stan Montana

Chcą wystawić jeden ze stanów USA na sprzedaż: „Wmówmy im, że tam są bobry” – co za szalony pomysł!

Stany Zjednoczone – choć głośno się o tym nie mówi – borykają się z potężnym długiem publicznym. Grupka obywateli wpadła na żartobliwy sposób, jak można uratować finanse państwa – sprzedać jeden stan! Nie spodziewali się, że ich propozycja wywoła tyle szumu.

Dług publiczny USA to około 22 bilionów dolarów. Kwota nie do wyobrażenia. Ian Hammond, założyciel petycji zaproponował aby… sprzedać Kanadzie stan Montana za bilion dolarów!

 

ZOBACZ: Zgwałcił i zakatował 3-latka. Sąd bezlitosny dla zwyrodnialca zza granicy!

 

Mamy za duży dług, a Montana jest bezużyteczna. Po prostu powiedzmy im, że są tam bobry albo coś takiego

 

– stwierdził w petycji.

 

Co najciekawsze w sprawie, cieszy się ona szczególnym wzięciem wśród… mieszkańców Montany! Wielu z nich entuzjastycznie podeszła do żartobliwego pomysłu. Jak twierdzą, lepiej przyłączyć się do Kanady niż musieć opuścić dom i za jakiś czas i tam wyemigrować za chlebem.

 

Zróbmy to, adoptujcie nas! – wzywają na stronie petycji.

 

Oczywiście sprzedanie Montany w żaden sposób nie poprawiłoby sytuacji finansowej USA. Po pierwsze, Kanada zapewne nie wyłożyłaby takich pieniędzy, po drugie, nawet jeśli, to wciąż tylko ułamek długu publicznego, a po trzecie – to już chyba nie te czasy, choć z drugiej strony…

 

Na koniec warto dodać, że Montana to czwarty co do wielkości stan USA, a jego powierzchnia wynosi 380tys. kilometrów kwadratowych. Przy tym zamieszkuje go zaledwie milion osób, co plasuje go na szarym końcu – na 44 miejscu wśród 50, z gęstością zaludnienia na poziomie 2,39 os/km2.

 

o2.pl/ foto: screenshot

pomysł

[WIDEO] Gwiazda wpadła na głupi pomysł. Mogło się skończyć tragicznie!

Brazylijska gwiazda Marcella Zoia podczas wizyty w Toronto wpadła na wyjątkowo głupi pomysł. Zatrzymała się w wieżowcu przy 55 Bremmer Boulevard. Zajęła pokój na 45 piętrze. W pewnym momencie stwierdziła, że pokaże swoim fanom na Instagramie jak wysoko się znajduje. Postanowiła… wyrzucić przez okno krzesło – interweniowała policja.

Jak można wpaść na tak głupi pomysł? Policjanci musieli zainterweniować, aby uświadomić gwiazdeczkę, że mogła kogoś zabić. Łatwo policzyć, jak wysoko się znajdowała – mniej więcej 150 metrów nad ziemią. Na logikę – nawet, jakby krzesło nie spadło na żadną osobę, to siła uderzenia mogła być tak mocna, że uszkodziłoby kogoś, kto przechodził parę metrów dalej. Co gorsza, kobieta na co dzień jest influencerką, czyli znacząco wpływa na życie i decyzje swoich fanów. Przez takie zachowanie udowodniła, że nie warto brać z niej przykładu. Sprawę bada policja. Póki co, gwiazda wpłaciła 2 tysiące dolarów kaucji i nie może ruszać się z domu swojej matki do wyjaśnienia sprawy.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Nauczyciel nie dostawał wypłaty i musiał spać w szkole. Uczniowie zrobili mu niespodziankę, coś pięknego!

 

Czasem zastanawiamy się, czy ludzie w ogóle myślą? Jak można być tak skrajnie nieodpowiedzialnym – będąc dodatkowo osobą publiczną.

