przełomowego, smoleńskiej

Oni mieli wsiąść do TU 154-M. Lista osób, które uniknęły śmierci w katastrofie smoleńskiej

Dzień 10 kwietnia 2010 roku zapisał się w polskiej historii jako jedna z najczarniejszych dat. Doszło wtedy do katastrofy smoleńskiej w której zginęło 96 osób na czele z Prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką. Lista osób jest bardzo długa i składa się z wielu polityków oraz ważnych dla Polski osób. Kto wie, jak by wyglądała gdyby nie to, że kilkoro polityków i nie tylko zrezygnowało z podróży w ostatniej chwili.

Listę otwiera obecnie urzędujący Prezydent Andrzej Duda. Jako ówczesny podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP miał wybrać się na obchody. Musiał jednak zrezygnować z podróży ze względu na chorobę córki – Kingi. O tym, że uniknął on śmierci w katastrofie smoleńskiej opowiedział profesor Andrzej Zoll w swojej książce pt. „Od dyktatury do demokracji. I z powrotem”. Dzień przed tragedią były prezes Trybunału Konstytucyjnego spotkał go na peronie czekającego na pociąg do Krakowa. – Spytałem go nawet, czy nie leci rano do Smoleńska. Powiedział, że rozchorowała się jego córka i prezydent zwolnił go z tego lotu – pisze prof. Andrzej Zoll. Ówczesny szef Ministerstwa Obrony Narodowej wycofał się z lotu z powodu choroby swojej matki. W samolocie miał się również znaleźć szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Nie wybrał się tam jednak na prośbę Donalda Tuska, gdyż ten chciał, aby towarzyszył mu podczas obchodów 7 kwietnia. Lista jest o wiele dłuższa.

jackowski

Przerażająca wizja Krzysztofa Jackowskiego o katastrofie samolotu. Zginęło w niej aż 150 osób

3 lata temu doszło do katastrofy lotniczej o której mówił cały świat. 24 marca 2015 roku niemiecki pilot Andreas Lubitz celowo rozbił samolot w którym było 144 pasażerów oraz 6 członków załogi. „Super Express” przeprowadził rozmowę z polskim jasnowidzem. Wizja Krzysztofa Jackowskiego o tej tragedii jest przerażająca.

Wiele przepowiedni Krzysztofa Jackowskiego się sprawdziło. Co sądzi o katastrofie, w której Andreas Lubitz celowo zabił 150 osób? Można to porównać z tym, co się ostatnio stało w Nowej Zelandii, gdzie człowiek zabija dziesiątki ludzi w świątyni. Nieważne są pobudki polityczne, jest to mord i siebie, bo ten zamachowiec nigdy już nie będzie jako wolny człowiek funkcjonował. Zaś w przypadku tej katastrofy, pilot popełnia samobójstwo, ciągnąć za sobą wszystkie osoby, które znajdowały się na pokładzie samolotu. To, co zrobił ten szaleniec, można przyrównać do wielu innych szaleńców, którzy byli i niestety będą, a najgorsze jest to, że nie ma tygodnia byśmy nie słyszeli o takim szaleńcu – powiedział dla „Super Expressu”. Czy zatem najbliższa przyszłość minie pod znakiem takich tragedii? O tym jasnowidz już nic nie powiedział, lecz z ostatnich słów wynika, że może tak być. Samo porównanie Lubitza do zamachowca z Nowej Zelandii wydaje się być bardzo trafne.

 

ZOBACZ:Tego życzą sobie polskie gwiazdy na występach dla firm. Niektóre żądania są wręcz absurdalne

 

Ludzie działają w ten sposób z różnych pobudek. Co zrobić, aby w końcu te działania znalazły swój kres, a każdy człowiek na świecie mógł się czuć bezpieczny? Oto jest pytanie…

źródło: se.pl fot. youtube.com

przełomowego, smoleńskiej

Zagadka katastrofy smoleńskiej rozwiązana? Brytyjczycy dokonali przełomowego odkrycia!

Jak donosi prawicowy tygodnik „Sieci”, Brytyjczycy dokonali przełomowego odkrycia w związku z katastrofą smoleńską. Twierdzą, że znaleźli ślady materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M. Eksperci podkreślają jednak, że nie należy póki co wyciągać pochopnych wniosków. Prognozuje się, że śledztwo może jeszcze potrwać dobrych kilka lat.

