autopsji

Znamy wyniki autopsji Michaela Jacksona. Nowe, sensacyjne fakty!

Wyniki autopsji Michaela Jacksona ujrzały światło dzienne. Po szeregu badań eksperci potwierdzają wiele faktów, które wcześniej nie były stuprocentowo pewne. Jak się okazało, król popu zmarł wskutek przedawkowania silnych leków znieczulających. Dodatkowo, potwierdzono, że przeszedł on szereg operacji plastycznych oraz zabiegów.

Podczas autopsji, na ramionach Michaela Jacksona odkryto ślady po zastrzykach. Wstrzykiwanie leków miało mu pozwolić wygrać ze swoim demonem – bezsennością. Jak wiemy, król popu nie mógł sobie dać z nią rady. Blizny po operacjach plastycznych miał natomiast między innymi: za uszami, przy nozdrzach, u podstawy szyi oraz na nadgarstkach. Na jaw wyszedł również jego problem z łysiną. Miał on podczas swojej kariery często sięgać po peruki. Okazało się, że Michael miał też kilka subtelnych tatuaży. Przez lata krążyła plotka, że Jackson miał sobie zmienić kolor skóry. Gwiazdor utrzymywał, że wcale tak nie było. Powodem była według niego choroba – bielactwo. Biegły lekarz potwierdził jego wersję i uciął wszelkie spekulacje.

 

ZOBACZ:[WIDEO+18] Rejestrator samochodowy nagrał śmiertelny wypadek. Tylko dla pełnoletnich ludzi o mocnych nerwach!

 

Z czego najbardziej zapamiętacie Michaela Jacksona?

źródło: o2.pl

fot. youtube.com

Zdrowi psychicznie są większym zagrożeniem niż chorzy. Wyniki badań

Popularna opinia głosi, że chorzy psychicznie są niebezpieczni i częściej popełniają przestępstwa z użyciem broni. Jak się jednak okazuje, dużo częściej sięgają po broń osoby zdrowe psychicznie, o ile prawo pozwala na łatwy dostęp do broni.

Autorami badania są naukowcy z Uniwersytetu Teksańskiego w Galveston. Wyniki badań opublikowali w piśmie „Preventive Medicine”.

Badacze analizowali związek pomiędzy przemocą z użyciem broni palnej a zdrowiem psychicznym w grupie 663 młodych dorosłych Teksańczyków.

Wyniki badań burzą obiegową opinię, jakoby chorzy psychicznie częściej używali broni palnej. Okazało się, że zdrowi psychicznie mający swobodny dostęp do broni, około 18 razy częściej  sięgali po broń w celu popełnienia przestępstwa. Osoby chore psychicznie z łatwym dostępem do broni robiły to tylko około 3,5 raza częściej.

Rocznie 75-100 tys. Amerykanów odnosi obrażenia od broni palnej, a od 30-40 tys. od niej ginie.

Naukowcy stwierdzili,że nie ma istotnego związku pomiędzy chorobami psychicznymi, kolorem skóry i innymi danymi demograficznymi, a sięganiem po bron w celu popełnienia przestępstwa. Czynnikiem radykalnie zwiększającym ryzyko użycia broni palnej, jest jej powszechna dostępność.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl

Fot. Echo Dnia

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/przez-5-lat-spuszczala-synowi-pol-litra-krwi-tygodniowo-krew-trafiala-do/

zombie

Zombie istnieją?! Mózgi martwych ludzi żyją!

Badania kanadyjskiej lekarki wykazały,że ludzki mózg nadal żyje nawet po ustaniu akcji serca. Jakie mogą być tego skutki?

Loretta Norton, doktorantka na University of Western Ontario w Kanadzie, zbadała mózgi czterech śmiertelnie chorych osób. Badała aktywność mózgów na 30 minut przed zgonem i 30 minut po śmierci.

U trzech badanych fale mózgowe ustały tuż przed zanikiem pulsu w naczyniach krwionośnych. Zanik pulsu uważa się za oznakę śmierci. U czwartego pacjenta ku zdumieniu lekarzy, aktywność bioelektryczna mózgu trwała jeszcze 10 minut po ustaniu pulsu! Tak więc jego mózg żył tedy, gdy został uznany za zmarłego.

Badanie to może mieć daleko idące konsekwencje zarówno jeśli chodzi o uznawanie ludzi za zmarłych jak i np. w transplantologii. Wskazuje ono bowiem, że śmierć nie jest zdarzeniem nagłym, ale długofalowym, kilkuetapowym procesem.

Może to oznaczać, że śmierć jest czymś innym a ludzie mogą żyć po tzw. śmierci lub…wracać do życia.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://wsieci24.pl/pokarmy-smierci-jesli-chcesz-pozyc-lepiej-z-nich-zrezygnuj/

zeznania, stefan w.

Stefan W. był badany przez psychiatrów kilkadziesiąt razy. Wyniki zaskakują!

Rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej, poinformowała dziennikarzy „Rzeczpospolitej”, że Stefan W. był badany przez psychiatrów ponad 20 razy. W więzieniu otrzymał trzy kary dyscyplinarne i zaledwie jedną nagrodę. Mógł się tam również nauczyć posługiwania nożem.

Stefan W. był konsultowany przez lekarzy psychiatrów (różnych, głównie zewnętrznych) ponad 20 razy oraz leczony w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Szczecinie. Wszystkie diagnozy i zalecenie lekarzy psychiatrów były dla personelu więziennego wiążące, jako wskazania do dalszego postępowania ze skazanym w zakresie jego zdrowia – powiedziała ppłk Krakowska, rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Jak informuje „Wirtualna Polska”, w jednym z ośrodków w Szczecinie, zdiagnozowano u niego schizofrenię paranoidalną. Zastosowano wobec niego specjalistyczne leczenie farmakologiczne. Stefan W. miał jednak w pewnym momencie odmówić przyjmowania leków, a lekarze ocenili stan jego zdrowia psychicznego, jako dobry.

 

ZOBACZ:Tak Stefan W. zdobył przepustkę i wszedł na scenę. NOWE FAKTY!

 

W rozmowie z „Rzeczpospolitą”, bardzo mądrą rzecz powiedział kryminolog Brunon Hołyst. Twierdzi on, że przed wyjściem na wolność, mężczyzna powinien zostać jeszcze raz zbadany, aby uzyskać stuprocentową pewność, że może normalnie egzystować w społeczeństwie. Schizofrenia paranoidalna, którą stwierdzono u Stefana W., to nie grypa, że przechodzi z dnia na dzień, więc dziwić może, że oceniono stan jego zdrowia psychicznego, na poziomie dobrym, znając wcześniejsze wyniki badań…

źródło: wp.pl , Rzeczpospolita, o2.pl

fot. facebook.com

czy wiemy, że umieramy? partnerka

Czy wiemy, że umieramy? Kontrowersyjne badania dają odpowiedź

Każdy z nas czasem myśli o śmierci. Zazwyczaj jest ona dla nas zupełnie abstrakcyjna, czasem jednak zupełnie na poważnie zastanawiamy się „jak to jest?”. Czy wiemy, że umieramy? Czy jesteśmy tego świadomi i jak wyglądają ostatnie chwile na ziemi? Uczeni prawdopodobnie właśnie znaleźli odpowiedź.

Badacze z Uniwersytetu w Southampton przebadali 140 osób, które przeżyły tzw. śmierć kliniczną. Ich zaciekawienie budził fakt, że wiele z osób, które przeżyły coś takiego utrzymywały, że zdawały sobie sprawę z tego, co dzieje się wokół nich, mimo zatrzymania akcji serca. Wygląda więc na to, że wiemy, że umieramy!

 

Przyjmuje się, że po zatrzymaniu akcji serca nasz mózg pracuje świadomie jeszcze przez około trzydzieści sekund. Później zaczyna się stopniowe obumieranie komórek z braku tlenu. Jednak badani przez uczonych ludzie rzucili nowe światło na tą kwestię.

 

Okazuje się, że możemy być świadomi nawet do trzech minut od ustania akcji serca! Badani ludzie wspominali o tym, że słyszeli co dzieje się dookoła nich – lekarzy czy dźwięk maszyn na sali reanimacyjnej. Inni zaś doświadczali uczucia spokoju, błogości, czasem wydawało im się, że świat przyśpieszył lub zwolnił. Około 13% badanych uważało, że czuło się tak jakby wyszli ze swojego ciała.

 

Jeden z badanych mężczyzn dokładnie opisał niemal wszystko co działo się dookoła niego, gdy jego serce przestało bić. Kilka podawało nieco chaotyczne relacje, które brali za halucynacje, ale były zbieżne z tym, co faktycznie działo się na salach szpitalnych.

 

Część osób czuło też strach, a u sporej części powtarzały się relacje o złotym świetle, tunelu lub promieniach słonecznych. Uczeni liczą, że te informacje pozwolą na dalsze zgłębienie tajemnic ludzkiego mózgu, nie tylko w momencie śmierci, ale w ogóle. Wciąż jednak są to tylko badania oparte na relacjach, wywiadach i odczuciach różnych osób, o różnej wrażliwości, psychice, stanie zdrowia, itd. Czy mogą być miarodajne?

 

wp.pl/ foto:

olbrzyma

W morzu znaleziono martwego olbrzyma. Nie wiadomo co było przyczyną jego śmierci

Na belgijskich wodach Morza Północnego znaleziono martwego wieloryba. Zwierzę odholowano na brzeg. Teraz naukowcy starają się ustalić co doprowadziło do śmierci olbrzyma.

Zwierzę znaleziono w miejscu oddalonym zaledwie godzinę drogi od Brukseli. Znalezisko cieszy się dużym zainteresowaniem zarówno naukowców jak i gapiów. Ci pierwsi ostrzegają jednak przed zbliżaniem się do wieloryba. Nie wiadomo co doprowadziło do śmierci olbrzyma, mógł on być chory. Żeby to ustalić naukowcy z Królewskiego Belgijskiego Instytutu Nauk Przyrodniczych przeprowadzą sekcję zwłok oraz pobiorą próbki np. z żołądka.

 

 

 

Wieloryb został znaleziony na mieliźnie pomiędzy miejscowościami Middelkerke i Zeebrugge, gdzie poziom wody potrafi się zmienić o kilka metrów w ciągu zaledwie kilku godzin. Zwierzę zostało wyciągnięte na brzeg w czwartek. Naukowcy musieli rozciąć grzbiet ssaka, ponieważ pod jego grubą warstwą tłuszczu gromadziły się gazy, które mogły doprowadzić do rozerwania jego ciała.

 

 

 

 

ZOBACZ:Wpadka amerykańskiej armii. Samolot zrzucił pojazd wojskowy nie tam gdzie powinien

 

 

 

 

foto youtube / źródło gazetaprawna.pl / gospodarkamorska.pl

chotyniec

Podkarpacie: sensacja archeologiczna! Grodzisko sprzed 2,5 tysiąca lat odkrywa swoje wielkie tajemnice!

Chotyniec to miejscowość położona w powiecie jarosławskim na Podkarpaciu. Od pewnego czasu odwiedzają ją archeolodzy z Uniwersytetu Rzeszowskiego, którzy w 2016 roku odkryli pozostałości scytyjskiego grodu i wielu osad go otaczających. Prowadzone tam prace mogą wręcz zmienić mapy historyczne tego obszaru, a prowadzący badania, choć oszczędni w słowach, już mówią o prawdziwej sensacji!

Wykopaliska na tym terenie rozpoczęły się jeszcze 2017 roku. I od samego początku archeologów zaskakiwały kolejne zdejmowane warstwy ziemi. Natrafiono m.in. na amforę po greckim winie! Oznacza to, że Chotyniec musiała zamieszkiwać znaczna osobistość, skoro aż tutaj ściągano wino z Peloponezu.

 

Aktualnie uczeni pracują przy tzw. zolniku, miejscu kultowym, znajdującym się na specjalnym podwyższeniu o średnicy około 30 metrów. Sprawowano tu obrzędy religijne i organizowano uczty. Stąd badacze odkrywają coraz więcej fragmentów naczyń, brązowe ozdoby, groty strzał i kości zwierząt. Jednak jak cały czas twierdzą – najstarsze, a zarazem najciekawsze warstwy ziemi wciąż czekają na odkopanie.

 

 

W tym roku wykopaliska potrwają do października. Finansuje je Narodowe Centrum Nauki. Chotyniec, wraz z otaczającą go aglomeracją mniejszych scytyjskich osad to najdalej na północny zachód wysunięte stanowisko tej kultury. Scytowie to lud koczowniczy, który stworzył pomiędzy VIII a IV w. p.n.e.  imperium rozciągające się od Azji do Europy.

 

źródło: wp.pl/ foto: screenshot youtube/uniwerstet rzeszowski

hybrydy, archeologów odkrycie wielkie

Sensacja: świat zamieszkiwały HYBRYDY! Odkryto szczątki dziecka neandertalki z…

To jedno z donioślejszych odkryć w ostatnich latach. Okazuje się, że nasi praprzodkowie chętnie utrzymywali stosunki międzygatunkowe i krzyżowali się ze sobą. Oznacza to, że przed dziesiątkami tysięcy lat świat mogły zamieszkiwać hybrydy wielu różnych gatunków człowieka! 

 

Intrygującego odkrycia dokonano w jaskini nad brzegiem rzeki Anuj na Syberii. Odnaleziono w niej fragment kości sprzed 90 tysięcy lat. Analiza DNA dała zaskakujący rezultat – była to kość osobnika, którego matka była neandertalką, a ojciec pochodził z gatunku denisowian!

 

Uczeni od dawna podejrzewali, że ludzie różnych gatunków krzyżowali się ze sobą. Teraz jednak uzyskali namacalny i twardy dowód. Jest on o tyle istotny, że pojawia się w nim ślad tzw. denisowiańczyka. Jest to gatunek człowieka wyodrębniony dopiero w 2010 roku. Jego nazwa pochodzi od Jaskini Denisowa w Górach Ałtaj, gdzie natrafiono na fragment kości palca i zęby pierwszego denisowiańczyka.

 

Jak dotąd odnaleziono dopiero szczątki czterech denisowian. Piąty z nich to już hybryda z neandertalczykiem, a więc można podejrzewać, że takich mieszanek było znacznie więcej!

 

Analizy DNA obecnego przypadku dokonał zespół doktora Svante Paabo z uniwersytetu w Lipsku. Kto wie co jeszcze czeka na nas do odkrycia w jaskiniach w zapomnianych częściach świata? Uczeni cały czas spekulują, że nie poznaliśmy jeszcze wszystkich gatunków naszych przodków. Najbliższe lata mogą więc przynieść jeszcze ważniejsze odkrycia.

 

wprost.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne

miejsce, ludzi, łyżki, wampir, szkieletów, czaszki, szczątki w świątyni, zwłoki, kości, w masowym grobie

NIESAMOWITE odkrycie na Pomorzu: WAMPIR sprzed 300 lat to… kobieta! Przerażająca historia

W 2014 roku w Kamieniu Pomorskim odkryto szczątki, których sposób pochowania można nazwać „antywampirycznym”. Dlatego też w świadomości  mediów zapisały się one jako Wampir z Kamienia. Okazuje się jednak, że część ustaleń na temat domniemanego wampira jest zupełnie błędna, co sprawia, że cała historia jest jeszcze bardziej nieprawdopodobna!

Szkielet odkryty w 2014 roku posiadał fragment cegły włożony w usta i przewiercone kości jednej z nóg. Prawdopodobnie w ten sposób chciano, aby rzekomy wampir nie wydostał się z grobu. Antropolog ocenił, że są to szczątki około 45-50 letniego mężczyzny o wzroście 160 centymetrów i ciemnych włosach.

 

Uznano, że w otworach wywierconych w kościach musiały znajdować się kołki, stąd cały pochówek zyskał miano „antywampirycznego”, a szczątki zaczęto nazywać Wampirem z Kamienia. Pochodziły one z przełomu XVII i XVIII wieku i najpewniej należały do ofiary procesu o czary.

 

W 2017 roku szczątkami zainteresowali się badacze z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Wykorzystując badania antropologiczne, genetyczne i te z zakresu medycyny sądowej dokonali zaskakującego odkrycia, które w pewnym sensie wywraca do góry nogami teorię zaproponowaną przed czterema laty!

 

Okazało się bowiem, bez żadnych wątpliwości, że jest to szkielet… kobiety! W momencie śmierci miała ona około 65-70 lat, 170 centymetrów wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy.

 

Stawiamy hipotezę, że była to osoba oskarżona o czary. Obrażenia, które możemy zaobserwować na szkielecie powstały, gdy jeszcze żyła. W ich wyniku, ale jakiś czas po ich zadaniu, ofiara zmarła

 

– powiedział dr Andrzej Ossowski, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej.

 

Sprawa jest naprawdę bardzo wyjątkowa, ponieważ dzięki genetycznemu sekwencjonowaniu istnieje szansa na odnalezienie jej dalekich krewnych, a dzięki temu ustalenie imienia i nazwiska!

 

Podobne perspektywy daje przeprowadzenie kwerendy w archiwach Kapituły Kamieńskiej lub Książęcego Sądu Nadwornego w Szczecinie. Są w nich przechowywane dokumenty z procesów o czary, które na tym terenie odbywały się jeszcze w XIX wieku!

 

Poza tym badacze zamierzają zrekonstruować wygląd twarzy kobiety. W ten sposób, być może poznamy bardzo dokładnie pewien skromny, ale jakże intrygujący wycinek historii sprzed ponad 300 lat!

 

fakt.pl/ foto screenshot