źródło inf., fot. i wideo: youtube.com , fakt.pl

jezioro

[VIDEO] Weszli na zamarznięte jezioro. To co zobaczyli pod lodem ich oczarowało!

Zima sprzyja różnym niecodziennym zjawiskom przyrodniczym. Ludzie, którzy w kanadyjskim stanie Alberta udali się nad jezioro Abrahama dostrzegli jedno z nich. Pod lodem jeziora powstały niesamowite formy, wyglądające niemal jak zamarznięte meduzy!

Co człowiek to inne skojarzenie – jedni mówią o meduzach, inni o dyskach. Jednak najbardziej intrygujące jest to, co tak naprawdę skrywa pod lodem jezioro Abrahama? Wyjaśnienie wcale nie jest takie jednoznaczne!

 

 

Nie jest to bynajmniej powietrze, a bąble metanu, który uwalnia się z dna jeziora! Zastygając pod lodem tworzy tak niesamowite formy. Choć jest to naprawdę piękny widok, to według niektórych naukowców to dowód na… globalne ocieplenie! Za uwalnianie się metanu ich zdaniem odpowiada wzrost światowych temperatur.

 

ZOBACZ: „Zapier***ę ci syna!” – polski dziennikarz sam wytropił hejtera. Wymierzył mu dotkliwą karę…

 

Podobne zjawiska dostrzeżono także w innych jeziorach w stanie Alberta.

obrożę, chlewa, zwłokom, gej, seksualną niewolnicą, spermą, i, żony męża brzuchem udusiła

Gej seryjny morderca: zabijał swoich kochanków i imigrantów. Wstrząsające ustalenia

Bruce McArthur, 67-letni gej z Kanady przez siedem lat zwyrodniałej działalności zabił co najmniej 8 osób. Do tylu właśnie przyznał się przed sądem, przed którym ruszył jego proces. Cała jego historia jest przerażająca.

McArthur zabijał w latach 2010-2017 w Toronto. Jego ofiarami padali tylko członkowie tamtejszej homoseksualnej społeczności – do której sam nota bene należał. Gej zabił jednego ze swoich kochanków, dwóch imigrantów z Afganistanu, dwóch ze Sri Lanki, jednego z Turcji oraz bezdomnego, który dorabiał jako męska prostytutka.

 

Jego ofiary pochodziły z tzw. Gay Village w Toronto, stąd niewiele osób interesowało się ich zniknięciem. Część z nich zabójca torturował przed śmiercią. Po zabójstwie ćwiartował ich ciała i rozrzucał ich fragmenty w różnych miejscach. M.in. na posesji jednej ze swoich klientek.

 

ZOBACZ: Jego 11-letni syn był gejem. Postanowił to zmienić w makabryczny i bezwzględny sposób

 

Policja zaczęła podejrzewać McArthura w 2017 roku po zaginięciu Andrewa Kinsmana, jego kochanka i rozpoznawalnego działacza gejowskiego z Toronto. Służby zaczęły obserwować Mc Arthura, a gdy pewnego dnia ściągnął do swojego domu młodego mężczyznę, postanowiono go zatrzymać.

 

Gdy funkcjonariusze weszli do środka, ofiara już leżała związana na łóżku. Być może miała być dziewiątą z kolei.

 

McArthur przez 40 lat żył jako heteroseksualista. Założył rodzinę i doczekał się dzieci, jednak opuścił je i wyjechał do Toronto. Tam zaczął spotykać się z mężczyznami. Kolejna rozprawa z jego udziałem już 4 lutego.

turystkę

Elitarni komandosi brutalnie zgwałcili turystkę. Wstyd dla całej Europy!

20 lat więzienia grozi policjantom, którzy zgwałcili turystkę niedaleko od siedziby głównej policji w Paryżu. Kobieta twierdzi, że poznała sprawców w pubie.

