szpitala

Przyszła do szpitala z objawami zatrucia. Kilka godzin później już nie żyła!

15-letnia mieszkanka Gorzowa Wielkopolskiego wraz ze swoją mamą zgłosiła się na SOR miejscowego szpitala wojewódzkiego z objawami zatrucia pokarmowego. Kilka godzin później nastolatka zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach.

Oficjalną przyczyną śmierci jaką podał lekarz była niewydolność wielonarządowa. Nadal jednak nie wiemy co do niej doprowadziło. Dramat kobiety i jej córki rozpoczął się w niedzielny wieczór. Obie zgłosiły się na SOR szpitala w Gorzowie Wielkopolskim z objawami zatrucia pokarmowego. Matka, jak i córka skarżyły się na złe samopoczucie, biegunkę i wymioty. Kobiety były odwodnione, a lekarz przepisał im odpowiednia leki i odesłał do domu. Niestety objawy nie mijały, a z każdym dniem przybierały na sile.

W minioną środę pojawiły się w placówce po raz kolejny. To właśnie wtedy rozpoczął się dramat nastolatki. 15-latka straciła przytomność, a lekarz zdiagnozował zatrzymanie akcji serca. Dziewczynka trafiła na OIOM, gdzie udało się ją ustabilizować, spędziła na nim dwa dni. Niestety mimo różnych metod leczenia i wielu form podtrzymywania życiowych funkcji jej organizmu życia dziecka nie udało się uratować. Matka dziewczynki, która cierpiała na podobne dolegliwości również przebywa na OIOMI-ie. Póki co nie wiadomo co było bezpośrednią przyczyną niewydolności wielonarządowej, która doprowadziła do zgonu nastolatki.
źródła: wpost.p, foto pixabay.com

 

18

Tajemnicza śmierć lekarza. Zrobił to na dyżurze

W szpitalu w Żarach w województwie lubuskim doszło ostatnio do tragicznego zdarzenia. 1 listopada na oddziale znaleziono zwłoki 39-letniego lekarza. Nieoficjalne informacje na temat przyczyn jego śmierci są bardzo niepokojące. 

39-letni lekarz pracował w szpitalu na Wyspie w Żarach. Jego ciało znaleziono na oddziale, na którym pracował. Prokurator Zbigniew Fąfera z prokuratury okręgowej w Zielonej Górze potwierdził dziennikarzom „Faktu”, że doszło do takiego zdarzenia.

 

ZOBACZ TEŻ: Ugięły się pod nim nogi, gdy zobaczył TO na zdjęciach lasu

 

Nieprzytomnego lekarza znaleźli członkowie personelu, którzy w tym samym czasie byli na oddziale. Niestety, nie byli w stanie go uratować. Śledczy badają kilka hipotez dotyczących zgonu lekarza. Jedna z nich zakłada, że medyk popełnił samobójstwo. 

 

Prokuratura nabiera jednak wody w usta i nie chce komentować sprawy, ani dzielić się szczegółami. Dziennikarze „Faktu” postanowili więc samodzielnie poszukać odpowiedzi na nurtujące pytania.

 

Nieoficjalnie udało im się dowiedzieć, że lekarz być może wstrzyknął sobie jakąś substancję, która doprowadziła go do zgonu. Być może prokuratorzy podzielą się swoją wiedzą i podejrzeniami po otrzymaniu wyników sekcji zwłok – to ona wskaże, a przynajmniej powinna wskazać przyczynę śmierci młodego lekarza.

 

ZOBACZ TEŻ: Wyniosła dziecko na mróz i poczekała aż umrze. Wyrok dla 18-letniej dzieciobójczyni

psychoterapii

Księżna Kate na PSYCHOTERAPII! Powód zwali Was z nóg!

Księżna Kate to aktualnie najprawdopodobniej jedna z najpopularniejszych kobieta na świecie. Mało kto wie o tym, że wylądowała na psychoterapii. Co prawda, sama pomoc terapeuty nie dotyczyła konkretnie jej.

Większość ludzi wie, że Kate oraz William mają pewne problemy małżeńskie. Można by zatem pomyśleć, że to właśnie księżna potrzebowała pomocy. Jednak któż ich nie ma? W każdym związku są dobre i złe chwile, lecz zawsze można znaleźć jakieś rozwiązanie. Ta historia jest o tyle smutna, że problem dotyczy jej rodziny. Konkretnie chodzi o to, że na psychoterapii wylądował jej brat – 32-letni James.

