elektrownia w CZarnobylu

Nowe światło na KATASTROFĘ W CZARNOBYLU. Ta teoria zupełnie zmienia przebieg tragedii sprzed 31 lat!

Wydawałoby się, że o katastrofie w Czarnobylu napisano i powiedziano już wszystko. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej!

Grupa szwedzkich badaczy opublikowała w czasopiśmie „Nuclear Technology” artykuł, w którym opisała nową teorię dotyczącą katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Według niej ciąg zdarzeń doprowadzających do największej atomowej katastrofy w dziejach wygląda inaczej niż sądzono.

 

Wszyscy są zgodni, że w 1986 roku mieliśmy do czynienia z dwiema eksplozjami, które zniszczyły budynek reaktora nr 4. Pierwsza miała być wybuchem pary. Szwedzi uważają, że jest zgoła inaczej i przytaczają wyniki swoich badań.

 

Według nich początkiem dramatu była seria eksplozji we wnętrzu reaktora, niezwiązanych z parą wodną, a określanych przez nich jako „wybuchy nuklearne”. To one wyrzuciły sporą część odłamków w powietrze. Dopiero po niej, około trzy sekundy później, miał nastąpić wybuch pary, która dopełniła dzieła zniszczenia, lecz wyrzuciła fragmenty reaktora na znacznie mniejszą wysokość niż eksplozja pierwsza.

 

ZOBACZ: Pozbyli się ciała pod szpitalem. Makabryczne odkrycie w Warszawie – to robota imigrantów?

 

Swoją teorię naukowcy poparli analizą izotopów ksenonu, którą przeprowadzili cztery dni po katastrofie uczeni z Instytutu w Leningradzie. Jego obecność stwierdzono na północ od Moskwy, z dala od głównego szlaku, którym przemieszczała się radioaktywna chmura. Izotopy musiały powstać w wyniku niedawnej eksplozji jądrowej. Analiza warunków pogodowych panujących wówczas każe sądzić, że ksenon przywędrował z Czarnobyla – ponieważ fragmenty rdzenia reaktora zostały wyrzucone znacznie wyżej właśnie z powodu eksplozji jądrowej. I dzięki temu mogły przemieścić się potem z powietrzem w nieco innym kierunku niż główna chmura promieniotwórczych zanieczyszczeń.

 

Czy to oznacza, że również znane nam przyczyny katastrofy mogą być inne? Wygląda na to, że ta sprawa wciąż ma kilka znaków zapytania, które dobrze byłoby ponownie zbadać.

 

wprost.pl.pixabay

katastrofa bombowca

[VIDEO] Rosyjski bombowiec niemal spadł mu na głowę. Przerażające nagranie katastrofy, którą władze chciały ukryć

W dzisiejszych czasach nie jest łatwo utrzymać ścisłą tajemnicę. Mimo to Rosjanom przez 5 dni udawało się nie dopuścić do wycieku informacji o katastrofie, której uległ bombowiec strategiczny Tu-22M3. Maszyna rozbiła się na lotnisku Olengorsku niedaleko Murmańska.

Katastrofa wydarzyła się 22 stycznia, jednak dopiero wczoraj nagranie trafiło do sieci. Załoga Tu-22M3 była zmuszona lądować w burzy śnieżnej, w bardzo niesprzyjających warunkach. Na nagraniu widać, że bombowiec zdecydowanie zbyt szybko podchodzi do pasa.

 

Pilot ewidentnie zauważył swój błąd, bo na nagraniu słyszymy gwizd silników ustawionych na pełną moc – niestety, nie udało mu się odejść na drugi krąg. Maszyna przyziemiła bardzo mocno, co doprowadziło do oderwania przedniej części kadłuba. Moment katastrofy widoczny od 1 minuty nagrania. 

Po chwili reszta maszyny spadła na część dziobową i wszystko zajęła wielka kula ognia. Trzech członków załogi zginęło na miejscu, zaś czwarty cudem przeżył i został przetransportowany do Moskwy, do specjalistycznego szpitala.

 

ZOBACZ: Ćwiczenia po rosyjsku: zamiast na pożar zrzucili 40 TON wody na… MUSISZ to zobaczyć!

 

Samolot, który się rozbił miał 33 lata. W 2012 roku przeszedł generalny remont. Sama konstrukcja Tu-22 została oblatana w 1970 roku. Według niepotwierdzonych informacji maszyna w trakcie katastrofy była uzbrojona.

szymka

Katastrofa lotnicza we Włoszech. Znamy liczbę ofiar!

Po katastrofie lotniczej we Włoszech do której doszło w piątek, liczba ofiar zwiększyła się z pięciu do siedmiu. Przypominamy, że zderzyły się ze sobą samolot i helikopter. Wszystko miało miejsce nad lodowcem Rutor.

Początkowo podawano, że zginęło pięć osób. Jednak po wznowieniu poszukiwań liczba ofiar wzrosła do siedmiu. Lekki samolot zderzył się ze śmigłowcem na wysokości 3000 metrów. Maszyny spadły na lodowiec Rutor w Dolinie Aosty we Włoszech. Dwóm osobom udało się przeżyć. Przetransportowano je do szpitala, gdzie zostały poddane specjalistycznym badaniom. Jak poinformował Reuters, wśród ofiar było czterech Niemców oraz po jednym obywatelu Francji, Belgii i Włoch.

 

ZOBACZ:Bartłomiej M. został zatrzymany przez służby – bardzo poważne zarzuty! Smutny koniec rzecznika Macierewicza

 

Przyczyny katastrofy nie są znane. Wszystko badają włoskie służby oraz zebrała się specjalna komisja, która ma je ustalić. Gdy tylko będzie wiadomo coś więcej, o wszystkim państwa poinformujemy.

źródło: o2.pl

fot. mat. prasowe

 

samolot

[PILNE] Samolot z gwiazdą Ligue 1 zniknął z radarów. Najprawdopodobniej się rozbił!

Tragiczne wiadomości docierają do nas z Wielkiej Brytanii. Samolot, w którym leciała gwiazda Ligue 1, argentyński piłkarz Emiliano Sala, zniknął z radarów. Miał on zostać nowym zawodnikiem Cardiff City, do którego przeszedł za 20 milionów funtów. Maszyna zniknęła z radarów nad kanałem La Manche. Najnowsze, nieoficjalne informacje wskazują na to, że rozbił się w okolicach Wysp Normandzkich.

Sala miał kapitalny początek sezonu. W 19 meczach w Nantes strzelił aż 12 bramek, do których dołożył także dwie asysty. Po takiej rundzie wydawało się, że otworzyły się przed nim drzwi do ligi angielskiej. 28-latek został kupiony przez Cardiff City. 18. drużyna Premier League zapłaciła za niego 20 milionów funtów. Informację podało TVP Sport. Samolot miał się rozbić w okolicach Wysp Normandzkich.

 

ZOBACZ:Gogolin: tajemnicza śmierć małżeństwa. To było rozszerzone samobójstwo?

 

O dalszych szczegółach będziemy państwa informować. Miejmy nadzieję, że ta tragiczna informacja się nie potwierdzi.

źródło: sport.tvp.pl

fot. youtube.com

sceny

Utknęli w samolocie na wiele godzin. Sceny jak z filmu katastroficznego!

Pasażerowie lecący z New Jersey do Hongkongu przeżyli prawdziwy thriller. Wydawałoby się, że sceny, do których doszło na lotnisku, to scenariusz dobrego filmu katastroficznego. Jednak, to wydarzyło się na prawdę. Zostali uziemieni na 14 godzin.

Zostali uziemieni na 14 godzin. W czasie silnego mrozu i z ograniczonym zapasem żywności. Pasażerom nie wolno było opuszczać samolotu, ponieważ na lotnisku w Goose Bay funkcjonariusze celni w godzinach nocnych nie pracują… Więc, dzięki ich uprzejmości, ludzie zmarzli, mieli ograniczony dostęp do produktów spożywczych i raczej z usług linii już nie skorzystają. Uczestnicy twierdzą, że sceny przypominały im film o dramacie w Andach. Zerowy poziom komfortu, to na pewno nie to na co liczyli. Koszmar pasażerów rozpoczął się, gdy o 15:05 lot został skierowany na lotnisko Goose Bay w Nowej Fundlandii w Kanadzie z powodu nagłego wypadku medycznego. Samolot wylądował, a personel medyczny zabrał do lokalnego szpitala pasażera wymagającego pomocy. Gdy samolot był już gotowy do startu, pojawiła się usterka techniczna. Sonjay Dutt, pasażer samolotu, napisał na Twitterze, że drzwi samolotu się zepsuły i że utknęli na pokładzie, gdy temperatura na zewnątrz spadła do minus 20 stopni. Nie mogąc wyjść godzinami, zaczął wrzucać na Twittera wpisy z apelem o pomoc, mówiąc, że brakuje im jedzenia.

 

ZOBACZ:Oszuści na Facebooku. Sprawdź, jak nie stracić pieniędzy!

 

Uczestniczyliście kiedyś w podobnym wydarzeniu? Pasażerowie tego samolotu zapewne zapamiętają tę sobotę, która zmieniła się w niedzielę, do końca życia!

źródło: fakt.pl

fot. youtube.com

świadek

Zaginiony malezyjski samolot z przed 5 lat odnaleziony?! Świadek twierdzi, że wie gdzie jest!

Po pięciu latach od zaginięcia słynnego malezyjskiego samolotu MH370, pojawiły się sensacyjne wiadomości, których autorem jest rybak. Świadek twierdzi, że widział katastrofę oraz zapisał dokładne współrzędne miejsca, w którym do niej doszło.

Świadek podaje współrzędne pomiędzy Malezją a Indonezją. Indonezyjski „Tribunnews” dodaje, że nie było żadnego hałasu, a mężczyzna zauważył tylko ogromny czarny dym. Rusli Khusmin tłumaczy, że kontaktował się z wieloma instytucjami, zarówno indonezyjskimi, jak i malezyjskimi, lecz dziwić może, że na konferencje prasowej nie potrafił powiedzieć ich nazw. Władze tego nie skomentowały, a dziennikarze wykorzystały Khusmina, jako dobry materiał do zarobienia pieniędzy na sensacji.

 

ZOBACZ:Rodzinna masakra na Dolnym Śląsku. Zwłoki trzech osób w domku jednorodzinnym

 

Do Khusmina zgłosił się jednak malezyjski prawnik Jacob George. Miał w końcu namówić go do wzięcia udziału w konferencji prasowej, powołując się na dobro rodzin ofiar katastrofy MH370. Być może, okaże się, że Rusli stanie się bohaterem, a wrak zostanie odnaleziony.

źródło: o2.pl

fot.

 

skażenie radiatom, zabić, Korea Północna

WSTRZĄSAJĄCY RAPORT: Korea Północna może zabić 100 MILIONÓW ludzi bez użycia broni nuklearnej! Wszystko przez…

Kim Dzong Un ogłosił zakończenie testów nuklearnych i rakietowych w swoim państwie. Wielu sąsiadów odetchnęło z ulgą, ale czy to oznacza, że jesteśmy bezpieczni? Nie. Po pierwsze dlatego, że jak rzekł Kim Dzong Un, testy kończy, bo możliwości broni masowego rażenia zostały „zweryfikowane”. A po drugie istnieje inne, nie mniej straszne zagrożenie.

 

Specjalnym raportem zajął się rosyjski profesor Oleg Szczeka z Władywostoku. Naukowiec zwrócił uwagę na ryzyko potężnej katastrofy atomowej, której źródłem może być ośrodek Jongbjon w Korei Północnej.

 

Według niego, Koreańczycy nie przestrzegają wszystkich procedur bezpieczeństwa przy swoich reaktorach jądrowych. Zwiększanie zapotrzebowania na prąd może za jakiś czas doprowadzić do tragedii na miarę tej z 1986 roku, lub nawet większej.

 

Obawy budzi fakt, że mogą próbować uruchomić elektrownie jądrowe, w których reaktory nie spełniają norm i są słabo przetestowane. Byłoby to zgodne z północnokoreańską tradycją poświęcania standardów bezpieczeństwa w celu przyspieszenia budowy priorytetowych obiektów przemysłowych

– napisał w swoim raporcie.

 

Pierwszy reaktor w Jongbjon postawili właśnie Rosjanie, w 1965 roku. Był to reaktor RBMK-1000, dokładnie taki jaki zawiódł w Czarnobylu. Koreańczycy z Północy skopiowali go i nauczyli się jak je budować.

 

Dane te opublikowano na stronie 38North, zajmującej się problematyką obu Korei i ich stosunków z USA.

 

W zależności od warunków pogodowych, takich jak siła i kierunek wiatru, nawet 100 milionów ludzi w Korei Północnej i Południowej, a także we wschodnich prowincjach Chin, na południu Dalekiego Wschodu Rosji i na zachodnim wybrzeżu Japonii, może być narażonych na śmiertelne niebezpieczeństwo

 

– dodaje profesor Szczeka.

 

Obecnie w Jongbjon uruchamiany jest reaktor o mocy 100 megawatów. Prawdopodobnie pracują tam także dwa inne reaktory doświadczalne. Istnieje też pewne prawdopodobieństwo, że Korea Północna ma jeszcze inne, nieznane szerzej reaktory. Jeśli któryś z nich zawiedzie, tamta część świata może mieć potężne problemy.

 

o2.pl

sprzątali szlak, odkryli wrak

Himalaje: mieli sprzątać szlak, rozwikłali TAJEMNICĘ sprzed 50-lat! „Ramię wystawało z lodu”

Góry najwyższe kryją w sobie wiele sekretów. Począwszy od historii o mitycznym Yeti, po bardziej przyziemne – np. zaginionych tam himalaistów, wspinaczy, ale też samolotów, które w złych warunkach porozbijały się gdzieś na górskich stokach. Gdy grupa wspinaczy sprzątała himalajski szlak natrafiła na szczątki samolotu i ofiar tajemniczej katastrofy sprzed 50 lat!

