pacjentce rozerwało krocze

Warszawa: koszmar na porodówce. Pacjentce rozerwało krocze

Sąd Okręgowy w Warszawie wydał kilka dni temu wyrok w bulwersującej sprawie, która ciągnęła się od 2015 roku. Młoda kobieta, będąca w pierwszej ciąży, rodziła naturalnymi metodami w jednym z podwarszawskich szpitali. W trakcie źle przeprowadzonej akcji porodowej doszło do rozerwania krocza. Co więcej, po tym zdarzeniu lekarze nie poświęcili pacjentce odpowiedniej uwagi. 

Lekarze po porodzie niestarannie zszyli pacjentce ranę i zupełnie zignorowali jej faktyczny stan zdrowia. Została po kilku dniach wypisana do domu.

 

Nie rozpoznano zagrożenia i skali obrażeń, zarówno przed wypisaniem jej ze szpitala, ani podczas ściągania szwów kilka dni później. W trakcie procesu okazało się, że dokumentacja medyczna nie zawierała właściwego opisu stanu chorej

– powiedziała portalowi wp.pl mecenas Jolanta Budzowska z kancelarii BFP z Krakowa.

 

Co gorsza, gdy kobieta ponownie zgłosiła się do szpitala lekarze przekonywali ją, że to często powikłanie, a z cierpieniem i innymi dolegliwościami trzeba nauczyć się żyć. Nikt się nią nie zainteresował. Tymczasem kobieta musiała przejść na specjalną dietę, borykała się z nietrzymaniem, stolca, gazów, jej satysfakcja z życia seksualnego praktycznie przestała istnieć.

 

O tym, jaki wyrok w tej sprawie wydał sąd przeczytasz na kolejnej stronie. 

26

Tragedia podczas porodu. Lekarz urwał dziecku główkę – sprawę umorzono

Każda tragedia jest czymś bardzo ciężkim, zarówno dla najbliższej rodziny, jak i wrażliwych na krzywdę innych ludzi. Najgorsze są jednak tragiczne zdarzenia z udziałem małych dzieci. I właśnie takie miało miejsce w dolnośląskich Świebodzicach. Lekarz podczas porodu urwał dziecku główkę. Dolnośląski Rzecznik Izby Dyscyplinarnej umorzył jednak sprawę przeciwko Krzysztofowi S. Zajmuje się nią jednak prokuratura.

Ginekolog Krzysztof S. nie poniesie żadnych odpowiedzialności za zdarzenie z 18 stycznia 2017 roku. Właśnie wtedy na oddział w Świebodzicach trafiła kobieta w 22. tygodniu ciąży. Lekarz miał tłumaczyć, że ciąża jest bardzo zagrożona. Wyskoczyły nóżki dziecka. Poczułam, jak lekarz z dużą siłą ciągnie to dziecko za nogi. Powiedziałam, że strasznie mnie to boli. Żeby przestał tak robić, bo nawet zwierząt się tak nie traktuje. Wtedy cała sala zamarła. Wszyscy przestali się odzywać – mówiła dla TVP Wrocław matka dziecka. Tragedia była nieunikniona, dziecko straciło główkę. Do tej pory nikomu nie postawiono żadnych zarzutów. Śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna we Wrocławiu. Szpital tłumaczy, że zrobił wszystko co w swojej mocy w tej sprawie.

 

ZOBACZ:Był przekonany, że wygrał na loterii, więc wykupił rodzinie egzotyczne wakacje. Prawda okazała się bardzo bolesna…

 

Póki co nikomu nie postawiono zarzutów. Nie można również od razu skazywać lekarza, gdyż dla niego też jest to zapewne bardzo ciężka sytuacja, w której nikt by się nie chciał znaleźć. Pozostaje współczuć matce dziecka, gdyż jest to niewyobrażalna tragedia na którą nikt nie zasługuje.

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

kawalerski, zginęła, córeczkę, kontrolowanych, suwałk, ledwo, piratowi, wyłudzenie, żonę, narkotyków, akcja, oczku, tragedia

13-letnia dziewczynka z Suwałk urodziła dziecko. Wszystko skończyło się wielką tragedią

13-letnia dziewczynka z Suwałk udała się do szpitala i uskarżała się na bóle brzucha. Lekarze szybko ustalili, że niedawno przeszła… poród. Tłumaczyła, że dziecko zostało w domu. Niestety, okazało się, że nastolatka kłamała. W jej domu nie było dziecka. Dziewczynka mieszka z babcią. Policja w najbliższym czasie odnalazła zwłoki noworodka w okolicach domu.

Sprawą zajmuje się suwalska prokuratura. 13-latka miała się wcześniej spotykać z 16-letnim kolegą. Wiadomo, że dziewczynka z Suwałk przebywa w szpitalu na oddziale pediatrycznym, lecz zarówno szpital, jak i policja póki co nie chcą komentować zaistniałej sytuacji. Jedno co udało się ustalić, to fakt, że mieszkała z babcią bez swoich rodziców. Dziwne jest jednak to, że nikt ani w szkole, ani w domu nie zauważył, że 13-latka była w ciąży. Przecież jest to dosyć widoczne i zauważalne, więc może to naprawdę dziwić.

 

ZOBACZ:Zobacz jak seks wpływa na jakość snu. Te wyniki naukowych badań są bardzo zaskakujące!

 

Co raz częściej dochodzi do sytuacji, że dzieci rodzą dzieci. Widocznie 13-latka nie miała odpowiedniej opieki i poświęcenia ze swojej rodziny. Niestety, skończyło się to tragicznie…

źródło: o2.pl fot. ilustracyjne

Kiedyś była kobietą z najwęższą talią na świecie. Zobacz jak zmieniła się po urodzeniu dziecka! [FOTO]

Jeszcze ponad rok temu 31-letnia Niemka Sophia Vegas dzierżyła miano kobiety z najwęższą talią na świecie. Gwiazda mogła poszczycić się 47-centymetrowym obwodem w pasie, który zawdzięcza zabiegowi chirurgicznemu. Kobieta usunęła sobie 4 żebra. Jednak przez ostatnie 9 miesięcy w życiu kontrowersyjnej celebrytki zaszyły ogromne zmiany. Vegas zaszła w ciążę i urodziła dziecko.

Niemka uwielbiała szokować swoim wyglądem, aby podkreślić swoją szczupłą kibic znacznie powiększyła piersi. Po operacji plastycznej rozrosły się do monstrualnego rozmiaru 70 K i kontrastowały z wąską talią. 9 miesięcy temu życie kontrowersyjnej celebrytki zmieniło się o 180 stopni. Sophia zaszła w ciąże i urodziła dziecko. Przez cały ten czas dokumentowała na Instagramie zmiany jakie zachodziły w jej wyglądzie.

 

ZOBACZ:[VIDEO +18] Transmitowała na żywo zabieg rekonstrukcji waginy! Kilka godzin później pokazała jak teraz wygląda!

 

Zdjęcia celebrytki pokazują jak z każdym kolejnym miesiącem zmienia się jej ciało. Niemka znacznie przytyła i po wąskiej talii nie ma już w ogóle śladu. Miejmy nadzieję, że Vegas zrozumie wreszcie, że macierzyństwo jest ważniejsze niż wygląd i na pierwszym planie postawi wychowanie i dobro dziecka.

 

 

źródła: instagram.com, foto instagram.com

 

drzewie

Kobieta urodziła dziecko na drzewie i zeszła z niego dopiero po dwóch dniach. Co za historia!

O porodach w różnych, dziwnych miejscach słyszeliśmy już wiele historii. Jednak takiego czegoś jeszcze nie grali. Kobieta urodziła dziecko na drzewie i zeszła z niego… dopiero po dwóch dniach. Sytuacja miała miejsce w Mozambiku, który ostatnio dotknął cyklon Idai i powódź. Żywioł zabił w tym kraju około 700 osób. Mieszkanka afrykańskiego kraju uciekała i nie miała wyjścia.

Pani Amelia uciekając przed żywiołem wraz ze swoim 2-letnim synkiem, postanowiła że wskoczy na drzewo. Nie miałam wyboru. Byliśmy sami z synem, musieliśmy wspiąć się na drzewo – powiedziała pani Amelia, którą cytuje UNICEF. Kobiecie zaczęły się skurcze i nie miała wyboru – musiała urodzić dziecko na drzewie. Zaczął się ból, w pobliżu nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc. W ciągu kilku godzin urodziłam moją córeczkę, Sarę, na szczycie tego mangowca. Byłam zupełnie sama z Sarą i synem – mówiła. Po wszystkim została jeszcze z maleństwem 2 dni. Na ziemię całej trójce pomogli zejść sąsiedzi rodziny. Okazuje się, że ich zdrowie jest w jak najlepszej kondycji i nikomu nic się nie stało. Płakałam i krzyczałam. Czasami myślałam, że oto rodzi się moja córeczka, a czasami sądziłam, że to po prostu głód. Wielu ludzi straciło przez powódź wszystko, ale ja coś zyskałam – mówiła Amelia.

