pilkarz reprezentacji niemiec, matthias ginter

Potworna kontuzja piłkarza reprezentacji Niemiec. Czeka go operacja twarzy [VIDEO]

O prawdziwym pechu może mówić 24-letni obrońca Borussii Monchengladbach i reprezentacji Niemiec, Matthias Ginter. W trakcie ostatniego meczu z Hannoverem 96 bardzo niefortunnie zderzył się z piłkarzem drużyny przeciwnej.

Ginter zderzył się pod koniec pierwszej połowy z Noahem Joelem Sarenrenem Bazee. Bazee z dużym impetem uderzył głową w twarz reprezentanta Niemiec. Ten padł na ziemię jak rażony gromem. Jednak co ciekawe, zagrał jeszcze kilka minut i dopiero został na noszach zniesiony z boiska!

 

 

Okazało się, że ma złamaną szczękę i kość jarzmową. Dzisiaj miała odbyć się jego operacja. Wyrazy wsparcia i otuchy wyrazili piłkarze grający z nim na co dzień w Borussii oraz w reprezentacji.

 

 

ZOBACZ: Ta dziennikarka pokazała się nago, bo jest… kontuzjowana! Wybuchł skandal [FOTO]

 

Ginter zadebiutował w kadrze Niemiec w 2014 roku i tym samym stał się złotym medalistą Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Przed przejściem do Monchengladbach grał w Borussii Dortmund i SC Freiburg.

 

wprost.pl/twitter/

zatruwał

Zatruwał jedzenie dla dzieci i umieszczał je w sklepach. Następnie żądał okupu za ujawnienie, które z produktów są skażone

Jego sprawa to rzadkość w historii niemieckiej kryminalistyki. Mężczyzna zatruwał żywność, a następnie umieszczał ją w supermarketach. Został skazany na dwanaście i pół roku więzienia.

Sprawa miała swój początek w wrześniu ubiegłego roku. 54-latek zatruwał żywność, a następnie groził, że umieszczał je w sklepach. Później wysyłał e-maile do policji, centrali ochrony praw konsumenta oraz supermarketów.

 

 

 

Mężczyzna za podanie informacji, które z produktów są zatrute starał się wymusić milionowy okup. Policja namierzyła i zatrzymała mężczyznę, a w jego domu znaleziono truciznę, którą skażone zostały słoiczki z odżywkami dla niemowląt. 54-latek używał glikolu etylenowego. Substancja ta jest używana między innymi w płynach stosowanych przeciwko zamarzaniu.

 

 

 

Mężczyzna w czasie procesu próbował tłumaczyć swoje zachowanie zaburzeniami osobowości oraz nadużywaniem alkoholu i środków przeciwbólowych. Sąd skazał go jednak na dwanaście i pół roku więzienia pod zarzutem usiłowania morderstwa oraz próbę wymuszenia okupu.

 

 

 

 

ZOBACZ:Nie ważne jak, byle nie dać się złapać. To mógł być pościg roku, mężczyzna uciekał przed policją czym się dało

 

 

 

 

 

foto pixaby / źródło bbc.com / wprost.pl / dw.com / tvn24.pl

 

napad na nastolatkę

NAPADLI na nastolatkę licząc na łatwy ŁUP! Mocno się PRZELICZYLI! Zobacz jak ich potraktowała! [VIDEO]

Takiego obrotu spraw nie spodziewali się na pewno. Dwóch młodocianych rabusiów z niemieckiego Essen liczyło na łatwy łup. W przejściu podziemnym zaatakowali nastolatkę, która jednak nie zamierzała ot tak oddać im swoich rzeczy.

 

Nagranie z monitoringu opublikowała policja licząc na łatwiejsze odnalezienie sprawców. Napad miał miejsce na stacji metra Vierhofer Platz. Jeden z napastników najpierw uderzył 17-latkę butelką w głowę, a później próbował wyrwać jej plecak i telefon. Po chwili pojawił się jego wspólnik.

 

Mimo przewagi liczebnej, złodzieje nie dali sobie rady z dziewczyną – jednego odpędziła solidnym kopniakiem, a drugi dostał od niej kilka razy łokciem. Po chwili obaj zwiewali gdzie pieprz rośnie!

 

 

Jeden z atakujących już został zatrzymany, a dziewczyna stała się bohaterką!

szukali go na dnie jeziora, modelki

Przez 3 dni szukali go na dnie jeziora. Finał akcji TOTALNIE ZASKOCZYŁ wszystkich!

Ta historia nadaje się na film – piszemy to z całą odpowiedzialnością i pewnością. Tymczasem wydarzyła się naprawdę i co ważniejsze – w Polsce! Gdy nad brzegiem Jeziora Olecko Wielkie na Mazurach odnaleziono ubranie i buty należące do 54-letniego mężczyzny, spodziewano się najgorszego. Strażacy rozpoczęli poszukiwania topielca.

 

Strażaccy płetwonurkowie przeczesywali dno jeziora, podczas gdy policja prowadziła poszukiwania w innych kierunkach – zawsze istniał cień szansy, że mężczyzna wcale nie utonął. I co najlepsze – to ten trop okazał się prawdziwy!

 

Po trzech dniach poszukiwań strażacy nie znaleźli ani śladu zwłok w jeziorze. Tymczasem do policji dotarła informacja, że poszukiwany człowiek znajduje się w… Niemczech! Nie został tam jednak porwany, ani sam nie zamierzał fingować swojej śmierci.

 

54-latek był prawdopodobnie na bardzo dużym życiowym zakręcie. Nieopodal jeziora Olecko Wielkie w akcie desperacji zatrzymał samochód pewnego ełczanina. Poprosił go, aby ten pomógł mu wyprostować życiowe ścieżki. I co ciekawe – nieznajomy zgodził się!

 

Poszukiwany mężczyzna zatrzymał przejeżdżającego przez Olecko ełczanina z prośbą o pomoc w „doprowadzeniu jego życia do porządku”. Nieznajomy nieoczekiwanie wyciągnął do niego pomocną dłoń i postanowił zabrać go ze sobą do Niemiec

 

– napisała policja w komunikacie

 

A ponieważ 54-letni mężczyzna miał bardzo brudną odzież, nieznajomy podarował mu ubrania, które miał przy sobie, a starą garderobę pozostawili nad brzegiem jeziora.

 

Obecnie mężczyzna przebywa w Niemczech, gdzie podjął pracę i prawdopodobnie dochodzi do siebie. Skontaktował się z krewnymi, których poinformował, że nic mu nie jest i zamierza na razie pozostać za zachodnią granicą.

 

Jak widać tym razem skończyło się dobrze. Trzymamy kciuki, żeby ta niesamowita historia była faktycznie początkiem dużej przemiany dla opisywanego przez nas mężczyzny!

 

 

o2.pl/pixabay

 

 

narodowej

Chamskie zachowanie piłkarza po meczu. Za to co zrobił wyleciał z drużyny narodowej [WIDEO]

Zachowania reprezentanta Holandii było niedopuszczalne. Zawodnik po meczu podszedł do kapitana przeciwnej drużyny i splunął mu w twarz. Wszystko zarejestrowały kamery. Piłkarz natychmiast został usunięty z drużyny narodowej. 

Mecz pomiędzy młodzieżowymi reprezentacjami Holandii i Niemiec zakończył się skandalem. Po spotkaniu do kapitana drużyny naszych zachodnich sąsiadów podszedł Jordan Teze i splunął rywalowi w twarz. Holenderski obrońca nie musiał długo czekać na reakcję swojej rodzimej federacji piłkarskiej. Ta błyskawicznie podjęła decyzję o usunięciu zawodnika z drużyny narodowej.    

 

 

 

 

 

 

Reprezentujący Holandię piłkarz przeprosił za swoje zachowanie w mediach społecznościowych. Zaakceptował również słuszność decyzji o jego zawieszeniu w grze drużyny narodowej. Za haniebne zachowanie przeprosił także trener kadry oranje Bert Konterman. Jak przyznał sam nie krył zdziwienia tym co zrobił jego piłkarz i jest mu przykro, że doszło do takiego incydentu. 

 

 

 

 

 

 

Mecz pomiędzy młodzieżówkami zakończył się remisem 1-1. Autorami bramek byli Florian Baak dla reprezentacji Niemiec oraz Kaj Sierhuis dla drużyny z Holandii.

 

 

 

 

 

 

ZOBACZ:NAJSZYBSZY CZŁOWIEK NA ZIEMI. Zamienił bieżnię na boisko [WIDEO]

 

 

 

 

 

 

foto youtube/ źródło eurosport.interia.pl 

 

 

złodzieja

Chcieli zatrzymać złodzieja. Nagle sami poczuli się zagrożeni [WIDEO]

Do zdarzenia doszło w Kreuzbergu, jednej z dzielnic Berlina. Na nagraniu z zajścia widać, że w zatrzymaniu jednego złodzieja udział wzięło więcej niż dziesięciu policjantów. 

Funkcjonariusze w pewnym momencie zostali otoczeni przez gromadzących się ludzi. W ich kierunku zaczęły lecieć kamienie, butelki oraz doniczki. Policjanci, aby opanować wymykającą się spod kontroli sytuację podczas zatrzymania złodzieja, użyli gazu i tarcz. Na jednym z ujęć można także dostrzec, że jeden z nich trzyma wyjętą z kabury broń. 

 

 

 

 

 

 

Sytuacja po tym jak trafiła do sieci nie przeszła bez echa. Część ludzi uważa, że podczas zatrzymania policja zachowała się zbyt brutalnie. Z drugiej jednak strony nie brakuje głosów, że funkcjonariusze nie przekroczyli przepisów. Zwłaszcza, że mężczyzna stawiał opór przy aresztowaniu. Inni idą jeszcze dalej twierdząc, że powinno się przeprowadzać szkolenia na wypadek takich sytuacji. Tak, aby jak najszybciej zapobiegać niepotrzebnej eskalacji agresywnych zachowań wobec policji. 

 

 

 

ZOBACZ:Policja zatrzymała nieodpowiedzialną matkę. Wszystko z powodu tatuażu [WIDEO]

 

 

 

foto youtube / źródło dailymail.co.uk

19 kilogramów borowików, grzybiarze

Zebrali 19 kilogramów pięknych borowików. Zapłacili 7 tysięcy kary!

Wrzesień to czas, gdy wielu z nas wyrusza w lasy, by zebrać grzyby – zasuszone i zamarynowane będą ozdobą naszych świątecznych stołów w przeróżnych potrawach. Jednak u naszego zachodniego sąsiada bezduszne przepisy sprawiły, że za zbyt bogaty zbiór borowików dwóch Niemców naraziło się na astronomiczną karę!

 

67- i 69-letni Niemcy wyruszyli w lasy Badeni-Wirtembergii na grzybobranie. Traf chciał, że trafili na naprawdę niesamowity wysyp borowików. Za jednym zamachem zebrali aż 19 kilogramów tego wyśmienitego grzyba!

 

Efekt ich wspaniałego wyjścia zauważył inny typowy Niemiec. Wiedząc iż ordnung muss sein zadzwonił na policję… Funkcjonariusze szybko przybyli na miejsce i skontrolowali grzybiarzy.

 

Wyjaśnili im, że prawo zezwala jedynie na zebranie kilograma grzybów na osobę, a każdy nadprogramowy kilogram musi zostać skonfiskowany. Dodatkowo, za zbyt mocne nadwyrężanie zasobów przyrody niemieckie prawo przewiduje grzywnę zależną od ilości kilogramów!

 

A że panowie mieli aż 17 kilogramów borowików za dużo, musieli zapłacić bagatela 1700 euro (ok. 7300 zł). Nie dość więc, że stracili większość ze swojego urobku, to dodatkowo ich portfele także uległy mocnemu uszczupleniu.

 

Skonfiskowane borowiki podobno trafiły do organizacji charytatywnej – chociaż tyle pożytku z tej akcji. A jej samej i rzeczonego prawa nawet nie będziemy komentować – ubieramy gumofilce i lecimy w lasy zbierać polskie grzyby bez ograniczeń!

 

se.pl/ foto: pixabay

11-letni, dziecko zgwałcone na wycieczce

HORROR na szkolnej wycieczce: 10 latek zgwałcony przez kolegów!

