dekady

Tragedia na drodze. Takiego wypadku nie było od ponad dekady

Do koszmarnego wypadku doszło w minioną sobotę w Schoharie, w stanie New York. W wyniku zderzenia limuzyny z innym pojazdem zginęło 20 osób. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu już ogłosiła, że takiego wypadku nie było od dekady. 

Z dotychczasowych ustaleń wiadomo, że w wypadku zginęło 17 pasażerów samochodu, jego kierowca oraz dwie przypadkowe osoby. Limuzyna marki ford z niewiadomych przyczyn nie zatrzymała się na skrzyżowaniu. Rozpędzone auto uderzyło w stojący na pobliskim parkingu samochód oraz znajdujące się obok niego dwie osoby. Policja wciąż bada okoliczności zdarzenia. Takiej katastrofy w Stanach Zjednoczonych nie było od ponad dekady.

 

Jak zeznali członkowie rodziny zmarłych, nie powinno ich tam być. Bowiem do transportu gości wynajęto inny samochód. Pech chciał, że auto się popsuło tego samego dnia. Dlatego wypożyczalnia podstawiła w zamian limuzynę. 

 

To koszmarne wydarzenie wstrząsnęło Amerykanami. Władze stanu New York zwołały specjalną konferencję, aby podać poznane dotychczas fakty dotyczące katastrofy. Rządowa organizacja zajmująca się badaniem wypadków lotniczych, drogowych, wodnych oraz kolejowych nazwała go na najtragiczniejszym od 2009 roku. Wtedy w wyniku rozbicia się samolotu zginęło 50 osób. 

 

 

 

ZOBACZ:Obrzydliwe zachowanie klientów stacji benzynowej. Pomysłowość ludzka nie zna granic

 

 

 

foto twitter / źródło dailymail.co.uk / inquisitr.com

boeing malaysia airlines mh370

Po tym samolocie słuch zaginął 4 lata temu. Sensacyjna teoria pomoże go odnaleźć?

Lot MH370 stał się jedną z największych tajemnic ostatnich lat. Samolot zniknął z radarów w marcu 2014 roku i do dzisiaj nie wiadomo, co się z nim stało. Wprawdzie z Oceanu Indyjskiego wyłowiono kilka części, które najpewniej pochodzą z wraku Boeinga, to jednak właśnie pojawiła się nowa, sensacyjna teoria o zaginionym samolocie.

Ian Wilson, maniak technologiczny postanowił dowiedzieć się więcej o samolocie i jego 227 pasażerów i 12 członków załogi. Zdaniem mężczyzny nie należy go szukać nad Oceanem Indyjskim tylko… w dżungli w Kambodży!

 

Siedziałem na Google Earth po kilka godzin z rzędu. Jeśli by to zsumować, spędziłem naprawdę dużo czasu, szukając miejsca, gdzie samolot mógł spaść. I teraz już je znalazłem

 

– mówi domorosły poszukiwacz.

 

Oficjalne poszukiwania, na które wydano ponad sto milionów dolarów zakończyły się w 2017 roku, w zasadzie bez rezultatu. Wprawdzie odnaleziono kilka fragmentów konstrukcji, które zidentyfikowano jako pochodzące z Boeinga lotu MH370, to jednak nie ustalono miejsca domniemanej katastrofy.

 

Teoria Wilsona jest ciekawa, ale raczej pozbawiona sensu. Radary, które jako ostatnie śledziły lot samolotu zarejestrowały, że kierował się on na południe ku Antarktydzie.

 

Znalezione przez ekipy części także zdają się potwierdzać, że samolot spadł gdzieś nad Oceanem Indyjskim. A miejsce wskazywane przez Wilsona? Cóż, obawiamy się, że mógł on się po prostu natknąć na… samolot przelatujący nad dżunglą, który uchwyciła kamera satelity!

 

o2.pl/ foto: wikipedia

sprzątali szlak, odkryli wrak

Himalaje: mieli sprzątać szlak, rozwikłali TAJEMNICĘ sprzed 50-lat! „Ramię wystawało z lodu”

Góry najwyższe kryją w sobie wiele sekretów. Począwszy od historii o mitycznym Yeti, po bardziej przyziemne – np. zaginionych tam himalaistów, wspinaczy, ale też samolotów, które w złych warunkach porozbijały się gdzieś na górskich stokach. Gdy grupa wspinaczy sprzątała himalajski szlak natrafiła na szczątki samolotu i ofiar tajemniczej katastrofy sprzed 50 lat!

 

Grupa indyjskich wspinaczy ruszyła w Himalaje aby posprzątać szlak dojściowy do szczytu Chandra Bhaga. Na wysokości 5500 metrów natknęli się na poskręcane kawałki metalowej konstrukcji, a w pewnym momencie niemalże zdeptali ludzkie szczątki!

 

Nie ulegało wątpliwości, ze natrafili przypadkiem na odsłonięte z lodu i śniegu szczątki samolotu. Pozostało jedynie zidentyfikować, co to była za maszyna.

 

Najpierw natknęliśmy się na części rozbitego samolotu, a następnie odkryliśmy zamarznięte ciało żołnierza leżącego głową w dół. Pomimo upływu 50 lat od katastrofy ręka i włosy były prawie nienaruszone

 

powiedział jeden z członków  ekspedycji.

 

Odkrycia dokonano 1 lipca, ale władze wojskowe poinformowano dopiero po jej zakończeniu, 15 lipca. Okazało się, że wspinacze odnaleźli wrak samolotu, który zaginął w 1968 roku w fatalnych warunkach pogodowych. Na jego pokładzie znajdowały się 102 osoby.

 

 

 

Samolot ostatni raz meldował się do bazy 7 lutego. Był to rosyjskiej produkcji An-12. Indyjskie wojsko sprowadziło na dół odnalezione zwłoki, zaś odkrywcy szacują, że szczątki maszyny jak i ciała ofiar są rozrzucone na powierzchni około 2,5 kilometra kwadratowego. Czy kiedyś uda się odnaleźć wszystkie ciała, a rodziny ofiar będą mogły je godnie pochować?

 

o2.pl/ foto: twitter

katastrofa lotnicza

Jak wygląda katastrofa lotnicza od środka? PRZERAŻAJĄCE nagranie pasażera! [VIDEO]

Wielokrotnie mogliśmy oglądać wypadki lotnicze – nagrywają je przypadkowi świadkowie i kamery. Ale czy widzieliście kiedyś co dzieje się w spadającym samolocie na chwile przed tragedią i tuż po niej? To nagranie z RPA jest jednym z niewielu, jeśli nie jedynym, które pokazuje jak wygląda prawdziwa, a nie symulowana, katastrofa lotnicza od środka.

 

Katastrofa lotnicza wydarzyła się niedaleko stolicy RPA Pretorii 10 lipca tego roku. Po tygodniu opublikowane nagranie jednego z pasażerów. Wiekowy, bo wyprodukowany w 1954 roku, samolot Convair CV-340 przewoził 21 pasażerów biorących udział w prywatnym safari.

 

Nagranie rozpoczyna się gdy samolot znajduje się dość nisko nad ziemią. Prawdopodobnie już wtedy piloci mieli problemy z utrzymaniem maszyny w powietrzu, bo zgodnie z informacjami, zdjęciami i relacjami świadków, maszyna dymiła z lewego silnika tuż po starcie. Wkrótce na silniku pojawia się ogień, a następnie samolot uderza o ziemię.

 

 

 

Z 21 pasażerów 1 zginął w wypadku. Druga ofiara śmiertelna, to pracownik fabryki, na którą spadł samolot. Obaj piloci zostali ciężko ranni i w krytycznym stanie walczą o życie w szpitalu. Maszyna, którą lecieli miała zostać wkrótce odesłana do Muzeum Lotnictwa w Holandii.

 

Specjalna komisja pracuje obecnie nad określeniem przyczyn wypadku. Wydaje się jednak, że jeśli weźmiemy pod uwagę wiek maszyny, to właśnie on mógł być największym problemem.

 

o2.pl/ youtube.com/daily mail

zawalony blok, ekoterroryści

Bielsko-Biała: zawalił się budowany blok. „Musiał zostać wysadzony”!

Tajemnicze zdarzenie miało miejsce dziś w nocy w Bielsku-Białej przy ulicy Koziej. Powstają tam nowe budynki mieszkalne. Tymczasem jeden blok w niewyjaśnionych okolicznościach zawalił się.

 

Okoliczni mieszkańcy usłyszeli dźwięki podobne do dwóch eksplozji około 3:40 w nocy. Jeden z nowo budowanych bloków dosłownie złożył się do wewnątrz. Robotnicy pracujący na budowie uważają, że ktoś musiało wysadzić w powietrze, bo nie jest – ich zdaniem – możliwe, aby blok zawalił się sam w taki sposób.

 

Strażacy przeszukujący gruzowisko natrafili na ciepłą butlę po propan-butanie. Jednak na razie unikają jednoznacznej odpowiedzi o przyczyny katastrofy budowlanej.

 

 

Przez cały poranek trwało przeszukiwanie gruzowiska przy pomocy specjalistycznego sprzętu i wyszkolonych psów. Strażacy chcieli mieć stuprocentową pewność, że pod gruzami nikogo nie ma. Na miejscu pracowało 17 zastępów straży pożarnej.

 

To nie pierwsze dziwne zdarzenie na tej budowie. Ogrodzenie chroni ją tylko od frontu, od strony ulicy. Na tyłach placu znajduje się gęsty las, który nie jest odgrodzony od placu budowy. Jakiś czas temu ktoś próbował podpalić sprzęt budowlany zgromadzony w tym miejscu. Znaleziono wtedy karteczkę z napisem: „Odejdźcie stąd! Zostawcie te ziemie w spokoju! To pierwsze i ostatnie ostrzeżenie!”.

 

Czy mamy do czynienia z kolejnym etapem walki tajemniczych przeciwników inwestycji? A może sprawa ma drugie dno i zupełnie inne motywy stały za sprawcami? To już będzie musiała określić policja i prokuratura.

 

wprost.pl/ foto: facebook.com/bielskie drogi

wypadek śmigłowca

Opolszczyzna: KATASTROFA ŚMIGŁOWCA, rozbił się tuż obok budynków mieszkalnych! Są ofiary [VIDEO]

Trzy osoby leciały cywilnym śmigłowcem który rozbił się w województwie Opolskim obok miejscowości Domecko, niedaleko Opola. Na miejscu pracują strażacy i policja.

 

 

Na miejsce wypadku zadysponowano 20 zastępów straży pożarnej, karetki pogotowia i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dwie z trzech osób podróżujących śmigłowcem zginęły na miejscu, trzecia w ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala.

 

Maszyna rozbiła się w polu, zaledwie kilkadziesiąt metrów od zabudowań mieszkalnych. Na szczęście nikt postronny nie ucierpiał w wyniku tej katastrofy. Jest to śmigłowiec Robinson 44, lekki i bardzo popularny w Polsce model. Z podobnych helikopterów korzystają np. TVN 24 i radio RMF FM.

 

 

Nie znamy przyczyn katastrofy ani jej dokładnego przebiegu. To wkrótce zaczną ustalać śledczy, którzy rozpoczęli swoje czynności po zakończeniu akcji ratunkowej.

 

wprost.pl/foto: facebok.com/osp

fuego

POTĘŻNA ERUPCJA WULKANU FUEGO! Co najmniej 25 zabitych, SETKI rannych i zaginionych! „To najsilniejsza erupcja…” [FOTO&VIDEO]

Mamy do czynienia z najpotężniejszą erupcją tego wulkanu od czterdziestu lat. Niespodziewany i bardzo intensywny wyrzut magmy, popiołów i okruchów skalnych doprowadził do śmierci co najmniej 25 osób. Niektóre miejscowości są odcięte od świata i nie wiadomo jaka jest w nich sytuacja.

 

Nazwę wulkanu możemy tłumaczyć jako „Wulkan Ognia”. Ostatnia erupcja doprowadziła do uwolnienia 8-kilometrowego strumienia lawy, oraz do ogromnego wyrzutu popiołów i skał, które spadły na wioski położone u stóp wulkanu.

 

Ewakuowano ponad 3100 osób. Jednak nie wszędzie ratownicy są w stanie dotrzeć. Dlatego bilans 25 zabitych i około 300 rannych może nie być ostateczny. Co gorsza, pogoda w poniedziałek pogorszyła się na tyle, że akcję ratunkową przerwano.

 

 

 

Wulkan Fuego wznosi się na 2763 metry nad poziom morza. Prezydent Gwatemali Jimmy Morales rozważa wprowadzenie stanu wyjątkowego w departamentach Chimaltenango, Escuintla i Sacatepequez. Natomiast w sieci pojawia się coraz więcej wstrząsających zdjęć i nagrań dokumentujących skalę zniszczeń.

 

 

 

 

 

elektrownia w CZarnobylu

Nowe światło na KATASTROFĘ W CZARNOBYLU. Ta teoria zupełnie zmienia przebieg tragedii sprzed 31 lat!

Wydawałoby się, że o katastrofie w Czarnobylu napisano i powiedziano już wszystko. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej!

