Niemcy szukali fury za 2 mln. Znalazła się… w Warszawie

Zaginiony samochód poszukiwany przez niemiecką policję to luksusowy bentley, którego wartość oszacowano na co najmniej dwa miliony złotych. W wyniku działań prowadzonych przez niemieckich funkcjonariuszy, udało się ustalić, że samochód może przebywać w naszym kraju.

 

Informacja o prawdopodobnym miejscu porzucenia samochodu trafiła do polskiej policji . Przekazały ją niemieckie służby. Jak pewnie większość z nas przypuszcza w takim przypadku, auto znalazło się na terenie naszego kraju nielegalnie.

 

Czytaj także: Jurek Owsiak prawomocnie skazany. Definitywny koniec procesu. Jaką zasądzono karę?

 

Na miejscu funkcjonariusze przeprowadzili oględziny pojazdu, który następnie został zabezpieczono. Odzyskanie samochodu nie kończy realizowanego postępowania. W tej sprawie śledczy będą nadal wykonywać czynności służbowe – przekazała Marta Sulowska z Komendy Rejonowej Policji obejmującej Wolę i Bemowo cytowana przez portal tvn24.pl.

 

Czytaj także: PiS błyskawicznie traci uznanie Polaków. 500+ nie odniosło zamierzonego efektu? Polityka socjalna nie przekłada się na poparcie

 

Samochód znalazł się w Polsce w wyniku “przestępstwa przywłaszczenia”. Funkcjonariusze z komisariatu na Bemowie zaraz po otrzymaniu informacji o tym, gdzie może przebywać auto, sprawdzili wskazane w komunikacie miejsce. Okazało się, że bentley… się znalazł. Policjanci zabezpieczyli samochód i dokonali jego oględzin. Postępowanie w tej sprawie jest w toku. 

 

Czytaj także: Kto zastąpi Szymona Hołownię w “Mam talent”? Jest jeden kandydat! Pierwsze rozmowy już się odbyły

Mówił, że jest śmiertelnie chory i wkrótce umrze. Prawda okazała się(…)!

śmiertelnie chory

Na szokujący pomysł wpadł 62-letni mężczyzna z Warszawy. Napisał do rodziny emocjonalny list, w który zwierzył się, że wkrótce umrze, ponieważ jest śmiertelnie chory. Później wyznał, że potrzebuje pieniędzy na swój pogrzeb, ponieważ chce zostać skremowany. Okazało się, że wszystko to były kłamstwa.

Mężczyzna postanowił zagrać na emocjach swoich bliskich. Myślał, że nikt nie wykryje jego kłamstw, a on wzbogaci się w łatwy sposób. Mieszkaniec Warszawy powiedział rodzinie, że jest śmiertelnie chory, a diagnoza i lekarze nie dają mu większych szans na przeżycie. Mimo to chce walczyć i się leczyć. Jest jednak jeden warunek, musi zdobyć kilka tysięcy złotych. Bliscy 62-latka uwierzyli w jego opowieść i przelali wymaganą gotówkę. Kilka miesięcy później napisał drugi list. Stwierdził, że leczenie nie przyniosło spodziewanego efektu i wkrótce umrze. Jego ostatnią wolą miała być kremacja, na którą nie miał pieniędzy.

 

ZOBACZ:[PILNE!] Pomóżcie złapać tego człowieka. Podstępem ukradł staruszce oszczędności życia!

Bliscy po raz kolejny dali się na to nabrać i przelali kolejną część gotówki. Oszust wykorzystał ich dobre serce i wyłudził łącznie ponad 6 tysięcy złotych. Kiedy kłamstwo wyszło na jaw sprawą zainteresowała się policja. Wtedy mężczyzna zniknął bez śladu i przestał odbierać telefony i korespondencję. 62-latek pozostawał nieuchwytny przez kilka lat. Do czasu, gdy w 2017 roku namierzono go jak przyleciał z Niemiec do Polski. Mężczyzna został zatrzymany podczas odprawy na lotnisku w Szymanach i przekazany przed warszawski wymiar sprawiedliwości.

