dramat pod szpitalem

Pozbyli się ciała pod szpitalem. Makabryczne odkrycie w Warszawie – to robota imigrantów?

Do scen rodem z gangsterskiego filmu doszło pod szpitalem przy ulicy Szaserów w Warszawie. Nieznani sprawcy podjechali pod budynek, wyrzucili z auta ciało mężczyzny i uciekli z piskiem opon. Policja podejrzewa, że byli to przybysze zza wschodniej granicy.

Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę. Niezidentyfikowani mężczyźni pojawili się pod szpitalem i podrzucili ciało. Jak się wkrótce okazało – mężczyzna już nie żył. Dlatego lekarze, którzy wybiegli do poszkodowanego mogli tylko stwierdzić zgon i wezwać policję oraz prokuratora.

 

ZOBACZ: Rodzina z horroru: siostry kłóciły się, która pierwsza pójdzie z ojcem do łóżka!

 

Policja nie informuje na razie kim był mężczyzna, ani z jakiego powodu zmarł. Według rzecznik prasowej policji na Pradze-Południe, Joanny Węgrzyniak, ciało podrzucili obywatele zza wschodniej granicy. Dziennikarze stołecznej „wyborczej” twierdzą, że mogą to być Gruzini.

 

Wiemy też, że policja poszukuje dwóch samochodów, którymi najprawdopodobniej poruszali się sprawcy. Chodzi o opla i alfę romeo na tablicach rejestracyjnych spoza województwa mazowieckiego. Czy mamy do czynienia z krwawymi porachunkami w warszawskim półświatku? Miejmy nadzieję, że policja szybko złapie sprawców i rozwiąże sprawę.

 

wp.pl/ foto: screenshot/google maps

podziemi sobieskiego

[VIDEO] Zszedł do podziemi byłego rosyjskiego apartamentowca w Warszawie. To co odkrył mrozi krew w żyłach

Oglądając to video nie mogliśmy się pozbyć uczucia niepokoju i napięcia. Pewien polski eksplorator postanowił dostać się do podziemi przy ulicy Sobieskiego 100 w Warszawie. To były apartamentowiec, w którym mieszkali rosyjscy i radzieccy dygnitarze. Teren wciąż należy do Rosji, która pilnie go strzeże. Jakie tajemnice kryje budowla?

Na Sobieskiego 100 mieszkali pracownicy radzieckiej i rosyjskiej ambasady, ich rodziny, ochrona, dyplomaci, być może również szpiedzy i agenci. W poniższym odcinku eksplorator odkrył wąskie przejście do całego kompleksu podziemi, które ciągną się pod Sobieskiego 100. W malutkich korytarzach technicznych odkrył mnóstwo przerażających pamiątek, których umiejscowienie w tych miejscach budzi grozę… sami zobaczcie:

Jak myślicie, skąd te wszystkie przedmioty wzięły się w tym miejscu? I jaką tajemnicę skrywa Sobieskiego 100?

 

ZOBACZ: Dolny Śląsk: odkryto kolejne tajemnicze TUNELE z czasów II Wojny Światowej! Jaką tajemnicę skrywa podziemny kompleks w Lubaniu?

 

Osoba, która rzekomo wskazała eksploratorowi wejście do tuneli wyjaśniła, że jako dziecko sama poznosiła część z nich wraz ze swoim kolegą. Informator mieszkał tam bowiem z rodziną, a obecnie przebywa w Rosji. Jeśli to prawda, to aura tego miejsca i tak nie pozwala na przejście nad nim do porządku dziennego.

 

Pomijając, że było to miejsce zamieszkania dyplomatów, ich rodzin i agentów, to co najmniej do 2004 roku spotykali się tam wysoko postawieni Rosjanie mieszkający w Warszawie. Obiekt cały czas jest chroniony, a poza polskimi ochroniarzami pojawiają się tam także tacy mówiący po rosyjsku. Czy na Sobieskiego 100 kryje się coś jeszcze? Być może kolejne eskapady eksploratorów pokażą nam więcej.

 

youtube.com/ foto: screenshot/ youtube.com/ urbex polska

kurtki

Rozwiesza kurtki na przystankach. Polak tłumaczy, dlaczego to robi!

Na warszawskiej Woli doszło do dziwnej sytuacji. Ktoś na przystankach rozwiesił kurtki a do wszystkiego została załączona kartka. Jest na niej numer telefonu i podpis: „Twój przyjaciel Marcin”. Wirtualna Polska postanowiła to sprawdzić i zadzwonić. Tłumaczenia mężczyzny są zaskakujące.

Trzeba przyznać, że wiszące kurtki na przystankach to rzecz dosyć dziwna. Na załączonej kartce widnieje napis: „Jeśli twojemu dziecku jest zimno, a brak mu ciepłego ubrania, ta kurtka jest właśnie dla niego. Niech go ogrzeje w zimne dni. Twój przyjaciel Marcin”. Jest to bardzo szlachetny gest. Wydawać by się mógł bardzo mały, lecz po rozmowie z panem Marcinem, dziennikarze Wirtualnej Polski dowiedzieli się, że rozwiesił ich już około… 150! Mężczyznę zasmuciła sytuacja, gdy na dworcu zauważył zmarzniętego chłopca. To nim wstrząsnęło.

