koniec świata na farmie, ludźmi na ziemi

Przez 9 lat ukrywali się w piwnicy w oczekiwaniu na KONIEC ŚWIATA. Wstrząsające odkrycie na odludnej farmie

Ta historia nie wyszłaby na jaw gdyby nie odważna postawa 25-letniego mężczyzny. Uciekł z terenu farmy w Ruinerwold w Holandii i o wszystkim opowiedział barmanowi z pobliskiego pubu. Wraz z innymi osobami żył tam w zamknięciu czekając na koniec świata. 

W minioną sobotę pub w Ruinerwold miał bardzo niecodziennego gościa. 25-letni, zaniedbany i zdezorientowany mężczyzna wszedł do środka i zamówił pięć piw. Miał brudne włosy i brodę, zniszczone ubrania i zepsute zęby. Barman zainteresował się nim i nawiązał rozmowę. Wtedy poznał przerażającą prawdę o grupie ludzi oczekujących na koniec świata.

 

ZOBACZ TEŻ: Rolnicy boją się wyjeżdżać w pola. Tajemniczy Śrubiarz grasuje na Pomorzu

 

25-latek powiedział, że w nocy uciekł z farmy nieopodal miejscowości, gdzie spędził ostatnie 9 lat życia. Mieszkał tam razem ze swoim rodzeństwem i ojcem. Nigdy nie chodził do szkoły, a od 9 lat nie odwiedził fryzjera. Nie do końca umiał odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości, ale wiedział, że musi pomóc sobie i bliskim i skończyć z takim życiem. . Barman postanowił wezwać policję.

 

Funkcjonariusze dotarli na opisywaną farmę i za szafą w salonie odkryli tajemne schody prowadzące do piwnicy. Tam doznali prawdziwego szoku. W podziemiach znaleźli młodych ludzi w wieku 18-25 lat i 58-letniego mężczyznę. Młodzież nic nie wiedziała o otaczającym świecie zewnętrznym, ani gdzie znajduje się ich matka. Niejasne jest też ich pokrewieństwo z 58-latkiem.

 

Służby podały, że mężczyzna jest z pochodzenia Austriakiem, a farmę wynajmował od 9 lat. Nikt nie wiedział, że na farmie znajduje się ktokolwiek poza nim. Mężczyzna utrzymywał się z tego, co sam wyhodował, miał też kilka zwierząt gospodarskich.

 

Sąsiedzi mieli go za uprzejmego i miłego człowieka. Nikt nie znał jego mrocznej tajemnicy. Teraz służby muszą ustalić w jaki sposób młodzi ludzie znaleźli się z nim w piwnicy, kim dokładnie są i jaka jest ich historia.

 

Burmistrz Roger de Groot twierdzi, że grupa ukrywała się w piwnicy czekając na koniec świata. Czy faktycznie tak było, wykaże śledztwo.

 

źródło o2. pl/ źródło foto: youtube. com/ ruptly/ screenshot 

chaosu

Ogromna asteroida „Bóg Chaosu” może uderzyć w ziemię. EKSPERCI PODALI KONKRETNĄ DATĘ I TWIERDZĄ, ŻE…

„Bóg Chaosu” to asteroida 99942 Apophis. Eksperci i naukowcy NASA zaczęli domniemać czy są szanse uderzenia w naszą planetę. Niestety, okazuje się, że ogromne. Już w 2029 roku ma ona minąć Ziemię w bliskiej odległości, lecz to nie wtedy dojdzie do uderzenia. Chodzi o jej drogę powrotną i zmieniony kurs. To właśnie te czynniki mogą spowodować kolizję z Ziemią.

Specjaliści i eksperci oraz naukowcy NASA twierdzą, że zagrożenie jest bardzo realne i „Bóg Chaosu” naprawdę może zderzyć się z Ziemią. Twierdzą, że ma mieć to miejsce w 2036 roku, kiedy to 99942 Apophis będzie kolejny raz przelatywać koło naszej planety. Zmiana kursu może wpłynąć na to, że dojdzie do uderzenia. Skała ma średnicę aż 340 metrów, a odległość w jakiej znajdzie się od naszej planety wyniesie około 30 tys. kilometrów. Wiemy już, że bliskie spotkanie z Ziemią zmieni orbitę Apophisa. Ale nasze modele pokazują też, że zmienić może się sposób obracania się asteroidy i możliwe, że nastąpią pewne zmiany powierzchni, takie jak małe lawiny – powiedział astronom Davide Farnocchia z Centrum Near-Earth Object Studies JPL w Pasadenie.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Niesamowite zjawisko atmosferyczne. NA JEGO ZOBACZENIE JEST SZANSA JAK NA WYGRANIE W TOTOLOTKA

 

Jak myślicie? Czy to kolejne zwykłe straszenie, czy jednak jest w tym sporo prawdy i może dojść do takiej kolizji? Skutki byłyby opłakane…

źródło: o2.pl fot. pixabay.com

katastrofa

Ziemi grozi katastrofa. Naukowcy poinformowali o KONKRETNEJ DACIE zagłady

Fala upałów dotknęła nie tylko Polskę, ale również Rygę, Berlin oraz wiele innych miast i państw. W tym tempie ziemi grozi katastrofa – naukowcy alarmują! Temperatura w ostatnich dniach przekracza 33 stopnie Celsjusza. Ziemia zamienia się w twardą i suchą skorupę oraz jest nieurodzaj. Rolnicy załamują ręce, nikomu ten klimat nie służy.

Rok 2018 był czwartym najcieplejszym w całej historii. Ten zapowiada się rekordowy. Czy ziemi grozi katastrofa? Co o tym mówią naukowcy?  Około jedna trzecia lądu na świecie stanie się pustynią. Ekosystemy będą po kolei zanikać: rafy koralowe, dżungle, puszcze, arktyczne pokrywy lodowe. W ślad z nimi pójdzie oczywiście rolnictwo – czytamy w „National Geographic”. Według naukowców powłoka lodowa szybko się topi i będzie to postępować. Przyczyni się to również do masowych migracji a nawet konfliktów międzypaństwowych spowodowanych właśnie tymi zmianami klimatu. Mówi się, że w 2050 roku ok. 35 proc. powierzchni Ziemi zamieni się w pustynne i stepowe tereny a 55 proc. ludzkości będzie walczyć o przeżycie. Do kryzysu ma doprowadzić nasilenie zjawisk, takich jak kontynentalne susze, które spowodują falę trudnych do opanowania, a może nawet z czasem niemożliwych do ugaszenia pożarów traw i lasów. Wszystko wygląda mrocznie. Czy 31 lat to dużo aby uniknąć zagłady…?

 

ZOBACZ:Większego pecha niż ta pani nie dało się mieć. Zginęła na miejscu, bo…

Prognozy są jednoznaczne. Jedynie postęp cywilizacyjny może tutaj jeszcze cokolwiek zmienić, lecz trzeba przyznać, że nie wygląda to kolorowo…

źródło: fakt.pl , National Geographic fot. ilustracyjne

wykrywacz kłamstw, koniec świata

Znany nam świat skończy się do 2040 roku? Naukowcy przygotowali przerażającą symulację

Nie potrzeba asteroidy, wielkiej burzy słonecznej ani innej katastrofy kosmicznej. Wystarczymy my sami. Zdaniem naukowców z renomowanej uczelni Massachusetts Institute of Technology działalność człowieka już w ciągu najbliższych dwóch dekad doprowadzi nas do końca znanego nam świata – około 2040 roku.

 

Według uczonych z Massachusetts Institute of Technology zaledwie 22 lata wystarczą aby na Ziemi wyczerpały się zasoby umożliwiające wyżywienie wciąż rosnącej populacji. Wszystko za sprawą zmian klimatycznych, które pociągną za sobą potężne katastrofy żywiołowe, powodzie, susze, tornada oraz epidemie.

 

ZOBACZ: Dla nich ATOMOWA APOKALIPSA JUŻ TRWA! Uciekinierzy z Korei Północnej opowiadają o WSTRZĄSAJĄCYCH efektach prób nuklearnych!