Mężczyzna sam przyznał się publicznie, że ma depresję. Po pewnym czasie zdecydował się, że wyjawi szczegóły procesu jego leczenia oraz to w jakim stopniu przyczyniła się jego rodzina do jego powrotu do zdrowia.

Nie mogłem spać, nie mogłem czytać książki, nie mogłem oglądać filmów i jeść – opowiedział James o swoim stanie i przyznał, że nie mógł dojść do porozumienia ze swoją rodziną. – Prawda jest taka, że bez względu na doświadczenia, jakie się ma, z rodziną najtrudniej się rozmawia. Do tego inaczej komunikujesz się z rodziną niż z przyjaciółmi. Jestem najmłodszy w rodzinie, więc to normalne – powiedział James.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Chciał nauczyć SIOSTRĘ boksowania. Nie pomyślał, że tak to się SKOŃCZY!

 

Terapia wbrew pozorom nie należała do najprostszych. Już sama informacja o tym, że trwała ona rok daje wiele do myślenia. Uczestniczyli w niej zarówno przyjaciele, jak i jego najbliższa rodzina. To było bardzo ważne, ponieważ pomogło im zrozumieć mnie oraz funkcjonowanie mojego umysłu – tłumaczył. Być może to właśnie wzmocnienie więzi ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi i krewnymi wpłynęło na jego powrót do zdrowia. Teraz, po wygranej walce z chorobą przygotowuje się do ślubu z Alizee Thevenet. Oby problemy skończyły się już na dobre, a życie pisało mu tylko pozytywne scenariusze. Kate oraz Williamowi na pewno spadł kamień z serca.

źródło: party.pl fot. youtube.com

dopalacze

Szpitale nie wytrzymały. Wiemy jak będą traktowani ludzie, którzy zażyli dopalacze

W naszym kraju dopalacze zrobiły furorę i opanowały rynek. Teraz są one nielegalne, lecz ludzie dalej znajdują sposób na dotarcie do psychoaktywnych substancji. Bardzo często ci ludzie trafiają do szpitali z zapaściami lub innymi schorzeniami. Niestety, tacy pacjenci są bardzo agresywni i nie panują nad sobą. Dodatkowo, zazwyczaj robi im się kompleks drogich badań.

Wygląda na to, że czasy rozpusty, kiedy to ludzie brali dopalacze i zajmowali miejsca na SOR-ze powoli mijają. Przedstawiciele szpitali mówią stanowcze „NIE!” i twierdzą, że nie będą przyjmowali takich pacjentów. Tak wypowiedziała się rzecznik bytomskiego szpitala Iwona Wronka: Uważam, że osoby po dopalaczach powinny trafić do specjalistycznych ośrodków, gdzie personel dysponuje siłą, sprzętem i wiedzą, jak sobie radzić z takimi pacjentami. I powinno to być świadczenie płatne!

 

ZOBACZ:[FOTO] Znaleźli pod wodą kość większą od pontonu. Do jakiego stwora należała?

 

Osoby będące pod znacznym wpływem alkoholu trafiają najczęściej na izbę wytrzeźwień za którą oczywiście muszą zapłacić spore pieniądze z własnej kieszeni. Gdzie jednak mają trafiać pacjenci po dopalaczach? Nasze prawo niestety jeszcze tego nie reguluje, a nie da się ukryć, że to bardzo ważny temat. Jak myślicie? Co powinni zrobić rządzący? Jak to wszystko zrobić żeby prawidłowo działało? Izba dla ludzi pod wpływem substancji psychoaktywnych? Piszcie śmiało w komentarzach!

 

powiększyła

22-latka powiększyła usta PIĘTNASTY raz. Aż nie chce się wierzyć, że tak wyglądała kiedyś…

Andrea Ivanova to 22-letnia Bułgarka, która wpadła w straszny nałóg. Mianowicie, ostatnio powiększyła sobie usta już piętnasty raz. Co więcej, nie ma zamiaru przestać. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że kiedyś była naprawdę śliczną dziewczyną. A teraz? Sami oceńcie…

Należy jednak rozdzielić pewne pojęcia. Medycyna estetyczna powstała po to żeby pomagać ludziom, którzy borykali się ze sporymi mankamentami, niekoniecznie wynikającymi z ich winy. Jedni mieli wypadek, drudzy urodzili się tacy, a nie inni. Coraz więcej osób zaczęło jednak ją wykorzystywać do upiększania się. I o ile jeden zabieg może i daje wrażenie zmiany na lepsze, to piętnaście już nie. Tyle właśnie razy powiększyła sobie usta 22-letnia bułgarka Andrea Ivanova. Są one już gigantycznych rozmiarów, lecz dziewczyna twierdzi, że na tym nie zamierza poprzestać.