 

ZOBACZ:Artur Boruc zwyzywany przez kibica. „Ty skur*****u, pier**l się.”

 

Jest to bardzo szlachetny gest, który warto pochwalać i mówić o nim głośno. Brawo, panie Marcinie!

spłonął, strażacy w akcji, straż pożarna

Horror w Warszawie: 95-latka spłonęła we własnym łóżku. Tajemnicza sprawa

Do pożaru doszło w poniedziałek przy ulicy Iwickiej na warszawskim Mokotowie. Dym poczuła kobieta mieszkająca na 1 piętrze. Okazało się, że wydobywa się on z mieszkania 95-letniej sąsiadki. Strażacy przybyli na miejsce dokonali przerażającego odkrycia.

Okazało się, że mieszkanie jest mocno zadymione. Po jego przewietrzeniu i dogaszeniu ognia, oczom strażaków ukazał się przerażający widok. Przypalone zasłony, nadpalone meble i kompletnie spalone łóżko, na którym leżały zwęglone zwłoki właścicielki mieszkania.

 

ZOBACZ: Makabryczny mord na dzieciach: „wyrwane zęby, odcięte narządy płciowe”. Padły ofiarą…

 

Ciało kobiety zostało zabezpieczone do badań. Policjanci wraz z prokuratorem zebrali ślady i będą prowadzić czynności wyjaśniające. W pożarze nie ucierpiały inne osoby i nikt nie został ewakuowany

 

– powiedział „Super Expressowi”Robert Koniuszy, z komendy policji na Mokotowie. Dodał, że sprawę zbada też biegły sądowy. Jak mogło dojść do pożaru? Czy kobieta sama zaprószyła ogień? Czy nie wzywała żadnej pomocy? To tylko część z pytań, na które będą musieli odpowiedzieć śledczy.

 

se.pl/ foto: zdjęcie lustracyjne. screenshot

bieliźnie

Bardzo jadowity robak w bieliźnie. Należy do najniebezpieczniejszych w Europie!

Do przerażającej sytuacji doszło na warszawskiej Pradze. Mieszkanka znalazła skolopendrę paskowaną w bieliźnie. Jest to bardzo jadowity robak. Pierwsze podejrzenia wskazują na to, że mógł on uciec swojemu hodowcy ponieważ znudziło mu się życie w zamknięciu. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Kobieta po południu stwierdziła, że zajmie się wysuszonym praniem. Nagle, jej oczom ukazał się okropnie wyglądający robak chodzący po bieliźnie. Okazało się, że to najbardziej jadowita skolopendra paskowana w całej Europie. Warszawianka od razu powiadomiła Ekopatrol Straży Miejskiej. Panowie pojawili się w mieszkaniu błyskawicznie i złapali robala. Miał on aż 12 centymetrów i funkcjonariusze nie kryli zaskoczenia gdy go zobaczyli. Na szczęście wiedzieli jak się nim zająć i nikogo nie zdążył ukąsić.

 

ZOBACZ:[VIDEO] Odkrył potężny kokon pająków. Potem było jeszcze gorzej

 

Z racji swojego gatunku, skolopendry najczęściej kryją się pod głazami oraz w ciemnych miejscach, gdyż nie cierpią światła.

źródło: se.pl

fot. youtube.com

skandalicznie

Ksiądz skandalicznie o Adamowiczu. Diecezja natychmiastowo reaguje!

Skandalicznie zachował się ksiądz Jacek Dunin-Borkowski, który oficjalnie ogłosił, że nie ma najmniejszego zamiaru modlić się za zamordowanego Pawła Adamowicza. Diecezja warszawsko-praska szybko – zareagowała i potępiła zachowanie duchownego.

W internecie, co raz więcej ludzi czuje się bardzo swobodnie i bez żadnego zastanowienia dodaje różnego typu materiały i wypowiedzi. Zazwyczaj uchodzi im to płazem. Ksiądz zachował się skandalicznie, a ze swoich słów, tłumaczył się w ten sposób: Nie napisałem niczego złego, ale powinienem liczyć się z emocjonalną głupotą odbiorców, którzy nie potrafią oddzielić tekstu od kontekstu. Przepraszam wszystkich których uraziłem, nie za to co napisałem, ale za nieliczenie się z okolicznościami. Chrześcijaństwo jest dla ludzi, nie dla aniołów. Mamy prawo kogoś lubić lub nie – powiedział Dunin-Borkowski Wirtualnej Polsce. Nie widać zatem w nim żadnej skruchy, sam w sobie nie odnajduje winy.

 

ZOBACZ:Groził śmiercią Andrzejowi Dudzie. Policjanci byli w szoku, gdy otworzył im drzwi!

 

Diecezja zapowiada podjęcie wobec niego środki karne przewidziane prawem kościelnym. Dodatkowo, zaznacza, że nie był to pierwszy wybryk księdza Dunina-Borkowskiego.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

 

śmiercią

Groził śmiercią Andrzejowi Dudzie. Policjanci byli w szoku, gdy otworzył im drzwi!