 

Według twórców raportu pierwsze znaczące sygnały zbliżającego się końca pojawią się już w 2020 roku. Ma on być przełomowy jeśli chodzi o częstotliwość i intensywność katastrof naturalnych. Wtedy też rozpocznie się tragiczny łańcuch epidemii i klęsk, które w szybkim czasie doprowadzą do końca ludzkości.

 

Naszym laickim okiem to dość śmiała i bardzo ponura wizja, której jednak nie lekceważymy. Klimat z pewnością się zmienia, ale na ile jest to spowodowane działalnością człowieka? Okres, w którym na poważnie badamy jego zmiany jest tak krótki, że ciężko o wypracowanie bezspornych prawideł, które udowadniałyby wpływ człowieka na klimat. De facto nie wiemy przecież co działo się na ziemi kilka, kilkanaście czy kilkaset tysięcy lat temu. Naukowcy bazują na odnajdywanych śladach katastrof i zmian klimatycznych i na tej podstawie budują swoje teorie. Na ile są one prawdziwe, być może przekonamy się już wkrótce…

 

se.pl/ foto: zdjęcie ilustracyjne 

uratowania, Antarktydzie bazie polarnej

Stworzono plan uratowania świata. Kluczowy będzie… śnieg

Naukowcy opracowali plan uratowania świata. Obliczyli ile potencjalnie trzeba stworzyć sztucznego śniegu żeby zatrzymać proces topnienia Bieguna Południowego. Eksperci podkreślają, że w teorii eksperyment ma sens, lecz mimo wszystko posiada też wiele wad. Jakich? I jak w ogóle chcą to zrobić naukowcy?

„Kryzys klimatyczny już zbiera swoje żniwo. Jak wszyscy doskonale wiemy, będzie tylko gorzej, i niewiele jesteśmy w stanie zrobić, aby zatrzymać rozpędzoną lawinę zmian. Nie jesteśmy w stanie zatrzymać materii, która ją napędza (CO2), ale możemy zbudować mur w postaci ogromnej ilości sztucznego śniegu. Tylko tak damy radę ochłodzić sam Biegun Południowy” – czytamy na portalu „o2.pl”. Naukowcy opracowali zatem plan uratowania świata przed zagładą. Stwierdzili, że trzeba stworzyć 7400 gigaton śniegu. Wiadomo, że jest to proces długofalowy, planowany na około 10 lat, lecz może to zatrzymać topnienie lodowców i uratowane Bieguna Południowego. Wtedy zdołamy skutecznie ochłodzić i ostatecznie uratować Antarktydę. Jakie są wady całego tego procesu? Po pierwsze – trzeba by wydobyć wodę co najmniej z 640 metrów głębokości oceanu, następnie ją odsolić i zamrozić. To proces do którego potrzeba wiele energii. 12 tysięcy turbin wiatrowych, które by rozrzucały śnieg również zużyłoby niezliczone ilości energii. Po trzecie – zwierzęta. Huk, który byłby tam wytwarzany powodowałby pęknięcia lodu oraz doprowadzałby do dyskomfortu u zwierząt.

 

ZOBACZ:Kobieta zdenerwowała się w samolocie na baraszkującą parę. Pokazała wszystkim co robili

 

Pomysł wydaje się delikatnie mówiąc „bajkowy” i niemożliwy do zrealizowania. Założenia są ciekawe, lecz przyznajcie, że wykonanie już nie.

źródło:o2.pl fot. pixabay.com

katastrofa

Ostateczny alarm naukowców. Ziemi grozi katastrofa, znamy konkretną datę

Fala upałów dotknęła nie tylko Polskę, ale również Rygę, Berlin oraz wiele innych miast i państw. W tym tempie ziemi grozi katastrofa – naukowcy alarmują! Temperatura w ostatnich dniach przekracza 33 stopnie Celsjusza. Ziemia zamienia się w twardą i suchą skorupę oraz jest nieurodzaj. Rolnicy załamują ręce, nikomu ten klimat nie służy.

Rok 2018 był czwartym najcieplejszym w całej historii. Ten zapowiada się rekordowy. Czy ziemi grozi katastrofa? Co o tym mówią naukowcy?  Około jedna trzecia lądu na świecie stanie się pustynią. Ekosystemy będą po kolei zanikać: rafy koralowe, dżungle, puszcze, arktyczne pokrywy lodowe. W ślad z nimi pójdzie oczywiście rolnictwo – czytamy w „National Geographic”. Według naukowców powłoka lodowa szybko się topi i będzie to postępować. Przyczyni się to również do masowych migracji a nawet konfliktów międzypaństwowych spowodowanych właśnie tymi zmianami klimatu. Mówi się, że w 2050 roku ok. 35 proc. powierzchni Ziemi zamieni się w pustynne i stepowe tereny a 55 proc. ludzkości będzie walczyć o przeżycie. Do kryzysu ma doprowadzić nasilenie zjawisk, takich jak kontynentalne susze, które spowodują falę trudnych do opanowania, a może nawet z czasem niemożliwych do ugaszenia pożarów traw i lasów. Wszystko wygląda mrocznie. Czy 31 lat to dużo aby uniknąć zagłady…?

 

ZOBACZ:[WIDEO] Kierowca tak uderzył w drzewo, że aż wyleciał z auta. Mocna akcja podczas wyścigu

 

Prognozy są jednoznaczne. Jedynie postęp cywilizacyjny może tutaj jeszcze cokolwiek zmienić, lecz trzeba przyznać, że nie wygląda to kolorowo…

źródło: fakt.pl , National Geographic fot. ilustracyjne

pio

Mroczne wizje świętego Ojca Pio o TRZECIEJ WOJNIE ŚWIATOWEJ. Co czeka Polaków?!

Święty Ojciec Pio już za życia nie był zwyczajnym człowiekiem. Jest mnóstwo historii oraz cudów związanych z jego osobą. Miał również mroczne wizje o III Wojnie Światowej. Co przewidział? Co się wydarzy i jak potoczą się losy świata? I przede wszystkim – gdzie w tym wszystkim jest Polska?

Ojciec Pio nie tylko potrafił działać cuda, które udowodniono, ale również przewidywał przyszłość. Jedna z najbardziej tajemniczych i mrożących krew w żyłach wizji dotyczy III Wojny Światowej. Wiadome, że konflikt miałby wybuchnąć nocą na południu Europy. Całej ludzkości grozi niebezpieczeństwo. Niebo czekało długo i ostrzegało, ale ludzie się tym nie przejmują. Gdy będzie za późno, wyłoni się duży głaz z nocnej mgły. Nocą nagle, bez wypowiedzenia, rozpocznie się wojna. Z południa przylecą czarne i szare ptaki z taką potęgą, że zmienią widok nieba i ziemi. Czołgi będą miażdżyć domy z ludźmi, z których zwisać będą martwe, zwęglone twarze – czytamy w wizji duchownego. Przepowiednia głosi, że zginie o wiele więcej ludzi, niż miało to miejsce w poprzednich dwóch wojnach.  W skutek powodzi znikną wsie i miasta. Kto spojrzy w kierunku zniszczeń wojennych, umrze, bo jego serce nie wytrzyma tak straszliwych widoków. W jedną noc zginie więcej ludzi niż podczas ostatnich dwóch wojen światowych – głosił Ojciec Pio. Co najciekawsze, mówił on również, że wszystkie złe rzeczy grożące światu nie dotyczą Polski.

 

ZOBACZ:[WIDEO+18] Kierowcy „renówki” tak się spieszyło, że wjechał pod pociąg. Przerażający pokaz głupoty

 

I oby się to sprawdziło. Oczywiście nie chcemy żeby była III Wojna Światowa, lecz cieszy nas fakt, że widzenia nie dotyczą Polski. Jak myślicie? Warto się martwić na zapas? Świat codziennie zaskakuje nas nowymi aktami terroryzmu, więc przypuszczanie tego, że będzie wojna nie jest raczej przegięciem.

źródło: se.pl fot. youtube.com

katastrofa

Koniec świata w piątek trzynastego? Eksperci nie pozostawiają złudzeń!

Koniec świata to temat, który interesuje chyba każdego. Każde, nawet minimalne prawdopodobieństwo tego, że coś złego może stać się naszej planecie rozpala wyobraźnię. Właśnie pojawił się temat planetoidy, która niebawem ma zbliżyć się do Ziemi. Dodatkowym smaczkiem jest to, że ma do tego dojść w piątek trzynastego, czyli pechowy dzień. Czy rzeczywiście jest się czego bać?

Hipotez na temat końca świata było już setki, o ile nie tysiące. Inwazja UFO, III Wojna Światowa i wybuch Słońca to tylko kilka z nich. Jednak teoria na temat planetoidy Apophis zyskała już wielu zwolenników. Według badań, ma ona zbliżyć do naszej planety w 2029 roku i minie ją o około 38 tysięcy kilometrów. I tu zaczyna się pojedynek naukowców ze zwolennikami teorii spiskowych. Ci pierwsi twierdzą, że Ziemia jest zupełnie bezpieczna i historia o końcu świata w piątek trzynastego nie ma żadnego pokrycia w faktach. Drudzy natomiast uważają, że w ciągu 10 lat świat przestanie istnieć. Według nich siła uderzenia może wynieść 1200 megaton trotylu. Naukowcy NASA twierdzą, że wszystkie badania tych osób nie znajdują żadnego uzasadnienia.

 

ZOBACZ:Ich spacer zamienił się w horror. W chorzowskim oczku wodnym dokonano makabrycznego odkrycia!

 

A Wy jak uważacie? Koniec świata rzeczywiście jest możliwy w najbliższym czasie czy to po prostu najzwyczajniejsze teorie spiskowe od których nigdy się nie uwolnimy? My stajemy po stronie nauki.

źródło: se.pl fot. pixabay.com

nuklearną wojnę, zegar zagłady

Zegar Zagłady zaraz wybije Apokalipsę. Tak źle nie było od ponad 60 lat!

Zegar zagłady został stworzony w 1947 roku przez naukowców skupionych wokół czasopisma „Bulletin of Atomic Scientist”. Ma on w sposób metaforyczny wskazywać jak blisko zagłady znajduje się ludzkość. Wskazówki drugi rok pod rząd pozostają na ekstremalnie wysokim poziomie – od końca dzieli nas już zaledwie moment.

Uczeni ustalają godzinę na zegarze na podstawie wydarzeń, które w danym roku rozgrywały się na świecie. Chodzi przede wszystkim o stosunki międzynarodowe, wojny, próby atomowe itp. zdarzenia. Po 2018 roku specjaliści uznali, że wskazane będzie utrzymanie wskazówek na godzinie 23:58. Północ symbolizuje koniec naszego świata.

 

ZOBACZ: Koszmar na porodówce: noworodek zaczął płonąć. Wszystko przez błąd lekarzy

 

Jako główny powód utrzymania wskazówek podano bardzo wysoki poziom napięcia pomiędzy światowymi mocarstwami i realną groźbę konfliktu nuklearnego. Uczeni zwracają też uwagę na zmiany klimatyczne i na trwającą wojnę dezinformacyjną, czyli prawdziwą lawinę fake newsów, które nas otaczają.

 

Tak blisko zagłady nie byliśmy od roku 1953, to wtedy ostatni raz zegar wskazywał 23:58. Stało się tak po tym, gdy w jednym roku ZSRR i USA przeprowadziły próby jądrowe. Zegar nigdy nie wskazywał godziny bliższej do zagłady. Badacze podkreślają, że utrzymanie drugi rok z rzędu takiej godziny to nie oznaka stabilizacji, a raczej „wielkie ostrzeżenie dla światowych przywódców” i „nową nienormalność” – niestabilną i niebezpieczną.

 

wprost.pl/ foto: wikipedia