kolega

Warszawa: Kolega umierał na ulicy, a on nie pomógł mu tylko okradł! Potem tłumaczył się w kuriozalny sposób!

Mężczyzna, który okradł umierającego kolegę wykazał się niezwykłą perfidią. Na jego nieszczęście wszystko zostało nagrane przez miejski monitoring, a on za to co zrobił odpowie przed sądem. Do tego przykrego incydentu doszło na warszawskim osiedlu Praga Południe. Patrol Straży Miejskiej otrzymał zgłoszenie o tym, że na jednej z ulic leży mężczyzna. Jak się później okazało nieprzytomny człowiek został wcześniej okradziony, zrobił to jego kolega!

Strażnicy szybko pojawili się na miejscu i zaczęli reanimować mężczyznę do przyjazdu zespołu ratunkowego. Człowiek znajdował się w bardzo ciężkim stanie, co chwila odzyskiwał i tracił przytomność. Na szczęście w końcu udało się przywrócić jego czynności życiowe. O tym, że mężczyzna stracił portfel wraz z dokumentami strażnicy zostali poinformowani przez operatora miejskiego monitoringu, który powiedział im, że wcześniej był z nim kolega.

 

ZOBACZ:Uprawiała seks z 18-letnim uczniem. Groziło jej więzienie, ale znalazła niespodziewanych obrońców

 

Sprawcą zuchwałej kradzieży okazał się dobry znajomy mężczyzny, któremu chwilę wcześniej uratowano życie. Zamiast pomóc umierającemu koledze zabrał jego portfel i oddalił się z miejsca tragedii. 48-latek, który jak się później okazało był pod wpływem alkoholu został złapany zaledwie kilkanaście minut później. Zatrzymany tłumaczył się, że zabrał portfel kolegi, ponieważ nie chciał aby ktoś mu go ukradł!

 

 

źródła: se,pl, foto pixabay.com

 

 

 

modelka

[VIDEO] Polska modelka zniszczyła młotkiem zabytkowy pomnik! Teraz tak się tłumaczy!

Niektórzy ludzie aby zaistnieć w Internecie są gotowi na niemal wszystko. Z podobnego założenia wyszła znana polska modelka i blogerka Julia S. Nastolatka opublikowała na swoim Instagramie krótki filmik, na którym niszczy młotkiem rzeźbę aniołka w Parku Dolinka Szwajcarska położonego w centrum Warszawy. Miało być śmiesznie, jednak trochę nie wyszło, ponieważ po tym co zrobiła na młodą dziewczynę spadła fala krytyki.

Kiedy modelka zreflektowała się, że pomysł na jaki wpadła był idiotyczny przeprosiła za swoje zachowanie tłumacząc się , że była to jej „prywatna sprawa” i bardzo żałuje tego co zrobiła. Niestety w przypadku Julii S. mleko już zostało rozlane, nastolatka straciła pracę w agencji modelek, wycofano również z mediów reklamę banku w której wystąpiła. Jednak to niejedyne problemy jakie czekają teraz dziewczynę.

 

 

 

Sprawa została zgłoszona na policję, za zniszczenie dzieła sztuki młoda kobieta musi liczyć się poważnymi konsekwencjami. Aniołek został pomazany markerem bądź długopisem i odrąbano mu młotkiem nos. Za uszkodzenie zabytku, figurka „Chłopca z Żółwiem stała tam od 70 lat grozi jej nawet od 6 miesięcy lat pozbawienia wolności. Miejmy nadzieję, że lekcja jaką dostała dziewczyna będzie dla niej nauczką i wyciągnie z niej wnioski na przyszłość.

źródła: se.pl, youtube.com, foto youtube.com

przymierzalni

Warszawa: Zrobili „to” w sklepowej przymierzalni! Zostali przyłapani i muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami!

