Fatalny finał sesji zdjęciowej z psem! Skończyło się na 40 szwach na twarzy!

40 szwach

Przerażający finał miała sesja zdjęciowa nastolatki z Argentyny ze swoim psem. Lara Sanson przekonała się na własnej skórze, że zwierzęta mogą być nieprzewidywalne i nie wszystko co im robimy może się im podobać. W przypadku 17-latki skończyło się na 40 szwach na twarzy!

Lara Sanson postanowiła zrobić sobie parę fotek z leciwym owczarkiem niemieckim o imieniu Kenai. Pies, który wyglądał jak oaza spokoju nagle zdenerwował się i ugryzł nastolatkę w twarz. Argentynka, u której skończyło się na 40 szwach zdaje sobie sprawę, że  przekroczyła granice i żałuje tego co się stało. Pies jak każde żywe stworzenie również ma uczucia, jednak Lara wyraźnie o tym zapomniała. Dziewczyna na siłę próbowała go przytulać traktując jak maskotkę, co w końcu bardzo go zdenerwowało i zareagował odruchem obronnym.

 

ZOBACZ:PIKANTNA SESJA Anny LEWANDOWSKIEJ! Co za CIAŁO! (GALERIA)

 

 

Kenai zdenerwował się natarczywą 17-latką i ugryzł ją w twarz. Lara postanowiła opublikować zdjęcia swojej poranionej twarzy ku przestrodze. Argentynka przyznała, że zarówno ona, jak i jej rodzice byli przerażeni przebiegiem wydarzeń i czym prędzej udali się z nią do szpitala. Tam założono jej aż 40 szwów, a bolesne rany zaczynają się od skroni i ciągną do szczęki z jednej strony twarzy dziewczyny. Początkowo rodzina rozważała uśpienie czworonoga, jednak sprzeciwiła się temu Lara, która mimo bólu jaki jej sprawił nadal kocha swojego psa.

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Wzruszająca sesja narzeczeńska. Zamiast sesji przyszłych małżonków zrobili…

 

źródła: dailymail.co.uk, foto: twitter.com

Nastolatka chciała zrobić sobie zdjęcie z psem! Skończyło się TRAGICZNIE!

psem

Wiele osób lubi pozować ze swoimi zwierzętami. Któż z nas nie ma w swoim telefonie zdjęcia swojego ukochanego zwierzaka? Pewna nastolatka omal nie przypłaciła życiem…

Lara Sanson to nastolatka o której pisze teraz cały świat. Czym zyskała sobie taką sławę? Dziewczyna stała się „gwiazdą” sieci po tym, jak próbowała zrobić sobie sesję z psem swojej przyjaciółki. Nie przewidziała, że zwykłe z pozoru zdjęcia mogą się dla niej skończyć tak tragicznie… Zobaczcie wstrząsające fotki! [CZYTAJ WIĘCEJ!]

Wykopano ZWŁOKI! To znany bohater M jak Miłość!

zwłoki

W lesie, niedaleko domku nad jeziorem doszło do szokującego odkrycia, ponieważ wykopano zwłoki.

W 1489 odcinku „M jak miłość” w lesie gdzie Olek (Maurycy Popiel) zakopał zwłoki Artura (Tomasz Ciachorowski), po tym jak go zabił, pojawi się podejrzany wędkarz z psem, który zacznie węszyć w miejscu ukrycia ciała.

 

Olewicz odkryje, że ciało Skalskiego nie zostało dokładnie ukryte i w każdej chwili może zostać odkopane chociażby przez dzikie zwierzęta.

Na trop zbrodni wpadnie znajomy Olewicza, inny wędkarz Tomasz. To on zapyta Olewicza czy wie co może być w tym miejscu, bo jego pies coś wywęszył, a on zamierza przekopać podejrzaną ziemię saperką.

 

„Pewnie sarna padła, albo jakiś dzik… Będziesz z saperką po lesie latał i padliny szukał zamiast ryb”? – zakpi Olewicz, po czym w 1489 odcinku „M jak miłość” obieca znajomemu, że sam sprawdzi miejsce, którym zainteresował się jego pies.