Policjanci, mieli zwabić turystkę tym, że pokażą jej miasto, a przede wszystkim znaną na całym świecie komendę, która pojawia się często w filmach kryminalnych. Kanadyjka twierdzi, że to ją przekonało, gdyż fascynuje się kinem tego typu i zawsze marzyła, aby zobaczyć właśnie ten elitarny komisariat. Funkcjonariusze są członkami prestiżowej organizacji BRI, która zajmuje się zwalczaniem najpoważniejszych przestępstw.

 

ZOBACZ:Zamordował 8-letnią dziewczynkę. Inny więzień postanowił ją pomścić

 

Jak twierdzi kobieta, tuż po dotarciu na miejsce, została kilkukrotnie zgwałcona. Początkowo, sędziowie odrzucili pozew, jednak paryski prokurator, wraz z ofiarą odwołali się od decyzji sądu, i apelacja została rozpatrzona pozytywnie. Pierwsza rozprawa, odbędzie się w poniedziałek. Policjantom grozi do 20 lat więzienia.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

domek

Zabrał żonę i 10-miesięczną córeczkę do domku w lesie. Skończyło się makabrycznie

Gjermund Roesholt był myśliwym i traperem z Kanady. Las i zwierzyna nie miały przed nim żadnych tajemnic. Postanowił więc zabrać swoją 37-letnią żonę i malutką córeczkę do domku w głuszy, aby w takich warunkach spędzić część urlopu macierzyńskiego jego żony. Skończyło się potworną tragedią.

Traper postanowił zabrać swoją żonę Valerie Theoret i córkę do domku nad jezioro Einarson, około 400 km na północ od Whitehorse, stolicy Jukonu.

 

Feralnego dnia Roesholt ruszył zastawić pułapki na zwierzęta. Nie było go w domku przez kilka godzin. Gdy wracał, niemal tuż pod domem zaatakował go niedźwiedź grizzly, nad wyraz agresywny i pobudzony. Myśliwy zastrzelił go jednak bez żadnego problemu.

 

Gdy dotarł pod domek dokonał makabrycznego odkrycia. Na ziemi leżały rozszarpane zwłoki jego żony, Valerie i ich córeczki. Niedźwiedź musiał najpierw zaatakować je, a potem natknął się na wracającego Gjermunda.

 

Policja stanu Jukon podała, że kobieta i dziecko zginęły, gdy wyszły z domku na spacer. Wygląda na to, że Roesholt spóźnił się dosłownie o kilkanaście lub kilkadziesiąt minut. Gdyby na niego poczekały, z pewnością nie doszłoby do tragedii.

 

o2.pl pixabay

oddychaniu

Matka natura przyłapana na oddychaniu. Zobacz jak odetchnęła sobie pełną piersią [WIDEO]

Niesamowite zjawisko zostało zarejestrowane w kanadyjskim lesie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że  autorowi nagrania naprawdę udało się przyłapać Ziemię na oddychaniu. Wytłumaczenie jest jednak dużo bardziej przyziemne niż to co widać na filmiku.

Po tym jak nagarnie trafiło do sieci, wśród internautów rozgorzała gorąca dyskusja na temat tego co tak naprawdę zarejestrowano w Kanadzie. Czy naprawdę udało się przyłapać matkę naturę na oddychaniu? Niestety musimy trochę rozczarować zwolenników historii z pogranicza sci-fi, fanów teorii spiskowych, tych co kochają filmy grozy oraz wszelkie pozostałe osoby. Wytłumaczenie tego co zaszło w lesie w prowincji Quebec jest mocno przyziemne.

 

 

 

 

Według naukowców za wszystkim stoją warunki pogodowe. Długo padający deszcz powoduje, że gleba robi nadmiernie mokra przez co traci swoją  naturalną spójność. Jeśli dołączymy do tego wiejący wiatr to otrzymamy właśnie zjawisko, które zarejestrowano na nagraniu. W takich warunkach silne powiewy są w stanie poruszać całymi drzewami, wraz z ich korzeniami. Co więcej gdyby pogoda nie zmieniała się wystarczająco długo, drzewa zaczęłyby się po prostu przewracać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZOBACZ:W morzu znaleziono martwego olbrzyma. Nie wiadomo co było przyczyną jego śmierci

 

 

 

 

foto twitter / źródło sciencealert.com / ibtimes.sg / wprost.pl

miejscach

Popyt zdecydowanie przewyższył podaż. W niektórych miejscach już pierwszego dnia zabrakło towaru

Wystarczył dzień, a w niektórych miejscach nawet godziny. Zalegalizowana w środę w Kanadzie marihuana rozeszła się jak świeżo upieczone bułeczki. W części sklepów zajmujących się jej sprzedażą zapasy wyczerpały się błyskawicznie.

Godziny spędzone w kolejce, a i tak można było wrócić do domu z pustymi rękoma. Tak w wielu miejscach wyglądała sytuacja w Kanadzie po tym jak podjęto decyzję o legalizacji marihuany w całym kraju. Sprzedawcy zostali zaskoczeni liczbą osób zainteresowanych kupnem.

 

 

Problemy z kolejką spotkały także chętnych w internecie. Zamawiający online także musieli niejednokrotnie uzbroić się w cierpliwość. Strony internetowe wyświetlały informacje o chwilowej niedostępności z powodu ich nadmiernej popularności. Na jednym ze zdjęć umieszczonym na Instagramie widać jak mężczyzna ma przed sobą ponad 6 tysięcy osób oczekujących przed nim w kolejce na złożenie zamówienia.

 

 

Duża sprzedaż oznacza duże pieniędzy. W najmniejszej prowincji w kraju, Nowej Szkocji sprzedano marihuanę za 660 tysięcy dolarów kanadyjskich.

 

 

 

ZOBACZ:Swoim sukcesem cieszyła się dwa dni. Została zdyskwalifikowana za wyrzucenie opakowań po żelu

 

 

 

 

Na legalizacji zarabiają nie tylko jej sprzedawcy. Jedna z kobiet zamieściła na Twitterze zdjęcie harcerki, która pod jednym ze sklepów z marihuaną, w Edmonton, sprzedawała ciasteczka. Nie wiadomo czy były to tylko zwyczajne ciasteczka, aczkolwiek 9-latce udało się uzbierać 120 dolarów kanadyjskich, co w przeliczeniu daje ponad 300 złotych.

 

 

 

 

 

 

foto twitter / źródło bbc.com

 

niewiarygodne

Jego szafa kryła niesamowitą niespodziankę. To niewiarygodne co znalazł pośród ubrań

Mieszkaniec Montrealu szykując rzeczy dla potrzebujących znalazł w starej kurtce prawdziwy skarb. Niewiarygodne znalezisko warte było miliony.  

To co znalazł w swojej szafie Gregorio De Santis odmieni jego życie. Mężczyzna przygotowywał stare ubrania do oddania potrzebującym, gdy w starej kurtce odnalazł niespodziankę. Był nią stary los na loterię. Jak się okazało niewiarygodne znalezisko warte było ponad 5 mln złotych (1,75 mln dolarów kanadyjskich). 

 

Szczęśliwy los pochodził z grudnia 2017 roku. Kanadyjczyk z ciekawości czy nie jest coś wart postanowił go sprawdzić. Nie mógł uwierzyć w to co zobaczył. Jak sam przyznał, początkowo wydawało mu się, że wygrał tysiąc siedemset pięćdziesiąt dolarów. Podczas gdy było to znacznie więcej. Nagrodę odebrał w miniony piątek w kolekturze Loto-Quebec. 

 

Warto dodać, że mężczyzna miał podwójne szczęście. Zgodnie z regulaminem loterii, ważność każdego losu to jeden rok. Tak więc za parę miesięcy wygrana przeszłaby mu koło nosa. Kanadyjczyk w dużej mierze odnalezienie losu zawdzięcza swojej siostrze, ponieważ jak sam mówi to ona zmusiła go, żeby posprzątał szafę. 

 

 

foto youtube /  źródło inquisitr.com / montrealgazette.com