Do bulwersujących scen doszło w centrum handlowym na warszawskim osiedlu Praga Południe. Obsługa hipermarketu na gorącym uczynku przyłapała parę, która w przymierzalni zorganizowała sobie piknik! Kiedy na miejsce przyjechała zawiadomiona przez ochroniarzy policja okazało się, że 29-letnia Monika W. i jej 35-letni partner Mariusz K. nie wiedzieli gdzie są, ponieważ byli kompletnie pijani.

Do tego szokującego zdarzenia doszło w nocy z 8 na 9 maja. Z informacji śledczych wynika, że sprawcy całego zamieszania zupełnie nie przejęli się tym, gdzie się znajdują i w jednej z przymierzalni urządzili sobie prawdziwą biesiadę. Imprezowiczów, którzy zachowywali się bardzo głośno i zaczęli się ze sobą kłócić nakrył ochroniarz. To właśnie on wezwał na miejsce patrol policji.

 

ZOBACZ:Pijana 54-latka wjechała autem do sklepu monopolowego. To co ukradła zszokowało nawet policjantów!

Okazało się, że prócz kilku par ubrań para z procentami zabrała ze sobą produkty spożywcze, które chwilę wcześniej zwędzili ze sklepowych półek. Wśród nich znajdowały się chrupki, paluszki, a nawet kiełbasa. Oczywiście nie mogło zabraknąć napojów alkoholowych. Niestety większość z nich zakochani zdążyli skonsumowali. Sklep ocenił całość szkód na ponad 700 złotych. 28-latka i 35-latek trafili do aresztu, wkrótce usłyszą zarzuty.
źródła: fakt.pl, foto youtube.com

warszawskiej

PILNE!!! W warszawskiej szkole zaatakował nożownik. Jedna osoba NIE ŻYJE!

W warszawskiej szkole podstawowej doszło do ataku nożownika! Młody człowiek został zaatakowany „ostrym narzędziem”. Niestety w wyniku odniesionych obrażeń zmarł.

Do zdarzenia doszło na terenie warszawskiej szkoły podstawowej numer 195 przy ulicy Króla Maciusia.

 

ZOBACZ TEŻ: SZOKUJĄCY RAPORT ONZ: czy ZAGŁADA LUDZKOŚCI jest nieodwracalna?

 

Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga  powiedział, na razie nie może udzielić informacji w tej sprawie ze względu na bardzo wczesny etap postępowania.

 

ZOBACZ TEŻ:  5 tysięcy lat temu w Małopolsce doszło do makabrycznej rzezi. Uczeni odkryli niesamowite sekrety zbiorowej mogiły!

 

Czekamy na dalszy rozwój wypadków.

Źródło: warszawawpigułce

Fot. Internet

szczękę

Warszawa: Zaskakujący finał sprzeczki pod monopolowym! Złamał mu szczękę, bo zbyt długo pakował zakupy!

Policjanci z Warszawy, którzy otrzymali zgłoszenie o bójce klientów sklepu monopolowego na warszawskim Mokotowie nie przypuszczali, że doszło do niej z tak błahego powodu. 26-letni Mateusz O. nie wytrzymał ciśnienia i pokłócił się z mężczyzną robiącym zakupy przed nim. Nie podobało mu się, że zbyt wolno pakuje je do torby. Słowna przepychanka przerodziła się w bójkę, w efekcie której 26-latek złamał swojej ofierze szczękę!

Do zdarzenia doszło przy kasie sklepu monopolowego na Mokotowie. Zniecierpliwiony Mateusz O. wściekł się na klienta robiącego zakupy tuż przed nim. 26-latek uważał, że mężczyzna zbyt wolno pakuje swoje zakupy i posłał w jego kierunku kilka obraźliwych słów. Klient nie pozostał mu dłużny i od słowa do słowa skończyło się na rękoczynach pod sklepem. Efekt bójki okazał się fatalny dla opieszałego klienta, ponieważ Mateusz O. złamał mu szczękę.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Seba fikał na klatce do bezbronnego człowieka. Złamał sobie nogę!

