ludziom, gotowała się krew i wybuchały głowy

Ludziom gotowała się krew i eksplodowały głowy. Ta makabra może się powtórzyć!

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Neapolu przebadali szczątki osób odnalezione w 12 izbach wykopanych przez archeologów na terenie Herkulanum – miasta, które ucierpiało w wyniku eksplozji Wezuwiusza z 79 roku podobnie jak słynne Pompeje. Wyniki ich badań są po prostu wstrząsające.

 

Uczeni zwrócili szczególną uwagę na dziwne czerwone i czarne pozostałości mineralne na wykopanych kościach. Przebadali je przy pomocy spektometrii mas sprzężonej z plazmą wzbudzaną indukcyjnie i spektroskopii Ramana. Wynik okazał się przerażający – w śladach odkryto ślady żelaza i tlenku żelaza.

 

 

ZOBACZ: Gdy spojrzał za siebie nadeszła ŚMIERĆ. Archeolodzy odkryli szkielet z niesamowitą i tragiczną historią!

 

 

Tego typu ślady mogły powstać wyłącznie w jeden sposób – gdy krew doprowadzona do wrzenia zamieniała się w parę wodną!  Oznacza to, że ci, którzy chronili się tłumnie w domach byli wystawieni na potężne temperatury. Ludziom dosłownie gotowała się krew w żyłach.

 

Podobnych śladów dostarczają czaszki z widocznymi pęknięciami. Mogły one powstać w momencie, gdy z powodu temperatury ciśnienie wenątrzczaszkowe wzrosło bardzo gwałtownie, doprowadzając do – mówiąc wprost – eksplozji czaszki.

 

ZOBACZ: Uczeni w SZOKU: ludzie robili TO już w starożytnych Pompejach – wykopaliska dały zaskakujący rezultat!

 

 

Szczęśliwie od 1944 roku Wezuwiusz nie przejawia oznak aktywności, ale nie oznacza to, że za jakiś czas się nie obudzi. A gdyby tak się stało to w niebezpieczeństwie będzie znacznie więcej ludzi niż przed 2 tysiącami lat. Czy dramatyczny scenariusz kiedykolwiek się powtórzy? Miejmy nadzieję, że nie!

powietrza

Chciał powiększyć penisa, użył do tego kompresora powietrza! Pod wpływem ciśnienia jego narząd został (…)!

Na niezwykle szokujący pomysł wpadł 37-letni Amerykanin. Mężczyzna nie był zadowolony ze swojego „członka” więc postanowił go powiększyć. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie sposób w jaki to zrobił! Mężczyzna podłączył do niego kompresor powietrza. Jedyne co zapamiętał z „zabiegu” to głośny wybuch i pobudkę w szpitalu. Zakrwawionego Ryan’a odnalazła siostra, mężczyzna leżał w kałuży krwi w przydomowym garażu. Przerażona kobieta nie wiedziała co tak naprawdę się stało.

Amerykanin wylądował w szpitalu, a jego stan był bardzo ciężki. Doszło do rozerwania penisa i zakażenie. Lekarze nie mieli pojęcia jak mogło do tego dojść. Kiedy Ryan odzyskał przytomność przyznał się do szokującego pomysłu, jaki wprowadził w życie. Ze szczegółami opowiedział o swoim kompleksie i nieudanych zabiegach chirurgicznych jakie przeszedł. Na swój szalony plan wpadł spontanicznie. Teraz żałuje tego co się stało. Chirurgom nie udało się uratować narządu, ponieważ ciśnienie z kompresora powietrza go rozerwało.

 

ZOBACZ:Ma 16 lat i wygrał udział w orgii. Jego rodzice podjęli szokującą decyzję

 

To nie pierwszy przypadek powiększenia penisa „domowymi sposobami w USA. Ryan stwierdził później, że początkowo jego penis ponoć faktycznie urósł, jednak chwilę później usłyszał głośny huk. Policja, która zajmuje się tą sprawą sprawdza, czy pompka, której użył Amerykanin nie była uszkodzona.

