meksyk komentator

Tak komentator Meksyku cieszył się z wygranej z NIEMCAMI. MUSISZ TO ZOBACZYĆ! [VIDEO]

Futbol potrafi wywoływać niesamowite emocje, nawet wśród ludzi, którzy zajmują się nim na co dzień i wydawałoby się, że są obyci z przeróżnymi sytuacjami. Komentator z Meksyku nie potrafił się opanować, gdy sędzia odgwizdał koniec spotkania. 

 

Meksyk dość sensacyjnie pokonał aktualnymi Mistrzów Świata 1:0. Niemcy na boisku często gubili się i łatwo dopuszczali do morderczych kontrataków drużynę Meksyku. W efekcie doprowadziło to do utraty gola, którego strzelił Hirving Lozano.

 

W drugiej połowie Niemcy robili co mogli aby odrobić stratę. Można jednak śmiało powiedzieć, że byli tylko cieniem reprezentacji znanej z poprzednich turniejów. Szał radości opanował sektory zajmowane przez meksykańskich kibiców po końcowym gwizdku.

 

Atmosfera ta udzieliła się komentatorowi Meksyku, a jego radość uwieczniono na nagraniu, które pojawiło się na Twitterze:

 

 

Jakby tego było mało, radość jaka ogarnęła kibiców w Mexico City po strzeleniu bramki przez Lozano była tak wielka, że wywołała drgania odczuwalne przez aparaturę sejsmiczną!

 

 

szukali go na dnie jeziora

Przez 3 dni szukali go na dnie jeziora. Finał akcji TOTALNIE ZASKOCZYŁ wszystkich!

Ta historia nadaje się na film – piszemy to z całą odpowiedzialnością i pewnością. Tymczasem wydarzyła się naprawdę i co ważniejsze – w Polsce! Gdy nad brzegiem Jeziora Olecko Wielkie na Mazurach odnaleziono ubranie i buty należące do 54-letniego mężczyzny, spodziewano się najgorszego. Strażacy rozpoczęli poszukiwania topielca.

 

Strażaccy płetwonurkowie przeczesywali dno jeziora, podczas gdy policja prowadziła poszukiwania w innych kierunkach – zawsze istniał cień szansy, że mężczyzna wcale nie utonął. I co najlepsze – to ten trop okazał się prawdziwy!

 

Po trzech dniach poszukiwań strażacy nie znaleźli ani śladu zwłok w jeziorze. Tymczasem do policji dotarła informacja, że poszukiwany człowiek znajduje się w… Niemczech! Nie został tam jednak porwany, ani sam nie zamierzał fingować swojej śmierci.

 

54-latek był prawdopodobnie na bardzo dużym życiowym zakręcie. Nieopodal jeziora Olecko Wielkie w akcie desperacji zatrzymał samochód pewnego ełczanina. Poprosił go, aby ten pomógł mu wyprostować życiowe ścieżki. I co ciekawe – nieznajomy zgodził się!

 

Poszukiwany mężczyzna zatrzymał przejeżdżającego przez Olecko ełczanina z prośbą o pomoc w „doprowadzeniu jego życia do porządku”. Nieznajomy nieoczekiwanie wyciągnął do niego pomocną dłoń i postanowił zabrać go ze sobą do Niemiec

 

– napisała policja w komunikacie

 

A ponieważ 54-letni mężczyzna miał bardzo brudną odzież, nieznajomy podarował mu ubrania, które miał przy sobie, a starą garderobę pozostawili nad brzegiem jeziora.

 

Obecnie mężczyzna przebywa w Niemczech, gdzie podjął pracę i prawdopodobnie dochodzi do siebie. Skontaktował się z krewnymi, których poinformował, że nic mu nie jest i zamierza na razie pozostać za zachodnią granicą.

 

Jak widać tym razem skończyło się dobrze. Trzymamy kciuki, żeby ta niesamowita historia była faktycznie początkiem dużej przemiany dla opisywanego przez nas mężczyzny!

 

 

o2.pl/pixabay

 

 

napad na nastolatkę

NAPADLI na nastolatkę licząc na łatwy ŁUP! Mocno się PRZELICZYLI! Zobacz jak ich potraktowała! [VIDEO]

Takiego obrotu spraw nie spodziewali się na pewno. Dwóch młodocianych rabusiów z niemieckiego Essen liczyło na łatwy łup. W przejściu podziemnym zaatakowali nastolatkę, która jednak nie zamierzała ot tak oddać im swoich rzeczy.

 

Nagranie z monitoringu opublikowała policja licząc na łatwiejsze odnalezienie sprawców. Napad miał miejsce na stacji metra Vierhofer Platz. Jeden z napastników najpierw uderzył 17-latkę butelką w głowę, a później próbował wyrwać jej plecak i telefon. Po chwili pojawił się jego wspólnik.

 

Mimo przewagi liczebnej, złodzieje nie dali sobie rady z dziewczyną – jednego odpędziła solidnym kopniakiem, a drugi dostał od niej kilka razy łokciem. Po chwili obaj zwiewali gdzie pieprz rośnie!

 

 

Jeden z atakujących już został zatrzymany, a dziewczyna stała się bohaterką!

lubań, tunele

Dolny Śląsk: odkryto kolejne tajemnicze TUNELE z czasów II Wojny Światowej! Jaką tajemnicę skrywa podziemny kompleks w Lubaniu?

Od wielu lat spekulowało się, że pod Kamienną Górą w Lubaniu na Dolnym Śląsku znajdują się tunele wydrążone przez Niemców. Poprzednie poszukiwania nie dały zadowalających rezultatów. Natomiast teraz już pierwszy odwiert dał zaskakujący wynik!

 

Sprawa tuneli wyszła na jaw gdy historyk Tomasz Bernacki przed kilkunastoma laty odnalazł w archiwum plan schronu, który miał powstać pod Kamienną Górą. Według niego pod wzniesieniem miały być wydrążone dwa tunele o długości 100-150 metrów. Jednak nie było pewności, czy w ogóle powstały, czy zatrzymano się na fazie projektu.

 

Teren ten aż do maja 1945 roku znajdował się pod kontrolą Niemców. Mieli oni tuż przed zakończeniem działań zbrojnych ukryć w tunelach sprzęt i zawalić wejścia. Jednak po wojnie nie udało się zlokalizować wejścia do podziemi.

 

W 2011 roku Grupa Eksploracyjna Miesięcznika „Odkrywca” i Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc podjęli kolejną próbę odkrycia schronu. Zamierzali dostać się do niego przez tunel ewakuacyjny, który udało się odkopać. Jednak wkrótce okazało się, że jest on niedokończony. Po raz kolejny nie udało się potwierdzić, ani wykluczyć, czy podziemny kompleks istnieje, czy nie.

 

Teraz dokonano następnej próby z wykonaniem odwiertów. Już pierwszy, poprowadzony na głębokość 20 metrów udowodnił, że tunele są! Niestety, większa ich część znajduje się pod wodą. Dlatego wciąż nie wiadomo co w nich jest.

 

 

 

W najbliższych miesiącach badacze spróbują ustalić jak długie są tunele i co się w nich znajduje. W przyszłości być może uda się je odkopać i dostać do wnętrza. Trzymamy kciuki za odkrywców – być może Kamienna Góra skrywa jakieś wielkie sekrety?

 

rmf24.pl

pies, lima, spd,

Pies członkiem NIEMIECKIEJ PARTII! Mało brakło a legitymację dostałby też KOT! KABARET u naszych zachodnich sąsiadów

Czy to kolejna oznaka zachodniego postępu? Nie tym razem! Dziennikarska prowokacja dowiodła jak marna jest weryfikacja osób ubiegających się o członkostwo w niemieckiej SPD. A tym samym – jak łatwo można wpłynąć na wewnętrzne sprawy partii. Członkiem SPD został… pies! 

 

Dziennikarze tabloidu „Bild” wykorzystali 3-letnią suczkę Limę i w jej imieniu wysłali wniosek o zarejestrowanie jako członka partii. „Ten pies będzie mógł głosować w sprawie wielkiej koalicji” – zatytułowali swój artykuł okraszony zdjęciem „upolitycznionej” psiny.

 

Dziennikarze w kwestionariuszu podali płeć, wiek i zatrudnienie. Nie wiemy jakie dane tam wpisali, ale faktem jest, że nikt się do nich nie przyczepił, ani nikt ich nie zweryfikował. Wkrótce otrzymali legitymację członkowską, którą Lima mogła się od tego dnia chwalić. I – zgodnie z tym  – zagłosować w wielkim wewnątrzpartyjnym referendum dotyczącym losów wielkiej koalicji z CDU-CSU.