 

Grupa indyjskich wspinaczy ruszyła w Himalaje aby posprzątać szlak dojściowy do szczytu Chandra Bhaga. Na wysokości 5500 metrów natknęli się na poskręcane kawałki metalowej konstrukcji, a w pewnym momencie niemalże zdeptali ludzkie szczątki!

 

Nie ulegało wątpliwości, ze natrafili przypadkiem na odsłonięte z lodu i śniegu szczątki samolotu. Pozostało jedynie zidentyfikować, co to była za maszyna.

 

Najpierw natknęliśmy się na części rozbitego samolotu, a następnie odkryliśmy zamarznięte ciało żołnierza leżącego głową w dół. Pomimo upływu 50 lat od katastrofy ręka i włosy były prawie nienaruszone

 

powiedział jeden z członków  ekspedycji.

 

Odkrycia dokonano 1 lipca, ale władze wojskowe poinformowano dopiero po jej zakończeniu, 15 lipca. Okazało się, że wspinacze odnaleźli wrak samolotu, który zaginął w 1968 roku w fatalnych warunkach pogodowych. Na jego pokładzie znajdowały się 102 osoby.

 

 

 

Samolot ostatni raz meldował się do bazy 7 lutego. Był to rosyjskiej produkcji An-12. Indyjskie wojsko sprowadziło na dół odnalezione zwłoki, zaś odkrywcy szacują, że szczątki maszyny jak i ciała ofiar są rozrzucone na powierzchni około 2,5 kilometra kwadratowego. Czy kiedyś uda się odnaleźć wszystkie ciała, a rodziny ofiar będą mogły je godnie pochować?

 

o2.pl/ foto: twitter

Europejski SUPERWULKAN budzi się? Milionom może grozić potężny KATAKLIZM!

Naukowcy z coraz większym zaniepokojeniem obserwują aktywność superwulkanu w obrębie Pól Flegrejskich w południowych Włoszech.

 

Aglomeracja Neapolu najprawdopodobniej znajduje się w coraz większym zagrożeniu. Superwulkan, który znajduje się pod nią wykazuje coraz mocniejsze sygnały przebudzenia. Dochodzi do coraz częstszych trzęsień ziemi, zwiększa się emisja trujących gazów, a także dochodzi do coraz silniejszych deformacji terenu, który zaczyna tu i ówdzie podnosić się.

 

Tuż obok znajduje się bodaj najbardziej znany włoski wulkan – Wezuwiusz. Jednak to praktycznie niewidoczna na pierwszy rzut oka kaldera Pól Flegrejskich, wypełniona kilometrami sześciennymi magmy stanowi prawdziwe zagrożenie. Ma 13 kilometrów szerokości i jej eksplozja zagrozi tylko w pierwszym momencie ponad milionowi mieszkańców Neapolu. Różne szacunki i wyliczenia mówią zaś, że w ramach całej aglomeracji neapolitańskiej mieszka od 2,2 do nawet 6 milionów ludzi! W wypadku potwierdzonej groźby erupcji oni wszyscy będą musieli zostać ewakuowani.

 

 

ZOBACZ: Ten wulkan może spowodować tsunami, które spustoszy wybrzeża Europy. Kiedy to nastąpi?

 

 

Ostatnia erupcja tej kaldery miała miejsce 40 tysięcy lat temu. Szacuje się, że po tej erupcji temperatura na świecie spadła o 1-2 stopnie. Wyrzut pyłów i magmy ukształtował obecny wygląd ogromnego obszaru południowych Włoch, zaś część specjalistów widzi w tej erupcji gwóźdź do trumny neandertalczyków. Według nich to właśnie zima wulkaniczna, która nastąpiła po wybuchu wulkanu doprowadziła do wyginięcia neandertalczyków, których wyparli silniejsi i lepiej przystosowani homo sapiens.

 

Dziś potężna erupcja superwulkanu bez wątpienia sparaliżowałaby całą Europę, a w ciągu kilku tygodni lub miesięcy byłaby tak naprawdę odczuwalna na całym świecie, z wielką szkodą dla rolnictwa i gospodarki ogółem. Oby w najbliższym czasie nie doszło do takiej tragedii, a jeśli musi ona nastąpić, to miejmy nadzieję, że służby będą w stanie ewakuować wszystkich zamieszkujących najbliższe okolice superwulkanu.

 

zmianynaziemi/foto: wikipedia