hotelu, kurortu

Unikajcie tego hotelu podczas swoich podróży. Seria tajemniczych śmierci trwa

Wybór hotelu na wakacje jest bardzo ważny. Musimy się tam czuć dobrze i mieć wszystko co jest nam potrzebne do szczęścia. Do tego kurortu na Dominikanie nie warto się jednak wybierać. Doszło tam do serii niewyjaśnionych jak do tej pory zabójstwo. Sami przedstawiciele hotelu nie wiedzą co się dzieje. Póki co twierdzą, że był to wynik problemów zdrowotnych klientów. Czy aby na pewno?

Zgodnie z oświadczeniem włodarzy hotelu Bahia Principe Hotels & Resorts zmarła Amerykanka u której doszło do zawału serca. Kobieta miała mieć przez lata problemy z sercem i miał to potwierdzić również jej mąż. Ujawniono częściowe wyniki sekcji zwłok Edwarda Holmesa i Cynthii Day. Patolodzy stwierdzili w obydwu ciałach mężczyzn krwotok narządów wewnętrznych, w tym również trzustki. U Holmesa zauważono powiększone serce i marskość wątroby, będącą skutkiem wcześniej przebytych chorób. Zdarzenia miały miejsce w dwóch różnych hotelach. Jak na razie nie ma żadnych dowodów na powiązania między tymi tragicznymi incydentami – czytamy w oświadczeniu. Główne podejrzenia śledczych wzbudza minibar. Ponoć każda z ofiar przed śmiercią z niego korzystała. To tam będą szukać rozwiązania tej mrocznej zagadki.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Mąż odwalił żonie okropny żart. Cud że nic jej się nie stało

 

Do takich przypadków raczej nie dochodzi. Nagle umierają 3 osoby, więc nie może być to przypadkowy zbieg okoliczności. Czekamy na ustalenia śledczych z Dominikany oraz na kolejne oświadczenia hotelu.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

warzyw, igły w owocach, owoce, soku owocowego kuracja

Co dalej z cenami WARZYW? Wzrosną czy zmaleją?

Ostatnimi czasy ceny warzyw i owoców znacząco poszły w górę, a pietruszka kilogram pietruszki stał się droższy od kilograma… schabu. Pytanie – co dalej z cenami? Wzrosną czy zmaleją? „Super Express” pisze, że idą one w dół i niebawem wszystko może wrócić do normy. Tylko kiedy? Mówi się, że produkty wytwarzane przez rolników znowu będą kosztowały tyle, że będzie na nie stać każdego.

Powodem takich cen warzyw i owoców były złe warunki atmosferyczne i brak urodzaju. Dlatego za kilogram młodych ziemniaków w najwyższej fazie musieliśmy zapłacić 7 złotych! Uspokajamy konsumentów, że kwietniowa susza mogła wpłynąć jedynie na wschody warzyw gruntowych na nienawadnianych plantacjach – część rolników ponownie dokonała siewów na początku maja – podaje cytowana przez „Super Express” Giełda w Broniszach. W artykule widzimy również porównanie cen konkretnych produktów. Za ziemniaki płaciliśmy 6 zł/kg, teraz już cena wynosi 3,50 zł/kg. Pęczek dymki kosztował 3,04 zł, a teraz kosztuje 2,89 zł. Ogórki staniały z 7 zł/kg do 5,90 zł/kg – podobnie jest w przypadku fasolki, której cena z zawrotnych 35 zł/kg spadła na 26 zł. Za jedną kapustę płaciliśmy 5 złotych, a teraz musimy się liczyć z wydatkiem około 4,50 zł.

 

ZOBACZ:[WIDEO+18] Dziewczyna złamała kręgosłup na tyrolce. Chyba wolałaby zginąć…

 

Nie ukrywamy, że ta informacja trochę nas uspokoiła, lecz zobaczymy jak to wszystko dalej się potoczy. Miejmy nadzieję, że ceny warzyw i owoców pójdą już tylko w dół i znowu ze smakiem zjemy tanie czereśnie.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

takie, zakazanych, egzekucję

Na jaw wyszła wielka tajemnica Kim Dzong Una. Te liczby robią piorunujące wrażenie!