W artykule opublikowanym w tygodniku „Sieci” czytamy o sensacyjnym wniosku częściowych badań brytyjskiego laboratorium współpracującego z prokuraturą krajową. Anglicy twierdzą, że dokonali przełomowego odkrycia w związku z katastrofą smoleńską. Na wraku miały zostać znalezione ślady trotylu. Brytyjczycy przebadali kilkadziesiąt z 200 próbek przekazanych do laboratorium przez Prokuraturę Krajową w maju 2017 roku. Na zdecydowanej większości znaleziono materiały wybuchowe. „Prokuratura nie chce potwierdzać tych rewelacji” – czytamy w artykule. Nie należy póki co wyciągać pochopnych wniosków, gdyż cały czas trwają badania, które mają wskazać prawdę o tragedii mającej miejsce 9 lat temu na rosyjskiej ziemi.

 

ZOBACZ:Ciężarna zginęła w straszliwym wypadku. Jej dziecko ocalało w NIEWYOBRAŻALNY sposób!

 

Być może niebawem dowiemy się całej prawdy o katastrofie. Teorii na jej temat jest wiele, lecz ciężko wskazać konkretne rozwiązanie. Badania trwają i powoli zmierzają w kierunku rozwiązania tej mrocznej zagadki…

źródło: wp.pl fot. youtube.com

wybuch w fabryce chemicznej

[VIDEO] Eksplozja w fabryce chemicznej wywołała małe trzęsienie ziemi! Setki poszkodowanych

Do eksplozji w fabryce chemicznej w prowincji Jingsu we wschodnich Chinach doszło wczoraj. W jej wyniku co najmniej 47 osób zginęło, 640 zostało rannych, z tego około 90 jest w stanie krytycznym. Siła wybuchu była tak wielka, że wywołała niewielkie trzęsienie ziemi o sile 2,2 stopni w stali Richtera.

Wybuch obrócił większą część zakładu w gruzy. Ucierpiała też cała okolica – budynki, samochody i inna infrastruktura. Podmuch eksplozji wybijał okna i ranił przechodniów. Na razie nie znamy przyczyn tak wielkiej katastrofy, ale wiemy, że chińska policja zatrzymała już kadrę, która zarządzała w fabryce.

 

 

ZOBACZ: Urodziła dziecko w czasie libacji. Wyniosła noworodka na śmietnik i wróciła imprezować

 

Przyczyny tego strasznego wypadku wyjaśni śledztwo, ale media podają, że fabryka ta kilkukrotnie była obiektem różnych kontroli które wykrywały zawsze szereg niedociągnięć i niedostatków w kwestiach np. ochrony środowiska.

 

liveleak.com/ tvp.info

helikoptera katastrofę nagrał on

Nagrał katastrofę helikoptera, od środka. Wstrząsające video – wśród rannych byli Polacy!

Właśnie opublikowano w sieci video z katastrofy wojskowego helikoptera Mi-8, który w lipcu 2018 roku rozbił się nieopodal obozu bazowego pod górą Chan Tengri. Maszyna przewoziła grupę turystów, w tym czworo Polaków. Jedna z naszych rodaczek została bardzo poważnie ranna.

Nagranie powstało dzięki kamerce GoPro należącej do Niemca, 22-letniego Davida. Lądujący śmigłowiec prawdopodobnie zbyt mocno przyziemił i pilot stracił nad nim panowanie. W wyniku jego błędu maszyna uderzyła jeszcze raz o ziemie, a następnie wbiła się w skalno-lodową ścianę i zsunęła się do jeziorka lodowcowego. We wnętrzu helikoptera nie było żadnych pasów bezpieczeństwa, ani mocowań dla bagażu, dlatego wszyscy pasażerowie wylądowali zgnieceni przez swoje plecaki i siebie nawzajem na jego przodzie.

 

ZOBACZ: Miała obsesję na punkcie swoich piersi dlatego postanowiła je powiększyć! Kiedy zrealizowała swój cel doszło do tragedii!