 

Żeby było jeszcze śmieszniej, złożyli też w międzyczasie kolejny wniosek na… kota. Jednak opublikowanie artykułu raczej zaprzepaści szanse następnego pchlarza na uzyskanie legitymacji.

 

Władze SPD bardzo negatywnie odniosły się do działań dziennikarzy „Bilda”. Uznali je za złamanie etyki dziennikarskiej i zapowiedzieli kroki prawne. Od dziś do 2 marca członkowie SPD głosują w sprawie utworzenia rządu koalicyjnego. Jeśli odrzucą możliwość koalicji z partią Angeli Merkel, to albo powstanie rząd mniejszościowy – pierwszy w powojennej historii Niemiec, albo – zostaną rozpisane przedterminowe wybory.

 

Czy w związku z tą prowokacją mamy się spodziewać, że o losach referendum zadecydują nieistniejący członkowie, zarejestrowani na fałszywe dane? Miejmy nadzieję, że większość partyjnych legitymacji SPD należy do rzeczywistych członków, a nie, psów, kotów, kun, jenotów, czy wirtualnych osobistości!

 

rp.pl  foto: twitter com

aucie, garaż, policja, zaginięcie, samochód, auto

MAKABRYCZNY FINAŁ seksu w aucie: policja znalazła zwłoki kochanków. Powód śmierci jest WSTRZĄSAJĄCY!

Głupota, brak rozwagi, a może pech? W tej sytuacji chyba wszystkie czynniki splotły się dając tragiczny rezultat. Policja poszukująca dwóch osób dokonała szokującego odkrycia. Choć wydawało się, że sprawy nie są powiązane, ostatecznie obie znaleziono w tym samym czasie i miejscu – w aucie stojącym w jednym z garaży.

 

Na komisariat w mieście Bottrop w Niemczech wpłynęły dwa niezależne zgłoszenia o zaginięciu. Jedno dotyczyło 44-letniej kobiety, a drugie 39-letniego mężczyzny. Tymczasem funkcjonariusze natknęli się na zwłoki obu tych osób w jednym miejscu. Był nim garaż należący do jednej z nich.

 

Obie osoby nie żyły od kilku godzin. Gdy policjanci otworzyli drzwi garażu był niesamowicie zadymiony. Przez kilka minut nie było nawet widać, co znajduje się w środku.

 

Gdy przeszukanie pomieszczenia stało się możliwe, odkryto wstrząsającą prawdę. Para kochanków spędzając upojne chwile w aucie najprawdopodobniej zechciała się ogrzać. W tym celu włączyli silnik auta i ogrzewanie powietrza. Niestety, w zamkniętym garażu spaliny nie mogły znaleźć drogi ujścia.

 

Stężenie trujących gazów stawało się coraz większe, aż doprowadziło do śmierci obu osób zamkniętych w samochodzie. Co gorsza, przez kilka godzin nikt nie zauważył dymu wydobywającego się przez szpary w drzwiach garażowych i nie zawiadomił służb.

 

„Prokuratura zarządziła przeprowadzenie sekcji zwłok, by całkowicie wykluczyć inne przyczyny śmierci. Wszystko jednak wskazuje na to, że był to nieszczęśliwy wypadek”

– poinformowała lokalna policja.

 

Pechowa para znacznie lepiej wyszłaby na samodzielnych próbach „rozgrzania się”, bez pomocy samochodowego systemu. Warto pamiętać o tym, jak bardzo niebezpieczne mogą być spaliny z auta – jeśli kiedykolwiek Wasz wóz pracował w zamkniętym garażu , mogło to być niebezpieczne także dla Was!

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ pixabay

biathlon, komentatorzy eurosportu, niemcy, kpiny, żart, pjongczang, igrzyska

HIT INTERNETU! Komentatorzy Eurosportu KPIĄ Z NIEMCÓW! „Kiedyś też dostali zadyszki podczas mrozów…”. ZOBACZ o co chodzi!

Krzysztof Wyrzykowski i Tomasz Jaroński to popularny i znany duet komentatorski Eurosportu. Panowie ostatnio komentowali bieg biathlonistów na 20 kilometrów w czasie igrzysk w Pjongczang. To co powiedzieli na antenie rozłożyło na łopatki setki widzów. Teraz ich dialog bije rekordy popularności w sieci!

 

Zawody te nie ułożyły się po myśli Niemców. Reprezentanci naszego zachodniego sąsiada dość znacząco odstawali od czołówki stawki. Najlepszy z nich, Erich Lasser był zaledwie na 9 miejscu.

 

„Niemcy dzisiaj słabo. Chyba dostali zadyszki na tych mrozach” – zaczął Jaroński.

 

„Oni już kiedyś w historii też dostali zadyszki podczas mrozów” – odpowiedział Wyrzykowski.

 

 

Chodzi oczywiście o wyczyny „ich matek i ich ojców”, choć raczej ojców przede wszystkim, na Froncie Wschodnim w czasie II Wojny Światowej. Niemiecka armia, do tej pory niepokonana na całym kontynencie poniosła dwie sromotne, zimowe klęski.

 

Pierwszą w grudniu 1941 roku, kiedy sowiecka kontrofensywa odrzuciła ją kilkadziesiąt kilometrów od Moskwy, ratując w ten sposób stolicę ZSRR przed niechybnym upadkiem. W rok później na przełomie 1942 i 1943 roku niemieckie wojska „straciły formę” pod Stalingradem (dziś Wołgograd  – przyp. red.), pozwalając na okrążenie się i zniszczenie w tzw. Kotle Stalingradzkim.

 

Ten historyczny przytyk strasznie spodobał się internautom, którzy nie szczędzą pochwał za błyskotliwość i cięty język Wyrzykowskiemu. Dominują zresztą głosy, że obecne igrzyska są tak nudne i słabe, że wiele konkurencji ratuje właśnie świetny komentarz tego duetu dziennikarzy Eurosportu. Chwilami, gdy patrzymy na puste trybuny i senną publiczność nie sposób się nie zgodzić!

 

 

twitter.com/wp.pl

O co chodzi w sporze o ustawę o IPN? Skąd taka ostra reakcja Izraela? Oto PODSUMOWANIE całego zamieszania! [VIDEO]

Nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, zawierająca m.in. zapis o karach za bezpodstawne przypisywanie Polakom współudziału w niemieckich zbrodniach wywołała burzę na całym świecie. Szczególnie ostro protestuje w tej sprawie Izrael. Choć projekt zmiany prawa był znany i konsultowany ze środowiskami żydowskimi  i tak nie udało uniknąć się skandalu.

 

O co chodzi w tym sporze? Jak na ten temat wypowiadają się najważniejsi politycy w Polsce, Izraelu i na Zachodzie? I czy jest jakaś szansa na kompromis? ZOBACZ VIDEO! 

 

NIEMKA i jej dwie córki wyjechały wspierać ISIS. Iracki sąd nie miał dla nich LITOŚCI! Okrutna kara wkrótce zostanie wykonana PUBLICZNIE!

Problem wspierania radykalnych islamistów przez ochotników z państw Zachodu nie skończył się wraz z upadkiem Kalifatu. Europa właśnie teraz staje tak naprawdę przed problemem powrotów tych ludzi do domów. Niektórzy mogą nie wrócić dzięki nieprzejednanej postawie irackiego wymiaru sprawiedliwości.

 

Media informują o historii kobiety, która wraz z dwiema córkami wyjechał przed kilkunastoma miesiącami do Iraku. Niemka dotarła tam przez Syrię i zdaniem irackich oskarżycieli aktywnie włączyła się w działania kalifatu. Podobnie jak jej dzieci, które weszły w związki małżeńskie z bojownikami ISIS.

 

Iracki sąd nie miał dla niej litości – zgodnie z lokalnym prawem za przynależność do ISIS grozi kara śmierci lub dożywocia. Niemka została skazana na śmierć przez powieszenie. Egzekucja ma się odbyć publicznie. To jednak nie załatwia sprawy, gdyż kobiecie pozostała jeszcze możliwość odwołania.

 

Władze Niemiec mocno walczą o swoich obywateli przetrzymywanych w więzieniach w Iraku, żądając ich ekstradycji. Poza nią, mamy informacje o trzech innych Niemkach, które gniją w irackich celach. Jeśli wyrok utrzyma się w mocy – a tego należy się spodziewać – to będzie to pierwszy obcokrajowiec, który został skazany na śmierć w Iraku.

 

Twarde prawo, ale prawo – chciałoby się podsumować. Nie powinniśmy się rozczulać nad losem zagranicznych bojowników, którzy teraz mają na pieńku z irackim czy syryjskim wymiarem sprawiedliwości. Było nie było, Irak swoimi stanowczymi działaniami oszczędza wiele pracy europejskim służbom specjalnym i rozwiązuje za nas problem, do którego państwa europejskie de facto mocno się przyczyniły!