 

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

rollercoasterze

[WIDEO] To była najgorsza przejażdżka na rollercoasterze w jego życiu. Wszystko przez ptaka

Rollercoaster to jedna z najlepszych atrakcji w wesołych miasteczkach. Ten gościu jednak nie będzie dobrze wspominał przejażdżki na tym rollercoasterze. Wszystko przez ptaka, który akurat tamtędy przelatywał i wleciał centralnie w jego twarz. Pojawiła się krew, a koleś zupełnie zapomniał chyba, że znajduje się na kolejce górskiej. Nie wiadomo czy coś poważnego się stało, lecz ewidentnie ucierpiało jego oko.

Jak wielkiego pecha trzeba mieć, żeby na przejażdżce na rollercoasterze akurat zderzyć się z lecącym ptakiem? Ten gościu widocznie jest ogromnym pechowcem. Na pewno nie będzie dobrze wspominał wycieczki do tego wesołego miasteczka. Nie dziwimy się ani trochę.

ZOBACZ:[WIDEO] Piękna dziewczyna śpiewała w „Mam Talent” operowym głosem. Nagle… zrzuciła sukienkę!

źródło fot. i wideo: youtube.com

krew

Jego krew uratowała życie ponad dwóm milionom dzieci na świecie! Lekarze odkryli w niej coś niezwykłego!

Historia życia 80-letniego James’a Harrisona to idealny przykład na to, że cuda naprawdę się zdarzają. Jako 14-latek, przeszedł bardzo skomplikowaną operację i ledwo udało się go uratować. Swoje życie zawdzięcza tylko i wyłącznie temu, iż lekarze zdecydowali się na transfuzję krwi. Kilka lat później, po ukończeniu 18 roku życia postanowił podziękować Bogu za dar życia i zdecydował się zostać honorowym krwiodawcą. Wtedy jeszcze nie wiedział, że jego krew uratuje miliony noworodków na świecie.

Po wstępnych badaniach i analizie lekarze byli ogromnie zaskoczeni tym co udało im się odkryć w krwi James’a. Okazało się, że jest niezwykle wyjątkowa. Produkuje bowiem przeciwciała, które są jedyną deską ratunku dla noworodków zagrożonych śmiertelnie groźnym konfliktem serologicznym, czyli chroni przed tzw. chorobą hemolityczną. Pan Harrison mimo tego, że ma ponad 80 lat nadal oddaje krew. Robi to nieustannie od ponad 62 lat. Jego osocze jest cenniejsze niż najdroższe klejnoty, dlatego zostało ubezpieczone na milion dolarów.

 

 

James uważa się dziś za najszczęśliwszego faceta na świecie i jest dumny z tego co zrobił dla najmłodszych. Dzięki jego krwi lekarze mogli stworzyć szczepionkę zwaną Anti-D, która uratowała już ponad 2 miliony noworodków na świecie. Niestety z racji na zaawansowany wiek, skończył 81 lat, musiał zakończyć piękną działalność, której poświęcił większość swojego życia. Choć lekarzom trudno się z tym pogodzić to wierzą, że znajdą wkrótce godnego następcę, który ma tak samo niespotykane osocze, jak James.

 

 

źródła: thesun.co.uk, youtube.com, foto youtube.com

gimbów

[WIDEO] Tak się kończy, jak dwóch gimbów zabierze auto rodzicom. Nawet nie myślimy, co mieli w domu!

Jak można dopuścić do tego, żeby dziecko zabrało samochód i pojechało? Dwóch gimbów postanowiło, że pożyczy auto rodziców. Niestety, musiało się to skończyć tak, że ledwo uszli z życiem. O ile pulchniejszy chłopak w miarę dobrze się trzyma, o tyle ten drugi jest bardzo poturbowany. Strach pomyśleć co by było gdyby dachowali. Jest w tym jednak również śmieszny akcent. Mianowicie, połączenie, które wykonuje do mamy.

Czuje skruchę, ale przeklina jak szewc! Jeżeli tak odzywa się do swoich rodziców, to nie powinno dziwić, że ukradli im samochód. Dwóch gimbów bez głowy będzie miało nauczkę do końca życia. Mamy nadzieję, że w domu dostali to, na co zasłużyli! I że skończy się bezstresowe wychowanie!

ZOBACZ:[WIDEO] Patol prawie zakatował pijanego mężczyznę. Wtedy wkroczył on i go wyjaśnił!

źródło fot. i wideo: youtube.com

mma

Makabryczny wypadek zawodnika MMA – zdjęcie mrozi krew w żyłach! [FOTO]

Bryce Mitchell to utalentowany amerykański zawodnik MMA. Jakiś czas temu zadebiutował w najważniejszej federacji – UFC. Niestety, na kolejny występ trochę musiał poczekać, gdyż przypadkowo… rozwiercił sobie mosznę!

Paskudny wypadek wydarzył się tuż przed kolejnym treningiem Amerykanina. Sportowiec walczący w formule MMA montował drewnianą konstrukcję z użyciem wiertarki. Gdy chciał przymierzyć jedną z desek, schował wiertarkę do spodni. Gdy podniósł deskę wiertło rozcięło mu mosznę na pół!

 

ZOBACZ: Miesiąc urodzenia określa jaki jest twój seks! Sprawdź, kto jest dla ciebie idealną drugą połówką w sypialni

 

Gdy chciałem zmierzyć deskę, wiertło przejechało przez moje orzeszki

 

– napisał bez ogródek Mitchell

 

Aby nie być posądzonym o bajkopisarstwo, zawodnik wrzucił zdjęcie zakrwawionych bokserek, w których pracował w momencie wypadku. W szpitalu założono mu 13 szwów. Mężczyzna nie traci też poczucia humoru i zapowiada powrót do treningów, gdy tylko się wyleczy:

 

„W tym momencie jeden kopniak znów rozerwałby mi jądra”

 

 

rekinkiem

[VIDEO] Chciała mieć selfie z maleńkim rekinkiem. Chwilę później gorzko tego pożałowała!

Podczas wakacji na jednej z plaż Brazylii pewna turystka miała spotkanie bliskiego stopnia z rekinkiem pływającym na mieliźnie. Kobieta wpadła na szalony pomysł i postanowiła złapać go, ponieważ bardzo chciała mieć zdjęcie z groźną rybą. Konsekwencje selfie z rekinkiem okazały się dla niej fatalne.

Schwytany drapieżnik nie czekał grzecznie, aż turystka wykona zdjęcie. Młody rekin zażarcie walczył o wolność, a po chwili pochwycił rękę zaskoczonej kobiety i za nic w świecie nie chciał je uwolnić. Z niebezpiecznego położenia swoją dziewczynę wybawił chłopak.  Żarłacz biały w końcu dał za wygraną i z powrotem wylądował w oceanie. Niestety w jej przypadku spotkanie z rekinkiem nie należało do zbyt przyjemnych.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Podczas burzy zapomniał o włączonej kamerze. Dzięki temu udało mu się nagrać coś niesamowitego!

 

Mimo tego, że rekinek był młody, ręka kobiety dość poważnie ucierpiała podczas feralnego wypadku. Oprócz kilkunastu szwów parę spotkały jeszcze konsekwencje prawne. Po opublikowaniu filmu w internecie zostali ukarana wysoką grzywną za zakłócanie spokoju dzikich zwierząt.

 

ZOBACZ:Po nocnej imprezie z przyjaciółmi źle się poczuła. W jej waginie znajdowało się coś wstrętnego!

 

źródła: thesun.co.uk, foto youtube.com

piła łańcuchowa

Piła łańcuchowa rozcięła mu twarz na pół. Musiał uratować się sam!

Przerażający wypadek przeżył pewien 68-letni Australijczyk. Bill Singleton ruszył do lasu by zgromadzić nieco opału. Znajdował się na kompletnym odludziu gdy piła łańcuchowa poważnie go okaleczyła, rozcięta twarz uniemożliwiała wezwanie pomocy przez telefon, a do najbliższego szpitala miał 30 kilometrów. Mężczyzna musiał działać szybko!

