krwawe

Ciało tego malucha w 80 procentach pokrywały dziwne krwawe plamy. Rodzice usłyszeli od lekarza diagnozę, z którą nie mogli się pogodzić.

Młode małżeństwo z niecierpliwością wyczekiwało momentu narodzin swojego potomka, który miał być dopełnieniem ich wielkiej miłości. Przez długie 9 miesięcy Kara i Nikki przygotowywali się do roli rodziców i dbali o to, by przyszła mama urodziła zdrowe dziecko. Kiedy wreszcie przyszedł czas narodzin cała rodzina w zniecierpliwieniu czekała informacji dziecku. Niestety nie były one najlepsze. Kara powiła chłopca, który był poważnie chory i miał krwawe plamy na ciele.

Jego ciało w 80 procentach pokrywały bardzo dziwne krwawe plamy. Maluch wyglądał bardzo źle i natychmiast został szczegółowo zbadany. Diagnoza, jaką postawił lekarz była dopełnieniem smutku świeżo upieczonych rodziców, maleństwo cierpiało przez znamiona melanocytowe, które pojawiły się w bardzo rzadko spotykanej ilości. Zazwyczaj występują one pojedynczo i nie stanowią zagrożenia dla życia, jednak u Dylana doszło do najgorszego. Ogromna ilość znamion wiązała się z wieloma groźnymi powikłaniami, a najgroźniejszym z nich jest rak skóry.

 

 

 

 

Rozpoczęła się trudna i długa droga o wyleczenie chłopczyka. Lekarze nie mogąc usunąć tak ogromnych płatów skóry postanowili zastosować innowacyjne metody leczenia. Pod skórę Dylana wszczepiono implanty, które powoli napełniano solą fizjologiczną, aby ją rozciągnąć. Dzięki temu po wycięciu krwawych znamion można było przykryć odsłonięte miejsca. W ciągu 4 lat swojego życia i ciągłej walki o zdrowie chłopczyk przeszedł już 30 operacji, jednak to dopiero początek wyboistej drogi.

 

 

 

 

Rodzice wierzą, że kiedyś ich ukochany chłopczyk całkowicie pozbędzie się dokuczliwych znamion i robią wszystko, aby mu pomóc, ponieważ chłopiec może w przyszłości zachorować na złośliwy nowotwór skóry. Kara i Nikki walczą i jak zapewniają nigdy nie złożą broni.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

oddychać

Przez wiele lat nie mogła normalnie oddychać, a jej nos był ciągle zatkany. Lekarz postawił jej szokującą diagnozę!

Dzięki pomocy lekarzy po wielu latach cierpień 57-letnia Chinka nareszcie może oddychać swobodnie. Kobieta przez większość swojego życia zmagała się z uporczywymi krwotokami i zatkanym nosem. Kiedy w końcu po licznych namowach ze strony rodziny postanowiła wybrać się do lekarza, ustalono, że w jej jamie nosowej znajduje się jakieś ciało obce. Ku zaskoczeniu wszystkich był nim ząb, który rósł sobie spokojnie w jej nozdrzach.

Diagnoza nie była do końca oczywista. Początkowo sądzono, że Chinka cierpi na bardzo poważne zapalenie błony śluzowej nosa przez co nie może normalnie oddychać. Medycy długo pracowali nad rozgryzieniem tego problemu, ponieważ dopiero niedawno udało się im ustalić prawdziwą przyczynę. 57-latka zabieg usunięcia ciała obcego z nosa przeszła w szpitalu w Changsha na południu Chin. Na miejscu przeskanowano jej czaszkę, aby zidentyfikować źródło problemów. Kiedy zauważono drobny obiekt, w jamie nosowej, na początku myślano, że to mały kamyk, prawda okazała się zupełnie inna.

ZOBACZ:Jej narządy ocaliły życie czterech osób, niedługo później trzy z nich zmarły! Okazało się, że dawczyni chorowała na (…)!