 

ZOBACZ:Chciała zgarnąć majątek, więc wymyśliła krwawy plan na pozbycie się całej rodziny! Wpadła przez narzeczonego, który (…)!

 

Co za niesamowita historia. Przyznamy szczerze, że nie słyszeliśmy jeszcze czegoś takiego. To na prawdę cud, że całej trójce udało się wyjść z tego bez szwanku…

źródło: o2.pl fot. youtube.com

porody, dramat na porodówce, lekarka

Ta kobieta to ewenement: przeszła dwa porody w ciągu miesiąca! Lekarze tłumaczą, jak to możliwe

Takie historie zdarzają się niezwykle rzadko. 20-letnia Arifa Sultana z Bangladeszu przeżyła w miesiąc dwa porody. Najpierw na świat przyszedł chłopiec. Ale po 26 dniach znowu poczuła się źle. Lekarze w szoku stwierdzili, że… szykuje się kolejny poród!

Arifa urodziła synka pod koniec lutego. Po kilku dniach wyszła ze szpitala i wróciła do domu. Ale kilka dni temu znowu trafiła do szpitala z silnymi bólami brzucha. Lekarze, którzy nie byli w stanie określić, co się z nią dzieje, przeprowadzili badanie USG.

 

ZOBACZ: Alkohol, pornografia i gwałty: koszmar trójki dzieci z Krapkowic!

 

Wtedy okazało się, że kobieta ma dwie macice i w jednej z nich na świat gotują się… bliźniaki! Innymi słowy, kobieta niemalże na raz nosiła w sobie troje dzieci! Również i ta dwójka bezpiecznie przyszła na świat i cieszy się dobrym zdrowiem.

 

ZOBACZ: Ta armia szuka nowych rekrutów. Wymagania są bardzo specyficzne!

 

Jak to możliwe, że wcześniej lekarze nic nie zauważyli? To w dużej mierze kwestia biedy. Arifa nie przechodziła wcześniej żadnego badania USG. Prawdopodobnie w tym samym czasie doszło do zapłodnienia trzech jajeczek, które kobieta miała dzięki dwóm macicom.  A gdy nadszedł czas porodu, zgłosiła się do szpitala.  Urodziła siłami natury, zaś drugi poród odbył się przy pomocy cesarskiego cięcia.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay

przemyślu, pielęgniarz, policja, noworodka, asfalt, pieca

Urodziła w wannie, dziecko wrzuciła do pieca, a potem uprawiała seks z chłopakiem. Kobieta-bestia przed sądem

Niewyobrażalna zbrodnia rozegrała się pod koniec czerwca ubiegłego roku w Majdanie Kozłowieckim niedaleko Lubartowa na Lubelszczyźnie. Rodzina podejrzewała, że 22-letnia kobieta była w ciąży i ukrywała to. Gdy wyszła z partnerem na wesele, przeszukali jej pokój. Gdy zajrzeli do pieca, zobaczyli coś przerażającego.

W piecu znajdującym się w pomieszczeniu znaleziono zwęglone zwłoki noworodka. Przerażona rodzina od razu wezwała policję. W tym czasie matka dziecka bawiła się na weselu.Policjanci zatrzymali ją jeszcze tego samego dnia. Dziecko prawdopodobnie urodziło się kilka dni przed weselem.

 

Sekcja zwłok i prokuratorskie śledztwo ujawniła jak zginęło maleństwo. Agata F. urodziła je w wannie, następnie owinęła w foliowe worki i spaliła w piecu. Na zwęglonych zwłokach odnaleziono też ślady obrażeń głowy.

 

ZOBACZ: Wpadł w szał, bo rozmawiała z byłym chłopakiem. „Mieszkanie tonęło we krwi”

 

Agata F. upierała się, że dziecko urodziła martwe, ale nic o tym nie świadczy. Śledztwo wykazało, że od początku chciała je zabić. Do ciąży nie przyznała się ani rodzinie, ani chłopakowi. Zataiła ją przed wszystkimi i odrzucała wszelką pomoc.

 

Rodziców zastanowił fakt, że tuż przed weselem dziewczyna wyraźnie schudła. To dlatego zdecydowali się na przeszukanie, które dało tak przerażający rezultat.

 

Bałam się, że dziecko pokrzyżuje mi plany na przyszłość. Chciałam skończyć studia i znaleźć pracę. W sierpniu miałam się bronić. Dobrze mi szło. Dziecko urodziło się martwe. Po porodzie było sine i nie oddychało. Trzymałam ją przez pięć minut w ramionach, nie wiedziałam, co robić

 

– jej tłumaczenia z sądu przytaczają dziennikarze portalu se.pl.

 

Dzień po morderstwie spotkała się z chłopakiem, w tym samym pokoju, w którym przetrzymywała zwłoki w piecu, uprawiali seks. Po wszystkim kobieta rozpaliła ogień, a sama rozpoczęła przygotowania do wesela… To właśnie na nim zatrzymali ją policjanci.

 

 

Właśnie ruszył proces degeneratki. Grozi jej nawet dożywocie. Za spalenie żywcem własnego dziecka, chyba właśnie taka kara byłaby najodpowiedniejsza.

 

fakt.pl/ foto: screenshot/policja 

porodu

[WIDEO] Przeprowadzili u mężczyzn symulator porodu. Ich reakcje są hitem sieci!

Kobiety często mówią, jak ciężko jest znieść poród, jaki to ogromny ból. Mężczyzn to nie dotyczy, więc zdarza się słyszeć, jak bagatelizują ten temat. Wydawać by się mogło, że są oni na tyle twardzi, że symulator porodu nie zrobi na nich najmniejszego wrażenia. Nic bardziej mylnego. Ich reakcje stały się hitem sieci.

Zatem, wideo jest skierowane do wszystkich panów, którzy w przeszłości powiedzieli, że „poród to pikuś”. Ci dwaj faceci postanowili to sprawdzić – być może chcieli też udowodnić, że dadzą radę. No to w takim razie zobaczcie, jak dali sobie radę z symulatorem porodu!

ZOBACZ:[WIDEO +18] Śmiertelny wypadek, ofiary powypadały z samochodu. Na prawdę bardzo mocny filmik!

źródło fot. i wideo: youtube.com

martwą córeczkę

Urodziła martwą córeczkę. W dzień zabierała ją na spacery, a na noc zamykała w chłodni!

Emma i Paul Woodhouse oczekiwali przyjścia na świat swoich bliźniaczek. Komplikacje sprawiły jednak, że Emma musiała urodzić je znacznie wcześniej, a dodatkowo przeżyła tylko jedna z nich. Mimo to przez dwa tygodnie małżeństwo traktowało swoją martwą córeczkę jak żywe dziecko.

Emma urodziła w 29. tygodniu ciąży. Jej córeczki zaplątały się w pępowiny i groziło im uduszenie. Ostatecznie, przez cesarskie cięcie, lekarzom udało się uratować tylko jedną z nich. Jak przyznaje kobieta, była zarazem szczęśliwa z narodzin żywej córeczki jak i zdruzgotana śmiercią drugiej.

 

Szpital zapewnił im jednak bardzo nietypową możliwość pożegnania. Tzw. cooling out. Przez dwa tygodnie Paul i Emma zabierali martwe dziecko ze szpitalnego prosektorium. Pokazali je rodzinie i starszemu rodzeństwu. Chodzili z nią na spacery, czytali książki i wspólnie sypiali. Wieczorami zaś ciałko z powrotem chowali w tzw. koszyku Mojżesza, który zanosili do prosektorium. Dzięki temu ciało dziecka nie rozkładało się.

 

To, że mogliśmy spędzić z nią te 2 tyg. było wspaniałe. Chcemy przerwać tabu i pokazać rodzicom, że mogą godnie pożegnać dziecko, które umarło. Stworzyć wspólne wspomnienia. Nie chcieliśmy jej tak po prostu zostawić

 

– opowiada mama.

 

ZOBACZ: Upragnione urodziny zmieniły się w koszmar. Spełnili na niej wszystkie fantazje i pozostają bezkarni

 

Po dwóch tygodniach córka państwa Woodhouse’ów została skremowana. Urna z prochami trafiła zaś do pokoju żywej bliźniaczki.

 

Rozumiemy, że spotkała ich ogromna tragedia, ale czy nie wydaje się Wam, że mamy tu do czynienia z czymś z pogranicza bezczeszczenia zwłok? Nam tego typu praktyka raczej się nie podoba i jest nie do wyobrażenia.

 

wp.pl