Donald Tusk

Donald Tusk będzie miał NAJWIĘKSZĄ emeryturę w Polsce?!

Donald Tusk chyba chce pobić rekord Guinnessa. Tym razem chodzi o wysokość świadczenia emerytalnego, które będą przysługiwać byłemu polskiemu premierowi. Ta kwota zwala z nóg. Prawdopodobnie będzie on pobierał najwyższą emeryturę w naszym kraju!

 

Warto dodać, że Donald Tusk ma dwa główne źródła świadczeń emerytalnych. Po pierwsze praca w Polsce (jako poseł, później 8 lat jako premier polskiego rządu), a później epizod brukselski (przewodniczący Rady Europejskiej). Jak podaje dziennik „Super Express”: „Europejska emerytura byłego szefa rządu na nieco ponad półmetku jego pięcioletniej kadencji w Brukseli wynosiła 13 tys. zł. Gdy jego kadencja dobiegnie końca, będzie mu przysługiwać świadczenie ponad 21 tys. zł miesięcznie. Jeśli dodamy do tego krajową emeryturę Tuska, to w sumie były premier będzie dostawał co miesiąc ok. 30 tys. zł.

 

Okazuje się, że były polski premier może być najbogatszym polskim emerytem. Co ciekawe, znajdzie się on na pewno w gronie najlepiej wynagradzanych państwowymi emeryturami. Szacuje się, że jedynie około 10 osób w Polsce pobiera świadczenie emerytalne w wysokości ponad 15 tys. złotych. A do tej pory najwyższa emerytura w naszym kraju to kwota 22,4 tys. złotych. Więc jeśli były polski premier wróci do kraju będzie z całą pewnością numerem jeden na tej liście i chyba długo nikt go nie przebije.

 

ZOBACZ TEŻ: Maryla Rodowicz ma poważne problemy! Chodzi o…

 

Z ostatnich wiadomości: zapowiedział on, że nie będzie ubiegał o fotel Prezydenta RP. Prawdopodobnie nie miałby żadnych szans w walce z Andrzejem Dudą. Nie chciał się ośmieszyć, więc postanowił lepiej nie wtrącać się w sprawy kampanii prezydenckiej. To z pewnością dla niego o wiele bezpieczniejsze i racjonalne posunięcie. Ale po co się mu pocić, jeśli ma się taką „bogatą” przyszłość na emeryturze w domu nad morzem.

 

Jak wygląda życie prywatne Donalda Tuska? Ma żonę Katarzynę z domu Sochacką. Z wykształcenia jest historykiem. Ma syna Michała (ur. 1982) oraz córkę Katarzynę  (ur. 1987), która zdobyła serce opinii publicznej udziałem w programie telewizyjnym „Taniec z gwiazdami”.

 

Źródło: „Super Express”

word, egzamin na prawo jazdy, "elkę"

Oto rekordzista z WORD. Egzaminatorzy nie wierzą, że nadal próbuje zdać!

Kilka lat temu, gdy zmieniały się egzaminy teoretyczne na prawo jazdy wielu było przerażonych i wieszczyło wielki spadek zdawalności i nowe utrudnienie dla młodych adeptów kierownicy. Okazało się, że wcale nie jest tak źle, ale faktycznie są osoby, dla których teoria stanowi przeszkodę nie do przeskoczenia!

Pięć, dziesięć, piętnaście razy… o takich przypadkach już słyszeliśmy. Choć już przy tej ilości niezdanych egzaminów naszym zdaniem warto zastanowić się nad powrotem na kurs, lub odpuszczeniem sobie, to jednak jest to nic przy tym mężczyźnie z Piotrkowa Trybunalskiego! Pracownicy WORD znają go już jak dobrego kolegę, bo… pojawia się u nich od 15 lat! 

 

ZOBACZ TEŻ: Ten NOWOTWÓR coraz częściej atakuje MĘŻCZYZN. Można się przed nim uchronić

 

Kierowca z Piotrkowa Trybunalskiego nie jest „świeżakiem”. Już kiedyś miał prawo jazdy, ale stracił je za wykroczenia drogowe. I od tego czasu mija 15 lat, a on dalej nie jest w stanie odzyskać uprawnień! 

 

Mężczyzna, z bliżej niejasnych przyczyn, nie może zdać egzaminu teoretycznego. Podchodził do starej teorii, podchodził do nowej teorii i… nic. Egzaminatorzy WORD z innych ośrodków łapią się za głowy, gdy słyszą, że mężczyzna ma za sobą już 162 nieudane próby zdania egzaminu!

 

To jest rzecz nawet troszkę trudna do zrozumienia, że ta osoba kiedyś poruszała się w ruchu drogowym. Być może dla rekordzistów warto by było wprowadzić obostrzenia. Np. przy co trzecim, czy co piątym niezdanym egzaminie, odsyłać ich na kolejne szkolenie teoretyczne

– zastanawia się w rozmowie z Radiem Łódź Dariusz Misztal, dyrektor WORD w Piotrkowie.

 

Obecna baza pytań na egzamin teoretyczny na prawo jazdy zawiera około 3,5 tysiąca pytań… Może koło trzechsetnej próby kierowca będzie znał je już wszystkie na pamięć i da sobie radę?

Rekord

REKORD! Ten mężczyzna WSTRZYMAŁ ODDECH przez (…) minut!

Robert Foster pobił rekord świata! Mężczyzna wstrzymywał oddech pod wodą przez 13 minut i 42,5 sekundy. Dobry wynik zapewniła trzydziestominutowa hiperwentylacja tlenem.

 

Choć Robert Foster faktycznie podbił rekord, to jednak rekord podczas nurkowania wynosi 2 minuty i 43 sekundy! W normalnych warunkach to mózg decyduje, jak długo może nie oddychać. Pamiętajmy, że ubocznym produktem oddychania jest dwutlenek węgla. Kiedy jest go za dużo we krwi to oznacza tylko jedno. Musisz jak najszybciej dostarczyć tlen do mózgu.

 

ZOBACZ TEŻ: Hołownia najpierw chciał zostać księdzem – a dziś już PREZYDENTEM!

Jak działa mechanizm oddychania? Dwutlenek węgla rozpuszcza się we krwi i tworzy kwas węglowy. Ten przenika przez barierę krew-mózg. Potem neurony oddechowe w rdzeniu reagują na zwiększenie poziomu kwasu, co w konsekwencji wyzwala reakcję oddechową.

 

Co ciekawe, ten automatyczny mechanizm można kontrolować. Można też celowo wstrzymywać oddech. Kontrolowanie swojego oddechu jest bardzo istotne przy wielu czynnościach. Praca nad oddechem konieczna jest przy m.in nauce śpiewu, podczas pływania, nurkowania. Sprawdza się również podczas ćwiczeń medytacyjnych (np. joga). Zdarza się, że już małe dzieci próbują wstrzymywać oddech. Ale w tym przypadku pociechy chcą jedynie nabrać, wystraszyć swoich rodziców lub zwrócić uwagę na siebie.

 

 

Ale dlaczego dzieje się tak, że kiedy wstrzymujemy oddech mimowolnie po jakimś czasie MUSIMY nabrać powietrza? Ponieważ, gdy nasz mózg nie dostaje odpowiedniej ilości tlenu wysyła naszemu organizmowi pewną informację. Mowa tu o reakcji rdzeniowej, która ostatecznie przerywa akt kontrolowanego i dobrowolnego wstrzymywania oddechu.

 

Co ciekawe, na przykład krokodyle potrafią przebywać pod wodą nawet przez godzinę. A to tylko dlatego, że ich hemoglobina o wiele lepiej zatrzymuje tlen w organizmie. Naukowcy z Cambrigde prowadzą cały czas badania, które mają na celu wyprodukowanie „polepszonej” hemoglobiny. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że z jej pomocą udałoby się leczyć choroby krwi u ludzi. Trzymamy zatem mocno kciuki!

 

Źródło: R. Matthews, N. Smith, Łatwe odpowiedzi na trudne pytania, Warszawa 2003 oraz Księga rekordów Guinnessa

himalaizmu

Ten wspinacz zrobił coś NIESAMOWITEGO. Na zawsze zapisał się w historii himalaizmu

Nirmal „Nims” Purja to nepalski wspinacz, który kilka miesięcy temu rozpoczął iście szalony projekt. 14/7 – w siedem miesięcy zamierzał zdobyć wszystkie czternaście ośmiotysięczników. Czegoś takiego w historii himalaizmu nigdy nie było.

Miłośnicy gór od 24 kwietnia z wypiekami na twarzy śledzili co robi ten szalony Nepalczyk. Zdobycie wszystkich ośmiotysięczników w zaledwie 7 miesięcy wydawało się być poza możliwościami człowieka, nawet z użyciem tlenu z butli. Poprzedni rekord to w porównaniu aż 8 lat. Nirmal uparł się, że udowodni, że jest to możliwe. Ciężko było wymyślić sobie bardziej absurdalny rekord do pobicia w wypadku himalaizmu!

 

ZOBACZ TEŻ: Wisiał głową w dół na ogromnym kominie. Tragiczny finał

 

Swój rajd po najwyższych górach świata Nirmal rozpoczął 24 kwietnia od szczytu Annapruny – często uznawanej, za jeden z najtrudniejszych technicznie szczytów. Później było Dhaulagiri  i Kanczendzonga.  Jednak prawdziwy popis swoich możliwości dał w zaledwie miesiąc później, w maju.

 

22 maja stanął na szczycie Mount Everest. Jeszcze tego samego dnia, w dziesięć godzin przeszedł przez przełęcz na szczyt Lhotse, a 24 maja o 6 rano stanął na szczycie Makalu. Zajęło mu to 48 godzin. 

 

Wciąż jednak zostawało mu do zdobycia 8 szczytów, a odległości między nimi powoli zaczynały rosnąć. Komplikowała się logistyka i kwestie finansowe. Mimo to Nepalczyk się nie poddał.

 

W lipcu zdobył szczyty Gasherbrum I i II, a następnie przeniósł się do Karakorum i zdobył Nanga Parbat i K2. Ten drugi, wybitnie trudny szczyt zdobył mimo złej pogody i faktu, że został sam – pozostałe ekipy wycofały się ze względu na pogodę. Po kilku dniach odpoczynku dołożył do kompletu szczyt pobliskiego Broad Peak.

 

We wrześniu Purja próbował wejść na Manaslu, ale ze względu na pogodę szybko przeniósł się na Cho Oju. Szybko wszedł na ten szczyt i powrócił na Manaslu, korzystając z krótkiego okna pogodowego. Ten szczyt również mu się poddał.

 

 

Pozostała tylko Sziszapangma, znajdująca się na terenie Chin. Władze tego kraju nie planowały wydawania pozwoleń na wspinaczkę na ten szczyt w tym sezonie, jednak po długich pertraktacjach ekipie Nirmala wydano pozwolenie. Dziś o godzinie 8:58 czasu lokalnego Nepalczyk stanął na ostatnim brakującym mu szczycie.

 

 

Nirmal Purja to były żołnierz brytyjskich sił specjalnych. Swoje wyprawy zawsze organizował z odpowiednim zapleczem logistycznym i wsparciem, dodatkowo każdy szczyt zdobył z użyciem tlenu z butli. Mimo to jest to wielkie osiągnięcie sportowe, którego prawdopodobnie nikt szybko nie powtórzy, nawet mając podobne warunki. A co dopiero w wypadku braku wspomagania tlenem! Wielkie ukłony i brawa dla tego Pana!

