Niemcy szukali fury za 2 mln. Znalazła się… w Warszawie

Zaginiony samochód poszukiwany przez niemiecką policję to luksusowy bentley, którego wartość oszacowano na co najmniej dwa miliony złotych. W wyniku działań prowadzonych przez niemieckich funkcjonariuszy, udało się ustalić, że samochód może przebywać w naszym kraju.

 

Informacja o prawdopodobnym miejscu porzucenia samochodu trafiła do polskiej policji . Przekazały ją niemieckie służby. Jak pewnie większość z nas przypuszcza w takim przypadku, auto znalazło się na terenie naszego kraju nielegalnie.

 

Czytaj także: Jurek Owsiak prawomocnie skazany. Definitywny koniec procesu. Jaką zasądzono karę?

 

Na miejscu funkcjonariusze przeprowadzili oględziny pojazdu, który następnie został zabezpieczono. Odzyskanie samochodu nie kończy realizowanego postępowania. W tej sprawie śledczy będą nadal wykonywać czynności służbowe – przekazała Marta Sulowska z Komendy Rejonowej Policji obejmującej Wolę i Bemowo cytowana przez portal tvn24.pl.

 

Czytaj także: PiS błyskawicznie traci uznanie Polaków. 500+ nie odniosło zamierzonego efektu? Polityka socjalna nie przekłada się na poparcie

 

Samochód znalazł się w Polsce w wyniku “przestępstwa przywłaszczenia”. Funkcjonariusze z komisariatu na Bemowie zaraz po otrzymaniu informacji o tym, gdzie może przebywać auto, sprawdzili wskazane w komunikacie miejsce. Okazało się, że bentley… się znalazł. Policjanci zabezpieczyli samochód i dokonali jego oględzin. Postępowanie w tej sprawie jest w toku. 

 

Czytaj także: Kto zastąpi Szymona Hołownię w “Mam talent”? Jest jeden kandydat! Pierwsze rozmowy już się odbyły

Koronawirus z Chin przy polskiej granicy! Błyskawicznie się rozprzestrzenia

W samych Chinach z powodu wirusa zmarło już ponad 100 osób, a liczba zarażonych w zastraszająco szybkim tempie zbliża się do 5 tys. Pierwsze przypadki choroby pojawiły się w grudniu w chińskim mieście Wuhan. 

Właściwie co dzień dochodzą do nas wieści o kolejnych krajach, gdzie wykryto nową odmianę śmiercionośnego koronawirusa z Chin. Na początku wirus pojawił się w Tajlandii i Japonii, później w USA i Australii, a ostatnio w Europie, a konkretnie we Francji. Dzisiaj natomiast wyszła na jaw informacja o pierwszym potwierdzonym przypadku koronawirus w Niemczech. 

 

Czytaj także: Przerażające przemówienie prezydenta! Duda wstrząsnął światem z Auschwitz

 

Chińskie władze zastosowały wszystkie możliwe środki ostrożności, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa. Miasta, w których odkryto największe ogniska choroby, objęto kwarantanną. Mimo to, wirus obecny jest już w kilkunastu krajach świata – w tym w Niemczech.

 

Czytaj także: Agent Tomek wsypał Kamińskiego! Będzie dymisja szefa MSWiA

 

Zarażony mieszkaniec Bawarii znajduje się pod opieką lekarzy, a jego stan określany jest jako stabilny. 33-latek nie wyjeżdżał ostatnio za granicę, ale firma, w której pracuje ma oddział w Chinach. Właśnie stamtąd 19 stycznia na szkolenie przyjechała Chinka, która prawdopodobnie zaraziła go koronawirusem. 

 

Czytaj także: „Komunista z nazistą zawsze się dogadają”. Kontrowersyjny spot usunięty

 

Rozprzestrzeniającego się w zastraszającym tempie wirusa i powodowane przez niego zapalenie płuc określa się już mianem epidemii. Nieoficjalne informacje mówią nawet o 90 tys. zarażonych.

Pilne: KORONAWIRUS DOTARŁ DO NIEMIEC! Umarła…

koronawirus

W Chinach liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 106 osób, a samych zarażonych wirusem jest ponad 4 tysiące ludzi. Koronawirus dotarł już do Niemiec i Kanady.

Epidemia miała swój początek w prowincji Hubei, gdzie zmarły kolejne 24 osoby, a blisko 1,3 tysiąca osób zostało zarażonych.

 

W celu zahamowania rozprzestrzeniania się epidemii, chińskie władze odcięły od świata 11 milionowe miasto Wuhan. Została zawieszona tam kmunikacja, zarówno połączenia lokalne, jak i dalekobieżne.

 

W Niemczech potwierdzono pierwszy przypadek zarażenia nowym koronawirusem. „Zaraził się nim mężczyzna z powiatu Starnberg w Bawarii” – poinformował w poniedziałek późnym wieczorem rzecznik bawarskiego ministerstwa zdrowia.

 

Jak poinformował bawarski Krajowy Urząd ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności (LGL), stan kliniczny pacjenta jest dobry. „Został on odizolowany i cały czas monitorowany jest jego stan zdrowia” – zapewnił LGL.

 

W Kanadzie również odnotowano przypadek zaatakowania koronawirusem. Wirus 2019-nCoV zdiagnozowano u mężczyzny . Drugą osobą z koronawirusem może być żona pacjenta.

 

ZOBACZ TEŻ:Tragiczny bilans koronawirusa! Chińczycy ZACZĘLI BUDOWAĆ WŁASNY…

 

Szef służby zdrowia Ontario dr David Williams poinformował, że żona chorego mężczyzny przebywała odizolowana w domu od chwili przylotu z Chin. W jej przypadku diagnoza jest wstępna, ostateczne potwierdzenie z laboratorium w Winnipeg, dopiero jest oczekiwane. 

W poniedziałek media poinformowały o pierwszej osobie zmarłej w Pekinie.

 

ZOBACZ TEŻ:Najlepsze źródła ANTYOKSYDANTÓW! Są SKARBNICĄ MŁODOŚCI!

 

 

Źródło:radiozetwiadomości

Źródło zdjęcia:YouTube

Skandal w niemieckiej szkole! Młode Niemki-ekolożki śpiewały: „moja babcia jest starą świnią”

chóru niewiarygodne, książka, uprawiali seks przed dzieckiem z autyzmem

To już przechodzi ludzkie pojęcie. Światowe media mówią wprost: to jest po prostu skandal. Chór dziecięcy zaśpiewał obraźliwą piosenkę o osobach starszych.

 

W naszym kraju dzieci do swoich dziadków odnoszą się z jak najwyższym szacunkiem, cała nasza kultura szanuje osoby starsze. Wystarczy sobie przypomnieć, że za trzy tygodnie tj. 21 stycznia obchodzimy Dzień Babci. No ale to w końcu „zacofany ciemnogród”, a nie postępowy kraj taki jak Niemcy, w którym przez jedną piosenkę wybuchł ogromny skandal.

 

Dzieci mają to do siebie, że są niewinne, prawdomówne itd. Ale chyba nikt nie przypuszczał, że przejdzie im przez gardło takie obraźliwe sformułowania. Porównanie babci do świni! I to wszystko poprzez górnolotne intencje. Trzeba pamiętać, że nad wszystkim czuwał duch Grety Thunberg – szwedzkiej aktywistki ekologicznej, wagarowiczki z Aspergerem, ADHD, mutyzmem wybiórczym i innymi zaburzeniami.

 

Niemieckie dzieci, które chyba nie do końca były świadome tego co śpiewają. Publiczna stacja radiowo-telewizyjna Westdeutscher Rundfunk wyemitowała wulgarną piosenkę, która szkaluje osoby w podeszłym wieku, bo … nie prowadzą ekologicznego trybu życia lub nie są wyznawcami ekologizmu.

 

W tekście piosenki słyszymy: „Moja babcia jeździ motocyklem w kurniku. To tysiąc litrów benzyny każdego miesiąca. (…) jest starą świnią ekologiczną. (…) jeździ SUV-em do lekarza i przejeżdża dwie babcie z chodzikiem. Moja babcia codziennie smaży kotlety z mięsa z dyskontu, które nie kosztuje prawie nic. (…) to stara świnia ekologiczna”.

 

ZOBACZ: Nie żyje znana piosenkarka! Miała tylko 26 lat!

 

Na koniec utworu padają słowa panny Thunberżanki: „nie darujemy ci tego!”. Sprawa była tak często komentowała, że stała się numerem jeden na niemieckim Twitterze. Tym bardziej, że niemieckie słowo „świnia” jest nad wyraz obraźliwe. Ostatecznie stacja radiowo-telewizyjna Westdeutscher Rundfunk usunęła materiał chóru niemieckich dzieci.

 

Proszę państwa, lewica ma to do siebie, że nie trzeba jej błaźnić, gdyż sama to robi. Ekologizm potrafi być prawdziwym opium dla ludzi. Szkoda tylko, że atakowane są osoby starsze, od których te dzieci powinny się uczyć!

 

Źródło: TVP INFO

Kupił stary zegar. Gdy zajrzał do środka, nie mógł uwierzyć w swoje szczęście!

zegar

Na pchlich targach można czasem znaleźć naprawdę niesamowite rzeczy. Wie o tym każdy pasjonat antyków. Co innego znaleźć jednak niezwykle ciekawy mebel, eksponat, czy pamiątkę, a co innego trafić na stary zegar, który w środku skrywa jeszcze inny i zupełnie niecodzienny skarb!

Mieszkaniec Aurich we Wschodniej Fryzji, czyli północno-zachodniej części Niemiec wybrał się na targ staroci, na którym kupił stary zegar ścienny. Przedmiot miał około 80 centymetrów wysokości i wymagał gruntownego wyczyszczenia. Gdy kupiec tylko wrócił z nim do domu, od razu wziął się za robotę i szybko dokonał niesamowitego odkrycia!

Continue reading „Kupił stary zegar. Gdy zajrzał do środka, nie mógł uwierzyć w swoje szczęście!”

Greta Thunberg wylądowała na walizkach! „Byłoby jeszcze przyjemniej…”

greta thunberg

Greta Thunbger znana szwedzka aktywistka po raz kolejny daje popalić. Jej zaangażowanie w sprawy ekologiczne wiele osób bardzo drażni. Teraz znalazła się na walizkach.

 

Podczas podróży pociągiem panna Greta Thunberg umieściła na swym profilu w mediach społecznościowych dosyć wymowne zdjęcie. Siedziała na podłodze w pociągu przy stosie walizek. Jej wzrok unosił się ku górze, dostojnie myśląc o biednych delfinach, plastiku w oceanach i kupie brudu w Morzu Bałtyckim.

 

Greta Thunberg
Twitter

 

Podróż na pewno nie była najlepsza, skoro najpopularniejsza Szwedka siedziała na podłodze. Umieściła na Twitterze taką informację: „Podróżowanie zatłoczonymi pociągami przez Niemcy. I wreszcie jestem w drodze do domu!”

 

Na domiar tego, że pannie Thunberżance podróż nie była odpowiednia to zaznaczmy, że panienka podróżowała pierwszą klasą! Tę wiadomość bardzo szybko podały niemieckie przewozy kolejowe. Napisali do niej wiadomość:

 

Droga Greto, dziękujemy za wsparcie w walce ze zmianami klimatu. Cieszymy się, że podróżowałaś razem z nami w sobotę, korzystając w stu procentach z energii elektrycznej. Byłoby jeszcze przyjemniej, gdybyś wspomniała o przyjaznym i kompetentnym zespole, który zadbał o ciebie w trakcie podróży pierwszą klasą

 

Fani Grety nabrali piany w usta. „Jak to pierwszą klasą?!”. Aż się przypomniała scena z „Folwarku zwierzęcego”. Ale w obawie przed pozwem, pominę tę kwestię. Na nieprzychylne komentarze i w odpowiedni dla niemieckiego transportu Szwedka odpisała:

 

Nasz pociąg z Bazylei został wyłączony z ruchu. Usiedliśmy na podłodze w dwóch różnych pociągach. Po Getyndze dostałam miejsce. To oczywiście nie jest problem i nigdy nie powiedziałam, że jest. Przepełnione pociągi to świetny znak, ponieważ oznacza, że popyt na podróżowanie pociągami jest wysoki!

 

ZOBACZ: Krzysztof Krawczyk przyjął ostatnie namaszczenie! „W tych trudnych chwilach…”

 

I tym oto sposobem młoda aktywistka Greta Thunberg stała się jednocześnie ekspertem ds. transportu i ekonomii. Czekamy na kolejne informacje i wpisy na temat poprawy ekonomicznej, spraw związanych z popytem i podażą. Może jakiś Nobel się trafi za całokształt?

 

Źródło: Twitter

 

 

Pracował za granicą i POBIERAŁ 500 plus. Program żąda od niego ZWROTU ogromnej SUMY!

plus

Mężczyzna pracował za granicą i jednocześnie pobierał 500 plus na swoje dzieci. Teraz spotkały go przykre konsekwencje.

500 plus wiąże się z ogromnymi kosztami dla tej rodziny, gdyż mężczyzna dopuścił się przestępstwa. Przegrał rozprawę w niemieckim sądzie i musi zapłacić sporą sumę pieniędzy.

 

Polak pracujący w Niemczech regularnie pobierał zasiłek na dzieci w Polsce. Niemiecki sąd zdecydował, że zapłaci za to kilka tysięcy euro. Wszystkie instancje sądu odrzuciły skargę polskiego pracownika.

 

 W czwartek Federalny Trybunał Finansowy w Monachium zdecydował, że świadczenia na dzieci wypłacane polskim pracownikom w Niemczech powinny być pomniejszone o sumę świadczenia otrzymywanego w Polsce.

W związku z tym Trybunał odrzucił skargę polskiego obywatela. Ojciecc dwóch córek na stałe mieszkał w Niemczech, gdzie został delegowany przez swojego pracodawcę. Jego dzieci otrzymywały zarówno niemiecki zasiłek Kindergeld, jak i polskie świadczenie z programu Rodzina 500 plus.

Jest to niedopuszczalne i zakazane, aby na terenie dwóch krajów jednocześnie pobierać podobne zasiłki. Zarówno 500 plus, jak i Kindergeld to świadczenia przysługujące raz w miesiącu na każde dziecko.

 

 

ZOBACZ TEŻ:Pudzianowski organizuje SYLWESTRA dla par! W BARZE do ODEBRANIA…

 

 

Niemiecka instytucja, która dowiedziała się o oszustwie odliczyła Polakowi kwotę polskiego świadczenia od niemieckiego i tym samym zażądały od niego zwrotu ponad 2 tysięcy euro za okres, kiedy oba zasiłki były wypłacane jednocześnie.

 

 

 

Źródło:pikio/pixabay

 

 

 

Przerażający wypadek na meczu piłki ręcznej. Kibic poniósł śmierć na miejscu spadając z (…)!

ręcznej

Do makabrycznego wypadku doszło minuty przed rozpoczęciem meczu piłkarzy ręcznych Fuechse Berlin z drużyną MT Melsungen. Jeden z kibiców zgromadzonych na trybunach w wyniku nieszczęśliwego wypadku spadł z niej i poniósł śmierć na miejscu. Mecz piłki ręcznej, który początkowo miał zostać przełożony, rozpoczął się pół godziny później.

Nieszczęśliwy wypadek miał miejsce tuż przed rozpoczęciem meczu piłki ręcznej. Mimo, że w berlińskiej hali był lekarz i ratownicy, którzy od razu pobiegli pomóc mężczyźnie kibic zmarł na miejscu. O tym, że doszło do tragedii poinformował zgromadzonych na trybunach widzów prezes drużyny Fuechse Berlin, Frank Steffel. Powiedział również, że odbył krótką rozmowę z żoną zmarłego mężczyzny, która poprosiła o to by mecz mógł się normalnie odbyć.

 

 

 

ZOBACZ:Kibic podczas meczu Serie A zawołał do reporterki żeby pokazała piersi. To co zrobiła zaskoczyło wszystkich!

 

Wypadkiem kibica, który spadł z trybuny na głowę i skręcił kark przerażeni byli również piłkarze i trener drużyny z Berlina. Szkoleniowiec Fuechse, Bob Hanning przyznał, że jeszcze nigdy w życiu nie przeżył czegoś tak potwornego podczas swojej zawodowej kariery. Mężczyzna powiedział, że po raz pierwszy znalazł się w tak kryzysowej sytuacji, ponieważ losy spotkania ważyły się do ostatniej chwili. Mimo zwycięstwa drużyny z Berlina piłkarze i szkoleniowiec przyznali, że to był najcięższy mecz jaki przyszło im do tej pory rozgrywać. Zawodnicy bardzo przeżyli śmierć kibica i podczas kolejnego spotkania u siebie będą go chcieli w szczególny sposób upamiętnić.

 

ZOBACZ TAKŻE:Saudyjski ojciec aresztowany po tym, jak POBIŁ WŁASNE DZIECKO. Nie uwierzycie ZA CO! (WIDEO)

 

źródła: fakt.pl, foto pixabay.com

Niemcy: Atak imigranta na półkę z alkoholem! Mężczyzna zniszczył ponad (…) butelek!

butelek

W sieci pojawiło się szokujące nagranie na którym imigrant z Afganistanu demoluje półkę z alkoholami w niemieckim sklepie. Film z monitoringu pokazuje jak mężczyzna nagle rozbija setki butelek trunku. Z ustaleń policji wynika, że 24-latek ubiegał się o azyl w Niemczech.

Do tego groźnego incydentu doszło w markecie w niemieckim mieście Nordhausen w Turyngii. Z ustaleń śledczych i z zapisu monitoringu wynika, że 24-letni imigrant z Afganistanu, który starał się o azyl w Niemczech wpadł w szał i w jednym ze sklepów zdemolował całą półkę z alkoholami. Mężczyzna początkowo kręcił się niespokojnie wzdłuż stosika i w pewnym momencie zaczął strącać wszystkie trunki. Z wyliczeń właściciela sklepu wynika, że całkowicie zniszczonych zostało prawie 300 butelek!

 

 

 

 

Przerażeni zachowaniem 24-latka pracownicy sklepu postanowili ewakuować wszystkich klientów i zadzwonili na policję. Patrol pojawił się na miejscu po 3 minutach i ujął agresywnego Afgańczyka. Mężczyzna początkowo został zabrany do szpitala, ponieważ mundurowi stwierdzili, że kontakt z agresorem jest utrudniony. Z nagrań wynika również, że sprawca całego zamieszania próbował później podpalić rozlany alkohol. Straty wyceniono na blisko tysiąc euro. Póki co nieznane są motywy sprawcy. Zatrzymany 24-latek przebywa obecnie w areszcie i na pewno nie otrzyma azylu.

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Tir z Wyborową zderzył się z ciężarówką wiozącą likiery. Nie uwierzysz ile się stłukło butelek!

 

 

źródła: o2.pl, foto youtube.com, wideo youtube.com