Kasia Tusk zrobiła sobie selfie. Tak odważnego zdjęcia jeszcze nigdy nie dodała!

Kasia Tusk jest na co dzień bardzo aktywną użytkowniczką mediów społecznościowych. Tym razem, dodała bardzo odważne zdjęcie, na którym widać piękny ciążowy brzuszek. Córka Donalda Tuska była na najlepszej drodze, żeby wykorzystać nazwisko do zostania celebrytką. Zdecydowała się jednak, na prowadzenie bloga.

Była uczestniczką popularnego „Tańca z Gwiazdami”, wszyscy sądzili, że pójdzie za ciosem i wszędzie będzie jej pełno. Ona jednak z rozwagą postanowiła prowadzić swoje życie i zajęła się realizowaniem bloga. Pokazuje na nim tylko to, co niezbędne. Stroni od odważnych zdjęć. Oddała swoją suknię ślubną na licytację WOŚP. Fani byli zaskoczeni, że zdecydowała się pokazać zdjęcie z brzuszkiem ciążowym. Kasia Tusk dodała do tego zdjęcia stosowny komentarz: Niby staram się podchodzić do wszystkiego z dystansem i nie dawać się wciągnąć w paranoję przestrzegającą przed wszystkim (zbyt wiele razy nacięłam się na to, że w jednym miesiącu ktoś bezwzględnie zakazywał jakiegoś produktu, aby później się z tego wycofywać), ale wystarczyło kilka rad od „instamatek” i mrożących krew w żyłach analiz kosmetyków dostępnych na rynku, abym trochę straciła głowę i wpadła w chwilową panikę – napisała.

 

ZOBACZ:Paragony śmiertelnie niebezpieczne! Nie bierz ich do ręki, nie trzymaj w portfelu

 

Jesteście zdziwieni tym krokiem Kasi? Czy uważacie, że dodawanie zdjęcia w ciąży nie wykracza jakoś strasznie poza sferę intymności?

kasia

źródło: pudelek.pl

fot. instagram.com

11-latka urodziła dziecko

Gdańsk: lekarze oniemieli. 11-latka urodziła dziecko!

Coś takiego – na szczęście – zdarza się bardzo rzadko, dlatego nic dziwnego, że ludzie zaangażowani w sprawę nie kryli zdziwienia. Do szpitala w Gdańsku przywieziono dziewczynkę, która była w zaawansowanej ciąży. Policja prowadzi postępowanie w sprawie i próbuje ustalić z kim zaszła w ciążę 11-latka.

We wtorek do lekarza pierwszego kontaktu zgłosiła się 11-latka z mamą. W trakcie badania lekarz stwierdził, że dziecko jest najprawdopodobniej w zaawansowanej ciąży i wysłał je wraz z matką do szpitala w Starogardzie Gdańskim.

 

Tam lekarze zdecydowali o przewiezieniu dziewczynki do Gdańska, gdzie ostatecznie doszło do porodu. Prokuratura ujawniła tylko część informacji na temat sprawy. Wiemy, że 11-latka przebywa w Polsce od 3-miesięcy – pochodzi bowiem z Ukrainy. Wszystko więc wskazuje, że do zapłodnienia doszło właśnie tam.

 

ZOBACZ: Zwłoki noworodków w Ciecierzynie. O zbrodniach wiedziało więcej osób?

 

Matka dziewczynki złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku art. 200 par. 1 Kodeksu karnego, czyli doprowadzenia do obcowania płciowego małoletniej poniżej 15 roku życia.

 

Prawdopodobnie ojcem dziecka może być… opiekun, który zajmował się dziewczynką na Ukrainie. Jeśli te podejrzenia się potwierdzą, to sprawę przejmie prokuratura ukraińska.

martwą córeczkę

Urodziła martwą córeczkę. W dzień zabierała ją na spacery, a na noc zamykała w chłodni!

Emma i Paul Woodhouse oczekiwali przyjścia na świat swoich bliźniaczek. Komplikacje sprawiły jednak, że Emma musiała urodzić je znacznie wcześniej, a dodatkowo przeżyła tylko jedna z nich. Mimo to przez dwa tygodnie małżeństwo traktowało swoją martwą córeczkę jak żywe dziecko.