 

Wszystko to zostało nagrane na dramatycznym filmie, który prezentujemy poniżej. Jak wspomina David, najbardziej bał się, że przygnieciony przez innych pasażerów i bagaże spłonie żywcem – wszędzie wokoło czuć było paliwo uchodzące z uszkodzonych zbiorników śmigłowca.

 

Na pokładzie śmigłowca znajdowało się czterech członków załogi, czworo Polaków, troje Japończyków i dwóch Niemców. Cztery osoby, w tym Polka, Anna Lulkiewicz, odniosły poważne obrażenia. Nasza rodaczka została sparaliżowana od pasa w dół, aby sprowadzić ją do Polski, internauci zebrali ponad 300 tysięcy złotych.

 

liveleak/dailymail

boeinga

Jako jedyny ocalał z katastrofy Boeinga. To prawdziwy cud! „Krzyczałem, ale oni mnie nie…”

To się nazywa wygrać nowe życie. Grek Antonis Mawropulos powinien być 158 ofiarą fatalnej katastrofy Boeinga 737, który rozbił się lecąc w niedzielę rano z Addis Abeby w Etiopii do Nairobi w Kenii. A jednak przeżył!

Mawropulos spóźnił się o kilka minut na odprawę przed lotem. Gdy dotarł na lotnisko, ruszył biegiem do odpowiedniej bramki, ale ta była już zamknięta. Co ciekawe, musiała zostać zamknięta dosłownie przed momentem, bo jak wspomina Grek, wciąż widział w tunelu pasażerów zmierzających na pokład Boeinga.

 

„Krzyczałem , żeby mnie wpuścili, ale oni tego nie zrobili. Może jestem za stary na rock’n’rolla, ale za młody na śmierć!”

 

ZOBACZ: [VIDEO] Tak wygląda pożar od środka. To nagranie morza ognia jeży włosy na głowie!

 

– napisał mężczyzna na portalu Facebook, gdzie zamieścił zdjęcie niewykorzystanego biletu na feralny lot.

W wyniku katastrofy zginęło 157 osób z 33 krajów, w tym dwóch Polaków. Jeden z nich był polskim dyplomatą. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewniło, że obejmie opieką rodziny ofiar.

 

wp.pl/ foto: facebook/ 

boeinga

Druga tajemniczy wypadek Boeinga w ciągu pół roku. Nowe informacje o katastrofie w Etiopii

Wczoraj dotarły do nas bardzo smutne informacje. Boeing 737 max etiopskich linii lotniczych Ethiopian Airlines runął wkrótce po starcie. W wyniku katastrofy zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi. To już druga taka sytuacja w ciągu pół roku: najnowszy samolot Boeinga rozbija się w dziwnych okolicznościach. Na pasażerów padł blady strach, a akcje koncernu pikują w dół.

Wiemy, że samolot został dostarczony przewoźnikowi w połowie listopada ubiegłego roku. Była to nowa maszyna z serii MAX, która weszła do użycia niespełna dwa lata temu. Rozbiła się 6 minut po starcie ze stolicy Etiopii do Nairobi w Kenii.

 

ZOBACZ: Okropna wiadomość dla palaczy. W maju ze sklepów znikną papierosy?!

 

Przedstawiciele linii lotniczych podali, że za sterami siedział bardzo doświadczony pilot. Jednak miał już od początku zgłaszać jakieś „trudności” i prosić o zgodę na lądowanie awaryjne. Niestety, nie udało mu się to.

 

Okoliczności tej tragedii są bardzo podobne do tego, co w październiku wydarzyło się u wybrzeży Malezji. Samolot tamtejszych linii lotniczych Lion Air rozbił się 13 minut po starcie. Pilot nie potrafił poradzić sobie z nowym systemem komputerowym, który przejmował kontrolę nad sterami, gdy uznawał, że samolot wznosi się pod niewłaściwym kątem.

 

Na razie jednak nie wiadomo czy w Etiopii doszło do katastrofy z tego samego powodu. Producent i użytkownik maszyny czekają na wyniki międzynarodowego śledztwa. W katastrofie zginęło 157 osób z ponad 30 krajów, w tym delegacja pracowników ONZ, oraz dwóch Polaków.

 

o2.pl/ foto: facebook.com

oligarchy

Zapadł wyrok w sprawie córki ukraińskiego oligarchy. Zabiła 6 niewinnych osób!

