odkopali archeolodzy w Mediolanie przed śmiercią przeżył niesamowicie brutalne tortury. Jego kości są niemym świadkiem bestialstwa z jakim go potraktowano, a zarazem bezcennym źródłem wiedzy o średniowiecznych torturach.

Mężczyzna, a właściwie młody chłopak, miał w momencie śmierci 17-20 lat. Żył pomiędzy 1290 a 1430 rokiem – uczonym nie udało się mocniej zawęzić tego przedziału. Jednak nie to jest w tej historii najistotniejsze. Archeologów i antropologów najbardziej zainteresowały obrażenia, których ślady po setkach lat wciąż nosił na sobie średniowieczny szkielet.

 

ZOBACZ TEŻ: Niczym Romeo i Julia trzymali się za ręce. Prawda o tych szkieletach zszokowała uczonych!

 

Mężczyzna miał połamane wszystkie kończyny. Jego kości były zmiażdżone, co świadczy o tym, że najpewniej został połamany na kole. Zmiażdżeniu uległa też jego twarz, w kręgosłupie posiadał dużą ranę kłutą, a czaszka nosiła ślady głębokiego złamania. 

 

Jak wyglądała śmierć mężczyzny i dlaczego zginął? Przeczytajcie na kolejnej stronie!

szkielet

Podczas prac budowlanych natknęli się na skrępowany kobiecy szkielet! Zmarła skrywa w sobie mroczną tajemnicę!

Zaskakującego odkrycia dokonano podczas prac budowlanych na terenie Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim. Ludzki szkielet, na który natrafiono ma około kilkuset lat i należy do kobiety, która za życia była oskarżona o posługiwanie się czarną magią. Świadczy o tym ułożenie ciała i rąk zmarłej, które prawdopodobnie były skrępowane. Naukowcy będą to jeszcze ustalać.

O niesamowitym znalezisku można przeczytać na oficjalnej stronie Miasta Pruszcz Gdański na Facebooku. Kobieta, która za swojego żywota była prawdopodobnie czarownicą mogła zginąć w okresie średniowiecza. Naukowcy badają szkielet pod tym kątem. Wszystko wskazuje na to, że zmarła została zabita w taki sposób, aby nie mieć możliwości powrotu do świata żywych. Wskazuje na to dziwne ułożenie jej ciała.

 

 

 

 

Przed złożeniem do grobu kobieta została prawdopodobnie związana. Badacze przeszukujący grobowiec nie znaleźli w nim żadnych przedmiotów, które mogły należeć do zmarłej. Mimo, że wiele wskazuje na to, że do mordu doszło w mrocznym okresie średniowiecza naukowcy będą chcieli to zbadać by mieć stuprocentową pewność. Miejmy nadzieję, że ich prace dadzą klucz do rozwiązania tej ciekawej tajemnicy.

 

 

 

źródła: o2.pl, foto facebook.com/MiastoPruszczGdanski

 

 

 

szkielet

Wyszły posprzątać plażę po sztormie. Wśród śmieci dokonały mrożącego krew w żyłach odkrycia

Dwie mieszkanki Christchurch w Nowej Zelandii chciały zrobić coś pożytecznego i po  sztormie udały się na sprzątanie plaży. Jak zwykle, wielkie fale naniosły na nią dużo śmiecia. Lecz wśród odpadków znalazły też szkielet, który nie przypomina żadnego znanego im zwierzęcia.

Kobiety sprzątały plażę niedaleko Rekaia Huts. Początkowo nic nie zapowiadało tak niezwykłego odkrycia. Ze splątanych wodorostów, śmieci i innych odpadków trudno było odróżnić coś intrygującego. Nawet nie spostrzegły, że w ich ręce wpadł szkielet!

 

W pierwszej chwili wydawało mi się, że to plastikowa folia. Wyciągnęłam ją i okazało się, że to coś więcej niż tylko kawałek plastiku

 

– powiedziała odkrywczyni w New Zealand Herald

 

 

Choć kobiety początkowo bały się, że szkielet może być niebezpieczny dla zdrowia, zabrały go do domu. Zdjęcia opublikowane na Facebooku wzbudziły ogromne zainteresowanie, a internauci prześcigają w pomysłach do jakiego stworzenia należał. Płaszczka, żółw, a może coś jeszcze innego – macie jakieś pomysły?

 

ZOBACZ: Morze wyrzuciło niezwykle rzadkiego STWORA z głębin. Mieszkańcy przerażeni: „nadchodzi kataklizm”!

 

o2.pl/ foto: facebook

szkielet

Wyszły posprzątać plażę po sztormie. Znalazły przerażający szkielet!

Dwie mieszkanki Christchurch w Nowej Zelandii chciały zrobić coś pożytecznego i po  sztormie udały się na sprzątanie plaży. Jak zwykle, wielkie fale naniosły na nią dużo śmiecia. Lecz wśród odpadków znalazły też szkielet, który nie przypomina żadnego znanego im zwierzęcia.

Kobiety sprzątały plażę niedaleko Rekaia Huts. Początkowo nic nie zapowiadało tak niezwykłego odkrycia. Ze splątanych wodorostów, śmieci i innych odpadków trudno było odróżnić coś intrygującego. Nawet nie spostrzegły, że w ich ręce wpadł szkielet!

 

W pierwszej chwili wydawało mi się, że to plastikowa folia. Wyciągnęłam ją i okazało się, że to coś więcej niż tylko kawałek plastiku

 

– powiedziała odkrywczyni w New Zealand Herald

 

 

Choć kobiety początkowo bały się, że szkielet może być niebezpieczny dla zdrowia, zabrały go do domu. Zdjęcia opublikowane na Facebooku wzbudziły ogromne zainteresowanie, a internauci prześcigają w pomysłach do jakiego stworzenia należał. Płaszczka, żółw, a może coś jeszcze innego – macie jakieś pomysły?

 

ZOBACZ: Morze wyrzuciło niezwykle rzadkiego STWORA z głębin. Mieszkańcy przerażeni: „nadchodzi kataklizm”!

 

o2.pl/ foto: facebook

żonę, ogródek, policja, zwłoki, zabrze, spacerowicz

Gdy porządkował przydomowy ogródek, dokonał makabrycznego odkrycia!

Przerażające odkrycie stało się udziałem pewnego mieszkańca Żukowa w gminie Sochaczew. Porządkując przydomowy ogródek natknął się na ludzki szkielet! Od razu wezwał policję, która przejęła sprawę i wykopała resztę szczątków.

Policjanci badający ogródek powiadomili o sprawie Prokuraturę Rejonową, pracowników Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Bitwy nad Bzurą. Poza kośćmi udało się wydobyć przedmioty, które świadczyły, że pochowany były żołnierzem.

 

Dalsze oględziny wykopanych przedmiotów pomogły ustalić, że zabity był żołnierzem z czasów I Wojny Światowej. Zidentyfikowano to dzięki odznaczeniu, które posiadał, elementom umundurowania i innym rzeczom osobistym. Odnaleziono np. portfel. Jeśli uda się go oczyścić i wydobyć znajdujące w nim dokumenty i/lub np. listy, to możliwym będzie dokładne zidentyfikowanie żołnierza.

 

 

ZOBACZ: Chełm: zadał partnerce jeden cios nożem. 20-latka nie żyje – dlaczego doszło do tragedii?

 

 

Na razie wiadomo tylko, że był to żołnierz armii niemieckiej. Po zidentyfikowaniu jego szczątki trafią na najbliższy cmentarz wojenny, zaś przedmioty osobiste zasilą zbiory muzealne lub – być może – część z nich będzie można przekazać odnalezionej rodzinie zmarłego?

mumii, kosmita, ata, mumia, chile

„15-centymetrowy KOSMITA” to nie przybysz z innej galaktyki! Uczeni rozwikłali tajemnicę najbardziej NIESAMOWITEJ mumii na świecie!

Przedziwny zmumifikowany szkielet odnaleziono 15 lat temu na pustyni Atakama w Chile. Nikt nie miał pewności co to za stworzenie. Stąd szybko pojawiły się teorie, że mamy do czynienia z kosmitą. Teraz, po wnikliwych analizach kodu DNA prawda o mumii wyszła na jaw!

 

Budowa szkieletu nie przypominała żadnego stworzenia znanego nauce. Stąd pojawiło się wiele różnych pomysłów, które miały wyjaśnić rodowód mumii. Jedna uważała, że jest to nieznany przedstawiciel małp człekokształtnych. Miał o tym świadczyć nietypowy, wydłużony kształt czaszki, oraz fakt, że struktura szkieletu przypomina tą, jaką posiada 6-8 letnie dziecko. Dodatkowo szkielet miał inną liczbę żeber niż człowiek – 10, zamiast 12.

 

Bardziej szalona teoria, którą wielu chciało udowodnić mówiła, że mamy do czynienia z przybyszem z kosmosu. Mumię nazwano „Ata” i od tego czasu cały czas rozpalała wyobraźnię pasjonatów nauki jak i samych badaczy.

 

Sprawą postanowił zająć się profesor mikrobiologii Uniwersytetu Stanforda w Kalifornii, Garry Nolan. Już w 2013 roku ustalił na podstawie DNA, że mamy bez wątpienia do czynienia ze szkieletem ludzkim! Tylko jak to możliwe, że miał on zaledwie 15 centymetrów i tak niecodzienną budowę?

 

Dalsze pogłębione analizy dowiodły, że mumia była małą dziewczynką, która zmarła prawdopodobnie tuż po porodzie, lub urodziła się martwa. Nietypowa budowa szkieletu, oraz jego pozorna „starość” wynikały z rzadkich zaburzeń i wad genetycznych, które skumulowały się w organizmie dziewczynki.

 

Nolan odkrył wiele mutacji w obrębie siedmiu genów wpływających na budowę kostno-szkieletową. Wygląda więc na to, że „Ata” to przykład prawdziwej ludzkiej tragedii. Dziecko nie miało szans na przeżycie będąc tak zdeformowaną. Uczeni podejrzewają obciążenie genetyczne rodziców, lub wpływ azotanów, które występują w dużych stężeniach w okolicach miasta La Noria w Chile – czyli tam gdzie odnaleziono mumii. Tak czy siak, zdaniem Nolana i jego współpracowników nie ma mowy o żadnej kosmicznej tajemnicy.

 

wprost.pl

czaszce, szkielet, grób

PRZERAŻAJĄCE odkrycie archeologów: dwie dziury w czaszce i szczątki dziecka między nogami. Tajemniczy pochówek

Nietypowe i przerażające znalezisko pochodzi z miejscowości Imola we Włoszech. Archeolodzy natrafili na grób kobiety, który szczególnie przykuł ich uwagę. W czaszce kobiety znajdowały się ślady dwóch otworów, a pomiędzy jej udami odkryto  szczątki niemowlęcia. Co wydarzyło się przed setkami lat? Wygląda na to, że jest to naprawdę niesamowite znalezisko!

Po przebadaniu szkieletu uczeni doszli do wniosku, że mają do czynienia ze szczątkami 25-35 letniej kobiety. Musiała być w zaawansowanej ciąży, którą uczeni określili na 38 tydzień. Co równie ciekawe, w jej czaszce znajdowały się dwa otwory obok siebie. I nie były to ślady po ciosach – wszystko wskazuje na to, że kobieta przeszła zabieg trepanacji czaszki! Nie mamy zbyt wielu świadectw tego typu zabiegów z epoki średniowiecza, choć uczeni wiedzą, że trepanacje przeprowadzano już starożytności, a nawet czasach prehistorycznych.

 

 

ZOBACZ: Bydgoszcz: park miejski skrywa makabryczną tajemnicę: „nawet 80 TYSIĘCY szkieletów” – jak to możliwe?

 

 

Być może kobieta cierpiała na nadciśnienie tętnicze związane z ciążą i dlatego zdecydowano się na trepanację. Nie mamy pewności czy zabieg się udał czy nie i czy był przyczyną śmierci. Możliwe, że nie, bo zdaniem archeologów kobieta żyła jeszcze tydzień po zabiegu.

 

Gdy zmarła, została pochowana wraz z dzieckiem. Po jakimś czasie gazy gnilne zgromadzone w brzuchu wypchnęły ciało niemowlęcia na zewnątrz. Co było bezpośrednią przyczyną śmierci – tego niestety nie wiemy i raczej już się nie dowiemy. Ale zdaniem archeologów odkrycie to potwierdza, że medycyna w średniowieczu wcale nie stała na bardzo niskim poziomie, a kobietom w ciąży starano się zapewnić jak najlepszą opiekę – zgodnie z ówcześnie panującą wiedzą.

 

o2.pl foto: screenshot

miejsce, ludzi, łyżki, wampir, szkieletów, czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości, w masowym grobie

NIESAMOWITE odkrycie na Pomorzu: WAMPIR sprzed 300 lat to… kobieta! Przerażająca historia

W 2014 roku w Kamieniu Pomorskim odkryto szczątki, których sposób pochowania można nazwać „antywampirycznym”. Dlatego też w świadomości  mediów zapisały się one jako Wampir z Kamienia. Okazuje się jednak, że część ustaleń na temat domniemanego wampira jest zupełnie błędna, co sprawia, że cała historia jest jeszcze bardziej nieprawdopodobna!

Szkielet odkryty w 2014 roku posiadał fragment cegły włożony w usta i przewiercone kości jednej z nóg. Prawdopodobnie w ten sposób chciano, aby rzekomy wampir nie wydostał się z grobu. Antropolog ocenił, że są to szczątki około 45-50 letniego mężczyzny o wzroście 160 centymetrów i ciemnych włosach.

 

Uznano, że w otworach wywierconych w kościach musiały znajdować się kołki, stąd cały pochówek zyskał miano „antywampirycznego”, a szczątki zaczęto nazywać Wampirem z Kamienia. Pochodziły one z przełomu XVII i XVIII wieku i najpewniej należały do ofiary procesu o czary.

 

W 2017 roku szczątkami zainteresowali się badacze z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Wykorzystując badania antropologiczne, genetyczne i te z zakresu medycyny sądowej dokonali zaskakującego odkrycia, które w pewnym sensie wywraca do góry nogami teorię zaproponowaną przed czterema laty!

 

Okazało się bowiem, bez żadnych wątpliwości, że jest to szkielet… kobiety! W momencie śmierci miała ona około 65-70 lat, 170 centymetrów wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy.

 

Stawiamy hipotezę, że była to osoba oskarżona o czary. Obrażenia, które możemy zaobserwować na szkielecie powstały, gdy jeszcze żyła. W ich wyniku, ale jakiś czas po ich zadaniu, ofiara zmarła

 

– powiedział dr Andrzej Ossowski, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej.

 

Sprawa jest naprawdę bardzo wyjątkowa, ponieważ dzięki genetycznemu sekwencjonowaniu istnieje szansa na odnalezienie jej dalekich krewnych, a dzięki temu ustalenie imienia i nazwiska!

 

Podobne perspektywy daje przeprowadzenie kwerendy w archiwach Kapituły Kamieńskiej lub Książęcego Sądu Nadwornego w Szczecinie. Są w nich przechowywane dokumenty z procesów o czary, które na tym terenie odbywały się jeszcze w XIX wieku!

 

Poza tym badacze zamierzają zrekonstruować wygląd twarzy kobiety. W ten sposób, być może poznamy bardzo dokładnie pewien skromny, ale jakże intrygujący wycinek historii sprzed ponad 300 lat!

 

fakt.pl/ foto screenshot