Emma urodziła w 29. tygodniu ciąży. Jej córeczki zaplątały się w pępowiny i groziło im uduszenie. Ostatecznie, przez cesarskie cięcie, lekarzom udało się uratować tylko jedną z nich. Jak przyznaje kobieta, była zarazem szczęśliwa z narodzin żywej córeczki jak i zdruzgotana śmiercią drugiej.

 

Szpital zapewnił im jednak bardzo nietypową możliwość pożegnania. Tzw. cooling out. Przez dwa tygodnie Paul i Emma zabierali martwe dziecko ze szpitalnego prosektorium. Pokazali je rodzinie i starszemu rodzeństwu. Chodzili z nią na spacery, czytali książki i wspólnie sypiali. Wieczorami zaś ciałko z powrotem chowali w tzw. koszyku Mojżesza, który zanosili do prosektorium. Dzięki temu ciało dziecka nie rozkładało się.

 

To, że mogliśmy spędzić z nią te 2 tyg. było wspaniałe. Chcemy przerwać tabu i pokazać rodzicom, że mogą godnie pożegnać dziecko, które umarło. Stworzyć wspólne wspomnienia. Nie chcieliśmy jej tak po prostu zostawić

 

– opowiada mama.

 

ZOBACZ: Upragnione urodziny zmieniły się w koszmar. Spełnili na niej wszystkie fantazje i pozostają bezkarni

 

Po dwóch tygodniach córka państwa Woodhouse’ów została skremowana. Urna z prochami trafiła zaś do pokoju żywej bliźniaczki.

 

Rozumiemy, że spotkała ich ogromna tragedia, ale czy nie wydaje się Wam, że mamy tu do czynienia z czymś z pogranicza bezczeszczenia zwłok? Nam tego typu praktyka raczej się nie podoba i jest nie do wyobrażenia.

 

wp.pl

policja, eskorta, żony

Stał w korku, a życie jego żony i dziecka wisiało na włosku. Policjanci udzielili brawurowej pomocy! [VIDEO]

Wjazd i wyjazd z Kielc w godzinach popołudniowych to często prawdziwa udręka. Tymczasem 29-letni mieszkaniec powiatu jędrzejowskiego musiał za wszelką cenę i jak najszybciej dotrzeć do szpitala w samym centrum miasta. Na włosku wisiało bowiem życie jego żony i dziecka. Postanowił zadzwonić po pomoc do policjantów, a ci nie zawiedli!

 

Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 13. Dyżurny miejskiej komendy policji w Kielcach odebrał telefon od 29-letniego mężczyzny, który poprosił o eskortę w drodze do szpitala św. Aleksandra przy ulicy Kościuszki w Kielcach. Dojeżdżał do miasta od strony Jędrzejowa i czekała go przeprawa przez wszystkiego najbardziej zatłoczone ulice miasta.

 

Dyżurny nie zlekceważył słów 29-latka, który powiedział, że żona jest w „trybie tragicznym”[zapewne chodziło o stan – przy. red.] i że lekarze z Jędrzejowa nie gwarantowali, że uratują  dziecko i dlatego wysłali go do Kielc.

 

ZOBACZ: Przebiła mu szyjkę tuż po porodzie i wyrzuciła do Odry. Nowe fakty

 

Policjant wysłał na spotkanie z rodzącą kobietą i jej mężem dwa radiowozy, które na ulicy Krakowskiej przejęły auto pod eskortę i w ciągu ośmiu minut dowiozły pod wskazany szpitala. Wszystko poszło zgodnie z planem i zarówno mama jak i maleństwo czują się dobrze!

 

 

Na pochwałę zasługuje nie tylko dyżurny i policjanci, którzy stworzyli eskortę, ale również zimna krew 29-letniego taty, który w bardzo rzeczowy sposób współpracował z funkcjonariuszami i mimo gigantycznej dawki stresu dał radę. Brawa należą się więc im wszystkim, a my mamy nadzieję, że tego typu historii z happy endami będzie zdecydowanie więcej!

 

policja.gov.pl/ foto: policja/ video: policja

sądzie, żyłach krwi brak

Przerażający przypadek: to dziecko urodziło się niemal bez krwi w żyłach! Jak to możliwe?

Nauka i medycyna znają wiele przedziwnych przypadków, które teoretycznie nie miały prawa się wydarzyć. Podobnie jest w tym wypadku. Mała Hope przyszła na świat w Irvine w Kalifornii. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w jej żyłach praktycznie nie było krwi!