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Chłopak ukradł jedzenie ze sklepu. Nie uwierzysz, jaka była REAKCJA WŁAŚCICIELA…

 

źródła: fakt.pl, folo: pixabay.com

Kinga Rusin wspiera Tomasz Lisa! SPROWADZIŁA DLA NIEGO…

Kiga

Choć Kinga Rusin i Tomasz Lis nie są już małżeństwem to i tak gwiazda wspiera jak może swojego byłego męża.

Kinga Rusin i Tomasz Lis nie są już małżeństwem od 14 lat, a ich rozstanie nie należało do najprzyjemniejszych. Na szczęście czas goi rany, a byli małżonkowie potrafili zakopać topór wojenny.

 

Po 12 latach małżeństwa Tomasz Lis zostawił Kingę Rusin, po czym poślubił jej przyjaciółkę, Hannę Smoktunowicz, która była świadkową na ich ślubie. Ostatecznie Kinga Rusin znalazła szczęście u boku prawnika, Marka Kujawy.

 

Tomasz Lis i Kinga Rusin doczekali się dwóch córek, Igi i Poli. Dziś są przyjaciółmi i jak widać potrafią się wspierać i okazać sobie pomoc w  trudnych chwilach.

 

Tomasz Lis 5 lat temu przebył udar po przebiegnięciu maratonu w Amsterdamie. Sytuacja powtórzyła się w pierwszej połowie grudnia 2019 r., a dziennikarz ostatecznie trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Kinga Rusin nie pozostała bierna i postanowiła ruszyć byłemu mężowi z pomocą. Dla niego Kinga sprowadziła neurochirurga z Warszawy.

 

„Kinga Rusin nie tylko odwiedziła Tomasza Lisa w szpitalu, ale zgłosiła się również do wybitnego neurochirurga z Warszawy o pomoc. Poprosiła profesora, by przyjechał i zajął się jej byłym partnerem”- czytamy z doniesień „Na żywo”.

 

„Tomek został przez niego zdiagnozowany i cały czas pozostaje pod jego opieką” – mówi Kinga Rusin.

 

ZOBACZ TEŻ:Modlitwa za Królikowskiego. Jego żona zdecydowała o…

 

Dzięki fachowej pomocy byłej żony dziennikarz powoli wraca do zdrowia, odzyskuje sprawność i świadomość. Ze szpitalnego łóżka regularnie publikuje kolejne teksty w sieci, a także wrócił do aktywności w mediach społecznościowych.

 

„Niestety, nie będę mógł wziąć udziału w Marszu Tysiąca Tóg. Wprawdzie po kilku tygodniach znowu umiem już chodzić, ale nie mam togi, a przede wszystkim zgody na wyjście ze szpitala, choćby na godzinę” – napisał na Twitterze Tomasz Lis.

 

 

 

Źródło:wpgwiazdy

Źródło zdjęcia:Instagram

Warszawa: usiadł obok niej i położył plecak na kolanach. Po chwili zrobił coś OBRZYDLIWEGO

plecak

W naszej stolicy coraz więcej niepokojących przypadków. Kobiety doświadczają bardzo obrzydliwych zachowań w komunikacji miejskiej Czy jest to sprawka jednej i tej samej osoby, czy może nagle w Warszawie zaroiło się od dewiantów? To co spotkało te panie jeży włosy na głowie. Zwykły pasażer, który trzymał plecak na kolanach okazał się kimś zupełnie innym. 

Pierwszą z ofiar jest pani Karolina. W miniony piątek jechała tramwajem z centrum na Pragę. W pewny momencie przysiadł się do niej mężczyzna. Położył sobie plecak na kolanach i siedział. Kobieta zajęta telefonem nie zwracała na niego większej uwagi. Do czasu, gdy spostrzegła, że mężczyzna pod plecakiem…

Continue reading „Warszawa: usiadł obok niej i położył plecak na kolanach. Po chwili zrobił coś OBRZYDLIWEGO”

Zamknęli psa na balkonie na DWA DNI! Niestety…

pies

To już przechodzi naprawdę ludzkie pojęcie. Źli ludzie zamknęli psa na balkonie. Zwierzę spędziło na mrozie, bez pożywienia dwa dni. Gdy przyjechali strażacy…

 

Coraz więcej słyszy się w mediach o złym traktowaniu zwierząt. Rośnie liczba spraw na sądowych wokandach o znęcanie się nad zwierzętami. A mimo to, to i tak zawsze się znajdą ludzie, którym los swoich pupili jest zupełnie obcy. Tak jak ci ludzie, którzy zamknęli psa na balkonie.

 

Okres świąteczny ma to do siebie, że wielu z nas wyjeżdża na święta. Ale, żeby zapomnieć o swoim piesku? Szczeniak rasy buldog był przez dwa dni zdany tylko siebie. W zimnie, chłodzie, bez jedzenia, bez wody spędził ponad 48 godzin na balkonie. Cudem udało się go uratować. Ale akcja ratownicza nie była tak łatwa. A wszystko przez nasze prawo.

 

Jak mówi mieszkaniec Grochowa, który jako jeden z pierwszych postanowił zająć się sprawą: „Byliśmy z narzeczoną Oksaną na spacerze. Nagle usłyszeliśmy skomlenie. Podeszliśmy na róg ulicy Zana i Osowskiej, gdzie zobaczyliśmy zbiegowisko. Zgromadzeni wzywali straż miejską i policję i wskazywali na pieska zamkniętego na balkon„.

 

Co ciekawe sąsiedzi piszczenie psa już od Wigilii. To dopiero następnego dnia przyjechały służby: straż pożarna, policja. Lecz niestety, okazało się, że „pies ze względów prawnych nie może zostać zabrany i policjanci są bezradni. Pies dostał jedzenie, wodę i koc”.

 

ZOBACZ: Fatum Geogre’a Michaela! W te święta umarła jego…

 

Sprawa jednak na szczęście miała swój radosny finał. Wieczorem tego dnia, ktoś z rodziny wpuścił szczeniaka do domu, gdzie mógł się ogrzać. Jak piszą internauci: „pies musi być od razu stamtąd zabrany!”, a „sprawców tego trzeba szybko ukarać!”.

 

A według Was jaki finał powinna mieć ta sprawa? Czy właścicieli małego buldoga powinna spotkać kara?  Na pewno na pochwałę zasługuje spontaniczne zaalarmowanie służb. Gdyby nie to, nie wiadomo jak by się skończyły święta dla pieska.

 

Źródło: Wirtualna Polska / Facebook 
Foto: Facebook/Praga Południe na sygnale – wypadki, pożary, zdarzenia

W KOŚCIELE można połączyć się z WiFi o nazwie „Lucyfer”. PARAFIA WYDAŁA OFICJALNY….

WiFi

Z udostępnianym WiFi mogą łączyć się księża, wierni oraz każde osoby przebywające w pobliżu kościoła lub w nim. Parafia wydała oficjalny…

Wszystko przez ruter znajdujący się w jednym z pobliskich domów nieopodal kościoła.

 

W małej miejscowości Magdalenka po Warszawą któryś z mieszkańców postanowił zrobić sobie żart i udostępnił publicznie WiFi o nazwie „Lucyfer”. Internet tak więc o nietypowiej nazwie jest widoczny również dla samego proboszcza i księży, którzy przybywają gościnnie do parafii.

 

Grupa wiernych oraz sam proboszcz potraktowali bardzo poważnie nazwę sieci, której autorem nadania tytułu jest jeden z mieszkańców okolicy. Dlatego też parafia wystosowała oficjalny list do właścicieli rutera. Jego treść brzmi następująco:

 

Parafia świętej Marii Magdaleny, której jestem proboszczem, zwraca się do Państwa o zmianę nazwy Państwa Wi-Fi na inną. Ze względu na to, że (…) Państwa zabudowania graniczą bezpośrednio płot w płot z Parafią nazwa sieci Wi-Fi (…) jest widziana w urządzeniach aktywnych osób przebywających w Parafii, jak i w Domu Rekolekcyjnym. (…) martwi nas fakt, że mimo rozmowy jaką przeprowadził z Państwem jeden z naszych parafian nazwa szkodliwa dla uczuć religijnych osób przebywających w Parafii nie została zmieniona. Liczymy na to, że w sposób polubowny dokonają Państwo stosownej zmiany a to pismo zakończy ten temat.