 

 

kilometrów

9-letni chłopiec wygrał bieg na 10 kilometrów mimo, że wcale w nim nie wystartował. Stało się tak, bo…

Ta historia brzmi jak komedia lub zmyślona bajeczka. Jednak wydarzyła się ona naprawdę. 9-latek wygrał bieg na 10 kilometrów, chociaż oficjalnie w nim nie startował. Kade Lovell z amerykańskiego stanu Minnesota pomylił trasy i przez przypadek wziął udział w wyścigu.

Chłopiec miał biec w wyścigu na 5 kilometrów. Bieg jednak nie ułożył się dla niego najlepiej i pomylił trasy. Zobaczył tylko znak na którym widniała liczba „10”. Wtedy zrozumiał, że coś jest nie tak. Byłem trochę zdezorientowany, ale pomyślałem: „Ok, po prostu będę dalej biec. Chcę dotrzeć do mety – mówił dla CNN Kade Lovell.

Chłopak miał ogromne serce do walki i stwierdził, że będzie biec dalej. Jego mama zaczęła się niepokoić, gdy nie zauważyła go na linii mety krótszego wyścigu. W pewnym momencie ktoś powiedział, że widział chłopca, który biegnie, ale na dystansie nie pięciu, a dziesięciu kilometrów. Wtedy kobieta sobie uświadomiła, że to zapewne jej syn. Gdy zauważyła jak przekracza linię mety, pomyślała że cała reszta stawki zostawiła go z tyłu, a on dobiegł ostatni. Jakież było jej zdziwienie, gdy okazało się, że jej pociecha przekroczyła linię mety z czasem 48:17.4.

 

ZOBACZ:Lech Wałęsa zszokował wypowiedzią o śmierci Morawieckiego. Padły mocne i KONTROWERSYJNE słowa!

 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Kade Lovell nigdy nie biegał tak długich dystansów i można jego wyczyn nazwać debiutem.  To był emocjonalny rollercoaster. Najpierw się bałam, potem byłam zła, a potem podekscytowana, gdy dowiedzieliśmy się, że wygrał – skomentowała matka 9-latka, Heather Lovell. Cóż, nie ma się co dziwić emocjom i dumie, która rozpiera mamę Kade’a. Kto by pomyślał, że tak młody człowiek może wyprzedzić doświadczonych biegaczy (co prawda amatorów), ale jednak różnica wieku, muskulatury, kondycji fizycznej i przede wszystkim wcześniejszej praktyki ma ogromne znaczenie. Gratulacje młody człowieku! Szykuje się najprawdopodobniej wielka kariera, bo taki czas to już jest naprawdę nie lada wyczyn, nawet dla dorosłych.

źródło: o2.pl fot. screenshot

egzamin

Rekordzistka z KATOWIC! Egzamin na PRAWO JAZDY zdawała ……. razy! Zgadnij ILE?

Egzamin na prawo jazdy zmora wielu z nas.

Obecnie każdy powinien umieć prowadzić auto a – wiadomo – wcześniej trzeba zdać egzamin. Jeśli chodzi o kategorię b, to składa się on z dwóch części. Przystąpienie do pierwszej – teoretycznej kosztuje 30 zł., a praktyczny – 140 zł. I to jest własnie największą trudność w uzyskaniu upragnionego dokumentu.

Na czym oblewamy?

Większość z nas potrafi „wykuć” teorię i testy, jednak praktyka to zupełnie inna sprawa.Tak zwany „plac” a potem jazda w ruchu drogowym to newralgiczne punkty, na których najczęściej oblewa się egzamin.

Zdawalność

Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego (WORD) realizują egzaminy na wszystkie kategorie pojazdów. Jak jednak pokazują statystyki aż 95% dotyczy najpopularniejszej kategorii B – czyli na samochody osobowe.