 

ZOBACZ:Ten grzyb ma niesamowicie niebezpieczne działanie. Zaczął rozprzestrzeniać się po całym świecie

powiększyła

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma kto jej opamiętać. Fani na Instagramie pochwalają zachowanie Bułgarki i piszą, że jest piękna. To tylko utwierdza ją w przekonaniu, że wszystko z nią jest w jak najlepszym porządku. Ciekawe co na to jej rodzina. Spójrzcie jak wyglądała wcześniej. Niebo a ziemia, prawda? Szkoda, że niektórzy tak się kaleczą na własne życzenie.

źródło: o2.pl fot. screenshot

korytarza

Przerażające nagranie ze szpitalnego korytarza! Wózek inwalidzki jeździł zupełnie sam!

Dreszczyk emocji przeżył pracownik ochrony pracujący w szpitalu w Czandigarh na północy Indii. Uwagę mężczyzny obsługującego monitoring przykuł wózek inwalidzki, który zaczął jeździć zupełnie sam. Na nagraniu widać jak bez niczyjej pomocy przemierza kolejne fragmenty szpitalnego korytarza, następnie wyjeżdża i zatrzymuje się przed budynkiem. Nagranie nie jest fikcją, co potwierdza pracownik ochrony.

Mężczyzna przyznał, że kiedy zauważył wózek bez pacjenta, który samodzielnie się porusza włos zjeżył mu się na głowie. Hindus relacjonował później w mediach, że wyszedł na chwile napić się wody i zobaczył, że wózek naprawdę jeździ bez niczyjej pomocy! Potwierdza to nagranie ze szpitalnego korytarza, które władze placówki w Czandigarh postanowiły udostępnić w Internecie. Wygląda to tak jakby wózkiem ktoś sterował, ponieważ bez żadnego problemu pokonuje zakręty i co chwila się zatrzymuje.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Kamery nagrały ducha dziecka na placu zabaw. FILM JEST PRZERAŻAJĄCY

Ochroniarz przyznał, że w życiu nie widział czegoś tak realistycznego, a zarazem przerażającego. Mężczyzna ma również nadzieję, że wózkiem sterował silnie wiejący tamtego wieczoru wiatr, a nie zjawy z zaświatów, które chciały go przestraszyć. Mimo wszystko trzeba przyznać, że nagranie wygląda naprawdę dość strasznie. A wy co o tym sądzicie?

 

ZOBACZ TAKŻE:Te znaki zodiaku STARZEJĄ się NAJWOLNIEJ! Upływający czas dodaje im WDZIĘKU!

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com, wideo youtube.com

rachunek

Jego żona urodziła podczas zagranicznych wakacji. Rachunek jaki wystawił im szpital zwalił ich z nóg!

Nie tak wyobrażała sobie wyjazd na wakacje para z Wielkiej Brytanii. Małżonkowie wybrali się do Dubaju by odpocząć od codziennych obowiązków. Niestety ich pobyt w Zjednoczonych Emiratach Arabskich mocno się skomplikował. Partnerka 26-letniego Azhara Saleema zaczęła bowiem rodzić. Młoda kobieta przedwcześnie urodziła dziewczynkę w jednym z lokalnych szpitali. Dziecko ważyło zaledwie 500 g. Kiedy mąż przyjechał  odwiedzić żonę i córkę, szpital wystawił im rachunek na 100 tysięcy funtów!

Para wróciła do Dubaju rok po swoim ślubie. Mieli tam świętować rocznicę swojego związku i cieszyć z faktu, że 23-letnia Seyda Khola Adnan za kilka miesięcy urodzi dziecko. Niestety zaledwie cztery dni po przylocie kobieta dostała silnych boleści i zaczęła rodzić. 26-letni mąż nie namyślając się długo wezwał taksówkę i zawiózł ją do szpitala. Tam na świat przyszła ich maleńka córeczka. Niestety małżonkowie nie przewidzieli, że szpital wystawi im tak gigantyczny rachunek.

