EKSHUMACJA?! Jest decyzja ws. grobu WOŹNIAKA-STARAKA

EKSHUMACJA?! Jest decyzja ws. grobu WOŹNIAKA-STARAKA

W październiku ubiegłego roku, dwa miesiące po pogrzebie Piotra Woźniaka-Staraka, uznanego polskiego producenta filmowego, sanepid zgłosił poważne zastrzeżenia wobec umiejscowienia i konstrukcji grobu mężczyzny. Zgodnie z prawem w wypadku takich nieprawidłowości można nawet przeprowadzić ekshumację. Decyzja w tej sprawie została podjęta. 

Piotr Woźniak-Starak zginął w wypadku na jeziorze Kisajno 18 sierpnia ubiegłego roku. Po czterech dniach jego ciało zostało odnalezione, a następnie w rodzinnej posiadłości w Fuledzie na Mazurach odbył się pogrzeb. W Polsce sprawami pochówków zajmuje się gmina ze wsparciem sanepidu i ewentualnie nadzoru budowlanego. Pojawiły się poważne wątpliwości, co do grobu Woźniaka-Staraka.

Continue reading „EKSHUMACJA?! Jest decyzja ws. grobu WOŹNIAKA-STARAKA”

Grabarz pochował 10-letnią dziewczynkę w złym grobie! Później sam przeniósł (…)!

Grabarz pochował 10-letnią dziewczynkę w złym grobie! Później sam przeniósł (…)!

Rodzice 10-letniej Amelii, która zmarła po kilkumiesięcznej, bardzo ciężkiej chorobie przeżyli szok kiedy zobaczyli, że urna z prochami jej córki spoczęła w innym grobie niż powinna. Okazało się, że grabarz pochował urnę w złym miejscu umyślnie. Mężczyzna zrobił to, ponieważ tam łatwiej było mu postawić nagrobek!

Dziewczynka miała spocząć obok grobu przyjaciółki jej mamy! Tak się jednak nie stało. Wszystko przez miejscowego grabarza, który od początku narzucał rodzinie zmarłej 10-latki swoje zdanie. Mężczyzna proponował inne miejsce, ponieważ jak twierdził tam będzie mu łatwiej postawić nagrobek. Mimo, że rodzina się na to nie zgodziła stanął na swoim. Grabarz pochował Amelię w złym grobie i wykorzystał fakt, że pogrążona w żałobie rodzina tego nie zauważyła. Dopiero później dziadek zmarłej dziewczynki zorientował się, że jego wnuczka spoczęła nie tam, gdzie powinna.

Matka 10-latki zgłosiła sprawę parafii opiekującej się cmentarzem, a wobec grabarza miały zostać wyciągnięte konsekwencje. Okazało się, że mężczyzna, który pochował jej córkę, samodzielnie wykopał urnę i przeniósł w odpowiednie miejsce! Grabarz nie dość, że złamał prawo, zrobił to bez porozumienia z zarządcą parafii to dokonał samowolnej ekshumacji nie mając na to zgody sanepidu! Matka Amelii przyznała w rozmowie z lokalnymi mediami, że jest zniesmaczona całą sytuacją i na nowo przeżywa tragedię, która ją spotkała. Grabarz za swoje czyny stanie przed sądem. Grozi mu nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.
źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

 

 

 

 

Makabryczne sceny na pogrzebie! Grabarze upuścili trumnę, a ta się (…)!

Makabryczne sceny na pogrzebie! Grabarze upuścili trumnę, a ta się (…)!

Uroczystości żałobne 59-letniego burmistrza miasta Tarma w Peru zakończyły się makabrycznie. Żałobnicy, którzy zgromadzili się na pogrzebie Tacuriego Garcii byli zszokowani po tym jak grabarze upuścili trumnę z jego ciałem. Cała scena wyglądała przerażająco.

