kobieta

Kobieta była przekonana, że w jej głowie mieszka Bóg i ciągle słyszy jego głos. Badania wykazały, że znajduje się tam zupełnie coś innego!

Kobieta, która zgłosiła się do szpitala uniwersyteckiego w Bernie (Szwajcaria) wprowadziła w nie lada osłupienie badającego ją lekarza. Kiedy zapytał co je dolega, stwierdziła, że jest pewna iż w jej mózgu mieszka Bóg, który do niej przemawia. Jak się okazało jej dziwne opowieści, wcale nie były zasługą Stwórcy.

Pacjentka początkowo w mniemaniu lekarzy została uznana za chorą psychicznie, jednak dalsze badania odkryły prawdziwą przyczynę dziwnego zachowania. Okazało się, że kobieta ma guza mózgu. Według profesora Sebastiana Walthera to on odpowiada za taki stan rzeczy. Nowotwór rozwijał się bardzo powoli w części międzymózgowia nazywanej wzgórzem. A głosy w jej głowie były jednymi z objawów.

 

 

ZOBACZ:Ta kobieta w ogóle nie odczuwa bólu! W końcu dowiedziała się czemu tak się dzieje!

 

„Guz jest umiejscowiony w rejonie, który odpowiada m.in. za odbieranie i rozumienie mowy. To dlatego wydawało jej się, że ktoś do niej mówił.”

 

Przykład szwajcarskiej pacjentki, która ma być jeszcze szczegółowiej przebadana ma im pomóc  lepiej zrozumieć osoby cierpiące na schizofrenię. Może to okazać się niezwykle pomocne dla osób zmagających się z ta przykrą i nieuleczalną chorobą. Personalia kobiety ze względu na dobro sprawy nie podano do wiadomości publicznej. Nie wiadomo też, jaki jest jej aktualny stan zdrowia.

 

źródła: mirror.co.uk, foto źródła: youtube.com

75

75 lat temu wyszli na krótki spacer, z którego nigdy nie wrócili. Topniejący lodowiec pomógł ich odnaleźć! (foto)

Marcelin i Francine Dumoulin to szwajcarska para pochodząca z kantonu Valais w Szwajcarii. W sierpniu 1942 roku czyli ponad 75 lat temu, wyszli na łąkę, na której mieli wydoić krowy. Kobieta kilka dni wcześniej urodziła kolejne dziecko i była to jej pierwsza wędrówka od dłuższego czasu. Małżonkowie na pewno nie zdawali sobie sprawy, że już nigdy nie powrócą do swojego domu. Ich nieoczekiwane zniknięcie przez 75 lat było wielką  zagadką dla ich dzieci i całej rodziny. Nieoczekiwanie okazało się, że pomocną dłoń wyciągnęła do nich matka natura.

Zaginiona para doczekała się 7 dzieci, które przez wiele długich lat nie mogły porzucić myśli o rozwikłaniu tajemnicy nagłego zniknięcia swoich rodziców. Nareszcie, już jako staruszkowie  po 75 latach odnaleźli spokój i mogli wyprawić prawdziwy pogrzeb swojemu tacie i swojej mamie. 79-letnia córka przyznała w wywiadzie dla jednej ze szwajcarskich gazet, że na szukanie swoich rodziców poświęciła całe życie. Kobieta w dniu ich pochówku nie założyła jednak czarnego, żałobnego stroju. Marceline ubrała się na biało, co miało symbolizować nadzieję, której nigdy nie straciła.

 

 

Do odnalezienia ciał przyczyniły się zmiana klimatu i robotnik, który pracował w pobliżu lodowca Tsanfleuron. Mężczyzna, który odkrył „grobowiec” małżonków przyznał, że Marcelin i Francine Dumoulin wpadli w lodową szczelinę, z której ciężko im było się wydostać. Dopiero cofnięcie się lodowca pozwoliło rozwikłać tajemniczą zagadkę sprzed wielu lat. Ciała małżonków są doskonale zakonserwowane dzięki czemu szybko ustalono ich tożsamość.

 

 

 

 

źródła: dailymail, foto youtube.com

domek w górach

Marzysz o domku w górach? Ta piękna alpejska miejscowość DOPŁACI CI, żebyś tam zamieszkał! 90 TYSIĘCY ZŁOTYCH czeka na chętnych!

Jeśli mieszkańcy poprą pomysł w referendum to nowi przybysze będą mogli liczyć na dofinansowania. Muszą tylko spełnić kilka warunków i domek w górach może być ich własnością.

Albinen to mała, ale urokliwa miejscowość położona w Alpach, na południu Szwajcarii, niedaleko granicy z Włochami. Liczy zaledwie 240 mieszkańców i w ostatnich latach trwał znaczący odpływ ludności z tej pięknej okolicy. Ludzie wybierali większe, lepiej skomunikowane i rozwinięte miasta. Woleli to od sielanki w górach

 

Odpływ ludzi sprawił, że Albinen pogrążyło się w kryzysie. Spadł też poziom życia mieszkańców. Wraz z ostatnimi wyprowadzkami zdecydowano np. o zamknięciu jedynej szkoły w miejscowości. Dlatego jej włodarze postanowili zadziałać zdecydowanie.

 

30 listopada w referendum mieszkańcy zadecydują o sposobach promocji miejscowości. Jeśli pomysł władz przejdzie, to dla osób chcących osiedlić się w Albinen przygotowane zostaną specjalne warunki i dotacje pieniężne.

 

W miejscowości jest sporo pustych domów – jest w czym wybierać. Preferencyjne warunki będą dotyczyły osób poniżej 45 roku życia, które kupią lub wybudują dom o wartości minimum 200 tys. franków (ok. 725tys zł). Przez 10 lat nie mogą się także wyprowadzić, w przeciwnym razie będą musieli zwrócić dotacje.

 

A te są całkiem wysokie – 25 tysięcy franków (90 tys. zł) na każdego dorosłego i 10 tys. franków(26tys. zł) na dziecko.

 

Miejscowość kusi pięknym położeniem, blisko słynnych term Leukerbad i cudowną przyrodą. Tylko czy ktokolwiek będzie chciał związać się z miejscowością na tak długi czas, skoro miejscowi uciekają do innych ośrodków? Muszą mieć przecież jakieś powody. Jeśli jednak zdecydowalibyście się na przeprowadzkę – na pewno nie zabraknie wam pustych domów do oglądania!

krowy

SZOK! Rolnicy robią dziury w żywych krowach. Z jakiego powodu?

Rolnicy robią 15 cm dziury w żołądkach żywych krów. Dzięki temu prowadzą nad nimi badania i mogą lepiej poznać proces trawienia. Pomaga to w doborze optymalne diety.

Ten okropny proceder ma swój początek w USA. Pierwsze dziurawe krowy pojawiły się w hodowlach uniwersyteckich i tam jest ich najwięcej. Teraz tę praktykę stosują także farmerzy w Szwajcarii.

Ten bestialski proceder prowadzony jest po to, aby lepiej poznać procesy trawienia u krów. Dzięki dziurom można swobodnie je obserwować. Wszystko po to, aby dobrać optymalną paszę dla zwierząt i zmaksymalizować produkcję mięsa i mleka.

Farmerzy twierdzą, że procedura wycinania dziur w żywych krowach jest całkowicie bezpieczna dla zwierząt.

Wydaje się, że w swojej chęci zysku posuwając się do tak okrutnego okaleczania żywych zwierząt, poszliśmy zdecydowanie za daleko.

Źródło: jestpozytywnie.pl

Fot. jestpozytywnie.pl

ZOBACZ TEŻ: https://wpolityce24.pl/premier-morawiecki-twardo-w-wywiadzie-dla-cnn-europa-zachodnia-nic-nie-rozumie/

 

miliony na loterii

Wygrał miliony na prestiżowej loterii. Fortuną nie cieszył się długo!

Któż z nas nie słyszał o ludziach, którzy wygrywali miliony na loterii, po czym okazywało się, że np. zgubili kupon i nie potrafili udowodnić swoich praw do fortuny. Tym jednak razem sprawa jest inna i niedoszły zwycięzca nie jest niczemu winien!

Losowania tradycyjnej szwajcarskiej loterii świątecznej od lat śledzą rzesze widzów. Wśród nich znajdował się Andreas Burkli, który wygrał milion franków szwajcarskich, czyli niemalże cztery miliony złotych.

 

ZOBACZ: Oto 16-latek, który wygrał udział w orgii! Teraz opowiedział o wszystkim, co przeżył

 

Los z jego nazwiskiem został wyciągnięty z maszyny losującej. Jednak po kilku minutach okazało się, że organizatorzy popełnili błąd, lub sprzęt zaliczył niespodziewaną usterkę i… w koszu losującym było 11 zamiast 10 karteczek z nazwiskami.

 

Prowadzący loterię szybko przeprosili i poinformowali, że losowanie zostanie powtórzone po świętach. Sam Burkli nie jest zaś, o dziwo, zawiedziony. Jak twierdzi wszystko trwało tak krótko, że nawet nie zdążył nacieszyć się wygraną i uwierzyć w swoje szczęście.

 

Może jednak organizatorzy powinni przemyśleć jakąś rekompensatę dla niedoszłego milionera?

 

wprost.pl/ foto: yt screenshot

karygodny błąd na lotni

Instruktor nie przypiął go lotni. Ten mężczyzna nie miał prawa przeżyć! [VIDEO]

To nagranie chyba najlepiej pokazuje do czego zdolny jest ludzki organizm w momencie zagrożenia. Dla Chrisa Gurskiego lot na lotni nad szwajcarskimi górami miał być idealnym rozpoczęciem europejskich wakacji. Niestety, omal nie skończył się tragicznie.

Gursky miał wystartować razem z instruktorem, który jednak popełnił fatalny i kardynalny błąd – nie przypiął swojego klienta do lotni! Na nagraniu widać jak pas bezradnie dynda na plecach nieświadomego Chrisa.

 

Gdy lotnia odrywa się od ziemi jest już za późno na reakcję. Prądy powietrzne raz dwa wynoszą lotnię niemal 1200 metrów nad poziom doliny, a próby szybkiego lądowanie spełzają na niczym. Jednak Chris żelazną wolą i siłą mięśni trzyma się podwozia lotni i swojego instruktora.

 

 

W ten sposób Chris wytrzymuje ponad 2 minuty. Wreszcie udaje im się wylądować na pobliskim polu. A w zasadzie to Chris odpada nad samą ziemią, a ląduje instruktor!

 

 

ZOBACZ: Nastoletni nekrofil w rękach policji. Zamordował 14-latkę i wykorzystał jej zwłoki!

 

 

Skończyło się na połamanym nadgarstku i zerwanym ścięgnie lewego bicepsa. Jednak jak twierdzi Gursky, to zdecydowanie lepsze od alternatywnego zakończenia. A ponieważ nie jest zadowolony ze swojego pierwszego lotu… to zamierza przelecieć się jeszcze raz!

 

youtube.com

kot, sfinks

To nie OBCY to KOT! Wyjątkowe zwierzę ma tysiące fanów! Oto SEKRET jego przedziwnego wyglądu! [FOTO]

Powiedzieć, że ten kot jest brzydki, to jak nie powiedzieć nic. Z drugiej strony ma profil na Instagramie, na którym ma ponad pięć tysięcy fanów! Dlatego poprzestańmy na tym, że o gustach się nie dyskutuje. Przedstawmy fakty. Kot jest pomarszczony, nie ma sierści i wygląda na wiecznie wkurzonego. Oto jego tajemnica.

 

Kot należy na Sandry Filippi mieszkającej w Szwajcarii. Nosi piękne i dźwięczne imię Xherdan i jest tzw. sfinksem kanadyjskim. To gatunek kota, który nie posiada sierści. Jednak Xherdan jest wyjątkowy nawet jak na tak niecodzienny gatunek. Ma wyjątkowo pomarszczoną skórę, a przez to wybitnie złowieszczy wyraz pyszczka… a dodatkowo sporą nadwagę!

 

 

Gdy pierwszy raz go zobaczyłam, natychmiast skradł moje serce. Jest wyjątkowy

 

– mówi jego właścicielka, Sandra

 

Podkreśla też, że wygląd zewnętrzny kota, to absolutne przeciwieństwo jego charakteru. W rzeczywistości zwierzak ma być przyjazny i bardzo miły. Być może tak jest, ale… raczej nie chcielibyśmy natknąć się na niego w jakimś ciemnym zakamarku!

 

Z dnia na dzień Xherdan zdobywa sobie coraz większą popularność. Właścicielka skrzętnie to wykorzystuje i zalewa Instagram coraz to nowymi stylizacjami kota. A przy tym rozpieszcza pupila, który – jak sama o nim napisała na Instagramie – lubi jeść „wszystko i dużo!”. Zdecydowanie to widać!

 

 

wprost .pl/ instagram.com/ foto: instagram/ @xhedranthenakedcat

Takiego hotelu jeszcze nie widzieliśmy! WARUNKI nie zachwycają, za to CENA za pokój… bez komentarza

Nietypowy on jest na pewno. Hotel bez ścian, dachu, recepcji czy boja hotelowego. Łazienki i restauracji też nie ma. Null Stern Hotel proponuje nocleg pod gołym niebem. Bez większych wygód i to za jaką cenę!

 

Ten unikatowy hotel znajduje się w Szwajcarii, na szczycie Gobsi na wysokości 1,2 tys. m nad poziomem morza. Na takiej wysokości goście mogą skorzystać z dwuosobowego łóżka, szafek i lampek nocnych oraz sejfu.

 

Dodatkowo w pakiecie hotel oferuje usługi lokaja. Ma ona za zadanie dostarczyć gościom drinki powitalne, oraz śniadanie prosto do łóżka – kawę, pieczywo, sery i regionalną kiełbasę. Można również skorzystać z dość nietypowej usługi „analogowej telewizji”. Transmisja odbywa się na żywo. Prowadzącym jest lokaj, który stoi i opowiada wszystko za starą obudową telewizora. W programie przewidziana jest pogoda, wiadomości, opowieści oraz żarty związane z regionem.

 

Cena za jedną noc pod gołym niebem w tym oryginalnym hotelu nie jest mała. Kosztuje 295 franków szwajcarskich. W przeliczeniu na złotówki za taki „luksus” trzeba zapłacić około 1,1 tys. zł.

 

kd, źródło: onet