kotek

[VIDEO] Maleńki kotek kontra sfora wściekłych psów! Finał tego pojedynku was zaskoczy!

Kamera zamontowana na jednym z budynków w stolicy Turcji Ankarze zarejestrowała nietypową, a zarazem nierówną walkę. W centrum zainteresowania stada psów znalazł się kotek, który spał sobie smacznie skulony na schodach przy wejściu do klatki schodowej. Czworonogi postanowiły wykurzyć futrzaka, jednak ten nie sprzedał tanio skóry i wcale nie dał za wygraną pokazując pewnym siebie psom kto tu tak naprawdę rządzi.

Na nagraniu widzimy jak kotek niczym wytrawny wojownik wschodnich sztuk walki przegania sporo większe od siebie psy. Wydawać by się mogło, że futrzak stanął do nierównej walki, jednak dzięki swojej zwinności i sprytowi udało mu się uporać z przeciwnikami. Zniechęcone czworonogi odpuszczają i odchodzą od kota z podkulonymi ogonami zdając sobie sprawę, że w tej konfrontacji nie mają szans.

 

 

 

Nagranie cieszy się sporą popularnością wśród Internautów, którzy nie mają wątpliwości, że kotek to zapalony w bojach weteran. Wielu z nich uważa, że mruczek ma na swoim koncie już niejedną walkę, z której wyszedł zwycięską łapką. Trzeba przyznać im rację, ponieważ bronił się niczym wytrawny wojownik azjatyckich sztuk walki.

 

 

źródła: youtube.com, foto youtube.com

depresją, las, drwale, wózek

Wyszedł na grzyby i zniknął. Znalazł się po 3 tygodniach, 200 kilometrów od domu!

Rosja ze swoimi przestrzeniami to kraj, który ciężko objąć rozumem i uświadomić sobie jak potężne odległości dzielą jej miasta, wioski i osady, szczególnie za Uralem. Nic więc dziwnego, że wyszedłszy na grzyby do lasu można w nim dosłownie przepaść. Tak stało się i tym razem, ale to jednak historia z happy endem – mężczyzna, który zaginął odnalazł się 200 kilometrów dalej!

Wiktor Winogradów, 65-latek ze wsi Podgomy w Kraju Krasnojarskim wyszedł 3 października 2018 roku na grzyby wraz ze swoim psem Thorem. Nie wrócił na noc do domu, dlatego rozpoczęto poszukiwania. Przeczesano las o powierzchni 100 kilometrów kwadratowych, ale nie natrafiono na żaden ślad mężczyzny. Szukało go ponad 200 osób. Wreszcie akcję odwołano.

 

Tymczasem 21 października Winogradów zadzwonił do rodzinnego domu ze wsi Kuskun oddalonej o, bagatela, 200 kilometrów! Jak to możliwe i jak mężczyzna przeżył 3-tygodnie w tajdze?

 

 

ZOBACZ: Wyjechała walczyć z depresją, wkrótce znaleziono jej ZWŁOKI na drzewie. Została potraktowana niewyobrażalnie BESTIALSKO

 

 

Jak opowiada Winogradow, zgubił się z powodu niedźwiedzicy z młodymi, którą usiłował ominąć szerokim łukiem. Wtedy stracił orientację. Jego pies, Thor, cały czas towarzyszył mu w poszukiwaniach domu. Mężczyzna jadł to co znalazł w lesie, m.in. jarzębinę. Gorzej było z psem, który raczej nie był w stanie zmusić się do diety roślinnej.

 

W dzień Wiktor często niósł psa, który nie miał już siły iść, zaś nocami Thor ogrzewał go i śpiąc z nim nie pozwalał mu umrzeć z wychłodzenia. W lesie znalazł także opuszczoną chatę, a w niej butelkę oleju, która stała się ważnym elementem diety człowieka i psa.

 

Po dotarciu do Kuskun okazało się, że Wiktor schudł 16 kilogramów, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W przeciwieństwie do Thora – psiak zgubił 8-kilogramów, a dodatkowo stwierdzono u niego niedrożność jelit, przez niezbędna była operacja. Mimo wszystko czworonóg przeżył i dochodzi do siebie. Mamy nadzieję, że obaj dojdą do siebie i jeszcze nie raz wybiorą się do lasu!

 

o2.pl

stado

[WIDEO] Stado psów prawie rozszarpało staruszka. Uzbrojony policjant wkroczył do akcji w ostatniej chwili!