Tauricio Garcia był wieloletnim burmistrzem miasta Tarma w Peru. Niestety uwielbiany przez mieszkańców włodarz niespodziewanie zmarł w wieku 59 lat na zawał serca. W pogrzebie polityka uczestniczyło tysiące żałobników, którzy chcieli godnie go pożegnać. W mieście ogłoszono dwudniową żałobę, a większość firm w dniu pogrzebu dała swoim pracownikom wolne. Według doniesień lokalnych mediów 59-latka żegnało 3000 żałobników. Niestety pod sam koniec uroczystości żałobnych doszło do wstrząsającego incydentu, który komentowały media na całym świecie.

 

 

Podczas składania trumny z ciałem burmistrza do grobu pracownicy zakładu pogrzebowego popełnili fatalny błąd. Liny, na których przytrzymywano trumnę poluzowały się, a ta z hukiem runęła do grobu. Niestety uderzenie było na tyle silne, że trumna otworzyła się, a ciało burmistrza wypadło. Przerażeni ludzi zaczęli krzyczeć i zakrywać twarze. Niektórzy ze świadków wyciągnęli telefony i zaczęli nagrywać niefortunne zdarzenie. Na szczęście grabarze zachowali zimną krew i z powrotem włożyli ciało burmistrza do trumny. Mimo fatalnego wypadku ceremonia była kontynuowana.

ZOBACZ TAKŻE:Zamykają się w trumnach, by przeżyć własny pogrzeb. „To zmienia zupełnie podejście do…”

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com, wideo youtube.com

 

Ekshumują grób WOŹNIAKA-STARAKA? „To nie jest…

Ekshumują grób WOŹNIAKA-STARAKA? „To nie jest…

Mimo mijających tygodni nie milkną echa tragicznej śmierci Piotra Woźniaka-Staraka. Poza wyjaśnianiem okoliczności wypadku na motorówce, instytucje państwowe badają legalność grobu, w którym pochowano producenta filmowego. 

Do wypadku doszło 18 sierpnia na jeziorze Kisajno na Mazurach. Ciało Piotra Woźniaka-Staraka odnaleziono po czterech dniach i od razu rozpoczęły się przygotowania do pogrzebu. Rodzina zadecydowała, że najlepszym miejscem na pochówek będzie rodzinna posiadłość w Fuledzie pod Giżyckiem.

 

ZOBACZ TEŻ: 9-lat żyli w piwnicy w Holandii. Policja pokazała straszne zdjęcia

 

W Polsce sprawami pochówków zajmuje się gmina ze wsparciem sanepidu i ewentualnie nadzoru budowlanego. Poza cmentarzami zwłoki można umieszczać wyłącznie w katakumbach. Trzeba jednak mieć na to zgodę odpowiednich organów. Szybko okazało się, że rodzina Woźniaka-Staraka nie wystąpiła i nie uzyskała takiej zgody! 

 

W związku z tym wygląda na to, że grób producenta filmowego powstał nielegalnie. To jeszcze nie tak źle, jednak sanepid chce ustalić, czy pochówek został przeprowadzony w zgodzie z przepisami, czyli czy zwłoki znajdują się w spełniającej wymogi katakumbie.

 

W tym celu na miejsce udał się inspektor powiatowego nadzoru budowlanego z Giżycka, Jerzy Chmielewski. Jego zdaniem, na podstawie oględzin miejsca i dokumentów, które dostał do wglądu, grób Woźniaka-Staraka nie jest katakumbą. Co w tej sytuacji stanie się z nim w przyszłości? 

 

Dziwne zachowanie polskiego AKTORA. Zrobił TO na grobie RAPERA!

Dziwne zachowanie polskiego AKTORA. Zrobił TO na grobie RAPERA!

Znany polski aktor Piotr Witkowski wcielił się w role m.in. w serialach „Ślad” i „Barwy Szczęścia”. Zagrał on również główną rolę w filmie o życiu rapera Tomasza Chady pt. „Proceder”. Aktor, u którego boku zagrała słynna Małgorzata Kożuchowska powiedział, że wczuł się w rolę. Na tyle mocno, że postanowił się odciąć od wszystkiego i wybrać na grób Chady.