 

Lekarze postanowili nie zwlekać dłużej i 57-latka wylądowała na stole operacyjnym. Dopiero w trakcie wykonywania zabiegu, ku zaskoczeniu lekarzy okazało się, że w jej nosie wyrósł ząb z koroną i korzeniem. Tego typu zjawiska są ewenementem na skalę światową. Na terenie Chin odnotowano ledwie 20 podobnych przypadków.

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com
pielęgniarka

Pielęgniarka wyleciała z pracy kiedy odkryto co „robi” nieprzytomnym pacjentom. Swoje zachowanie tłumaczyła chęcią (…)!

Kristen Johnson to była nowojorska pielęgniarka. Kobieta straciła pracę po tym, jak została przyłapana na gorącym uczynku przez jednego ze swoich pacjentów. 35-latka miała manię, o której nikt z jej współpracowników do tej pory nie wiedział. Kiedy przewoziła na salę nieprzytomnych po operacji mężczyzn robiła telefonem zdjęcia ich penisów! Miała w swoim smartfonie pokaźną kolekcję męskich przyrodzeń.

Pielęgniarka wpadła kiedy jeden z nich ocknął się w momencie wykonywania przez nią zdjęcia. Mężczyzna zeznał, że zastał pielęgniarkę z telefonem kiedy pochylała się nad jego łóżkiem. Pacjent był rozebrany do pasa w dół i leżał bez bielizny. Kiedy zapytał ją co robi kobieta próbowała się wykręcać tłumacząc, że zmieniała mu tylko bieliznę. Mężczyzna nie dał za wygraną i poprosił o telefon, ponieważ usłyszał dźwięk migawki. Okazało się, że było to niejedyne zdjęcie w jej galerii męskich członków.

 

ZOBACZ:Gdy pielęgniarka zobaczyła krocze pacjentki prawie zemdlała. Z czymś takim spotyka się bardzo często

 

Sprawa trafiła do sądu, a przeprowadzone śledztwo wykazało, że Kristen  zdjęcia penisów rozsyłała swoim dwóm koleżankom. Kobieta przyznała się do stawianych jej zarzutów. Stwierdziła, że robiła to, ponieważ lubiła porównywać męskie przyrodzenia. Poszukiwania ideału zakończyły się utratą pracy, kompromitacją i sporą grzywną.

ZOBACZ:Szkolna pielęgniarka miała nietypowe zboczenie. Robiła to z uczniami na tylnej kanapie swojego wozu!

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

Lubaniu

[WIDEO] Podczas kontroli policyjnej w Lubaniu potrącił funkcjonariuszkę quadem i uciekł. Co za patol!

Polacy nie przepadają za policją i często organizują różne akcje społeczne, aby wytknąć tylko błędy funkcjonariuszów. Jednak niektórych zachowań nie da się wytłumaczyć i trzeba je potępiać. Mężczyzna podczas rutynowej kontroli w Lubaniu potrącił policjantkę quadem i uciekł. Cała sytuacja wyglądała bardzo groźnie, lecz kobiecie nic złego się nie stało. Kolega zamiast jej pomóc, to wsiadł szybko do wozu służbowego, dziwne zachowanie.

Mężczyzna w Lubaniu zdecydował się, że potrąci policjantkę quadem i ucieknie. Na szczęście szybko po tym został schwytany i odpowie za swoje haniebne zachowanie. Co trzeba mieć w głowie, żeby dopuścić się takiego czynu. Zero zastanowienia i moralności.

ZOBACZ:Lekarz przechowywał szczątki zamordowanych kobiet. Po 74 latach odbędzie się pogrzeb!

pieszych

[WIDEO] Dziadek w Łukowie potrącił 4 nastolatki na przejściu dla pieszych. Takim ludziom powinno się odbierać prawo jazdy!