Psy to najlepsi przyjaciele człowieka – to stwierdzenie sprawdza się w wielu przypadkach, lecz nie w tym. Stado psów prawie rozszarpało staruszka. Na szczęście do akcji wkroczył uzbrojony policjant. Ciekawe jest to, że ostatecznie nie zdecydował się na strzał, tylko postępował z nimi niczym z ludźmi. Na końcu staruszek pokazuje co zrobiły mu zwierzęta. Można domniemać, że gdyby nie funkcjonariusz, to już by tego pana z nami nie było.

Stado psów prawie rozszarpało staruszka. Dzięki Bogu, że na miejscu szybko znalazł się policjant, który (śmiało można tak stwierdzić) uratował mu życie. Zawsze takie akcje niesamowicie przywracają wiarę w to, że możemy się czuć bezpiecznie na tym świecie.

ZOBACZ:[WIDEO] ÓSEMKA rodzeństwa tańczy na weselu dla swojej siostry. Ruchy najmłodszego brata wywołały euforię na sali!

źródło fot. i wideo: youtube.com

okropna, kawalerski, zginęła, córeczkę, kontrolowanych, suwałk, ledwo, piratowi, wyłudzenie, żonę, narkotyków, akcja, oczku, tragedia

17-letnia Natalia z Klonowa ledwo uszła z życiem. Bestie chciały ją rozszarpać!

Jedna chwila prawie zmieniła się w tragedię. O cudzie może mówić mieszkanka Klonowa (woj. kujawsko-pomorskie), która ledwo uszła z życiem. Jak pisze „Fakt”, 17-letnią Natalię Nelke zaatakowało osiem wilczurów sąsiada. Dziewczyna myślała, że chcą się one z nią pobawić. Nic bardziej mylnego, w momencie zaczęły wbijać ogromne kły w jej ciało. Gdyby nie pomoc taty, to strach pomyśleć do czego by doszło.

Szłam na trening do pobliskiej hali sportowej. Nagle usłyszałam ujadanie zza płotu sąsiada – mówi zdruzgotana 17-latka dla „Faktu”. W pewnym momencie, aż osiem wściekłych wilczurów wybiegło przez otwartą bramę i skoczyło na przerażoną nastolatkę. Szarpały nie tylko moje nogi i ręce, ale też włosy – dodaje Natalia. Jakimś cudem zdołała zadzwonić jednak do swojego taty i wykrzyczeć przerażające „RATUNKU!”. Później rozwścieczone bestie powaliły ją na ziemię. Gdy tylko usłyszałem przerażony głos córki, wybiegłem z domu tak jak stałem. W samych skarpetkach! – mówi ojciec Natalii – pan Wiesław. Droga wydawała się być dla niego wiecznością. Gdy w końcu dobiegł na miejsce, wiedział, że musi uratować swoją córkę. Darłem się wniebogłosy. Moja córka leżała, zakrywała głowę, a psy wgryzały się w jej uda. To był przerażający widok: wszędzie krew, zdarta skóra, wychodzące z ran mięso – kontynuuje pan Wiesław. Natalia ledwo uszła z życiem, ale nie ma ran twarzy oraz przerwanych tętnic. Dochodzi do siebie w jednym ze szpitali. Właścicielem hodowli zajęła się prokuratura.

 

ZOBACZ:Lekarz przechowywał szczątki zamordowanych kobiet. Po 74 latach odbędzie się pogrzeb!

 

Strach pomyśleć, co by było, gdyby nie tata i to, że odebrał telefon. Ileż razy jest tak, że dzwonimy gdzieś, a ta osoba nie odbiera? Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, bo mogło się skończyć o wiele gorzej…

źródło: fakt.pl fot. ilustracyjne

 

 

mieszkanie

Kraków: mieszkanie po sufit uwalane w odchodach. Gdy służby weszły do środka, wszystkim odjęło mowę!

Zachowanie niektórych ludzi wciąż potrafi nas potężnie zaskoczyć. Mówiąc wprost – niektóre rzeczy nie mieszczą nam się w głowie. Na przykład to, że 20-metrowe mieszkanie w Krakowie, które było od podłogi, przez ściany, po okna i sufity uwalane w odchodach mogło być przez kogoś zamieszkane! 

Odrażającą interwencje opisali pracownicy Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. W ubiegły piątek ruszyli oni na interwencję do jednego z krakowskich bloków. Mieszkanie miała zamieszkiwać duża liczba psów, ale nikt nie spodziewał się, że sytuacja będzie aż tak dramatyczna:

 

To, co zastajemy w mieszkaniu, przechodzi ludzkie pojecie, a wyobraźcie sobie Państwo, że tam ktoś mieszka! Odchody zwierząt znajdują się na podłodze, ścianach, oknach, a nawet suficie. Zapach amoniaku sprawia, że ledwo utrzymujemy się na nogach, a o obiedzie można dziś zapomnieć

 

ZOBACZ: Roksana Węgiel zjedzona przez internautów! Ich zdaniem 14-latka ubiera się zbyt seksownie [FOTO]

 

W środku natrafiono na dziesięć wygłodniałych, brudnych, zaniedbanych psów. Wszystko udokumentowano na zdjęciach. Właścicielka uciekła z domu na czas interwencji KTOZ i policji, ale zapewne nie uniknie odpowiedzialności. Już raz była skazana za znęcanie się nad zwierzętami i dostała zakaz trzymania psów w domu. Jak widać nie posłuchała.