 

ZOBACZ:Kobieta urodziła dziecko w nietypowym miejscu. Ta historia mrozi krew w żyłach!

 

Okazało się, że suma jaką naliczyła placówka wyniosła 100 tysięcy funtów, ponieważ para nie miała wykupionego ubezpieczenia. Dziecko ze względu na stan w jakim się znajduje, przyszło na świat w szóstym miesiącu ciąży nadal przebywa w dubajskim szpitalu. Rodzice muszą liczyć się z tym, że placówka obciąży ich kolejnymi rachunkami za leczenie. Na dodatek mężczyźnie skończyła się wiza i nie może być u boku żony. Brytyjczyk zbiera obecnie pieniądze na pokrycie zadłużenia i transport kobiety i dziecka do domu.

 

ZOBACZ TAKŻE: Para skorzystała z pomocy in vitro, podczas której doszło do niewyobrażalnej pomyłki. 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto pixabay.com

 

owad

Zgłosił się do szpitala, bo myślał, że ugryzł go jakiś owad. Dzięki tej decyzji uratował sobie życie!

46-letni mężczyzna z Ohio w USA dzięki swojej zapobiegliwości uratował sobie życie. Amerykanin odczuwał od jakiegoś czasu dziwne pieczenie skóry. Z każdym dniem dolegliwości stawały się coraz bardziej dokuczliwe. 46-latek myślał, że ugryzł go jakiś owad i stąd nieprzyjemne swędzenie skóry. Kiedy zgłosił się do szpitala poznał przerażającą prawdę, a tym samym uratował sobie życie.

 

ZOBACZ:Łowił ryby i został zaatakowany przez ogromnego rekina! To co zrobił wtedy jego pies nie mieści się w głowie!

 

Diagnoza była szokiem dla Mike’a, jednak wtedy zdał sobie sprawę, że gdyby nie zgłosił się do szpitala mógł nawet umrzeć. 46-latek przeszedł chemioterapię i przeszczep szpiku kostnego, dawcą był jego brat. Dziś mężczyzna czuje się lepiej, a choroba przeszła w stan remisji, dzięki czemu mógł wrócić do normalnych zajęć. Amerykanin ma nadzieję, że to co go spotkało będzie dobrą lekcją dla innych ludzi, że nie należy bagatelizować żadnych objawów.

 

ZOBACZ TAKŻE:Inwazja jadowitych zwierząt na Florydzie. Będzie ich co raz więcej, a już nie da się przejść!

 

źródła: dailymail.co.uk, foto pixabay.com

 

 

24

Założył się ze znajomymi, że wypije 24 energetyki! Po chwili z jego sercem zaczęło dziać się coś przerażającego!

Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo negatywny wpływ na ich zdrowie mają napoje energetyczne. Nieświadomi niczego piją je często w dużych ilościach chcąc pobudzić swoje ciało do jeszcze większego wysiłku. Z podobnego założenia wyszedł pewien 24-letni Amerykanin, który założył się, że wypije 24 energetyki, a później zrobi 50 pompek. Słowa dotrzymał, ale po chwili z jego ciałem zaczęło się dziać coś szokującego.

Mężczyzna upadł na ziemię i nie był w stanie wydusić z siebie nawet słowa. Koledzy zauważyli, że jego klatka piersiowa zaczęła mocno pulsować, tak jakby serce miało za chwilę eksplodować. Zaniepokojeni zadzwonili po karetkę pogotowia, a w czasie kiedy czekali na pomoc rozebrali kolegę i zauważyli na jego ciele czerwony ślad po lewej stronie klatki. Cała sytuacja została zarejestrowana na kamerze telefonu.

 

 

 

Filmik nagrał jeden z pracowników personelu medycznego, który transportował 24-latka do szpitala. Nie znany jest dalszy los Amerykanina, ponieważ sprawa nie była zbytnio nagłaśniana. Może jednak śmiało stwierdzić, że swoim skrajnie głupim zachowaniem wyrządził sobie ogromną krzywdę. Jeżeli przeżył, na pewno już nigdy nie popełni tego błędu. Nagranie wygląda naprawdę bardzo przerażająco i daje wiele do myślenia.

źródła: youtube.com, foto youtube.com