mogiły, eliksir, hybrydy, archeologów odkrycie wielkie

 5 tysięcy lat temu w Małopolsce doszło do makabrycznej rzezi. Uczeni odkryli niesamowite sekrety zbiorowej mogiły!

Wszyscy mieli rozłupane głowy i zostali starannie pochowani do jednej mogiły. Pięć kobiet, czterech mężczyzn i sześcioro dzieci. Matki, siostry i bracia. Ich grób odkryto już w 2011 roku w Koszycach w Małopolsce. Międzynarodowy, polsko-duński zespół badaczy przez kilka lat prowadził prace, aby poznać wszystkie sekrety ich śmierci.

Efekty ich badań opublikowano w czasopiśmie „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Okazuje się, że pochowaną do wspólnej mogiły piętnastkę łączyły ścisłe więzi pokrewieństwa! Badania DNA pozwoliły udowodnić, że ktoś bardzo dokładnie przemyślał ich pochówek.

 

Matki są pochowane obok swoich dzieci, zaś rodzeństwa leżą także tuż obok siebie. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że pochówku dokonały osoby znające zmarłych, które dużą wagę przykładały do łączących je więzów rodzinnych. To potwierdzenie tez naukowców, którzy od dawna podejrzewali, że społeczności neolityczne przejawiały bardzo silne więzy rodzinne.

 

O pozostałych, niezwykle intrygujących ustaleniach naukowców przeczytasz na kolejnej stronie! 

karton

Sosnowiec: poszła na groby bliskich, w biały dzień skonała w męczarniach. Sprawcy nigdy nie odnaleziono!

Ta sprawa poruszyła opinię publiczną, a biorąc pod uwagę nieujęcie sprawcy – wciąż mrozi krew w żyłach. Pani Bożena M. (personalia zmienione – red.) wybrała się tego dnia na groby bliskich. Na cmentarzu zaatakował ją ktoś bardzo silny, biorąc pod uwagę obrażenia. Ale kto? Tego nie wiadomo.

Wszystko zdarzyło się w niedzielę 5 czerwca 1988 roku. Bożena wraz z mężem wyszła o 17 z kościoła na dzielnicy Środula. To była 20 rocznica ich ślubu. Kobieta miała 42 lata, dwoje dzieci i pracowała jako biolog. Tego dnia postanowiła udać się na cmentarz na groby swoich teściów.

 

ZOBACZ: Wydobyli zwłoki źrebaka sprzed 42 tysięcy lat. Po miesiącach badań mają sensacyjne informacje – to może być naukowy przełom!

 

Na cmentarz podwiózł ją mąż. Miał ją odebrać za 20 minut, gdy odwiezie córkę do koleżanki. W tym czasie Bożena położyła kwiaty i zebrała słoiki na wodę z grobów. Do studni miała pięćset metrów pomiędzy nagrobkami.

 

Gdy jej mąż wrócił, kobiety nigdzie nie było. Nie czekała na niego pod bramą nekropolii. Mężczyzna nie wszedł na cmentarz – był cały czas w stroju roboczym i nie chciał w takim stanie w niedzielę przekraczać jego bramy.

 

Był przekonany, że zastanie żonę w domu – tam jednak jej nie było. Nie znalazła jej też córka wezwana przez ojca na poszukiwania. Gdy we dwoje przyjechali drugi raz na cmentarz, zobaczyli w jednym z miejsc poruszenie, tłum gapiów i karetkę pogotowia.

 

Na ziemi leżała Bożena z rozbitą głową. Jeszcze żyła. Jednak lekarze nie uratowali jej życia, zmarła w szpitalu. Sekcja zwłok wyjawiła ślady po duszeniu i wielokrotne pęknięcia czaszki. Napastnik musiał zaatakować Bożenę z zaskoczenia, zacząć dusić, a potem bić po głowie ciężkim przedmiotem.

 

Choć na cmentarzu było w tym czasie kilkadziesiąt osób – nikt nic nie zauważył. Niejasne pozostają też motywy ataku napastnika. Nie wiadomo też kim on był – mimo upływu 30 lat! Być może morderca cały czas żyje wśród nas.

 

fakt.24.pl/ foto: pixabay

16

[VIDEO] Dzień po pogrzebie z grobu 16-letniej dziewczyny słychać było dziwne dźwięki. Po jego otwarciu odkryto szokującą prawdę!

Historia 16-letniej dziewczyny z Hondurasu wywołuje ciarki na plecach. Młoda kobieta była w 3 miesiącu ciąży, pewnego dnia mocno się przestraszyła strzałów z broni i nagle straciła przytomność. Wezwany na miejsce lekarz ku rozpaczy jej męża i całej rodziny stwierdził zgon.  Zorganizowano szybki pogrzeb, a następnego dnia doszło do czegoś przerażającego.

Dzień po pogrzebie  panującą na cmentarzu ciszę przerwał krzyk wydobywający się z wnętrza grobu, w którym spoczęła 16-latka. Jak się okazało było to wołanie o pomoc. Obecni na cmentarzu ludzie, przy pomocy grabarza zaczęli kruszyć pomnik, jednak po wydobyciu z trumny kobieta nie dawała już oznak życia. Jej ciało było jeszcze ciepłe, ręce posiniaczone, a wieko trumny podrapane co świadczy,  że pochowano ją żywcem!

 

ZOBACZ:3-letnia dziewczynka „ożyła” na własnym pogrzebie! Kiedy rodzice zabrali ją do szpitala lekarz stwierdził (…) (wideo)

Mimo szybkiej akcji ratunkowej i próby reanimacji nie udało się przywrócić jej funkcji życiowych i trzeba było urządzić ponowny pochówek. Teraz jej rodzina przeżywa ogromną tragedię, za którą oskarża miejscowego lekarza, który postawił błędną diagnozę przyczyniając się do śmierci dziewczyny. Brak powietrza w trumnie doprowadził do jej uduszenia. Według wstępnych ustaleń wynika, że mieszkanka Hondurasu mogła doznać chwilowego zatrzymania akcji serca, czyli tzw. ataku katalepsji co zmyliło medyka.

 

 

źródła: thesun.co.uk, youtube.com foto youtube.com

wawelu

Otworzyli starą kryptę na Wawelu. Wkrótce zaczęli umierać w tajemniczych okolicznościach

Są takie sytuacje, które od razu kojarzą nam się z przerażającymi klątwami. Przede wszystkim na myśl przychodzi słynna klątwa Tutenchamona. Jednak w Polsce mamy przykład nie mniej straszliwego zdarzenia. A wszystko za sprawą króla Kazimierza Jagiellończyka i jego grobowca na Wawelu.

Kazimierz Jagiellończyk był XV-wiecznym władcą, który przede wszystkim wsławił się pokonaniem Zakonu Krzyżackiego w Wojnie Trzynastoletniej. Podpisany w 1466 roku pokój był niezwykle korzystny dla Królestwa Polskiego – odzyskiwaliśmy Pomorze Gdańskie, ziemię michałowską, dobrzańską, przejęliśmy Malbork, Elbląg i Warmię.

 

ZOBACZ: Ojciec gwałcił swoją 3-letnią córeczkę. Gdy zaczął się tłumaczyć sędzia nie miał oporów, by wlepić mu 200 lat!

 

Kazimierz Jagiellończyk zmarł w 1492 roku w Grodnie. Jego ciało przez kilka tygodni było transportowane do Krakowa i spoczęło w jednej z krypt na wawelskim zamku.

 

Podobno jeszcze za życia króla w krypcie wyryto napis: „Niszczyciel dzieła będzie przeklęty! Czyż nie wiesz, że ręce królów sięgają daleko?”

 

Tak też Jagiellończyk przez pięć stuleci leżał spokojnie w swym grobie. Aż do roku 1973. Wtedy naukowcy postanowili przebadać kryptę króla. Zgodę na to wyraził m.in. ówczesny kardynał Karol Wojtyła.

 

Początkowo wykonano odwiert w mającej 90 centymetrów ścianie grobowca. Gdy przez nią niewiele udało się dojrzeć – odkuto jedną z kamiennych płyt. Naukowcy weszli do wnętrza i zebrali cześć materiałów, w tym kości króla do badań. Powtórny pogrzeb Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety Rakuszanki odbył się w październiku tego samego roku.

 

W ciągu kilku kolejnych miesięcy zaczęły jednak dziać się dziwne rzeczy. W 1974 roku na wylewy zaczęli umierać kolejni ludzie pracujący przy badaniach sarkofagu – Feliks Dańczak, Stefan Walczy, Kazimierz Hurlak, Jan Myrlak. Od razu co bardziej przesądni zaczęli widzieć w tym działanie klątwy.

 

Kolejne lata tylko utwierdzały w tym przerażającym przeświadczeniu – w ciągu dekady od otwarcia grobu zmarło 15 z 32 osób, które miały z nim jakąkolwiek styczność! Nikt nie umiał wyjaśnić tej zagadki. Po latach prof. dr Bolesław Smyk oraz dr Edward Różycki przeprowadzili analizę bakteriologiczną materiałów zabezpieczonych z grobowca. Okazało się, że bytuje na nich grzyb kropidlak żółty – który potrafi u człowieka wywoływać udary, zawały, a nawet nowotwory!

 

Najpewniej to on był przyczyną tajemniczych zgonów. Uczeni, którzy go odkryli zadecydowali o zniszczeniu próbek w obawie przed rozprzestrzenieniem się grzyba. Ten musiał zagnieździć się w krypcie jeszcze w średniowieczu i przez pięćset lat przybierać na sile, czekając na swoje ofiary. Przypadkowo więc, ale Kazimierz Jagiellończyk został otoczony tajemniczą „klątwą”.

 

 

fakt.pl/ gazeta krakowska/ foto: pixabay

dziecka, babcia, ojciec, siostrzyczkę, martwą matką, dzieci zginęły w zamrażarce

Zakopał żonę w ogródku, a potem brał udział w poszukiwaniach. Policjantom opadły szczęki gdy powiedział dlaczego ją zabił!

Josh Burgees i Shannon Madill stanowili na pierwszy rzut oka zgrane małżeństwo. Wprawdzie byli zupełnie różni od siebie, to jednak uczucie ich łączące pomagało przezwyciężać rozbieżności. Po czterech latach znajomości wzięli ślub i szczęśliwie mieszkali w Calgary w Kanadzie. Do czasu.

25-letnia Shannon wkrótce po ślubie zamierzała przeprowadzić się do Edmonton. 29-letni Josh nie chciał nawet o tym słyszeć. 27 listopada 2014 roku doszło między nimi do potężnej awantury. Kobieta wykrzyczała mężowi w twarz, że żałuje, że go poślubiła i że nie jest jej już potrzebny.

 

W Joshu coś pękło. Chwycił ją za szyję i zaczął dusić. Po chwili wziął do ręki pas i to nim dusił dalej otumanioną ofiarę. Gdy zorientował się, że nie żyje, spakował jej zwłoki do plastikowego kosza i wystawił go na patio.

 

ZOBACZ: Na imprezie urwał jej się film. Gdy się obudziła, działo się coś okropnego

 

Rodzina szybko zgłosiła zaginięcie kobiety. Josh zorientował się, że nie jest brany pod uwagę jako podejrzany. Włączył się więc w poszukiwania kobiety. Wystąpił nawet na konferencji prasowej razem z jej najbliższymi!

 

Tymczasem ciało Shannon stało cały czas w koszu w patio ich domu. Josh czekał aż ziemia rozmarznie po zimie by pochować ją w ogródku. Gdy nadeszła wiosna zakopał ją w ziemi, a miejsce przykrył betonowymi płytami. W międzyczasie policjanci zaczęli zastanawiać się nad jego rolą w zaginięciu kobiety.

 

W lipcu 2015 roku policja zapukała do jego domu. Nie chciał otworzyć. Gdy po kilku godzinach zdecydował się na wyjście, na oczach policjantów podciął sobie gardło. Rana okazała się jednak powierzchowna i Josh przeżył. Śledczym powiedział, że zamordował żonę, bo „chciał, żeby wreszcie przestała mówić”. Sąd skazał go na dożywocie.

egzotyczne

Z grobu dziecka ginęły ZABAWKI. Ojciec przygotował ZASADZKĘ na złodziei!

W dzisiejszych czasach, ciężko człowieka czymkolwiek zaskoczyć. Jednak, codziennie dowiadujemy się nowych szokujących rzeczy. Tym razem, z grobu dziecka ginęły zabawki, stawiane tam przez jego ojca. Ten stwierdził, że weźmie sprawy w swoje ręce.

W samochodziku, który pozostawił na nagrobku, umieścił telefon komórkowy. Gdy zabawka zniknęła, nieświadoma niczego, 60-letnia kobieta, wpadła w ręce policji, która łatwo ją namierzyła. 31 grudnia 24-letni mężczyzna poinformował funkcjonariuszy, że z grobu jego zmarłego synka zniknął pozostawiony tam przez niego samochodzik-zabawka, do którego wcześniej włożył telefon z dwoma aktywnymi kartami. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

 

ZOBACZ:[PILNE!] Jednorazowe pobicie żony LEGALNE?! Minister RAFALSKA zaskakuje!

 

60-latce grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Podczas zatrzymania, nie ukrywała zaskoczenia, lecz od razu przyznała się do winy.

źródło: polsatnews.pl

fot. pixabay.com

 

karton

Wykopywał zwłoki małych dziewczynek i zamieniał w lalki! Zwyrodnialec wkrótce może wyjść na wolność!

Ta historia powinna wydarzyć się w najgorszym horrorze, a nie w prawdziwym życiu. Niestety, świat po raz kolejny zadziwia nas swoją brutalnością. 52-letni Anatolij Moskwin to jedna z najstraszliwszych postaci o jakich słyszeliśmy. Psychopata wykopywał z grobów zwłoki dziewczynek i trzymał je w domu jako lalki!

 

Moskwin u nikogo nie wzbudzał podejrzeń przez całe lata. Historyk, który wykładał na jednym z uniwersytetów w Niżnym Nowogrodzie w Rosji, znający 13 języków nie sprawiał wrażenia bestii. A jednak, w 2011 roku na jego trop wpadli śledczy prowadzący śledztwo w sprawie bezczeszczenia dziecięcych grobów.

 

W domu Moskwina, który dzielił zresztą z rodzicami, odnaleziono ciała 26 dzieci które psychopata przerobił na lalki! Pomalował je i przebrał w inne ubranka. Rodzice twierdzą, że nie mieli pojęcia z czego syn wykonuje swoje przerażające lalki.

 

Widzieliśmy te lalki, ale do głowy by nam nie przyszło, że to ludzkie ciała. Myśleliśmy, że tworzenie tak dużych lalek to jego hobby. Nie widzieliśmy w tym nic złego

– mówiła jego matka, Elwira.

 

Wśród ciał znalezionych w domu Moskwina były zwłoki dzieci od 3 do 12 lat. Wśród nich 10-letnia Olga Chardymowa. Zginęła w 2002 roku, ale przez 9 lat jej zwłoki znajdowały się w domu zwyrodnialca!

 

 

ZOBACZ: Śląsk: złodziej okradziony przez złodzieja poszedł na policję! Gang Olsena po polsku

 

 

Anatolij Moskwin przyznał się łącznie do 44 zarzutów zbezczeszczenia zwłok. Tłumaczył się bardzo różnie. Raz twierdził, że czekał aż naukowcy opracują sposób wskrzeszenia zmarłych, innym razem, że chciał się z nimi porozumieć i nauczyć mumifikacji. Jednak jak ustalili eksperci, jego zachowania nie miały podłoża seksualnego.

 

Leżałem na grobie i próbowałem nawiązać z nią kontakt. Słuchałem, co do mnie mówiła. Często prosiły mnie, bym zabrał je na spacer

– opowiadał w sądzie.

 

Ostatecznie Moskwin trafił do szpitala psychiatrycznego, jednak biegli uznają, że jego leczenie może być kontynuowane w domu! Na bliskich zmarłych dzieci padł blady strach. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższych dniach.

 

fakt.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

wyszła z imprezy i zginęła

Żagań: wyszła z imprezy i zniknęła, jej zwłoki odnaleziono rok później. Sprawca wciąż na wolności!

Był sierpień 1991 roku. 18-letnia Joanna pracowała z rodzicami w ośrodku wypoczynkowym w Niesulicach pod Żaganiem. Tego dnia wróciła do miasta do starszej siostry i wybrała się na miasto ze znajomymi. Nigdy nie wróciła z imprezy, a sprawca zbrodni do tej pory jest na wolności!

