czarnobyl

Apel twórców serialu „Czarnobyl” do fanów serialu. Błysnęli niesamowitą klasą

Serial „Czarnobyl” okazał się niesamowitym hitem i został pozytywnie odebrany przez miłośników dobrych produkcji. Historia na którą składa się 5 odcinków przeszywa na wskroś. Obraz katastrofy, która miała miejsce w 1986 roku i jej skutki odczuwane są do dziś to arcydzieło. Tak też ocenili to eksperci i krytycy, którzy postawili produkcję nawet przed mającą miliony fanów „Grą o Tron”.

Czarnobyl to w ostatnich miesiącach jedno z najczęściej odwiedzanych przez turystów miejsc na ziemi. Wszystko właśnie przez serial, który zrobił furorę na całym świecie. Wielu robi sobie również zdjęcia i dodaje je na media społecznościowe i to właśnie o tym wypowiedzieli się twórcy. To wspaniale, że Czarnobyl zainspirował falę turystyki do Strefy Wykluczenia. Tak, widziałem zdjęcia, które krążą po sieci. Jeżeli odwiedzasz to miejsce, pamiętaj, że wydarzyła się tam straszna tragedia. Zachowaj szacunek dla wszystkich, którzy w niej ucierpieli oraz poświęcili swoje życie – powiedział Craig Mazin. Pierwszy odcinek serialu został wyemitowany 7 maja. Powstało 5 odcinków. W rolach głównych wystąpili Jared Harris, Stellan Skarsgård oraz Emily Watson.

 

ZOBACZ:Pierwszy taki wyrok w historii. Zapewne ucieszy on wszystkie kobiety!

 

Oglądaliście Czarnobyl? Może wybieracie się na wycieczkę i marzycie o zdjęciu stamtąd? Apelujemy, postąpcie tak jak powiedział jeden z twórców serialu. Szacunek do tego miejsca to najważniejsza rzecz.

źródło: o2.pl fot. youtube.com

elektrownia w CZarnobylu

Nowe światło na KATASTROFĘ W CZARNOBYLU. Ta teoria zupełnie zmienia przebieg tragedii sprzed 31 lat!

Wydawałoby się, że o katastrofie w Czarnobylu napisano i powiedziano już wszystko. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej!

Grupa szwedzkich badaczy opublikowała w czasopiśmie „Nuclear Technology” artykuł, w którym opisała nową teorię dotyczącą katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Według niej ciąg zdarzeń doprowadzających do największej atomowej katastrofy w dziejach wygląda inaczej niż sądzono.

 

Wszyscy są zgodni, że w 1986 roku mieliśmy do czynienia z dwiema eksplozjami, które zniszczyły budynek reaktora nr 4. Pierwsza miała być wybuchem pary. Szwedzi uważają, że jest zgoła inaczej i przytaczają wyniki swoich badań.

 

Według nich początkiem dramatu była seria eksplozji we wnętrzu reaktora, niezwiązanych z parą wodną, a określanych przez nich jako „wybuchy nuklearne”. To one wyrzuciły sporą część odłamków w powietrze. Dopiero po niej, około trzy sekundy później, miał nastąpić wybuch pary, która dopełniła dzieła zniszczenia, lecz wyrzuciła fragmenty reaktora na znacznie mniejszą wysokość niż eksplozja pierwsza.

 

ZOBACZ: Pozbyli się ciała pod szpitalem. Makabryczne odkrycie w Warszawie – to robota imigrantów?

 

Swoją teorię naukowcy poparli analizą izotopów ksenonu, którą przeprowadzili cztery dni po katastrofie uczeni z Instytutu w Leningradzie. Jego obecność stwierdzono na północ od Moskwy, z dala od głównego szlaku, którym przemieszczała się radioaktywna chmura. Izotopy musiały powstać w wyniku niedawnej eksplozji jądrowej. Analiza warunków pogodowych panujących wówczas każe sądzić, że ksenon przywędrował z Czarnobyla – ponieważ fragmenty rdzenia reaktora zostały wyrzucone znacznie wyżej właśnie z powodu eksplozji jądrowej. I dzięki temu mogły przemieścić się potem z powietrzem w nieco innym kierunku niż główna chmura promieniotwórczych zanieczyszczeń.

 

Czy to oznacza, że również znane nam przyczyny katastrofy mogą być inne? Wygląda na to, że ta sprawa wciąż ma kilka znaków zapytania, które dobrze byłoby ponownie zbadać.

 

wprost.pl.pixabay

RADIOAKTYWNY DZIK padł łupem myśliwego. Mężczyzna nie uwierzył w wynik pomiaru: zwierz był tak SKAŻONY, że pobił WSZELKIE REKORDY!

Tak skażony dzik to prawdziwy ewenement. Poziom napromieniowania jego mięsa przekraczał normy 25 razy. A wszystko to 32 lata po katastrofie w Czarnobylu – bo to ona jest winna takiemu stanowi rzeczy.

 

45-kilogramowy zwierz został upolowany w regionie Uppland we wschodniej Szwecji. Badanie czujnikami promieniowania dało porażający wyniki 39706 bekereli na kilogram masy ciała, podczas gdy normy w Szwecji dopuszczają zaledwie 1500 bekereli!

 

„Myślałem, że zaraz umrę. On mógłby świecić w ciemnościach!”

– opowiadał myśliwy.

 

Wszystkiemu jest winny radioaktywny pył z Czarnobyla. Po katastrofie zaczął opadać skażając duże obszary Europy. Szczególnie dużo dotarło go do Skandynawii. Teraz, promieniotwórcze pierwiastki w glebie dostają się do organizmów zwierząt.

 

Dziki, które ryją w ziemi i wyjadają żołędzie, grzyby i korzonki spod powierzchni gruntu są szczególnie narażone na przyjmowanie radioaktywnych pierwiastków. Te zaś odkładają się później w ich organizmach i kumulują dając tak potężne wyniki na pomiarach.

 

Szwedzkie władze nie lekceważą tego problemu. Rozdają myśliwym specjalne czujniki, aby mogli sprawdzać czy nie trafili na skażoną zwierzynę. Przy okazji dzięki temu można też monitorować ruchy zwierzyny, która przebywała na obszarach o dużym napromieniowaniu.

 

Ten sam problem występuje także w wielu innych rejonach środkowej i wschodniej Europy. Nie warto jednak z tego powodu popadać w panikę – nie każdy dzik świeci w ciemnościach, a większości z nas dieta zawierająca dziczyznę nie grozi!

9

elektrownia w CZarnobylu

Nowe światło na KATASTROFĘ W CZARNOBYLU. Ta teoria zupełnie zmienia przebieg tragedii sprzed 31 lat!

Wydawałoby się, że o katastrofie w Czarnobylu napisano i powiedziano już wszystko. Okazuje się, że jest zupełnie inaczej!

 

Grupa szwedzkich badaczy opublikowała w czasopiśmie „Nuclear Technology” artykuł, w którym opisała nową teorię dotyczącą katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Według niej ciąg zdarzeń doprowadzających do największej atomowej katastrofy w dziejach wygląda inaczej niż sądzono.

 

Wszyscy są zgodni, że w 1986 roku mieliśmy do czynienia z dwiema eksplozjami, które zniszczyły budynek reaktora nr 4. Pierwsza miała być wybuchem pary. Szwedzi uważają, że jest zgoła inaczej i przytaczają wyniki swoich badań.

 

Według nich początkiem dramatu była seria eksplozji we wnętrzu reaktora, niezwiązanych z parą wodną, a określanych przez nich jako „wybuchy nuklearne”. To one wyrzuciły sporą część odłamków w powietrze. Dopiero po niej, około trzy sekundy później, miał nastąpić wybuch pary, która dopełniła dzieła zniszczenia, lecz wyrzuciła fragmenty reaktora na znacznie mniejszą wysokość niż eksplozja pierwsza.

 

Swoją teorię naukowcy poparli analizą izotopów ksenonu, którą przeprowadzili cztery dni po katastrofie uczeni z Instytutu w Leningradzie. Jego obecność stwierdzono na północ od Moskwy, z dala od głównego szlaku, którym przemieszczała się radioaktywna chmura. Izotopy musiały powstać w wyniku niedawnej eksplozji jądrowej. Analiza warunków pogodowych panujących wówczas każe sądzić, że ksenon przywędrował z Czarnobyla – ponieważ fragmenty rdzenia reaktora zostały wyrzucone znacznie wyżej właśnie z powodu eksplozji jądrowej. I dzięki temu mogły przemieścić się potem z powietrzem w nieco innym kierunku niż główna chmura promieniotwórczych zanieczyszczeń.

 

Czy to oznacza, że również znane nam przyczyny katastrofy mogą być inne? Wygląda na to, że ta sprawa wciąż ma kilka znaków zapytania, które dobrze byłoby ponownie zbadać.

 

wprost.pl.pixabay