dzieci

Kilkadziesiąt dzieci zostało zainfekowanych przez toksyczne gąsienice! Wszystko przez to, że bawiły się w tym parku wodnym!

Dla kilkudziesięciu dzieci wypad do berlińskiego parku wodnego położonego w dzielnicy Planterwald zakończył się fatalnie. Aż 31 maluchów, wszyscy byli uczestnikami szkolnej wycieczki, zostało zainfekowanych przez toksyczne gąsienice korowódki. Po wyjściu z wody dzieci uskarżały się na nieprzyjemny świąd, a na ich skórach pojawiła się czerwona wysypka.

 

 

 

Początkowo podejrzewano, że woda w której bawiły się dzieci była skażona bakterią, jednak badania szybko rozwiały te przypuszczenia. Reakcja alergiczna jaka wystąpiła u maluchów była spowodowana trującymi włoskami gąsienicy korowódki. Kontakt włosków ze skórą powoduje bolesne swędzenie i silne reakcje alergiczne. Nasi zachodni sąsiedzi zmagają się z plagą gąsienic, które dzięki wysokim temperaturom rozmnażają się w zastraszającym tempie.

 

 

Ze względu na bezpieczeństwo najmłodszych berliński park wodny zostanie zamknięty na jakiś czas. Właściciele obiektu zadeklarowali, że w ciągu najbliższych kilku dni będą chcieli pozbyć się  niebezpiecznych owadów w najprostszy z możliwych sposobów. Poczekają, aż gąsienice przepoczwarzą się w motyle!

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

kleszcze - giganty

Tropikalne KLESZCZE – giganty już przy naszych granicach. Mogą być szalenie niebezpieczne

W dwóch niemieckich krajach związkowych zaobserwowano obecność wielkich tropikalnych kleszczy z rodzaju Hyalomma. Te pajęczaki są znacznie większe od rodzimych kleszczy i równie groźne, co one. Czy w Polsce też pojawią się kleszcze – giganty?

Do tej pory kleszcze z rodzaju Hyalomma występowały w Afryce, Azji, oraz na południowych skrajach Europy. Teraz jednak obserwuje się je coraz dalej na północ. Ostatnio u naszych zachodnich sąsiadów. Kleszcze – giganty zaobserwowano na pasących się koniach, które zostały ich żywicielami.

 

ZOBACZ TEŻ: Groźny gatunek komara już w Polsce. Jego ukąszenie może być śmiertelne! 

 

Larwy tych kleszczy często gnieżdżą się w piórach ptaków i to pewnie wraz z nimi przybyły do Niemiec. Dorosły kleszcz może mieć nawet do 2 centymetrów wielkości i ubarwienie w pomarańczowe paski. 

 

Hyalomma uwielbiają, gdy jest sucho i upalnie, dlatego ostatnie temperatury z pewnością pomogły im się uaktywnić. Przede wszystkim żerują na dużych ssakach leśnych, np. jeleniach, sarnach, łosiach, ale też na krowach, koniach i innych zwierzętach gospodarskich. To właśnie na koniach dostrzeżono nadzwyczaj wielkie i podejrzanie wyglądające pajęczaki.

 

Oczywiście hyalomma także może atakować ludzi. Co więcej jego rozmiary sprawiają, że jest w stanie przemieszczać się w poszukiwaniu ofiary na odległość nawet 100 metrów. Podobnie jak nasze rodzime, środkowoeuropejskie kleszcze przenosi boreliozę, może powodować zapalenie mózgu i tzw. gorączkę kleszczową.

 

Na razie nie zaobserwowano by w Niemczech Hyalomma zaatakowała ludzi. Ich populacja prawdopodobnie nie jest też na tyle duża, by zaczęły się same rozprzestrzeniać i namnażać. Ale jeszcze kilka ciepłych sezonów i sytuacja może się diametralnie zmienić!

 

wp.pl/ foto: youtube screenshot

fotoradar

[FOTO] Fotoradar zrobił zdjęcie nietypowemu „kierowcy”. Kiedy policjanci zobaczyli kto został namierzony przecierali oczy ze zdziwienia

Policjanci z Bocholt (Niemcy) mieli nie lada zagwozdkę kiedy na zdjęciu wykonanym przez fotoradar zobaczyli gołębia! Ptak został uchwycony w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości. Maksymalna prędkość z jaką mogą się tam poruszać kierowcy wynosi 30 km/h. Ptak znacznie ją przekroczył, ponieważ pędził 45 km/h. Z wypowiedzi policjantów wynika, że tym razem się mu upiecze i nie będzie musiał płacić mandatu.

