To co ją spotkało, wprawia w osłupienie! Myślała, że wsiada do UBERA!

Samantha Josephson z Columbii w USA bawiła się razem z przyjaciółmi na imprezie. Do domu postanowiła wrócić uberem.

Dziewczyna nie spojrzała dokładnie na rejestrację auta, które podjechało, ponieważ była przekonana, że jest to zamówiony przez nią Uber.

 

Kobieta wsiadła do czarnego Chevrolet Impala, jaki podjechał. Jej współlokatorki były mocno zaniepokojone, że Samanthy wciąż nie ma nad ranem w mieszkaniu. Zgłoszono więc zaginięcie kobiety, a policja zaczęła natychmiastowe poszukiwania.

Niestety po kilku godzinach ciało 21-latki zostało odnalezione około 145 km od miejsca zaginięcia.

„Piszę to z ogromnym smutkiem i złamanym sercem. Tęsknię i kocham Cię do końca moich dni. Mojej ukochanej córki, Samanthy, nie ma już z nami, ale na zawsze pozostanie w naszych myślach. Nigdy o niej nie zapomnimy. Ciężko mi to pisać. Nie mogę pisać więcej o niej, bo mnie to dobija”-powiedziała mama zmarłej kobiety.

 

ZOBACZ TEŻ:ROZKOCHAŁA w sobie DELFINA! Ten EKSPERYMENT musieli ukryć przed ŚWIATEM

 

Funkcjonariusze policji zatrzymali 24-letniego Nathaniela Davida Rownalda, który jest głównym podejrzanym. To z nim Samatha była widziana poraz ostatni. Kamery zarejestrowały moment, kiedy pojawił się on autem w okolicach klubu.

 

Źródło:02

Źródło zdjęcia:Facebook

dziecko

Odnaleziono ją po 20 latach! Zgubiła się jako MAŁE DZIECKO jadąc ze swoim TATĄ na targ

Rodzina przeżywała horror przez blisko 20 lat. Mała drzemka mężczyzny zmieniła wtedy życie całej rodzinny.

W październiku 1999 roku dziecko wybrało się ze swoim ojcem na targ do Puchowic i postanowili, że pojadą na niego pociągiem.

 

Mama dziecka sądziła, że jej córeczka została uprowadzona i rozwieszano wówczas wszelkie listy oraz komunikaty z wizerunkiem dziewczynki. Nie przyniosło to jednak rezultatu.

Po 20 latach w sierpniu młody mężczyzna w Rosji zgłosił się na policję, po tym jak w Internecie odkrył historię zaginięcia dziecka na Białorusi. Zgadzało się imię Julia, a jego uwagę przykuła również charakterystyczna blizna na czole dziś już dorosłej kobiety.

24-latka zeznała, że zaginęła w pociągu i kojarzyła, że znaleziono ją na stacji kolejowej w rosyjskim Riazaniu. Białorusinka wychowywała się w domu dziecka, a następnie trafiła do rodziny zastępczej. Całe swoje życie spędziła w Rosji.

„Przeprowadzono badania DNA Julii i jej domniemanej matki. Pokrewieństwo zostało potwierdzone „- przekazało białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

 

ZOBACZ TEŻ:Ten POPULARNY GEST przejdzie do HISTORII! Na pewno masz z nim do czynienia!

Rodzina nigdy nie straciła nadziei, że odnajdą Julię. 24-letnia kobieta spotkała się ze swoimi rodzicami w Mińsku.

 

Źródło:wpwiadomości/pixabay

tajdze, depresją, las, drwale, wózek

Rosyjski youtuber nagrywał jak nie zgubić się w tajdze. W czasie nagrania zaginął

16-letni youtuber z republiki Komi na północy Rosji postanowił nagrać film o tym, jak nie zgubić się w tajdze. Niestety, szybko okazało się, że przełożenie rzekomo posiadanej wiedzy na rzeczywistość nie zawsze jest takie proste – i nasz domorosły survivalowiec musiał szukać pomocy.

Chłopak pojechał do lasu na rowerze. Zostawił maszynę na znajdującym się tam cmentarzu i wszedł w tajgę. Chłopak krążył po wykrotach i ostępach tłumacząc tajniki poruszania się w takim terenie, gdy nagle… zrozumiał, że nie wie, gdzie jest i że nie umie określić swojego położenia!

 

ZOBACZ TEŻ: Przywiózł z wakacji trzy butelki miodu. To zniszczyło jego życie

 

Szczęściem dla niego w tajdze był zasięg GSM, więc przerażony youtuber mógł zadzwonić do mamy. Przekazawszy jej swoje beznadziejne położenie poprosił o ratunek. Mama wezwała strażaków, a ci ruszyli na poszukiwania.

 

Nie byli oczywiście na tyle głupi, co nastolatek, żeby wchodzić w las. Zamiast tego krążyli po leśnych duktach i usiłowali zlokalizować zagubionego za pomocą sygnałów dźwiękowych. Po zaledwie godzinie niewydarzony ekspert survivalu trafił w ręce strażaków.

 

Miejmy nadzieję, że ta historia będzie lepszą poradą dla wszystkich, niż filmik, który zamierzał przygotować. Jak bowiem nie zgubić się w tajdze? To proste – po prostu w nią nie wchodzić!

 

wprost.pl/ foto: pixabay

sekcji zwłok, drogi, nożem, narkotyki, małżeństwa, 18-latka, więzienia, radiowóz, księża, narkotyki, wanną, egipcjanin, mieszkańców

Tajemnicza tragedia w Ksawerowie: zaskakujące wyniki sekcji zwłok 15-latka

W sobotę w Ksawerowie w województwie łódzkim doszło do wciąż niewyjaśnionej tragedii. 15-letni chłopak wyszedł z domu pod pozorem robienia zdjęć i ślad po nim zaginął. W nocy jego mama dokonała wstrząsającego odkrycia. Mijają koleje dni, są wyniki sekcji zwłok, a śledczy wciąż nie wiedzą, co zaszło.

15-latek miał wybrać się rowerem nad Stawy Stefańskiego. Jego rodziców nie było w domu, więc skontaktował się z nimi telefonicznie. Gdy rodzice zdążyli wrócić do domu, a  jego nieobecność przedłużała się, postanowili ruszyć samochodem na poszukiwania. Objeżdżali miejsca, które chłopak lubił odwiedzać w czasie rowerowych wycieczek.

 

ZOBACZ TEŻ: Makabryczne odkrycie w domku. Syn znalazł zwłoki swoich rodziców!

 

Około 1 w nocy matka chłopca znalazła jego rower, a obok ciało syna. Początkowo policja nie wykluczała napadu rabunkowego, jednak przeprowadzona właśnie sekcja zwłok  nie wykazała żadnych obrażeń wewnętrznych i zewnętrznych! 

 

Innymi słowy, wciąż nie wiadomo, co spotkało chłopca. Śledczy zapowiedzieli wykonanie dodatkowych badań histopatologicznych oraz toksykologicznych. Czy młody chłopak, być może zupełnie niecelowo i nieświadomie, padł ofiarą jakiejś substancji psychoaktywnej?

piotra woźniaka-staraka

PILNE! Rodzina podała szczegóły pogrzebu Piotra Woźniaka-Staraka. Wzruszający nekrolog

Piotr Woźniak-Starak był młodym i utalentowanym producentem filmowym. Niestety 18 sierpnia zaginął po wypadku na jeziorze Kisajno. Przez pięć dni służby, prywatne firmy, a nawet jasnowidz Jackowski poszukiwali jego ciała, na które natrafiono 22 sierpnia. Teraz rodzina opublikowała wzruszający nekrolog ze szczegółami pogrzebu.

Msza żałobna odbędzie się 29 sierpnia o godzinie 19:00 w kościele Świętego Józefa Oblubieńca NMP przy ul. Anny Walentynowicz 1 w Konstancinie-Jeziornie. Kolejnego dnia urna z prochami Piotra Woźniaka-Staraka zostanie przewieziona do Fuledy – niewielkiej mazurskiej miejscowości nieopodal Giżycka, w której producent filmowy najbardziej lubił przebywać.

 

Piotr kochał życie, życie kochało Jego. Jego pełnię przeżywał nawet w chwili śmierci. Żył szybko, jakby wiedział, że musi się spieszyć. Nie potrafił i nie chciał być sam. Kochał ludzi, uwielbiał być z nimi. Jego miejscem wybranym była Fuleda. Uwielbiał spędzać tam czas z przyjaciółmi i ich bliskimi. Chciał, żeby wszyscy dobrze się czuli w Jego towarzystwie, w miejscu, które wypełniał sobą. Na Mazurach najlepiej odpoczywał, najlepiej się bawił, najbardziej lubił pracować. To tutaj rodziły się pomysły na filmy. Fuleda była najbardziej udaną scenografią Jego życia, a piękno jej natury najpiękniejszym planem filmowym. Miał w sobie tak wiele energii, radości i pomysłów, którymi tak szczodrze obdarzał Rodzinę i Przyjaciół

– czytamy w nekrologu.

Ponadto rodzina ma jedną ważną prośbę do osób uczestniczących w uroczystościach. Mianowicie bliscy nie chcą aby przynoszono na nie kwiaty – zamiast tego życzą sobie, aby dokonywać wpłat na konta Terapeutycznego Punktu Przedszkolnego „Edukidsmed” – Akademia Samodzielności w Sierpcu lub Fundację Pegasus.

 

Śledztwo w sprawie śmierci Piotra Woźniaka-Staraka prowadzi prokuratura w Giżycku. Zdecydowano się o przeprowadzeniu sekcji zwłok. Wokół sprawy jest bowiem wiele niejasności, które teraz śledczy będą musieli rozwikłać.

pumori w himalajach

Zaginęli 30 lat temu w Himalajach. Lodowiec wreszcie oddał ich zwłoki

Jedna z wielu górskich tajemnic wreszcie została wyjaśniona. Amerykański wspinacz natrafił w Himalajach na zwłoki dwóch islandzkich kolegów po fachu – Kristina Rúnarssona i Thorsteinna Gudjonssona. Po trzech dekadach góra oddała zwłoki himalaistów.

Kristin i Thorsteinn w 1988 roku zamierzali zdobyć szczyt Pumori wznoszący się na wysokość 7161 m. n.p.m. Byli członkami czteroosobowej ekspedycji, w skład której wchodził także ich szkocki przyjaciel Steve Aisthorpe.

 

Szkot zachorował jednak i musiał zejść do bazy. Runarsson i Gudjonsson byli widziani po raz ostatni żywi 18 października 1988 roku. Wszystko wskazuje na to, że w czasie wspinaczki odpadli ze ściany i runęli na lodowiec.

 

Przez dziesiątki lat ich zwłoki wrosły w lód i były stopniowo transportowane z lodem ku podstawie ściany. Dzięki temu dotarły na stosunkowo niewielką wysokość, skąd była możliwość ich podjęcia i przetransportowania do Katmandu, stolicy Nepalu.

 

ZOBACZ Himalaje: mieli sprzątać szlak, rozwikłali TAJEMNICĘ sprzed 50-lat! „Ramię wystawało z lodu”:

 

 

Tam ciała zostały skremowane, a urny z prochami przekazane rodzinom. Narzeczona Runarssona była w ciąży, gdy mężczyzna umierał na Pumori. Teraz prochy ojca odebrał m.in. jego 30-letni syn.

 

Być może w najbliższych latach w ten sposób rozwikłanych zostanie więcej tajemniczych górskich śmierci. Góry cały czas „pracują”, lodowce przesuwają się i zmieniają. Dzięki temu istnieją szanse, że również kilku polskich himalaistów zostanie odnalezionych.

zaginęła

W 1982 roku zaginęła jego żona. Policja go aresztowała, bo właśnie odkryła, że…

David Venables to 86-letni mężczyzna, który wiódł spokojne życie został zatrzymany przez policję. W 1982 roku zaginęła jego żona, a teraz odnaleziono jej zwłoki w szambie obok ich starego domu. Początkowo myślano, że zwłoki należą do zaginionej agentki nieruchomości, lecz najprawdopodobniej są to szczątki Brendy Venables.

Małżeństwo mieszkało w Kempsey. W 1982 roku zaginęła Brenda Venables, czyli żona 86-letniego Davida. Ten mieszkał w dalszym ciągu w okolicy, dom sprzedał w 2014 roku za 467 tysięcy funtów i zamienił je na bungalow. Tego typu odkrycia są rzadkie i chciałbym uspokoić wszystkich, że robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zidentyfikować szczątki – aby rodzina mogła pochować ukochaną osobę – mówił inspektor Carl Moore. Dodał, że może to trochę potrwać, ale na pewno sprawa zostanie rozwiązana do końca. Poinformował również, że głównym podejrzanym jest David Venables i został on już aresztowany. Sam podejrzany nie chce się publicznie wypowiadać na ten temat. Nie wiadomo jednak czy za morderstwem nie stoi jeszcze ktoś inny. Trwają poszukiwania agentki nieruchomości i możliwe, że te sprawy się ze sobą łączą.

 

ZOBACZ:[WIDEO] PILNE! Samolot wojskowy runął na dzielnicę. Mnóstwo OFIAR i RANNYCH!

 

Jednak funkcjonariusze skłaniają się ku temu, że to David Venables zabił swoją żonę. Jaka okaże się prawidłowa wersja? Będziemy o tym informować.

źródło: the sun, fot. screenshot

75

75 lat temu wyszli na krótki spacer, z którego nigdy nie wrócili. Topniejący lodowiec odkrył przerażającą prawdę!

Marcelin i Francine Dumoulin to szwajcarska para pochodząca z kantonu Valais w Szwajcarii. W sierpniu 1942 roku czyli ponad 75 lat temu, wyszli na łąkę, na której mieli wydoić krowy. Kobieta kilka dni wcześniej urodziła kolejne dziecko i była to jej pierwsza wędrówka od dłuższego czasu. Małżonkowie na pewno nie zdawali sobie sprawy, że już nigdy nie powrócą do swojego domu. Ich nieoczekiwane zniknięcie przez 75 lat było wielką  zagadką dla ich dzieci i całej rodziny. Nieoczekiwanie okazało się, że pomocną dłoń wyciągnęła do nich matka natura.

Zaginiona para doczekała się 7 dzieci, które przez wiele długich lat nie mogły porzucić myśli o rozwikłaniu tajemnicy nagłego zniknięcia swoich rodziców. Nareszcie, już jako staruszkowie  po 75 latach odnaleźli spokój i mogli wyprawić prawdziwy pogrzeb swojemu tacie i swojej mamie. 79-letnia córka przyznała w wywiadzie dla jednej ze szwajcarskich gazet, że na szukanie swoich rodziców poświęciła całe życie. Kobieta w dniu ich pochówku nie założyła jednak czarnego, żałobnego stroju. Marceline ubrała się na biało, co miało symbolizować nadzieję, której nigdy nie straciła.

 

 

 

Do odnalezienia ciał przyczyniły się zmiana klimatu i robotnik, który pracował w pobliżu lodowca Tsanfleuron. Mężczyzna, który odkrył „grobowiec” małżonków przyznał, że Marcelin i Francine Dumoulin wpadli w lodową szczelinę, z której ciężko im było się wydostać. Dopiero cofnięcie się lodowca pozwoliło rozwikłać tajemniczą zagadkę sprzed wielu lat. Ciała małżonków są doskonale zakonserwowane dzięki czemu szybko ustalono ich tożsamość.

 

 

 

 

źródła: dailymail, foto youtube.com

rachunki

Zaginął 10 lat temu, jego ciało znaleziono w miejscu pracy. Umierał w makabrycznych okolicznościach

28 listopada 2009 roku to czarny dzień dla rodziny Moncada. Ich syn Larry Ely Murillo-Moncada wyszedł z domu bez butów, choć padał śnieg i ślad po nim zaginął. Przez dekadę nikt nie wiedział, co się z nim stało. Ostatnim miejscem, w którym go widziano, było miejsce pracy. Teraz pracownicy firmy sprzątającej dokonali wprost przerażającego odkrycia.

Do zdarzenia doszło w stanie Iowa. Feralnego dnia Larry wybiegł z domu bardzo zdenerwowany. Rodzice podejrzewali, że to wina leków, które przyjmował. Gdy nie wrócił do domu, postanowili zgłosić zaginięcie. Policjanci rozpoczęli poszukiwania od miejsc, w których zaginiony najczęściej bywał, czyli np. miejsca pracy.

 

ZOBACZ TEŻ: [VIDEO] Otworzył drzwi wychodka na działce. To co zastał w środku przerazi każdego!

 

Larry pracował w sklepie w No Frills Supermarket i jak się okazuje, był tam w dniu zaginięcia. Co jednak intrygujące, nikt z pracowników, ani właścicieli sklepu nie zauważył niczego podejrzanego w jego zachowaniu. Nie zdziwiło ich też to, że 25-latek przyszedł do sklepu poza swoją zmianą.

 

Nikt też nie zwrócił uwagi na to, kiedy Larry wyszedł z budynku. Policjanci szybko utknęli w martwym punkcie, bo wyglądało na to, że chłopak dosłownie rozpłynął się w powietrzu! Tak mijały kolejne lata od zaginięcia..

 

O tym jak znaleziono zwłoki mężczyzny przeczytasz na kolejnej stronie