Katowicki WORD podaje, że zdawalność w tej właśnie grupie wynosi 30,67 %, zatem prawo jazdy uzyskuje średnio co trzeci kandydat.

Dlaczego nie?

Jak mówią egzaminatorzy, kursantów najczęściej zjada stres. Podobno to on jest przyczyną większości błędów zdarzających się podczas egzaminów. A kolejne podejście to kolejna trauma i tak wiele osób kilkakrotnie musi powtarzać zdawanie.

Zobacz też: Kuba WOJEWÓDZKI ma AUTO do sprzedania! Co to za SAMOCHÓD i ile kosztuje!?

 

Okrągła rekordzistka

Jak podaje katowicki Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego, w tym własnie mieście jest kobieta, która pobiła wszelkie rekordy. Co prawda nie podano jej wieku, ale już samo zdawanie musiało jej zająć ładnych parę lat.

Jak się okazuje, rekordzistka do egzaminu przystąpiła już aż 100 razy!  Gdyby zdawała go jeden raz w miesiącu, to zajęło by jej to ponad osiem lat. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na koszty. Przy obecnej stawce 170 zł. kobieta na same egzaminy wydała 17 tysięcy złotych, nie licząc dodatkowych kursów, które są wymagane po kilku nieudanych próbach.

Premia za wytrwałość

Nawet jeśli rekordzistka jest antytalentem drogowym, to należą jej się gratulacje za wytrwałość i determinację w dążeniu do celu. Niejedna osoba już dawno by odpuściła!

Czytaj też: NIE katuj się, BĄDŹ dla siebie DOBRA! Ewa Chodakowska daje 13 WSKAZÓWEK, jak osiągnąć swój CEL w odchudzaniu!

 

fot. facebook.com/pg/WORDWKATOWICACH,

źródło: dziennikzachodni.pl

74-latka urodziła bliźnięta

Mogłaby być już prababcią, a dopiero co urodziła bliźnięta! Wszystko dzięki…

Instynkt macierzyński to jedna z największych sił, które sterują życiem dorosłych kobiet. W pewnym wieku – czasem wcześniej, czasem później – niemal każda pani zapragnie by urodzić dziecko. U tej kobiety instynkt był wyjątkowo silny i mimo potężnych przeciwności wreszcie spełniła swoje marzenie i urodziła bliźnięta.

Erramatti Mangayamma mieszka w Indiach i ma 74 lata. Przez całe życie marzyła o tym, aby doczekać się dzieci. Niestety, przez wiele lat młodości nie było jej to dane. Trzy dekady temu kobieta przeszła menopauzę, więc wydawało się, że jej pragnienie nie ma szans się ziścić. Ale kobieta nie poddawała się.

 

ZOBACZ TEŻ: Kielce: zakatowali go na śmierć, a zwłoki ukryli w walizce. Rusza proces okrutnej pary

 

Jakiś czas temu dowiedziała się o tym, że jej sąsiadka zaszła w ciążę w wieku 55 lat. To zmotywowało ją do szukania pomocy u lekarzy. Dotarła do kliniki zajmującej się leczeniem in vitro. Lekarze postanowili przeprowadzić badania kobiety, by sprawdzić, czy zapłodnienie byłoby możliwe. Okazało się, że tak!

 

Jesteśmy zaskoczeni jej siłą woli. Przeprowadziliśmy testy i okazało się, że zapłodnienie jest możliwe za pomocą in vitro

– powiedzieli lekarze dziennikarzom Daily Mail

 

Przy porodzie kobiecie towarzyszył jej 78-letni  mąż, Rajo Rao. Kobieta urodziła dwie, zupełnie zdrowe córeczki. Tym samym, wszystko wskazuje na to, że stała się najstarszą matką na świecie! 

 

Do tej pory tytuł ten dzierżyła Hiszpanka,  Maria del Carmen Bousada de Lara, która w 2006 roku także powiła bliźniaki. Niestety, kobieta zmarła po trzech latach. Erramatti Mangayamma jest już za stara by karmić piersią, niemniej jednak nie traci entuzjazmu, co do wychowywania dzieci.

 

Niestety, naszym zdaniem w jej postawie przejawia się prawdziwy egoizm. Czy kobieta zastanowiła się nad tym, co będzie za rok, dwa lub pięć? Jak ona i jej jeszcze starszy mąż wyobrażają sobie wychowanie dzieci za kilka lat? Kto zajmie się nimi, gdy zabraknie ich na tym świecie? Rekord rekordem, sława dla kliniki in vitro sławą, ale chyba nikt nie pomyślał o losie tych dzieci w perspektywie długofalowej.

 

 

bukmacherów, wskaźnika, pieniądze i bogactwa

Oto 5 największych wygranych u polskich bukmacherów. Od wysokości kwot można dostać zawrotu głowy

U bukmacherów gra wielu Polaków. Większość z tych graczy wypisuje na różnych portalach opinie, że cały czas są na minus. Jednak są również tacy, którzy jednym kliknięciem myszki zmienili swoje życie. Poznajcie pięciu szczęśliwców, którzy wygrali dużo pieniędzy i śmiało mogą powiedzieć, że są na plus!

Oto największe wygrane u polskich bukmacherów. Zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno fotelów. Kwoty mogą doprowadzić do lekkiego zawrotu głowy.

5. Gracz z Mielca okazał się niesamowitym wygranym STS. Typer wykupił zakład za skromne 2 zł, jednak obstawił on wyniki 30 wydarzeń sportowych – wszystkie poprawnie – wygrał w sumie kwotę 180 tys. zł. Właściciel wypowiada się, że cieszą go takie wygrane, bo wie, że taki klient wróci do niego.

biedronka, biedronce

Rekord jednorazowych zakupów w BIEDRONCE. Nie uwierzysz ile wydał ten facet!

Każdy Polak przynajmniej raz robił zakupy w Biedronce. Sklepy zyskały ogromną popularność i to właśnie tam najczęściej się wybieramy jeżeli chcemy kupić potrzebne artykuły domowe oraz produkty spożywcze. Placówka z Poznania poinformowała, że w ich sklepie został pobity rekord jednorazowej kwoty wydanej na zakupy. Klient wydał… 24 tysiące złotych! Tamtejsza Biedronka została otwarta rok temu.

Jest to outlet, których ostatnio w Polsce otworzyło się bardzo dużo. W tej Biedronce za artykuły zapłacimy ok. 80 procent mniej pieniędzy. Przeceny robią furorę wśród mieszkańców Poznania i sklep jest oblegamy. Przecenione produkty to głównie tekstylia i artykuły przemysłowe, a klienci najczęściej kupują papier ksero, wrotki dla dorosłych, smartfony, kredki i rzeczy dla dzieci (plastelina, kredki, zabawki). Outlet Biedronki w Poznaniu od pierwszego dnia działalności cieszy się dużym zainteresowaniem klientów. Blisko 130 tys. osób, które do dziś zrobiły zakupy w poznańskim Outlecie, to dowód na to, że uruchomienie tego typu sklepu idealnie wpisało się w oczekiwania klientów – mówi cytowany przez portal „o2.pl” Jakub Klimczak, starszy menedżer sprzedaży w sieci Biedronka. Ostatnio został pobity rekord jednorazowej kwoty wydanej na zakupy. Klient wydał 24 tysiące złotych.

 

ZOBACZ:Porwana kobieta odnalazła swoją rodzinę po… 50 LATACH! Jej zaginięcie było…

 

A Wy robicie zakupy w Biedronce? Ile najwięcej zdarzyło się Wam wydać pieniędzy? Trzeba przyznać, że kwota, którą wydał Poznaniak robi wrażenie.

źródło: o2.pl fot. youtube.com