Nietypowe zdjęcie z fotoradaru zostało opublikowano przez policjantów na Facebooku. Pierwsze co rzuca nam się w oczy to gołąb. Okazuje się, że ptak został „ustrzelony” przez fotoradar, ponieważ znacznie przekroczył dozwoloną prędkość. Z racji tego, że „pirat drogowy” nie miał widocznych tablic rejestracyjnych policjanci nie ukarzą go mandatem.

 

 

 

Kara za podobne wykroczenie wynosi w Niemczech 25 euro. Jednak gołąb może czuć się bezpieczny, ponieważ nie spotkają go żadne konsekwencje. Zdjęcie ptaka robi prawdziwą furorę na Facebooku, a sprawa zyskała rozgłos w międzynarodowych mediach. Trzeba przyznać, że gołąb przez przypadek znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie i zupełnie nieświadomie został gwiazdą internetu.

 

fot.facebook.com

 

źródła: bbc.com, foto facebookc.com, pixabay.com

bezwzględni, marketplace, awaria facebooka

Bezwzględni gwałciciele trafią za kratki. Wszystko dzięki Facebook’owi!

13-letnia dziewczynka z Niemiec, została zgwałcona przez ośmiu imigrantów z Bułgarii. Przeżyła niesamowity dramat, a oni byli bezwzględni. Tak straszną krzywdę wyrządzili temu dziecku, że aż nie da się tego opisać. Na szczęście do mężczyzn policja dotarła dzięki temu, że nastolatka rozpoznała jednego z nich na Facebooku. Później posypała się już cała reszta grupy

Do całego wydarzenia doszło, gdy dziewczynka wracała z basenu w miejscowości Velbert. Gdy szła leśną ścieżką, trafiła w zasadzkę ośmiu migrantów. Mężczyźni zaciągnęli ją w krzaki i na zmianę gwałcili. Na gorącym uczynku złapał ich przyjaciel rodziny, który szukał w tym czasie 13-latki. Na jego widok, gwałciciele uciekli. Dziewczynka rozpoznała jednego ze zwyrodnialców na Facebooku. Tego samego dnia, miała go w rękach policja, która doszła do wszystkich sprawców. Wszyscy twierdzili, że nastolatka się zgodziła na seks. Prokuratura jednak nie uwierzyła i zastosowała wobec wszystkich kary. Dwóch chłopców próbowało uciec do rodzimego kraju, lecz zostali oni poddani ekstradycji.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Mąż odwalił żonie okropny żart. Cud że nic jej się nie stało

Czasami zastanawiamy się czy media społecznościowe są w ogóle do czegokolwiek potrzebne. Nasze dzieci spędzają w nich bardzo dużo czasu zamiast na zabawie na podwórku. Teraz jednak Facebook okazał się zbawienny i bezwzględni gwałciciele, którzy wyrządzili dziewczynce krzywdę pójdą do więzienia.

źródło: o2.pl

fot. pixabay.com

wypadku

[VIDEO] Zamiast pomagać rannym nagrywał ofiary wypadku! Jeden z policjantów zareagował na to w niesamowity sposób!

Postawa jednego z policjantów biorących udział w akcji ratunkowej po koszmarnym wypadku do jakiego doszło na autostradzie A5 w Hesji (Niemcy) spotkała się z ogromnym uznaniem. W kolizji uczestniczyło 5 samochodów, jeden z nich doszczętnie spłonął. Rannych zostało łącznie 6 osób. Zdenerwowany funkcjonariusz postanowił upomnieć jednego z gapiów nagrywających wypadek, jednak sposób w jaki to zrobił był naprawdę niesamowity.

Po przyjeździe służb ratunkowych na miejsce okazało się, że pomoc rannym utrudniają inni kierowcy, którzy zamiast pomagać ofiarom wypadku nagrywają rozbite samochody. Służby miały przez to ciężką przeprawę do poszkodowanych,  ponieważ droga była zablokowana. Na nagraniu zamieszczonym w sieci widzimy jak jeden z policjantów w nietypowy sposób reaguje na zachowanie filmującego zniszczone auta i rannych ludzi.

 

ZOBACZ:Rosja: pędził 200km/h, jego auto po wypadku rozleciało się na pół. Nie uwierzysz, co potem robił kierowca!