 

 

ZOBACZ TEŻ:Kobieta święta spędza z mężem i jego KOCHANKĄ! Nie miała wyjścia bo…

 

 

Nadawanie charakterystycznych czy śmiesznych nazw dla WiFi nie jest czymś niestosownym, ale w tym przypadku można przypuszczać, że jest to w jakiś sposób obraza uczuć religijnych, kiedy na urządzeniach mobilnych księży w kościele pojawia się dostępna sieć o nazwie  „Lucyfer”.

 

 

 

 

Źródło:androidcom/pixabay

Beata Szydło wypłakuje się Andrzejowi Dudzie! Szokujące doniesienia z Pałacu!

Szydło Duda

Beata Szydło i jej „tłuste lata” minęły. Nie jest już premierem polskiego rządu, ani nawet ministrem w rządzie Morawieckiego. Teraz jest jedynie szeregowym europosłem.

 

Beata Szydło, twarz „dobrej zmiany” przeżywa teraz niewesołe chwile. Jej pięć minut bezpowrotnie minęły. Przez tylko dwa lata piastowała urząd premiera polskiego rządu (2015-2017), by później objąć, umówmy się, małoważne ministerstwo. Wielu komentatorów życia politycznego uważa, że to Jarosław Kaczyński stoi za jej „degradacją” z funkcji premiera kraju na szeregowego europosła.

 

Można zatem powiedzieć, że Jarosław Kaczyński „wysiudał” wielkie nazwiska, ważne osoby z Prawa i Sprawiedliwości. Wspomnijmy tutaj jedynie pięć nazwisk: Patryk Jaki – ówczesny wiceminister sprawiedliwości i przewodniczący sejmowej komisji reprywatyzacyjnej. Dalej: Anna Zalewska – minister edukacji narodowej, która przeprowadziła reformę szkolnictwa. To na jej barkach spoczywała odpowiedzialność „przenosin” gimnazjów do podstawówek.

 

No i nie zapominajmy o Elżbiecie Rafalskiej, która pożegnała się z ministerialną teką. Przypomnijmy, że to kobieta była odpowiedzialna za 500+, kiedy piastowała funkcję minister rodziny, pracy i polityki społecznej. No i Beata Kempa członek Rady Ministrów, ogromnie zaangażowana w pomaganie innym. Na koniec listy – Beata Szydło, która, umówmy się, najwięcej straciła „dla dobra Polski”.

 

 

Jak podaje portal Wirtualna Polska miała się spotkać z prezydentem Andrzejem Dudą. Jak mówi ich informator: „To było towarzyskie spotkanie, przy lampce wina (…)żaliła się, jak źle czuje się w Parlamencie Europejskim, jak daleko jest od krajowej polityki. Mówiła, że chciałaby wrócić, znowu mieć kontakt z wyborcami, jeździć po całej Polsce

 

 

ZOBACZ TEŻ: Ujawniamy, kto stał za „satyrą” Klaudii Jachiry!

 

 

„Narzekała, że w Brukseli ma do dyspozycji mały pokój, na końcu korytarza, na którym znajdują się pomieszczenia europosłów PiS. Ona nie może tego przeboleć. Jeszcze do niedawna była szefową rządu, miała ogromny gabinet w Kancelarii Premiera. W Parlamencie Europejskim czuje się zagubiona, nawet niespecjalnie robi na niej wrażenie europoselska pensja, jest tylko jednym z kilkuset europarlamentarzystów. Nikt tam nie zwraca uwagi na to, że jeszcze niedawno temu była premierem polskiego rządu. Dla niej to degradacja” – czytamy na portalu „Wirtualna Polska”

 

 

Źródło: Wirtualna Polska

 

Nie chciała mu kupić czołgu w grze! Zrobił jej coś strasznego!

kupić czołgu

Warszawscy policjanci zatrzymali w minioną niedzielę 39-letniego mieszkańca osiedla Mokotów. Mężczyzna miał wszczynać awantury i fizycznie znęcać się nad konkubiną. Feralnego popołudnia był wściekły o to, że kobieta nie chciała mu kupić czołgu w popularnej grze online.

Gehenna mieszkanki warszawskiego Mokotowa trwała blisko trzy lata. Jej partner, który nigdzie nie pracował, a większość czasu spędzał na graniu w gry komputerowe zgotował jej prawdziwe piekło. Mężczyzna wyżywał się na kobiecie przy niemal każdej okazji. Kiedy nie wychodziło mu granie lżył ją i łamał sprzęty w domu. Niedzielnego popołudnia miarka się przebrała. 39-latek bardzo się zdenerwował, ponieważ konkubina nie chciała mu kupić czołgu w wirtualnej grze online. Zaczął ją szarpać, bić i grozić śmiercią, Wtedy kobieta wybiegła z domu i zaalarmowała policję.

 

ZOBACZ:Pracował za granicą i POBIERAŁ 500 plus. Program żąda od niego ZWROTU ogromnej SUMY!

 

 

Policjanci, którzy przyjechali pod wskazany adres byli zszokowani zachowaniem 39-letniego konkubenta poszkodowanej. Mężczyzna awanturował się nawet w ich obecności i zarzucał kobiecie, że nie chciała mu kupić wcześniejszego prezentu świątecznego jakim miał być czołg w grze komputerowej.  Agresywny konkubent cały czas przeklinał i groził swojej partnerce dlatego mundurowi byli zmuszeni go zatrzymać. Mężczyzna trafił do aresztu, a policjanci założyli mu „niebieską kartę” za psychiczne znęcanie się nad partnerką. Tomaszowi S. grozi nawet do lat pozbawienia wolności.

 

ZOBACZ TAKŻE:Ewa Bem BOI SIĘ o swoją młodszą córkę! Sytuacja jest naprawdę POWAŻNA!

 

 

źródła: wprost.pl, foto: pixabay.com

 

 

 

Parkowanie poziom HARD! Kierowca wjechał do… (FOTO)

parkowanie

W większych miastach parkowanie jest problemem. Kierowcy szukają więc różnych rozwiązań. Jednak kierujący z Warszawy pomysłowością pobił wszystkich!

Parkowanie w tym miejscu większości z nas w ogóle nie przyszłoby do głowy. Parkingi, miejsca, parkingowe, chodnik, ulica, trawniki, czy nawet miejsca dla niepełnosprawnych i przejścia dla pieszych – to się zdarza na co dzień.

Jednak kierowca, którego zauważono w Warszawie pobił wszystkich! Trzeba przyznać, że jest to parkowanie poziom hard, bo kierujący wjechał do metra(!).

Zobacz: Dziennikarz wyśmiał kierowcę luksusowego auta bo…

Zdarzyło się to w Warszawie na stacji Stokłosy. Pojazd zauważyła jedna z pasażerek i zrobiła zdjęcie. Później zamieściła je na facebookowej grupie „Obywatele Ursynowa”. Wszyscy zastanawiali się nad tą sprawą:

A gdzie on wjechał ? Po schodach ? Ze się nie bał ? A jak wyjedzie ?

od zachodniej strony nie ma schodów

To mój Dymitr z Ubera. Zamówiłem pod metro, podrzucił mnie pod same bramki. Ode mnie 5 gwiazdek, nie wiem o co wam chodzi.

szanuje 😀 trzeba mieć talent

drobny błąd w nawigacji, czepiacie się

 

Pojawiły się też żarty z tej sytuacji:

Ale czad, muszę tego spróbować 😂😂😂😂😂

Może zrobić wzdłuż torów metra ścieżkę rowerową dla uciskanych aktywistów?

Samochodoza. Groźna choroba

Spieszyl się do metra 🙃

 

Rzeczniczka metra potwierdziła, że samochód wjechał na stację Metra. Poinformowała też, że są nagrania z monitoringu i że sprawę przekazano Policji.

Tymczasem – jak pisze jeden z członków „Obywatele Ursynowa” – „Służby dzisiaj odpowiedziały blokadami”

metro stokłosy
fot. https://www.facebook.com/groups/obywateleursynowa

 

fot. https://www.facebook.com/groups/obywateleursynowa