Ta bulwersująca sprawa wydarzyła się jeszcze w ubiegłym roku szkolnym, ale media dowiedziały się o niej dopiero teraz. Uczeń jednej z niemieckich podstawówek został zgwałcony przez swojego kolegę z klasy. Wszystko stało się na szkolnej wycieczce. Nauczyciele niczego nie zauważyli.

Uczniowie z berlińskiej podstawówki z dzielnicy Hellersdorf z okazji zakończenia roku szkolnego wybrali się na do Uckermark. Do dramatu jednego z chłopców doszło na wycieczce do zamku Kroechlendorff.

 

Ofiara miała zostać złapana przez dwóch kolegów, zaś trzeci dopuścił się na nim obrzydliwej czynności. Już wcześniej mieli mu grozić, że zostanie zgwałcony jeśli nie będzie posłuszny. Nauczyciele nie zauważyli w czasie wycieczki niczego niepokojącego.

 

Po kilku dniach chłopiec opowiedział o traumatycznym przeżyciu swojemu przyjacielowi. Ten zgłosił sprawę nauczycielom i rodzicom. Według raportu psychologicznego przygotowanego z tego powodu, żaden z chłopców biorących udział w zajściu nie może już wrócić do normalnej szkoły. Rodzice ofiary już poprosili o przeniesienie dziecka do innej placówki.

 

Według części informacji, chłopcy-gwałciciele nie są rodowitymi Niemcami, tylko przybyszami z Afganistanu i Iraku. Jednak ten wątek ze względu na polityczną poprawność jest w mediach niemieckich zupełnie pomijany.

 

Instytucje zajmujące się młodzieżą i kwestiami prawnymi podkreślają, że tamtejsze prawo nie przewiduje takich sytuacji stąd istnieje trudność z określeniem kary dla małoletnich sprawców.

 

My zaś obawiamy się, że takich sytuacji może być coraz więcej.

zaginęła 5 lat temu

5 lat temu zaginęła jako 13-latka. Teraz wróciła do domu i opowiedziała swoją dramatyczną historię!

Maria H. miała 13 lat w 2013 roku. Poznała wtedy przez Internet 53-letniego Berharda Haasa. Mężczyzna prawdopodobnie całkowicie zawrócił jej w głowie. Nastolatka na 5 lat zaginęła bez wieści. Jej historia właśnie się wyjaśniła.

 

W połowie lipca 2013 roku Maria powiedziała rodzicom, że chce przenocować u przyjaciółki. Jednak nigdy do niej nie dotarła. Tak naprawdę spotkała się z Berhardem i ruszyła z nim przed siebie! Para początkowo skierowała się do Polski. Nocowali w samochodzie, lub w namiocie, który rozbijali pod mostami, lub w innych nierzucających się w oczy miejscach. Bali się, że w hotelu ktoś mógłby ich rozpoznać.

 

W tym czasie w Niemczech trwała faktycznie wielka akcja poszukiwawcza. Siłą rzeczy odbiła się ona także o służby państw ościennych, w tym Polski. Pewnego dnia nietypowa para spacerowała po Krakowie. Jeden z przechodniów rozpoznał w dziewczynce zaginioną Marię H., jednak Berhard zapewniał go, że to pomyłka i że jest ojcem dziewczynki. Para uciekła zanim na miejsce przybyła policja.

 

Po tej wpadce wielokrotnie zmieniali miejsca zamieszkania. Pomieszkiwali w wielu europejskich miastach, podczas gdy rodzina dziewczynki nie przestawała jej szukać. 30 sierpnia 2018 roku nastąpił przełom. 18-letnia Maria skontaktowała się z bliskimi z Mediolanu. Z pomocą przyjaciół rodziny dotarła do rodzinnego Freiburga, do swojej matki.

 

Policja zamierza przesłuchać Marię za kilka dni. Służby nie mają tak naprawdę pewności czy Maria uciekła z Haasem dobrowolnie i czy przez całe 5-lat przebywała z nim z własnej woli. Nie wiadomo też gdzie przebywa Berhard. Sprawa ta ma więc jak widać jeszcze wiele znaków zapytania.

 

wprost.pl/ foto: facebook