Nie wolno głaskać TEGO psa! To może się skończyć TRAGEDIĄ

Pies jest od wieków najlepszym przyjacielem człowieka i jako jedne z pierwszych udomowionych zwierząt stanowi część życia ludzi. 

Obecnie pies rzadziej służy celom takim jak pilnowanie zwierząt czy domostw. Bardziej stanowi część rodziny, towarzysza zabaw i przyjaciela, który zawsze chętnie pójdzie na spacer. Trzeba jednak podkreślić, że nie z każdym psem można się bawić i go głaskać.

 

Jeśli chodzi o zwierzęta trzeba często uważać, szczególnie na małe dzieci. Zdarza się, że pies może być wrogo nastawiony do osób, które nie są jego właścicielami. Reaguje wtedy gryzieniem lub warczeniem na obcych.

 

CZYTAJ TAKŻE: Co kupić na wypadek EPIDEMII koronawirusa? Eksperci podają LISTĘ zakupów

 

Wyróżniamy także inne sytuacje, kiedy nie powinniśmy głaskać psów. Ma to miejsce w związku ze zwierzętami, które pomagają osobom niepełnosprawnym i chorym. To bardzo odpowiedzialne zadanie dla czworonoga, gdyż od niego zależy często życie człowieka, którego wspiera. Może na przykład służyć swoim zmysłem wzroku osobie niewidomej – wtedy znajduje się w pracy i nie należny mu przeszkadzać.

 

Wszelki dotyk, głaskanie czy wołanie psa pomagającego osobie niepełnosprawnej może go rozproszyć, a nawet doprowadzić w wyniku tego do tragedii. Taka osoba musi ufać czworonogowi, więc spoczywa na nim bardzo ważne zadanie. Ponadto głaskanie zwierzęcia może sprawić, że więź między nim a właścicielem osłabnie.

 

 

Źródło: pikio.pl / foto zrzut ekranu Youtube.com Harmony Fund

Z mieszkania sąsiada dochodził cichy pisk. Przerażające odkrycie w (…)!

cichy pisk

Sąsiedzi mężczyzny mieszkającego w jednej z kamienic w Lesznie od kilku dni nie mieli z nim żadnego kontaktu. Kilkukrotnie próbowali się dostać do jego mieszkania jednak nie było żadnej odpowiedzi z jego strony na pukanie i wołanie. Mieszkańcy bloku mocno zaniepokoili się również tym, że mężczyzna nie pojawił się na pogrzebie matki, a zza jego drzwi dochodził cichy pisk.

O niepokojącej sprawie ślusarza z Leszna została powiadomiona policja. Sąsiedzi 64-latka bardzo się zmartwili faktem, że mężczyzna nie wychodzi z domu i nie był na pogrzebie matki, który odbył się w połowie stycznia. Mieszkaniec kamienicy mieszkał sam z psem, a zza drzwi jego mieszkania ciągle dało się słyszeć cichy pisk. Wszystko na to wskazywało, że mężczyźnie mogło stać się coś złego. Kiedy wspomniany patrol przyjechał na miejsce dokonano przerażającego odkrycia.

 

ZOBACZ:Porzucił córkę na wysypisku śmieci. Dziecko przeżyło horror z bezdomnymi

 

Chcąc dostać się do mieszkania mężczyzny policjanci zostali zmuszeni do wezwania strażaków. Ci wyważyli drzwi i weszli do środka. W jednym z pomieszczeń natknęli się na  zwłoki mężczyzny, który nie żył od dobrych kilku dni. Policjanci są przekonani, że gdyby nie skowyt psa, który zaalarmował sąsiadów zmarły mógł zostać znaleziony kilka dobrych tygodni później. Piesek był wycieńczony i przestraszony, na szczęście poradził sobie, ponieważ dostał się do pożywienia, które mężczyzna trzymał za szklaną witryną, dzięki czemu żyje. Bezpośrednią przyczynę śmierci 64-latka wskaże sekcja zwłok.

 

ZOBACZ TAKŻE:Fanki płaczą! ODSZEDŁ ulubiony aktor „Na Wspólnej”…

 

źródła: fakt.pl, foto: pixabay.com

Fatalny finał sesji zdjęciowej z psem! Skończyło się na 40 szwach na twarzy!

40 szwach

Przerażający finał miała sesja zdjęciowa nastolatki z Argentyny ze swoim psem. Lara Sanson przekonała się na własnej skórze, że zwierzęta mogą być nieprzewidywalne i nie wszystko co im robimy może się im podobać. W przypadku 17-latki skończyło się na 40 szwach na twarzy!

Lara Sanson postanowiła zrobić sobie parę fotek z leciwym owczarkiem niemieckim o imieniu Kenai. Pies, który wyglądał jak oaza spokoju nagle zdenerwował się i ugryzł nastolatkę w twarz. Argentynka, u której skończyło się na 40 szwach zdaje sobie sprawę, że  przekroczyła granice i żałuje tego co się stało. Pies jak każde żywe stworzenie również ma uczucia, jednak Lara wyraźnie o tym zapomniała. Dziewczyna na siłę próbowała go przytulać traktując jak maskotkę, co w końcu bardzo go zdenerwowało i zareagował odruchem obronnym.

 

ZOBACZ:PIKANTNA SESJA Anny LEWANDOWSKIEJ! Co za CIAŁO! (GALERIA)

 

 

Kenai zdenerwował się natarczywą 17-latką i ugryzł ją w twarz. Lara postanowiła opublikować zdjęcia swojej poranionej twarzy ku przestrodze. Argentynka przyznała, że zarówno ona, jak i jej rodzice byli przerażeni przebiegiem wydarzeń i czym prędzej udali się z nią do szpitala. Tam założono jej aż 40 szwów, a bolesne rany zaczynają się od skroni i ciągną do szczęki z jednej strony twarzy dziewczyny. Początkowo rodzina rozważała uśpienie czworonoga, jednak sprzeciwiła się temu Lara, która mimo bólu jaki jej sprawił nadal kocha swojego psa.

 

 

ZOBACZ TAKŻE:Wzruszająca sesja narzeczeńska. Zamiast sesji przyszłych małżonków zrobili…

 

źródła: dailymail.co.uk, foto: twitter.com

Nastolatka chciała zrobić sobie zdjęcie z psem! Skończyło się TRAGICZNIE!

psem

Wiele osób lubi pozować ze swoimi zwierzętami. Któż z nas nie ma w swoim telefonie zdjęcia swojego ukochanego zwierzaka? Pewna nastolatka omal nie przypłaciła życiem…

Lara Sanson to nastolatka o której pisze teraz cały świat. Czym zyskała sobie taką sławę? Dziewczyna stała się „gwiazdą” sieci po tym, jak próbowała zrobić sobie sesję z psem swojej przyjaciółki. Nie przewidziała, że zwykłe z pozoru zdjęcia mogą się dla niej skończyć tak tragicznie… Zobaczcie wstrząsające fotki! [CZYTAJ WIĘCEJ!]

Wykopano ZWŁOKI! To znany bohater M jak Miłość!

zwłoki

W lesie, niedaleko domku nad jeziorem doszło do szokującego odkrycia, ponieważ wykopano zwłoki.

W 1489 odcinku „M jak miłość” w lesie gdzie Olek (Maurycy Popiel) zakopał zwłoki Artura (Tomasz Ciachorowski), po tym jak go zabił, pojawi się podejrzany wędkarz z psem, który zacznie węszyć w miejscu ukrycia ciała.

 

Olewicz odkryje, że ciało Skalskiego nie zostało dokładnie ukryte i w każdej chwili może zostać odkopane chociażby przez dzikie zwierzęta.

Na trop zbrodni wpadnie znajomy Olewicza, inny wędkarz Tomasz. To on zapyta Olewicza czy wie co może być w tym miejscu, bo jego pies coś wywęszył, a on zamierza przekopać podejrzaną ziemię saperką.

 

„Pewnie sarna padła, albo jakiś dzik… Będziesz z saperką po lesie latał i padliny szukał zamiast ryb”? – zakpi Olewicz, po czym w 1489 odcinku „M jak miłość” obieca znajomemu, że sam sprawdzi miejsce, którym zainteresował się jego pies.

 

Jeszcze tego samego dnia w 1489 odcinku „M jak miłość” Olewicz odwiedzi Olka, by zapewnić go, że nie musi się niczego obawiać z jego strony i że odda mu wszystkie pieniądze, które wyłudził szantażem. Nie zdradzi jednak co zamierza zrobić z ciałem Artura.

Jedno jest pewne, będzie chciał je ukryć w innym miejscu!

 

ZOBACZ TEŻ:ODESZŁA uwielbiana gwiazda „M jak Miłość”! Smutek fanów.

 

 

Źródło:superexpress

Źródło zdjęcia:Instagram

OWCZAREK NIEMIECKI w pogoni za kotem… WSZEDŁ NA DRZEWO!

owczarek niemiecki, pies, ratowanie psa

OWCZAREK NIEMIECKI w pogoni za kotem… WSZEDŁ NA DRZEWO! Do tej niecodziennej sytuacji doszło jakiś czas temu w w Kalifornii na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

 

 

Właścicielka psa w rozmowie z mediami opowiedziała o historii, która spotkała jej psa. W trakcie spaceru owczarek niemiecki zauważył biegnącego kota. Postanowił do dogonić. Tak bardzo się zapędził, że wszedł na czubek wysokiego, jednak niestabilnego drzewa. Widząc bezradność psa, właścicielka wezwała na pomoc straż pożarną. 

Zobacz: Owsiak UJAWNIŁ szokującą prawdę! „To przechodzi wyobrażenie!”

 

Bardzo obawiałam się, że spadnie, a jest dla mnie wszystkim – powiedziała w trakcie wywiadu z mediami właścicielka owczarka niemieckiego

 

 

Strażacy, którzy przyjechali na interwencję przyznali, że niejednokrotnie zdejmowali z drzew czy dachów przestraszone koty. Nigdy dotąd nie mieli okazji ratować… psa, który postanowił wejść na czubek drzewa. 

 

 

Spory owczarek niemiecki, który wszedł na duże drzewo. Pracuję jako strażak od dziesięciu lat, jednak nigdy dotąd nie widziałem czegoś takiego! Wspiąłem się po drabinie, złapałem zwisającą smycz – w ten sposób udało mi się zdjąć pieska! – tak historię związaną z ratowaniem owczarka opisywał strażak. 

 

Zobacz również: Ten pies uwielbia ZIMOWE SZALEŃSTWA! Zobacz, jak zjeżdża Z GÓRKI…

 

Zdjęcie: Youtube

 

Podeszła do psa na ulicy. To co ZROBIŁA później przechodzi ludzkie pojęcie!

psa

Młoda kobieta wychodząc z restauracji zobaczyła leżącego psa na ulicy. To co zrobiła później przechodzi ludzkie pojęcie!

Tego dnia padał deszcz, a mieszkanka jednego z tureckich miast właśnie wychodziła z restauracji, pod którą ujrzała śpiącego i zwiniętego w kłębek psa.

 

Bezdomne zwierzę wyglądało bardzo bezbronnie co chwyciło kobietę za serce. Nie  mogła przejść obojętnie. Pies otrzymał niespodziewaną pomoc, a kobieta nie miała pojęcia, że wszystko jest nagrywane.

 

Tego samego dnia wiele osób mijało psa z całkowitą obojętnością.Turczynka zdjęła z szyi szalik i okryła nim zwierzaka.Tym szlachetnym gestem okazała serce i miłość.

 

 

Nagranie bardzo szybko trafiło do sieci i zdobyło duży rozgłos. Jeden z internautów rozpoznał nawet na nim swoją znajomą, która w udzielonym jakiś czas później wywiadzie nie ukrywała, że jest naprawdę zaskoczona zamieszaniem wokół jej osoby. Wydawało jej się, że robi przecież coś zwyczajnego.

Przyznała, że zrobiła to także mając nadzieję, że ktoś później zainteresuje sę czworonogiem i przygarnie go.

 

 

ZOBACZ TEŻ:Zapłacił tirówce za seks! Następnie ocalił jej życie!

 

 

„Nigdy bym nie pomyślała, że moje zachowanie otrzyma tyle uwagi. Jestem tym bardzo zaskoczona! Tego dnia było zimno. Po prostu nie mogłam patrzeć na to, jak on drży „– wyznała młoda kobieta.