Choć pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Koreą Północną doszło do sporego rozprężenia, nie oznacza to, że Pjongjang przestał być krwiożerczą dyktaturą. Właśnie wypłynęły dane, które pokazują jak wielkie pieniądze reżim Kim Dzong Una wydaje na… dobra luksusowe! Liczby i koszta tych dóbr wpadających w ręce wąskiej grupy dygnitarzy są zawrotne!

 

Dane wzięto z chińskich dokumentów celnych, które opisują jakie produkty są wwożone i wywożone z Korei Północnej. Opublikował je deputowany południowokoreańskiej Partii Wolności, Yoon Sang-hyun.

 

Okazuje się, że od 2012 roku, a więc od początków rządów Kim Dzong Una, Korea Północna wydała cztery miliardy dolarów na dobra luksusowe! To niemalże jedna piąta całego importu Korei Północnej z Chin.

 

Połowę tej zawrotnej kwoty wydano na elektronikę. 1,4 miliarda dolarów poszło zaś na luksusowe samochody – Mercedesy, Rolls-Royce i inne. Pozostałe pieniądze wydano m.in. na perfumy (52,5 miliona dolarów), sprzęt optyczny (147 milionów), zegarki, futra i wyroby skórzane (144 miliony).

 

 

ZOBACZ: WSTRZĄSAJĄCY RAPORT: Korea Północna może zabić 100 MILIONÓW ludzi bez użycia broni nuklearnej! Wszystko przez…

 

 

Wiele z tych produktów trafia bezpośrednio do Kim Dzong Una i jego rezydencji, reszta jest zaś dystrybuowana pomiędzy partyjnych funkcjonariuszy. Najwierniejsi otrzymują od Przywódcy np. luksusowe zegarki.

 

Gdyby Korea Północna wykorzystała pieniądze, które wydała na luksusowe produkty w zeszłym roku, aby kupić ryż na rynku międzynarodowym, mogłaby kupić około 1,65 miliona ton ryżu, co stanowi dwukrotność jej niedoboru

– powiedział polityk, który opublikował dane.

 

Jak jednak widać – reżim ma nieco inne priorytety. Widać także, że nie ma takich sankcji, których nie dałoby się obejść – większość z tych produktów nie miała prawa znaleźć się w Korei, a jednak tam dotarły.

 

o2.pl/ foto: screenshot youtube. 

KOŻUCHOWSKA pochwaliła się nowym SAMOCHODEM! Co to za AUTO i ile KOSZTUJE?

Niektórzy to mają dobrze! Dostać takie auto za darmo!

 

Taką szczęściarą jest Małgorzata Kożuchowska. Aktorka właśnie pochwaliła się nowym samochodem. Jest to Jaguar XF, który w wersji podstawowej kosztuje ok. 200 tys. złotych.

Kożuchowska napisała:

„No to w drogę!!! Od dziś już razem!!! #jaguar #XF

instagram.com/malgorzatakozuchowska

Jak łatwo się domyślić, pani Małgorzata reklamuje tę markę i dlatego jeździ właśnie Jaguarem. Co na to fani? 

Pod postem znalazły się same pozytywne komentarze:

„Nie jestem wylewa 🌞ale wygląda pani super 🌞kolorowo i wesoło 🌞pozytywnie, 🌞super fryzura 🌞życzę pozytywnej energii i miłej jazdy 🌞”

„Jezu jak ja bym też chciał takie fury dostawać za darmo,a i niech pani uważa na kartony na drodze;P”

„ani Małgosiu gratuluję świetnego wyboru👍jest piękny i majestatyczny, dla mnie to zdecydowanie 1 liga,pozdrawiam😊”

Jak widać, pani Małgorzacie nikt nie za zazdrości, a fani kibicują lubianej aktorce 🙂

 

fot. instagram.com/malgorzatakozuchowska

OTO PRACA MARZEŃ! Oferują 200 tysięcy złotych za uczestnictwo w WAKACJACH W RAJU! Wystarczy zaaplikować!

Każdy chciałby leżeć na plaży pod parasolem na drugim końcu świata, pić drinka i chwalić się tym na Instagramie. Takie luksusy zazwyczaj sporo kosztują. Ale nie tym razem – oni ci za to zapłacą, wystarczy zaaplikować!

 

Cancun to najbardziej luksusowa miejscowość wypoczynkowa w Meksyku, położona nad Morzem Karaibskim. Oferuje miejsca w najlepszych hotelach, piękne plaże i krystalicznie czyste morze idealne do nurkowania.

 

Witryna cancun.com, która służy do rezerwowania pobytów w tym kurorcie postanowiła poszukać osoby, która zostałaby jego twarzą i żywą reklamą atrakcji czekających na turystów. A wszystko to za zawrotne 60 tysięcy dolarów za półroczny kontrakt!

 

Przyszły pracownik ma przed sobą bardzo trudne „zadania”. W skrócie, ma leżeć na plaży i dzielić się wrażeniami na portalach społecznościowych – w postaci filmów i zdjęć. Otrzyma także darmowy wstęp do wszystkich klubów i atrakcji jakie oferuje miejscowość. Oczywiście – nie jak zwykły turysta, ale jako VIP! Za każdy miesiąc takich „trudów” otrzyma 10 tysięcy dolarów. I tak przez bite pół roku!

 

„Podróż do nas może być jedynym takim doświadczeniem w życiu. Mamy nadzieję, że znajdziemy odpowiednią osobę, która pomoże nam pokazać reszcie świata wszystko to, co do zaoferowania ma Cancun i okolice”

 

– napisano w oświadczeniu.

 

W oficjalnym opisie stanowiska pracy przeczytać możemy, że do obowiązków zatrudnionego należeć będzie „wylegiwanie się w luksusowych łóżkach, spacery po dziewiczych plażach, eksploracja piramid mających 3 tysiące lat, pływanie z rekinami i delfinami, oraz posiadanie najlepszej pracy na planecie”

 

Zainteresowani? Aplikujcie na stronie: https://ceo.cancun.com/, może to właśnie Was poszukują! Macie czas do 17 grudnia. Powodzenia!

SPRWADŹ: Co samolot prezydencki ma na pokładzie i ile kosztuje godzina lotu? FOTO

Co samolot prezydenta USA ma na pokładzie? Jak można się domyślać prezydenckie wymagania do codziennych nie należą, ale czy to nie jest lekka przesada?

Continue reading „SPRWADŹ: Co samolot prezydencki ma na pokładzie i ile kosztuje godzina lotu? FOTO”

BULWERSUJĄCE NOWOŚCI W TVP 2! Nikt tego nie przewidział. Co na to eksperci?

Do porannego programu TVP2 „Pytanie na Śniadanie” zaproszono znanego ginekologa dr Tomasza Zająca, który miał obalać mity i potwierdzać fakty na temat menstruacji.

 

Doktor, którego TVP 2 często zaprasza jako eksperta w dziedzinie ginekologii miał rozwiać wątpliwości na pytania:

Czy, mając okres, na pewno nie zajdziesz w ciążę? A może w ciągu menstruacji nie powinnaś się kąpać i farbować włosów? Dowiedz się, co z tego jest prawdą, a co mitem.

Jednak lekarz zamiast trzymać się tematu zboczył nieco z niego zaskakując nie tylko widzów, ale i samą prowadzącą Marcelinę Zawadzką oświadczając, że jest wrogiem miesiączkowania.

 

Jestem zaciekłym nieprzyjednanym wrogiem miesiączki. Kobieta bez miesiączki jest kobietą luksusową i na to zasługuje – powiedział dr Tomasz Zając.

 

Mitem jest to, że trzeba miesiączkować – mówił dalej ginekolog i zaznaczył, że jeszcze w XIX wieku „kobiety rodziły 16-20 dzieci, były cały czas w ciąży, nie miały miesiączek”. Zdaniem specjalisty, miesiączka pojawiała się na skutek emancypacji kobiet i kontrolowania kolejnych ciąż. – I to jest zło, z którym ginekolodzy próbują walczyć – oznajmił.

 

Naprawdę jest wiele sposobów, dla kobiet w każdym wieku, żeby pozbyć się miesiączek, a na pewno obfitych miesiączek koniecznie, bo to już jest proces chorobowy i trzeba go leczyć (…) Są też takie sposoby, że jeżeli panie już skończyły rodność, to można im usunąć śluzówkę macicy, tak zwaną termoablację zrobić i też nie miesiączkują. Jest wiele, wiele sposobów – dodał.