 

Jeszcze tego samego dnia w 1489 odcinku „M jak miłość” Olewicz odwiedzi Olka, by zapewnić go, że nie musi się niczego obawiać z jego strony i że odda mu wszystkie pieniądze, które wyłudził szantażem. Nie zdradzi jednak co zamierza zrobić z ciałem Artura.

Jedno jest pewne, będzie chciał je ukryć w innym miejscu!

 

ZOBACZ TEŻ:ODESZŁA uwielbiana gwiazda „M jak Miłość”! Smutek fanów.

 

 

Źródło:superexpress

Źródło zdjęcia:Instagram

OWCZAREK NIEMIECKI w pogoni za kotem… WSZEDŁ NA DRZEWO!

owczarek niemiecki, pies, ratowanie psa

OWCZAREK NIEMIECKI w pogoni za kotem… WSZEDŁ NA DRZEWO! Do tej niecodziennej sytuacji doszło jakiś czas temu w w Kalifornii na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

 

 

Właścicielka psa w rozmowie z mediami opowiedziała o historii, która spotkała jej psa. W trakcie spaceru owczarek niemiecki zauważył biegnącego kota. Postanowił do dogonić. Tak bardzo się zapędził, że wszedł na czubek wysokiego, jednak niestabilnego drzewa. Widząc bezradność psa, właścicielka wezwała na pomoc straż pożarną. 

Zobacz: Owsiak UJAWNIŁ szokującą prawdę! „To przechodzi wyobrażenie!”

 

Bardzo obawiałam się, że spadnie, a jest dla mnie wszystkim – powiedziała w trakcie wywiadu z mediami właścicielka owczarka niemieckiego

 

 

Strażacy, którzy przyjechali na interwencję przyznali, że niejednokrotnie zdejmowali z drzew czy dachów przestraszone koty. Nigdy dotąd nie mieli okazji ratować… psa, który postanowił wejść na czubek drzewa. 

 

 

Spory owczarek niemiecki, który wszedł na duże drzewo. Pracuję jako strażak od dziesięciu lat, jednak nigdy dotąd nie widziałem czegoś takiego! Wspiąłem się po drabinie, złapałem zwisającą smycz – w ten sposób udało mi się zdjąć pieska! – tak historię związaną z ratowaniem owczarka opisywał strażak. 

 

Zobacz również: Ten pies uwielbia ZIMOWE SZALEŃSTWA! Zobacz, jak zjeżdża Z GÓRKI…

 

Zdjęcie: Youtube

 

Podeszła do psa na ulicy. To co ZROBIŁA później przechodzi ludzkie pojęcie!

psa

Młoda kobieta wychodząc z restauracji zobaczyła leżącego psa na ulicy. To co zrobiła później przechodzi ludzkie pojęcie!

Tego dnia padał deszcz, a mieszkanka jednego z tureckich miast właśnie wychodziła z restauracji, pod którą ujrzała śpiącego i zwiniętego w kłębek psa.

 

Bezdomne zwierzę wyglądało bardzo bezbronnie co chwyciło kobietę za serce. Nie  mogła przejść obojętnie. Pies otrzymał niespodziewaną pomoc, a kobieta nie miała pojęcia, że wszystko jest nagrywane.

 

Tego samego dnia wiele osób mijało psa z całkowitą obojętnością.Turczynka zdjęła z szyi szalik i okryła nim zwierzaka.Tym szlachetnym gestem okazała serce i miłość.

 

 

Nagranie bardzo szybko trafiło do sieci i zdobyło duży rozgłos. Jeden z internautów rozpoznał nawet na nim swoją znajomą, która w udzielonym jakiś czas później wywiadzie nie ukrywała, że jest naprawdę zaskoczona zamieszaniem wokół jej osoby. Wydawało jej się, że robi przecież coś zwyczajnego.

Przyznała, że zrobiła to także mając nadzieję, że ktoś później zainteresuje sę czworonogiem i przygarnie go.

 

 

ZOBACZ TEŻ:Zapłacił tirówce za seks! Następnie ocalił jej życie!

 

 

„Nigdy bym nie pomyślała, że moje zachowanie otrzyma tyle uwagi. Jestem tym bardzo zaskoczona! Tego dnia było zimno. Po prostu nie mogłam patrzeć na to, jak on drży „– wyznała młoda kobieta.

