skatował, torebce, kwasem, włamywacz, kanady, córeczki, gończymi, policjanci, policja, finał imprezy, śmierć, wina

Lublin: z wódką i amfetaminą biegł NAGO do dziewczyny. Chciał jej udowodnić, że…

Człowiek z miłości potrafi zrobić wiele głupot. Jednak to, co wyczyniał ten mężczyzna to już gruba przesada. Gdy zatrzymali go policjanci, od razu wiedzieli, że coś jest nie tak. Szybko wyszło na jaw, o co chodzi w tym całym „happeningu”.

 

Niemal całkowicie nagi mężczyzna biegł raźno po Alei Tysiąclecia w Lublinie we wtorek o poranku. Zatrzymał go patrol drogówki – w końcu nie codziennie widzi się faceta w samej czapce i butach, oraz z reklamówką w ręku!

 

Mężczyzna nie był zbyt komunikatywny i funkcjonariusze od razu domyślili się, że jest pod wpływem narkotyków. Podejrzenia okazały się trafne – miał przy sobie 3 gramy amfetaminy, butelkę alkoholu i sporą ilość gotówki.

 

Szpitalne badania potwierdziły, że był pod wpływem amfetaminy. Zidentyfikowano go jako 33-letniego Artura K., który na co dzień pracuje za granicą. Zatrzymał się w Lublinie w dworku przy Siennej, a zakupiwszy użytki postanowił pogalopować do pewnej kobiety, której zamierzał dać dowody miłości!

 

Zamiast do ukochanej trafił do aresztu. Odpowie za posiadanie niedozwolonych substancji. Wcześniej mężczyzna był już karany za takie przestępstwo. Grozi mu do 3 lat odsiadki.

spłonął w samochodzie

Śląsk: makabryczny wypadek. Spłonął w aucie, nikt nie był w stanie go rozpoznać [FOTO]

Prędkość, brawura, a może jeden mały błąd i ogromna dawka pecha? Jedno jest pewne – to cud, że w tym wypadku nie zginął nikt więcej. Opel corsa zderzył się czołowo z ciężarówką iveco i stanął w płomieniach. Kierowca nie miał żadnych szans i spłonął w aucie.

Wypadek wydarzył się w sobotnie przedpołudnie na drodze wojewódzkiej nr 907 w okolicach Koszęcina. Jego przyczyny nie są na razie znane, policja wciąż prowadzi dochodzenie. Opel corsa wpadł do rowu i momentalnie zapalił się, kierowca spłonął we wnętrzu auta.

 

Nie było możliwości, aby wyciągnąć go żywego. Kierowca ciężarówki nie doznał poważnych obrażeń, podobnie jak dziecko, które podróżowało z nim w kabinie auta. To też zakrawa na cud, patrząc na zniszczenia jakich doznała ciężarówka.

 

Początkowo policjanci nie byli w stanie ustalić tożsamości kierującego. Ciało było zwęglone w stopniu, który uniemożliwiał nawet identyfikację płci! Po kilkudziesięciu godzinach funkcjonariusze z Lublińca ustalili, że oplem kierował 30-letni mieszkaniec powiatu lublinieckiego.

 

 

Policja dając przykład tego wypadku ostrzega przed nadmierną prędkością. Prosta droga i dobra pogoda to wbrew pozorom idealne warunki do tego aby doprowadzić do tragicznego w skutkach wypadku.

 

sąd, polska, śmierć, zmartwychwstanie

Była córką „polskiego Fritzla”, krzywdził ją latami. Teraz sama zrobiła coś MAKABRYCZNEGO

Dramatyczne przejścia na pewno odcisnęły na niej straszne piętno. Przyzwyczajona do cierpienia i złego traktowania, teraz sama stała się oprawcą. Sąd właśnie wydał wyrok w sprawie Alicji B., która zamordowała swoje nowo narodzone dziecko.

 

Alicja B., była nazywana córką „polskiego Fritzla”. Jej ociec przez lata więził ją i gwałcił. 15-letnia Alicja urodziła mu dwóch synów – w 2005 i 2007 roku. Obu zrzekła się zaraz po porodzie, jeszcze w szpitalu. Przez lata kryła swojego oprawcę, a o koszmarze opowiedziała dopiero 6 lat po drugim porodzie. Nikt z bliskich jej nie pomógł.

 

Jej ojciec został skazany na 12 lat więzienia. To chyba jednak nie zakończyło koszmaru Alicji. 29-letnia Alicja urodziła w 2016 roku kolejne dziecko. I z ofiary stała się oprawcą. Zamiast zrzec się go w szpitalu tak jak poprzednich – bo przecież mogła nie czuć się na siłach, by wychować potomka – po prostu je zabiła.