27-letnia ciężarna, Jennifer Juarez przyjechała w panice do szpitala, gdy jej ruchliwe dotychczas dziecko przestało ją kopać. Do planowanego terminu porodu pozostawały trzy tygodnie i przyszła mama była pełna najgorszych obaw. Lekarze po pierwszych badaniach byli pewni, że kobieta musi natychmiast urodzić przez cesarskie cięcie. Ta diagnoza z pewnością zmroziła krew w żyłach mamy. Od razu zabrano ją na salę operacyjną:

 

Dziecko było niewiarygodnie blade, jakby w jej żyłach nie było ani kropli krwi

 

– opowiadała doktor Marielle Nguyen, neonatolog w Irvine Medical Centre.

 

Okazało się, że poziom hemoglobiny w żyłach dziecka jest na krytycznie niskim poziomie. Wyglądało na to, że dziewczynka straciła przed narodzinami 80% krwi! Zdecydowano się na transfuzję krwi, która uratowała życie malutkiej Hope.

 

 

ZOBACZ: Makabra: dwa lata trzymała dziecko w bagażniku! Ukrywała jego istnienie przed resztą rodziny

 

 

Lekarze doszli do wniosku, że dziecko musiało wykrwawić się do krwioobiegu matki. Jednak nie byli w stanie określić jak mogło do tego dojść. Podobny przypadek miał miejsce jakiś czas temu w Wielkiej Brytanii. Najważniejsze jednak, że dziecko poprawnie się rozwija i po takich przejściach nie pozostał żaden ślad!

 

se.pl/ foto: pixabay

brzuch

Brzuch 23-letniej Azjatki wygląda jak brzuch staruszki! Choć to nie jej wina, internauci byli BEZLITOŚNI [FOTO]

Doreen Ching pochodząca z Malezji to piękna, młoda kobieta. Jedynym mankamentem jej ciała jest brzuch, który zdobią ogromne rozstępy. Choć internauci, którzy przeglądają jej profil na Facebook wiedzieli z czego to wynika, nie omieszkali umieścić pod zdjęciem wielu obelżywych komentarzy.

 

Powód potężnych rozstępów jest bajecznie prosty. W wieku 21 lat Doreen urodziła czworaczki. Dla jej drobnego ciała sama ciąża była dużym wysiłkiem, ale dzieci na świat przyszły zdrowe. Kobieta często publikuje zdjęcia swoich pociech w mediach społecznościowych. Po dwóch latach od porodu zdecydowała się pokazać swój brzuch.

 

 

ZOBACZ: MĘŻCZYZNA myślał, że ma na plecach bolesne PRYSZCZE, których ciężko się pozbyć. Gdyby nie INTERWENCJA znajomych mogło dojść do TRAGEDII! (wideo)

 

 

Dziewczyna przyznaje, że sama nie może się pogodzić z tym jak wygląda po ciąży. Choć wie też, że nie jest sama z tym problemem i wielu użytkowników wsparło ją ciepłymi słowami, to nie brakowało także hejtu. Niektórzy pisali wprost, że jej brzuch jest „obrzydliwy”. Ching nie zostawiła tych opinii bez własnego komentarza:

 

Widzę tutaj wielu ludzi, którzy nazywają mnie paskudą i naprawdę obrzydza mnie to do tego stopnia, że nie mogę nie zareagować. Pisali tutaj faceci, którzy uznali, że to wina kobiet – które przecież chcą mieć dzieci, więc niech liczą się z konsekwencjami. Czy Wy macie w ogóle szacunek do Waszych matek? Żon? Sióstr? Mówić coś takiego komuś, kto urodził Twoje dziecko albo Ciebie? Zastanów się, czy Ty dałbyś radę to znieść, a jeśli nie masz szacunku do swojej kobiety, pisząc do mnie coś takiego, nie jesteś nic wart

 

 

Doreen wychowuje teraz trzech chłopców i dziewczynkę. Próbuje też zaakceptować sama siebie. I mamy nadzieję, że wraz z upływem czasu jej się to uda. Trzymamy kciuki!