Przez telefon odgrażała się za to pracownikom KTOZ, że sprowadzi sobie teraz do mieszkania 30 psów! Cóż – mamy nadzieję, że to ona zostanie prędko z mieszkania wyrzucona i zamknięta w szpitalu bez klamek. To chyba jedyne rozwiązanie.

psy

Psy trzymane w bestialskich warunkach. To koniec tego procederu

Obecnie panuje moda na posiadanie rasowych psów. Wiele ras powstaje na skutek ludzkich fanaberii i kaprysów. Powstają psy, które cierpią i nie mogą samodzielnie żyć. W Kalifornii weszło prawo, które ma rozwiązać ten problem.

 

W Kalifornii wprowadzono 1 stycznia prawo znane jako AB 485, które zakazuje prowadzić w sklepach handlu psami rasowymi z hodowli. Teraz będzie można kupić psa tylko ze schroniska.

 

Ustawa nosi nazwę „Prawo Lucy” i pochodzi od imienia psa rasy Cavalier king charles spaniel. Zwierzę zostało odratowane z pseudohodowli w 2013 roku. Było w koszmarnym stanie, a jego sprawę nagłaśniały media społecznościowe w Wielkiej Brytanii.

 

Obowiązkiem właściciela sklepu będzie przedstawić informacje o pochodzeniu psa. Brak informacji oznacza mandat w wysokości 500 dolarów. Informacja musi być zamieszczona w widocznym miejscu i być czytelna, tak aby klient nie miał żadnych wątpliwości skąd pochodzi pies.

 

Nowe prawo nie stanowi końca hodowli psów. Nadal będzie je można kupować, ale bezpośrednio u hodowców, bez pośrednictwa sklepów.

 

Problem psów w pseudohodowlach ma ogromny zasięg. W USA ponad 6,5 miliona psów trafia co roku do schronisk. 1,5 miliona z nich jest usypianych.

 

Wiele hodowli, również w Polsce, prowadzi swoją działalnośćw sposób skrajnie niehumanitarny. Zwierzęta przetrzymywane są w skrajnie złych warunkach gdzie niewyobrażalnie cierpią.

 

Tymczasem panuje ogromny problem z niekontrolowanym rozmnażaniem się psów bezdomnych i tzw. kundli. Niestety nie cieszą się one takim wzięciem, jak rasowe psy z hodowli. Psy rasowe stały się bardzo modne. Wielu ludzi zaspokaja swoe kaprysy kupując najdziwaczniejsze rasy, które stworzył człowiek wyłącznie z powodu własnych fanaberii i egoizmu. Przynosi to skutek w postaci tworzenia ras z gruntu kalekich. Wiele z nich nie jest w stanie zdrowo, samodzielnie i normalnie funkcjonować. Ich życie od samego początku okupione jest cierpieniem. Tylko po to, aby ludzie mogli zaspokoić swoje spaczone potrzeby posiadania zwierzęcia „wyjątkowego”.

 

Jak można się spodziewać, hodowcy psów protestują przeciw wprowadzonemu prawu. Uważają oni, że teraz ludzie będą mieli problem z dobraniem najbardziej odpowiednich dla siebie zwierząt a niektóre hodowle mogą upaść.

 

Potwierdza to tylko patologię całego zjawiska hodowania rasowych psów. Zwierzęta nie istnieją przecież po to, aby sobie je dobierać zgodne z naszymi fanaberiami. Psy od bardzo dawna towarzyszą człowiekowi i pełnią ważną rolę w naszym życiu. Jest to bezsprzeczne. Zawsze jednak ważne było zrównoważenie funkcji użytkowej psa, jako pomocnika w gospodarstwie z funkcją emocjonalną, jako tzw. „przyjaciela człowieka”. Dziś mamy poważny problem, ponieważ górę bierze funkcja estetyczna. Tworzymy najdziwniejsze rasy, które często są po prostu wynaturzone. Dodatkowo cała ta moda napędza ogromny biznes hodowlany, który jest pełen patologii. Chęć zysku przeważa nad troską o dobro zwierząt.