 

 

 

Źródło:pikio.pl/pixabay

Zamknęli psa na balkonie na DWA DNI! Niestety…

pies

To już przechodzi naprawdę ludzkie pojęcie. Źli ludzie zamknęli psa na balkonie. Zwierzę spędziło na mrozie, bez pożywienia dwa dni. Gdy przyjechali strażacy…

 

Coraz więcej słyszy się w mediach o złym traktowaniu zwierząt. Rośnie liczba spraw na sądowych wokandach o znęcanie się nad zwierzętami. A mimo to, to i tak zawsze się znajdą ludzie, którym los swoich pupili jest zupełnie obcy. Tak jak ci ludzie, którzy zamknęli psa na balkonie.

 

Okres świąteczny ma to do siebie, że wielu z nas wyjeżdża na święta. Ale, żeby zapomnieć o swoim piesku? Szczeniak rasy buldog był przez dwa dni zdany tylko siebie. W zimnie, chłodzie, bez jedzenia, bez wody spędził ponad 48 godzin na balkonie. Cudem udało się go uratować. Ale akcja ratownicza nie była tak łatwa. A wszystko przez nasze prawo.

 

Jak mówi mieszkaniec Grochowa, który jako jeden z pierwszych postanowił zająć się sprawą: „Byliśmy z narzeczoną Oksaną na spacerze. Nagle usłyszeliśmy skomlenie. Podeszliśmy na róg ulicy Zana i Osowskiej, gdzie zobaczyliśmy zbiegowisko. Zgromadzeni wzywali straż miejską i policję i wskazywali na pieska zamkniętego na balkon„.

 

Co ciekawe sąsiedzi piszczenie psa już od Wigilii. To dopiero następnego dnia przyjechały służby: straż pożarna, policja. Lecz niestety, okazało się, że „pies ze względów prawnych nie może zostać zabrany i policjanci są bezradni. Pies dostał jedzenie, wodę i koc”.

 

ZOBACZ: Fatum Geogre’a Michaela! W te święta umarła jego…

 

Sprawa jednak na szczęście miała swój radosny finał. Wieczorem tego dnia, ktoś z rodziny wpuścił szczeniaka do domu, gdzie mógł się ogrzać. Jak piszą internauci: „pies musi być od razu stamtąd zabrany!”, a „sprawców tego trzeba szybko ukarać!”.

 

A według Was jaki finał powinna mieć ta sprawa? Czy właścicieli małego buldoga powinna spotkać kara?  Na pewno na pochwałę zasługuje spontaniczne zaalarmowanie służb. Gdyby nie to, nie wiadomo jak by się skończyły święta dla pieska.

 

Źródło: Wirtualna Polska / Facebook 
Foto: Facebook/Praga Południe na sygnale – wypadki, pożary, zdarzenia

Pies polizał ją po skaleczonej stopie. Kilka dni później z jej ciałem stało się coś strasznego!

pies

Niewinna zabawa z psem mogła zakończyć się tragicznie dla 86-letniej staruszki z Izraela. Kobieta otarła się o śmierć po tym jak pies polizał ją po skaleczonej stopie. W efekcie trafiła do szpitala, w którym dowiedziała się, że zwierzę przeniosło na nią groźną dla ludzkiego zdrowia bakterię.

Przypadek 86-latki z Izraela nie jest odosobniony jednak z tak poważnymi konsekwencjami lekarze dawno się nie spotkali. Kobieta przyznała, że feralnego wieczoru bawiła się ze swoim psem. Zwierzę cały czas lizało ją po stopach, które były popękane. Okazało się, że bakteria znajdująca się w ślinie czworonoga omal jej nie zabiła! Kilka dni później kobieta zaczęła skarżyć się na fatalne samopoczucie, a rany na nodze miały bardzo brzydki kolor. Winowajcą złego stanu kobiety był jej pies!
Staruszka trafiła do szpitala, gdzie przeprowadzono szczegółowe badania. Ich wyniki pozwoliły poznać prawdę. W jej organizmie znajdowała się groźna dla ludzkiego życia bakteria Strptococcus canis, która zazwyczaj występuje u zwierząt. Pacjentka dopiero wtedy skojarzyła, że jej szczeniak kilka dni wcześniej lizał ją po popękanych stopach. Tym sposobem bakteria wniknęła do jej organizmu. Lekarz, który zajmował się 86-latką, przyznał, że do mocnego rozwoju infekcji doprowadziło również osłabienie organizmu wywołane przyjmowanymi wcześniej antybiotykami.
źródła: wprost.pl, foto pixabay.com