 

Doktor powiedział również, że wg. niego kobieta bez miesiączki jest kobietą luksusową. A może kobieta bez miesiączki to luksus dla mężczyzny? Szkoda, że ginekolog nie sprecyzował dokładnie o czyj luksów chodzi, niemniej jednak trzeba przyznać, że jego słowa nie tyle zaskakują, co bulwersują. Ciekawe co na to jego koledzy po fachu?

Źródło Wprost

MM

 

 

Hotel Holland House czyli turbot w literackim sosie

Moje plany na weekend przybrały realny kształt. Śledząc ofertę hoteli w Trójmieście natrafiłam na piękne zdjęcia, które- nie ukrywam, rozbudziły moją wyobraźnię. Krótki research – co zobaczyć, czy są dobre ceny noclegu w hotelu, co zwiedzić w Gdańsku – i już wiedziałam, że to propozycja dla mnie. Jeśli o danym miejscu piszą literaci i zatrzymują się tu koronowane głowy, to dlaczego ja, pracownik korporacji, nie mogłabym tam odpocząć?

 

Czytam folder…

 

Butikowy hotel w sercu Starego Miasta Gdańska – to zawsze brzmi zachęcająco! Tajemniczo kojarząca się nazwa, w wersji angielskiej brzmiąca dumnie – ,,Hotel Holland House Residence Old Town Gdańsk” wzbudziła moją ciekawość i postanowiłam sprawdzić, co się za tym kryje.

 

Na swoich stronach hotel chwali się doskonałą kuchnią w znajdującej się na parterze restauracji Latający Holender… czyżby taką, jak w Piratach z Karaibów? Miejsce na nocleg przy Długim Targu 33/34, w centrum gdańskiej Starówki, o krok od fontanny Neptuna i Zielonej Bramy? Ok, choć na pewno wydam kilka stów, ale raz na jakiś czas każdemu należy się konkretna dawka luksusu.

 

Zafrapowała mnie wzmianka, że w tym hotelu rozgrywa się część akcji powieści ,,Bezcenny” Miłoszewskiego, a przy tym sama myśl, że była tu holenderska królowa Beatrice sprawiła, że poczułam ekscytację.

 

Czytam folder: ,,Nasze butikowe apartamenty i pokoje w centrum Gdańska zapraszają zabieganych na chwilę relaksu a zakochanych – na niebanalny pobyt we dwoje, w romantycznej i eleganckiej scenerii z widokiem na Długi Targ. Udany weekend wymaga przecież należytej oprawy”. Jest też wzmianka o wyróżnieniach: ,,Uzyskalismy tytuł Travellers’ Choice™2012 w kategorii Najmodniejsze hotele w Polsce oraz Travellers’ Choice™2014 top 25 w kategorii Małe hotele w Polsce!.” Rezerwacji można dokonać w prosty sposób korzystając z formularza TUTAJ.

 

Dojazd do Trójmiasta przebiegł spokojnie, choć w Gdańsku jak zwykle były korki. Tego nie da się już uniknąć, a w moim mieście nie jest wcale lepiej. Miła pani w recepcji zaprowadziła mnie do pokoju i zaoferowała wszelką pomoc. Z apartamentu obok wyszła roześmiana para, mówili po francusku. Pomyślałam, że im współczuję, bo teraz we Francji nie jest bezpiecznie. Na pewno nie wybrałabym się tam na weekend, zwłaszcza bez towarzystwa. Ucieszyłam się nawet, że przyjechałam sama. Czasem chcę odpocząć od bliskich i kolegów z pracy, zapomnieć na moment o codzienności. Wyjeżdżam wtedy na krótkie wypady. Bez takiego resetu chyba bym oszalała!

 

Kilka dni w Gdańsku

 

Nie znam specjalnie historii i zabytków Gdańska i nic nie wiedziałam o tak dużych, holenderskich wpływach, które sprawiły, że Gdańsk robi wrażenie miasta światowego, ale nie powiem, że multi-kulti, bo to określenie niezbyt dobrze mi się kojarzy. Szybko przeczytałam krótka wzmiankę, dlaczego miejsce w którym się znalazłam nazywa się Holland House. Czy to hołd dla kreatywnych i sprytnych Holendrów? Pomogła mi w tym syntetyczna, choć dość krótka informacja: ,,Gdańsk – ponad tysiącletni gród kupców i rzemieślników, miasto bursztynu i zboża zawdzięcza Holendrom znaczną część swojej historii i blasku w architekturze i malarstwie. Miasto w XVI–XVII w. nazywano drugim Amsterdamem, tak bardzo jego rozplanowanie – nabrzeże portowe, kanały i gmachy wznoszone z czerwonej cegły: Ratusz Główny, Ratusz Staromiejski, Dwór Artusa, Zbrojownia, Bramy Złota i Zielona, kościoły – przypominały Amsterdam. Holendrzy tworzyli dzieła malarstwa i architektury, które do dziś zachwycają turystów.”

 

Ok, sprawdzę więc sama, czy – ,,wszystko to jest tu dostępne na wyciągnięcie ręki, a serdeczna pomoc personelu Hotelu Holland House sprawi, że poczuję się tu bezpiecznie.”

 

Luksus i wygoda

 

Pokój, który mi przydzielono był luksusowy i wygodny, niby to pokój klasy Standard, ale naprawdę, za tę cenę nie spodziewałabym się aż takiej elegancji. Dwa łóżka z grubymi materacami, piękne narzuty, miękkie w dotyku, ciepły brąz eleganckich mebli i podłoga… marzenie! Zrzuciłam buty i dotknęłam palcami ciemnego, egzotycznego drewna. Pachniało tu delikatnie czymś, co przypominało mi olejek różany z domieszką ciepłej żywicy. Piękna toaletka z lustrem, dwa fotele w czerwieni – obite skórą, telewizor lepszy, niż mam w domu. Zajrzałam do lodówki… jest każdy rodzaj napoju dla spragnionego wędrowca. Woda, sok, napoje smaczne i te mniej zdrowe, marek nie wymieniam. Czysto, zza okna widok na ciekawy dziedziniec. Historia Holland House jest bardzo ciekawa, warto co nieco przeczytać o tym miejscu.

 

Jeżdżę sama i niektórzy pytają, dlaczego. Zastanawiam się, czy jestem wciąż zakochana. Mąż, dwoje dzieci, w miarę stabilna praca, (ja – konsultant w firmie farmaceutycznej, on – dyrektor logistyki w sieci handlowej) oboje zabiegani, ale co roku spędzamy wspólne wakacje. Czy jest jednak wciąż to ,,coś” co przyciąga do siebie dwoje ludzi? ,,Kochająca stałą, równą miłością” – może bardziej takie określenie do mnie pasuje, bo zakochanie to stan dość ulotny.

 

Włączyłam jakąś nastrojową muzykę i zrzuciłam z siebie zbędne ciuchy – po prostu rozrzuciłam je po pokoju! Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, ale poczułam jakąś wolność, swobodę, a nawet pewną nonszalancję… Weszłam pod prysznic. To osobna opowieść, bo na punkcie łazienek mam niezłego hopla. Była tu drobna, misterna mozaika w brązach i beżach, ciepłe kafle pod stopami i luksusowa armatura w połączeniu z egzotycznym drewnem. Gdy woda spływała po mnie, poczułam się jak w innym świecie i trudno było mi wrócić do rzeczywistości.

 

Podobno w każdym pokoju Holland House, tak jak w moim, zachowany jest holenderski i marynistyczny styl a ściany zdobią drzeworyty i grafika przywołująca przygody i morskie wyprawy Holendrów, którzy dbali czterysta lat temu o Gdańsk jak o prawdziwy skarb. Na pewno nie robili tego bezinteresownie, ale nie da się ukryć, że ich wkład w dzisiejszy wygląd miasta był znaczący. Chcę w czasie niespełna trzech dni zobaczyć te dzieła, a wszystko mam o kilka kroków od hotelu. Zacznę od starego Neptuna; sprawdzę, czy cierpliwie czeka na turystów przy fontannie, może poznam ciekawych ludzi?

 

Okazuje się, wybierając pięć noclegów mogłabym liczyć na 30% zniżki. Zresztą, jest kilka ofert specjalnych, które warto co jakiś czas sprawdzać. Może wybiorę się następnym razem z całą rodziną, bo jest tu coś specjalnego dla większej grupy – dwupoziomowy, ekskluzywny apartament w zacisznej części hotelu, z widokiem na Długi Targ. Taki pomysł przyszedł mi do głowy, bo czemu nie mielibyśmy razem zwiedzać Gdańska i wypocząć po królewsku? Ale tymczasem ja sama zrobię rekonesans.

 

Turbot w literackim sosie

 

Czas na kolację. Zeszłam na dół do osławionego Latającego Holendra. W czerwonej, jedwabnej bluzce, ciemnych dopasowanych spodniach i butach na niewysokim obcasie czułam się świetnie. Chyba wyglądałam nieźle, bo kilku gości restauracji z zainteresowaniem podniosło wzrok i zatrzymało go na dłużej. Lokal jest szykowny, czuć tu wielki świat. Elegancki wystrój, meble w głębokich brązach, szlachetna zieleń i biel, ciepłe światło sączące się z witrażowych żyrandoli, pod sufitem zwinięty żagiel.. Może z takim ciekawym menu Latający Holender gotów zaraz zabrać mnie w dalekomorski rejs po nowe smaki?

 

Zamówiłam turbota podlanego literackim sosem ze smardzami, dodatki i lampkę chłodnego, białego wina a na deser pana cottę z owocami. Miły i dyskretny kelner dobrze mi doradził – danie i deser smakowały wybornie. Byłam gotowa wyruszyć w miasto, by odkrywać jego tajemnice!

 

CDN.

Justyna Wysocka

(Materiał partnera)

TO jest LUKSUSEM naszych czasów – PRZECZYTAJ co! I ZOBACZ, czy STAĆ Cię na taki LUKSUS!

Pieniądze, luksusowe samochody czy zagraniczne wojaże to synonimy luksusu. Samo słowo pochodzi z łaciny, gdzie luxus oznaczało zbytek, nadmiar i przepych.

Czasy jednak się zmieniły i współcześnie za luksus uznawane są te rzeczy:

 

1. Brudne, brzydkie jedzenie.

Brzmi zaskakująco, a jednak!

Ludzie biedni spożywają wysoko przetworzone produkty zapakowane w błyszczące i kolorowe opakowania. Tymczasem bogaci szukają lokalnych produktów – powykręcanych, ale ekologicznych marchewek, brudnych ziemniaków, zapiaszczonych truskawek…

Tanie jedzenie jest nafaszerowane chemią, a produkty naturalnie wytwarzane i proste stają się luksusem.

 

2. Cisza.

Kiedy ostatnio przebywałeś w totalnej ciszy? Miesiąc temu? Rok temu? Nigdy?

Albo chociaż w ciszy natury pełnej subtelnych dźwięków – śpiewu ptaków, brzęczenia owadów, szumu trawy….  w ciszy natury nie zakłóconej przez inne dźwięki. Kiedy to było?

Współczesnego człowieka otacza masa dźwięków. Biedni ludzie bardzo często pracują w dużym hałasie, za to bogaci szefowie firm mogą sobie pozwolić na luksus wyciszonych gabinetów czy wyjazdów w odludne miejsca.

 

3. Niedostępność.

Większość z nas jest praktycznie non-stop on line. Cały czas jesteśmy pod telefonem i mailem, na bieżąco śledzimy także informacje z telewizji, radia czy internetu.

Cały czas jesteśmy dostępni i nie możemy – chociażby we własnym  odczuciu – wyłączyć się na jakiś czas.

To dlatego nowym luksusem staje się niedostępność. Czy jeśli wyjedziesz na dzień, dwa, tydzień i wyłączysz telefon, to czy świat się zawali? Obawiamy się, że tak! Dlatego tylko odważni, bogaci ludzie pozwalają sobie na czasowe odcięcie od świata.

 

Te trzy współczesne luksusy wydają się… dziwne. Tak naprawdę dostęp do nich mają albo bardzo biedni ludzie, albo… bardzo bogaci. Jednak większość z nas znajduje się gdzieś po środku. Większość z nas, przyssana do komórki i laptopa, zajada fast – foody, ogłuszona hałasem miasta lub głośną muzyką.

 

Czy możemy sobie pozwolić na „luksus” naturalnego jedzenia, ciszy i niedostępności? A może raczej powiedzmy, że… musimy sobie na niego pozwolić dla własnego zdrowia!

Warto więc zastanowić się nad swoim życiem i wprowadzić do niego trochę tych luksusów i zobaczyć różnicę w jakości naszego życia. Chyba nas na to stać!

 

(ms)