 

10 grudnia 2016 roku zwłoki dziecka w przydomowym ogródku we wsi Kępnie na Mazowszu odkryła policja.

 

Sprawą najpierw zajmował się Sąd Okręgowy w Ostrołęce. Skazał ją na początku 2018 roku na pół roku więzienia. Jednak Sąd Apelacyjny w Białymstoku właśnie zaostrzył karę do roku i 6 miesięcy więzienia.

 

Sąd argumentował, że morderstwo bezbronnego dziecka to czyn wyjątkowo obrzydliwy, zasługujący na potępienie tym bardziej, że Alicja B. poprzednie dzieci oddawała do adopcji. Z drugiej jednak strony na poczet kary zaliczył odsiedziane już 6 miesięcy aresztu. Pozostały rok kobieta odpokutuje w tzw. dozorze elektronicznym, z opaską na nodze, a nie w więzieniu.

 

Jak widać sprawa ta ma wiele wątków, nie jest jednoznaczna i chyba każdy wyrok wzbudzałby kontrowersje. A Wy jak oceniacie decyzję sądu?

telefon, Policja, bezdomny, pożar, ogien,

Łódź: zwłoki pod szpitalem psychiatrycznym. MAKABRYCZNE obrażenia!

Zwłoki mężczyzny odnaleziono w poniedziałek rano na chodniku ulicy Aleksandrowskiej w Łodzi. W sąsiedztwie znajduje się szpital psychiatryczny im. Babińskiego.

 

Policjanci mają problem z ustaleniem tożsamości mężczyzny. Prawdopodobnie miał około 30-50 lat, być może był pacjentem pobliskiego szpitala. Tęga budowa ciała. Funkcjonariusze nie wykluczają, że mężczyzna mógł paść ofiarą zabójstwa.

 

Na jego nodze ujawniono rany szarpane, nie wiadomo co spowodowało obrażenia. Policja porosi o kontakt wszystkie osoby, które tego ranka poruszały się ulicą Aleksandrowską. Świadkowie mogą pomóc w ustaleniu, jak doszło do tragedii.

 

Miejmy nadzieję, że znajdą się świadkowie, którzy pomogą rzucić światło na tą sprawę. Na razie jest w niej o wiele więcej znaków zapytania niż pewników.

 

express ilustrowany/ foto zdjęcie ilustracyjne

zgwałcił ją w czasie biegania

Pomorze: wyszła pobiegać, została ZGWAŁCONA w biały dzień!

Jak widać kobiety nie muszą obawiać się wyłącznie ciemnych, wąskich uliczek w środku nocy. Zwyrodnialec może czyhać w każdym momencie, nawet w środku dnia. Przekonała się o tym 45-letnia kobieta, która została zaatakowana w czasie joggingu.

 

Seksualna napaść wydarzyła się na obrzeżach Nowego Dworu Gdańskiego. Na ulicy Kochanowskiego, w sobotnie popołudnie 22-letni mężczyzna zaatakował 45-letnią kobietę. Policja jest bardzo oszczędna w dawkowaniu okoliczności zdarzenia ze względu na dobro poszkodowanej.

 

Nie znamy także okoliczności zatrzymania 22-latka, ale wiemy, że stało się to już po kilkunastu minutach od zgłoszenia i że znajduje się w areszcie. W poniedziałek został przesłuchany i postawiono mu zarzuty. Za gwałt może grozić mu nawet 12 lat więzienia.

 

wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay

chevrolet rozpadł się na części

Lublin: chevrolet zderzył się z busem. ROZERWAŁO go na strzępy! [FOTO]

Coś nam się wydaje, że w tym zdarzeniu swoją rolę odegrał jakiś anonimowy Mirek-Handlarz, który tanim kosztem połatał uszkodzony samochód i sprzedał jako „nówkę-sztukę, niebitą, trzymaną pod kocem w garażu”. W każdym razie siła zderzenia wystarczyła, aby samochód rozpadł się na części. 

 

Do niebezpiecznego wypadku doszło na Alei Witosa w Lublinie. Kierujący chevroletem stracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez pas zieleni i uderzył w busa z ośmioma pasażerami.

 

Siła uderzenia była na tle duża, że od auta osobowego oderwał się tył, a sam samochód – jak widać na policyjnych zdjęciach – zatrzymał się kilkadziesiąt metrów dalej.

 

chevrolet

 

Wszyscy pasażerowie i kierowca busa trafili do szpitali, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Podobnie rzecz się ma z kierowcą osobówki.

 

moto.interia.pl/ foto: policja

zbrodnia w katowicach

NOWE FAKTY w sprawie makabrycznej zbrodni w Katowicach – wiemy, co się stało!

O sprawie pisaliśmy przed weekendem. Na katowickim osiedlu Tysiąclecia 10 lipca około 23 znaleziono mężczyznę, który wyskoczył z 18. piętra. W jego mieszkaniu natrafiono później na zwłoki jego matki. Policja ustala szczegóły zdarzenia.