Przypomnijmy, że Tomasz Chada zmarł 18 marca 2018 roku w Rybniku. Na skutek tego, że wyskoczył z okna i doznał poważnych urazów kręgosłupa. Został przewieziony do szpitala w Mysłowicach. Tam ze względu na agresywne zachowanie zdecydowano, że przewieziony zostanie do szpitala psychiatrycznego. Zmarł na izbie przyjęć. O śmierci rapera było bardzo głośno. Miał on zarówno tyle fanów, jak i wrogów. Wisiał na nim wyrok 3 lat pozbawienia wolności za pobicie i napaść. Rolę Tomasza Chady w filmie „Proceder” zagrał Piotr Witkowski.

 

ZOBACZ:DRAMAT króla disco polo! Jego syn miał WYPADEK!

 

Chciałem wiedzieć o Chadzie wszystko. Dlaczego kradł? Dlaczego nie mógł się dogadać z kobietami? Jego znajomi prześcigali się w radzeniu mi, jak powinienem go zagrać. W pewnym momencie stwierdziłem, że muszę się od tego odciąć. Pojechałem na grób Chady, zapaliłem papierosa, odpaliłem jemu papierosa, położyłem na jego grobie. Pobyłem tam trochę, „pogadałem” z Tomkiem, zadedykowałem mu tę rolę i postanowiłem, że od teraz to ja decyduję, jak grać – powiedział aktor w wywiadzie udzielonemu „Gali”. Trzeba przyznać, że miał on ciekawy pomysł na duchowe połączenie z raperem… Mrocznie, co?

źródło: se.pl fot. youtube.com

Odnaleziono masowe groby ofiar ISIS. Może ich tam być nawet…

Odnaleziono masowe groby ofiar ISIS. Może ich tam być nawet…

Masowe groby ofiar ISIS znaleziono w pełniącej do niedawna funkcję stolicy Państwa Islamskiego mieście Ar-Rakka w Syrii. Zawierają one około 200 ciał, a poszukiwania dalej trwają. Wśród zamordowanych od strzału w głowę są również ukamienowane kobiety.

Zginęli od strzałów w głowę – powiedział Jasir Chamis, szef zespołu pracującego na miejscu. Masowe groby zawierały skrywały około 200 ciał. Wśród ofiar było 5 mężczyzn w pomarańczowych kamizelkach. Eksperci podkreślają, że zidentyfikowanie ofiar nie będzie proste i  na pewno zajmie dużo czasu. Stolica Państwa Islamskiego upadła w 2017 roku. Jak czytamy na portalu o2.pl „od tamtej pory na terenie miasta w Syrii i jego okolicach odnajdywane są masowe mogiły osób zamordowanych przez ISIS. Największą zlokalizowano w lutym 2019 roku na przedmieściach Ar-Rakki. Było w nim 3,5 tysiąca zwłok.”.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Nie odrywaj wzroku od prezentu a zobaczysz coś niesamowitego. Aż ciężko uwierzyć, że…

 

Ilość ludzi, którzy stracili życie przez ISIS jest wręcz niezliczona. Tragedie do których doprowadzili bojownicy Państwa Islamskiego odbywały się na terenie całego świata. Same zamachy w Europie pochłonęły ogromną ilość ofiar.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

 5 tysięcy lat temu w Małopolsce doszło do makabrycznej rzezi. Uczeni odkryli niesamowite sekrety zbiorowej mogiły!

 5 tysięcy lat temu w Małopolsce doszło do makabrycznej rzezi. Uczeni odkryli niesamowite sekrety zbiorowej mogiły!

Wszyscy mieli rozłupane głowy i zostali starannie pochowani do jednej mogiły. Pięć kobiet, czterech mężczyzn i sześcioro dzieci. Matki, siostry i bracia. Ich grób odkryto już w 2011 roku w Koszycach w Małopolsce. Międzynarodowy, polsko-duński zespół badaczy przez kilka lat prowadził prace, aby poznać wszystkie sekrety ich śmierci.

Efekty ich badań opublikowano w czasopiśmie „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Okazuje się, że pochowaną do wspólnej mogiły piętnastkę łączyły ścisłe więzi pokrewieństwa! Badania DNA pozwoliły udowodnić, że ktoś bardzo dokładnie przemyślał ich pochówek.

 

Matki są pochowane obok swoich dzieci, zaś rodzeństwa leżą także tuż obok siebie. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że pochówku dokonały osoby znające zmarłych, które dużą wagę przykładały do łączących je więzów rodzinnych. To potwierdzenie tez naukowców, którzy od dawna podejrzewali, że społeczności neolityczne przejawiały bardzo silne więzy rodzinne.

 

O pozostałych, niezwykle intrygujących ustaleniach naukowców przeczytasz na kolejnej stronie! 

Sosnowiec: poszła na groby bliskich, w biały dzień skonała w męczarniach. Sprawcy nigdy nie odnaleziono!

Sosnowiec: poszła na groby bliskich, w biały dzień skonała w męczarniach. Sprawcy nigdy nie odnaleziono!

Ta sprawa poruszyła opinię publiczną, a biorąc pod uwagę nieujęcie sprawcy – wciąż mrozi krew w żyłach. Pani Bożena M. (personalia zmienione – red.) wybrała się tego dnia na groby bliskich. Na cmentarzu zaatakował ją ktoś bardzo silny, biorąc pod uwagę obrażenia. Ale kto? Tego nie wiadomo.

Wszystko zdarzyło się w niedzielę 5 czerwca 1988 roku. Bożena wraz z mężem wyszła o 17 z kościoła na dzielnicy Środula. To była 20 rocznica ich ślubu. Kobieta miała 42 lata, dwoje dzieci i pracowała jako biolog. Tego dnia postanowiła udać się na cmentarz na groby swoich teściów.

 

ZOBACZ: Wydobyli zwłoki źrebaka sprzed 42 tysięcy lat. Po miesiącach badań mają sensacyjne informacje – to może być naukowy przełom!

 

Na cmentarz podwiózł ją mąż. Miał ją odebrać za 20 minut, gdy odwiezie córkę do koleżanki. W tym czasie Bożena położyła kwiaty i zebrała słoiki na wodę z grobów. Do studni miała pięćset metrów pomiędzy nagrobkami.

 

Gdy jej mąż wrócił, kobiety nigdzie nie było. Nie czekała na niego pod bramą nekropolii. Mężczyzna nie wszedł na cmentarz – był cały czas w stroju roboczym i nie chciał w takim stanie w niedzielę przekraczać jego bramy.

 

Był przekonany, że zastanie żonę w domu – tam jednak jej nie było. Nie znalazła jej też córka wezwana przez ojca na poszukiwania. Gdy we dwoje przyjechali drugi raz na cmentarz, zobaczyli w jednym z miejsc poruszenie, tłum gapiów i karetkę pogotowia.

 

Na ziemi leżała Bożena z rozbitą głową. Jeszcze żyła. Jednak lekarze nie uratowali jej życia, zmarła w szpitalu. Sekcja zwłok wyjawiła ślady po duszeniu i wielokrotne pęknięcia czaszki. Napastnik musiał zaatakować Bożenę z zaskoczenia, zacząć dusić, a potem bić po głowie ciężkim przedmiotem.

 

Choć na cmentarzu było w tym czasie kilkadziesiąt osób – nikt nic nie zauważył. Niejasne pozostają też motywy ataku napastnika. Nie wiadomo też kim on był – mimo upływu 30 lat! Być może morderca cały czas żyje wśród nas.