 

fakt.pl

Ciężarna Kinga z „M jak Miłość” przeżywa prawdziwy KOSZMAR! Podczas wizyty w szpitalu dowie się, że ma poważne (…)

„M jak Miłość” to ulubiony serial milionów Polaków. Od lat cieszy się ogromną popularnością, a oglądają go całe pokolenia, od dziadków po wnuki. Mało tego wielu widzów zdążyło polubić głównych bohaterów, a nawet się z nimi zidentyfikować. Po okresie wakacyjnej posuchy serial wrócił na antenę, a jego wielbiciele nie będą mogli narzekać na nudę. (…) więcej na lalapalmala.pl

 

 

 

 

źródła: jastrząbpost.pl, foto youtube.com

dwoje

Małoletnia ofiara gwałtu urodziła trojaczki. Tylko dwoje z nich przeżyło

13-latka podczas gwałtu zaszła w ciążę. Dziewczyna długo nie wiedziała, że spodziewa się potomstwa. Dwoje dzieci zmarło po porodzie.

Do zdarzenia doszło w mieście Momostenango w Gwatemali. Dziewczyna została zgwałcona przez niezidentyfikowanego sprawcę. Dopiero, gdy urósł jej brzuch zorientowała się, że jest w ciąży. 13-latka urodziła trojaczki, ale dwoje dzieci nie przeżyło.

 

 

 

Noworodki przyszły na świat w kiepskim stanie. Dzieci ważyły około jednego kilograma. Na nic zdało się przewiezienie ich do szpitala. W ciągu doby dójka noworodków zmarła. Dziewczyna wychowuje jedyne ocalałe dziecko w prowizorycznym domu, w którym mieszka z matką i siedmioma  braćmi.

 

 

 

 

Według statystyk organizacji Observatory on Sexual and Reproductive Health of Guatemala (Oscar) małoletnie matki to powszechne zjawisko w Gwatemali. Tylko w pierwszej połowie tego roku odnotowano 2102 przypadków zajścia w ciążę przez dziewczyny w wieku od 10 do 14 lat. Z kolei w wieku od 15 do 19 lat liczba nastolatek spodziewających się dzieci to niemal sześćdziesiąt tysięcy.

 

 

 

ZOBACZ:Na pierwszy rzut oka wszystko było w porządku. To nie było jednak przypieczone ciasto [WIDEO]

 

 

 

 

 

foto pixaby / źródło wprost.pl / albawaba.com

dziecka

Partner chciał dziecka, więc dopadła ciężarną sąsiadkę. To co było dalej nie mieści się w głowie!

Szok! To jedno, co przychodzi nam do głowy. Brooke Crews z Północnej Dakoty postanowiła zamordować swoją 22-letnią ciężarną sąsiadkę. Partner Brooke tak bardzo chciał dziecka, że morderczyni postanowiła… wyciąć je nożem z brzucha sąsiadki!

Brooke Crews mieszkała ze swoim partnerem Wiliamem Hoehnem. Prowadzili patologiczne życie, umilane narkotykami, alkoholem i innymi używkami. W chorym umyśle Wiliama zakiełkowała myśl, że musi mieć potomka. Zażądał tego od Brooke, ale ich wspólne próby spłodzenia dziecka nie powiodły się.

 

Mężczyzna zagroził, że jeśli nie „wyprodukują” dziecka, to odejdzie od Brooke. Zdesperowana kobieta postanowiła iść na całość. Zwabiła 22-letnią Savanna Greywind i zamordowała ją. Następnie zwykłym kuchennym nożem otworzyła jej brzuch i wyjęła niemowlę!

 

 

ZOBACZ: Podkarpacie: drwale usłyszeli płacz dziecka. Dokonali makabrycznego odkrycia

 

 

W tym momencie do domu wrócił Wiliam. Zamiast powstrzymać partnerkę wziął sznur i dodatkowo udusił Savannę, żeby mieć pewność iż ta nie żyje. Następnie para spakowała ciało do starej komody i samochodem wywiozła nad Red River.

 

Sprawa bardzo szybko wyszła na jaw. Policja zatrzymała Brooke i Wiliama, a w ich domu znalazła dziecko wyrwane z brzucha 22-letniej Greywind. Przed sądem właśnie rozpoczyna się proces pary zwyrodnialców.

 

Dziecko, które stało się ofiarą tej niewyobrażalnej zbrodni żyje i jest zdrowe. Wychowuje je rodzina zamordowanej kobiety.