 

 

 

Źródło:pikio.pl/pixabay

Zamknęli psa na balkonie na DWA DNI! Niestety…

pies

To już przechodzi naprawdę ludzkie pojęcie. Źli ludzie zamknęli psa na balkonie. Zwierzę spędziło na mrozie, bez pożywienia dwa dni. Gdy przyjechali strażacy…

 

Coraz więcej słyszy się w mediach o złym traktowaniu zwierząt. Rośnie liczba spraw na sądowych wokandach o znęcanie się nad zwierzętami. A mimo to, to i tak zawsze się znajdą ludzie, którym los swoich pupili jest zupełnie obcy. Tak jak ci ludzie, którzy zamknęli psa na balkonie.

 

Okres świąteczny ma to do siebie, że wielu z nas wyjeżdża na święta. Ale, żeby zapomnieć o swoim piesku? Szczeniak rasy buldog był przez dwa dni zdany tylko siebie. W zimnie, chłodzie, bez jedzenia, bez wody spędził ponad 48 godzin na balkonie. Cudem udało się go uratować. Ale akcja ratownicza nie była tak łatwa. A wszystko przez nasze prawo.

 

Jak mówi mieszkaniec Grochowa, który jako jeden z pierwszych postanowił zająć się sprawą: „Byliśmy z narzeczoną Oksaną na spacerze. Nagle usłyszeliśmy skomlenie. Podeszliśmy na róg ulicy Zana i Osowskiej, gdzie zobaczyliśmy zbiegowisko. Zgromadzeni wzywali straż miejską i policję i wskazywali na pieska zamkniętego na balkon„.

 

Co ciekawe sąsiedzi piszczenie psa już od Wigilii. To dopiero następnego dnia przyjechały służby: straż pożarna, policja. Lecz niestety, okazało się, że „pies ze względów prawnych nie może zostać zabrany i policjanci są bezradni. Pies dostał jedzenie, wodę i koc”.

 

ZOBACZ: Fatum Geogre’a Michaela! W te święta umarła jego…

 

Sprawa jednak na szczęście miała swój radosny finał. Wieczorem tego dnia, ktoś z rodziny wpuścił szczeniaka do domu, gdzie mógł się ogrzać. Jak piszą internauci: „pies musi być od razu stamtąd zabrany!”, a „sprawców tego trzeba szybko ukarać!”.

 

A według Was jaki finał powinna mieć ta sprawa? Czy właścicieli małego buldoga powinna spotkać kara?  Na pewno na pochwałę zasługuje spontaniczne zaalarmowanie służb. Gdyby nie to, nie wiadomo jak by się skończyły święta dla pieska.

 

Źródło: Wirtualna Polska / Facebook 
Foto: Facebook/Praga Południe na sygnale – wypadki, pożary, zdarzenia

Pies polizał ją po skaleczonej stopie. Kilka dni później z jej ciałem stało się coś strasznego!

pies

Niewinna zabawa z psem mogła zakończyć się tragicznie dla 86-letniej staruszki z Izraela. Kobieta otarła się o śmierć po tym jak pies polizał ją po skaleczonej stopie. W efekcie trafiła do szpitala, w którym dowiedziała się, że zwierzę przeniosło na nią groźną dla ludzkiego zdrowia bakterię.

Przypadek 86-latki z Izraela nie jest odosobniony jednak z tak poważnymi konsekwencjami lekarze dawno się nie spotkali. Kobieta przyznała, że feralnego wieczoru bawiła się ze swoim psem. Zwierzę cały czas lizało ją po stopach, które były popękane. Okazało się, że bakteria znajdująca się w ślinie czworonoga omal jej nie zabiła! Kilka dni później kobieta zaczęła skarżyć się na fatalne samopoczucie, a rany na nodze miały bardzo brzydki kolor. Winowajcą złego stanu kobiety był jej pies!
Staruszka trafiła do szpitala, gdzie przeprowadzono szczegółowe badania. Ich wyniki pozwoliły poznać prawdę. W jej organizmie znajdowała się groźna dla ludzkiego życia bakteria Strptococcus canis, która zazwyczaj występuje u zwierząt. Pacjentka dopiero wtedy skojarzyła, że jej szczeniak kilka dni wcześniej lizał ją po popękanych stopach. Tym sposobem bakteria wniknęła do jej organizmu. Lekarz, który zajmował się 86-latką, przyznał, że do mocnego rozwoju infekcji doprowadziło również osłabienie organizmu wywołane przyjmowanymi wcześniej antybiotykami.
źródła: wprost.pl, foto pixabay.com

 

 

 

Gdy zobaczyła co ojciec zrobił z jej dwoma yorkami od razu WEZWAŁA POLICJĘ! Dramat w Otwocku

yorkami

51-letni mężczyzna został zatrzymany przez patrol policji, który do domu wezwała jego własna córka. Mężczyzna zrobił coś strasznego z jej dwoma yorkami.

Do zdarzenia doszło na początku grudnia w Otwocku w województwie mazowieckim, ale dopiero teraz sprawa ta ujrzała światło dzienne. 51-letni mężczyzna wziął dwa psy rasy yorkshire terrier należące do swojej córki i włożył je do pralki. Następnie włączył tryb wirowania. Pralka z yorkami w środku weszła na najwyższe obroty, a zwierzęta zginęły w strasznych męczarniach.

 

ZOBACZ TEŻ: Chińczycy skrzyżowali ŚWINIĘ I MAŁPĘ. Fatalny finał eksperymentu

 

Gdy jego córka zobaczyła, co stało się ze zwierzętami, wezwała policję. Mężczyzna trafił do aresztu i został przesłuchany, ale nie potrafił w racjonalny i spójny sposób wyjaśnić dlaczego włożył psy do pralki.

 

Mężczyzna nie potrafił racjonalnie ustosunkować się do zarzutów, złożył niespójne wewnętrznie wyjaśnienia

– powiedział Gazecie Wyborczej prokurator Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

 

Mężczyzna może trafić do więzienia. Za pozbawienie życia zwierząt ze szczególnym okrucieństwem grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Mężczyzna nie był wcześniej karany, ale jak się dowiedzieliśmy od służb, leczył się psychiatrycznie.

 

Czy mężczyzna miał nawrót jakiegoś zaburzenia psychicznego i dlatego dopuścił się okrutnego czynu? A jeśli tak, to czy po prostu nie stanowi on zagrożenia dla otoczenia? Na te wątpliwości będzie musiał odpowiedzieć sąd.

Pies wywołał pożar pod nieobecność właścicieli! Przez przypadek włączył (…)!

właścicieli

Strażacy, którzy zostali wezwani do pożaru domu w maleńkiej miejscowości na południu Anglii byli zszokowani kiedy odkryli kto jest jego sprawcą. Okazało się, że stał za nim pies rasy Husky, który pod nieobecność właścicieli przez przypadek włączył kuchenkę mikrofalową!

Do pożaru doszło w maleńkiej miejscowości Stanford-le-Hope. Pies rasy Husky znajdował się w domu sam i wszystko na to wskazuje, że pod nieobecność właścicieli postanowił poskakać po kuchennych blatach! Wtedy doszło do nieoczekiwanego wypadku. Zwierzę przez przypadek uruchomiło łapą kuchenkę mikrofalową, w której znajdowało się opakowanie z bułeczkami. Chwilę później wybuchł pożar, który rozprzestrzenił się na meble i inne sprzęty. Na szczęście właściciel miał w telefonie aplikację, która poinformowała go o zaprószeniu ognia w domu.

 

 

ZOBACZ:Policja zatrzymała rowerzystę po tym jak przejechał na czerwonym, śpieszył się bo WIÓZŁ… REKINA!

 

Mężczyzna zadzwonił po pomoc i już po kilku minutach na terenie jego posesji pojawiła się jednostka straży pożarnej. Strażacy szybko zlokalizowali pomieszczenie, w którym doszło do zaprószenia ognia. Szczęście w nieszczęściu było takie, że pożar nie rozprzestrzenił się na resztę domu i strażacy ugasili go w kilka minut. Właściciel posesji najadł się strachu i dostał nauczkę, by nigdy nie zostawiać w mikrofalówce jedzenia. Strażacy przyznali także, że zwierzęta, które zostawiamy same w domu są zdolne do rzeczy, o których nawet nam się nie śniło.

 

ZOBACZ TAKŻE:Pies dziwnie się zachowywał. Ukryta kamera nagrała, co dzieje się pod jej nieobecność

 

 

źródła: wprost.pl, foto pixabay.com