spadła z klifu i przeżyła tydzień

Jej samochód spadł z klifu, uratowano ją PO TYGODNIU!

Niesamowitą wolą walki i hartem ducha wykazała się Angela Hernandez, która zaginęła przed dziesięcioma dniami. Okazało się, że przetrwała tydzień w rozbitym aucie, które spadło z klifu.

 

Całe Stany Zjednoczone żyły historią zaginięcia tej kobiety. Po raz ostatni była widziana 6 lipca na jednej ze stacji benzynowych nieopodal Portland. Potem ślad po niej ginął.

 

Jak się okazało, Angela jadąc drogą wzdłuż nadmorskiego klifu wystraszyła się zwierzęcia, które wyszło przed jej maskę. Gwałtownie odbiła w prawo, wprost w przepaść. Jej samochód spadł do podnóża 60-metrowego klifu obmywanego przez morskie fale!

 

Hernandez już w tym momencie mogła mówić o niewyobrażalnym szczęściu, gdyż jedyne, co jej się stało, to kilka siniaków i uraz ramienia. Mogła chodzić, ale nie była w stanie wdrapać się z powrotem na klif.

 

Kolejna szczęśliwa okoliczność to fakt, że niedaleko znajdował się strumień, z którego kobieta korzystała przy pomocy węża wyrwanego z chłodnicy. Nie wiadomo natomiast czy miała przy sobie jakieś jedzenie.

 

W takich warunkach Hernandez spędziła siedem dni. Wrak jej auta odkryli przypadkowi turyści spacerujący u podnóża klifu.

 

 

Przybyli na miejsce ratownicy wydobyli ją na szczyt przepaści i przetransportowali śmigłowcem do szpitala. Powinna szybko wrócić do zdrowia!

pogrzebowym, pogrzebem

Rodzina była pewna, że NIE ŻYJE! Zaginiony zdążył wrócić tuż przed własnym POGRZEBEM!

Prawdziwe szczęście w nieszczęściu i emocjonalny rollercoaster stały się udziałem pewnej rodziny z pogranicza paragwajsko-brazylijskiego. Kiedy ich 20-letni syn zaginął, byli pewni, że padł ofiarą gangsterskich porachunków. Tymczasem wrócił jak gdyby nigdy nic przed własnym pogrzebem! 

 

Do przedziwnego zdarzenia doszło w wiosce Santa Teresa w Paragwaju. 20-letni Juan Ramon Alfonso Penayo wyszedł z domu 14 czerwca i ślad po nim zaginął. Rodzina była przerażona, bo okolica ta słynie z porachunków narkotykowych karteli. Gdy przez kilka dni Penayo nie dawał znaku życia rodzina uznała, że musiało stać się coś strasznego.

 

Co gorsza, w ostatnią niedzielę policja odnalazła w okolicy zwęglone zwłoki mężczyzny. Uniemożliwiło to identyfikację, ale szybko przyjęto, że musi to być zaginiony Juan Ramon. Rodzina poinformowana o fakcie rozpoczęła żałobę i przygotowania do pogrzebu.

 

Podczas gdy mieszkańcy wioski czuwali przed pogrzebem przy trumnie rzekomego 20-latka, ten prawdziwy… jak gdyby nigdy nic wrócił do wioski! Wciąż nie wiadomo, co działo się z nim przez ten czas. Jednak dla uszczęśliwionej rodziny to chyba najmniej istotne!

 

Problem za to ma lokalna policja! Spalone zwłoki, które po linii najmniejszego oporu skojarzono z akurat zaginionym chłopakiem, wróciły do kostnicy jak N.N. Jeśli nie uda się ich zidentyfikować, trafią pod tym określeniem do grobu. A to do kogo należą pozostanie tajemnicą.

 

wprost.pl 

policja, zwłoki, zabrze, spacerowicz

Podlasie: miała być za granicą, a jej ZWŁOKI odnaleziono zawinięte w dywan! Tajemnica sprzed 7 lat rozwiązana?

Rodzina utrzymywała, że Krystyna A. nagle, z dnia na dzień, wyjechała za granicę. Spaliła za sobą mosty i zerwała kontakty. Choć wydawało się to niemożliwym, a jej mąż trafił do aresztu, nie było żadnych dowodów na obalenie tych zeznań. Nagle, po siedmiu latach sytuacja zmieniła się – odnaleziono zwłoki zawinięte w dywan!

 

Wlekącą się przez lata sprawę prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, oraz policjanci z Bielska Podlaskiego, gdzie mieszkała Krystyna A. Przez wiele lat nie udało się ustalić żadnych szczegółów o losie zaginionej.

 

Dwa lata temu do aresztu z zarzutem zabójstwa trafił mąż Krystyny. Jednak policjanci nie mieli najważniejszego dowodu – ciała. Dlatego po kilku tygodniach mężczyzna opuścił areszt.

 

Jednak w ostatnich dniach nastąpił przełom w sprawie. W głębi jednego z lasów odnaleziono zwłoki zawinięte w dywan. Musiały leżeć zakopane w lesie od kilku lat. Sekcja zwłok, oraz dokładne badania potwierdziły tożsamość ofiary – to była Krystyna A.!

 

Z wyników sekcji zwłok wynikało, że kobieta została pchnięta nożem. W związku z tym niespodziewanym odkryciem funkcjonariusze znowu zapukali do drzwi mieszkania jej męża. Mężczyzna po raz kolejny trafił do aresztu z zarzutem zabójstwa, ale wszystko wskazuje na to, że tym razem tak szybko się nie wywinie.

 

Podejrzany nadal nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, a także odmówił składania zeznań. Czy po tylu latach uda się bezspornie odwieść, że to on jest mordercą? To już w rękach prokuratury, a następnie sądu.

 

o2.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne/ policja

Tatry, rysy, zwłoki w tatrach

MAKABRA W Tatrach: zaginął w ubiegłym roku, teraz odnaleziono jego rozkładające się ZWŁOKI!

Turysta wędrujący na Rysy odnalazł w rejonie Buli pod Rysami rozkładające się zwłoki. Wkrótce okazało się, że jest to 53-letni obywatel Czech, który zaginął w Tatrach pod koniec października 2017 roku. Jak doszło do tragedii?

 

53-latek był dobrze wyekwipowany i przygotowany na trudne warunki. Miał przy sobie raki, czekan i odpowiednią do pory roku odzież. Słowackie media podają, że turysta ten lubił biwakować w górach, rzadko korzystał ze schronisk. Czy mogło to mieć wpływ na jego śmierć?

 

Po raz ostatni Czech kontaktował się z rodziną 26 października. Gdy po trzech dniach jego telefon zamilkł, a on sam nie zszedł z gór, ani nie skontaktował się z bliskimi, rozpoczęto poszukiwania. Próbowano zlokalizować go sygnale telefonu komórkowego, wykorzystano też psy tropiące, ale wtedy nie udało się go odnaleźć.

 

Na razie wiemy jedynie, że ciało znajdowało się w pewnym oddaleniu od szlaku na Rysy. Wyłoniło się spod topniejącego śniegu i było w stanie dalekiego rozkładu. Nie wiadomo, co było przyczyną śmierci – być może zasłabnięcie lub zamarznięcie, choć na tym etapie nie można też wykluczyć upadku z wysokości. Ostatni raz turysta był bowiem widziany po słowackiej stronie.

 

Ciało zostało przewiezione przez TOPR do Zakopanego. Dalsze badania być może odpowiedzą na pytanie jak wyglądały ostatnie chwile 53-letniego turysty.

 

tygodnik podhalański, foto: redakcja 

kluczy, nożem, policjant, policjanta, zgwałcić, torturowali, wandal, policja, przestępca, areszt, złodziej, 94-letnią staruszkę. pobiła

Szczytno: młody policjant nie pojawił się na odprawie. Finał poszukiwań jest tragiczny – jak do tego doszło?

Po trzech dniach zakończyły się poszukiwania mężczyzny, który odbywał szkolenie w szkole policyjnej w Szczytnie. 36-letni policjant, mieszkaniec województwa świętokrzyskiego został odnaleziony martwy na dnie pobliskiego jeziora. Prokuratura wyjaśnia, co działo się z nim w ostatnich chwilach życia.

 

Mężczyzna miał już przydział do oddziału prewencji w Kielcach. Od stycznia odbywał szkolenie w ośrodku w Szczytnie, a po raz ostatni widziany był w czwartek 24 maja w godzinach wieczornych.

 

Zajęcia w Szczytnie trwają do godziny 16. Po niej policjanci mają wolne do godziny 21:30, kiedy muszą stawić się na wieczornej odprawie. Jednak opisywany mężczyzna już się na niej nie pojawił. Jego koledzy od razu rozpoczęli bardzo intensywne poszukiwania.

 

Sprawdzono miejsca, gdzie po raz ostatni był widziany, a także dworce, bary, hotele i inne miejsca oferujące noclegi. Zainteresowanie służb wzbudziło też pobliskie jezioro Domowo Małe, jednak ze względu na ulewny deszcz jego przeszukanie w sobotę było niemożliwe. Zmętnienie wody było tak duże, że nawet sonar używany przez strażaków nie mógł sobie z nim poradzić.

 

Strażacy wznowili poszukiwania w niedzielę, gdy pogoda uległa poprawie. Około godziny 16 sprawdziły się ponure przewidywania – ciało policjanta odnaleziono na dnie jeziora Domowo Małe.

 

Nad sprawą pracują prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej w Szczytnie. Na razie nie chcą ujawniać żadnych szczegółów dotyczących zaginięcia policjanta.

policja, zwłoki, zabrze, spacerowicz

Zawiercie: dwoje emerytów ZNIKNĘŁO trzy dni temu. Finał poszukiwań okazał się TRAGICZNY

Od soboty funkcjonariusze różnych służb prowadzili szeroko zakrojone poszukiwania małżeństwa emerytów, którzy wyszli z domu i od tego czasu rodzina nie miała z nimi kontaktu. Niestety, zakończyły się one dramatycznie.

 

Oboje mieszkali w miejscowości Karlino i to tam rozpoczęto poszukiwania. Uczestniczyła w nich policja, straż pożarna i grupa ratowników GOPR z Podlesic. Zaangażowano helikopter policyjny, drony i psa tropiącego.

 

Jednak pierwszą z osób odnaleźli nie poszukujący, a robotnicy budujący obwodnicę Zawiercia. Kobieta znajdowała się w niewielkim strumieniu i już nie żyła. Wkrótce policjanci dotarli do jej męża, który skrajnie wyczerpany leżał niedaleko w bardzo gęstym lesie. Wszystko wskazuje na to, że ostatnie trzy dni spędził w tamtym miejscu.

 

Mężczyznę przetransportowano do szpitala. Być może gdy dojdzie do siebie, uda się ustalić co dokładnie wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku dni.

 

wp.pl

boeing malaysia airlines mh370

NOWE informacje o zaginionym samolocie MH370. Czy to wyjaśni tajemnicę sprzed czterech lat?

Boeing 777 miał odbyć rejs oznaczony jako MH370 z Kuala Lumpur do Pekinu. Niestety, nigdy nie doleciał do miejsca przeznaczenia. A co gorsza, choć minęły 4 lata, to wciąż nie wiemy co dokładnie wydarzyło się w 2014 roku. Nowe światło na tą tajemnicę postanowili rzucić australijscy eksperci.

 

Specjaliści ds. lotnictwa przyjęli założenie, że piloci lub jeden z nich w pełni świadomie skierowali maszynę takim kursem aby zniknął w radarów. Przekładając tą teorię na faktyczne warunki, okazało się że faktycznie samolot przez długi czas leciał w taki sposób jakby chciał uniknąć wykrycia!

 

To było zaplanowane, celowe i wykonane w wyznaczonym czasie

powiedział szef australijskiego departamentu ds. bezpieczeństwa transporu, Martin Dolan.

 

W tej opinii wtóruje mu Simon Hardy, instruktor szkolący pilotach na samolotach Boeing. Zwraca uwagę, że samolot najprawdopodobniej leciał wzdłuż granicy tajlandzko-malezyjskiej, w ten sposób nie będąc w zasięgu radarów ani jednego, ani drugiego państwa.

 

Dlatego kontrolerzy obu stron nie musieli martwić się o ten tajemniczy samolot. Po prostu zareagowali, „Och, już poleciał. To już nie nasza przestrzeń powietrzna”. Gdybym to ja miał sprawić by boeing 777 zniknął, zrobiłbym dokładnie to samo.

– wyjaśnił Hardy.

 

Instruktor dodaje do tego jeszcze jeden ciekawy wątek. Zwrócił uwagę, że w pewnym momencie samolot obrał kurs na malezyjskie miasto Penang. To z tej miejscowości wywodził się pilot maszyny, Amad Shah. Czy w ten sposób pożegnał swoje rodzinne strony przed samobójstwem?

 

Pomimo zaangażowania wielu państw nie udało się ustalić dokładnego losu rejsu MH370. Nigdy nie odnaleziono wraku maszyny, ciał pasażerów, ani czarnych skrzynek. To i wiele innych dziwnych wydarzeń wokół sprawy powoduje, że jak dotąd narosło wiele teorii spiskowych o feralnym locie.

 

o2.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne/ wikipedia

Polaka, śmierć polskiego podróżnika w meksyku

Siostra ujawnia MAKABRYCZNE SZCZEGÓŁY o zabójstwie polskiego podróżnika w Meksyku. Wzięli głowę jako TROFEUM?

Sprawa zabójstwa Krzysztofa Chmielewskiego w Meksyku chyba nabiera powoli spodziewanego rozpędu i zainteresowania ze strony władz miejscowych jak i polskich. Mimo wszystko, wciąż jeszcze wiele jest niejasności. O części z nich opowiedziała siostra Polaka.

 

Okazuje się, że władze lokalne przeprowadziły ekshumacje ciała i pobrały próbki materiału genetycznego, który został już wysłany do Polski. Nie wiadomo jednak, kiedy przyjdzie.

 

Oddałam już swój materiał genetyczny do porównań, ale na wyniki trzeba będzie długo czekać, bo ja i Krzysztof mamy różnych ojców

– powiedziała Izabela Schmidke, siostra Krzysztofa.

 

Pojawiły się też informacje o odnalezieniu głowy naszego rodaka. Przypomnijmy, że kilka dni po odnalezieniu ciała wyszło na jaw, że zostało pozbawione stopy i głowy. To wtedy na poważnie zaczęło się mówić o morderstwie. Wcześniej wydaje się, jakby organy ścigania chciały zatuszować sprawę. Teraz jest to już jedyna badana hipoteza, którą zajmuje się inny prokurator.

 

Podobno znaleziono szczątki głowy. Zdaniem prokuratora sprawcy mogli ją zniszczyć. Ale może wzięli ją sobie jako trofeum?

 

– dodaje pani Izabela w rozmowie z „Super Expressem”.

 

Wszystko to są jednak jedynie dociekania i domysły. Sprawa wciąż nie jest jasno i klarownie wyjaśniana, a polskie organy ścigania wiedzą w zasadzie mniej niż Izabela Schmidke. Kobieta przyznała, że przedstawiciele prokuratury dzwonili do niej, aby dowiedzieć się czegoś nowego!

 

O sprawie pisaliśmy kilkukrotnie – ostatnio przedstawiając wszystkie niejasności związane z zaginięciem Krzysztofa Chmielewskiego [ZOBACZ]. Wygląda jednak na to, że zainteresowanie mediów w Polsce i Meksyku umożliwi rzetelne zbadanie sprawy.

 

wp.pl/ foto: facebook

emila, zaginięcie, policja, holandia

Odnaleziono zwłoki poszukiwanego od 2 miesięcy Emila. Policja: „To NIE BYŁO samobójstwo”. Co spotkało nastolatka?

W poszukiwania Emila Sz. zaangażowanych było wiele osób mieszkających tak jak on w Holandii. Polak zaginął 11 stycznia, a po ponad 2 miesiącach odnaleziono jego zwłoki. Policja wyklucza samobójstwo. Co więc spotkało naszego rodaka?

 

Sprawa zaginięcia Emila była bardzo dziwna. Wyszedł z domu bez telefonu, portfela i kart kredytowych. Przez tydzień rodzina nie miała z nim żadnego kontaktu, więc zawiadomiono policję, która rozpoczęła poszukiwania.

 

Po kolejnych dwóch tygodniach natrafiono na ślad nastolatka w miejscowości Mariahout. Jednak tu trop się urwał. Przez kolejne tygodnie nie było żadnych nowych informacji o 19-latku, aż wreszcie w poniedziałek holenderska policja odnalazła jego ciało niedaleko Kampusu Motoryzacyjnego w Helmond.

 

Najpierw znaleziono porzucony rower, a ten przedmiot doprowadził funkcjonariuszy do ciała na jednej z polnych dróg. Co istotne, od początku wykluczono, że nastolatek popełnił samobójstwo. Zarazem Holendrzy bronią się przed mówieniem o tym, że został zamordowany. Dokładne przyczyny śmierci ma wyjaśnić sekcja zwłok.

 

Co takiego wydarzyło się w niedużym holenderskim mieście? Czy Polak padł ofiarą niewykrytych jeszcze napastników, a może powód jego śmierci jest bardziej prozaiczny? Miejmy nadzieję, że sekcja zwłok rozwieje wszelkie wątpliwości, a ewentualni sprawcy – jeśli potwierdzi się udział osób trzecich – zostaną znalezieni i ukarani.

o2.pl/ foto: twitter.com/ screenshot