 

W planach są kolejne regulacje, np.osoby planujące  zakup zwierzęcia w wieku do 6 miesięcy powinni w pierwszej kolejności wybierać te ze schronisk lub odwiedzać prywatnego hodowcę.

 

W Polsce także podejmowane są próby walki z pseudohodowlami. Jeden z portali walczących o prawa zwierząt o nazwie Psia – Mać.pl tak opisuje problematyczne hodowle:

  1. Legalna – zarejestrowana, nierzadko należąca do Związku Kynologicznego, a jednak traktująca zwierzęta jako maszyny do rozpłodu dobrze sprzedającego się towaru.
  2. Farmy szczeniąt – miejsca, gdzie suczki mają za zadanie rodzić jak najwięcej szczeniaków, których sprzedaż napędza farmę. Trzymane w koszmarnych warunkach, źle karmione, chore, są eksploatowane, a gdy przestają być potrzebne – zabijane.
  3. Amatorskie w domu – trudne do wykrycia, często działające jako forma dorobienia do domowego budżetu.

 

Pamiętaj, zanim kupisz rasowego psa, odwiedź schronisko. Tam jest mnóstwo zwierząt potrzebujących Twojej troski, opieki i pomocy. Taki zwierzak na pewno odda Ci serce.

 

Źródło: Focus.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/lisy-trzymane-w-domu-jak-psy-historia-wielkiej-przyjazni-czlowieka-i-lisow/

 

psy

Najdziwniejsze schronisko dla psów. Czegoś takiego nie widzieliście [VIDEO]

W tym schronisku psy żyją niemal jak w raju. Nie ma tu klatek, boksów, zamkniętej przestrzeni.Psy korzystają z niemal nieograniczonej wolności.

Schronisko znajduje się na Kostaryce. Miejsce  nazywa się „Land of the Strays” (hiszp. Territorio de Zaguates), czyli „Ziemia bezdomnych.” Mieszka tu ponad 900 psów. Żyją na ogromnym, otwartym terenie.

Założycielom nietypowego schroniska zależało, aby zwierzęta mogły korzystać ze swobody i zabawy na świeżym powietrzu w sposób niemal nieograniczony.

Schronisko otwarte jest…dla ludzi, którzy mogą tu przychodzić i spacerować oraz bawić się z psami.

Ten model pozwala na lepsze poznanie zwierzęcia i jest bardzo skuteczny jeśli chodzi o psie adopcje.

Co ciekawe, psy nie przejawiają strachu i agresji. Nie stosuje się tu również eutanazji.

W schronisku przebywa tylko 6% psów rasowych. Jak wszędzie, kundle cieszą się mniejszą popularnością i trudniej im znaleźć nowego opiekuna. Z tego powodu władze schroniska wymyśliły…nowe rasy. Tak na przykład powstał Fire-tailed border cocker, czyli czworonóg o uszach spaniela, ciele bordera i ogonie sheltie.

Schronisko cieszy się ogromną popularnością.

 

Źródło: dobrewiadomości.net.pl

Fot. barkpost.com

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/raport-polscy-emeryci-w-2050-roku-nedza-glod-i-choroby/

psy

Milioner kupił rzeźnię. Zobacz co zrobił ze zwierzętami

Wang Yan jest milionerem z Chin. Po stracie swojego psa wykupił rzeźnię pełną zwierząt przeznaczonych na ubój i utworzył dla nich schronisko. Ocalił w ten sposób tysiące zwierząt.

Wang Yan mieszka w Gelong w Chinach. Dorobił się tu poważnego majątku w przemyśle stalowym. Jest osobą bardzo zamożną.

Spotkała go jednak ogromna przykrość, która odmieniła jego życie. W 2012 roku zaginął jego pies. Wang poszukiwał go długo. Trafił do jednej z okolicznych rzeźni, gdzie ubojowi poddaje się psy. Nie znalazł tam swojego psiego przyjaciela.

schronisko dla psow (3)

To co zobaczył tak poruszyło, że zdecydował się na odważny krok. Wykupił rzeźnię i …zamienił ja w schronisko dla zwierząt. Dzięki temu ocalił ponad 2 tysiące zwierząt. Zapewnia im wszystko czego potrzebują – od dachu nad głową, przez jedzenie, po leki.

Wang angażuje społeczność lokalną w funkcjonowanie schroniska. Prosi ludzi o wsparcie w postaci koców i jedzenia. Nie przyjmuje pieniędzy, aby nie być posądzonym, że robi to z chęci zysku.

Źródło: kochamyzwierzaki.pl

Fot. kochamyzwierzaki.pl, zyciezpsem.pl

ZOBACZ TEŻ: https://wpolityce24.pl/szok-rolnicy-robia-dziury-w-zywych-krowach-z-jakiego-powodu/