Joanna obiecała siostrze, że wróci do domu o 23. Jak ustalili policjanci o 22:30 wyszła z lokalu przy ulicy Spokojnej. Jeden z kolegów zaproponował, że odprowadzi ją z imprezy do domu. Teoretycznie, nic nie mogło się stać.

 

Jednak w drodze złapała ich ulewa. Schowali się przy wytwórni kryształów. Stamtąd kolega wrócił do lokalu, a Joanna miała sama iść dalej do domu. Nigdy nie doszła. Przez ponad rok nie natrafiono na żaden jej ślad.

 

We wrześniu 1992 roku grzybiarz znalazł zwłoki kobiety wystające z płytkiego grobu niedaleko Żar. To było ciało Joanny. Ustalono, że została uduszona, brutalnie zgwałcona i następnie zakopana przez mordercę w tym miejscu.

 

 

ZOBACZ:ZAMORDOWAŁA go i ZAMUROWAŁA zwłoki w garażu. Zbrodnia nie wyszłaby na jaw gdyby nie…

 

 

Co ciekawe, w domu Joanny odnaleziono list od jej chłopaka, który nalegał, aby… usunęła ciążę. Śledczy badali też ten trop. Zatrzymali cztery osoby, ale żadnej nie byli w stanie postawić zarzutów. W 1994 roku sprawę umorzono.

 

Jednak teraz wracają do niej policjanci z tzw. Archiwum X, czyli zajmujący się niewyjaśnionymi sprawami sprzed lat. Być może postęp techniczny i świeże spojrzenie na akta pozwoli na złapanie zwyrodnialca, który najpewniej do dzisiaj chodzi wśród nas na wolności.

 

fakt.pl/ foto: materiały policyjne

miejsce, ludzi, łyżki, wampir, szkieletów, czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości, w masowym grobie

ZAMORDOWAŁA go i ZAMUROWAŁA zwłoki w garażu. Zbrodnia nie wyszłaby na jaw gdyby nie…

Marek pracował za granicą i był szaleńczo zakochany w Iwonie. Przywoził jej prezenty i starał się aby miała jak najlepiej. Kobieta jednak pod płaszczykiem kochającej partnerki ukrywała swoje prawdziwe oblicze. W końcu ujawniła je w całej okazałości. Zakończyło się tragedią, która nieomal pozostała tajemnicą za zawsze.

 

Marek z Iwoną mieszkali w Brzozowcu niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego. Gdy w 2012 roku mężczyzna zjechał z kolejnego kontraktu z Niemiec, partnerka przygotowała obiad, kupiła alkohol i zaprosiła znajomych. Sielska atmosfera nie trwała jednak długo.

 

Iwona zaczęła robić mu wyrzuty, że za mało zarabia, za często wyjeżdża i podjudzać na niego innych gości, w tym swojego syna. Sprzeczka przerodziła się w awanturę, a awantura – w bójkę. Marek został zakatowany na śmierć.

 

Iwona rozkazała swoim pomagierom zakopanie ciała w garażu i zrobienie nad nim świeżej betonowej wylewki. Ślad po Marku zaginął, a zrozpaczona rodzina mężczyzny nie mogła uwierzyć, że ot tak wyjechał do Niemiec i zerwał kontakt. Taką wersję wciskała im Iwona. I taka mimo wszystko przez lata obowiązywała.

 

Wszystko zmieniło się pod koniec 2017 roku. Jeden z oprawców na imprezie wygadał się, co zrobił z 42-letnim Markiem. Osoba, która to usłyszała bez wahania zawiadomiła policję. Tak ruszyła fala aresztowań. Przy pomocy psów i georadaru zlokalizowano szczątki Marka pod wylewką feralnego garażu. Iwona S., wraz z pomagierami siedzą już w areszcie.

 

Prokuratura skierowała przeciwko nim akt oskarżenia. Każdy z zatrzymanych przedstawia nieco inną wersję wydarzeń i obciąża pozostałych. Mimo to już żaden z nich nie umknie sprawiedliwości!