 

 

Poszkodowany trafił do szpitala, a krewki 26-latek do policyjnego aresztu. Na miejscu okazało się, że to nie pierwsza bójka w karierze Mateusza O, który był już karany za podobne przewinienia. Na jego usprawiedliwienie pozostaje fakt, że przyznał się do winy. W chwili popełnienia przestępstwa nie potrafił nad sobą zapanować, ponieważ był pod wpływem alkoholu. Teraz grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

 

 

 

 

źródła: o2.pl, foto pixabay.com

 

 

 

 

banany

OBLEŚNY protest!? Będą jedli BANANY w TEN sposób, aby…

Chyba wszyscy lubimy banany, a w Warszawie szykuje się nietypowy protest z ich udziałem.

Dlaczego? Bo właśnie banany, a raczej zdjęcia z nimi stały się przedmiotem konfliktu. Chodzi o pracę Natalii LL (właśc. Natalia Lach-Lachowicz) pt. „Sztuka konsumpcyjna”.

Wystawiona oba była w Galerii Sztuki XX i XXI Wieku w Muzeum Narodowym w Warszawie. Na zdjęciach w różnych ujęciach widzimy kobietę (podobno sobowtóra samej autorki) w zmysłowy jedzącą banana.

Przeczytaj też: W tym kraju przeprowadza się 1000 amputacji penisów rocznie. Prezydent twierdzi, że to „śmieszne i smutne”

 

Zdjęcia zostały usunięte z ekspozycji, a w rozmowie z Gazetą Wyborczą dyrektor Muzeum prof. Jerzy Miziołek stwierdził, że:

„To jest Muzeum Narodowe i pewna tematyka z zakresu gender nie powinna być explicite pokazywana”

 

W reakcji na tę decyzję, w internecie pojawiło się wiele zdjęć ludzi jedzących banany. Zapowiedziano też protest w którym – na tę chwilę – udział deklaruje 5 tys. osób. Protest polegać ma na zbiorowym, publicznym jedzeniu bananów przed Muzeum.

Jak to się mówi „głodnemu chleb na myśli”. Więc jeśli na zdjęciach „Sztuka konsumpcyjna” ktoś widzi coś zdrożnego, to proponujemy, by także… zjadł banana 🙂

 

instagram.com/anja_rubik/

słuchawkami, pasztet

„Jak zrobić pasztet zajęczy?” – popularny klub z obrzydliwą reklamą imprezy. Internet aż kipi  

Reklama dźwignią handlu, ale czasem zbyt frywolne podejście do potencjalnych klientów może skutkować ich nagłym zdenerwowaniem i sporym skandalem. Tak stało się w wypadku klubu Wesele z Warszawy, który chciał rozreklamować swoją najbliższą imprezę. Wyszedł z tego wszystkiego… niezły pasztet.

„Pasztet sam się nie zrobi” – to oficjalne hasło imprezy klubu Wesele przy ulicy Żurawiej. Impreza ma się odbyć w piątek 19 kwietnia, czyli w Wielki Piątek. To samo w sobie nie jest nic złego, przecież nie można nikogo zmusić do przykładania się do świątecznych porządków, do wiary i uczestnictwa w katolickim święcie. Ale opis wydarzenia zbulwersował nawet tych, którzy do klubu zapewne chętnie by się udali.

 

ZOBACZ: „Jak zrobić pasztet zajęczy?” – popularny klub z obrzydliwą reklamą imprezy. Internet aż kipi  

„Jak zrobić pasztet zajęczy? 1. Idziesz na imprezę. 2. Wybierasz najbrzydszą schlaną laskę. 3. Zabierasz ją do siebie do domu. 4. I bzykasz, aż pasztet zajęczy”

 

– m.in. taki wpis reklamował to wydarzenie. Internauci, którzy uczestniczyli w wydarzeniu nie pozostawili na nim suchej nitki. Wpis został szybko usunięty.

 

Właściciel klubu usiłował się wytłumaczyć, że ludzie mają różne poczucia humoru i że nikt z obsługi klubu nie miał nic złego na myśli. Wykorzystano po prostu krążący po Internecie od dawna dowcip. Dodał też, że do jego klubu przychodzi wiele osób LGBT, jakby to cokolwiek miało zmienić.

 

Cóż, obawiamy się, że tak jak napisał jeden z internautów uwiecznionych na screenie, wszyscy będą się oburzać, a ostatecznie w piątkowy wieczór klub i tak będzie pękał w szwach. Może więc reklama wcale nie była taka nietrafiona, skoro o imprezie rozpisują się media ogólnopolskie?

zwierzę

W kurierskiej przesyłce znalazł bardzo niebezpieczne zwierzę. Cud, że nie skończyło się tragicznie!

W czwartek pracownik jednej z warszawskich firm omyłkowo odebrał przesyłkę zaadresowaną do jego kolegi. Gdy otworzył paczkę, to aż go sparaliżowało. Było w niej niebezpieczne zwierzę. Mianowicie… pyton! Przerażony mężczyzna postanowił od razu o wszystkim poinformować Ekopatrol, który błyskawicznie pojawił się na miejscu.

W ostatnich czasach co raz częściej dochodzi do sytuacji, gdy egzotyczne zwierzęta przychodzą w paczkach kurierskich. Tym razem jednak przesyłka nie trafiła do właściwego odbiorcy. W jednej z warszawskich firm przy ul. Annopol przez pomyłkę odebrał ją inny pracownik. Ku jego zdziwieniu w pudełku było pyton tygrysi, czyli jeden z niebezpiecznych przedstawicieli tego gatunku węży. Okazało się, że paczka z wężem była zamówiona nielegalnie. Polskie prawo uznaje to za czynności zakazane i narażające na niebezpieczeństwo. Mężczyzna do którego była adresowana przesyłka został zatrzymany przez policję i trwają czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia. Ekopatrolowi udało się odłowić zwierzę i przetransportować do warszawskiego oddziału CITES. Wszystko szczęśliwie się skończyło.

 

ZOBACZ:[FOTO] To miało być zwykłe rodzinne selfie! Wtedy nie przypuszczał, że „to” zdjęcie ocali mu życie!

 

Zdarzyło się Wam odebrać przesyłkę, która nie była zaadresowana do Was i znaleźć w niej coś dziwnego? Na pewno nie pytona, ale może coś równie zaskakującego? Jeżeli tak, to śmiało piszcie w komentarzach!

źródło: se.pl fot. pixabay.com

dramat pod szpitalem

Pozbyli się ciała pod szpitalem. Makabryczne odkrycie w Warszawie – to robota imigrantów?

Do scen rodem z gangsterskiego filmu doszło pod szpitalem przy ulicy Szaserów w Warszawie. Nieznani sprawcy podjechali pod budynek, wyrzucili z auta ciało mężczyzny i uciekli z piskiem opon. Policja podejrzewa, że byli to przybysze zza wschodniej granicy.

Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę. Niezidentyfikowani mężczyźni pojawili się pod szpitalem i podrzucili ciało. Jak się wkrótce okazało – mężczyzna już nie żył. Dlatego lekarze, którzy wybiegli do poszkodowanego mogli tylko stwierdzić zgon i wezwać policję oraz prokuratora.

 

ZOBACZ: Rodzina z horroru: siostry kłóciły się, która pierwsza pójdzie z ojcem do łóżka!

 

Policja nie informuje na razie kim był mężczyzna, ani z jakiego powodu zmarł. Według rzecznik prasowej policji na Pradze-Południe, Joanny Węgrzyniak, ciało podrzucili obywatele zza wschodniej granicy. Dziennikarze stołecznej „wyborczej” twierdzą, że mogą to być Gruzini.

 

Wiemy też, że policja poszukuje dwóch samochodów, którymi najprawdopodobniej poruszali się sprawcy. Chodzi o opla i alfę romeo na tablicach rejestracyjnych spoza województwa mazowieckiego. Czy mamy do czynienia z krwawymi porachunkami w warszawskim półświatku? Miejmy nadzieję, że policja szybko złapie sprawców i rozwiąże sprawę.

 

wp.pl/ foto: screenshot/google maps