 

Grupa szwedzkich badaczy opublikowała w czasopiśmie „Nuclear Technology” artykuł, w którym opisała nową teorię dotyczącą katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Według niej ciąg zdarzeń doprowadzających do największej atomowej katastrofy w dziejach wygląda inaczej niż sądzono.

 

Wszyscy są zgodni, że w 1986 roku mieliśmy do czynienia z dwiema eksplozjami, które zniszczyły budynek reaktora nr 4. Pierwsza miała być wybuchem pary. Szwedzi uważają, że jest zgoła inaczej i przytaczają wyniki swoich badań.

 

Według nich początkiem dramatu była seria eksplozji we wnętrzu reaktora, niezwiązanych z parą wodną, a określanych przez nich jako „wybuchy nuklearne”. To one wyrzuciły sporą część odłamków w powietrze. Dopiero po niej, około trzy sekundy później, miał nastąpić wybuch pary, która dopełniła dzieła zniszczenia, lecz wyrzuciła fragmenty reaktora na znacznie mniejszą wysokość niż eksplozja pierwsza.

 

Swoją teorię naukowcy poparli analizą izotopów ksenonu, którą przeprowadzili cztery dni po katastrofie uczeni z Instytutu w Leningradzie. Jego obecność stwierdzono na północ od Moskwy, z dala od głównego szlaku, którym przemieszczała się radioaktywna chmura. Izotopy musiały powstać w wyniku niedawnej eksplozji jądrowej. Analiza warunków pogodowych panujących wówczas każe sądzić, że ksenon przywędrował z Czarnobyla – ponieważ fragmenty rdzenia reaktora zostały wyrzucone znacznie wyżej właśnie z powodu eksplozji jądrowej. I dzięki temu mogły przemieścić się potem z powietrzem w nieco innym kierunku niż główna chmura promieniotwórczych zanieczyszczeń.

 

Czy to oznacza, że również znane nam przyczyny katastrofy mogą być inne? Wygląda na to, że ta sprawa wciąż ma kilka znaków zapytania, które dobrze byłoby ponownie zbadać.

 

wprost.pl.pixabay

boeing malaysia airlines mh370

NOWE informacje o zaginionym samolocie MH370. Czy to wyjaśni tajemnicę sprzed czterech lat?

Boeing 777 miał odbyć rejs oznaczony jako MH370 z Kuala Lumpur do Pekinu. Niestety, nigdy nie doleciał do miejsca przeznaczenia. A co gorsza, choć minęły 4 lata, to wciąż nie wiemy co dokładnie wydarzyło się w 2014 roku. Nowe światło na tą tajemnicę postanowili rzucić australijscy eksperci.

 

Specjaliści ds. lotnictwa przyjęli założenie, że piloci lub jeden z nich w pełni świadomie skierowali maszynę takim kursem aby zniknął w radarów. Przekładając tą teorię na faktyczne warunki, okazało się że faktycznie samolot przez długi czas leciał w taki sposób jakby chciał uniknąć wykrycia!

 

To było zaplanowane, celowe i wykonane w wyznaczonym czasie

powiedział szef australijskiego departamentu ds. bezpieczeństwa transporu, Martin Dolan.

 

W tej opinii wtóruje mu Simon Hardy, instruktor szkolący pilotach na samolotach Boeing. Zwraca uwagę, że samolot najprawdopodobniej leciał wzdłuż granicy tajlandzko-malezyjskiej, w ten sposób nie będąc w zasięgu radarów ani jednego, ani drugiego państwa.

 

Dlatego kontrolerzy obu stron nie musieli martwić się o ten tajemniczy samolot. Po prostu zareagowali, „Och, już poleciał. To już nie nasza przestrzeń powietrzna”. Gdybym to ja miał sprawić by boeing 777 zniknął, zrobiłbym dokładnie to samo.

– wyjaśnił Hardy.

 

Instruktor dodaje do tego jeszcze jeden ciekawy wątek. Zwrócił uwagę, że w pewnym momencie samolot obrał kurs na malezyjskie miasto Penang. To z tej miejscowości wywodził się pilot maszyny, Amad Shah. Czy w ten sposób pożegnał swoje rodzinne strony przed samobójstwem?

 

Pomimo zaangażowania wielu państw nie udało się ustalić dokładnego losu rejsu MH370. Nigdy nie odnaleziono wraku maszyny, ciał pasażerów, ani czarnych skrzynek. To i wiele innych dziwnych wydarzeń wokół sprawy powoduje, że jak dotąd narosło wiele teorii spiskowych o feralnym locie.

 

o2.pl/foto: zdjęcie ilustracyjne/ wikipedia