O tej sprawie było bardzo głośno dwa lata temu. Córka ukraińskiego oligarchy Ołena Zajcewa pędziła przez Charków swoim Lexusem RX 350 i wjechała w tłum pieszych. 6 osób zginęło a 5 zostało rannych. Do zdarzenia doszło 18. października 2017 roku. Kobietę skazano na 10 lat pozbawienia wolności. Ma ona jednak miesiąc na to, żeby się odwołać.

Był 18. października 2017 roku. Córka ukraińskiego oligarchy Ołena Zajcewa pędziła swoim Lexusem RX 350 przez ulice Charkowa. Nagle wjechał w nią drugi samochód prowadzony przez Hennadija Dronowa. Auto kobiety wjechało na chodnik i z dużą prędkością wpadło w ludzi czekających na zielone światło. Zginęło 6 osób a 5 zostało poważnie rannych. Zamożny mężczyzna od razu wykładał grube miliony za to, żeby córka nie została skazana. Negocjował nawet z rodzinami poszkodowanych. Nic to jednak nie dało. U Ołeny w organizmie wykryto początkowo środki odurzające, lecz później okazało się, że kobieta nie była jednak pod ich wpływem. Ekspertyza wykazała, że poruszała się ona ze zbyt dużą prędkością. Dronowa również skazano.

 

ZOBACZ:[WIDEO] Gorszego parkowania nie widzieliście nigdy. Prawo jazdy było robione zapewne za kiełbasę!

 

Cóż, nie zawsze pieniędzmi można wszystko załatwić. Młoda dziewczyna oraz Hiennadij Dronow odebrali życie niewinnym ludziom. Teraz muszą zapłacić za swoje czyny.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

elektrownia w CZarnobylu

Nowe światło na KATASTROFĘ W CZARNOBYLU. Ta teoria zupełnie zmienia przebieg tragedii sprzed 31 lat!

Wydawałoby się, że o katastrofie w Czarnobylu napisano i powiedziano już wszystko. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej!

Grupa szwedzkich badaczy opublikowała w czasopiśmie „Nuclear Technology” artykuł, w którym opisała nową teorię dotyczącą katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Według niej ciąg zdarzeń doprowadzających do największej atomowej katastrofy w dziejach wygląda inaczej niż sądzono.

 

Wszyscy są zgodni, że w 1986 roku mieliśmy do czynienia z dwiema eksplozjami, które zniszczyły budynek reaktora nr 4. Pierwsza miała być wybuchem pary. Szwedzi uważają, że jest zgoła inaczej i przytaczają wyniki swoich badań.

 

Według nich początkiem dramatu była seria eksplozji we wnętrzu reaktora, niezwiązanych z parą wodną, a określanych przez nich jako „wybuchy nuklearne”. To one wyrzuciły sporą część odłamków w powietrze. Dopiero po niej, około trzy sekundy później, miał nastąpić wybuch pary, która dopełniła dzieła zniszczenia, lecz wyrzuciła fragmenty reaktora na znacznie mniejszą wysokość niż eksplozja pierwsza.

 

ZOBACZ: Pozbyli się ciała pod szpitalem. Makabryczne odkrycie w Warszawie – to robota imigrantów?

 

Swoją teorię naukowcy poparli analizą izotopów ksenonu, którą przeprowadzili cztery dni po katastrofie uczeni z Instytutu w Leningradzie. Jego obecność stwierdzono na północ od Moskwy, z dala od głównego szlaku, którym przemieszczała się radioaktywna chmura. Izotopy musiały powstać w wyniku niedawnej eksplozji jądrowej. Analiza warunków pogodowych panujących wówczas każe sądzić, że ksenon przywędrował z Czarnobyla – ponieważ fragmenty rdzenia reaktora zostały wyrzucone znacznie wyżej właśnie z powodu eksplozji jądrowej. I dzięki temu mogły przemieścić się potem z powietrzem w nieco innym kierunku niż główna chmura promieniotwórczych zanieczyszczeń.

 

Czy to oznacza, że również znane nam przyczyny katastrofy mogą być inne? Wygląda na to, że ta sprawa wciąż ma kilka znaków zapytania, które dobrze byłoby ponownie zbadać.

 

wprost.pl.pixabay