palili śmieci, jeden nie przeżył

Palił z bratem śmieci. Gdy na moment się odwrócił, stało się coś makabrycznego

Potworny i niewyjaśniony jak dotąd wypadek miał miejsce w Radomyślu Wielkim na Podkarpaciu. Na jednej z posesji dwóch braci postanowiło wykorzystać piękną złotą jesień na porządki. Rozpalili wielkie ognisko, do którego wędrowały śmieci i stare meble. Nagle stało się coś, co trudno zrozumieć.

Gdy ognisko ze śmieci i niepotrzebnych rzeczy już na dobre się rozpaliło 27-letni mężczyzna odszedł na moment na bok. Przy ogniu został jego 30-letni brat. Gdy 27-latek wrócił, jego krewny leżał w ognisku i płonął! Młodszy brat natychmiast wydobył go z ognia i wezwał na pomoc służby, jednak życia 30-latka nie udało się uratować.

 

 

ZOBACZ: Strażacy utknęli w polu, z pomocą przyszedł nietypowy pojazd! Nagranie bije rekordy popularności! [VIDEO]

 

 

Przyczyny wypadku nie są na razie jasne. Dlatego prokurator zarządził sekcję zwłok. Być może ona pomoże ustalić jak to się stało, że silny i zdrowy mężczyzna, który przed momentem pracował jak gdyby nigdy nic, nagle wylądował w ognisku. Zatrucie dymem? Zasłabnięcie? Na ustalenia będziemy musieli chwilę poczekać.

żołnierz

 Najdroższa KONSERWA jego życia. Rosyjski żołnierz chciał ją podgrzać, a SPALIŁ WÓZ BOJOWY warty… [VIDEO]

Ktoś tu chyba wykazał się znacznymi brakami w wyszkoleniu i myśleniu. Bo jak inaczej wytłumaczyć rozpalanie ogniska tuż obok wozu obłożonego siatką maskującą, brezentem i suchą trawą i gałęziami? 28 milionów rubli poszło z dymem, a biedny żołnierz biały chleb nad Morzem Czarnym zamienił na odwrotność tegoż.

 

Do zdarzenia doszło wiosną 2017 roku na Krymie, ale wideo i informacje o zdarzeniu trafiły do sieci dopiero teraz. Stało się to po tym jak szeregowy Semen Mereżnikow wyszedł z kolonii karnej, w której przebywał przez pół roku.

 

Mereżnikow chciał podgrzać sobie przydziałową konserwę, niestety małe ognisko, które rzekomo okopał ziemią i tak wymknęło się spod kontroli. Na filmie widzimy wściekłych przełożonych wydzierających się na szeregowca. Ten stoi oszołomiony i przestraszony z nadpalonym karabinem i dymiącym granatnikiem.

 

 

I tak można powiedzieć, że żołnierz miał dużo szczęścia. Poza półroczną karą więzienia nie musiał oddawać 28 milionów rubli, bo tyle kosztował transporter opancerzony BTR-82 który przypadkiem sfajczył razem z konserwą.

 

Jeśli szeregowy Mereżnikow dalej służy w armii, to zapewne co najwyżej obiera ziemniaki w kuchni. Choć i tego nie jesteśmy pewni – tam wszak ma cały czas dostęp do ognia… Wypadki się zdarzają i chodzą po ludziach – to rzecz oczywista. Ale w taki sposób obniżyć wartość bojową rosyjskiej armii umieją chyba tylko sami jej żołnierze!

o2.pl