Niektórzy kierowcy zupełnie nie myślą lub po prostu nie są stworzeni do prowadzenia pojazdów. Ten dziadek potrącił 4 nastolatki na przejściu dla pieszych. Dziewczyny pewnie weszły na jezdnię, gdy nagle samochód z dużą siłą je staranował. Okazało się, że auto prowadził starszy pan, który zapewne nie zauważył nastolatek. Cud, że nie weszły metr dalej, bo naprawdę mogło się skończyć tragicznie. Na szczęście żadna z nich znacząco nie ucierpiała.

Jeżeli widzimy przed sobą przejście dla pieszych, to musimy zachować szczególną ostrożność. W innym przypadku możemy doprowadzić do tragedii. Cud, że tym razem skończyło się to tylko tak. Dziadek wjechał na pasy taranując 4 nastolatki. Co za bezmyślność!

ZOBACZ:[FOTO/WIDEO] Krwawy pojedynek na gołe pięści dwóch fighterów UFC. Po walce pokazali swoje twarze, POPEK przy nich to pikuś!

źródło fot. i wideo: youtube.com

selfie

Chciała „fajne” selfie, teraz jest w śpiączce! Głupota nie zna granic

15-latka pozowała do urodzinowego zdjęcia w pewnym momencie spadła z wysokości ponad 30 metrów. Według naocznych świadków 15-latka chciała zrobić „fajne” selfie na balkonie apartamentu ulokowanego na 10 piętrze.

Dziewczyna do selfie pozowała wraz z dwoma kolegami, którzy w pewnym momencie stracili równowagę. Jak relacjonuje jeden ze świadków: „Trzymało ją dwóch chłopaków, którzy nagle nie mogli jej utrzymać, najpierw spadła na żelazne schody, potem już na ziemię.

Dziewczyna jest w krytycznym, ale stabilnym stanie. Została wprowadzona przez lekarzy w stan śpiączki farmakologicznej. Do zdarzenia doszło w rosyjskim Tiumeniu.

Zobacz także: Skorzystał z basenu w bikini!! Nie uwierzysz dlaczego tak zrobił!
Źródło: mirror
Źródło zdjęcia: wsieci24

pielęgniarz, policja, noworodka, asfalt, pieca

Polski pielęgniarz w Niemczech okazał się bestią. Zabijał bez opamiętania!

To, że Polacy nie przepadają za Niemcami nie jest żadną nowością. Wszystko przez przeszłość, a szczególnie II Wojnę Światową. Polski pielęgniarz okazał się być bestią dla naszych zachodnich sąsiadów. Miał opiekować się starymi, schorowanymi ludźmi, a zabijał ich bez opamiętania. Do tej pory Grzegorzowi W. z Jeleniej Góry udowodniono sześć morderstw oraz tyle samo prób ich dokonania.

Grzegorz W. pierwszy raz za chlebem wyjechał za granicę w 2008 roku. Zaczynał w Wielkiej Brytanii, gdzie opiekował się ludźmi, a później trafił do Niemiec. Z jego usług korzystali głównie emeryci. Okazało się, że często zmieniał on pracę. Polski pielęgniarz zazwyczaj znikał i uciekał od swoich obowiązków, kiedy jego podopieczni nieoczekiwanie trafiali do szpitala. Prokuratura ustaliła, że wstrzykiwał on swoim starszym ofiarom insulinę, która często doprowadzała do śmierci. Udało się udowodnić mu sześć zabójstwo, choć ofiar może być więcej. Tyle samo stwierdzono prób morderstw ze strony Grzegorza W. Zdaniem monachijskiej prokuratury głównym motywem jego działań były cele rabunkowe. Znaleziono u niego między innymi kartę kredytową jednej z ofiar, a sam przyznał się, że gdy widział zamożnego klienta, to przeszukiwał również jego dom. Możliwe, że swoje mordercze wędrówki robił też w Wielkiej Brytanii.

 

ZOBACZ:Szczegóły śmierci księżnej Diany. Po latach badań na jaw wyszły zaskakujące fakty!

 

Wstyd za to, że tak często słyszymy o haniebnych czynach naszych rodaków. Jak można być taką bestią, żeby zabić starszego człowieka – jakiegokolwiek człowieka…

źródło: se.pl fot. ilustracyjne

chusty

Przez pomyłkę zaszyli mu w brzuchu dwie chusty chirurgiczne! Fatalny błąd lekarza kosztował go (…)

Do tego dramatu doszło w 2012 roku, jednak dopiero teraz zapadł wyrok w sprawie lekarza przeprowadzającego zabieg chirurgiczny. Mimo kardynalnego błędu sąd postanowił uniewinnić mężczyznę. Zszokowana wyrokiem rodzina zmarłego pacjenta nie kryje swojego oburzenia. 78-latek cierpiący na raka jelita grubego zmarł kilka miesięcy po operacji. Okazało się, że bezpośrednią przyczyną zgonu były dwie chusty chirurgiczne, które po przeprowadzonym zabiegu zaszyto mu w brzuchu!

78-letni mężczyzna z Wrocławia trafił do szpitala, gdzie lekarze mieli wyciąć mu nowotwór jelita grubego. Operacja zakończyła się sukcesem, a pacjent po kilku tygodniach zaczął wracać do formy i w klinice onkologii mógł przejść chemioterapię. Sprawy zaczęły komplikować się kilka miesięcy później. Mężczyzna z każdym dniem czuł się coraz gorzej, więc zlecono mu badania kontrolne. To właśnie wtedy odkryto w jego ciele dwie chusty chirurgiczne.

 

ZOBACZ:Myślał, że to co wyrosło na środku jego CZOŁA to ogromnych rozmiarów PRYSZCZ! Podczas zabiegu okazało się, że nie było tym czego się SPODZIEWAŁ! (wideo)

 

W celu ratowania życia 78-latka niezwłoczna była kolejna operacja. Niestety w wyniku wstrząsu septycznego wywołanego przez ciało obce w ciele pacjenta ten zmarł. Członkowie rodziny mężczyzny postanowili dochodzić swych spraw w sądzie i oskarżyli lekarza przeprowadzającego zabieg. Mimo to, po analizie aktów sprawy sąd postanowił go uniewinnić. Rodzina 78-latka zapowiedziała apelację.

 

 

 

źródła: wprost.pl, foto pixabay.com

 

.

hiv, szpitalu pacjenta

Zgierz: horror w szpitalu. Trzymali żywego pacjenta razem z nieboszczykami!

Okropne zdarzenie miało miejsce w Szpitalu Marii Curie-Skłodowskiej w Zgierzu pod Łodzią. Na oddziale wewnętrzno-geriatrycznym jednego dnia zmarło dwóch mężczyzn położonych w tej samej sali. Trzeciego pacjenta pozostawiono razem z nimi i musiał spędzić ze zwłokami niemal cały dzień!

Śmierć pierwszego pacjenta personel odkrył rano, gdy budzono ich na śniadanie. Ciało nie zostało zabrane, tylko oddzielone parawanem i pozostawione. Drugi z pacjentów zmarł w ciągu kilku kolejnych godzin. Bliscy, którzy przyszli w odwiedziny około południa odkryli, że mężczyzna nie żyje.

 

ZOBACZ:  [VIDEO] Od tego indyka możemy się uczyć zachowania na drodze! Zrobił to lepiej niż niejeden pieszy

 

Ostatni żywy pacjent był zmuszony zjeść obok nieboszczyków śniadanie i obiad. Jego rodzina nie kryje oburzenia. Lekarz, któremu żona pacjenta zgłosiła ten fakt stwierdził jedynie, że „sala dla zmarłych została zmieniona na salę dla żywych”.

 

Władze szpitala zapewniają, że wszystko działo się zgodnie z przepisami i zmarłych oddzielono parawanami. Jednak rodzina podkreśla, że kilkugodzinne przebywanie ze zwłokami było bardzo traumatyczne dla nich jak i ich bliskiego.

 

wp.pl/ foto: screenshot/ zdjęcie ilustracyjne