 

fakt.24.pl/ foto: pixabay

Otworzyli starą kryptę na Wawelu. Wkrótce zaczęli umierać w tajemniczych okolicznościach

Otworzyli starą kryptę na Wawelu. Wkrótce zaczęli umierać w tajemniczych okolicznościach

Są takie sytuacje, które od razu kojarzą nam się z przerażającymi klątwami. Przede wszystkim na myśl przychodzi słynna klątwa Tutenchamona. Jednak w Polsce mamy przykład nie mniej straszliwego zdarzenia. A wszystko za sprawą króla Kazimierza Jagiellończyka i jego grobowca na Wawelu.

Kazimierz Jagiellończyk był XV-wiecznym władcą, który przede wszystkim wsławił się pokonaniem Zakonu Krzyżackiego w Wojnie Trzynastoletniej. Podpisany w 1466 roku pokój był niezwykle korzystny dla Królestwa Polskiego – odzyskiwaliśmy Pomorze Gdańskie, ziemię michałowską, dobrzańską, przejęliśmy Malbork, Elbląg i Warmię.

 

ZOBACZ: Ojciec gwałcił swoją 3-letnią córeczkę. Gdy zaczął się tłumaczyć sędzia nie miał oporów, by wlepić mu 200 lat!

 

Kazimierz Jagiellończyk zmarł w 1492 roku w Grodnie. Jego ciało przez kilka tygodni było transportowane do Krakowa i spoczęło w jednej z krypt na wawelskim zamku.

 

Podobno jeszcze za życia króla w krypcie wyryto napis: „Niszczyciel dzieła będzie przeklęty! Czyż nie wiesz, że ręce królów sięgają daleko?”

 

Tak też Jagiellończyk przez pięć stuleci leżał spokojnie w swym grobie. Aż do roku 1973. Wtedy naukowcy postanowili przebadać kryptę króla. Zgodę na to wyraził m.in. ówczesny kardynał Karol Wojtyła.

 

Początkowo wykonano odwiert w mającej 90 centymetrów ścianie grobowca. Gdy przez nią niewiele udało się dojrzeć – odkuto jedną z kamiennych płyt. Naukowcy weszli do wnętrza i zebrali cześć materiałów, w tym kości króla do badań. Powtórny pogrzeb Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety Rakuszanki odbył się w październiku tego samego roku.

 

W ciągu kilku kolejnych miesięcy zaczęły jednak dziać się dziwne rzeczy. W 1974 roku na wylewy zaczęli umierać kolejni ludzie pracujący przy badaniach sarkofagu – Feliks Dańczak, Stefan Walczy, Kazimierz Hurlak, Jan Myrlak. Od razu co bardziej przesądni zaczęli widzieć w tym działanie klątwy.

 

Kolejne lata tylko utwierdzały w tym przerażającym przeświadczeniu – w ciągu dekady od otwarcia grobu zmarło 15 z 32 osób, które miały z nim jakąkolwiek styczność! Nikt nie umiał wyjaśnić tej zagadki. Po latach prof. dr Bolesław Smyk oraz dr Edward Różycki przeprowadzili analizę bakteriologiczną materiałów zabezpieczonych z grobowca. Okazało się, że bytuje na nich grzyb kropidlak żółty – który potrafi u człowieka wywoływać udary, zawały, a nawet nowotwory!

 

Najpewniej to on był przyczyną tajemniczych zgonów. Uczeni, którzy go odkryli zadecydowali o zniszczeniu próbek w obawie przed rozprzestrzenieniem się grzyba. Ten musiał zagnieździć się w krypcie jeszcze w średniowieczu i przez pięćset lat przybierać na sile, czekając na swoje ofiary. Przypadkowo więc, ale Kazimierz Jagiellończyk został otoczony tajemniczą „klątwą”.

 

 

fakt.pl/ gazeta krakowska/ foto: pixabay