Krwią dziecka i żony wymazał całe mieszkanie. Wstrząsające szczegóły masakry w Bolesławcu

córeczką, krwią, ścianą, rowerzystę, rodzinna impreza, szpitala, zemsta, policji, wódkę, policja, łódź, stłuczka kolizje

W ubiegły czwartek 31-letni Sebastian R. zamordował swojego 4-letniego synka i 32-letnią partnerkę. Dziennikarze „Super Expressu” dotarli do przerażających szczegółów tej masakry. Morderca wymazał krwią na ścianach upiorne napisy, znaki i symbole.

Wszystko zaczęło się około 4 rano. Wtedy sąsiedzi usłyszeli pierwsze krzyki. To Sebastian R. mordował właśnie swojego 4-letniego synka. Kilka razy ugodził go nożem, a następnie wziął na ręce i ruszył do okna. Dziecko broniło się – na framugach zostały krwawe ślady jego małych rączek. Wyrodny ojciec wyrzucił ciężko ranne dziecko przed blok.

 

ZOBACZ: Na libacji żłopał denaturat. Zanim zmarł, pobił rekord promili!

 

Wtedy na cel wziął swoją partnerkę. Ją także zaatakował nożem. Kobieta chciał uciec z mieszkania, ale dopadł ja na klatce i tam dobił. Krzyki mordowanej zaalarmowały sąsiadów, którzy wezwali policję i sami zaczęli wyglądać z mieszkań na schody.

 

Wyszedłem na klatkę, bo słychać było przerażające wrzaski. Zobaczyłem, że Sebastian siedzi na schodach. Miał rozłożone ręce i głośno odmawiał modlitwę, kołysząc się przy tym na boki. Krzyczał, że to Bóg mu kazał zabić!

 

– opowiada „SE” jeden z sąsiadów.

 

Na ścianie klatki miał namalować krwią skrót IHA [IHS? – przyp. Red.], który prawdopodobnie chciał odnieść do Boga. Następnie wrócił do mieszkania, przybił na ścianie dwa święte obrazki, które także wymazał krwią. Obok palcem maczanym we krwi napisał „Kocham Cię Wioluś”.

 

W czasie interwencji policji został postrzelony, ale w szpitalu szybko doszedł do siebie i przyznał się do zarzutów. Podejrzewa się, że mógł być pod wpływem dopalaczy. Wkrótce ma trafić do aresztu śledczego.

 

se.pl/ foto:



Komentarze