panna

30-letnia kobieta zniknęła po swoim wieczorze panieńskim. Po kilku godzinach poszukiwań dokonano przerażającego odkrycia.

To miał być cudowny dzień dla 30-letniej Ruth Maguire. Kobieta wkrótce miała stanąć na ślubnym kobiercu dlatego przyjaciółki zrobiły wszystko, aby jej wieczór panieński był niezapomnianym wydarzeniem. Nikt nawet nie myślał, że w tym dniu dojdzie do tragedii. Niestety kobieta przypłaciła go życiem. Historia irlandzkiej pielęgniarki pokazuje, że życie pisze różne scenariusze, nie tylko te, które kończą się happy endem.

Z relacji przyjaciółek, z którymi niedoszła panna młoda spędzała swój wieczór panieński wynika, że Ruth wyszła z lokalu nie czekając na nie. Koleżanki prosiły ją by poczekała, ponieważ było przed północą, jednak nie przeczuwały, że 30-latce może stać się coś złego. Niestety kobieta nie wróciła do domu, a jej telefon milczał.

 

ZOBACZ:Piękna 19-latka zamordowana przez policjantów? Służby twierdzą, że zastrzeliła się z kajdankami na rękach!

 

Kilka godzin później zaniepokojony partner zgłosił zaginięcie Irlandki na policję. Rozpoczęto gorączkowe poszukiwania młodej pielęgniarki. Wszyscy liczyli na to, że Ruth śpi, u którejś z koleżanek, niestety nadzieje okazały się płonne. Ciało kobiety znaleziono w jeziorze, które znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od pubu, w którym się bawiła. Przyczyną śmierci Irlandki było utonięcie. Ruth osierociła partnera i trójkę dzieci. Zgodnie z wolą rodziny pochowano ją w sukni, w której miała iść do ślubu.

 

 

 

źródła: dailymail.co.uk, foto youtube.com

 

starsza pani

[VIDEO] Starsza pani po wypadku nabluzgała na policję i strażaków. Okazuje się, że… miała rację!

To komiczne nagranie, przeznaczone tylko dla widzów pełnoletnich, pochodzi z Wójcina w gminie Łubnice. Starsza pani, wyraźnie wzburzona komentuje poczynania służb, które jej zdaniem działały zbyt opieszale. Po kilku dniach okazuje się, że miała rację!

Kierowca samochodu marki bmw uderzył w piątek około 14 w ścianę jednego z domów. Następnie wysiadł z auta i po jakimś czasie oddalił się niezatrzymywany przez nikogo. Starsza pani będąca świadkiem zdarzenia opowiedziała o wszystkim dziennikarzom:

 

Leżałam na łóżku i usłyszałam trzask. Wyleciałam a tu chłop stoi, ja mówię „Chłopie, coś ty zrobił?!”, a on mówi „przepraszam”. I później dzwonił przez telefon i spier***ił. A tera go nikt nie szuka, k***a, wszyscy stoją jak c***e!”

– złorzeczy starsza pani!

 

 

A może leży gdzie? Panie, tak się nie robi. Bardzo źle. Policja ni c***a warta. Gdzie policja jest? Szukać chłopa, nie stójta jak ciule, k***a! O, może pojechał gdzie? Przeklinam, bo mnie wku***a, chłop może w szoku jest?

– peroruje kobieta.

 

ZOBACZ: 15-latek bezlitośnie i bestialsko zamordował 10-letnią siostrzyczkę. Sąd nie miał litości dla niego!

 

W tym śmiesznym filmie kryje się jednak tragedia, bowiem oszołomiony i ranny kierowca naprawdę zapadł się pod ziemię! Do dzisiaj szuka go rodzina, policja i strażacy. Wszystko wskazuje, że doznał urazu głowy i nie myśli racjonalnie.


EDIT: Dziś poszukiwany mężczyzna na szczęście się znalazł. Dobrze, że ta historia ma szczęśliwy finał!

 

tugazeta.pl/ foto: youtube

 

12 tysięcy ludzi odciętych od świata. Co za atak ZIMY!

Nagły atak zimy nęka całą Europę. W Polsce śnieg nie przestaje padać, drogowcy nie nadążają odśnieżać. Większy problem, mają jednak Austriacy. Wprowadzają stan najwyższego zagrożenia lawinowego i stan wyjątkowy w gminach Poelstal i Hohentauern w Styrii. W Alpach zaginęło kilku turystów, a wiele miejscowości jest odciętych od świata.

Burze śnieżne, z jakimi zmagają się Austriacy, uniemożliwiają poszukiwania zaginionych przy użyciu śmigłowców. W kraju związkowym Salzburg od soboty trwają poszukiwania dwóch osób. Turystów prawdopodobnie zabrała lawina. Również w Dolnej Austrii poszukiwani są dwaj narciarze. Końca zimy, jednak się tam póki co nie przewiduje.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Kandydat na OJCA roku hitem sieci. ZOBACZ, co zrobił!

 

RMF 24 informuje, że 12 tysięcy ludzi pozostaje odciętych od świata. Dopóki śnieg nie zostanie usunięty z dróg, do wielu miasteczek nie będzie można się dostać. Jeśli sprawdzą się prognozy, które przewidują jeszcze większe opady śniegu, w Tyrolu również wprowadzony zostanie najwyższy stopień zagrożenia lawinowego i stan klęski żywiołowej.

źródło: o2.pl , RMF24

fot. pixabay.com

 

iwony wieczorek

Wraca sprawa Iwony Wieczorek. Policjanci przeszukują nowe miejsca – będzie przełom?

Nie ma większego marzenia dla mamy zaginionej przed ponad 8 laty Iwony Wieczorek niż poznanie losu córki. Dziś ruszyły poszukiwania zwłok dziewczyny w nowych lokalizacjach, które wskazali policjanci badający na nowo sprawę.

Informacje na temat poszukiwań są na razie bardzo skąpe. Wiemy jedynie, że nie mają one związku z żadną z publikacji prasowych i książkowych, które w ostatnim czasie się pojawiły. Wskazanie nowych lokalizacji wymagających sprawdzenia to podobno wynik pracy policjantów, którzy przejrzeli jeszcze raz akta sprawy Iwony Wieczorek.

 

Wiem, że policjanci będą przeszukiwać jakieś miejsca, zostałam o tym uprzedzona, ale nic więcej na ten temat nie wiem. Cały czas wierzę, że w końcu dowiem się, co się stało z moim dzieckiem. Idą kolejne święta… Wyjaśnienie, tego co się stało z moją córka to sens mojego życia.

 

– mówi Iwona Kinda, mama zaginionej Iwony Wieczorek.

 

ZOBACZ: Podejrzewali, że zabiła noworodka. Prawda okazała się jeszcze potworniejsza!

 

Na miejscu poszukiwań, które jest w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym pracują policyjni technicy i psy tropiące. Jego dokładna lokalizacja pozostanie utajniona, by gapie nie rozpraszali psów i nie przeszkadzali w czynnościach.

 

fakt.pl/ foto: kwp gdańsk

zniknęła dwa dni po ślubie

Dwa dni po ślubie zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Rodzina jest zrozpaczona

24-letnia Roksana Rakowska zaginęła 3 grudnia. Wjechała swoim autem z domu w Skarszewach w województwie pomorskim i ślad po niej zaginął. Była zaledwie dwa dni po ceremonii ślubnej.

24-latka poruszała się czerwonym volkswagenem golfem o numerze rejestracyjnym PZL 62M5. Powiedziała bliskim, że jedzie do sklepu po bułki, ale z domu nie zabrała ani portfela, ani telefonu komórkowego. Ostatnie nagranie monitoringu na którym widać jej auto pochodzi z drogi prowadzącej w stronę Starogardu Gdańskiego.

 

Kobieta tego samego dnia miała jechać ze świeżo poślubionym mężem do urzędu. Dlatego gdy nie wróciła do domu, od razu zgłoszono sprawę na policję. Jednak jak dotąd nie natrafiono na żaden ślad Roksany.

 

Las, przez który przejeżdżała został przeszukany przez policję, psy tropiące, wykorzystano także helikopter. Jednak po czerwonym Golfie ani śladu.

 

Kobieta w dniu zaginięcia była ubrana w czerwoną kurtkę z kapturem. Ma około 160-170 centymetrów wzrostu i niebieskie oczy. Szczupła, włosy proste, długie o kolorze ciemny blond. Jeśli ktokolwiek wie coś na temat jej zaginięcia, powinien skontaktować się z policją.

 

wp.pl/ foto: facebook

wędkarze, poszukiwania 12-letniego Daniela

12-letniego Daniela poszukiwano przez trzy dni. Teraz na jaw wyszły wstrząsające powody jego zniknięcia!

Przed kilkoma dniami wszyscy żyliśmy poszukiwaniami 12-letniego Daniela, który zniknął spod domu swojej babci w Izdebkach koło Brzozowa. Teraz, gdy chłopiec jest już bezpieczny, okazuje się że do tego czynu mogła popchnąć go dramatyczna sytuacja w jego domu.

 

Daniela przez trzy dni poszukiwało koło tysiąca osób – policjantów, strażaków, sąsiadów, żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Daniel ma dziewięcioro rodzeństwa i w trakcie czynności w jego domu policjantki dokonujące przeszukania doszły do wniosku, że jedna z jego sióstr mogła zostać zgwałcona.

 

 

ZOBACZ: Modlitwa „Ojcze nasz” z nowym tekstem. „To prawdziwa rewolucja”!

 

 

W związku z tym zatrzymano ojca Daniela, a dzieci skierowano do ośrodka opieki. Matka, która nie mogła się z tym pogodzić i krzyczała, że się zabije została odwieziona do szpitala. Ojciec usłyszał zarzuty doprowadzenia do innej czynności seksualnej osoby poniżej 15 roku życia. Grozi mu od 2 do 12 lat więzienia. Ale jak mówi prokuratura, śledztwo toczy się także w kierunku narażenia 12-letniego Daniela na ciężki uszczerbek na zdrowiu i utratę życia.

 

 

ZOBACZ: Nowy Sącz: zgwałcili 14-latkę. Wszystko nagrali i rozesłali po całym mieście!

 

 

Wszystko wskazuje bowiem na to, że Daniel był świadkiem gwałtu na swojej młodszej siostrzyczce, dlatego uciekł z domu. Zresztą nie pierwszy raz – cztery lata temu doszło do podobnej sytuacji. Jego rodzina była w bardzo trudnej sytuacji materialnej dopóki nie wprowadzono programu 500 plus. Jednak i to nie rozwiązało sprawy, bo bez pomocy GOPS rodzina nie radziła sobie z dysponowaniem takimi pieniędzmi. Jak też się okazuje był jeszcze jeden, nieznany dotąd nikomu problem.

 

Oby ten głos rozpaczy 12-latka stał się okazją do odmiany losu jego rodziny. Być może ta ucieczka to paradoksalnie najlepsze, co mogło spotkać chłopca i jego bliskich – bo pomoże zakończyć dramat, który przez lata rozgrywał się w czterech ścianach.

 

o2.pl/ foto: policja

małżeństwa, 18-latka, więzienia, radiowóz, księża, narkotyki, wanną, egipcjanin, mieszkańców

Myśleli, że zaginął 3 lata temu. Przerażająca prawda właśnie wyszła na jaw!  

Stanisław K. mieszkał w Mysłakowicach na Dolnym Śląsku. W 2015 roku wyszedł z domu i ślad po nim zaginął. Szukali go policjanci, rodzina i sąsiedzi. Okazuje się jednak, że prawda na ten temat była zupełnie inna.

Policjanci pracujący nad sprawą musieli wziąć pod uwagę różne hipotezy, np. zabójstwa. Po trzech latach prac nad sprawą hipoteza ta stawała się coraz bardziej prawdopodobna. Śledczy zaczęli podejrzewać, że mężczyzna wcale nie zaginął. W związku z tym zdecydowano się na zatrzymanie Andrzeja K., syna zaginionego.

 

Mężczyzna chyba sam miał dość ciężaru, który na nim spoczywał i przyznał się do winy oraz wskazał miejsce ukrycia ciała. We wskazanym miejscu faktycznie ujawniono zwłoki Stanisława K. Lekarz medycyny sądowej, który przeprowadzał oględziny stwierdził, że do śmierci mogły przyczynić się rozległe obrażenia głowy.

 

ZOBACZ: Pozbawiono go genitaliów i próbowano odciąć głowę. Zwłoki porzucono w lesie

 

 

Co ciekawe Andrzej K. nie trafił do aresztu! Sąd uznał, że nie ma takiej potrzeby. Na podstawie jego zeznań i zgromadzonego materiału sąd doszedł do wniosku, że nie zachodzi ryzyko, że mógłby on utrudniać śledztwo lub uciekać. Wszystko wskazuje bowiem na to, że śmierć Stanisława K. była efektem przekroczenia obrony koniecznej przez Andrzeja.

 

Czy jednak po trzech latach śledczy będą w stanie faktycznie i ponad wszelką wątpliwość ustalić rzeczywisty przebieg wypadków? Miejmy nadzieję, że tak właśnie się stanie i w sprawie zapadnie sprawiedliwy wyrok.

spaceru, rodzinna zaroślach, policja, oględziny, 18-latek

Co działo się z Pauliną Dynkowską po zaginięciu? Na jaw wychodzą makabryczne szczegóły!

W piątek po południu policja odnalazła zapakowane w torbę zwłoki, które najpewniej należały do zaginionej od 20 października kobiety. W sprawie zatrzymano już trzy osoby. Powoli poznajemy wstrząsające szczegóły na temat tego, co stało się z Pauliną Dynkowską po zaginięciu.

W sobotę rano kobieta wracała z imprezy. Około 6:30 wraz z Pauliną Dynkowską wyszedł jej kolega, jednak szybko zatrzymał się w jednym z lokali gastronomicznych. Ona poszła dalej – rejestrowały ją kolejne kamery na Piotrkowskiej.

 

Monitoring wychwycił też mężczyznę w wieku 40-50 lat, który wyglądał jakby obserwował Paulinę. Około 8 rano kamery zaobserwowały ich idących razem przez skrzyżowanie ulic Zielonej i Alei Kościuszki. Kolejne kamery nagrały ich o 8:19 w okolicach kamienicy przy ulicy Żeromskiego, w której mieszkała duża grupa imigrantów zarobkowych.

 

 

ZOBACZ: Gwałcili własne dzieci i oddawali je innym zboczeńcom! Zwyrodniała para z Krapkowic usłyszała śmieszny wyrok!

 

Policja nie ujawniła roli mężczyzny z monitoringu, ani tego czy to on jest wśród zatrzymanych. Mniej-więcej wiemy już jednak jaki los spotkał Paulinę. W mieszkaniu przy Żeromskiego, które policja wytypowała jako miejsce zbrodni, obchodzono się z nią niezwykle brutalnie. Na jej ciele znaleziono wiele śladów bicia, oraz rany kłute szyi.

 

Tego samego dnia jej zwłoki zapakowano w foliowy worek i niebieską sportową torbę, po czym wywieziono około 18 w rejon Stawów Jana. Torbę wyrzucono niedaleko ścieżki prowadzącej z Kosynierów Gdyńskich do Stawów Jana.

 

 

ZOBACZ: Chcieli rozprawić się z mitem przerażającej staruszki z lasu. Dokonali strasznego odkrycia! [VIDEO]

 

Dzisiaj prokuratura postawi trójce zatrzymanych – dwóm Gruzinom i Białorusince – zarzuty, a sąd zdecyduje o ich tymczasowym aresztowaniu. Osoby te miały wiedzieć o zbrodni i nie poinformowały służb. Morderca zaś jest wciąż na wolności!

 

ZOBACZ TAKŻE:

 

Łódź: makabryczny finał poszukiwań Pauliny Dynkowskiej. Zatrzymano troje IMIGRANTÓW, ale nie mordercę!

 

Łódź: trwają gorączkowe poszukiwania Pauliny Dynkowskiej. Co stało się z dziewczyną?

fakt.pl/ foto: łódzka policja/ twitter.com

lasu, drzewko

Zaginął 3 tygodnie temu na grzybach, gdy wszyscy stracili nadzieję okazało się, że żyje. Niesamowita historia!

Rosja ze swoimi przestrzeniami to kraj, który ciężko objąć rozumem i uświadomić sobie jak potężne odległości dzielą jej miasta, wioski i osady, szczególnie za Uralem. Nic więc dziwnego, że wyszedłszy na grzyby do lasu można w nim dosłownie przepaść. Tak stało się i tym razem, ale to jednak historia z happy endem – mężczyzna, który zaginął odnalazł się 200 kilometrów dalej!

 

Wiktor Winogradów, 65-latek ze wsi Podgomy w Kraju Krasnojarskim wyszedł 3 października na grzyby wraz ze swoim psem Thorem. Nie wrócił na noc do domu, dlatego rozpoczęto poszukiwania. Przeczesano las o powierzchni 100 kilometrów kwadratowych, ale nie natrafiono na żaden ślad mężczyzny. Szukało go ponad 200 osób. Wreszcie akcję odwołano.

 

Tymczasem 21 października Winogradów zadzwonił do rodzinnego domu ze wsi Kuskun oddalonej o, bagatela, 200 kilometrów! Jak to możliwe i jak mężczyzna przeżył 3-tygodnie w tajdze?

 

 

ZOBACZ: Wyjechała walczyć z depresją, wkrótce znaleziono jej ZWŁOKI na drzewie. Została potraktowana niewyobrażalnie BESTIALSKO

 

 

Jak opowiada Winogradow, zgubił się z powodu niedźwiedzicy z młody, którą usiłował ominąć szerokim łukiem. Wtedy stracił orientację. Jego pies, Thor, cały czas towarzyszył mu w poszukiwaniach domu. Mężczyzna jadł to co znalazł w lesie, m.in. jarzębinę. Gorzej było z psem, który raczej nie był w stanie zmusić się do diety roślinnej.

 

W dzień Wiktor często niósł psa, który nie miał już siły iść, zaś nocami Thor ogrzewał go i śpiąc z nim nie pozwalał mu umrzeć z wychłodzenia. W lesie znalazł także opuszczoną chatę, a w niej butelkę oleju, która stała się ważnym elementem diety człowieka i psa.

 

Po dotarciu do Kuskun okazało się, że Wiktor schudł 16 kilogramów, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W przeciwieństwie do Thora – psiak zgubił 8-kilogramów, a dodatkowo stwierdzono u niego niedrożność jelit, przez niezbędna była operacja. Mimo wszystko czworonóg przeżył i dochodzi do siebie, chociaż jego stan wciąż jest ciężki. Mamy nadzieję, że obaj dojdą do siebie i jeszcze nie raz wybiorą się do lasu!

 

o2.pl