Singelton sam nie wie dlaczego doszło do wypadku. Przymierzał się do przycięcia kolejnego fragmentu drzewa, ale piła łańcuchowa odskoczyła i rozcięła mu ciało od lewego oka, przez policzek, usta, język, szczękę, aż obojczyka.

 

ZOBACZ: Ta modelka ma brwi czarne i gęste jak busz. Teraz opowiedziała jak do tego doszło

 

Choć krew lała się strumieniem, to Australijczyk zimnej krwi nie stracił. Nie mógł mówić, więc wezwanie pomocy przez telefon nie wchodziło w grę. Zresztą, zanim by dotarła, mogło być po nim. Przygotował więc prowizoryczny opatrunek z chusteczek, wsiadł z powrotem w swoje auto i… ruszył do szpitala! Jego organizm musiał wydzielać potężne dawki adrenaliny!

 

Słyszałem to pęknięcie. Wtedy nic nie czułem. Co miałem zrobić? Usiąść przy drzewie i czekać, aż zgasną światła?

– wspomina mężczyzna.

 

ZOBACZ: Mazowsze: MAKABRYCZNE samobójstwo. Zabiła się piłą do żywopłotów!

 

Udało mu się dojechać do szpitala, gdzie przeszedł skomplikowaną, kilkugodzinną operację. Usunięto mu większość zębów, zszyto język, w zmasakrowaną szczękę wstawiono stalowy implant. Przez kilka miesięcy musiał też na nowo ćwiczyć mowę, bo uszkodził nerwy w języku. Mimo wszystko wrócił do zdrowia.

o2.pl/ foto: pixabay

 

córeczką, krwią, ścianą, rowerzystę, rodzinna impreza, szpitala, zemsta, policji, wódkę, policja, łódź, stłuczka kolizje

Krwią dziecka i żony wymazał całe mieszkanie. Wstrząsające szczegóły masakry w Bolesławcu

W ubiegły czwartek 31-letni Sebastian R. zamordował swojego 4-letniego synka i 32-letnią partnerkę. Dziennikarze „Super Expressu” dotarli do przerażających szczegółów tej masakry. Morderca wymazał krwią na ścianach upiorne napisy, znaki i symbole.

Wszystko zaczęło się około 4 rano. Wtedy sąsiedzi usłyszeli pierwsze krzyki. To Sebastian R. mordował właśnie swojego 4-letniego synka. Kilka razy ugodził go nożem, a następnie wziął na ręce i ruszył do okna. Dziecko broniło się – na framugach zostały krwawe ślady jego małych rączek. Wyrodny ojciec wyrzucił ciężko ranne dziecko przed blok.

 

ZOBACZ: Na libacji żłopał denaturat. Zanim zmarł, pobił rekord promili!

 

Wtedy na cel wziął swoją partnerkę. Ją także zaatakował nożem. Kobieta chciał uciec z mieszkania, ale dopadł ja na klatce i tam dobił. Krzyki mordowanej zaalarmowały sąsiadów, którzy wezwali policję i sami zaczęli wyglądać z mieszkań na schody.

 

Wyszedłem na klatkę, bo słychać było przerażające wrzaski. Zobaczyłem, że Sebastian siedzi na schodach. Miał rozłożone ręce i głośno odmawiał modlitwę, kołysząc się przy tym na boki. Krzyczał, że to Bóg mu kazał zabić!

 

– opowiada „SE” jeden z sąsiadów.

 

Na ścianie klatki miał namalować krwią skrót IHA [IHS? – przyp. Red.], który prawdopodobnie chciał odnieść do Boga. Następnie wrócił do mieszkania, przybił na ścianie dwa święte obrazki, które także wymazał krwią. Obok palcem maczanym we krwi napisał „Kocham Cię Wioluś”.

 

W czasie interwencji policji został postrzelony, ale w szpitalu szybko doszedł do siebie i przyznał się do zarzutów. Podejrzewa się, że mógł być pod wpływem dopalaczy. Wkrótce ma trafić do aresztu śledczego.

 

se.pl/ foto: