kuba wojewódzki, wojewódzki, mieszkanie

Tak mieszka KUBA WOJEWÓDZKI! Celebryta pochwalił się jednym z apartamentów! [FOTO]

Kuba Wojewódzki – wiecznie młoda gwiazda telewizji słynie z zamiłowania do luksusu. Co jakiś czas chwali się najnowszymi samochodami, a i ubrania nosi zazwyczaj nie najtańsze. Czy w dobieraniu nieruchomości ma taki sam gust? Teraz możecie przekonać się sami!

 

Wojewódzki dodał na swój instagram dwa zdjęcia z apartamentu w Gdyni. Gwiazdor lubi przebywać w Trójmieście, blisko morza, nie dziwi więc, że sprawił sobie mieszkanie tuż przy brzegu morza.

 

#gdynia #unas #już #lato

Post udostępniony przez Kuba Wojewodzki (@kuba_wojewodzki_official)

 

Jak widać – mieszkanie jest wyposażone dość prosto i stylowo. Nie wątpimy jednak, że swoje kosztowało!

 

#czas #na #plażę🏜️ #janusz & #grażyna

Post udostępniony przez Kuba Wojewodzki (@kuba_wojewodzki_official)

 

A Wam podoba się apartament Kuby Wojewódzkiego? My osobiście nie pogardzilibyśmy!

apartament

NAJDROŻSZY apartament w Polsce sprzedany! Takiej transakcji nie było jeszcze nigdy! Kosztował BAJOŃSKIE PIENIĄDZE – skąd taka cena?

240 metrów na jednym z najwyższych pięter wieżowca Złota 44 w Warszawie musi mieć swoją cenę. Szczególnie jeśli dodamy, że w pakiecie jest nie tylko apartament, ale też basen, strefa relaksu, opieka konsjerża i… sąsiedztwo Roberta Lewandowskiego!

 

Deweloper, do którego należy Złota 44 nie zdradza nazwisk swoich klientów, ani dokładnych cen za kupowane apartamenty. Zdarzają się jednak drobne wyjątki, dzięki którym wiemy, że w drapaczu chmur ma swoje mieszkanie Robert Lewandowski czy Joanna Krupa. Ile musieli zapłacić za tą przyjemność, raczej na zawsze pozostanie ich słodką tajemnicą.

 

Ostatnio doszło do transakcji, która przyćmiła wszystko to, co na rynku nieruchomości działo się w Polsce w ostatnich latach. Za 240-metrowy apartament na jednym z najwyższych pięter Złotej 44 zapłacono około 11 milionów złotych! To niemal dwa razy tyle niż dotychczasowy krajowy rekord – 5,6 miliona złotych za apartament w budynku Cosmopolitan na Twardej, również w Warszawie.

 

Z tych informacji wynika, że za metr apartamentu trzeba było zapłacić około 46 tysięcy złotych! W niejednym małym mieście taka kwota starczyłaby na zakup całego, niewielkiego mieszkania!

 

Utrzymanie takiego apartamentu będzie kosztowało około 5 tysięcy złotych miesięcznie. W tej cenie lokatorzy będą mogli korzystać z wielkiej strefy relaksu znajdującej się na 8 piętrze o powierzchni 1,8 tys. mkw.

 

Znajdą w niej basen, jacuzzi, salę kinową, symulator do gry w golfa i wiele innych atrakcji. Dodatkowo każdy z mieszkańców może liczyć na opiekę konsjerża – pracownika, który zadba praktycznie o wszystko o co go poprosimy. Zarezerwuje bilety, znajdzie ciekawe szkolenie, zadba o psa, o czystość garderoby i wiele, wiele innych!

 

Któż by nie chciał zasypiać z widokiem na Pałac Kultury, otoczony biznesmenami, gwiazdami estrady i innymi znanymi osobistościami? Niestety, ale aby znaleźć się w tym gronie potrzeba naprawdę zasobnego portfela. Pojedyncza wygrana w totolotka mogłaby nie wystarczyć na spełnienie takiej zachcianki!

 

wp.pl

apartament

Przerobili KOŚCIÓŁ na luksusowy apartament! Teraz jest na sprzedaż, za BAJOŃSKĄ SUMĘ! We wnętrzu znajdziesz…

To nie żart. Kościół, który przez ponad 150 lat służył lokalnym metodystom w hrabstwie Surrey został przerobiony na apartament. Po gruntownym remoncie i przebudowie wnętrza jest wystawiony na sprzedaż za porażającą cenę!

 

Kościół – rezydencja znajduje się w miejscowości Shalford, 45 kilometrów na południowy zachód od Londynu. Z zewnątrz nieuważny obserwator nawet nie domyśliłby się, że to teraz dom mieszkalny. Jedyne co o tym świadczy, to brak krzyża. Poza tym w oknach pozostały witraże i budowla w zasadzie nie różni się od innych świątyń.

 

Wszystko zmienia się gdy wejdziemy do środka. Kościół podzielono na dwie kondygnacje. Na parterze znajdują się cztery sypialnie, łaźnia i garderoba. Na piętrze przestronny salon i kuchnia. To ponad 230 metrów kwadratowych powierzchni!

 

Apartament ma szereg luksusów jak szklane schody, czy ogrzewanie podłogowe. Otoczony jest murem, a na tyłach znajduje się niewielki, przestronny ogród. Jedyna wada to brak garażu, ale jak zapewnia sprzedawca, przed domem jest wystarczająco dużo miejsca na parkowanie.

 

 

Nieruchomość wyceniono na zawrotne 1,35 miliona funtów, czyli niemal 6,5 miliona złotych! Jeśli ktoś zdecyduje się na taką cenę, to może jeszcze wynegocjować… dodanie do zakupu malutkiej kaplicy, która znajduje się tuż obok.

 

Jak czulibyście się mieszkając w kościele? To co dla nas jest dziwne, a być może niedopuszczalne, na zachodzie staje się normą. Do kościołów-klubów nocnych i dyskotek dołączają kościoły-mieszkania. Zapewne z roku na rok takich ofert będzie coraz więcej.

 

rp.pl

Takiego hotelu jeszcze nie widzieliśmy! WARUNKI nie zachwycają, za to CENA za pokój… bez komentarza

Nietypowy on jest na pewno. Hotel bez ścian, dachu, recepcji czy boja hotelowego. Łazienki i restauracji też nie ma. Null Stern Hotel proponuje nocleg pod gołym niebem. Bez większych wygód i to za jaką cenę!

 

Ten unikatowy hotel znajduje się w Szwajcarii, na szczycie Gobsi na wysokości 1,2 tys. m nad poziomem morza. Na takiej wysokości goście mogą skorzystać z dwuosobowego łóżka, szafek i lampek nocnych oraz sejfu.

 

Dodatkowo w pakiecie hotel oferuje usługi lokaja. Ma ona za zadanie dostarczyć gościom drinki powitalne, oraz śniadanie prosto do łóżka – kawę, pieczywo, sery i regionalną kiełbasę. Można również skorzystać z dość nietypowej usługi „analogowej telewizji”. Transmisja odbywa się na żywo. Prowadzącym jest lokaj, który stoi i opowiada wszystko za starą obudową telewizora. W programie przewidziana jest pogoda, wiadomości, opowieści oraz żarty związane z regionem.

 

Cena za jedną noc pod gołym niebem w tym oryginalnym hotelu nie jest mała. Kosztuje 295 franków szwajcarskich. W przeliczeniu na złotówki za taki „luksus” trzeba zapłacić około 1,1 tys. zł.

 

kd, źródło: onet

Królowa szuka nowego sąsiada. W internecie pojawiła się ciekawa oferta

Na brytyjskim rynku nieruchomości, pojawiło się ogłoszenie dotyczące sprzedaży posesji Sandringham w hrabstwie Norfolk. Cena to aż 1,5 mln funtów, ale czego się nie robi by mieć takich sąsiadów.  Continue reading „Królowa szuka nowego sąsiada. W internecie pojawiła się ciekawa oferta”

Hotel Holland House czyli turbot w literackim sosie

Moje plany na weekend przybrały realny kształt. Śledząc ofertę hoteli w Trójmieście natrafiłam na piękne zdjęcia, które- nie ukrywam, rozbudziły moją wyobraźnię. Krótki research – co zobaczyć, czy są dobre ceny noclegu w hotelu, co zwiedzić w Gdańsku – i już wiedziałam, że to propozycja dla mnie. Jeśli o danym miejscu piszą literaci i zatrzymują się tu koronowane głowy, to dlaczego ja, pracownik korporacji, nie mogłabym tam odpocząć?

 

Czytam folder…

 

Butikowy hotel w sercu Starego Miasta Gdańska – to zawsze brzmi zachęcająco! Tajemniczo kojarząca się nazwa, w wersji angielskiej brzmiąca dumnie – ,,Hotel Holland House Residence Old Town Gdańsk” wzbudziła moją ciekawość i postanowiłam sprawdzić, co się za tym kryje.

 

Na swoich stronach hotel chwali się doskonałą kuchnią w znajdującej się na parterze restauracji Latający Holender… czyżby taką, jak w Piratach z Karaibów? Miejsce na nocleg przy Długim Targu 33/34, w centrum gdańskiej Starówki, o krok od fontanny Neptuna i Zielonej Bramy? Ok, choć na pewno wydam kilka stów, ale raz na jakiś czas każdemu należy się konkretna dawka luksusu.

 

Zafrapowała mnie wzmianka, że w tym hotelu rozgrywa się część akcji powieści ,,Bezcenny” Miłoszewskiego, a przy tym sama myśl, że była tu holenderska królowa Beatrice sprawiła, że poczułam ekscytację.

 

Czytam folder: ,,Nasze butikowe apartamenty i pokoje w centrum Gdańska zapraszają zabieganych na chwilę relaksu a zakochanych – na niebanalny pobyt we dwoje, w romantycznej i eleganckiej scenerii z widokiem na Długi Targ. Udany weekend wymaga przecież należytej oprawy”. Jest też wzmianka o wyróżnieniach: ,,Uzyskalismy tytuł Travellers’ Choice™2012 w kategorii Najmodniejsze hotele w Polsce oraz Travellers’ Choice™2014 top 25 w kategorii Małe hotele w Polsce!.” Rezerwacji można dokonać w prosty sposób korzystając z formularza TUTAJ.

 

Dojazd do Trójmiasta przebiegł spokojnie, choć w Gdańsku jak zwykle były korki. Tego nie da się już uniknąć, a w moim mieście nie jest wcale lepiej. Miła pani w recepcji zaprowadziła mnie do pokoju i zaoferowała wszelką pomoc. Z apartamentu obok wyszła roześmiana para, mówili po francusku. Pomyślałam, że im współczuję, bo teraz we Francji nie jest bezpiecznie. Na pewno nie wybrałabym się tam na weekend, zwłaszcza bez towarzystwa. Ucieszyłam się nawet, że przyjechałam sama. Czasem chcę odpocząć od bliskich i kolegów z pracy, zapomnieć na moment o codzienności. Wyjeżdżam wtedy na krótkie wypady. Bez takiego resetu chyba bym oszalała!

 

Kilka dni w Gdańsku

 

Nie znam specjalnie historii i zabytków Gdańska i nic nie wiedziałam o tak dużych, holenderskich wpływach, które sprawiły, że Gdańsk robi wrażenie miasta światowego, ale nie powiem, że multi-kulti, bo to określenie niezbyt dobrze mi się kojarzy. Szybko przeczytałam krótka wzmiankę, dlaczego miejsce w którym się znalazłam nazywa się Holland House. Czy to hołd dla kreatywnych i sprytnych Holendrów? Pomogła mi w tym syntetyczna, choć dość krótka informacja: ,,Gdańsk – ponad tysiącletni gród kupców i rzemieślników, miasto bursztynu i zboża zawdzięcza Holendrom znaczną część swojej historii i blasku w architekturze i malarstwie. Miasto w XVI–XVII w. nazywano drugim Amsterdamem, tak bardzo jego rozplanowanie – nabrzeże portowe, kanały i gmachy wznoszone z czerwonej cegły: Ratusz Główny, Ratusz Staromiejski, Dwór Artusa, Zbrojownia, Bramy Złota i Zielona, kościoły – przypominały Amsterdam. Holendrzy tworzyli dzieła malarstwa i architektury, które do dziś zachwycają turystów.”

 

Ok, sprawdzę więc sama, czy – ,,wszystko to jest tu dostępne na wyciągnięcie ręki, a serdeczna pomoc personelu Hotelu Holland House sprawi, że poczuję się tu bezpiecznie.”

 

Luksus i wygoda

 

Pokój, który mi przydzielono był luksusowy i wygodny, niby to pokój klasy Standard, ale naprawdę, za tę cenę nie spodziewałabym się aż takiej elegancji. Dwa łóżka z grubymi materacami, piękne narzuty, miękkie w dotyku, ciepły brąz eleganckich mebli i podłoga… marzenie! Zrzuciłam buty i dotknęłam palcami ciemnego, egzotycznego drewna. Pachniało tu delikatnie czymś, co przypominało mi olejek różany z domieszką ciepłej żywicy. Piękna toaletka z lustrem, dwa fotele w czerwieni – obite skórą, telewizor lepszy, niż mam w domu. Zajrzałam do lodówki… jest każdy rodzaj napoju dla spragnionego wędrowca. Woda, sok, napoje smaczne i te mniej zdrowe, marek nie wymieniam. Czysto, zza okna widok na ciekawy dziedziniec. Historia Holland House jest bardzo ciekawa, warto co nieco przeczytać o tym miejscu.

 

Jeżdżę sama i niektórzy pytają, dlaczego. Zastanawiam się, czy jestem wciąż zakochana. Mąż, dwoje dzieci, w miarę stabilna praca, (ja – konsultant w firmie farmaceutycznej, on – dyrektor logistyki w sieci handlowej) oboje zabiegani, ale co roku spędzamy wspólne wakacje. Czy jest jednak wciąż to ,,coś” co przyciąga do siebie dwoje ludzi? ,,Kochająca stałą, równą miłością” – może bardziej takie określenie do mnie pasuje, bo zakochanie to stan dość ulotny.

 

Włączyłam jakąś nastrojową muzykę i zrzuciłam z siebie zbędne ciuchy – po prostu rozrzuciłam je po pokoju! Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, ale poczułam jakąś wolność, swobodę, a nawet pewną nonszalancję… Weszłam pod prysznic. To osobna opowieść, bo na punkcie łazienek mam niezłego hopla. Była tu drobna, misterna mozaika w brązach i beżach, ciepłe kafle pod stopami i luksusowa armatura w połączeniu z egzotycznym drewnem. Gdy woda spływała po mnie, poczułam się jak w innym świecie i trudno było mi wrócić do rzeczywistości.

 

Podobno w każdym pokoju Holland House, tak jak w moim, zachowany jest holenderski i marynistyczny styl a ściany zdobią drzeworyty i grafika przywołująca przygody i morskie wyprawy Holendrów, którzy dbali czterysta lat temu o Gdańsk jak o prawdziwy skarb. Na pewno nie robili tego bezinteresownie, ale nie da się ukryć, że ich wkład w dzisiejszy wygląd miasta był znaczący. Chcę w czasie niespełna trzech dni zobaczyć te dzieła, a wszystko mam o kilka kroków od hotelu. Zacznę od starego Neptuna; sprawdzę, czy cierpliwie czeka na turystów przy fontannie, może poznam ciekawych ludzi?

 

Okazuje się, wybierając pięć noclegów mogłabym liczyć na 30% zniżki. Zresztą, jest kilka ofert specjalnych, które warto co jakiś czas sprawdzać. Może wybiorę się następnym razem z całą rodziną, bo jest tu coś specjalnego dla większej grupy – dwupoziomowy, ekskluzywny apartament w zacisznej części hotelu, z widokiem na Długi Targ. Taki pomysł przyszedł mi do głowy, bo czemu nie mielibyśmy razem zwiedzać Gdańska i wypocząć po królewsku? Ale tymczasem ja sama zrobię rekonesans.

 

Turbot w literackim sosie

 

Czas na kolację. Zeszłam na dół do osławionego Latającego Holendra. W czerwonej, jedwabnej bluzce, ciemnych dopasowanych spodniach i butach na niewysokim obcasie czułam się świetnie. Chyba wyglądałam nieźle, bo kilku gości restauracji z zainteresowaniem podniosło wzrok i zatrzymało go na dłużej. Lokal jest szykowny, czuć tu wielki świat. Elegancki wystrój, meble w głębokich brązach, szlachetna zieleń i biel, ciepłe światło sączące się z witrażowych żyrandoli, pod sufitem zwinięty żagiel.. Może z takim ciekawym menu Latający Holender gotów zaraz zabrać mnie w dalekomorski rejs po nowe smaki?

 

Zamówiłam turbota podlanego literackim sosem ze smardzami, dodatki i lampkę chłodnego, białego wina a na deser pana cottę z owocami. Miły i dyskretny kelner dobrze mi doradził – danie i deser smakowały wybornie. Byłam gotowa wyruszyć w miasto, by odkrywać jego tajemnice!

 

CDN.

Justyna Wysocka

(Materiał partnera)

Takiego konkursu w Polsce jeszcze nie było. Nakręć filmik i wygraj!

Zawodowi wideoblogerzy oraz amatorzy z całego kraju poszukiwani są w Łodzi. Na tego, który pokaże atrakcje miasta i regionalne smaki czeka nagroda: trzytygodniowy pobyt w apartamencie i 3 tys. zł.

 

Jak powiedział pomysłodawca konkursu Remigiusz Mielczarek:

„To pierwsza tego typu akcja w Polsce. Rozpoczynamy poszukiwania osoby, która sprawdzi, jak mieszka się na nowym łódzkim osiedlu oraz zobaczy i zaprezentuje atrakcje miasta. Wybrany w castingu tester przez trzy tygodnie lipca będzie mieszkał w pełni wyposażonym trzypokojowym apartamencie oraz codziennie zwiedzał Łódź, poznając jej uroki.”

 

Dodał, ze jedynym obowiązkiem zwycięzcy castingu będzie publikowanie każdego dnia w Internecie krótkiej relacji filmowej z pobytu w miejscu zakwaterowania oraz z wydarzeń i ciekawych miejsc Łodzi. Jednym z partnerów akcji jest Łódzkie Centrum Wydarzeń, które dla wideoblogera przygotuje kalendarz miejskich atrakcji zaplanowanych na czas jego wizyty.

 

Będą to aktualne wydarzenia kulturalne, czy rozrywkowe, ale także wycieczki. Dodatkowo w czasie pobytu w Łodzi nasz tester pozna regionalne smaki. W jego wideo relacji musi znaleźć się opis z każdej sfery aktywności: mieszkania i jego okolic, letnich atrakcji Łodzi oraz smaków.

 

Zwycięzca castingu na próbę zamieszka w Łodzi od 10 do 31 lipca. W poniedziałek ruszyła strona internetowa konkursu – zamieszkajwlodzi.pl – na której do 3 lipca chętni mogą przesłać krótki film, na którym kandydat zaprezentuje się i powie, dlaczego chciałby zostać osobą testującą mieszkanie.

 

Robert Stachowiak, dyrektor marketingu SGI, głównego organizatora akcji podkreśla:

„Do rywalizacji mogą stanąć profesjonalni wideblogerzy, czy youtuberzy, ale także amatorzy. Największe szanse mają osoby otwarte, które nie boją się kamery. Chodzi nam o to, żeby ten filmowy dziennik z pobytu w Łodzi nie składał się jedynie z laurek, ale ukazywał też, co powinniśmy poprawić na naszym osiedlu oraz opisywał, jak im się podoba miasto.”

 

Na umieszczone na stronie konkursu filmy kandydatów, będą mogli głosować inni internauci i w ten sposób zostanie wyłonione ścisłe grono finalistów, z której organizatorzy wybiorą zwycięzcę.

 

Źródło: PAP Life
kd

Nieszczęśliwy upadek Phila Collinsa. Znany muzyk trafił do szpitala

Jak informuje brytyjski dziennik The Sun Phil Collins potknął się o próg w hotelowym apartamencie po swoim koncercie w Londynie. Collins szedł do toalety. Natychmiast na miejsce przyjechała karetka i zabrała go do szpitala.

 

Obecnie 66-letni artysta przebywa pod opieką lekarza. Jest przytomny, ale według szpitalnego źródła jest w kiepskiej formie. Ma zabandażowaną głowę.

 

W tym tygodniu Phil Collins miał zaplanowaną serię występów w Londyńskiej Royal Albert Hall. Wszystkie kolejne koncerty zostały na chwilę obecną odwołane. Rzecznik prasowy muzyka zapewnia, że w niedługim czasie powróci on do zdrowia.

 

Źródło: tvp.info
kd