 

Jak się okazało, 69-letnia matka samobójcy zginęła w wyniku uduszenia. 27-letni syn po zabiciu matki wyskoczył przez okno. Jak ustalili policjanci, mężczyzna od roku leczył się psychiatrycznie. Wiele informacji uzyskano od jego ojca, który akurat wtedy znajdował się poza domem.

 

Jak powiedział, jego syn pracował jakiś czas za granicą. To wtedy miał zacząć podupadać na zdrowiu psychicznym. Co do tego doprowadziło nie wiadomo.

 

Feralnego dnia ojciec dostał od swojej żony informację, że 27-latek popił leki, które przyjmował połowa zawartości butelki wódki. Wpadł w szał. Rzucił w nią telefonem i zaczął wrzeszczeć jak opętany.

 

Sytuacja musiała eskalować, w końcu doszło do morderstwa, a chłopak popełnił samobójstwo. Jego ojciec wspomina, że matka raz powstrzymała go przed skokiem z okna. W gorszych chwilach 27-latek miał mówić, że ktoś chce go zamordować.

 

Śledczy podejrzewają, że do tragedii doprowadziła nie tylko choroba psychiczna, ale także narkotyki połączone z lekami i alkoholem. Być może to właśnie narkotyki uaktywniły u 27-latka problemy psychiczne. Policja wciąż czeka na wyniki szczegółowych badań, które powinny rzuć światło na ten wątek sprawy.

 

wp.pl/ foto: youtube screenshot

wyskoczył, samobójstwo, blok, nastolatki

Katowice: 27-latek wyskoczył przez okno. W mieszkaniu dokonano makabrycznego odkrycia!

Do tragedii doszło na osiedlu Tysiąclecia. 27-letni mężczyzna wypadł, lub wyskoczył ze swojego mieszkania na 18. piętrze. Zginął na miejscu. W mieszkaniu policjanci znaleźli kolejne zwłoki!

 

Policja otrzymała zgłoszenie we wtorek około 23. Gdy przyjechali na miejsce, mężczyzna już nie żył. Policjanci postanowili sprawdzić mieszkanie, z którego wyskoczył. Gdy do niego weszli dokonali przerażającego odkrycia.

 

W jednym z pomieszczeń leżała 69-letnia kobieta. Okazało się, że była to matka 27-latka. Także już nie żyła. Tą tajemniczą sprawą zajmują się policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Katowicach pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Katowice Zachód.

 

Wszystko wskazuje na to, że 27-letni samobójca zamordował swoją matkę, a później wyskoczył przez okno. Jednak potwierdzenie tej tezy będzie dopiero po sekcji zwłok, której poddane zostaną oba ciała. Co doprowadziło do tragedii? To już będą musieli ustalić policjanci.

 

wp.pl/ foto: pixabay

 

policja bez mandatu, ulicy

Częstochowa: pijana kobieta przejechała po pijanym mężczyźnie leżącym na ulicy! Rusza proces

2 kwietnia na ulicy 7 Kamienic doszło do przedziwnego zdarzenia. Kobieta jadąca fordem przejechała po mężczyźnie leżącym na jezdni i ruszyła dalej jak gdyby nigdy nic, nawet nie zwalniając. Widzący to kierowca audi ruszył w pościg.

 

Dzięki jego interwencji kobieta nie uciekła. Udało mu się zajechać jej drogę i zmusić do powrotu na miejsce wypadku. Przybyła na miejsce policja przebadała ją alkomatem – miała 0,6 promila alkoholu we krwi.

 

Mężczyzna przewieziony w ciężkim stanie do szpitala zmarł. Badania wykazały, że sam był bardzo pijany. Kobiecie postawiono zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia.

 

Dodatkowym czynnikiem obciążającym jest prowadzenie pojazd pod wpływem alkoholu. Za takie przestępstwo łącznie grozić jej może nawet 12 lat. Okazało się też, że poza alkoholem, oskarżona przyjmowała też leki psychotropowe.

 

Biegli nie mieli wątpliwości, że wypadku można było uniknąć, gdyby kobieta zdecydowała się na hamowanie i ominięcie człowieka na jezdni. Tym bardziej, że kierowca audi jadący z naprzeciwka, a który potem ją zatrzymał, ostrzegał ją sygnałami świetlnymi przed niebezpieczeństwem.

 

Karolina B. częściowo przyznała się do zarzucanych czynów. Nie przyznała się do kierowania pod wpływem środka odurzającego i ucieczki z miejsca wypadku. Ale w zasadzie to niewiele zmienia. Przed odpowiedzialnością już i tak nie ucieknie.

 

wp.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne