chcieli go okraść, zgwałcił ją w czasie biegania

Prudnik: chcieli go okraść. Gdy dał im tylko 12zł zgotowali mu prawdziwe piekło

Bulwersująca sprawa z Prudnika w województwie opolskim właśnie znajduje swój finał przed organami ścigania. Dwóch napastników w wieku 33 i 47-lat chciało okraść samotnego mężczyznę. Gdy dał im za mało pieniędzy postanowili go zgwałcić!

Błażej Ł . i Mariusz M. wypatrzyli swoją ofiarę w ustronnym miejscu nad rzeką. Mężczyzna siedział w samotności i rozkoszując się urokami sierpniowego popołudnia pił wino. Zażądali od niego pieniędzy, a gdy dostali tylko 12 złotych wpadli w szał. Zamiast go po prostu okraść postanowili się na nim bestialsko wyżyć.

 

Zaczęli grozić mu śmiercią i dotkliwie bić. Gdy tylko mężczyzna na moment się wyrwał od razu doganiali go i tortury zaczynały się na nowo. Wreszcie jednak zwyrodnialcy przekroczyli wszystkie granice i postanowili napadniętego zgwałcić!

 

ZOBACZ: Małżeństwo zgłosiło KRADZIEŻ… DOMU! Policyjne poszukiwania dały zaskakujący efekt – prawda okazała się BOLESNA…

 

 

Na szczęście dla niego w tym momencie całą sytuację zobaczył przypadkowy przechodzień, który spłoszył napastników. Policja dość szybko trafiła na ich trop i ujęła. Teraz obaj w tymczasowym areszcie będą oczekiwać na sprawę przed sądem. Za usiłowanie gwałtu i rozbój grozi im 12 lat więzienia.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

policja, łódź, stłuczka kolizje

Łódź: spowodował kolizję, kilka godzin później znaleziono go martwego! Tajemnicze okoliczności

Mroczne i niewyjaśnione jak na razie zdarzenie miało miejsce dzisiejszej nocy w Łodzi. Kierowca przejeżdżający przez skrzyżowanie ulic Przybyszewskiego i Kruczej stracił panowanie nad autem i uderzył w słup sygnalizacji świetlnej, zaparkowany samochód i betonowe ogrodzenie. Po kilku godzinach znaleziono go martwego w tym samym miejscu, gdzie spowodował kolizję!

Kierowca na pierwszy rzut oka nie odniósł żadnych obrażeń w związku ze stłuczką. Wezwał na miejsce drogówkę, dostał 250zł mandatu za kolizję i przepraszał wezwanego na miejsce kierowcę daci, którą uszkodził. Tłumaczył się zmęczeniem.

 

Służby przybyły na miejsce około 3 w nocy, a o 4 rano policjanci odjechali z miejsca kolizji. 38-letni sprawca nie chciał, aby wzywać pogotowie.

 

ZOBACZ: 19-latek w BMW zawstydził alkomat! W pierwszym brakło skali, na drugim wydmuchał aż… 

 

 

Tuż po 6 rano dyspozytor karetek pogotowia ratunkowego dostał wezwanie do osoby śpiącej na chodniku na Przybyszewskiego. Zespół przybyły na miejsce stwierdził zgon. Był to ten sam mężczyzna, który kilka godzin wcześniej spowodował stłuczkę. Leżał na chodniku w pozycji embrionalnej, a obok na lewarku stało jego auto.

 

Wstępne oględziny ciała nie wskazały wprost, że zmarł z powodu obrażeń odniesionych w wypadku. Jednak aby to dokładnie ustalić niezbędna będzie sekcja zwłok. To ona dopiero wykaże, co tak naprawdę spotkało młodego i, wydawałoby się, zdrowego mężczyznę.

 

wp.pl/ foto: screenshoot

orgię

Impreza zamieniła się w orgię. Do sieci wyciekły kontrowersyjne nagrania i zdjęcia [foto]

Zabawa w klubie nocnym The Hub zamieniła się w orgię. Na opublikowanych w internecie zdjęciach i filmach widać nagą kobietę uprawiające sex pośród tłumu ludzi. 

Dzika impreza miała miejsce w sobotnią noc w klubie The Hub w New Jersey. Podczas zabawy sprawy wymknęły się nieco spod kontroli, a party nagle zamieniło się w orgię. Na zdjęciach, które obiegły internet widać jak pijane kobiety polewane są szampanem oraz mlekiem, a następnie oddają się lubieżnym aktom. Nie przeszkadza im, że wokół nich pełno było osób robiących zdjęcia i filmujących całe zajście telefonami.   

orgię

Główną osobą, która przyczyniła się do rozpowszechnienia tego co zaszło w klubie był prowokator Krill Bichutsky. Opublikował on na swoim instagramowym koncie @slutwhisperer film o nazwie Supreme Saturdays at Hub. Publikacja błyskawicznie obiegła media społecznościowe, zapewniając klubowi niechlubną reklamę.  

 

O ile mężczyzna nie poniósł z tytułu publikacji wideo konsekwencji, nikt bowiem nie wniósł przeciwko niemu żadnego oskarżenia, o tyle mocno ucierpiał sam bar The Hub. Został on bowiem zamknięty przez zarząd Kontroli Napojów Alkoholowych. Na nic zdały się przeprosiny za całe zajście właścicieli klubu. Sprawą zainteresowała się także policja. 

 

Nie jest to jedyny wątek policyjny związany z orgią w nocnym klubie. Okazało się bowiem, że wśród osób widocznych na nagraniu, biorących czynny udział w bezwstydnym akcie był funkcjonariusz z Pensylwanii.

foto  fb / instagram / źródło fios1news.com / nj.com

auto

Ukradł auto. Kiedy zorientował się do kogo należy odstawił je pod komendę

Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu na jednym z sopockich parkingów. Złodziej ukradł luksusowe auto. Kiedy zorientował się do kogo należy szybko odstawił je pod jedną z trójmiejskich komend.  

Skradziony samochód to warte niemal pół miliona złotych audi Q7. Stanowi ono nie lada kąsek dla złodziei. Dziwi więc fakt, że auto odnalazło się zaledwie parę godzin po tym jak zostało zrabowane. Co więcej rabuś odstawił samochód pod posterunek policji, a nawet powiadomił telefonicznie funkcjonariuszy aby mieć pewność, że zguba na pewno zostanie namierzona.  

 

Sprawca kradzieży zwrócił samochód ponieważ prawdopodobnie przestraszył się do kogo ono należy. Jak ustalili dziennikarze jednej ze stacji telewizyjnych w środku auta znajdowały się dokumenty, z których wynikało, iż jego właścicielką jest Marta Kaczyńska. Z pewnością ta informacja musiała wystraszyć rabusia. Nie ulega bowiem wątpliwości, że policja dołożyła by wszelkich starań aby namierzyć skradzione audi.  

 

Na miejscu zabezpieczono ślady i przeprowadzono oględziny. Po zakończeniu czynności samochód zwrócono pokrzywdzonej – poinformował nadkom. Maciej Stęplewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Obecnie policja stara się ustalić świadków oraz zabezpieczyć monitoringi, które zostaną poddane dalszej analizie.   

 

Jak widać Marta Kaczyńska miała naprawdę dużo szczęścia, z pewnością nazwisko nie każdego z nas budzi aż taki respekt u złodziei.

foto  / źródło wiadomosci.dziennik.pl / tvn24.pl

Wawer: gdy policjanci weszli do tej piwnicy zbierali szczęki z podłogi! Tego się nie spodziewali [FOTO]

Można powiedzieć, że w warszawie i podwarszawskich miejscowościach rozegrały się sceny rodem z serialu Breaking Bad. Funkcjonariusze w kilku lokalizacjach zlikwidowali magazyny i laboratorium narkotykowe dużej grupy przestępczej. Jednak tak wielkiej linii produkcyjnej w piwnicy nie spodziewali się nawet sami mundurowi rozpracowujący grupę!

Na jej trop policjanci wpadli w marcu tego roku. Sukcesywnie zbierali i analizowali informacje. Wreszcie wytypowali kilka lokalizacji, z których mogą korzystać bandyci. Wśród nich spodziewano się odkryć magazyny, punkty produkcji narkotyków i skrytki nielegalnych przedmiotów. Spośród nich najciekawsze rzeczy odnaleziono w piwnicy na Wawrze.

 

Przejęto około 220 kg marihuany, 48 kg amfetaminy, ok. 90 litrów amfetaminy płynnej, z której można wyprodukować około 400 kg tego narkotyku, 4,5 kg kokainy oraz ponad tonę substancji chemicznych, wykorzystywanych w produkcji narkotyków

 

– powiedziała Magdalena Bieniak z Komendy Stołecznej Policji.

 

 

Poza tym zabezpieczono broń, fałszywe odznaki i kamizelki policyjne, pieniądze i zapas amunicji. Jednak największe wrażenie zrobiło podziemne laboratorium.

 

 

W budynku znajdował się metalowy reaktor o pojemności 750 litrów oraz ukryty był magazyn narkotykowych prekursorów. Zabezpieczono tam między innymi 675 litrów BMK, 400 kg formamidu, szkło laboratoryjne, taborety i czasze grzewcze, kwas solny, mrówkowy, inne odczynniki chemiczne oraz 2 pojemniki o pojemności 1000 litrów wypełnione częściowo odpadami poreakcyjnymi. Ilość tych substancji oraz pojemność reaktora świadczą o produkcji narkotyków na ogromną skalę

 

– mówi Bieniak.

W innej lokalizacji, w Józefowie, zabezpieczono natomiast drogi sprzęt komputerowy wysokiej klasy. Funkcjonariusze mówią, że śledztwo ma charakter rozwojowy, a zasięg międzynarodowy. Wszystko wskazuje więc na to, że to dopiero początek zatrzymań i rozbijania wielkiej grupy przestępczej, która prawdopodobnie działała w Polsce nawet kilka lat.

 

fakt.pl/ foto: materiały policyjne

okaleczone zwłoki, trzebiatów, ofiara masowego zatrucia dopalaczami?

Gogolewo: makabra w parku. Znaleziono potwornie okaleczone zwłoki – ogromne okrucieństwo sprawcy

Prawdziwie bestialska zbrodnia przydarzyła się w Gogolewie w województwie pomorskim. W niedzielę wieczorem odnaleziono w parku niedaleko strażackiej remizy nadpalone i okaleczone zwłoki mężczyzny.

Ciało należało do 40-letniego mieszkańca Gogolewa. Prawdopodobnie przyczyną śmierci były dwie rany tłuczone głowy, następnie zaś mężczyznę podpalono. Prokuratura badająca sprawę jest bardzo oszczędna w słowach. Media nieoficjalnie informują także o odnalezieniu narzędzia zbrodni w pobliżu miejsca gdzie spoczywały okaleczone zwłoki.

 

Wiadomo jedynie, że mimo upływu dni policja wciąż nie zatrzymała żadnych podejrzanych.

 

Przesłuchujemy świadków i staramy dowiedzieć się, co działo się z 40-latkiem przed śmiercią

 

– powiedział Robert Czerwiński ze słupskiej policji

 

 

ZOBACZ: ZAMORDOWAŁA go i ZAMUROWAŁA zwłoki w garażu. Zbrodnia nie wyszłaby na jaw gdyby nie…

 

 

Czy to jakieś lokalne porachunki, a może kłótnia między znającymi się osobami? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie przyznać trzeba, że oprawca wykazał się ogromnym okrucieństwem.

 

wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

depresją, las, drwale, wózek

Pomorskie: drwale znaleźli dziecięcy wózek w środku lasu. Przerazili się, gdy podeszli bliżej!

Scena jak z horroru rozegrała się w poniedziałek wczesnym rankiem niedaleko miejscowości Łoża w województwie pomorskim. Dwóch pracowników leśnych rozpoczynających pracę natknęło się w lesie na dziecięcy wózek. Wokół nie było nikogo, zaś samo odkrycie zmroziło krew w żyłach!

Siedziała w nim przerażona, sina z zimna 3-letnia dziewczynka. Wyglądało na to, że dziecko spędziło całą noc w samotności. Jeden z pracowników rozpoznał dziecko i zabrał je i wózek. Odwiózł dziewczynkę do jej rodziny. Sprawa zgłoszona została do Ośrodka Pomocy Społecznej, zaś jego pracownicy od razu wezwali policję.

 

Matkę dziecka odnalazła się około godziny 10 rano w swoim domu. 24-latka miała 0,6 promila w wydychanym powietrzu. Jak mogło dojść do czegoś takiego?

 

ZOBACZ: Podkarpacie: drwale usłyszeli płacz dziecka. Dokonali makabrycznego odkrycia

 

 

Z ustaleń poczynionych przez policję wynika, że kobieta spędzała w niedzielę u innych krewnych, z którymi piła alkohol. Była tam ze swoją córką. Około 22 wyszła z domu z dziewczynką w wózku. Miała do przejścia około kilometrowy fragment drogi biegnącej przez las. To tam odnaleziono wózek z 3-latką.

 

Z jakiego powodu kobieta pozostawiła własne dziecko w lesie? Tego jeszcze nie wiadomo. Najważniejsze, że poza wychłodzeniem organizmu małej nie zagraża niebezpieczeństwo.

 

wprost.pl/ foto: pixabay

balony z niespodzianką

Przyniósł do szkoły balony z niespodzianką. Interweniowała policja.

Uczeń przyniósł do szkoły balony z prawdziwą niespodzianką. Kiedy jego koledzy zaczęli odczuwać zawroty głowy na miejsce wezwano policję.  

Do zdarzenia doszło w jednej z amerykańskich szkół w Terra Bella.  W ubiegły piątek 13-letni chłopak przyniósł do szkoły balony z niespodzianką, pozostawiając je na placu zabaw. W tym czasie znaleziskiem zainteresowali się inni uczniowie. Po otwarciu balonów zaczęli odczuwać zawroty głowy.  Władze szkolne zaniepokojone całą sytuacją na miejsce natychmiastowo wezwały pogotowie oraz policję. Po ich przybyciu okazało się, że balony częściowo wypełnione były białym proszkiem, który był kokainą. W wyniku kontaktu z felernymi balonami dwóch uczniów hospitalizowano, a 13-tu innych poddano testom na obecność narkotyku w organizmie.  

 

Na miejsce wezwano także specjalną jednostkę K-9 wykorzystującą psy tropiące. Po podjęciu tropu dosyć szybko wyszło na jaw kto przyniósł do szkoły balony. Co więcej dodatkowe testy potwierdziły także obecność kokainy na spodniach 13-latka. Specjalna jednostka znalazła również narkotyki w domu chłopca.   

 

Obecnie policja nie podaje więcej szczegółów, trwa śledztwo w tej sprawie. Nie zmienia to faktu, że całe zajście mocno poruszyło rodziców, którzy boją się o bezpieczeństwo swoich dzieci. 

 

 

foto TCSMB / źródło kmph.com / dailymail.co.uk

wszedł z nożem do sypialni i zaczął zabjać

Zabrze: 18-latek wpadł z nożem do sypialni rodziców. Doszło do masakry

18-letni chłopak wszedł w nocy z nożem do pokoju zajmowanego przez jego matkę i jej partnera. Zaczął na oślep dźgać po śpiących. Mężczyzna zdołał wstać z łóżka i z raną szyi uciekł na klatkę schodową wzywając pomocy. Matka chłopaka nie miała tyle szczęścia.

61-letni partner kobiety zdołał wezwać pomoc. Na miejsce przybyła policja i pogotowie ratunkowe. Jednak mimo godzinnej reanimacji poraniona nożem 38-letnia kobieta nie przeżyła.

 

Prawdziwy problem był także z 18-letnim napastnikiem. Chłopak był pod wpływem dopalaczy i był niesamowicie agresywny. Jak się zresztą okazało, był uzależniony od tych środków. Dopiero kilku policjantów zdołało go obezwładnić i zakuć w kajdanki.

 

ZOBACZ:Suwałki: pod wanną policjanci dokonali MAKABRYCZNEGO odkrycia. Winna 18-letnia dziewczyna!

 

 

O losie matkobójcy zadecyduje sąd. 18-latek odmówił składania zeznań. Zapewne zostanie tymczasowo aresztowany, bo za morderstwo grozi mu nawet dożywocie. A dopalacze nie są w tej sprawie okolicznością łagodzącą!

 

o2.pl/ foto: policja