 

Funkcjonariusz otwiera drzwi szoferki kierowcy ciężarówki, zdenerwowany wyrywa mu telefon i krzyczy na niego. Później nakazuje mu opuścić pojazd i prowadzi do jednego z kompletnie zniszczonych samochodów. Padają pytania o to „czy chce to nagrywać?” i czy „chciałby być tym pasażerem”. Wyraźnie przerażony kierowca zaczyna płakać i kręci przeczącą głową. Po wypadku niemiecka autostrada A5 przez kilka godzin była całkowicie zamknięta.

 

 

źródła: finanse.wp.pl, youtube.com, foto youtube.com

 

 

 

 

 

 

gibner, szukali go na dnie jeziora, modelki

Przez 3 dni szukali go na dnie jeziora. Finał akcji TOTALNIE ZASKOCZYŁ wszystkich!

Ta historia nadaje się na film – piszemy to z całą odpowiedzialnością i pewnością. Tymczasem wydarzyła się naprawdę i co ważniejsze – w Polsce! Gdy nad brzegiem Jeziora Olecko Wielkie na Mazurach odnaleziono ubranie i buty należące do 54-letniego mężczyzny, spodziewano się najgorszego. Strażacy rozpoczęli poszukiwania topielca.

 

Strażaccy płetwonurkowie przeczesywali dno jeziora, podczas gdy policja prowadziła poszukiwania w innych kierunkach – zawsze istniał cień szansy, że mężczyzna wcale nie utonął. I co najlepsze – to ten trop okazał się prawdziwy!

 

Po trzech dniach poszukiwań strażacy nie znaleźli ani śladu zwłok w jeziorze. Tymczasem do policji dotarła informacja, że poszukiwany człowiek znajduje się w… Niemczech! Nie został tam jednak porwany, ani sam nie zamierzał fingować swojej śmierci.

 

54-latek był prawdopodobnie na bardzo dużym życiowym zakręcie. Nieopodal jeziora Olecko Wielkie w akcie desperacji zatrzymał samochód pewnego ełczanina. Poprosił go, aby ten pomógł mu wyprostować życiowe ścieżki. I co ciekawe – nieznajomy zgodził się!

 

Poszukiwany mężczyzna zatrzymał przejeżdżającego przez Olecko ełczanina z prośbą o pomoc w „doprowadzeniu jego życia do porządku”. Nieznajomy nieoczekiwanie wyciągnął do niego pomocną dłoń i postanowił zabrać go ze sobą do Niemiec

 

– napisała policja w komunikacie

 

A ponieważ 54-letni mężczyzna miał bardzo brudną odzież, nieznajomy podarował mu ubrania, które miał przy sobie, a starą garderobę pozostawili nad brzegiem jeziora.

 

Obecnie mężczyzna przebywa w Niemczech, gdzie podjął pracę i prawdopodobnie dochodzi do siebie. Skontaktował się z krewnymi, których poinformował, że nic mu nie jest i zamierza na razie pozostać za zachodnią granicą.

 

Jak widać tym razem skończyło się dobrze. Trzymamy kciuki, żeby ta niesamowita historia była faktycznie początkiem dużej przemiany dla opisywanego przez nas mężczyzny!

 

 

o2.pl/pixabay

 

 

karała

W taki sposób „karała” pasażerów jeżdżących na gapę! Konduktorka za niemoralne zachowanie wyleciała z pracy!

Na nietypowy pomysł wpadła pracownica niemieckich kolei państwowych. 33-latka wymyśliła sobie dochodowy biznes i po godzinach nagrywała amatorskie filmy porno w pustych pociągach. Fabuła była dość mało skomplikowana. Niemka, która w rzeczywistości również była konduktorką karała w nich „seksem” pasażerów jeżdżących na gapę!

Niestety biznes Teresy W. nie trwał zbyt długo. Kobieta została zidentyfikowana na jednym z nagrań przez pracownika firmy, w której pracuje. Wideo na, którym 33-latka zabawia się w uniformie Deutsche Bahn w jednym z pociągów trafiło w ręce jej szefa, który dyscyplinarnie ją zwolnił. Mowa tu o filmiku, na którym Niemka „karała” jednego z pasażerów bez biletu w kabinie konduktorskiej.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Kraków: 29-latek był tak pijany, że zaparkował auto na peronie Dworca Głównego! Wcześniej omal nie zderzył się z odjeżdżającym pociągiem!

 

Sama zainteresowana również odniosła się do opublikowanych w sieci nagrań. Teresa W. nie widzi w nich nic niestosownego. Uważa, że to co robi poza godzinami pracy jest jej prywatną sprawą i nie musi się nikomu tłumaczyć z nagrywania erotycznych treści. Niestety jej pracodawca miał zgoła odmienne zdanie i postanowić rozwiązać umowę z 33-latką. Niewykluczone, że sprawa będzie mieć swój finał w sądzie.

 

 

 

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

polak

Polak został zatrzymany do kontroli przez Niemców. Z tego wszystkiego aż… zemdlał

Ciężarówka którą jechał przez Niemcy Polak została zatrzymana, gdyż z daleka zwracała na siebie uwagę. Odkryty dach oraz wiele uchybień nie pozwalały na dalszą jazdę. Kontrola trwała… 7 i pół godziny. W pewnym momencie nasz rodak nie wytrzymał i zemdlał. Do zdarzenia doszło 16 maja na parkingu w Kirchheimbolanden. Nie ma się co dziwić stróżom prawa, bo takie przypadki rzadko się zdarzają…

Dlaczego? Naczepa miała odkryty dach tylko dlatego żeby zmieściła się w niej… ciężarówka oraz bus. Nietypowy transport wiózł Polak, który nie miał zezwolenia na przekroczenie dopuszczalnej wysokości zestawu. Złamanie tego jakże ważnego przepisu mogło skutkować np. zaklinowaniem się w miejscu, gdzie zestaw nie miałby prawa przejechać, bo najzwyczajniej by się nie zmieścił. Jakby tego było mało, to przyczepa nie spełniała podstawowych wymogów bezpieczeństwa oraz technicznych. Dodatkowo, kierowca nieprawidłowo używał tachografu i przekroczył ilość dopuszczalnych godzin pracy. Służby musiały poświęcić na tę kontrolę aż 7 i pół godziny. Zdecydowano, że ładunek należy przenieść do innego – odpowiedniego pojazdu, a kierowca musi zrobić sobie obowiązkową przerwę. Wtedy 45-latek z Kielc zaczął się tłumaczyć, że robi to prywatnie i wykonuje tylko przyjacielską przysługę. Policjanci jednak nie przystali na takie tłumaczenia, a mężczyzna… zemdlał. Zabrał go do szpitala helikopter.

 

ZOBACZ:Jechał wiaduktem kiedy na jego auto spadło to coś! Metalowy sprzęt przebił szybę i wbił się w (…)!

 

W piątek niesforny kierowca opuścił szpital i udał się ciężarówką do kraju, niestety już bez ładunku. Polska myśl logistyczno-technologiczna nie zna granic.

źródło: fakt.pl fot. screenshot

kuszy

Niemcy: kolejne zwłoki przeszyte bełtami z kuszy. U naszego sąsiada grasuje seryjny morderca?

Na początku tygodnia pisaliśmy o potwornym znalezisku w jednym z hoteli w Bawarii, gdzie odkryto zwłoki trzech osób zastrzelonych z kuszy. Sprawa była niezwykle tajemnicza, ale co więcej, teraz śledczy natrafili na kolejne ciała. Czy po Niemczech grasuje seryjny morderca?

Ze szczegółów, które poznaliśmy, dwie ofiary – 53-latek i 33-latka leżały na łóżku i miały w ciałach po kilka bełtów. Zaś 30-latka z Dolnej Saksonii leżała na podłodze, a jej klatka piersiowa była przebita jedną strzałą.

Makabryczne odkrycie w hotelu: ktoś zamordował gości przy pomocy kuszy?!

 

Na razie nie wiadomo kto i jak dokonał tej zbrodni, albo czy było to samobójstwo. W pokoju hotelowym znaleziono trzy kusze, być może któraś z nich jest narzędziem zbrodni. Ale to nie koniec.

 

Dziwnych tropów jest co najmniej kilka, bowiem policja zatrzymała m.in. ciężarówkę z logiem jednego z kół łowieckich. Była ona widziana w Nadrenii-Palatynacie, a więc tam, skąd pochodziły dwie ofiary oraz w piątek przed zbrodnią pod hotelem gdzie do niej doszło.

 

Z kolei policja z Dolnej Saksonii otrzymała informację o fetorze wydobywającym się z jednego z mieszkań. Znaleziono w nim dwa ciała również poprzebijane bełtami z kuszy! Jak się okazało było to mieszkanie należące do 30-latki, której zwłoki znaleziono w hotelu. Ciała w mieszkaniu musiały leżeć co najmniej kilka dni.

 

Jaki był dokładny przebieg tych dziwnych wypadków, kto kogo zamordował i dlaczego? Oto najważniejsze pytania, na które będą musiały odpowiedzieć organy ścigania.