Najpierw, nożownik zamordował prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Następnie, w mediach społecznościowych, wielu ludzi groziło innym prezydentom. Zatrzymany został 72-letni mieszkaniec Warszawy, który groził śmiercią Andrzejowi Dudzie.

„Zatrzymaliśmy 72-letniego mieszkańca Warszawy, który dzisiaj po południu zadzwonił do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi, mówiąc: zginął Adamowicz, a jutro może zginąć Andrzej Duda” – poinformowała warszawska policja. Śledczym udało się ustalić adres mężczyzny, który groził prezydentowi Dudzie. Został zatrzymany, a jego telefon zabezpieczono.

 

ZOBACZ:Amerykanie mają broń przyszłości. Putin może się bać!

 

Zatrzymanych zostało również dwóch innych mężczyzn: 24-latek z Olsztyna i 41-latek z Poznania. Oni również wygłaszali publicznie groźby, zapominając o tym, że są one karalne. Policja wzięła się mocno za zniwelowanie mowy nienawiści w internecie. Takimi działaniami, pokazuje, że nikt nie jest bezkarny.

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

bazarach

Nie kupuj parówek na bazarach. Zjedzenie ich, może poważnie zaszkodzić twojemu zdrowiu!

Internet obiegły informacje, że na bazarach można kupić parówki marki własnej Lidla, produkowane przez Indykpol oraz ten sam produkt, wytwarzany przez firmę Animex. Najdziwniejsze w tym wszystkim, jest to, że obydwa koncerny nie wiedzą, jak tam trafiły.

Na warszawskich bazarach, można kupić Berlinki, Morliny i parówki z Lidla. Rzecznicy Indykpolu i Animexu, są zdezorientowani, gdyż nie wiedzą, jak ich produkty trafiły na lewy rynek. Zadziwiającym jest też fakt, że za 200-gramowe opakowanie, zapłacimy… 30 groszy.  Czasami sprzedaż końcówek partii pełnowartościowego towaru i w gwarantowanym terminie przydatności do spożycia może się odbyć po cenach wyprzedażowych – podaje dla Wirtualnej Polski Andrzej Pawełczak – rzecznik prasowy grupy Animex.

 

ZOBACZ:Postanowił naprawić pralkę. Gdy ją rozebrał był w szoku! [FOTO]

 

Hipotez, na temat tego, jak produkt mógł trafić na „lewy” rynek, jest wiele. Te parówki mogą trafić wyłącznie do jednego kupującego, czyli Lidla. W wyniku wpisania błędnego kodu przez pracownika duża partia towaru trafiła do innego odbiorcy – tłumaczy Krystyna Szczepkowska z Indykpolu. Możliwe, że mamy do czynienia z „mafią parówkową”, która znalazła sposób, na wyprowadzenie towaru przeznaczonego do utylizacji. Niech nie zwiedzie nas niska cena, bo oszczędzając i wspierając działania, które nie są zgodne z prawem, możemy poważnie zaszkodzić swojemu zdrowiu.

źródło: portalspozywczy.pl , wp.pl

fot. youtube.com

 

 

warszawą, łoś, bmw, wypadek, pasażerów, straż, policja, osoby

Makabryczny wypadek pod Warszawą. Z kierowcy nic nie zostało, pasażer w stanie krytycznym [FOTO]

Przerażający w skutkach wypadek przydarzył się w środę około 15:40 na drodze z Nieporętu do Marek pod Warszawą. Kierujący osobową Hondą stracił panowanie nad samochodem, wpadł do rowu i uderzył w drzewo. To był dopiero początek masakry.

Rozpędzona Honda odbiła się od drzewa i wyleciała z powrotem na drogę. Kierowca, który nie był przypięty pasami wypadł z auta wprost pod nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę. Trafił między drugą a trzecią oś naczepy i został rozerwany na strzępy.

 

 

Fragmenty ciała ofiary rozrzucone były na kilkudziesięciometrowym odcinku drogi od miejsca zdarzenia. Do szpitala z poważnymi uszkodzeniami czaszki oraz oczodołu (w stanie krytycznym) trafił pasażer z rozbitego auta.

 

– zrelacjonowano na profilu Facebook Warszawskiej Grupy Luka&Maro.

 

ZOBACZ: Uprawiali seks sado-maso. 26-latka zmarła w kałuży krwi, a jej partner…

 

W niewiele mniej tragicznym stanie znajdował się pasażer auta. Do wydobycia go z wraku potrzebny był sprzęt hydrauliczny. Szczegóły w komentarzu podał jeden ze świadków wypadku:

 

Pasażer tego pojazdu został zabrany do szpitala w stanie bardzo ciężkim. W miejscu prawego oka miał dziurę w głowie, a czaszka była pęknięta jakby został uderzony siekierą.

 

 

Droga przez kilka godzin była zablokowana. Warunki na naszych drogach już zimowe, dlatego apelujemy: zdejmijcie nogę z gazu. Jesteśmy tuż przed świętami – i dobrze by było, aby wszyscy mogli spotkać się w komplecie przy wigilijnym stole.

 

facebook.com/o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne